16 X2017

Pan zero waste: rozmowa przy kompoście

by joanna

Znamy się od 17 lat i to poniekąd dzięki mnie Tadek jeździ na rowerze. A jeździ 8 tys. km roczne. I choć wprowadzam w nasze życie różne wywrotowe idee, mniej lub bardziej radykalne, rzadko protestuje. Ale czasem protestuje mocno. Przeczytajcie, jak to jest być moim mężem, cyklistą i panem zero waste. 

Zero waste to idea zakładająca nieprodukowanie odpadów. Również tych do recyklingu. Dziś w Polsce staje się coraz bardziej popularna dzięki książkom Bei Johnson i Kasi Wągrowskiej. Jednak w ogólnej polskiej świadomości idea jest w najlepszym razie uznawana za dziwactwo, bo zazwyczaj nikt o ZW nie słyszał. Właściwie do niedawna nasza rodzina wcale nie znała tego określenia, ale nasz styl życia w pewien sposób dążył do ograniczenia śmiecenia. Od roku, za sprawą konferencji z Beą Johnson, przyspieszyliśmy tempo. Postanowiłam przepytać mojego wspaniałego męża, co właściwie o tym wszystkim sądzi.

Tadeusz: pan zero waste

Tadeusz: pan zero waste

JB: Czy czujesz się panem zero waste?

TB: Odpowiedź nie jest prosta, bo z jednej strony w znacznej mierze identyfikuję się z tą ideą i staram się nie produkować śmieci i nic nie marnować, a z drugiej mi daleko do prawdziwego zera i wiem, że nigdy go nie osiągnę.

Uważasz, że robisz w tym kierunku więcej niż inni?

To akurat dość proste, bo większość ludzi nie robi w tym kierunku zupełnie nic. W naszej piekarni jesteśmy jedynymi świrami z własnym workiem na chleb, jak ostatnio kupowałem rybę do słoika, to sprzedawca od razu wiedział, kim jestem, bo wszyscy inni biorą od niego foliowe torebki. Poprzeczka ustawiona jest tak nisko, że trudno nad nią nie wystawać.

Przecież my też się tego od kogoś uczymy… W Polsce coraz więcej ludzi wie o idei ZW.

Ja akurat nie uczę się od nikogo. Działam intuicyjnie. Coraz więcej ludzi wie, ale nadal jest to mniejszość poniżej błędu statystycznego. Świadomość większości ludzi jest żadna, jest też część, którym coś dzwoni, tylko nie wiedzą, w którym kościele.

Kupowałem ostatnio w jednym warzywniaku, oczywiście bez żadnych foliowych torebek. Inna klientka, sama objuczona dziesiątkami foliówek, zwróciła na to uwagę i chciała mnie pochwalić. Powiedziała więc: „To pięknie. Trzeba jakoś z tą przyrodą walczyć”. Dla mnie to jest ilustracja takiej przeciętnej, ale wcale nie najgorszej świadomości – wiadomo, że trzeba walczyć, tylko nie do końca wiadomo, z kim i gdzie. No i samemu nie kiwnie się palcem w bucie…

Czy jesteś szczególnie dumny z którejś ze swoich ZW aktywności?

Lubię odmawiać toreb w sklepach, ale czy jestem z tego szczególnie dumny? Czy to jest powód do dumy? To jest normalne, zachowuję się normalnie, to wszyscy wkoło oszaleli.

A czy masz szczególne opory przed wprowadzeniem jakichś rozwiązań w życie?

Wielu granic nie jestem w stanie przekroczyć. I nie jest to kwestia oporów. Na przykład zamawiam sporo części rowerowych przez internet i nie mogę nic poradzić na to, że są pakowane w folię i papier. Mam też oczywiście swoje grzeszki, jak żel pod prysznic w plastikowej butelce. Najwyraźniej nie jestem dobrym materiałem na świętego.

Czy myślisz o tym, żeby przejść na zupełnie ZW transport i pozbyć się samochodu?

Rozważam, bo i tak dość rzadko używam samochodu. Jednak bardziej odpowiadałaby mi samochodowa kooperatywa, czyli użytkowanie jednego pojazdu np. przez trzy gospodarstwa. Niestety to na razie mało realne.

Tadek i nasz domowy kompost

Tadek i nasz domowy kompost

Gdybyś miał wybrać jedną z pięciu zasad ZW: odmawiaj, ograniczaj, używaj ponownie, recyklinguj i kompostuj, która wydaje Ci się najtrudniejsza?

Na pewno kompostuj. Nie mówię o sobie, tylko o innych, z którymi o tym rozmawiam. Ludzie zwykle nie mają gdzie i jak kompostować ani tym bardziej co zrobić z pozyskanym w ten sposób kompostem. Nie każdy ma działkę jak my, a miejskich kompostowników jest kilka na całą Warszawę – jeden na kilkaset tysięcy mieszkańców, jeden na sto czy więcej kilometrów kwadratowych.

Umiesz odmawiać? Bo że ograniczasz konsumpcję, wiem.

Sześć lat temu postanowiłem, że nie będę jadł słodyczy. Zderzenie tego z naszymi społecznymi obyczajami daje naprawdę dobry trening odmawiania. To czasem jest wręcz faux pas, ale biorę to na klatę. Jestem w tym bardzo dobry.

Nie ma złej pogody na rower!

Nie ma złej pogody na rower!

Rower: dla wielu osób jesteś symbolem kogoś kto jest zrośnięty z tym środkiem komunikacji. Czy zgodzisz się, że jest to pojazd zeroemisyjny? Tak jest pokazywany w porównaniu do samochodów.

W uproszczeniu – tak. Nie ma zresztą lepszego środka transportu. Chodzenie pieszo jest bardziej dosłownie zeroemisyjne, ale niezbyt efektywne – pieszy przemieszcza się wolno i na małe odległości, w dodatku nie może przenosić dużych ładunków, co na rowerze nie stanowi problemu.

Uproszczenie polega na tym, że rower emituje trochę CO2, głównie pośrednio. Po kolei:

  • produkcja i transport roweru i części, które się w nim wymienia w trakcie użytkowania, to emisja pośrednia,
  • zasilanie oświetlenia bateryjnego (zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym) i innych urządzeń – to również emisja pośrednia,
  • napędzanie roweru to już emisja pośrednia i bezpośrednia – kalorie, które się spala, trzeba pozyskiwać. Rowerzysta więcej je, co z prostych biologicznych przyczyn powoduje emisję bezpośrednią, ale też przyczynia się do pośredniej, bo jedzenie trzeba jakoś wyprodukować, przewieźć i przetworzyć.

Nazwijmy to szukaniem dziury w całym – rower i tak wygrywa. 

A co myślisz o swoim gospodarowaniu zasobami żywnościowymi? Zdarza Ci się marnować jedzenie?

To akurat kwestia wychowania, że do marnowania jedzenia mam bardzo surowy stosunek. Nie toleruję tego, bardzo mnie wkurza i boli, kiedy ktoś marnuje jedzenie. Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio coś zmarnowałem. Chyba rok temu, jak zebraliśmy tak dużo jabłek, że nie zdążyliśmy ich zjeść ani przerobić, a nie rozdawaliśmy wystarczająco sprawnie. Parę kilo poszło na zmarnowanie i pamiętam, że było mi z tym bardzo źle. 

Wiele osób dążących do życia ZW uważa, że mięso jest jednym z najbardziej zaśmiecających planetę produktów żywnościowych. W naszym koszu na śmieci główne odpadki (poza dziwnymi produkcjami naszych dzieci) to opakowania po ekologicznym mięsie i nabiale. Wyobrażasz sobie, że rezygnujemy z tych produktów?

Nie. W lecie okresowo rezygnuję z mięsa, ale nie z nabiału. Mam świadomość, że jedzenie mięsa jest bardzo złe dla planety, dlatego staram się ograniczać jego spożycie. Na tyle mnie stać.

Gąbka syntetyczna kontra myjka konopna

Gąbka syntetyczna kontra myjka konopna

Wiem, że nie wszystkie rozwiązania ZW w naszym domu Ci odpowiadają. Nie narzekasz na kubeł wyłożony reklamami, ale denerwuje Cię myjka konopna do naczyń. Wygoda jest dla Ciebie najważniejsza? A może oszczędność czasu? Jeśli Ci powiem, że myjka konopna i szczotka do naczyń starczą na lata i nie tylko zapobiegną zakupowi gąbek ze sztucznego tworzywa, ale dadzą oszczędności – nie będzie łatwiej przekonać się do takiej formy zmywania?

Myjka konopna mnie denerwuje, bo nie myje, a potrzebuję czasem coś umyć. To nie jest kwestia wygody, tylko podstawowej potrzeby domycia garów. Oszczędność może być dobrym argumentem dla nieprzekonanych, ale nie powinna być jedynym. Oszczędne i ekologiczne rozwiązania muszą też działać.

Jesteś redaktorem, więc pytanie podchwytliwe. Papier czy e-book?

To nie takie proste. Bo niby e-book, ale np. dzieci potrzebują jednak papieru, a pomysły, żeby podręczniki zastąpić tabletami, są chore i szkodliwe. Niektóre książki ze względu na walory estetyczne nie nadają się do przerobienia na e-booki.

Mam też w miarę świeżą anegdotkę. Niedawno ukazała się książka Pablopavo, czy raczej Pawła Sołtysa, „Mikrotyki”. Chcę ją, ale nadal jej nie kupiłem, bo nie mogę się zdecydować, czy papier, czy e-book. Na e-booku autor nie wpisze mi dedykacji! Zapytałem Pawła, co zrobić, a on odpowiedział, żebym kupił jedno i drugie.

Ograniczaj się!… Na koniec jeszcze jedno ważne pytanie. Kiedy rok temu wróciłam z konferencji Bei Johnson i powiedziałam, że od dziś wprowadzamy restrykcje ZW, popukałeś się w głowę. Dziś, patrząc na nasze/moje wybory, dalej czujesz, że mieszkasz z ekoświrem?

Spójrz na mnie. Nadal się pukam w czoło.

Tadek i zero waste

Tadek i zero waste

19 IX2017

Kuchnia (dążąca do) ZERO WASTE

by joanna

Moja kuchnia jeszcze nie jest zero waste. Wciąż brakuje mi czasu, samozaparcia i pomysłów, aby przejść na mniejszą produkcję odpadków. Chciałam jednak Wam pokazać, jak wygląda ten fragment mojej kuchni, gdzie odpadki się gromadzą, i co z nimi robię. 

Marzę, aby moja kuchnia była dwa razy większa. Kiszkowata (choć na szczęście widna), ciasna, nieustawna, częściowo odziedziczona po poprzednich właścicielach mieszkania, ledwo daje radę zmieścić naszą rodzinę podczas porannego szczytu. Wykluczone, żebyśmy zjedli w niej jakikolwiek posiłek, nie ma na to miejsca. Tu się przechowuje i gotuje.

Kuchnia zero waste

Kuchnia zero waste (kliknij zdjęcie, by powiększyć)

(więcej…)

01 VIII2017

Certyfikat GOTS i historia pewnej „eko”-bielizny

by joanna

Denerwuje mnie niewiedza producentów/sprzedawców lub celowe wprowadzanie w błąd klientów. Nie, bawełna nie jest ekologiczna tylko dlatego, że jest bawełną. Nie dajcie sobie wmówić, że coś jest eko, ponieważ jest z lnu. Zawsze pytajcie o certyfikaty takie jak GOTS.

GOTS

GOTS

Certyfikat GOTS jest najbardziej znanym certyfikatem bawełny organicznej, a także innych włókien naturalnych. Global Organic Textile Standard gwarantuje, że produkt, który mamy z ręku, powstał z tkaniny przygotowanej wg surowych kryteriów. Standardy ekologicznej bawełny są tak wyśrubowane, że w porównaniu bawełna konwencjonalna wydaje się jakimś wstydliwym nieporozumieniem. Kiedy zrozumiemy, jaka jest przepaść między dwoma rodzajami tkaniny, w zasadzie powinniśmy zrezygnować z kupowania nowych ubrań bez certyfikatu GOTS. Serio. (Ubrania używane są już wypłukane z większości niepożądanych chemikaliów).

100% organic cotton

100% organic cotton

(Myślę, że trzeba będzie napisać przewodnik po ekokupowaniu dla mniej zamożnych, bo wiem, że brak pieniędzy jest najczęstszym argumentem przeciw ekokonsumpcji).

(więcej…)

04 VII2017

Zadanie na wakacje: dotknij lasu

by joanna

Dotknij lasu! W taki prawdziwy, organiczny sposób. Niech to będzie moje zadanie dla Was na lato. Zdejmijcie buty i dotknijcie mchu gołą stopą. Poszukajcie starych drzew. Pobądźcie chwilę wśród natury sam na sam.

Przyznaję, że nie pamiętam, kiedy poprzednio chodziłam boso po lesie. Ale kiedy już spróbowałam, odczułam niesamowitą przyjemność! To zupełnie inne wrażenie niż stąpanie w butach. Nie wierzyłam, że mech może być tak przyjemną podściółką. Choć nigdy nie myślałam ze strachem o leśnych stworzeniach, znikły jakiekolwiek obawy, że spotkam na drodze jakieś „robaki”.

Dotknij lasu

Dotknij lasu

(więcej…)

23 VI2017

Jak spakować kosmetyczkę na wakacje?

by joanna

Jak spakować kosmetyczkę na wakacje, żeby zabrać po pierwsze potrzebne rzeczy, po drugie – naturalne i zdrowe, po trzecie – w duchu zero waste, czyli z jak najmniejszą liczbą opakowań? Na pewno warto postawić na minimalizm, im mniej pakujemy do walizki, tym lepiej. 

Moja kosmetyczka jak co roku będzie zawierała dość uniwersalne kosmetyki, w większości sprawdzone przeze mnie przez lata.

Jak spakować kosmetyczkę?

Wybór kosmetyków na wakacje powinien opierać się na zasadzie: biorę to, z czego nie mogę zrezygnować. Ideałem pod względem ilości jest kosmetyczka mojego męża, która zawiera szczotkę i pastę do zębów, mydło-szampon, dezodorant, opcjonalnie żel do golenia, maszynkę do golenia i balsam po goleniu. Mam nadzieję, że kiedyś namówię męża do zmiany mydła w płynie na coś bez opakowania i zamianę żelu do golenia na mydło Aleppo.

Jak spakować kosmetyczkę? Minimalistycznie

Jak spakować kosmetyczkę? Minimalistycznie

(więcej…)

12 VI2017

10 powodów, dla których nie warto się malować

by joanna

Od razu zaznaczam, że wymienione przeze mnie powody, dla których nie warto się malować, są całkowicie subiektywne, a cały wpis ma charakter żartobliwy. Drodzy Czytelnicy, przyłączcie się do dyskusji, może razem wpadniemy na wspaniałe (kontr)argumenty i sprawimy, że świat będzie lepszy?

Nie maluję się prawie wcale poza kilkoma wyjątkowymi dniami w roku, gdy uważam, że lepiej się będę czuła z maskarą i pudrem. Może nawet pamiętacie, że pisałam o kosmetykach mineralnych Felicea, które przypadły mi do gustu. Jednak na co dzień do twarzy używam zazwyczaj tylko trzech kosmetyków: mydła Aleppo, kremu Bioelixir M Jana Barby oraz korektora w sztyfcie Couleur Caramel.

W makijażu z użyciem kosmetyków Felicea

W makijażu z użyciem kosmetyków Felicea

Poprosiłam zaprzyjaźnioną blogerkę Kasię (Gray maluje) o przygotowanie listy powodów, dla których jednak malować się warto. Czekam na jej argumenty!

10 powodów, dla których nie warto się malować (więcej…)

12 III2017

Moje etyczne zakupy – ubrania

by joanna

Staram się stawiać na etyczne zakupy – ubrania są jednak dla mnie wciąż największym wyzwaniem. Jednym z moich nieoficjalnych postanowień na ten rok jest niekupowanie nadmiarowych ubrań, a dodatkowo wybieranie wyłącznie produktów uszytych z poszanowaniem ludzi i środowiska. Jakie to niesie ze sobą trudności?

Etyczne zakupy - ubrania

Etyczne zakupy – ubrania

Najpierw chciałabym – pół żartem, pół serio – nawiązać do pewnego określenia, które pojawiło się w jednym z komentarzy pod niedawnym postem. Wiem, że moje postanowienie może być dla niektórych wymysłem znudzonej hipsterki, która stawia sobie nowe wymagania, aby podnieść „swoją markę” i kupować coś, co jest trudno dostępne. Myślę, że do hipsterki bardzo mi daleko (jestem raczej typem abnegatki z tendencją do znaszania ubrań, póki się nie podrą). Jednak fakt, wraz ze wzrostem wiedzy wymagania stawiam sobie coraz większe.

Ubranie to wyzwanie…

Faktem jest również, że kupowanie ubrań, a już szczególnie butów, powoduje u mnie ogromną niechęć już na wstępie. Ale odkąd mam stałą pracę, czuję wreszcie, że nie muszę już szukać największego kompromisu cenowego, kiedy potrzebuję nowej pary spodni (zwykle moje dywagacje, czy lepiej kupić spodnie polskiej marki, szyte w Egipcie, czy jednak zagranicznej marki, szyte w Bangladeszu, trwały tygodniami – spytajcie mojego męża).

Znudzona hipsterka to ja

Znudzona hipsterka to ja

Dżinsy, które tak wszyscy kochamy, w większości są produkowane w Azji i naprawdę nie mamy pojęcia, w jakich warunkach powstały i jak traktowani są pracownicy fabryk. A ja jako konsument coraz bardziej skłaniam się ku drodze bojkotu nieuczciwych lub nietransparentnych firm.

Wyzwania

Niedawno podarły się moje ulubione (polsko-egipskie) dżinsy. Przetarły się na pupie i oczywiście mogę naszyć im łatę, ale w pracy ich raczej nie będę nosić. Poświęciłam trzy tygodnie na znalezienie dla siebie spodni, które spełnią kilka wymagań:

  • będą w moim rozmiarze 26/30 (mogłyby być krótsze, ale w takie szczęście nie wierzę),
  • będą w odpowiednim kolorze i kroju,
  • będą z bawełny ekologicznej,
  • będą uszyte etycznie,
  • będą kosztowały do 300 zł,
  • będą dostępne w Polsce lub wysyłka do Polski będzie w znośnej cenie.

Uparłam się i… skapitulowałam. Przejrzałam europejskie sklepy on-line oferujące spodnie uszyte etycznie (np. King of Indigo, Nudie Jeans, Monkey Gens) i stwierdziłam, że chyba sobie tych spodni nie kupię. Dodam, że w Polsce nie ma żadnego sklepu oferującego etyczne dżinsy poza Zalando, które polskie nie jest, ale ma polską wersję językową i wysyła do Polski za darmo.

Nudie Jeans

Nudie Jeans

Łut szczęścia

I już po tej kapitulacji zupełnie niechcący trafiłam na promocję Nudie Jeans w Zalando. Zamiast 459 zł dżinsy, które spełniały wszystkie moje wymagania, kosztowały 298 zł (dla ciekawych to ten model, teraz kosztuje drożej: link). Nie mam zielonego pojęcia, czy Zalando jest etyczną platformą sprzedaży – można tu kupić najróżniejsze marki z całego świata, w tym projekty Stelli McCartney, najbardziej znanej odpowiedzialnej projektantki mody. Wracają dylematy znudzonej hipsterki (polecam mój tekst o Sprawiedliwym Handlu i supermarketach) i odpowiedź: jeśli nie mam wyboru, sprawiedliwe produkty kupuję tam, gdzie mogę.

Etyczne zakupy - ubrania

Etyczne zakupy – ubrania

Moje etyczne zakupy – ubrania

Oprócz spodni Nudie Jeans kupionych w Zalando zrobiłam jeszcze zakupy w polskim sklepie Fair Fashion. Kupiłam spodnie do pracy, z bawełny organicznej i Fairtrade, marki People Tree, oraz koszulkę z konopi marki Komodo. Wydatek był spory – ponad 500 zł – ale spodziewam się (mam nadzieję), że przez kilka miesięcy nie wydam na ubrania dla siebie ani złotówki. (Obiecuję lepszą sesję foto, kiedy będę mogła mieć lepsze światło).

Nudie Jeans. Etyczne zakupy - ubrania

Nudie Jeans. Etyczne zakupy – ubrania

Dlaczego wybrałam te trzy marki?

Nudie Jeanswww.nudiejeans.com

Choć na stronie producenta zobaczymy ubrania wyłącznie dla mężczyzn i dzieci, Nudie Jeans szyje również dla kobiet – jednak odzież damska jest dostępna poprzez platformy sprzedaży (takie jak Zalando).

Spodnie Nudie Jeans

Spodnie Nudie Jeans

Firma jest szwedzka, ale spodnie szyte są w różnych krajach. Moje – w Tunezji. Co ciekawe, 1% całej produkcji Nudie odbywa się w Polsce! Na stronie producenta możemy sprawdzić dokładnie, co i gdzie powstaje. W Warszawie przygotowywane są paski i akcesoria skórzane, natomiast w Resku szyte są czapki Nudie.

nudie_jeans_1

Na stronie NJ można przeczytać o tunezyjskim producencie dżinsów oraz o audycie przeprowadzonym w zakładzie produkcyjnym 2015 roku.

Nudie Jeans dba o to, aby ubrania szyte pod marką NJ były nie tylko ekologiczne (tylko bawełna organiczna), ale także wytwarzane etycznie. Wprawdzie z państw globalnego Południa współpracuje tylko z Indiami (3% produkcji – koszulki), jednak etyczne działanie na terenie Europy, a także w Tunezji czy Turcji ma dla mnie także duże znaczenie.

Nudie Jeans, fabryka w Tunezji

Nudie Jeans, fabryka w Tunezji

Uwaga! Producent zaleca, aby nowych dżinsów nie prać przez co najmniej 6 miesięcy od zakupu! A kiedy się popsują, można oddać je do bezpłatnej naprawy w punktach sprzedaży (niestety, nie w Polsce – najbliższy punkt w Berlinie). Kiedy już zniszczą się zupełnie, można je przekazać, aby posłużyły do naprawy innych par.

Ciekawy tekst o NJ (po polsku) znajdziecie tutaj: http://biznes.onet.pl/nie-pierz-jeansow-i-ratuj-swiat/nc4z5 

Etyczne zakupy - ubrania

Etyczne zakupy – ubrania

People Treehttp://www.peopletree.co.uk/

Brytyjska firma szyjąca ubrania w sposób etyczny i odpowiedzialny. 80% ubrań jest wykonanych w 100% z bawełny organicznej.

People Tree

People Tree

People Tree należy do kilku organizacji wspierających Sprawiedliwy Handel oraz ochronę środowiska i jest przez nie certyfikowana (np. przez WFTO, Fairtrade Foundaton i Soil Associaton).

People Tree - metki

People Tree – metki

Produkcja odbywa się w krajach globalnego Południa (Indiach, Bangladeszu, Kenii, Nepalu i Peru). Firma stawia  dużej mierze na rękodzieło, dzięki czemu pielęgnowane są tradycyjne umiejętności mieszkańców danych regionów.

Komodohttps://www.komodo.co.uk/

Brytyjska marka, działająca od 1988 roku. Promuje używanie bawełny organicznej, konopi, bambusa, tencelu i innych naturalnych włókien (certyfikat GOTS), a także z materiałów z butelek PET i opon samochodowych.

Komodo - certyfikaty

Komodo – certyfikaty

Fabryki Komodo znajdują się na Bali, w Katmandu oraz  Indiach, a od pewnego czasu firma zamawia odzież w Chinach. Wszystkie zakłady są regularnie odwiedzane.

Koszulka Komodo z konopi

Koszulka Komodo z konopi

Firma dba, aby w zakładach pracy były przestrzegane zasady poszanowania godności pracowników, w tym odpowiednio wysokie płace, brak dyskryminacji czy bezpieczeństwo miejsca pracy. Ważne jest także przestrzeganie zasad ochrony środowiska jak redukcja odpadów.

Uspokajam wszystkich, że tekst nie jest sponsorowany – wszystkie ubrania kupiłam za własne pieniądze i opisałam z chęci podzielenia się wiedzą.

Przy okazji jeszcze słowo o zero waste – niestety, wszystkie ubrania przyszły do mnie pocztą opakowane w plastik. Przynajmniej metki są tekturowe. Jednak wiem, że pewne etyczne firmy stosują zamiast opakowań bawełniane woreczki lub chustki – takie rozwiązanie, mam nadzieję, stanie się coraz popularniejsze.

Zachęcam wszystkich do kupowania odpowiedzialnej mody, choć doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to większy wydatek, a w Polsce wciąż nie tak łatwo ubrać się etycznie. Dlatego postaram się pisać więcej o tym, czy etyczne ubrania zawsze muszą być drogie (wg mnie moje dżinsy po przecenie już nie były drogie, ale cena wyjściowa jest zabójcza). I z pewnością im mniej kupujemy ubrań, tym lepiej dla całej planety. A temat etyczne zakupy – ubrania powróci na pewno.

Wkrótce teksty:

  • Gdzie kupować etyczną modę w Polsce?
  • Jakie marki dżinsów są etyczne?
03 III2017

Len z demobilu. Historia pewnego worka

by joanna

Len z demobilu to jeden z surowców, który uważam za niezwykle potencjalny jako materiał upcyklingowy. Czyli konkretnie materiał, któremu można nadać drugie (albo kolejne) życie, podnosząc zarazem jego wartość. Niekoniecznie chodzi o wartość materialną, oczywiście.

Torba z lnu, len z demobilu

Torba z lnu, len z demobilu

Kiedy uszyłam worki na chleb (przeczytacie o tym tutaj), pomyślałam, że dobrze byłoby mieć mocne torby wielorazowe do przechowywania warzyw, takich jak ziemniaki. Nie kupujemy wielkich ilości warzyw, ponieważ nie mielibyśmy ich gdzie przechowywać, dlatego worki nie muszą być duże, ale koniecznie – wytrzymałe. (więcej…)

01 I2017

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

by joanna

Dziękujemy Wam za kolejny rok z naszym blogiem! To Wasza obecność, aktywność, wsparcie i krytyka pozwalają nam rozwijać się i poszerzać naszą wiedzę. Na Nowy Rok przygotowaliśmy nieco żartobliwe zestawienie 5 faktów o naszych Czytelnikach. 

Poniższe liczby zebraliśmy dzięki Google Analytics.

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

1. W 2016 roku odwiedziliście nas ponad 375 000 razy…

Unikalnych odsłon w ciągu 12 miesięcy nasz blog miał 333 364, a unikalnych użytkowników było prawie 200 tysięcy.

To więcej niż w 2015 roku (tu macie podsumowanie) – cieszymy się, że jest Was coraz więcej!

Powiększa się grono osób, które lubią nasz fanpage na Facebooku – dziś to 4933 osoby (czekamy, kiedy pęknie 5 tysięcy).

W tym roku zaczęliśmy też intensywniej działać na Instagramie (tu nasz profil) i powoli przybywa nam obserwujących.

2. Wielu z Was trafiło tu dzięki Jerzemu Ziębie

Recenzja książki „Ukryte terapie” była znowu najczęściej czytanym tekstem (prawie 31 tysięcy razy). Właściwie powinnam podziękować panu Jerzemu?

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie” – recenzja

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie”

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie”

Post wzbudza tak duże kontrowersje, że musiałam usunąć wszystkie komentarze pod nim i zablokować możliwość dodawania nowych.

3. Lubicie rankingi, testy oraz żyworódkę

Jeśli zestawić najczęściej czytane teksty w 2016 roku, to ranking wygląda następująco:

  1. Jerzy Zięba, „Ukryte terapie” – recenzja
  2. Sok z żyworódki pierzastej i przepis na krem
  3. Testujemy: dziecięce pasty i żele do zębów bez fluoru
  4. Ekologiczne pieluszki jednorazowe – przewodnik, ranking, test
  5. Testujemy: płatki owsiane bezglutenowe
  6. Proszek do prania – przepis
  7. Czy boraks jest ekologiczny?
  8. Ecodenta czarna i Ecodenta biała (test past dla dorosłych)
  9. Witamina D – wielki kit?
  10. Tabletki do zmywarki – przepis i test
Krem z żyworódką

Krem z żyworódką

Jest to zestawienie dość podobne do ubiegłorocznego, a więc zadanie na ten rok: wywrócić je do góry nogami!

4. Żyworódka najpopularniejsza ze słów kluczowych

Bez zaskoczenia – na Organicznych trafiali przede wszystkim poszukiwacze informacji na temat żyworódki i Jerzego Zięby w różnych kombinacjach:

  1. żyworódka
  2. jerzy zięba opinie / wykształcenie / opinie lekarzy / ukryte terapie
  3. mleko jaglane
  4. boraks
  5. nadwęglan sodu
  6. płatki owsiane bezglutenowe
  7. phenoxyethanol
  8. melasa karobowa
  9. olej kokosowy do kąpieli
  10. zielony kalafior
Kalafior zielony

Kalafior zielony

5. Jesteście mistrzami najdziwniejszych słów kluczowych

Co roku, kiedy czytam słowa kluczowe, dzięki którym trafiacie z wyszukiwarki na nasz blog, doceniam fantazję internautów. Oto najciekawsze frazy, które wyłapał Google Analytics (kolejność alfabetyczna):

  • 9-miesięczne dziecko napiło się wody z kranu,
  • amerykańskie młynki do śmieci,
  • buty elologiczne z Etiopii,
  • chcesz uchronić swoje dziecko przed wszelkimi niebezpieczeństwami. kupujesz żywność ekologiczną, używasz odzieży i pieluch z organicznej bawełny, kosmetyki do pielęgnacji dziecka kupujesz w lokalnym sklepie z produktami organicznymi,
  • czy ktoś napisał książkę na temat boraksu,
  • czy platki owsiane so bez glutyny ? [pisownia oryginalna],
  • dlaczego ludzie sikają do wanny,
  • facet sikawka,
  • Krupówki bez glutenu,
  • metaamfetamina na migrenę,
  • nasadzanie kury na jajkach kalendarz ekologiczny,
  • pewnie chce sikać na stojąco,
  • zatłuścić ziemniaki,
  • żyrafa z wymionami.

Dziękujemy Wam za 2016 rok! Oby rok 2017 był jeszcze bardziej udany. Wszystkiego dobrego!

23 XII2016

Ile państw jest w Afryce? Wyzwanie

by joanna

Ile państw jest w Afryce? Czy umiecie wymienić 30? Oto moje świąteczne wyzwanie dla Was. Znajdźcie 15 minut i sprawdźcie swoją wiedzę!

Zanim zerkniecie do Wikipedii, zachęcam Was do obejrzenia poniższego filmu, a następnie zmierzenie się z naszym wyzwaniem (szczegóły poniżej):

Film poznałam podczas webinarium Instytutu Globalnej Odpowiedzialności – czyż nie pokazuje, w jaki sposób często myślimy o Afryce? W ilu sytuacjach pojawiają się stereotypy na temat mieszkańców tego kontynentu?  W większości wyobrażeń zawsze mają czarną skórę i często infantylne podejście do życia. (więcej…)

24 XI2016

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

by joanna

Dlaczego kupuję pasty do zębów bez pudełka? Co złego jest w tekturowych opakowaniach? Odpowiedź jest bardzo prosta, ale nie myślcie, że banalna.

Kiedy przejrzycie nasz test past bez fluoru dla dorosłych, zobaczycie, że przy każdej paście jednym z punktów opisu było „opakowanie”. Większość past, nawet tych chlubiących się certyfikatami eko, a co najmniej naturalnym składem, jest sprzedawana w kartonowych pudełkach, do których włożono tubkę. Tubki najczęściej są plastikowe, tylko dwa razy zdarzyła nam się pasta w opakowaniu aluminiowym (Weleda oraz jedna pasta zdyskwalifikowana z powodów formalnych).

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

Po co ten karton?

Producenci past do zębów umieszczają tubki w dodatkowych pudełkach z kilku powodów. (więcej…)

15 XI2016

„Witamina N” w praktyce. Recenzja

by joanna

Parę dni za miastem podczas listopadowego długiego weekendu były dla naszych dzieci jak prawdziwe wakacje. Z wielką przyjemnością patrzyłam na ich radość z tego, że mogą w każdej chwili ubrać się i wyjść przed dom – pobawić się w swoje wymyślone zabawy.

Widziałam, że swoboda i łatwość wyjścia na dwór bardzo im odpowiadała i w pewnym momencie stała się naturalna. Nasi synowe bawili się przed domem nawet gdy było zupełnie ciemno – po prostu wzięli ze sobą latarki.

dabmaly_5

Dużą atrakcją był też dla nich kominek, w którym paliliśmy drewnem. A także śnieg, pierwszy w tym sezonie, sójka przylatująca pod okna, ślady zwierząt. Zorganizowana wyprawa do lasu okazała się wciągająca dopiero wtedy, kiedy zabawa toczyła się torem wytyczonym przez dzieci, a więc gdy z naprawdę niewielkich zasobów śniegu udało im się ulepić mikrobałwana.

Listopadowy bałwan

Listopadowy bałwan

Wszystko to dla ludzi na co dzień uwięzionych w mieście, żyjących w mieszkaniu w bloku, jest czymś wyjątkowym. Choć mieszkamy blisko lasu, kontakt z przyrodą mamy wydzielony i ograniczony.

Brakujący element

Czy pamiętacie książkę Richarda Louva „Ostatnie dziecko lasu”? Autor pisze w niej o deficycie natury w życiu naszych dzieci. „Witamina N” tegoż autora jest nawiązaniem do tematu, z praktycznym podejściem: dajmy naszym dzieciom jak najwięcej możliwości swobodnego kontaktu z przyrodą.

witamina_n_1

Richard Louv, „Witamina N”

Richard Louv w „Witaminie N” pokusił się o spisanie 500 pomysłów, jak w każdej możliwej sytuacji życiowej czy mieszkaniowej dać dzieciom okazje do czerpania z natury. To naukowy fakt, że dzieci potrzebują kontaktu z przyrodą, żeby rozwijać swoje umiejętności, zmysły, budować świadomość swojego ciała, co przekłada się na rozwój intelektualny. Przyroda jest nam niezbędna do życia i szczęścia.

Batman w każdym z nas

W człowieku wciąż tkwi bogactwo nieużywanych i zapomnianych umiejętności, które odziedziczył po przodkach. Jednak dopiero dzisiejsze odkrycia naukowe przypominają nam o tym, że ludzie potrafią na przykład używać kląskania językiem do… echolokacji.

dabmaly_4

Jednak Louv nie neguje zdobyczy dzisiejszego świata. Zachęca, aby oprócz aktywności skupionych jedynie na przyrodzonych nam zdolnościach praktykować bardziej zaawansowane spacery, np. z użyciem smartfonów, kamer, dyktafonów – oczywiście motywem przewodnim jest odkrywanie przyrody.

Zaskakujące, jak wielu liderów technologii osiada chatkę niepodłączoną do sieci elektrycznej, która stanowi ich azyl. Wiedzą, że potrzebują czasu na reset oraz że czas spędzony w otoczeniu przyrody stymuluje ich kreatywność. (s. 71)

– pisze Louv i oczywiście podpisuję się pod tym obiema rękami, choć przyznaję, że wakacje w domku bez prądu (przerabialiśmy to pewnego lata) są bardzo wymagające, zwłaszcza gdy na pokładzie ma się dwóch alergików.

Pierwszy śnieg w tym roku

Pierwszy śnieg w tym roku

Zbuduj ule, jeśli możesz

Oczywiście część pomysłów z „Witaminy N” nie nadaje się do zrealizowania w mieszkaniu (ogródek to minimum). Postawienie uli, kompostownika czy hodowanie kóz albo kaczek wymaga przestrzeni. Warto jednak przeczytać i te porady, aby mieć wyobrażenie o potrzebach naszych dzieci i w miarę możliwości je spełniać – choćby na wakacjach.

Tropy

Tropy

Najważniejsze przesłanie, które odczytuję z książki Louva to „Wyjdźcie z domu!”. Niezależnie od pogody, byle dobrze przygotowani, pieszo, rowerem, na nartach biegówkach, z sankami… Jeżeli zniechęca nas otoczenie blisko domu, możemy zaplanować dalszą wycieczkę. Park, las miejski, a może prawdziwe, dzikie miejsce z dala od miasta?

Inspirowanie dzieci do czerpania radości z przyrody nie jest wcale trudne – najczęściej wystarczy dać im wolną rękę. Czasem można użyć sposobu, aby dzieci coś zapamiętały (jak pokazywanie odchodów zwierząt, „Które dziecko nie uwielbia mówić o kupie?” (s. 247).

Jezioro Gościąż - wyjątkowe na skalę Europy

Jezioro Gościąż – wyjątkowe na skalę Europy

Książkę polecam szczególnie tym dorosłym, którzy na co dzień zajmują się dziećmi wykluczonymi w jakiś sposób z obcowania z przyrodą. Myślę, że może być znakomitym źródłem inspiracji dla nauczycieli przedszkolnych i szkolnych. Sama z ciekawością podeszłam do pomysłów autora i wszystkich osób, które cytuje (a zebrał naprawdę sporą liczbę pomysłów od innych rodziców). Jesteśmy częścią przyrody, nie warto od niej uciekać ani zapominać o niej!

dabmaly_2

Richard Louv, „Witamina N. Odkryj przyrodę na nowo. 500 pomysłów i inspiracji dla rodziców i nauczycieli”, wyd. Mamania, Warszawa 2016, cena 27,92 zł (okładkowa 34,90 zł)

01 VII2016

Poznajcie Better Land: tu robię zakupy

by joanna

W połowie maja 2016 roku mieliśmy wielką przyjemność spotkać się z Gosią i Pawłem Polochami, którzy odwiedzili Warszawę w rodzinnym składzie. Znamy się bliżej już półtora roku, ale dopiero teraz udało nam się spotkać osobiście. Gosia i Paweł są właścicielami mojego ulubionego ekosklepu internetowego Better Land – Drogeria Ekologiczna.

Organiczni i Better Land (od lewej: Tadeusz, Gosia z Weroniką, Paweł i Asia)

Organiczni i Better Land (od lewej: Tadeusz, Gosia z Weroniką, Paweł i Asia)

Dla Better Land recenzujemy różne produkty (np. ostatnio kubeczek menstruacyjny LadyCup), ale przede wszystkim robimy zakupy ekoproduktów. Większość kosmetyków i detergentów w naszym domu pochodzi właśnie z Drogerii Ekologicznej. Sklep cenię za ogromny wybór i ceny produktów, a Gosię i Pawła za sumienność i niesamowity poziom obsługi klienta. (więcej…)

25 V2016

„Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” – bardzo osobista recenzja

by joanna

Do trzeciej (po „Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” i „Mama Alergika Gotuje. Na wyjątkowe okazje„) książki MAG żywię szczególne uczucia, ponieważ pomogłam trochę autorce w redakcji i korekcie. Przeczytałam książkę „Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” kilka razy… więc wiem na pewno: można ją kupić w ciemno!

okladka-miekka_MAG_z_Dziecmi

Katarzyna Jankowska, mama alergika, od kilku lat przeciera szlaki w polskim internecie dla rodziców dzieci wymagających specjalnej diety. Kasię i jej blog Mama Alergika Gotuje poznałam niedługo po tym, jak sama zaczęłam pisać na Organicznych. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, robimy zakupy dla naszych alergików w tych samych miejscach. Póki mieszkała w Warszawie, Kasia biegała po tych samych ścieżkach, po których ja śmigałam na rowerze. Miałam to szczęście, że mogłam poznać MAG osobiście i poczuć jej gigantyczną, zaraźliwą pozytywną energię. (więcej…)

05 IV2016

Współtwórz kolejny sukces Kooperatywy Dobrze!

by joanna

Już tylko decyzja władz Śródmieścia Warszawy dzieli nas – członków Kooperatywy Dobrze – od otrzymania kluczy do nowego lokalu, w którym chcemy urządzić nasz drugi sklep. Jesteśmy w trakcie zbierania funduszy na remont i kupno wyposażenia niezbędnego do otwarcia działalności. 

Nasz pierwszy sklep, na ul. Wilczej, będzie działał nadal! Jest on naszym wypracowanym wspólnie sukcesem, którego formuła sprawdza się już 1,5 roku (przeczytaj: Mam sklep spożywczy – już od roku!).

Możesz stać się częścią naszego kolejnego sukcesu i pomóc nam sfinansować otwarcie drugiego sklepu. Właśnie trwa zbiórka na portalu PolakPotrafi, gdzie najprościej przekażesz dowolną sumę wspierającą nasz cel. W zamian za wpłatę możesz dostać od nas  naprawdę oryginalny prezent!

Zbiórka na PolakPotrafi.pl: TUTAJ

Możesz też przyjść do naszego sklepu (Warszawa, ul. Wilcza 29a) i kupić bon, który jest pożyczką – udzielanym nam kredytem zaufania. Bon jest kwotowy (różne nominały) i można go zrealizować między grudniem 2016 r. a marcem 2017 r. w obu sklepach. Przeczytaj o akcji „Kredyt zaufania” na stronie Kooperatywy.

banner_Kredyt-zaufania

Dlaczego warto nas wesprzeć?

Kooperatywa Dobrze formalnie jest stowarzyszeniem, które działa non-profit. To oznacza, że nasza działalność, choć sprzedajemy towar w sklepie, nie przynosi zysku. Nasze dochody są rozdysponowane tak, aby pokryć wszystkie wydatki związane z typowymi kosztami sklepu, opłacić osoby zatrudnione w sklepie i prowadzić działalność edukacyjną.

kooperatywa_dobrze

Kooperatywa Dobrze to wciąż rosnąca grupa ludzi (obecnie około 170 członków) zaangażowanych w ideę upowszechniania dobrej żywności (z naciskiem na lokalność i sezonowość) przy jednoczesnym wsparciu polskich rolników, którzy uprawiają bez szkodliwych pestycydów czy herbicydów, z poszanowaniem natury, stosujących naturalne nawozy czy bakterie probiotyczne.

Nasz sklep jest otwarty dla wszystkich!

Chcemy, aby takiej żywności było w Warszawie coraz więcej i żeby nie kosztowała kroci. Chcemy upowszechniać wiedzę o polskich uprawach, zacieśniać związek między miastem a wsią, edukować i samemu się uczyć.

Wpadajcie do Kooperatywy na lokalne i sezonowe warzywa i owoce oraz ekologiczne cytrusy :) Wilcza 29a #kooperatywadobrze #ekomarchewka #ekowarzywa

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Joanna Baranowska (@organiczni.baranowscy.eu)

Wierzymy, że znowu nam się uda – a każdy z Was może być współautorem naszego kolejnego sukcesu. Zapraszam!

23 II2016

Blog Roku 2015

by joanna

W tym roku postanowiłam wziąć udział w takiej przygodzie…

Głosowanie na Organicznych:

SMS pod numer 7124 o treści F11529

Od 23 lutego od godz. 15.00 do 1 marca 2016 r. do godz. 12.00, koszt 1,23 zł brutto (regulamin).

blog,k

Blog Roku? Myślę, że jesteśmy poza głównym nurtem blogowym i zawsze byliśmy. Nasze sukcesy to nie miliony złotych z reklam, ale pozytywni i dociekliwi czytelnicy. Statystyki pokazują, że piszemy o rzeczach ważnych, wyszukiwarki wypluwają „Baranowskich” całkiem wysoko, gdy chodzi o tematy, które nas interesują (inne, nierzadko zabawne, frazy też czasem prowadzą do nas).

Tak wygląda nasze zgłoszenie:

blogroku_2015

Jeśli macie ochotę, zapraszam do głosowania na nasz blog. Będziemy się cieszyć z każdego głosu. Jeden głos to drobna kwota przekazana na Fundację Dziecięca Fantazja.

Od 23 lutego od godz. 15.00 do 1 marca 2016 r. do godz. 12.00 będzie można wysłać SMS z głosem na nas.

Koszt SMS-a to 1,23 zł (jeśli został wysłany z Polski).

Aby wziąć udział w Głosowaniu, należy wysłać wiadomość tekstową SMS o treści odpowiadającej numerowi kodu bloga/twórcy video/tekstu/video, na który chce się oddać głos, pod numer 7124, w terminie określonym w par.1 ust. 4. Informacja o numerze przypisanym blogowi/twórcy video/tekstowi/video będzie podawana na stronie Konkursu: http://blogroku.pl

Pełny regulamin konkursu i głosowania znajduje się tutaj.

Z jednego numeru telefonu można wysłać jeden głos na danego kandydata (ale głosować można dowolną liczbę razy, tylko że za każdym razem na kogoś innego).

Nasz numer to F11529.

A więc aby zagłosować na Organicznych, pod numer 7124 należy wysłać SMS o treści F11529.

Dziękujemy za każdy głos. Może będzie z tego coś fajnego!

08 II2016

3 lata Organicznych!

by joanna

Kochani czytelnicy…

Dziękujemy Wam za te 3 lata obecności! Bez Was nasz blog by nie istniał (w końcu jedna z teorii dotycząca tekstu mówi, że dostaje on swoje życie dopiero dzięki czytelnikowi, a ilu czytelników, tyle odczytań i interpretacji…). A więc – drodzy czytelnicy, dziękujemy, że od 8 lutego 2013 roku przybywa Was – wpadacie na chwilę albo już zostajecie. Piszecie do nas, krytykujecie, zachęcacie, ganicie albo chwalicie. Pytacie i sami dajecie rady. Nie przestawajcie!

sopot_1

Pozdrawiam Was z Trójmiasta, dokąd pojechałam z moją mamą i synami. Woda, molo, wiatr, jod, a nawet woda zdrowotna wydobywana 800 m spod poziomu morza (słona że hej) – Sopot w lutym ma swój urok. Choć szkoda, że nie ma śniegu. Zatoka też nie zamarzła, więc można się poczuć trochę jak w kwietniu.

sopot_3

A urodziny bloga świętowałam poniekąd blogowo i na wysokościach. Kto poznaje tę panią?

gdynia_3

To oczywiście Mama Alergika (Mama Alergika Gotuje), która podarowała mi taki widok:

gdynia_2

To było prawdziwe blogowe spotkanie na szczycie. Choć dla mnie ważne spotkanie przede wszystkim z innych powodów. Dziękuję, Kasiu! (Z mniej górnolotnych ciekawostek dzięki Mamie Alergika z Gdyni przywiozłam dwa – puste – słoiki. Jestem więc słoikiem odwrotnym).

sopot_2

Na urodziny bloga życzę sobie, żeby miała zawsze chęć pisać. Pomysły i czas zawsze się znajdą.

Bądźcie z nami.

01 I2016

Rok 2015 we frazach i liczbach – dziękujemy!

by joanna

Koniec roku i początek kolejnego to idealny moment na krótkie podsumowanie.

Nasi czytelnicy nie zawiedli i w 2015 roku czytali nas jeszcze chętniej niż w 2014. Znajdowali nas w wyszukiwarkach po jeszcze śmieszniejszych frazach i znajdowali odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania… (Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądał nasz 2014 rok, zapraszam tutaj).

statystyki_frazy_2015 (więcej…)

25 XII2015

Nasza choinka ze śmietnika

by joanna

Dlaczego choinka ze śmietnika? Skoro już uczestniczymy w corocznej tradycji świąt Bożego Narodzenia, warto robić to świadomie. Im mniej poddajemy się gorączce przedświątecznego konsumpcjonizmu, tym więcej zyskujemy. Sam uczymy się powściągliwości w wydawaniu pieniędzy, a szczególnie właśnie odporności na reklamę, promocje i wmawianie, że koniecznie musimy coś mieć.

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Nasze dzieci są coraz większe i razem z nimi odkrywamy, że bardzo wielu rzeczy nie potrzebujemy, a to, co lubimy, można mieć na przykład z odzysku i sprawia to o wiele większą przyjemność niż proste wydawanie pieniędzy. I, jak się okazuje, wcale nie trzeba na to dużo więcej czasu, choć wymaga to często przeorganizowania utartych zwyczajów.

Choinka – musisz ją mieć?

W tym roku modny stał się dylemat, czy choinka na święta powinna być sztuczna, czy prawdziwa. Wśród argumentów za i przeciw zabrakło mi podejścia: czy choinka w ogóle jest potrzebna? Czy nie jest ona jakimś luksusem, który w racjonalnym podejściu do zasobów naturalnych w ogóle się nie broni? Masowo produkujemy drzewa (nieważne, prawdziwe czy z ropy naftowej) dla przyjemności i płacimy za tę rozrywkę w zasadzie bezrefleksyjnie. Oczywiście, można mieć choinkę w doniczce, aby posadzić ją potem w ogródku czy na działce. Na naszej działce nie ma już miejsca na pobożonarodzeniowe choinki, kolekcjonowane przez rodzinę od kilkunastu lat.

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Myślałam, że w tym roku nie będziemy mieli wcale drzewka – ostatnio zawsze choinkę otrzymywaliśmy w zamian za elektrośmieci, ale tym razem nie znaleźliśmy takiej akcji. Nasz starszy syn bardzo jednak chciał mieć prawdziwą choinkę. Postanowiliśmy więc, że zrobimy, co w naszej mocy, aby zdobyć choinkę, ale bez uczestniczenia w przedświątecznym szaleństwie zakupów. W końcu choinka nie jest sednem świąt i może pojawić się w domu w dowolnym momencie.

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Choinka ze śmietnika, ozdoby robione przez dzieci

Choinka ze śmietnika – tak!

W drodze na wieczerzę wigilijną, którą spędzaliśmy u mojej mamy (też w Warszawie), zajrzeliśmy w kilka miejsc, gdzie tradycyjnie sprzedaje się drzewka. Pomyśleliśmy, że może znajdziemy jakiś odpad ze sprzedaży, który nikomu się nie spodobał, i przygarniemy taką choineczkę. Było już po zmroku i większość stanowisk choinkowych zupełnie znikła, jedno się pakowało, a jedno – ostatnie, w które zdecydowaliśmy się zajrzeć – bardzo nas zaskoczyło. W miejscu przeznaczonym na odpady walały się przepiękne świerki srebrzyste, 2,5-3-metrowe, wyrzucone na zupełne zmarnowanie. Sprzedawcy porzucili tam niesprzedane choinki, które pewnie był za duże dla przeciętnego mieszkańca bloku. Oprócz nas na śmietniku pojawili się jeszcze dwaj panowie, którzy utwierdzili nas w przekonaniu, że niesprzedane choinki idą do pieca albo na śmietnik. Niektórym sprzedawcom chce się wozić je z powrotem, inni je porzucają po skończonej pracy.

Choinka ze śmietnika

Choinka ze śmietnika

No więc mamy choinkę ze śmietnika. Chyba nie spodziewaliśmy się, że w tym roku zawita do nas tak piękne drzewko. Musieliśmy je sporo skrócić i ogołocić z dolnych gałęzi, żeby mogło z nami zamieszkać, a i tak wybraliśmy jeden z najskromniejszych świerków.

(Przywykliśmy do tego, że ludzie traktują nas jak dziwaków. Nasza metamorfoza prawdopodobnie będzie trwała nadal).

Wesołych Świąt!

19 XII2015

9 inspiracji prezentowych (i kilka sugestii)

by joanna

Czy też macie problem z odpowiadaniem na pytanie, co Wam kupić w prezencie?

Gdybym mogła poprosić o dowolny prezent pod choinkę, na pewno byłby to jakiś zimowy wyjazd rodzinny w miejsce, gdzie jest śnieg, przyroda i świeże powietrze. Obawiam się jednak, że w tym sezonie złamana noga naszego starszego syna pokrzyżowała nam plany. W wersji okrojonej chciałabym dostać prawdziwą zimę, ze śniegiem i mrozem -18°C, wtedy nawet w Warszawie jest fajnie.

Zimo, przyjdź!

Zimo, przyjdź!

Mój mąż poprosiłby o więcej wolnego czasu. 

Dzieci, choć tego nie powiedziały, na pewno najbardziej chciałyby mniej zapracowanych rodziców (z wyjazdu też by się ucieszyły). Starszy syn narysował nawet listę prezentów, jakich oczekują pod choinką:

Lista prezentów 2015.

Lista prezentów 2015.

Młodszy dostanie więc żółty bączek, a starszy harmonijkę ustną. Ale nie tylko – do tych miniprezencików (drewniany bączek kosztował kilka złotych, a harmonijka – kilkanaście) dołączymy trochę większe. J. dostanie grę samotnik – bardzo lubi takie zadania do rozwiązywania, wszelkie planszówki i łamigłówki – mam nadzieję, że samotnika też polubi. Natomiast S. otrzyma tamburyn, dzięki czemu powiększy swoją kolekcję instrumentów (nie mam jeszcze zdjęć prezentów, ponieważ idą pocztą).

instrumenty

Kilka inspiracji 

Co moglibyśmy polecić jako prezenty mniej lub bardziej w duchu ekologicznym? Na pewno na pierwszym miejscu są te, które wykonamy sami, oraz te, które oznaczają czas spędzony wspólnie na dobrej aktywności (sport, muzeum, warsztaty, wycieczka…).

Od mojej siostry, jak co roku, zamówiliśmy prezent w postaci vouchera na seans do kina Wisła + opiekę do naszych dzieci. Jest to jedna z niewielu okazji, kiedy wychodzimy do kina…

Jeśli chcemy coś kupić, spróbujmy wybierać polskie produkty, wyprodukowane w Polsce, a przynajmniej w Europie.

Poniżej znajdziecie nasz subiektywny przewodnik po tegorocznych prezentach. Wszystkie prezenty są sprawdzone, a lista nie jest w żaden sposób sponsorowana!

Dla dzieci

#1 Miska do wszystkiego Bilibo

Zabawka, która pozostawia dzieciom pełną swobodę. W domu, na śniegu, na plaży, w ogródku – gdziekolwiek, wytrzymała i prosta miska pozwoli dzieciom na najróżniejsze zabawy.

miska

U nas przydaje się m.in. do przemieszczania się z nogą w gipsie oraz do szalonego kręcenia się w kółko. Cena: około 100 zł.

#2 Książki naszego dzieciństwa

Zbiór „Poczytaj mi, mamo” pamięta chyba każdy. Lektura opowiadań sprzed kilku dekad to nie tylko sentymentalna podróż rodziców, ale także wartościowe przeżycie dla dzieci. Wbrew pozorom większość książeczek jest wciąż aktualna.

poczytaj_mi_mamo

Nasza Księgarnia od kilku lat wydaje kolejne zbiorcze księgi z opowiadaniami z serii „Poczytaj mi, mamo”. W tym roku nasze dzieci dostaną dwie ostatnie. Polecamy w ciemno. Cena: około 40 zł za tom, w zależności od księgarni.

Dla dorosłych

#3 Skarpetki

Oczywiście, specjalne skarpetki, które ratują świat. W tym roku Plan Planeta przeżyła takie oblężenie, że nie zdążyłam złapać wszystkich wymarzonych skarpetek (dla siebie). Na szczęście po Nowym Roku ma być większa dostawa…

skarpetki_pna_planeta

Skarpetki szyte w Polsce kupicie tu. A na hasło ORGANICZNI dostaniecie 5% zniżki – na wszystko!

#4 Bon do Kooperatywy

W naszym sklepie Kooperatywy Dobrze (Warszawa, Wilcza 29a) kupicie najsmaczniejsze lokalne produkty oraz ekologiczne produkty sypkie. Chcecie podarować komuś naprawdę zdrowy i ekologiczny prezent – kupcie bon upominkowy.

kooperatywa_bon

Już za 30 zł można u nas skompletować kosz smacznych warzyw i owoców, dorzucić (delikatnie) kilka jajek i kawałek sera. Za 100 zł urządzicie ucztę!

#5 Mydło niezwykłe

Jeśli mydło, to tylko z Ministerstwa Dobrego Mydła! Ręcznie robione, z oryginalną recepturą, polskiej produkcji.

ministerstwo_dobrego_mydlo_ryz

Nasze ulubione to ryżowe, ale do wyboru jest m.in. marchewkowe i rozmarynowe… Oferta wciąż się rozbudowuje i zmienia, dlatego dobrze zaglądać na stronę Ministerstwa regularnie. Cena kostki około 21 zł.

#6 Książka kucharska dla alergika

Pięknie wydana i niezwykle praktyczna książka Mamy Alergika to 106 przepisów na wyjątkowe okazje. Niezbędna w każdym domu, gdzie dba się o dobre jedzenie.

MAG_2_okladka_3D_kiosk-600x800

Gdzie kupić: lista miejsc. Cena okładkowa: 44,99 zł (okładka twarda)

#7 Książka kucharska wegańsko-bezglutenowa

Piękna książka kucharska z oryginalnymi przepisami bez mięsa, nabiału i glutenu. Ucieszy każdego, kto uwielbia zdrowe eksperymenty w kuchni i nowe wyzwania kulinarne.

atelier_smaku_0

Tu znajdziecie naszą recenzję. Do kupienia m.in. w Empikach, cena około 80 zł.

#8 Masło do ciała

Kosmetyk dla wymagających – wspaniale nawilża ciało, pomoże nawet bardzo wymagającej skórze. Polski producent NOVA Kosmetyki.

gocranberry_maslo_0

Do kupienia na stronie producenta, cena: 49 zł.

#9 Czarna pasta do zębów

Oryginalny prezent – czarna pasta do zębów o działaniu wybielającym. Dobry skład, bez fluoru, mocny, odświeżający smak. No i ten kolor!

Ecodenta czarna.

Ecodenta czarna.

Do kupienia m.in. w Lawendowej Szafie, 19,90 zł.

A jakie są Wasze propozycje prezentowe? Co chcielibyście sami dostać?

15 XI2015

Ładny gips, czyli kiedy dziecko złamie nogę…

by joanna

W piątek 13 listopada mieliśmy swoją małą katastrofę domową – starszy syn złamał nogę na zajęciach judo. Przesądni nie jesteśmy, ale skojarzenie nasuwało się samo…

gips_1

Nasz sześciolatek złamał piszczel i strzałkę lewej nogi, która zablokowała mu się między nogami innego chłopca (który leżał). Był bardzo dzielny, a bolało go strasznie, noga spuchła, nie można było jej wyprostować (bo bolała), udało się dopiero pod narkozą w szpitalu.

lewa_noga_zlamana_2

Generalnie piątek był do dupy, a teraz czeka nas 6 tygodni gipsu. Czyli prawdopodobnie przez 6 tygodni Julek będzie siedział w domu, chyba że nauczy się chodzić o kulach z gipsowym obciążeniem i absolutnym zakazem podpierania się złamaną nogą. Boję się zaległości szkolnych – choć Julek jest bystry i raczej wyprzedza program, szkoła nadaje nauce pewien rytm, który w domu będzie ciężko osiągnąć.

Co można robić ze złamaną nogą?

Gromadzę przepisy na dania wzmacniające zrastające się kości (już wiem o rosole na indyczych podrobach), Julek ma jeść też dużo wapnia i fosforu (jak powiedziała pani doktor, jarmuż i ryby), a jednocześnie szukam sposobów na zapewnienie rozrywki synowi przez kilkadziesiąt dni.

Na razie wymyśliłam tyle:

  1. Towarzystwo

Prawdopodobnie najważniejszy czynnik zdrowienia. Mama i tata oraz trzyletni brat to podstawa, ale będziemy musieli wymyślić jakiś system odwiedzin, który nie zmęczy pacjenta, a dostarczy mu dużo radości. Może poprosimy kolegów z klasy, żeby czasem zajrzeli po szkole? Przy okazji dowiemy się, co było na lekcjach.

  1. Książki

Podstawowy atrybut chorego. Czytane samodzielnie i czytane przez rodziców, ostatecznie w postaci audiobooka. Można się oderwać od bolącej nogi, ciężkiego gipsu, nudy i zniechęcenia. Mamy sporą bibliotekę w domu, ale wszelkie sugestie mile widziane!

polka_z_ksiazkami

  1. Łamigłówki

Nasz syn je uwielbia, zwłaszcza labirynty. Sam również układa zadania. Rysowanie labiryntów to jedna z jego ulubionych rozrywek.

zlamana_noga_2

Jeśli chcecie sprawić Julkowi przyjemność, wysyłajcie mu zeskanowane labirynty! Kontakt: organiczni[at]baranowscy.eu

Możecie też zostawiać je w sklepie Kooperatywy na Wilczej 29a w Warszawie.

labirynt_julka

Julek na pewno ogromnie się ucieszy, im trudniejsze, tym lepsze!

  1. Gry planszowe

Chińczyk, grzybobranie, memo, warcaby, dobble – będziemy grać do znudzenia. A potem może zaczniemy znowu robić własne gry? Planszówki są świetne, bo wciągają, zabijają czas, uczą strategii i… przegrywania. Jeśli macie dobry pomysł, jakie planszówki czy po prostu gry będą dobre dla sześciolatka (i może przy okazji dla trzylatka), piszcie!

chinczyk1

  1. Muzyka

Oczywiście najlepiej na żywo. Ze śpiewem. Tyle że my – starzy – nie bardzo się w tym sprawdzamy. Młodszy brat daje czadu na akordeonie i gitarze oraz instrumencie perkusyjnym, którego nazwy nie znamy (wszystkie trzy dostał na urodziny i mam nadzieję, że napiszę Wam o tych muzycznych prezentach), śpiewa też nieźle.

gitara_i_akordeon_1

Kiedy się zmęczy, puszczamy Dubiozę Kolektiv.

Jakie są Wasze sposoby na uśmiech unieruchomionego dziecka? (Rodzicom też się czasem ten uśmiech przyda…). Piszcie do nas, Julek na pewno się ucieszy, że o nim myślicie!

30 X2015

Prysznic przy AZS i innych problemach skórnych

by joanna
Słowo od autorki: Tak się złożyło, że od miesiąca (październik 2015 r.) cierpię na egzemę – jest to prawdopodobnie jakiś wyprysk kontaktowy. Pierwszy raz w życiu – w wieku 34 lat – mam coś takiego. Zmiany pojawiły się najpierw na podudziach, potem na biodrach i plecach. Dokucza mi świąd, grubienie skóry, sączenie się płynu, a przede wszystkim poczucie bezradności, bo nie znam przyczyny tych zmian skórnych (nie wykluczam jednak, że pierwszym punktem zapalnym była szczotka do suchego masażu, którą się podrażniłam, drugim – nowe spodnie, ciemne dżinsy; a być może wszystko jest kwestią psychiki, ponieważ straciłam pracę?).

wyprysk_kontaktowy

Testuję teraz wszystkie kosmetyki do skóry z AZS, z których dotychczas  korzystały moje dzieci. Możecie mieć więc pewność, że kosmetyki tu opisywane będą sprawdzone jeszcze lepiej.

Wiadomo, że myć się trzeba – ale jeśli zmiany na skórze są bardzo silne i dokuczliwe, sączy się z nich płyn, a każdy kontakt z wodą powoduje cierpienie, warto zaplanować sobie harmonogram pielęgnacji, ponieważ po prysznicu musimy bardzo dokładnie nawilżyć i natłuścić ciało (ewentualnie zaaplikować maści wskazane przez lekarza). W moim wypadku jest to co najmniej 15 minut wsmarowywania kosmetyków.

3 zasady podczas brania prysznica przy aktywnych zmianach skórnych:

  1. Ograniczenie czasu i częstotliwości brania prysznica.
  2. Ustawienie najniższej temperatury wody, jaką możemy znieść.
  3. Użycie odpowiednich kosmetyków – najlepiej naturalnych.

Rzadziej i krócej

Jeśli nie przeszkadza nam brak codziennego mycia, a nie jesteśmy spoceni, ubrudzeni czy po prostu nie pachniemy brzydko, nic nie stoi na przeszkodzie, aby brać prysznic na przykład raz na dwa dni, opcjonalnie na zmianę z kąpielą nawilżającą. Pachy, okolice intymne i stopy warto myć częściej. Pielęgnacja twarzy to osobna działka – jeśli nie ma przeciwwskazań, zwykle myjemy ją dwa razy dziennie.

Prysznic powinien trwać krótko i warto ograniczyć kontakt z wodą, czyli najpierw się opłukać, zakręcić wodę, namydlić, na końcu spłukać. Dla maruderów polecam budzik albo puszczenie sobie z telefonu (zabezpieczonego od wilgoci) kilkuminutowej piosenki, w trakcie której trzeba się wyrobić. Działa!

prysznic

Uwaga – strumień wody powinien być miękki, aby jak najmniej drażnił skórę. Jeśli macie regulację strumienia wody w słuchawce, poszukajcie najdelikatniejszego ustawienia.

Zimna woda zdrowia doda

Nie od dziś wiadomo, że zimno pomaga w walce ze świądem. Nie namawiam Was do lodowatych pryszniców, bo po prostu można się przeziębić, a w zimnej wodzie trudno też się namydlić, a potem spłukać. Ustawcie sobie temperaturę wody na taką, jaką możecie znieść, a która jest poniżej 36°C (czyli czujecie, że jest chłodna). Taki prysznic ma też inną zaletę – nie potrwa długo!

Uwaga – warto również zrezygnować z dodatkowych zabiegów kosmetycznych do czasu zagojenia się stanów zapalnych na skórze. Dotyczy to m.in. depilacji, masażu szczotką oraz peelingu.

Odpowiednia pielęgnacja

Pod prysznicem możemy użyć mydła w płynie lub w kostce. Z mojego doświadczenia wynika, że najskuteczniejsze w pielęgnacji (a jednocześnie w delikatnym oczyszczaniu skóry) są naturalne mydła na bazie naturalnych olejów (np. Aleppo). Moim ostatnim odkryciem jest czarne mydło afrykańskie – o którym już niedługo napiszę więcej (ma naprawdę wyjątkowy skład i ciekawą konsystencję i wcale nie jest czarne).

czarne_mydlo_afrykanskie_1

Czarne mydło afrykańskie.

Mydło, którym traktujemy nasze cierpiące ciało, według mnie powinno spełniać kilka warunków:

  • powinno być jak najbardziej naturalne, bez konserwantów, barwników, PEG-ów, parafiny itp.,
  • powinno mieć silne działanie nawilżające,
  • powinno regenerować skórę,
  • powinno mieć delikatne działanie lecznicze,
  • dobrze, jeśli ma działanie antybakteryjne, ponieważ uszkodzona skóra jest podatna na zakażenia.

Już wkrótce: mydła w kostce do pielęgnacji skóry z AZS

Przeczytaj o pielęgnacji skóry z AZS i problemami:

A po prysznicu…

Po szybkim prysznicu otulamy się delikatnie ręcznikiem i delikatnie osuszamy (nie wycieramy!). W ciągu kilku minut powinniśmy nałożyć warstwę kosmetyku nawilżającego i natłuszczającego, aby skóra jak najkrócej pozostawała bez ochrony – ważna jest także struktura skóry po myciu, która łatwiej przyjmie składniki kosmetyku.

Jeśli po myciu nasza skóra swędzi, piecze, jest bardzo zaczerwieniona, a zmiany zaognione, powinniśmy pomyśleć, czy któryś z powyższych warunków nie został spełniony. Może woda była za ciepła, może staliśmy w niej za długo, a może wytarliśmy się zbyt mocno?

Dla osób z zaognionymi zmianami skórnymi prysznic nie jest żadną przyjemnością, niestety. Dlatego bardzo polecam przede wszystkim minimalizację czasu mycia i obniżenie temperatury wody.

Napiszcie, jakie są Wasze sposoby na jak najmniej szkodliwy prysznic!

19 X2015

Kochasz dziecko, więc karm zdrowo!

by joanna

Pamiętacie, że pierwsze śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu całego dnia? A wiedzieliście, że to, co jemy na śniadanie, determinuje nasz wybór produktów na drugie śniadanie?

O tych badaniach będę jeszcze pisać – „Ocena wyboru produktów spożywczych w czasie pobytu w szkole uczniów warszawskich szkół podstawowych w kontekście spożywania przez nich śniadań” (Monika Zielińska, Karolina Gajda, Jadwiga Hamułka, 2014) to tekst obowiązkowy dla wszystkich rodziców!

Wraz z rozpoczęciem nauki w szkole na ogół następuje pogorszenie sposobu żywienia się dzieci, co wynika między innymi z ich częściowego usamodzielnienia się w sferze wyboru żywności.

– piszą autorki, które zbadały nawyki żywieniowe 761 uczniów warszawskich podstawówek.

pierwsze_sniadanie_2

(więcej…)

11 X2015

Czy konferencje uratują dzieci od otyłości?

by joanna

W czwartek 8 października 2015 r. uczestniczyłam w lokalnej konferencji poświęconej otyłości u dzieci, organizowanej przez Urząd Dzielnicy Bielany, przeznaczonej dla dyrektorów placówek oświatowych, nauczycieli i rodziców.

konferencja_otylosc

Tytuł „Czego Jaś się nie nauczy…”, czyli jak kształtować dobre nawyki, przeciwdziałając otyłości u dzieci, był pretekstem do zarysowania kilku niezmiernie ważnych problemów dotykających polskie dzieci. Przyznam, że najnowsze dane dotyczące otyłości i nadwagi u dzieci są zatrważające (o czym dalej).

Całe spotkanie zaczęło się niezwykle przyjemnie, od degustacji potraw przygotowanych przez uczniów bielańskich szkół podstawowych. Spróbowałam chyba większość dań bezglutenowych i bezcukrowych i była to prawdziwa uczta.

This slideshow requires JavaScript.

Mój komentarz:

Degustacja była wspaniałym pomysłem, najlepsze smakołyki znikły w ciągu pierwszych 10 minut i wcale się nie dziwię. Najbardziej zasmakowała mi sałatka z dynią (niestety nie wiem, uczniowie której szkoły ją przygotowali – sałatka na zdjęciu) – dostałam nawet przepis i jeśli taką sałatkę zrobię, na pewno Wam się pochwalę.

konferencja_otylosc_bielany_7

Niestety, część smakowicie wyglądających potraw zawierała cukier (co z tego, że np. brązowy), a jak wiecie, cukru unikam, co i Wam polecam.

Konferencję otworzył burmistrz Bielan Tomasz Mencina, a pierwsze wystąpienie miała posłanka PO Joanna Fabisiak*, która w kilku słowach odniosła się do nowej ustawy zakazującej sprzedaży w sklepikach szkolnych tzw. jedzenia śmieciowego i regulującej skład potraw przygotowywanych w przedszkolnych i szkolnych stołówkach. Niestety, ustawa – jak wiemy – okazała się niewypałem, ponieważ sklepiki bankrutują, a uczniowie chodzą po słodycze do sklepów spożywczych.

Burmistrz Bielan Tomasz Mencina.

Burmistrz Bielan Tomasz Mencina.

Dopóki dzieci nie będą miały pozytywnego przykładu w domu, idącego od rodziców, marne szanse, żeby odżywiały się lepiej od nich. Padła również informacja, że niedawno pierwszy raz w Polsce amputowano stopę dziecku w wyniku powikłań cukrzycy, co oznacza, że choroba ta musiała być bardzo rozwinięta mimo młodego wieku pacjenta.

Posłanka PO Joanna Fabisiak.

Posłanka PO Joanna Fabisiak.

* Joanna Fabisiak zasłynęła na Bielanach z doprowadzenia do zbudowania w rezerwacie przyrody, obszarze Natura 2000 – Lesie Bielańskim – chodnika wzdłuż ul. Dewajtis. Więcej o tym tutaj i tutaj.

Mój komentarz:

W moim mniemaniu nowa ustawa, bardzo potrzebna (choć nieidealna), powinna być początkiem wielu zmian, które ograniczą w ogóle asortyment śmieciowego jedzenia w sklepach, być może jest potrzebna dotacja dla dystrybutorów naprawdę zdrowej żywności. Do tego dochodzą głębsze zmiany na poziomie rolnika – według mnie potrzebna jest gruntowna zmiana dopłat, która zniechęciłaby rolników do monoupraw konwencjonalnych i zachęciła ich do rolnictwa ekologicznego lub po prostu bez sztucznych nawozów czy pestycydów. Domyślam się, że jest to w tej chwili utopia i że rolnicy mają dużą siłę głosu, aby po prostu zreformować zły – według mnie – system wspierania upraw. Ale to temat na osobny wpis.

konferencja_otylosc_bielany_3

Wykład prof. Jadwigi Charzewskiej z Instytutu Żywności i Żywienia „Ruch jako element zapobiegania otyłości”, choć trwał około 20 minut, zawierał bardzo wiele istotnych informacji i wskazówek dotyczących unikania problemu z nadmierną masą ciała u dzieci. Przedstawione dane jasno określały niepokojącą sytuację polskich dzieci i nastolatków. Aż nie chce się wierzyć, że w województwie mazowieckim 32% dzieci ma nadwagę lub jest otyłych (w skali całej Polski to 20%). Główny zarzut, jaki wysuwała prof. Charzewska, to nieadekwatna ilość jedzenia (czyli dostarczanej energii) wobec ilości ruchu (czyli energii wydatkowanej). Przytaczane badania nad biernością fizyczną polskich dzieci w wieku 11–15 lat w czasie wolnym wskazały na średni czas 4,5 h takiej bierności dziennie, w postaci np. czasu spędzonego przed telewizorem, przy komputerze, ale też naukę. WHO i inne organizacje zajmujące się zdrowiem zalecają, aby dzienna dawka aktywności w wypadku dzieci wynosiła co najmniej 60 minut i nie chodzi tu o sport wyczynowy, ale spacer, rower, chodzenie po schodach. Dorośli na taką aktywność powinni przeznaczać co najmniej 150 minut tygodniowo.

Ruch i zdrowe odżywianie są podstawą w wypadku zdrowia i odpowiedniej sylwetki, a w wypadku dzieci, które mają naturalną potrzebę ruchu, ważne jest niezniechęcanie ich do aktywności, ograniczenie wpływu reklam niezdrowego żywienia i dawanie przykładu. W tym – niezwalnianie dzieci z WF-u pod błahym pretekstem, bo tego WF-u w szkole wcale nie ma tak dużo, a dzięki ćwiczeniom fizycznym mózg jest lepiej ukrwiony, więc lepiej pracuje – co powinno przekładać się np. na lepsze wyniki w nauce.

Mój komentarz:

Mówi się, że jogging wymyślili Amerykanie, żeby móc bezkarnie objadać się niezdrowym jedzeniem. Regularny ruch z pewnością ma ogromny wpływ na to, jak wyglądamy, ale prawda jest taka, że bez dobrej diety nie da się mieć dobrej kondycji i sylwetki.

Zgadzam się całkowicie z tym, że dzieci, które są z natury wulkanami energii, powinny mieć możliwość do codziennej aktywności, najlepiej na powietrzu. Spotkałam się z różnymi zaleceniami, np. codziennym 2-godzinnym przebywaniem na dworze jako minimum. Wiem, że moje dzieci zwykle przebywają na dworze około godziny dziennie (przedszkole) i dwie godziny dziennie (szkoła), ale nie jest to regułą. Tak jak widzę, że szkoła stara się zapewnić sześciolatkom dużo okazji do ruchu i choćby dlatego nasz starszy syn zostaje po lekcjach w świetlicy – bo lubi wyszaleć się na boisku – tak jeśli chodzi o przedszkole, wolałabym, aby tego wychodzenia na dwór było więcej, również po południu, niemal przy każdej pogodzie. W naszej rodzinie wszyscy jeździmy na rowerze, także nasz niespełna trzylatek (od kilku miesięcy jeździ już z pedałami, bez bocznych kółek). Odstrasza nas tylko naprawdę paskudny deszcz. Rower to jeden z przyjemniejszych sposobów na umiarkowany wysiłek fizyczny.

jesienny_rower

Jesień to wspaniała pora roku na rower.

Inna rzecz to zajęcia sportowe, które rozwijają kilka umiejętności jednocześnie, nie tylko fizycznych. Nasz starszy syn chodzi dwa razy w tygodniu na judo i nieźle się na nim męczy. Uczy się też m.in. zasad funkcjonowania w grupie innej niż klasa. Tak więc zgadzam się, że ruch jest niezbędny do szczęścia zarówno trzylatkowi, jak i sześciolatkowi. Mam nadzieję, że dwunastolatek będzie równie chętnie podejmował aktywności fizyczne.

Po tym wykładzie mogliśmy obejrzeć bardzo energetyczny występ dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 223 (niestety nie mam zdjęć).

Wykład Moniki Zielińskiej z SGGW (Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji) „Problem otyłości u dzieci” zahaczał o bardzo istotne tematy odżywiania dzieci, od karmienia piersią po posiłki nastolatków. Przywołane zostały badania przeprowadzone w warszawskich szkołach podstawowych dzieci w wieku 6–13 lat (link do badań na końcu tekstu).

ocena-wyboru

Zanalizowano, jak rodzaj i jakość pierwszego śniadania wpływa na jakość i rodzaj drugiego śniadania oraz ewentualny zakup słodkich przekąsek przez dzieci. Wyniki nie powinny chyba dziwić – im mniej cukrów prostych, a więcej warzyw (lub owsianka) na śniadanie zjadane w domu, tym mniej słodkie było drugie śniadanie. Jest to zależne od skoków cukru we w krwi i ma ogromne znaczenie w gromadzeniu się tkanki tłuszczowej, która powstaje z cukru właśnie (więcej o tym pisałam tu).

Mój komentarz:

Badania, o których mówiła Monika Zielińska, bardzo mnie zainteresowały, znalazłam ich opis w internecie i mam nadzieję, że będę mogła coś więcej o tym napisać przy okazji.

Wnioski są proste – dobrze przygotowane posiłki, począwszy od najważniejszego – śniadania – to niezbędny element w codziennej trosce o prawidłowy rozwój dziecka, jego samopoczucie i sylwetkę. Gdybym miała to podsumować według swoich doświadczeń, to długie karmienie piersią, unikanie gotowych produktów typu słoiczki oraz mleka modyfikowanego, przygotowywanie posiłków w domu z produktów dobrej jakości, picie dużej ilości wody (o niej oczywiście także była mowa na konferencji) oraz pozwolenie dziecku na samodzielność przy posiłkach od momentu, kiedy umie samo siedzieć i jeść (najlepiej stosowanie BLW) i dawanie przykładu w postaci wspólnych zdrowych posiłków – to podstawa sukcesu.

Na koniec głos zabrały przedstawicielki przedszkola nr 422, które krótko opisały rewolucję w stołówce, jakiej dokonał Grzegorz Łapanowski i jego Szkoła na Widelcu. Relację z rewolucji można obejrzeć tu:

http://www.ipla.tv/Misja-stolowka-odcinek-4/vod-6365935

Logo_FSNW_red_2_web

Czy konferencje uratują dzieci od otyłości?

Takie konferencje oczywiście są bardzo potrzebne, bardzo się cieszę, że mogłam w niej uczestniczyć. Mam wielką nadzieję, że kropla drąży skałę i że powtarzane do znudzenia informacje na temat szkodliwości cukru, również w postaci ukrytej, i nawet w brązowej postaci, w końcu uruchomi lawinę dobrych zmian. Że ludzie wreszcie przejrzą na oczy – że podawanie niemowlętom mieszanek mlekozastępczych jest pierwszym krokiem do późniejszych chorób dietozależnych. Że produkty wysoko przetworzone, ze słoiczków, z proszku – to kolejne stopnie do cukrzycowego piekła i innych chorób cywilizacyjnych, powodowanych również brakiem ruchu.

Konferencje, w które są angażowani zarówno uczniowie, jak i rodzice i nauczyciele to naprawdę znakomity pomysł. Oczywiście, same pogadanki nie uratują dzieci przed nadwagą – wszystkie zmiany w zakresie zdrowych nawyków muszą przebiegać jednocześnie na kilku poziomach, przede wszystkim w domu, a potem w przedszkolach i szkołach. Jednak wierzę, że im częściej dorośli będą słyszeli, że zdrowe odżywianie polega na podjęciu wysiłku w gronie rodziny i pedagogów i że się da, jeśli się chce – tym większa szansa na sukces. A żeby się chciało, trzeba otrząsnąć się z iluzji. Zrozumieć, że gotowe produkty dostępne w sklepach, słodycze, napoje, słodkie pieczywo – większość tych rzeczy to zapychacze, mające niewielką wartość odżywczą. W dodatku nie tylko nie dają dzieciom (i dorosłym) potrzebnych składników – one również uzależniają, rozleniwiają i psują zdrowie.

Na przykładzie przedszkola 422 na warszawskich Bielanach widać, że jeśli jest chęć zmian i wola współpracy, można osiągnąć bardzo wiele pozytywnych efektów.

Na podstawie konferencji wyciągam wnioski, że do sukcesu potrzebne są:

  • wyraźny sygnał, że coś jest nie tak: najnowsze dane na temat (1) konsekwencji karmienia niemowląt i dzieci mieszanką mlekozastępczą – zwiększonego ryzyka chorób dietozależnych w przyszłości, (2) obecnego % dzieci z nadwagą i otyłością, (3) faktycznej wartości i jakości gotowych produktów dostępnych w sklepie, (4) szkodliwości bierności fizycznej, (5) wpływu reklam na dzieci,
  • czasem – opinia zewnętrznego eksperta, który przyjrzy się diecie dziecka w domu, przedszkolu, szkole oraz jego aktywności fizycznej,
  • opinia eksperta, który – jak Grzegorz Łapanowski – przyjrzy się jakości menu i posiłków w placówkach edukacyjnych, np. przez tydzień uczestnicząc w przygotowywaniu tych posiłków w przedszkolnej/szkolnej stołówce,
  • edukacja na wszystkich poziomach: dzieci, rodziców, nauczycieli, ale także pielęgniarek, pediatrów i innych lekarzy,
  • prawidłowe wzorce – dzieci nie będą jadły warzyw, jeśli widzą, że rodzice ich nie jedzą, nie sięgną po wodę, jeśli rodzice piją colę; podczas konferencji m.in. wspomniano wyniki badań, z których wynikał pozytywny wpływ jedzenia wspólnych drugich śniadań z nauczycielami,
  • nieoszczędzanie na jedzeniu – jeśli zrezygnujemy ze słodyczy i innych zapychaczy na rzecz produktów dobrej jakości, być może okaże się, że nie wydajemy dużo więcej pieniędzy, a te, które przeznaczamy na jedzenie, nie lądują w kieszeni wielkich koncernów, ale np. lokalnych rolników, dzięki czemu będą mogli obniżyć swoje ceny.

A wszystko zadziała najlepiej, gdy zastosujemy terapię szokową, i to na jak najszerszą skalę. A więc – tak, konferencje mogą uratować dzieci przed otyłością, jeśli będą na nie zapraszani ci, którzy jeszcze nie zrozumieli, że zjawisko to jest systemem naczyń połączonych i każdy jest tu ważny.

Przeczytaj także:

Ciekawe linki;

07 X2015

Czy prasowanie jest ekologiczne?

by joanna

Chyba nie zdziwi Was moja odpowiedź: absolutnie nie jest. Zanim jednak przekonam Was do zmiany nawyków, przedstawię kilka faktów.

masz_wybor_nie_prasuj

Zacznę może od nas. Mamy w domu żelazko, które kupiliśmy w 2007 roku – był to pierwszy wspólny zakup do naszego domu. Trzymamy je jednak nie z sentymentu, ale dlatego, że czasami jest potrzebne. Raz na miesiąc, a nawet rzadziej, kiedy potrzebujemy założyć koszulę mniej pogniecioną niż zwykle, wyciągamy z szafy starego Tefala. Dwa razy do roku prasuję obrus, czasem coś, co musi ładnie wyglądać na zdjęciu. (więcej…)

17 IX2015

Mydło Aleppo – mydło, którego nie będzie?

by joanna

Syryjskie mydło Aleppo jest ideałem. Tradycja jego wyrobu tak stara, że nawet nie wiadomo, ile wieków temu rozpoczęto produkcję. A opiera się na czterech naturalnych składnikach, łączonych według receptury niezmienionej od stuleci – produkcja mydła trwa aż rok. Mydło Aleppo to podstawowy kosmetyk każdego atopowca, każdej osoby mającej problemy skórne. O jego właściwościach przeczytacie poniżej.

mydlo_aleppo_organique_1

I nie ma już tych mydeł

Parę dni temu Paweł z zaprzyjaźnionej Drogerii Ekologicznej napisał na Facebooku:

My z miasta Alleppo w Syrii zamawialiśmy do Better Land – drogeria ekologiczna mydło Aleppo.
Jakieś pół roku temu otrzymaliśmy mejla: „jest u nas wojna, nie ma możliwości wysłania mydeł”, i kontakt się urwał. Może już nie żyją? I nie ma już tych mydeł.

Poruszona i zasmucona, zaczęłam szukać wiadomości na temat tego, co obecnie dzieje się w Aleppo. Tak trudno znaleźć rzetelne informacje, bo dziś jest to najprawdopodobniej jeden z najbardziej niebezpiecznych rejonów świata. Ścierają się tam siły prorządowe z siłami antyrządowymi (Wolna Armia Syrii) oraz bojówki Kurdów i wojska ISIS, czyli Państwa Islamskiego. Czytałam kilka relacji dziennikarzy i Syryjczyków, choćby ta relacja mieszkańca Aleppo, która być może trochę zbliża nas do prawdy. Sytuacja wygląda fatalnie i nie wygląda na to, aby ta wojna miała się zakończyć.

Prawdopodobnie ludzie, którzy pracowali przy produkcji mydeł, dziś już tego nie robią. Może uciekli do Turcji, może do Europy. Część przeniosła produkcję do innych miejsc, np. do Bejrutu.

Aleppo_soap_03

Mydła Aleppo*.

To oznacza, że prawdziwe mydła Aleppo w tej chwili nie powstają – być może ich wielkie stosy leżakują gdzieś samotnie w fabryce i czekają na zakończenie konfliktu. To, co możemy kupić dziś w sklepie i ma gwarancję, że jest prawdziwym, syryjskim mydłem Aleppo, pochodzi prawdopodobnie z zapasów w hurtowniach.

 

aleppo_organique

Tylko cztery składniki

Dzięki swoim naturalnym składnikom mydło Aleppo jest uniwersalne, choć w zależności od proporcji oleju laurowego i oliwy jego działanie jest nieco inne.

Mydło Aleppo może być stosowane jako mydło do ciała, do twarzy, jako szampon, jako mydło do golenia (o czym pisałam tu) oraz jako kosmetyk dla dzieci od pierwszych dni życia. Stosuje się je przy stanach zapalnych i chorobach skóry, takich jak AZS, łuszczyca, trądzik, opryszczka. Poleca się je także do mycia głowy, jako środek zapobiegający wypadaniu włosów.

aleppo_1

Prawdziwe mydło Aleppo zawiera jedynie cztery składniki:

  • oliwę z oliwek (olive oil) – przede wszystkim głęboko nawilża i odżywia skórę,
  • olej laurowy (sodium laurate) – ma działanie antyseptyczne, antygrzybicze, antybakteryjne, a nawet przeciwświądowe, co ma znaczenie przy AZS,
  • ług pozyskiwany z wody morskiej (sodium hydroxide) – ma funkcję spieniania,
  • wodę (aqua).

Czasem dodawana do mydła czarnuszka siewna wzbogaca działanie mydła o swoje właściwości kojące.

W prawdziwym mydle Aleppo nie znajdziemy innych składników, takich jak np. gliceryna!

mydlo_aleppo_organique_2

Od stężenia oleju laurowego zależy, czy mydło Aleppo przede wszystkim nawilża skórę, czy działa leczniczo. Zawartość tego składnika decyduje też o kolorze mydła (im więcej, tym mydło bardziej bure).

Osoby z aktywnym AZS czy innymi problemami skórnymi powinny spróbować najpierw mydła o niższym stężeniu.

Stężenie oleju laurowego;

  • 0% – mydło bardzo delikatne, nawilżające.
  • 5% – niska zawartość oleju laurowego sprawia, że mydło można stosować nawet u bardzo małych dzieci,
  • 12% – mydło o delikatnych właściwościach antyseptycznych,
  • 20% – mydło o mocniejszym działaniu antybakteryjnym, grzybobójczym, przeciwświądowym,
  • 40% – dość silnie działające mydło, do którego warto się przyzwyczaić, stosując najpierw mniejsze stężenia oleju laurowego,
  • 70% – bardzo mocno ściągające i odkażające, polecane raczej do… prania.

Mydło występuje także w postaci mydła w płynie, ale jak dla mnie to już zupełnie inny kosmetyk.

Kostki Aleppo są zwykle duże i warto pokroić sobie takie mydło na mniejsze. Wewnątrz dużej kostki mydło będzie miało inny kolor – bardziej zielony ze względu na proces dojrzewania. Mydła o dużej zawartości oleju laurowego mogą specyficznie pachnieć.

aleppo_3

Co będzie dalej z mydłem z Aleppo? Mam nadzieję, że usłyszę jakieś dobre wieści o tym mieście i jego mieszkańcach. W sprawach tak uniwersalnych i – wydawałoby się – przyziemnych, jak mydło, czasem kryją się zawiłości polityczno-historyczne, trudne do pojęcia. Gubię się w tym. Myślę o was, zwykli mieszkańcy Syrii.

Wybrana bibliografia:

*Źródło zdjęcia:

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Aleppo_soap_03.jpg

Wesprzyjmy Syryjczyków, poznajmy prawdę

Zdaję sobie sprawę, że temat uchodźców dzieli nasz naród dogłębnie. Dlatego chciałabym przy okazji namówić Was do dwóch rzeczy, które nie powinny wzbudzać w nikim niechęci.

Po pierwsze, pomagajmy – tak jak chcemy czy umiemy, ale róbmy to. Jeśli uważamy, że trzeba wspierać ludzi, którzy zostali w Syrii lub znajdują się w obozach dla uchodźców, wesprzyjmy np. PAH (tytuł przelewu „Syria”). Jeśli chcemy dołożyć się do akcji pomocy uchodźcom np. w Macedonii, możemy przelać dowolną kwotę na subkonto Fundacji Wolna Syria.

Po drugie, szukajmy obiektywnych źródeł informacji. Jest to ogromnie trudne, w sieci ciągle pojawiają się zmanipulowane treści, a nawet kompletnie zmyślone historie na temat uciekinierów z Syrii. Dobrze poinformowane są przede wszystkim organizacje niosące pomoc, działające na miejscu wydarzeń.

This slideshow requires JavaScript.

Moja koleżanka Iza Smolińska razem z Pauliną Sochą-Jakubowską pojechały zobaczyć, co naprawdę dzieje się na Węgrzech, jak żyją uchodźcy i czy obraz pokazywany w mediach jest prawdziwy. Napisały kilka reportaży z Węgier i Austrii, Iza jest autorką zdjęć, które tu zamieszczam. Zachęcam do przeczytania tego tekstu: „Austrio, Niemcy, kochamy was”. Wasi uchodźcy

Jeśli się Wam spodoba, może wesprzecie projekt dziewczyn, które chcą znowu pojechać na południe, tym razem do Serbii i Macedonii, i zrobić kolejne materiały: KLIKNIJ. (Uprzedzam pytania, czytam teksty dziewczyn, nie cały portal).

Dziękuję Izie Smolińskiej za możliwość umieszczenia jej zdjęć.

03 IX2015

„Jestem tak ekologiczna, że sikam do wanny”

by joanna

Jeśli powyższe zdanie wydaje Ci się przekroczeniem granicy, za którą siedzą już tylko ekooszołomy, to wcale się nie zdziwię. Ale… zastanów się, czy w tym szaleństwie przypadkiem nie ma metody.

wanna_czb

Dlaczego sikanie do wanny/pod prysznicem jest dobre?

  • jedno spuszczenie wody z rezerwuaru zużywa przeciętnie 10–12 litrów czystej wody, którą można by wypić*,
  • sikanie podczas mycia nic nie kosztuje: woda, którą się spłukujesz, skutecznie usunie mocz z brodzika czy wanny,
  • nie musisz się podcierać, dotykać sedesu, myć rąk – oszczędzasz czas, mydło, kolejną porcję wody,
  • nie potrzebujesz papieru toaletowego, więc oszczędzasz i na tym,
  • produkujesz mniej ścieków.

*Jeśli masz szczęście wykorzystywać szarą wodę, to szczerze zazdroszczę!

Kilka lat temu w Brazylii powstała zabawna kampania społeczna, namawiająca do siusiania podczas mycia (skomentował to „The Guardian”).

Jedno spuszczenie wody mniej dziennie i już każdy oszczędza minimum 3 600 litrów wody rocznie.

spuszczanie_wody

Oczywiście, jako wyznawczyni zasady „nie rób drugiemu, co tobie niemiło”, popieram używanie do tego wyłącznie swojej łazienki.

Z minusów widzę chyba tylko potrzebę przełamania swojego oporu…

Ale może wcale nie trzeba nikogo namawiać?

Zobacz też: Czy sikanie na stojąco może być ekologiczne?

02 VIII2015

Mam sklep spożywczy – już od roku!

by joanna

Jakkolwiek brzmi to dla mnie abstrakcyjnie, mam sklep ze zdrową żywnością. Razem z ponad setką innych członków Kooperatywy Dobrze jestem właścicielką sklepu spożywczego, który współprowadzę w ramach comiesięcznych dyżurów.

Członkowie kooperatywy na Walnym, kwiecień 2015 r. KLIKNIJ ZDJĘCIE, ABY POWIĘKSZYĆ.

Członkowie kooperatywy na Walnym, kwiecień 2015 r. KLIKNIJ ZDJĘCIE, ABY POWIĘKSZYĆ.

Co ważne, każdy może stać się współwłaścicielem naszego sklepu! I czerpać z tego korzyści. Członkowie Stowarzyszenia Kooperatywa Dobrze, którzy włączają się w prace na rzecz Stowarzyszenia i sklepu, mogą kupować żywność po cenach tzw. członkowskich, co oznacza minimalny narzut na produkty (kilka procent). (więcej…)

30 VII2015

Wakacje alergika: Półwysep Helski

by joanna

Od lat jeździmy na wakacje nad morze, kierując się kilkoma przesłankami, które zmieniały swoją ważność w ciągu tego czasu. Dziś mówimy, że nad Bałtyk jeździmy dla dzieci, ale prawda jest taka, że sama nie wyobrażam sobie lata bez pobytu nad polskim morzem. Mój mąż woli góry, więc staramy się jeździć co roku i tu, i tu (o górach napiszemy wkrótce), co dla alergika jest najlepsze: zmiany klimatu działają przy alergiach cuda.

kuznica_2 (więcej…)

16 VII2015

Kolor kalafiora

by joanna

Zacznijmy od tego, że kalafior warto jeść. Są różne sposoby przyrządzania tego warzywa i w zależności od tego, czy wolimy jeść je na ciepło, lekko ugotowane na parze, czy jednak chrupać na zimno, możemy przygotować kilka wersji posiłku z kalafiorem. W dodatku w różnych kolorach.

kolorowe_kalafiory_3

Kalafior – odmiana graffiti.

Kalafior (Brassica oleracea) jest… kapustą. Do tego niezwykle wartościową, zdrowszą od kuzynki, bogatszą w większą ilość przeciwutleniaczy. Był uprawiany już w starożytnym Rzymie i Grecji, w Polsce stał się popularny na przełomie XVI i XVII wieku. (więcej…)

Strony:1234»