Nietoperze. Nocna przygoda z mopkiem zachodnim

Nietoperze to bardzo skryte i trudne do badania ssaki, mające jednak ogromne znaczenie w przyrodzie, a także w otoczeniu człowieka. Ich obecność jest powszechniejsza niż sądzimy, jednak tryb życia tych zwierząt sprawia, że wiemy o nich mało. Tymczasem są to bardzo pożyteczne ssaki, którym zawdzięczamy na przykład regulowanie populacji komarów. Możemy wiedzieć o nich więcej dzięki badaniom specjalistów, zajmujących się między innymi obserwacją, łapaniem (tylko do ewidencji), a nawet obrączkowaniem nietoperzy.

W Polsce żyje 26 gatunków nietoperzy (choć niewykluczone, że zaraz będzie to 27 gatunków – dzięki genetyce mamy coraz większą wiedzę o tych ssakach), wszystkie znajdują się pod ścisłą ochroną. To oznacza, że nie wolno ich tak sobie obserwować czy fotografować. Wszystkie zdjęcia przy tym wpisie zostały użyczone przez dra Grzegorza Lesińskiego i Krzysztofa Janusa, którym towarzyszyłam podczas badań terenowych w Warszawie.

Pierwsze spotkanie

Ta historia może zaczynać się tak: miałam 9-10 lat i mieszkałam w sercu Warszawy, na ostatnim piętrze sześciopiętrowej kamienicy. Pewnego wieczoru, leżąc już w łóżku, zobaczyłam, że firanka porusza się w jakiś dziwny sposób. Okna były pozamykane, więc to nie był wiatr. Przyjrzałam się bliżej i zamarłam.

– Coś chodzi po firance! – zawołałam mamę. – To chyba… nietoperz!

W 1991 roku, kto pamięta, ten wie, nie było żadnych ekopatroli, nie było internetu, wiedzę czerpało się z książek i od sąsiadów. Poszłyśmy po pomoc do sąsiadek, ale nie uradziłyśmy razem nic ponad to, że trzeba zabłąkanego gościa wypuścić.

Wzięłyśmy duży słoik i jakąś gazetę. Ktoś trzymał słoik, ktoś zaganiał małego nietoperza do środka gazetą, wszystkie byłyśmy pełne emocji, bo to dość niecodzienne wydarzenie. A przede wszystkim taki latający ssak wzbudzał w nas sporo niepokoju, bo mitów na temat nietoperzy jest sporo. Kiedy już udało się złapać naszego nietoperza do słoika, musiałyśmy mieć pewność, że odleci, więc postanowiłyśmy wyjść na podwórko i tam go uwolnić. Stanowiłyśmy zaiste ciekawy widok: procesja kobiet w piżamach, z nietoperzem w słoiku, jedzie windą o 22:00 czy 23:00 i wychodzi na podwórko.

W windzie przyjrzałam się nietoperzowi dokładniej. Był bardzo mały i na pewno bardzo się bał. Cały czas się szczerzył – mimo upływu lat pamiętam jego niewielkie, ale ostre ząbki, które cały czas pokazywał. Ja też się bałam, ale wiedziałam jedno – musimy jak najszybciej go uwolnić. Na szczęście poszło to bez problemów – postawiłam odwrócony słoik, a potem go przewróciłam i po prostu odskoczyłam. Nietoperz zaraz odfrunął, a wspomnienie zostało we mnie żywe do dziś.

Łowcy nietoperzy

Ta historia może też zacząć się tak: po niemal 30 latach od tego bardzo bliskiego spotkania z nietoperzem postanowiłam, że zrobię coś dobrego dla tych ssaków, które obrosły w legendy, budzą strach i niechęć, a są jednymi z najpożyteczniejszych współmieszkańców miast i ludzkich siedlisk.

Dzięki pewnym splotom wydarzeń poznałam Krzysztofa Janusa, który bada ptaki i nietoperze i działa na ich rzecz ( >> odsyłam do fanpage’a). Długo nie mogliśmy umówić się na wywiad, aż wreszcie Krzysztof mi napisał: „Wiesz, jestem zmęczony, bo ostatnio całe noce liczę nietoperze”. „Czy mogę iść z Tobą na takie liczenie?” – zapytałam natychmiast, choć nie miałam pojęcia, czy to w ogóle możliwe. Krzysztof zapytał o pozwolenie kierownika wyprawy (później się dowiedziałam, że to Grzegorz Lesiński) i napisał: „Będziemy tu i tu od 20:00 do 4:00”.

Nocne łowy

Chyba nie muszę Wam mówić, że nie mogłam się doczekać. Nie miałam pojęcia, jak wygląda taka obserwacja, jakie są szanse na spotkanie oko w oko z nietoperzem, wiedziałam tylko, że muszę założyć ubrania jak na nocną wyprawę do lasu i posmarować się czymś od komarów i kleszczy. (Wybrałam naturalną mieszankę ziół o nazwie „myśliwska”, zawierającą m.in. wrotycz i dziegieć – po posmarowaniu się śmierdziałam jak myśliwska, ale kiełbasa).

Na miejsce przyjechałam rowerem, mając nadzieję, że mój zapach nie odstraszy nietoperzy ani badaczy. Grzegorz i Krzysztof właśnie rozwieszali drugą siatkę do łapania latających ssaków. Wybrali miejsce, gdzie nietoperze przelatują, korzystając z korytarza między gałęziami. Siatka jest bardzo cienka i nietoperz nie ma szans wychwycić jej echolokacją ani zauważyć (wbrew pozorom nietoperze widzą zupełnie normalnie).

Urządzenie wychwytujące ultradźwięki, które wydają nietoperze, i zmieniające je na dźwięki słyszalne przez ludzi
Urządzenie wychwytujące ultradźwięki, które wydają nietoperze, i zmieniające je na dźwięki słyszalne przez ludzi

Nietoperze wydają różne dźwięki – używają echolokacji do polowania na owady, ale też odzywają się w sposób słyszalny dla człowieka. Ultradźwięków nie usłyszymy, są jednak specjalne urządzenia, które konwertują je na dźwięki słyszalne dla nas. W zależności od gatunku nietoperze wydają dźwięki na różnych częstotliwościach.

Moją wieczorną przygodę zaczęłam od spaceru z właśnie takim urządzeniem do nasłuchu, w towarzystwie Krzysztofa. Robiło się coraz ciemniej, z pobliskich drzew nawoływał młody puszczyk – być może zdenerwowany naszą obecnością. W aparacie coś zaszumiało – to mógł być karlik, na to wskazywała częstotliwość. Po którymś razie, gdy szelesty w odbiorniku wciąż się powtarzały, mogliśmy nawet zobaczyć nietoperza polującego w koronach drzew.

Po kilkukrotnym przejściu wytyczonej trasy zostałam z Grzegorzem, który pilnował rozwieszonych siatek. Dzięki temu mogłam zadać pytania, które nurtowały mnie od tych niemal 30 lat.

Tryb życia nietoperzy sprawia, że możemy być zupełnie nieświadomi ich obecności wokół nas. Odpoczywają w dzień – śpiąc w swoich kryjówkach głową w dół – a że są malutkie, łatwo przechodzą przez szczeliny w domach i chowają się na strychach czy w innych zakamarkach ludzkich domostw.

– Mamy dziwne lato – opowiadał Grzegorz Lesiński – zwykle w połowie lipca nietoperzy jest więcej, są już odchowane młode, które mają około 4 tygodni i już latają. Tymczasem maj był zimny i może dlatego część nietoperzyc później zaszła w ciążę.

To ciekawe zjawisko, spotykane u różnych ssaków, regulacji momentu zapłodnienia: gody nietoperzy odbywają się jesienią, a samica w ciążę zachodzi dopiero wiosną. Kiedy warunki nie są sprzyjające, samice mogą z tym poczekać, przetrzymując nasienie samców w drogach rodnych.

– W tym roku zamiast łowić młode, które są nieco gapowate, ciągle łapiemy dorosłe osobniki, i wcale nie są to samice karmiące, co można by poznać po o obrzmiałych sutkach – opowiadał Grzegorz.

Zagrożenia

Rozmawialiśmy między innymi o tym, że populacje nietoperzy muszą się odrodzić. W Polsce żyją wyłącznie gatunki owadożerne, ich przeżycie zależy od obecności pokarmu tak chętnie zwalczanego przez ludzi. Kiedy w rolnictwie powszechnie stosowano osławione DDT, razem z owadami zabijano zwierzęta owadożerne, w tym właśnie nietoperze. Dzisiejsze zagrożenia dla tych ssaków to wciąż działalność człowieka: oprócz pozbawiania ich siedlisk czy zakłócania spokoju podczas zimowej hibernacji śmierć nietoperzom przynoszą także… elektrownie wiatrowe. Mówi się wiele o tym, że wiatraki stanowią zagrożenie dla ptaków, tymczasem według szacunków naukowców mogły one zabić już kilka milionów nietoperzy (w ciągu 10 lat). Kiedy niektóre gatunki tych ssaków zaczynają wędrówkę na zimowiska, latają na tyle wysoko, że mogą znaleźć się w zasięgu skrzydeł wiatraka i zderzyć się z nimi lub, co gorsza, pod wpływem innego ciśnienia otoczenia ich płuca mogą zostać uszkodzone i nietoperz ginie na miejscu.

Co ciekawe, jak na tak małe ssaki nietoperze są długowieczne. Nie mają wielu naturalnych wrogów (czasem padają łupem sowy) i mogą dożyć nawet 20 lat.

Innym ciekawym zagadnieniem jest chyba najbardziej rozpowszechniony mit o tym, że wszystkie nietoperze są nosicielami wścieklizny. To nieprawda, i choć może część ludzi to powstrzymuje przed zaczepianiem tych zwierząt, to zła sława „wściekłych” nietoperzy nie przysparza im przyjaciół. Ludzie po prostu boją się mieć w swoim otoczeniu zwierzęta potencjalnie roznoszące tę chorobę. Jednak badania wskazują, że nietoperze nie są częściej zarażone wścieklizną niż inne dzikie ssaki. W badaniach Grzegorza zarażonych był 1% z dwustu badanych okazów.

Oczywiście każde ugryzienie przez dzikie zwierzę powinniśmy zgłosić lekarzowi i z dużym prawdopodobieństwem zostaniemy po takim incydencie zaszczepieni przeciw wściekliźnie poekspozycyjnie.

Mopek zachodni, Barbastella barbastellus
Mopek zachodni, Barbastella barbastellus

Spotkanie z mopkiem

– Jest! – zawołał Krzysztof wracający z obchodu echolokacyjnego. W jednej z siatek zaplątał się nietoperz. Szybka akcja: Grzegorz zakłada specjalną rękawicę, my wszyscy – maseczki (żeby nie zarazić czymś nietoperza), zaczyna się wyplątywanie małego ssaka z siatki. Okazuje się, że to mopek, gatunek bardzo ceniony przez Unię Europejską. Grzegorz delikatnie, ale pewnie przytrzymuje nietoperza do koniecznych oględzin i zdjęć. Trzeba sprawdzić, czy jest zdrowy, ale co równie ważne, po budowie kości poznaje się wiek osobnika. Do ewidencji trzeba też wpisać płeć – konieczne są oględziny, po poza genitaliami samce i samice wyglądają tak samo. Tym razem w siatkę wpadł dorosły samiec. Kiedy już można wypuścić mopka, trzeba pozwolić wystartować mu z ręki – nietoperze nie wzbijają się do lotu jak ptaki, bo mają zupełnie inną budowę odnóży i nie pofruną, kiedy je wyrzucimy w powietrze.

Moje wrażenia trudno opisać jednym zdaniem: zachwycałam się malutkim nietoperzem (te ssaki ważą kilkadziesiąt gramów, błony służące do latania nie ważą prawie nic), podziwiałam jego waleczność – cały czas straszył nas swoim uzębieniem – a jednocześnie byłam wdzięczna za możliwość obejrzenia go z bliska w towarzystwie chiropterologów.

Po wypuszczeniu mopka – a było już zupełnie ciemno – poszłam jeszcze z Krzysztofem oglądać borsuki za pomocą kamery termowizyjnej, ale to już inna historia…

Chrońmy nietoperze

Moja wyprawa i mój tekst mają swój główny cel: odczarowanie mitu groźnych nietoperzy i wzbudzenie w Was, Czytelniczki i Czytelnicy, poczucia, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za dobrostan tych ssaków.

Nie muszę chyba przekonywać,  że te dzikie zwierzęta, choć żyją często blisko nas, nie mają żadnego interesu w robieniu nam krzywdy. Jeśli nie będziemy ich niepokoić, łapać, straszyć, wybudzać z hibernacji zimowej, odwdzięczą nam się łapaniem komarów i innych uciążliwych insektów. Z pewnością nie wplączą nam się we włosy ani nie ugryzą same z siebie.

Możemy pomagać nietoperzom także w sposób czynny, udostępniając im fachowo zbudowane schronienia (specjalne budki o odpowiedniej fakturze). Nietoperze mogą zasiedlić taką budkę nawet po kilku latach jej wiszenia, musi być więc wytrzymała, a my – cierpliwi.

Pamiętajmy, że nietoperze są niezbędnym elementem naszej przyrody. Dodatkowo są objęte najściślejszą ochroną gatunkową i nie tylko krzywdzenie ich fizycznie, ale nawet niepokojenie jest karalne.

Gdyby jednak okazało się, że mieszkanie z nietoperzami pod jednym dachem jest dla nas w jakiś sposób uciążliwe albo planujemy remont w miejscu, gdzie te ssaki zimują czy mają swoje letnie schronienia, koniecznie skontaktujmy się ze specjalistami. Listę chiropterologów znajdziemy na stronie https://www.nietoperze.pl/spis-chiropterolog.

Podczas pisania tekstu korzystałam także z „Poradnika ochrony nietoperzy”, bezpłatnej publikacji, którą można >> pobrać np. stąd.

Bardzo dziękuję dr. Grzegorzowi Lesińskiemu i Krzysztofowi Janusowi za możliwość obserwowania ich pracy.

Spotkaliście się z nietoperzami ostatnio? Napiszcie, jakie były Wasze spotkania z tymi niezwykłymi ssakami!

Może przeczytasz także:

Nie mam drukarki

Dlaczego nie mam drukarki

Nie mam drukarki - to zdanie od czasu do czasu muszę wypowiedzieć lub napisać, żeby
Zabawa w tytuły

Japońska pępowina w walizce: zabawa w tytuły

Mam na dziś propozycję: jest to zabawa w tytuły. Ile książek macie w domu? Być
Czy można kompostować miesiączkę

Czy można kompostować miesiączkę?

Krótko mówiąc: tak. Możemy kompostować miesiączkę, możemy używać jej także do podlewania kwiatków. Po tym

5 thoughts on “Nietoperze. Nocna przygoda z mopkiem zachodnim”

  1. Nigdy nie spotkałam nietoperza i mam trochę opory przed takim spotkaniem.
    Historia o nietoperzach jest bardzo ciekawa. Sama mam niewielką wiedzę i muszę o nich poczytać.
    Oczywiście, że nietoperze trzeba chronić przed wyginięciem.
    Pozdrawiam.

  2. Mieszkam w starym domu i czasem nam się zdarzy, że jakiś zagubiony biedak wleci do nas przez szparę w kominie. Jeden pewnego razu śmiertelnie wystraszył moją córkę. Ogólnie jednak chyba dobrze się im u nas na strychu mieszka, a podczas wieczornego wyjścia na taras jest duża szansa jakiegoś spotkać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge