13 V2017

Econatural, papier toaletowy z tetrapaków – recenzja

by joanna

Papier toaletowy Econatural włoskiej firmy Lucart Professional to przykład, że recykling tetrapaków (czyli kartonów np. po sokach czy mleku) to nie mit. Przyznaję, że doceniam pomysłowość Włochów. I zastanawiam się, czy takie odzyskiwanie jest możliwe i opłacalne w Polsce.

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Jeśli pamiętacie recenzję innego włoskiego papieru – Winni’s – to w porównaniu Econatural Lucart Professional wypada według mnie ciekawiej. Przede wszystkim dlatego, że jest wykonany w 100% z odzyskanej celulozy pochodzącej z opakowań po napojach. Tych kłopotliwych opakowań, których w Polsce praktycznie się nie przetwarza ze względu na skomplikowaną metodę odzysku surowca. Wygląda na to, że powinniśmy odsyłać je do Włoch.

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Cena: 7,63 zł za 4 (dłuższe) rolki, 8,09 zł za 10 (mniejszych) rolek

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Certyfikaty: FSC (recycled), Ecolabel

Informacje producenta

Papier toaletowy wykonany w 100%  recyklingu – z celulozy odzyskanej z opakowaniach po napojach.

Wersja czteropaku:

  • 4 rolki,
  • 44 m każda,
  • 400 podwójnych listków,
  • delikatnie perfumowany,
  • perforowany (wzór w róże),

W wersji 10-paku rolki są krótsze (17,6 m, 160 listków).

Wyprodukowany we Włoszech.

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Nasza opinia

Przede wszystkim brawo za recykling kartonów po napojach. Szczerze mówiąc sądziłam, że taki papier toaletowy musi być bardzo drogi, a w tym wypadku cena wychodzi około 1,9 zł za długą rolkę (w dziesięciopaku rolka kosztuje 80 groszy, ale jest 2,5 raza krótsza).

Nie zrozumiem natomiast powodu, dla którego papier jest lekko perfumowany. Dla mnie to zupełnie niepotrzebne (może wynika z jakichś przyzwyczajeń Włochów).

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier toaletowy Econatural z tetrapaków

Papier jest bury (i świetnie, nie został wybielony), delikatny i dość cienki, a mimo to zwarty. Tłoczenia w różyczki dodają mu elegancji. Sprawdza się zupełnie jak zwykły papier toaletowy, czyli tak, jak powinien.

Papier Econatural: zalety

  • został wyprodukowany w 100% z odzyskanej celulozy z opakowań po napojach,
  • niebielony,
  • delikatny, ale mocny,
  • długie rolki,
  • tłoczenia w różyczki.

Papier Econatural: wady:

  • jest produkowany we Włoszech – dla polskich konsumentów ślad węglowy jest niemały,
  • niepotrzebnie perfumowany,
  • mógłby być pakowany w coś przyjaźniejszego naturze niż folia.

Podsumowując, papier z tetrapaków przemawia do mnie (choć oczywiście wolałabym, żeby tetrapaków nie było wcale, bo proces odzyskiwania surowców na pewno nie jest oszczędny). Widzę jednak sens w takim wyborze, mimo odległości od miejsca wyprodukowania. Jeśli potrzebujemy ekopapieru np. dla gości, ten będzie znakomity. Patrząc na niego, raczej nikt sam z siebie się nie domyśli, że powstał w taki sposób. Polecam Waszej uwadze!

01 II2017

Idea zero waste – życia bez śmieci – w praktyce. Rozmowa z Olą

by joanna

Idea zero waste – życia bez śmiecenia – wciąga. Gdy powoli dowiadujesz się, o co w tym wszystkim chodzi, zaczynasz traktować to jak wyzwanie. Dlaczego podjęcie decyzji o nieśmieceniu jest nieodwracalne? Zapraszam do przeczytania rozmowy z Aleksandrą – zaangażowaną propagatorką idei ZW, założycielką grupy tematycznej na Facebooku.

Aleksandra:

Wychowałam się w Krakowie, mieszkam w tym mieście już 28 lat i nadal je odkrywam. Miejsca, ludzi i możliwości, a tego tu nie brakuje. Na każdym kroku czai się dobra energia, tylko trzeba chcieć patrzyć, a potem jej troszkę pomóc, by docierała dalej i dalej. Niestety czyha tu też smok… yy, smog. Staram się więc uciekać w lasy, góry, im dalej tym lepiej. Im wyżej też. Kiedyś stwierdziłam, że pewnego dnia wyjdę na trzytysięcznik.

Idea zero waste w praktyce

Idea zero waste w praktyce

(więcej…)

26 I2017

Sprytny sposób na czapki (zrób to sam)

by joanna

Sposób na czapki, szaliki i rękawiczki naszej czteroosobowej rodziny? Do niedawna był to stos skotłowanych ubrań, który zajmował pół przedpokoju. Szukanie własnej pary rękawiczek czy swojej czapki trwało wieki (zwłaszcza że nasi synowie mają je bardzo podobne). Wreszcie stwierdziłam, że pora to zmienić i zorganizować sprytne przegródki.

Powierzchnia naszego przedpokoju jest niewielka, więc musiałam wymyślić sposób, żeby jej nie zmniejszyć (chwilowo odpada wiercenie w ścianach i montaż półek).

Sposób na czapki, rękawiczki, szaliki…

Chciałam, żeby rozwiązanie było proste i wykorzystywało to, co mam w domu (upcykling i trochę zero waste). Nie gromadzę jakichś wielkich ilości kartonów, ale coś nam zostało po kilku większych zabawkach. Użyłam dwóch dużych pudeł kartonowych.

Postanowiłam, że przegródki będą w pudle przymocowanym do drugiego pudła – to z kolei będzie kryło pojemnik na surowce wtórne. Pojemnik ma swoje stałe miejsce, więc nie będzie straty powierzchni.

Jak zmontować sprytne przegródki na czapki?

Jak zmontować sprytne przegródki na czapki?

Górne pudełko przedzieliłam wewnętrznymi przegródkami na krzyż.

Przegródki w górnym pudełku

Przegródki w górnym pudełku

Dolne zostawiłam otwarte z przodu, żeby łatwo wyciągać pojemnik.

Nasze dwupiętrowe pudło

Nasze dwupiętrowe pudło

Wszystko skleiłam szeroką taśmą klejącą – jednostronną i dwustronną. Pokrywka została mi po jakimś starym, połamanym pudle.

Sprytny sposób na czapki!

Sprytny sposób na czapki!

Na koniec pozostało poprosić chłopców o jakieś ładne rysunki do ozdoby. Myślę, że jeszcze będziemy je wykańczać (a papier i tektura nie są bardzo trwałe, więc pewnie wygląd pudła będzie się zmieniał).

Ale najważniejsze, że to działa! Wreszcie przed wyjściem z domu każdy sięga do swojej przegródki i ubieranie przebiega sprawniej. Musimy tylko pamiętać, żeby nie wkładać tam mokrych czapek czy rękawiczek – trudno będzie im wyschnąć.

A jakie są Wasze sposoby na segregowanie czapek, szalików itp. w wieloosobowej rodzinie?

 

01 XII2016

Wear.coop – odpowiedzialna moda made in Poland

by joanna

Wear.coop to miejsce, gdzie szyje się zgodnie z zasadami fair fashion. Ubrania stąd są wegańskie, częściowo z materiałów z odzysku, unikatowe i choć przynoszą zysk, mają dostępną cenę. Chcesz mieć pewność, że wspierasz etyczną, a zarazem oryginalną modę, wybierz polskie ubrania z warszawskiej spółdzielni.

Wear.coop - Ania Zawadzka i kurtka z tygrysim wnętrzem

Wear.coop – Ania Zawadzka i kurtka z tygrysim wnętrzem

Pracownia przy Rydygiera (wejście koło sklepu Społem) to miejsce, gdzie królują kobiety. Dziś są to cztery główne działaczki Spółdzielni Socjalnej „Zakład Ubierania Obywateli” – Ania, Dasia, Emilia i Kasia (kolejność alfabetyczna). O działalności spółdzielni, która trwa już ponad rok (w obecnej siedzibie od stycznia 2016 roku), warto mówić jako o przykładzie wielopłaszczyznowej inicjatywy o podłożu etycznym. (więcej…)

24 XI2016

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

by joanna

Dlaczego kupuję pasty do zębów bez pudełka? Co złego jest w tekturowych opakowaniach? Odpowiedź jest bardzo prosta, ale nie myślcie, że banalna.

Kiedy przejrzycie nasz test past bez fluoru dla dorosłych, zobaczycie, że przy każdej paście jednym z punktów opisu było „opakowanie”. Większość past, nawet tych chlubiących się certyfikatami eko, a co najmniej naturalnym składem, jest sprzedawana w kartonowych pudełkach, do których włożono tubkę. Tubki najczęściej są plastikowe, tylko dwa razy zdarzyła nam się pasta w opakowaniu aluminiowym (Weleda oraz jedna pasta zdyskwalifikowana z powodów formalnych).

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

Dlaczego wybieram pasty do zębów bez pudełka?

Po co ten karton?

Producenci past do zębów umieszczają tubki w dodatkowych pudełkach z kilku powodów. (więcej…)

25 VII2015

Przydatny pojemnik w 5 minut

by joanna

Potrzeba matką wynalazków – ten pomysł chodził za mną od dawna (zobaczyłam go zapewne u kogoś na Pintereście), ale długo nie miałam dobrego pojemnika do zrecyklingowania.

diy_pojemnik_7

Upały pozwalają mi suszyć pranie na balkonie (burze zaś zmuszają do zbierania prania na czas), a moje młodsze dziecko z przyjemnością podkrada żabki i rozkłada je na części pierwsze. Potrzebowałam więc poręcznego pojemnika na żabki, które schowam wśród prania. (więcej…)

22 V2015

Ekorakieta z recyklingu

by joanna

Poznajcie dzielnego Zdziśka i jego rakietę kosmiczną. (Zdzisiek miał tracheotomię, stąd dziwna dziura w grdyce).

Ekorakieta.

Ekorakieta.

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się, co można zrobić z kartonu pokrytego srebrną folią, w którym przyszła jakaś przesyłka. Nasz starszy syn jest właśnie żywo zainteresowany Kosmosem i jego tajemnicami, a srebrny kolor kojarzy się przecież z technologią (oczywiście najwyższych lotów).

Kilka dni temu nasz synek zupełnie samodzielnie stworzył Zdziśka. Nadszedł czas na zbudowanie mu ekologicznej rakiety kosmicznej, dzięki której zostanie kosmonautą…

rakieta_kosmiczna_1

Nasz duży syn wszystko rysował i wycinał sam, pomogłam mu tylko ze sznureczkami.

Użyliśmy:

  • brązowego kartonu, który został po bloku do rysowania,
  • kartonu powleczonego srebrną folią,
  • ołówka i kredek różnego rodzaju (rakietę kolorował z nami także młodszy synek),
  • dziurkacza,
  • kleju Magic i zwykłego w sztyfcie,
  • nożyczek,
  • sznureczków,
  • „chrupek” – wypełniaczy do przesyłek.

rakieta_kosmiczna_0

Kolejnym krokiem będzie zbudowanie Zdziśkowi jakieś planety do eksploracji… Zbieramy pomysły, bo materiałów nam nie brakuje.

Pozdrawiamy kosmicznie!

05 II2015

GLOV – ekologiczny demakijaż?

by joanna

Pierwszy raz markę GLOV poznałam na Dniach Alergii, gdzie można było zapoznać się z dwoma produktami do demakijażu: GLOV Comfort oraz GLOV On-the-go. Duże wrażenie zrobił na mnie fakt, że jest to efekt pracy dwóch młodych Polek – Moniki Żochowskiej i Ewy Dudzic – które wymyśliły demakijaż niemal idealny.

Monika Żochowska i Ewa Dudzic, fot. by Mirosław Mamczur

Monika Żochowska i Ewa Dudzic, fot. by Mirosław Mamczur

Od tamtej pory używałam codziennie mniejszej wersji GLOV („podróżnej”). Polecam Waszej uwadze.

glov_1

GLOV On-the-go

GLOV

www.glov.me

Gdzie kupić: np. w sieci drogerii Sephora, sklep internetowy

Cena: 49,90 zł – GLOV Comfort, 39,90 zł – GLOV On-the-go

GLOV Comfort

GLOV Comfort

Jak to działa?

Delikatne mikrowłókna (30 razy cieńsze od włókien bawełny, 100 razy cieńsze od ludzkiego włosa) o przekroju ośmioramiennej gwiazdy działają jak mikroszczoteczki, dokładnie oczyszczając powierzchnię twarzy z kosmetyków, makijażu, potu czy brudu. Jednocześnie nie naruszają naturalnej bariery lipidowej. W skład włókien wchodzą poliamid i poliester: poliamid absorbuje wodę, poliester – tłuszcze. Taka kombinacja ma zapewnić uniwersalność GLOV – sprawdzi się zarówno przy cerze suchej, jak i normalnej czy tłustej. Badania laboratoryjne potwierdzają, że produkt nie podrażnia nawet skóry atopowej.

glov_4

Aby zmyć makijaż, należy zmoczyć rękawiczkę czystą wodą i przyłożyć nawilżonym materiałem do twarzy – mikrowłókna mają działać jak magnes i przyciągać cząsteczki kosmetyków. Aby usunąć makijaż, należy masować twarz, szyję, dekolt rękawicą GLOV, wykorzystując całą powierzchnię materiału (w wersji dużej są to cztery rogi i środek, w małej – dwie strony rękawiczki).

Po zmyciu makijażu rękawicę GLOV należy uprać w ręku do czysta za pomocą szarego mydła, dokładnie wypłukać i odwiesić do wysuszenia.

Nasze wrażenia

Wydaje mi się, że moja twarz dzięki GLOV jest naprawdę dokładnie oczyszczona. Poza tym taki masaż twarzy pod koniec dnia to naprawdę sama przyjemność. Może to przypadek, ale od kilku tygodni moja cera stała się mniej kapryśna i mam mniejsze problemy z wypryskami. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ten efekt.

Po pewnym czasie przyszła mi do głowy niezaprzeczalna zaleta rękawiczki: ten demakijaż jest absolutnie bezzapachowy. Duża różnica na plus po tych wszystkich perfumowanych mleczkach!

Czy GLOV jest tylko dla kobiet?

Jestem przekonana, że mężczyźni także z przyjemnością użyją GLOV. Delikatny masaż na koniec dnia znakomicie odpręży, a mikrowłókna wyczyszczą twarz z kremów, potu, wszelkich innych zabrudzeń. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że panowie zwykle nie lubią zaprzątać sobie głowy takimi sprawami, jak czyszczenie rękawiczki mydłem i suszeniem jej. Więc może lepiej zostawmy tę przyjemność dla siebie…

Porównanie: GLOV po dwóch miesiącach codziennego użycia i nowa rękawica.

Porównanie: GLOV po dwóch miesiącach codziennego użycia i nowa rękawica.

Czy GLOV jest ekologiczne?

Jak to bywa ze wszystkim, co jest wykonane z tworzyw sztucznych, produkcja mikrowłókien nie jest do końca ekologiczna, jako że jest powiązana z wydobyciem ropy naftowej. W wypadku tej technologii trudno osiągnąć identyczny produkt z włókien naturalnych.

Natomiast cechy samego produktu to niemal same ekoplusy. Po pierwsze, GLOV to produkt wielorazowy, powinien nam służyć przez 3–4 miesiące. To, co wielorazowe, zawsze wygrywa z jednorazowym – zamiast zużywać codziennie waciki do zmywania makijażu, myjemy twarz rękawicą GLOV przez około 100 dni! (Wielorazowe waciki bambusowe są wspaniałe, sama ich używam, ale mają jednak inną powierzchnię).

Po drugie, do demakijażu potrzebujemy jedynie rękawiczki i wody (oraz mydełka do późniejszego czyszczenia GLOV). Przyznaję, że jest to dla mnie ogromny atut: jeśli wierzyć producentom, za pomocą GLOV oczyszczamy skórę tak samo lub lepiej, jak za pomocą kosmetyków do demakijażu. Po takim masażu twarz jest oczyszczona, skóra delikatnie pobudzona i gotowa do dalszych zabiegów (ale nie są one konieczne – rękawica ma zostawiać naturalną barierę lipidową na powierzchni skóry, więc w zasadzie nie trzeba już niczego więcej).

Tak więc mamy oszczędność w kilku aspektach: nie zużywamy wacików, nie stosujemy kosmetyków do demakijażu, nie potrzebujemy miejsca na butelkę – wystarczy haczyk i woda.

GLOV po miesiącu używania.

GLOV po miesiącu używania.

Rozumiem, że aby biznes się kręcił, nic nie może być zbyt trwałe… Szkoda jednak, że rękawiczka bardzo szybko się popruła. Cieszyłaby mnie większa wytrzymałość produktu – chociażby pół roku. Widzę jednak bardzo dużo zalet GLOV, a także cieszę się z międzynarodowego sukcesu Polek. I trzymam kciuki za kolejne sukcesy!

Czy GLOV może być bardziej ekologiczne?

Oczywiście! Wystarczy, że po wykorzystaniu rękawiczki przeznaczymy ją do innych zadań. W naszym wypadku okazała się poręcznym pojemnikiem na drewniane łyżeczki w kuchni…

Recykling GLOV.

Recykling GLOV.

Napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze pomysły na recykling rękawiczki GLOV!

15 VII2014

Ekostworzenia – fotorelacja

by joanna

Kilka zdjęć z zabaw recyklingowych w Kozienickim Domu Kultury.

TU fotorelacja KDK na Facebooku.

Guzikowe szaleństwo.

Guzikowe szaleństwo.

Zapas guzików, które mam dzięki Kasi Barc (OddamOdpady.pl), powoli się kończy, a to dlatego, że zawsze wzbudza mnóstwo emocji wśród dzieci.

warsztaty_kozienice_8

Tu powstaje żyrafa.

Nigdy nie wiem, co dzieci wymyślą. Ja mam w głowie projekt, podsuwam rozwiązania, ale wynik zawsze zależy od wyobraźni dzieci.

warsztaty_kozienice_2

Praca w skupieniu.

Inspiracją były prawdziwe zwierzęta.

warsztaty_kozienice_4

To jest groźny krokodyl.

Niedawno przeze mnie odkrytą kopalnią pomysłów jest Pinterest.

warsztaty_kozienice_5

Nie podchodzić!

Ale większość projektów pochodzi z mojej głowy (choć wpaść może na nie każdy).

warsztaty_kozienice_3

Złota żyrafa.

Warto zdać się na fantazję dzieci.

warsztaty_kozienice_6

Bardzo kolorowy ptak.

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy i na ile pomóc…

warsztaty_kozienice_7

Pstrąg tęczowy?

Z mojego pudła na „śmieci” znikło trochę materiałów, już kombinuję – o co jeszcze uzupełnić zasoby? Najlepiej darmowe. Bezpieczne, czyste i zajmujące mało miejsca…

02 IX2013

Udane zdjęcia z wakacji

by joanna

Wróciliśmy z wakacji – niezwykle udanych, zarówno pod względem pogody, jak i odpoczynku oraz zdrowego zmęczenia. Polskie morze i polskie góry, rowery, wycieczki, przyroda, spokój, rosnąca młodzież… Bilans zdecydowanie dodatni, choć kiedy zdecyduję się na podsumowanie naszych wyjazdów, w rubryce „nieeko” znajdzie się kilka przymusowych kompromisów… Ale o tym kiedy indziej.

Czas trochę rozruszać blog, który przez ostatni miesiąc działał na zwolnionych obrotach.

Nasz starszy syn bardzo lubi robić zdjęcia moją lustrzanką (ne puero gladium? He, he), jednak naszym zdaniem jest jeszcze za mały na własny aparat. Chyba że nie jest to Nikon, a… Lipton!

aparat_2 (więcej…)

18 VII2013

Recykling – biżuteria. Recenzja

by joanna

Tę zabawkę wypatrzyłam na naszym Bielańskim Jarmarku Rodzinnym, na stoisku Zabawek Artis. Ponieważ na moich warsztatach zajmowałam się właśnie biżuterią (z guzików), byłam ogromnie ciekawa, jak działa zabawka nazwana Recykling – biżuteria.

artis (więcej…)

01 VII2013

Warsztaty Organicznych na Bielańskim Jarmarku Rodzinnym

by joanna

warsztaty_12 (więcej…)

05 VI2013

Ekochińczyk z tego, co pod ręką

by joanna

Uciekliśmy na kilka dni w góry, a tam – niestety – brzydka pogoda, wróg wycieczek pieszych i rowerowych. Co najlepiej sprawdza się w deszczowe dni? Oczywiście gry planszowe.

chinczyk1 (więcej…)

26 V2013

Woda ustrukturyzowana

by tadeusz

Za mną pierwsza w życiu przygoda z testowaniem napoju – w moje ręce (i gardło) trafiła woda ustrukturyzowana Górski Potok. Tak się szczęśliwie złożyło, że mogłem połączyć testowanie z prawdziwą przygodą – paczka z kilkunastoma butelkami wody pojawiła się u mnie w domu na początku maja, tuż przed zaplanowaną długo wcześniej rowerową wyprawą w jeden dzień dookoła Tatr (ponad 200 km ostrych podjazdów i szybkich zjazdów). Uznałem, że to świetny zbieg okoliczności, bo jakże lepiej przetestować wodę, która – według producenta – gasi pragnienie lepiej niż inne, niż warunkach ekstremalnego wysiłku fizycznego.

Najpierw dwa słowa o tej dziwnej wodzie – pod moim tekstem jest spory tekst napisany przez nas wspólnie z producentem. Zachęcam do jego lektury, tu jednak streszczę go w dwóch słowach, żeby czytelnik miał jakieś pojęcie, co też ja w ogóle testowałem. Woda ustrukturyzowana Górski Potok składa się z mikrokropel – jedna kropla takiej wody składa się z 5–6 cząstek H2O zamiast niemal 300, jak w wypadku zwyklej wody. Jest dodatkowo napompowana tlenem. Nietypowa struktura ma ułatwiać przyswajanie, natlenowanie – wspomagać pracę mięśni.

Dookoła Tatr jechałem z dwoma kolegami. Bardzo się zdziwili, kiedy zobaczyli, że zamierzam wieźć zgrzewkę wody z Warszawy do Zakopanego, ale wyjaśniłem im, w czym rzecz i dałem po butelce, żeby też spróbowali.

organiczni7

To tylko do zdjęcia, woda i tak wylądowała w bidonie.

Przed samą jazdą wlaliśmy wodę do bidonów i bukłaków, i ruszyliśmy w trasę. Nie wiem, jak tam u kolegów, ale mój test skończył się na 90. kilometrze – po prostu zabrakło mi wody i musiałem dokupić inną w sklepie w Liptowskim Mikulaszu. Testowałem ją więc przede wszystkim na podjeździe pod Gubałówkę (1126 m n.p.m., podjazd z 740 m n.p.m.; to nie był najkrótszy ani najłatwiejszy, ale najciekawszy wariant trasy) i morderczym podjeździe pod Kwaczańską Przełęcz (ok. 1070 m n.p.m., podjazd z 760 m n.p.m.), bramę między Orawą i Liptowem.

organiczni9

Podjazdy, podjazdy, strome i długie podjazdy!

Ponieważ tego dnia na niebie nie było ani chmurki, temperatura w cieniu dochodziła do 30°C, a na naszej trasie cień pojawiał się bardzo rzadko, na podjazdach sporo się pociłem i dużo pociągałem z bidonu i bukłaka. Woda, którą tam miałem, sprawdziła się – faktycznie zaspokajała pragnienie. Poza tym wciąż odczuwałem to, co stwierdziłem już wcześniej – woda Górski Potok jest bardzo smaczna i ma bardzo dziwną (w miły sposób dziwną) konsystencję. Niby woda, ale w ustach zachowuje się inaczej, jakby była bardzo miękka, wręcz miałka. Być może ma to związek z tą jej nietypową strukturą. I być może właśnie dzięki tej miękkości łatwiej się ją przyswaja.

Czy naprawdę wspomaga mięśnie i zapobiega ich zakwaszaniu – nie wiem. Sporo trenuję i moje mięśnie radzą sobie również bez takiej wody, a zakwasy ostatnio miałem chyba w 2010 roku.

Smaczna, ciekawa, dobrze gasi pragnienie… Teraz pora na łyżkę dziegciu. Mam spore wątpliwości dotyczące ekologiczności takiej wody. Wprawdzie jej struktura jest zainspirowana wodą występującą w przyrodzie i wierzę, że naprawdę dobrze ją imituje, ale czy proces tworzenia takiej wody jest ekologiczny? Napowietrzanie, rozbijanie cząstek – do tego wszystkiego wykorzystuje się energię, zapewne elektryczną, której wytworzenie zanieczyszcza środowisko. Używa się do tego maszyn, których wyprodukowanie i obsługa zużywa wodę… Boję się, że do wyprodukowania takiej wody potrzeba za dużo wody.

organiczni8

Okolice Liptowskiego Gródka – jakoś tak mi się skojarzyło…

Drugi ekologiczny problem z tą wodą to butelki. Wiadomo, że butelki PET są bardzo wygodne, ale są też niestety paskudnymi śmieciami, których miliony zawalają naszą planetę, czekając, aż wreszcie minie te kilkaset lat, których potrzebują, by się rozłożyć. Więc na koniec tej części tekstu życzliwa rada dla producenta tej smacznej wody – a może by tak szklane butelki wymienne?

organiczni10

Czym charakteryzuje się woda Górski Potok Hechtl plus tlen? Zacznijmy od tego, że jest to woda źródlana lub nisko zmineralizowana, wydobywana z terenów czystych ekologicznie, m.in. w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Po wydobyciu jest w unikalny sposób napowietrzana (przefiltrowanym powietrzem atmosferycznym) za pomocą procesu opatentowanego przez profesorów Uniwersytetu w Princeton w Stanach Zjednoczonych. Technologia ta odtwarza wszystkie procesy fizyczne, jakim podlega woda płynąc w górskim potoku. Dzięki temu procesowi otrzymywana jest woda ustrukturyzowana, która tym różni się od zwykłej wody, że składa się z mikrokropel – zawierających 5–6 cząstek H2O zamiast niemal 300, jak w wypadku zwyklej wody (wydobywanej z odwiertów głębinowych), którą mamy w kranie czy którą kupujemy w butelkach powszechnie znanych nam producentów.

Woda ustrukturyzowana występuje naturalnie w przyrodzie, nie jest więc żadnym wynalazkiem obcym dla naszego organizmu: znajdziemy ją w rwących potokach górskich, pod wodospadami, w śniegu i deszczu czy świeżo wyciśniętych sokach z owoców lub warzyw (ale nie odwirowanych w sokowirówkach). W dodatku, jak przypomina producent, taka woda występuje wewnątrz każdej żywej komórki organizmów ludzi, zwierząt i roślin – dlatego organizm łatwiej przyswaja taką jej postać, zbliżoną składem do tej naturalnej wody wewnątrzkomórkowej.

Producenci wody Górski Potok Hechtl plus tlen swój produkt kierują między innymi do sportowców i osób leczących się na przewlekłe schorzenia (cukrzyca, choroby serca, wątroby, nerek, po transplantacjach narządów), ponieważ picie wody ustrukturyzowanej nisko zmineralizowanej i o zerowej zawartości szkodliwego dwutlenku węgla pozwala na łatwiejsze dla organizmu (nieangażujące dodatkowej energii związanej z rozbiciem kropli zwykłej wody) przyswojenie mikro- i makroelementów, które szybciej docierają do celu – komórek czekających na składniki odżywcze. Z kolei tlen rozpuszczony w wodzie jest przyswajany przez przewód pokarmowy i łatwiej dociera do komórek, dzięki czemu podczas intensywnego wysiłku później dochodzi do zakwaszenia mięśni. Wzrasta również ogólna wydolność fizyczna organizmu poprzez usprawnienie wymiany gazowej zachodzącej w płucach.

Woda ustrukturyzowana Górski Potok Hechtl plus tlen jest niskozmineralizowana, a więc sportowcy pijący ją na przykład podczas treningu powinni pamiętać o zasadzie dostarczania mikro- i makroelementów przed planowanym wysiłkiem oraz po nim, najlepiej w łatwo przyswajalnych (95%) związkach aminokwasowych, proteinowych, chelatowych zawartych w nieprzetworzonej żywności (warzywa, owoce, nabiał, jaja czy wysokiej klasy suplementy). Jak wyjaśnił nam producent wody, podczas wysiłku fizycznego nasz organizm skupia się głównie na dostarczaniu składników odżywczych (wcześniej przyswojonych) do komórek oraz na termoregulacji, gdyż temperatura wewnątrz naszego ciała szybko wzrasta do 40°C. Aby te procesy przebiegały prawidłowo, potrzebna jest woda w odpowiednio dużej ilości. Podawanie wówczas organizmowi wód wysoko zmineralizowanych lub napojów izotonicznych (zwierających nieorganiczne sole mineralne – trudno przyswajalne dla organizmu, ok. 4–5%) doprowadza tak naprawdę do zasolenia przestrzeni między komórkowej. Utrudnia to jeszcze bardziej przenikanie wody do wnętrza naszych komórek z powodu właściwości soli (która „wysysa” wodę z komórek).

Woda ta jest polecana właściwie każdemu: osobom chorym (cukrzyca, hipercholesterolemia, serce, wątroba, nerki), chorym na raka podczas chemio- i radioterapii, osobom po transplantacjach i przygotowującym się do nich, sportowcom, osobom uczącym się i pracownikom umysłowym, osobom otyłym (wspomaga utratę masy ciała).
Zapytaliśmy o to, czy wodę mogą pić dzieci. „Polecane jest spożywanie od pierwszego dnia życia płodowego – odpowiedział nam przedstawiciel producenta. – Nawet sugeruję, aby spożywanie odbywało się przez rodziców w okresie starania się o przyszłe potomstwo, a przez mamę systematycznie przez cały okres ciąży i karmienia! Brak jest jakichkolwiek przeciwwskazań co do wieku czy stanu zdrowia”.

13 III2013

Milofil i spółka

by joanna

Chorowania dzień kolejny… Wczoraj zaskoczyła nas wysypka, która pojawiła się u J. na plecach i klatce piersiowej. Była tak blada, że chyba sama się wstydziła swojej niepozorności i szybko sobie poszła. Wezwany lekarz obejrzał J., pogadał z nim trochę i przepisał górę świństw, których nie zamierzam nikomu podawać, ale przynajmniej diagnozę postawił – wirusówka z wysypką i gorączką. Myślałam, że może zanosi się na szkarlatynę, ale tym razem to nie to.

Dziś J. nie miał prawie temperatury, miał natomiast ogromne oczekiwania co do programu rozrywkowego. Rano robiliśmy potwory-kwiaty-ukwiały z butelek. W południe zasnęłam, próbując uśpić chłopaków. Po południu przenieśliśmy się do kuchni i upiekliśmy chlebek porowo-paprykowy oraz ciasteczka owsiane bez cukru. O ciasteczkach napiszę jutro, bo wyszły świetne, ale muszę jeszcze dopracować skład, żeby były choć odrobinę słodkie. Nazwę je franciszki na cześć Franciszka I, tego z Argentyny, bo podoba mi się imię (i ojczyzna) nowego papieża.

A dziś będzie o Milofilu.

milofil (więcej…)

11 III2013

Zaczarowana taśma klejąca

by joanna

Czeka nas tydzień w domu – J. złapał prawdopodobnie grypę i musi ją porządnie przechorować. Dobry test dla matki przedszkolaka: co zrobić, żeby dziecko nie umarło z nudów, a rodzicielka nie zwariowała od tego, że nie ma sekundy spokoju (S. chce cyca, J. ma gorączkę, S. chce cyca, J. chce, żeby mu czytać, S. chce cyca, J. chce, żeby pobawić się z nim autami itd.).

Sięgnęłam po szeroką taśmę klejącą, nożyczki, marker (swoją drogą muszę kupić ekologiczny marker, bo ten strasznie śmierdzi) i moje recy-pudło. Żeby dziecko było szczęśliwe, wystarczy wyczarować mu jednodniową zabawkę, którą może samo zrobić, a potem bez żalu zniszczyć. Wczoraj zaczęliśmy od skromnego pasa startowego.

tasma_1 (więcej…)

22 II2013

Kolejka linowa z recyklingu

by joanna

Zabawki zrobione samodzielnie z materiałów z odzysku mają mnóstwo zalet. Po pierwsze, łatwo je wykonać z tego, co akurat mamy pod ręką (u nas wystarczy zajrzeć do specjalnej torby z etykietką WTÓRNE). Po drugie, wciągają dziecko do zabawy – samodzielne wykonanie pod okiem dorosłego uczy, jak przyjemna jest radość tworzenia. Po trzecie, zabawkę, która zwykle jest nietrwała, bardzo łatwo zutylizować i robi się to bez żalu, bo w razie potrzeby zrobimy nową.

kolejka_linowa_1 (więcej…)