26 I2017

Sprytny sposób na czapki (zrób to sam)

by joanna

Sposób na czapki, szaliki i rękawiczki naszej czteroosobowej rodziny? Do niedawna był to stos skotłowanych ubrań, który zajmował pół przedpokoju. Szukanie własnej pary rękawiczek czy swojej czapki trwało wieki (zwłaszcza że nasi synowie mają je bardzo podobne). Wreszcie stwierdziłam, że pora to zmienić i zorganizować sprytne przegródki.

Powierzchnia naszego przedpokoju jest niewielka, więc musiałam wymyślić sposób, żeby jej nie zmniejszyć (chwilowo odpada wiercenie w ścianach i montaż półek).

Sposób na czapki, rękawiczki, szaliki…

Chciałam, żeby rozwiązanie było proste i wykorzystywało to, co mam w domu (upcykling i trochę zero waste). Nie gromadzę jakichś wielkich ilości kartonów, ale coś nam zostało po kilku większych zabawkach. Użyłam dwóch dużych pudeł kartonowych.

Postanowiłam, że przegródki będą w pudle przymocowanym do drugiego pudła – to z kolei będzie kryło pojemnik na surowce wtórne. Pojemnik ma swoje stałe miejsce, więc nie będzie straty powierzchni.

Jak zmontować sprytne przegródki na czapki?

Jak zmontować sprytne przegródki na czapki?

Górne pudełko przedzieliłam wewnętrznymi przegródkami na krzyż.

Przegródki w górnym pudełku

Przegródki w górnym pudełku

Dolne zostawiłam otwarte z przodu, żeby łatwo wyciągać pojemnik.

Nasze dwupiętrowe pudło

Nasze dwupiętrowe pudło

Wszystko skleiłam szeroką taśmą klejącą – jednostronną i dwustronną. Pokrywka została mi po jakimś starym, połamanym pudle.

Sprytny sposób na czapki!

Sprytny sposób na czapki!

Na koniec pozostało poprosić chłopców o jakieś ładne rysunki do ozdoby. Myślę, że jeszcze będziemy je wykańczać (a papier i tektura nie są bardzo trwałe, więc pewnie wygląd pudła będzie się zmieniał).

Ale najważniejsze, że to działa! Wreszcie przed wyjściem z domu każdy sięga do swojej przegródki i ubieranie przebiega sprawniej. Musimy tylko pamiętać, żeby nie wkładać tam mokrych czapek czy rękawiczek – trudno będzie im wyschnąć.

A jakie są Wasze sposoby na segregowanie czapek, szalików itp. w wieloosobowej rodzinie?

 

20 XII2016

„Walenty i spółka” – kryminał dietetyczny (recenzja)

by joanna

„Walenty i spółka” to pierwsza część wyjątkowej serii książek dla dzieci (6+), która łączy przygodę, zdrowe odżywianie, wątek tajemnicy i dużo humoru. Nasz siedmiolatek połknął lekturę niemal za jednym zamachem i już domaga się kolejnych tomów. Dlaczego warto kupić dzieciom książkę Moniki Oworuszko i najlepiej przeczytać razem z nimi?

„Walenty i spółka” w rękach naszych synów

„Walenty i spółka” w rękach naszych synów

Na książkę „Walenty i spółka” trafiłam dość przypadkowo, dzięki Szkole na Widelcu, ale rekomendacja była bardzo przekonująca. Sama okładka zachęca, aby wziąć książkę do ręki – a wnętrze nie rozczarowuje.

„Walenty i spółka”: kryminał dietetyczny

Pierwszy tom jest bardziej dietetyczny niż kryminalny: poznajemy całą galerię postaci, w tym personifikację m.in. tłuszczu, węglowodanów, białka i wody. Dwoje dzieci – Kasia i Krzyś – w osiedlowym sklepie spożywczym spotykają się z nachalnym wciskaniem niezdrowych słodyczy i chipsów, i niestety często mu ulegają. Jednak dzięki zorganizowanej akcji osób, którym zależy na zdrowym odżywianiu dzieci, bohaterowie dowiadują się o zaletach prawidłowo skomponowanej diety i zmieniają swoje nawyki.

Świeży oddech jak zefirek...

Świeży oddech jak zefirek…

Wątek tajemniczych postaci, które prawdopodobnie działają na szkodę dzieci, dopiero został zarysowany. Jesteśmy bardzo ciekawi, co było dalej, czy wyjaśni się, kim jest mężczyzna z rudą brodą?

Tęgomir Tłuszcz ma swoje zalety

W „Walentym i spółce” podoba mi się połączenie – zaiste niełatwe – wartkiej akcji, zaskakujących wydarzeń, barwnych postaci, humoru i pożytecznych informacji. Widać, że autorka postawiła na inteligentnego młodego odbiorcę (docelowo uczniowie I–IV klasy szkoły podstawowej). Wielokrotnie pozwala na samodzielne wysuwanie wniosków i ocenianie sytuacji, zarazem pokazując, że nic nie jest wyłącznie złe albo dobre (no, poza chipsami i niezdrowymi batonikami). W końcu nawet Tęgomir Tłuszcz okazuje się potrzebny. Myślę, że dzięki swojej formie, również graficznej, książka ma duży potencjał budowania pozytywnego myślenia o zdrowym jedzeniu wśród dzieci.

„Walenty i spółka”, wyd. Mobuki

„Walenty i spółka”, wyd. Mobuki

Gdybym miała coś wytknąć, wolałabym zobaczyć Werę Wodę częstującą wszystkich wodą z kranu zamiast z butelki, natomiast Błażej Białko mógłby zwrócić uwagę na to, że wielu dzieciom i dorosłym mleko szkodzi, a zdrowe kości można budować również dzięki warzywom. Ale to już niuanse, z którymi można by polemizować merytorycznie, a nie na poziomie literackim.

Bardzo się cieszę, że w polskich księgarniach możemy kupić coraz więcej starannie wydanych książek dla dzieci, mądrze mówiących o odżywianiu.

Autorki

Seria z Walentym została napisana przez Monikę Oworuszko, która studiowała m.in. dietetykę i literaturę dla dzieci. Autorka tekstu jest jednocześnie własnym wydawcą – prowadzi wydawnictwo Mobuki.

Książki zilustrowała Małgorzata Banaś-Domińska, absolwenta warszawskiej ASP. Jej zawdzięczamy lekkie, pozytywne i zachęcające ilustracje, będące integralną częścią lektury.

Polecam!

Książki można kupić w sieciach księgarni internetowych oraz w księgarniach naziemnych.

Monika Oworuszko, „Walenty i spółka”, Warszawa [2016]

Cena: od około 17 zł

www.mobuki.plwww.walentyispolka.pl

30 XI2016

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

by joanna

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek, jeśli chcemy, aby był w 100% bezpieczny, biodegradowalny i jadalny? Oczywiście w kuchni. Wiadomo, to tylko zabawa i takich tuszów nie użyjecie raczej do firmowych pieczęci, natomiast śmiało możecie przygotować je z dziećmi, które przy okazji poznają np. smak soku z buraka.

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Naturalne tusze do pieczątek przyszły mi do głowy dziś rano, kiedy odprowadzałam syna do szkoły i na klatce schodowej, na półce typu „sąsiedzie, chcesz, to bierz” zobaczyłam trzy bardzo niedzisiejsze pieczątki. Pieczątki zabrałam, syna odprowadziłam i zaczęłam się zastanawiać – jak je wykorzystać, żeby było ciekawie? (więcej…)

28 X2016

Konferencja Szkoły na Widelcu dla dyrektorów szkół i nauczycieli

by joanna

Fundacja Szkoła na Widelcu jest moją ulubioną polską organizacją działającą na rzecz promocji zdrowego odżywiania (się) dzieci. Czemu ulubioną? Pewnie dlatego, że jest skuteczna, jej osiągnięcia bywają widowiskowe, a zarazem całej wspaniałej ekipie daleko do poważnej instytucji, któraby ze śmiertelną powagą pouczała rodziców, nauczycieli czy kucharki. Nawet prelekcje SnW na poważne tematy są wspaniałym wydarzeniem. Tak właśnie było 25 X 2016 r. na konferencji dla nauczycieli „Dobre żywienie dzieci i młodzieży w praktyce”.

Grzegorz Łapanowski

Grzegorz Łapanowski

Grzegorz Łapanowski (mój wywiad z nim, specjalnie dla Organicznych, przeczytacie tutaj) jest niezwykle charyzmatycznym liderem działającym na rzecz zdrowego odżywiania. Dzięki swoim umiejętnościom komunikacyjnym dociera z pozytywnym przekazem do wszystkich – i do dorosłych, i do dzieci. Miałam przyjemność poznać część zespołu fundacji, także w działaniu (SnW prowadzi warsztaty w szkole naszego syna), więc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszyscy są fantastycznymi orędownikami zdrowego odżywiania. A także fachowcami. (więcej…)

05 IX2016

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

by joanna

Właśnie mamy ostatni moment na złapanie lata, a pierwszy – na upolowanie smacznych tegorocznych jabłek. Lody, które ostatnio zrobiłam, powstały na zamówienie naszych synów, którzy zażyczyli sobie właśnie takiego połączenia smaków. Udały się!

Przepis jest bardzo prosty i oparty na moim standardowym sposobie na lody. Świeża mięta pochodziła z przyszkolnego ogródka naszego starszego syna (o tym ogródku chyba jeszcze trochę napiszę) – fantastyczna inicjatywa pani Małgosi ze świetlicy, angażująca uczniów i rodziców we wspólne ogrodnictwo i gotowanie.

aIMG_7523

Chłopcy jedzą jabłka od niedawna i wydaje się, że im nie szkodzą. Podejrzewam jednak, że potrwa to do czasu pylenia brzozy.

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

(więcej…)

29 VI2016

Wegańskie lody owocowe z chia

by joanna

W tym roku udoskonaliłam mój przepis na wegańskie lody dla alergików – bez mleka, glutenu, z dozwolonymi owocami. Dzięki foremkom możemy jeść prawdziwe lody na patyku, zamiast wyskrobywać je z pucharków, ale przepis jest tak samo dobry, gdy używamy np. miseczek. Zamiast mrozić, mus można wypić po schłodzeniu jako koktajl.

Domowe lody truskawkowe

Domowe lody truskawkowe

Zdaję sobie sprawę, że plastikowe foremki (z polipropylenu) nie są idealnymi pojemnikami w ekologicznej kuchni. Ponieważ nie poddajemy ich wysokiej temperaturze, żywię nadzieję, że przenikalność tworzywa do naszych lodów jest niewielka. Na pewno w tym wypadku przekonała mnie wygoda. Kupicie je w Ikei.

lody_z_chia_1

Tu znajdziecie przepis, który stosowałam do niedawna. W tym roku postanowiłam, że zagęszczę mus nasionami chia. (więcej…)

10 VI2016

„Utracone mikroby” – epitafium H. pylori (recenzja)

by joanna

Tę książkę polecam szczególnie tym, którzy kiedykolwiek badali się na obecność bakterii Helicobacter pylori w żołądku. Czy wynik wyszedł dodatni, czy ujemny, żaden z nich nie wydaje się pozytywny w świetle badań autora. A nawet można zaryzykować stwierdzenie – jeśli masz H. pylori, jesteś w szczęśliwszej mniejszości.

utracone_mikroby_1

Doktor Martin J. Blaser, autor „Utraconych mikrobów”, to amerykański naukowiec i praktyk ze stażem 30 lat. Jego książka, która ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 2014 roku, jest zapisem nie tylko aktualnej wówczas wiedzy Blasera, ale także „spisem niewiedzy” całej medycyny opartej na badaniach. Jednym z jego głównych obiektów badań był mikrob, obecny w żołądku ludzi od co najmniej 100 tysięcy lat: (więcej…)

25 V2016

„Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” – bardzo osobista recenzja

by joanna

Do trzeciej (po „Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” i „Mama Alergika Gotuje. Na wyjątkowe okazje„) książki MAG żywię szczególne uczucia, ponieważ pomogłam trochę autorce w redakcji i korekcie. Przeczytałam książkę „Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” kilka razy… więc wiem na pewno: można ją kupić w ciemno!

okladka-miekka_MAG_z_Dziecmi

Katarzyna Jankowska, mama alergika, od kilku lat przeciera szlaki w polskim internecie dla rodziców dzieci wymagających specjalnej diety. Kasię i jej blog Mama Alergika Gotuje poznałam niedługo po tym, jak sama zaczęłam pisać na Organicznych. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, robimy zakupy dla naszych alergików w tych samych miejscach. Póki mieszkała w Warszawie, Kasia biegała po tych samych ścieżkach, po których ja śmigałam na rowerze. Miałam to szczęście, że mogłam poznać MAG osobiście i poczuć jej gigantyczną, zaraźliwą pozytywną energię. (więcej…)

15 II2016

5 faktów na temat śniadania – rozmowy z dietetykiem

by joanna

Monikę Zielińską, z którą rozmawiałam już na temat m.in. wapnia w diecie (patrz Wapń, witamina D3 i K2-MK7) tym razem zapytałam o najważniejszy posiłek dnia: śniadanie. Dlaczego tak ważne jest, aby nie zapominać o nim przed wyjściem do przedszkola, szkoły czy pracy? Jak powinno wyglądać śniadanie? Czy może być w postaci zupy? Czytajcie!

Magister inżynier Monika Zielińska

monika_ZielinskaAbsolwentka żywienia człowieka i oceny żywności oraz dietetyki na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, a obecnie doktorantka w tamtejszej Katedrze Żywienia Człowieka. Absolwentka kursu Promotor Karmienia Piersią organizowanego przez Centrum Nauki o Laktacji. Swoje zainteresowania koncentruje wokół żywienia w ciąży, laktacji oraz w dzieciństwie, a zwłaszcza jego wpływu na rozwój poznawczy dziecka. Zajmuje się również edukacją żywieniową dzieci, młodzieży i ich rodziców oraz wolontariatem w Fundacji Bank Mleka KobiecegoFundacji Promocji Karmienia Piersią. Prywatnie miłośniczka polskiego teatru.

Fakt 1. Po śniadaniu lepiej pracujemy

J.B.: Dlaczego tak ważne jest, aby pierwszy posiłek – śniadanie – był zjadany przez dzieci w domu, przed szkołą?

M.Z.: Śniadanie jest pierwszym posiłkiem po długiej przerwie nocnej i dostarcza energii na najbliższe – zazwyczaj bardzo aktywne – godziny. Dzięki temu wspiera naturalną aktywność fizyczną i psychiczną, korzystnie wpływa na koncentrację, kreatywność czy procesy poznawcze, co dalej może się przekładać na osiągnięcia szkolne dzieci. Są badania, które wskazują również, że dzieci spożywające śniadania charakteryzują się wyższym ilorazem inteligencji niż ich rówieśnicy niespożywający śniadań. Ponadto, niespożywanie śniadań może być przyczyną rozdrażnienia czy obniżonego nastroju.

pierwsze_sniadanie_1 (więcej…)

19 XII2015

9 inspiracji prezentowych (i kilka sugestii)

by joanna

Czy też macie problem z odpowiadaniem na pytanie, co Wam kupić w prezencie?

Gdybym mogła poprosić o dowolny prezent pod choinkę, na pewno byłby to jakiś zimowy wyjazd rodzinny w miejsce, gdzie jest śnieg, przyroda i świeże powietrze. Obawiam się jednak, że w tym sezonie złamana noga naszego starszego syna pokrzyżowała nam plany. W wersji okrojonej chciałabym dostać prawdziwą zimę, ze śniegiem i mrozem -18°C, wtedy nawet w Warszawie jest fajnie.

Zimo, przyjdź!

Zimo, przyjdź!

Mój mąż poprosiłby o więcej wolnego czasu. 

Dzieci, choć tego nie powiedziały, na pewno najbardziej chciałyby mniej zapracowanych rodziców (z wyjazdu też by się ucieszyły). Starszy syn narysował nawet listę prezentów, jakich oczekują pod choinką:

Lista prezentów 2015.

Lista prezentów 2015.

Młodszy dostanie więc żółty bączek, a starszy harmonijkę ustną. Ale nie tylko – do tych miniprezencików (drewniany bączek kosztował kilka złotych, a harmonijka – kilkanaście) dołączymy trochę większe. J. dostanie grę samotnik – bardzo lubi takie zadania do rozwiązywania, wszelkie planszówki i łamigłówki – mam nadzieję, że samotnika też polubi. Natomiast S. otrzyma tamburyn, dzięki czemu powiększy swoją kolekcję instrumentów (nie mam jeszcze zdjęć prezentów, ponieważ idą pocztą).

instrumenty

Kilka inspiracji 

Co moglibyśmy polecić jako prezenty mniej lub bardziej w duchu ekologicznym? Na pewno na pierwszym miejscu są te, które wykonamy sami, oraz te, które oznaczają czas spędzony wspólnie na dobrej aktywności (sport, muzeum, warsztaty, wycieczka…).

Od mojej siostry, jak co roku, zamówiliśmy prezent w postaci vouchera na seans do kina Wisła + opiekę do naszych dzieci. Jest to jedna z niewielu okazji, kiedy wychodzimy do kina…

Jeśli chcemy coś kupić, spróbujmy wybierać polskie produkty, wyprodukowane w Polsce, a przynajmniej w Europie.

Poniżej znajdziecie nasz subiektywny przewodnik po tegorocznych prezentach. Wszystkie prezenty są sprawdzone, a lista nie jest w żaden sposób sponsorowana!

Dla dzieci

#1 Miska do wszystkiego Bilibo

Zabawka, która pozostawia dzieciom pełną swobodę. W domu, na śniegu, na plaży, w ogródku – gdziekolwiek, wytrzymała i prosta miska pozwoli dzieciom na najróżniejsze zabawy.

miska

U nas przydaje się m.in. do przemieszczania się z nogą w gipsie oraz do szalonego kręcenia się w kółko. Cena: około 100 zł.

#2 Książki naszego dzieciństwa

Zbiór „Poczytaj mi, mamo” pamięta chyba każdy. Lektura opowiadań sprzed kilku dekad to nie tylko sentymentalna podróż rodziców, ale także wartościowe przeżycie dla dzieci. Wbrew pozorom większość książeczek jest wciąż aktualna.

poczytaj_mi_mamo

Nasza Księgarnia od kilku lat wydaje kolejne zbiorcze księgi z opowiadaniami z serii „Poczytaj mi, mamo”. W tym roku nasze dzieci dostaną dwie ostatnie. Polecamy w ciemno. Cena: około 40 zł za tom, w zależności od księgarni.

Dla dorosłych

#3 Skarpetki

Oczywiście, specjalne skarpetki, które ratują świat. W tym roku Plan Planeta przeżyła takie oblężenie, że nie zdążyłam złapać wszystkich wymarzonych skarpetek (dla siebie). Na szczęście po Nowym Roku ma być większa dostawa…

skarpetki_pna_planeta

Skarpetki szyte w Polsce kupicie tu. A na hasło ORGANICZNI dostaniecie 5% zniżki – na wszystko!

#4 Bon do Kooperatywy

W naszym sklepie Kooperatywy Dobrze (Warszawa, Wilcza 29a) kupicie najsmaczniejsze lokalne produkty oraz ekologiczne produkty sypkie. Chcecie podarować komuś naprawdę zdrowy i ekologiczny prezent – kupcie bon upominkowy.

kooperatywa_bon

Już za 30 zł można u nas skompletować kosz smacznych warzyw i owoców, dorzucić (delikatnie) kilka jajek i kawałek sera. Za 100 zł urządzicie ucztę!

#5 Mydło niezwykłe

Jeśli mydło, to tylko z Ministerstwa Dobrego Mydła! Ręcznie robione, z oryginalną recepturą, polskiej produkcji.

ministerstwo_dobrego_mydlo_ryz

Nasze ulubione to ryżowe, ale do wyboru jest m.in. marchewkowe i rozmarynowe… Oferta wciąż się rozbudowuje i zmienia, dlatego dobrze zaglądać na stronę Ministerstwa regularnie. Cena kostki około 21 zł.

#6 Książka kucharska dla alergika

Pięknie wydana i niezwykle praktyczna książka Mamy Alergika to 106 przepisów na wyjątkowe okazje. Niezbędna w każdym domu, gdzie dba się o dobre jedzenie.

MAG_2_okladka_3D_kiosk-600x800

Gdzie kupić: lista miejsc. Cena okładkowa: 44,99 zł (okładka twarda)

#7 Książka kucharska wegańsko-bezglutenowa

Piękna książka kucharska z oryginalnymi przepisami bez mięsa, nabiału i glutenu. Ucieszy każdego, kto uwielbia zdrowe eksperymenty w kuchni i nowe wyzwania kulinarne.

atelier_smaku_0

Tu znajdziecie naszą recenzję. Do kupienia m.in. w Empikach, cena około 80 zł.

#8 Masło do ciała

Kosmetyk dla wymagających – wspaniale nawilża ciało, pomoże nawet bardzo wymagającej skórze. Polski producent NOVA Kosmetyki.

gocranberry_maslo_0

Do kupienia na stronie producenta, cena: 49 zł.

#9 Czarna pasta do zębów

Oryginalny prezent – czarna pasta do zębów o działaniu wybielającym. Dobry skład, bez fluoru, mocny, odświeżający smak. No i ten kolor!

Ecodenta czarna.

Ecodenta czarna.

Do kupienia m.in. w Lawendowej Szafie, 19,90 zł.

A jakie są Wasze propozycje prezentowe? Co chcielibyście sami dostać?

03 XII2015

„Alaantkowe BLW” – recenzja

by joanna

Jeśli macie w swojej okolicy niemowlę od 6. miesiąca wzwyż, tę książkę kupcie obowiązkowo. Jeśli nie macie swoich dzieci, kupcie „Alaantkowe BLW” innym rodzicom pod choinkę. Albo bez okazji. Bo BLW warto promować!

alaantkowe_0

Joanna Anger – na co dzień nauczycielka wychowania przedszkolnego, mama Ali – i Anna Piszczek – polonistka i historyczka, mama Antka – są twórczyniami bloga AlaAntkowe BLW, czytanego przez tysiące polskich rodziców i docenionego w konkursie BLOG ROKU 2014.

Książka jest efektem pracy dwóch mam z dwóch miast (Wrocław i Poznań), które zgadały się przez internet i założyły blog Ala’Antkowe BLW (od imion dzieci – Ali i Antka). Publikują na nim przepisy na proste i smaczne potrawy, które można bezpiecznie podawać dzieciom od momentu rozpoczęcia rozszerzania diety. Kluczem do sukcesu jest oczywiście metoda BLW, która stawia na samodzielność dziecka w jedzeniu od samego początku.

Przeczytaj więcej o metodzie BLW oraz o rozszerzaniu diety alergika wg metody BLW.

alaantkowe_3

Książka to zbiór przepisów przetestowanych przez autorki i tysiące dzieci z całej Polski. Rozpoczyna się wstępem teoretycznym, gdzie wyjaśnione są zasady BLW, znajdują się rady i podpowiedzi, jak i kiedy zacząć rozszerzanie diety, czego unikać i jaki sprzęt kuchenny okaże się pomocny. Znajdziemy tu także kilka słów dla rodziców alergików, np. czym zastąpić jajko; pojawia się też wzmianka o karobie.

Przepisy zostały podzielone według rodzaju posiłku (przekąski, obiad, deser, potrawy świąteczne) i oznaczone w zależności od tego, czy są wegetariańskie, wegańskie czy beglutenowe.

alaantkowe_2

„AlaAntkowe BLW” to książka wydana bardzo starannie i niezwykle apetycznie podana. Podoba mi się przejrzysty układ przepisów, estetyka zdjęć i prosty język receptur. Dzięki temu naprawdę każda mama i każdy tata z przyjemnością i łatwością przygotują smaczny i zachęcający posiłek dla małego dziecka.

Cieszę się, że książka trafiła w moje ręce – choć nasi synowie są już całkiem duzi, zamierzam przetestować na rodzinie kilkanaście przepisów, zwłaszcza na zupy.

alaantkowe_1

Rzadko kiedy mogę z całkowitym przekonaniem polecić jakąkolwiek książkę. Tę po prostu musicie zobaczyć, a jestem pewna, że ją kupicie – dla swoich dzieci albo dzieci sąsiadki, albo po prostu.

A tak wyglądało gotowanie według przepisów z książki podczas 2. Dni Alergii:

This slideshow requires JavaScript.

Joanna Anger, Anna Piszczek, „AlaAntkowe BLW. Od niemowlaka do starszaka. Domowa książka kucharska”, wyd. Mamania, Warszawa 2015.

23 XI2015

Grzegorz Łapanowski: Rewolucja kulinarna jest możliwa – wywiad

by joanna

Grzegorz Łapanowski i jego Fundacja „Szkoła na widelcu” wykonują w polskich stołówkach gigantyczną robotę edukacyjną, którą wobec przeciwności niewyobrażalnych dla zwykłego zjadacza chleba może prowadzić jedynie osoba o niespożytych pokładach energii i optymizmu.

grzegorzlapanowski_2

Z Grzegorzem o naprawie sytuacji polskich stołówek w szkołach i przedszkolach można rozmawiać godzinami. To człowiek, który poznał realia gotowania posiłków dla kilkuset dzieci w źle wyposażonych kuchniach, za stawkę 5, 3, a nawet 2 złotych na osobę. Zawsze pod presją czasu, często z brakiem rąk do pracy, a czasami dodatkowo z paradoksalnymi wymogami lokalnymi (np. obiad wydawany od godziny 9:20, żeby wszystkie dzieci zdążyły zjeść przed końcem lekcji, po których wsiadają do autobusu i wracają do domu).

Logo_FSNW

Kiedy oglądam najnowsze „dziecko” fundacji – program „Misja stołówka” (Polsat Café, przy braku telewizora korzystamy z Ipli) – czasem włos mi się jeży, czasem się wzruszam, a najczęściej mam poczucie bezradności wobec tysiąca przeszkód, które stoją na drodze zdrowej i smacznej kuchni w placówkach edukacyjnych.

– Trzeba tylko chcieć – Grzegorz powtarza to zdanie jak mantrę i widać, że on całym sercem wierzy, że zmiany są możliwe.

grzegorzlapanowski_0

JB: Za chwilę koniec pierwszej edycji „Misji stołówka”. Będą następne? 

Grzegorz Łapanowski: Nie wiem! (Śmiech). To było niezwykłe doświadczenie, ale także bardzo wyczerpujące. Nie przypuszczałem, że poświęcimy na to aż tyle energii. Gdybym miał kontynuować realizację tego projektu, może postarałbym się, aby pokazywać tylko pozytywne przykłady… 

Dlaczego? Przecież mocny przekaz, choć bywa nieprzyjemny, lepiej trafia do widza i na pewno jest lepiej zapamiętywany. Ja widzę w „Misji…” znakomitą lekcję dla wszystkich związanych z gastronomią w placówkach edukacyjnych, właśnie dzięki przykładom pozytywnym i negatywnym. 

Myślisz? To doświadczenie nauczyło nas bardzo dużo. Całą serię dwunastu odcinków przygotowywaliśmy prawie pół roku i to był bardzo intensywnie wykorzystany czas. Dziś wiem, że ludzie pracujący w stołówkach to często prawdziwi bohaterowie, jeśli popatrzymy na to, w jakich warunkach muszą pracować i jak są do tego przygotowani. 

No właśnie, masz okazję oglądać dosłownie od kuchni placówki z różnych zakątków Polski. Choć generalizacja może być niesprawiedliwa, masz chyba jakieś ogólne wrażenie na temat tych wszystkich odwiedzonych miejsc.

Sytuacja jest bardzo różna. Daleko nam do stołówek brytyjskich czy amerykańskich, ale z drugiej strony – czy można się z nimi porównywać? W Polsce nie jest znowu aż tak źle, tylko od takiego mówienia na pewno nie będzie lepiej. Przykładowo wyposażenie szkolnych kuchni – pomijając słabej jakości noże, stare garnki i patelnie – na dziesięć odwiedzonych placówek tylko dwie miały piece konwekcyjne. To sprzęt, który można kupić za kilka tysięcy złotych, a daje ogromne możliwości w przygotowaniu posiłków. [Taki piec można obejrzeć dokładniej w 10. odcinku „Misji stołówka” – przyp. red.]. Jednak samym narzekaniem lub marzeniami nikt jeszcze pieca do szkolnej stołówki nie załatwił, trzeba działać. Wielokrotnie powtarzam, że aby coś uzyskać, trzeba być upartym i cierpliwym – wysyłać pisma do urzędów, szukać sponsorów, organizować zbiórki pieniędzy. Ale to wierzchołek góry lodowej. 

Nasz program ma misję, aby walczyć z przyczyną epidemii nadwagi i otyłości, która dotyka coraz więcej polskich dzieci. One tyją najszybciej ze wszystkich młodych mieszkańców Europy. Problem jest tak złożony, że sam piec konwekcyjny go nie rozwiąże. 

lapanowski_1

Ja i Grzegorz Łapanowski w Food Lab Studio.

Masz całą listę rzeczy, które trzeba naprawić. 

To jest działanie na lata. Potrzeba strategii, która zmieni od postaw myślenie o jedzeniu, o posiłkach w szkole, o żywności w sklepie. W Polsce brakuje odgórnego planu, który oprócz tego, że na przykład narzuca prawo zmieniające zasady przygotowywania posiłków, to jeszcze pomaga wdrożyć się w nowy system w praktyce. Nowe rozporządzenie zmieniające zasady gotowania posiłków w szkołach i przedszkolach powstało w dobrej wierze, ale jednocześnie nikt szkolnych kuchni nie przygotował na tę zmianę ani pod kątem wiedzy, ani wyposażenia czy logistyki. Zalecają gotować na parze, ale nie mówią jak zrobić to dla 300 dzieci i nie dają ani złotówki na sprzęt. I tak dalej. A największą burę zbierają kucharki – kobiety ciężko pracujące za najniższą krajową, odpowiedzialne za nakarmienie rzeszy dzieci, czasem za niewiarygodnie niską stawkę. I to do nich wszyscy mają pretensje, że do tej pory było niezdrowo, monotonnie albo niesmacznie. Tymczasem to znów tylko jeden z aspektów skomplikowanego systemu żywienia zbiorowego w szkołach. 

W takim razie jak powinno się działać, żeby ogarnąć wszystkie te wątki, składające się na problem z odżywianiem dzieci? 

Tak jak mówiłem, to musi być działanie systemowe, długofalowe i wieloetapowe. Nie wystarczy wymagać, nakładać kary, zmieniać prawo, trzeba jeszcze chcieć pomóc i nie zasłaniać się brakiem pieniędzy. Czasem brakuje bardzo niewiele, żeby usprawnić działanie konkretnej kuchni. Na przykład zatrudnienie dodatkowej osoby lub zaproponowanie współpracy miejscowej szkole gastronomicznej. Wyobrażasz sobie mycie i obranie warzyw dla kilkuset dzieci. Ktoś to musi robić, a to tylko jedno z zadań w kuchni. W dodatku to rzadkość, żeby intendent, odpowiedzialny za zaopatrzenie i menu, miał realną styczność z kuchnią – gotował na co dzień. To jest bardzo ciężka praca.

Kiedyś normą było, że jedna osoba gotowała dla 50 dzieci – dziś jest to jedna osoba na 120 dzieci. Przy takim obciążeniu personelu, jakie widziałem w niektórych placówkach, nie dziwię się, że tam nie jest dobrze. Trzeba jakoś motywować tych ludzi, szkolić, wspierać. Wiesz, że 80% kadry w tych stołówkach nie ma wykształcenia związanego z gastronomią? 

Uważasz, że to powinien być wymóg? 

Absolutnie nie. Natomiast powinno się inwestować w te osoby. Wysyłać na szkolenia, uczyć dobrego gotowania. Pytałem o to kucharki i co się okazywało? Że na przykład miały, owszem, szkolenie, sponsorowane przez producenta kostek rosołowych. I dowiadywały się, że nie wolno gotować zupy na kościach, że należy używać gotowego produktu, bo to jest bezpieczniejsze. 

Jednak zazwyczaj tych szkoleń po prostu nie ma. 

grzegorzlapanowski_3

Jak wobec tego wyobrażasz sobie system dobrych szkoleń? 

Powinny zostać uruchomione państwowe instytucje doradcze, które nie miałyby interesu w promowaniu produktów wysoko przetworzonych. Które zatrudniałyby dietetyka oraz kucharza i faktycznie uczyłyby osoby związane z tą gastronomią szkolną i przedszkolną, jak zdrowo i smacznie gotować. Potrzebne są regularne szkolenia, ale to wymaga czasu i oczywiście pieniędzy, o których się nie mówi. Pieniądze są potrzebne również na produkty. A jak ugotować dwudaniowy, zdrowy obiad za 2 złote na dziecko? 

Rozwiązaniem problemu z pieniędzmi mogłoby być opodatkowanie „śmieciowego” jedzenia. To również jeden ze sposobów, aby ograniczyć jego spożycie. Podatek od cukru i szkodliwych dla zdrowia izomerów „trans” kwasów tłuszczowych, z którego środki mogłyby iść na zdrowe odżywianie dzieci w szkołach i przedszkolach. Taki podatek funkcjonuje już w wielu rozwiniętych państwach, również w Europie. 

Co jeszcze oprócz szkoleń, dodatkowych rąk do pracy i sprzętu może uratować nasze dzieci? 

Ogródki przyszkolne, zajęcia kulinarne, takie jak ZPT na każdym poziomie edukacji, zdrowe sklepiki szkolne prowadzone przez dzieci, kampanie informacyjne, zaangażowanie nauczycieli. I oczywiście szeroka kampania skierowana na edukację rodziców. Te wydatki to w istocie inwestycje, które zwrócą się z nawiązką.  

lapanowski_2

Tylko trzeba do rodziców dotrzeć. 

Znów brakuje spójnego systemu edukacyjnego, który objąłby także tę grupę. 

Jako osoba zainteresowana zdrowym odżywianiem widzę, że jest bardzo dużo inicjatyw, również lokalnych, które bezpłatnie oferują tę wiedzę. Szkoła na Widelcu jest jednym z przykładów, ale choćby moja dzielnica – warszawskie Bielany – organizuje konferencje dla przedszkoli, szkół i rodziców na temat zapobiegania otyłości. Tylko wiadomo – przychodzą na nie ci, którzy chcą. 

Otóż to. Kiedyś w szkołach była edukacja kulinarna, to powinno wrócić. Wiedza o zdrowym odżywianiu powinna być obowiązkowa. W tej chwili oddolne działanie inicjatyw pozarządowych robi więcej niż nasze państwo, które tylko wymaga, ale mało kto odważy się naruszyć status quo. Wiadomo, że do wykonania jest gigantyczna praca, która przyniesie efekty za kilka lat. Wszyscy się boją, że zejście z utartych ścieżek spowoduje katastrofę. Na pewno łatwo nie będzie. 

Wy w ramach edukacji kulinarnej gotujecie z dziećmi. Łatwiej z młodszymi czy ze starszymi? 

Wiesz, pierwsze dwa lata życia dziecka mają decydujące znaczenie, czy wyrośnie na niejadka, czy smakosza. To instynkt samozachowawczy – kiedy dziecko staje się bardziej samodzielne, przestaje łatwo akceptować nowe smaki, żeby się nie po prostu nie zatruć czymś, co przypadkowo trafi mu do rąk i buzi. Przedszkolaki są wybredne, jedzą to, co znają, a kto z rodziców ma dziś czas na pokazywanie dziecku różnorodnych produktów? [Chyba ja – przyp. red.]. Z nastolatkiem można już pogadać, łatwiej go przekonać do nowości. Ale to nie znaczy, że nie należy próbować z kilkulatkami. 

W przedszkolach zapewne słyszysz ten sam argument, który ja usłyszałam w swoim: próbowaliśmy zdrowego żywienia i wszystko lądowało w koszu. 

No tak, bo pewnie spróbowali raz i tyle. Tymczasem jeśli nie mamy przekonania do jakiegoś smaku, trzeba podejść do niego nawet 10 razy, żeby go polubić. Przecież z dziećmi jest tak samo. Raz nie zje, drugi raz nie zje, a za trzecim razem spróbuje. 

Ale porażka boli, co widać również w twoim programie. 

Porażka jest wpisana w nasze warsztaty. Myślę, że po prostu trzeba zaakceptować, że dzieci nie zasmakują w nowościach z marszu. Ja wierzę, że  się uda – prędzej czy później – dlatego nie poddaję się łatwo i działam, póki nie osiągnę sukcesu. W tym wypadku trzeba być konsekwentnym, upartym i cierpliwym, ale przede wszystkim trzeba chcieć. 

W stołówkach szkolnych i przedszkolnych panuje przekonanie, że należy gotować to, co dzieci zjedzą. No dobra, ale przecież chodzi o to, żeby dzieci jadły zdrowo. Rozumiem niezadowolenie rodziców, łatwo żądać zmian, narzekać na jedzenie. Ale czy warzywa, których dziecko nie chce jeść na stołówce, zjada tak chętnie podczas rodzinnego obiadu? Albo zupa bez wzmacniaczy smaku i zapachu – czy jest atrakcyjniejsza niż ta z kostką rosołową serwowana w domu? Chcąc osiągnąć sukces we wspólnym celu, jakim jest poprawa jakości żywienia dzieci w naszym kraju, musimy działać razem, ale każdy musi zacząć od siebie. Rewolucja kulinarna jest możliwa, tylko dajmy jej szansę.

Niech żyje rewolucja! Dzięki za rozmowę – trzymam kciuki za kolejne udane, smaczne akcje.

Finał  „Misji stołówka” już 24 listopada w Polsat Café o 21:30.

Przepisy z programu znajdziecie tutaj. 

Zjęcia – materiały Fundacji Szkoła na widelcu.

15 XI2015

Ładny gips, czyli kiedy dziecko złamie nogę…

by joanna

W piątek 13 listopada mieliśmy swoją małą katastrofę domową – starszy syn złamał nogę na zajęciach judo. Przesądni nie jesteśmy, ale skojarzenie nasuwało się samo…

gips_1

Nasz sześciolatek złamał piszczel i strzałkę lewej nogi, która zablokowała mu się między nogami innego chłopca (który leżał). Był bardzo dzielny, a bolało go strasznie, noga spuchła, nie można było jej wyprostować (bo bolała), udało się dopiero pod narkozą w szpitalu.

lewa_noga_zlamana_2

Generalnie piątek był do dupy, a teraz czeka nas 6 tygodni gipsu. Czyli prawdopodobnie przez 6 tygodni Julek będzie siedział w domu, chyba że nauczy się chodzić o kulach z gipsowym obciążeniem i absolutnym zakazem podpierania się złamaną nogą. Boję się zaległości szkolnych – choć Julek jest bystry i raczej wyprzedza program, szkoła nadaje nauce pewien rytm, który w domu będzie ciężko osiągnąć.

Co można robić ze złamaną nogą?

Gromadzę przepisy na dania wzmacniające zrastające się kości (już wiem o rosole na indyczych podrobach), Julek ma jeść też dużo wapnia i fosforu (jak powiedziała pani doktor, jarmuż i ryby), a jednocześnie szukam sposobów na zapewnienie rozrywki synowi przez kilkadziesiąt dni.

Na razie wymyśliłam tyle:

  1. Towarzystwo

Prawdopodobnie najważniejszy czynnik zdrowienia. Mama i tata oraz trzyletni brat to podstawa, ale będziemy musieli wymyślić jakiś system odwiedzin, który nie zmęczy pacjenta, a dostarczy mu dużo radości. Może poprosimy kolegów z klasy, żeby czasem zajrzeli po szkole? Przy okazji dowiemy się, co było na lekcjach.

  1. Książki

Podstawowy atrybut chorego. Czytane samodzielnie i czytane przez rodziców, ostatecznie w postaci audiobooka. Można się oderwać od bolącej nogi, ciężkiego gipsu, nudy i zniechęcenia. Mamy sporą bibliotekę w domu, ale wszelkie sugestie mile widziane!

polka_z_ksiazkami

  1. Łamigłówki

Nasz syn je uwielbia, zwłaszcza labirynty. Sam również układa zadania. Rysowanie labiryntów to jedna z jego ulubionych rozrywek.

zlamana_noga_2

Jeśli chcecie sprawić Julkowi przyjemność, wysyłajcie mu zeskanowane labirynty! Kontakt: organiczni[at]baranowscy.eu

Możecie też zostawiać je w sklepie Kooperatywy na Wilczej 29a w Warszawie.

labirynt_julka

Julek na pewno ogromnie się ucieszy, im trudniejsze, tym lepsze!

  1. Gry planszowe

Chińczyk, grzybobranie, memo, warcaby, dobble – będziemy grać do znudzenia. A potem może zaczniemy znowu robić własne gry? Planszówki są świetne, bo wciągają, zabijają czas, uczą strategii i… przegrywania. Jeśli macie dobry pomysł, jakie planszówki czy po prostu gry będą dobre dla sześciolatka (i może przy okazji dla trzylatka), piszcie!

chinczyk1

  1. Muzyka

Oczywiście najlepiej na żywo. Ze śpiewem. Tyle że my – starzy – nie bardzo się w tym sprawdzamy. Młodszy brat daje czadu na akordeonie i gitarze oraz instrumencie perkusyjnym, którego nazwy nie znamy (wszystkie trzy dostał na urodziny i mam nadzieję, że napiszę Wam o tych muzycznych prezentach), śpiewa też nieźle.

gitara_i_akordeon_1

Kiedy się zmęczy, puszczamy Dubiozę Kolektiv.

Jakie są Wasze sposoby na uśmiech unieruchomionego dziecka? (Rodzicom też się czasem ten uśmiech przyda…). Piszcie do nas, Julek na pewno się ucieszy, że o nim myślicie!

19 X2015

Kochasz dziecko, więc karm zdrowo!

by joanna

Pamiętacie, że pierwsze śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu całego dnia? A wiedzieliście, że to, co jemy na śniadanie, determinuje nasz wybór produktów na drugie śniadanie?

O tych badaniach będę jeszcze pisać – „Ocena wyboru produktów spożywczych w czasie pobytu w szkole uczniów warszawskich szkół podstawowych w kontekście spożywania przez nich śniadań” (Monika Zielińska, Karolina Gajda, Jadwiga Hamułka, 2014) to tekst obowiązkowy dla wszystkich rodziców!

Wraz z rozpoczęciem nauki w szkole na ogół następuje pogorszenie sposobu żywienia się dzieci, co wynika między innymi z ich częściowego usamodzielnienia się w sferze wyboru żywności.

– piszą autorki, które zbadały nawyki żywieniowe 761 uczniów warszawskich podstawówek.

pierwsze_sniadanie_2

(więcej…)

11 X2015

Czy konferencje uratują dzieci od otyłości?

by joanna

W czwartek 8 października 2015 r. uczestniczyłam w lokalnej konferencji poświęconej otyłości u dzieci, organizowanej przez Urząd Dzielnicy Bielany, przeznaczonej dla dyrektorów placówek oświatowych, nauczycieli i rodziców.

konferencja_otylosc

Tytuł „Czego Jaś się nie nauczy…”, czyli jak kształtować dobre nawyki, przeciwdziałając otyłości u dzieci, był pretekstem do zarysowania kilku niezmiernie ważnych problemów dotykających polskie dzieci. Przyznam, że najnowsze dane dotyczące otyłości i nadwagi u dzieci są zatrważające (o czym dalej).

Całe spotkanie zaczęło się niezwykle przyjemnie, od degustacji potraw przygotowanych przez uczniów bielańskich szkół podstawowych. Spróbowałam chyba większość dań bezglutenowych i bezcukrowych i była to prawdziwa uczta.

This slideshow requires JavaScript.

Mój komentarz:

Degustacja była wspaniałym pomysłem, najlepsze smakołyki znikły w ciągu pierwszych 10 minut i wcale się nie dziwię. Najbardziej zasmakowała mi sałatka z dynią (niestety nie wiem, uczniowie której szkoły ją przygotowali – sałatka na zdjęciu) – dostałam nawet przepis i jeśli taką sałatkę zrobię, na pewno Wam się pochwalę.

konferencja_otylosc_bielany_7

Niestety, część smakowicie wyglądających potraw zawierała cukier (co z tego, że np. brązowy), a jak wiecie, cukru unikam, co i Wam polecam.

Konferencję otworzył burmistrz Bielan Tomasz Mencina, a pierwsze wystąpienie miała posłanka PO Joanna Fabisiak*, która w kilku słowach odniosła się do nowej ustawy zakazującej sprzedaży w sklepikach szkolnych tzw. jedzenia śmieciowego i regulującej skład potraw przygotowywanych w przedszkolnych i szkolnych stołówkach. Niestety, ustawa – jak wiemy – okazała się niewypałem, ponieważ sklepiki bankrutują, a uczniowie chodzą po słodycze do sklepów spożywczych.

Burmistrz Bielan Tomasz Mencina.

Burmistrz Bielan Tomasz Mencina.

Dopóki dzieci nie będą miały pozytywnego przykładu w domu, idącego od rodziców, marne szanse, żeby odżywiały się lepiej od nich. Padła również informacja, że niedawno pierwszy raz w Polsce amputowano stopę dziecku w wyniku powikłań cukrzycy, co oznacza, że choroba ta musiała być bardzo rozwinięta mimo młodego wieku pacjenta.

Posłanka PO Joanna Fabisiak.

Posłanka PO Joanna Fabisiak.

* Joanna Fabisiak zasłynęła na Bielanach z doprowadzenia do zbudowania w rezerwacie przyrody, obszarze Natura 2000 – Lesie Bielańskim – chodnika wzdłuż ul. Dewajtis. Więcej o tym tutaj i tutaj.

Mój komentarz:

W moim mniemaniu nowa ustawa, bardzo potrzebna (choć nieidealna), powinna być początkiem wielu zmian, które ograniczą w ogóle asortyment śmieciowego jedzenia w sklepach, być może jest potrzebna dotacja dla dystrybutorów naprawdę zdrowej żywności. Do tego dochodzą głębsze zmiany na poziomie rolnika – według mnie potrzebna jest gruntowna zmiana dopłat, która zniechęciłaby rolników do monoupraw konwencjonalnych i zachęciła ich do rolnictwa ekologicznego lub po prostu bez sztucznych nawozów czy pestycydów. Domyślam się, że jest to w tej chwili utopia i że rolnicy mają dużą siłę głosu, aby po prostu zreformować zły – według mnie – system wspierania upraw. Ale to temat na osobny wpis.

konferencja_otylosc_bielany_3

Wykład prof. Jadwigi Charzewskiej z Instytutu Żywności i Żywienia „Ruch jako element zapobiegania otyłości”, choć trwał około 20 minut, zawierał bardzo wiele istotnych informacji i wskazówek dotyczących unikania problemu z nadmierną masą ciała u dzieci. Przedstawione dane jasno określały niepokojącą sytuację polskich dzieci i nastolatków. Aż nie chce się wierzyć, że w województwie mazowieckim 32% dzieci ma nadwagę lub jest otyłych (w skali całej Polski to 20%). Główny zarzut, jaki wysuwała prof. Charzewska, to nieadekwatna ilość jedzenia (czyli dostarczanej energii) wobec ilości ruchu (czyli energii wydatkowanej). Przytaczane badania nad biernością fizyczną polskich dzieci w wieku 11–15 lat w czasie wolnym wskazały na średni czas 4,5 h takiej bierności dziennie, w postaci np. czasu spędzonego przed telewizorem, przy komputerze, ale też naukę. WHO i inne organizacje zajmujące się zdrowiem zalecają, aby dzienna dawka aktywności w wypadku dzieci wynosiła co najmniej 60 minut i nie chodzi tu o sport wyczynowy, ale spacer, rower, chodzenie po schodach. Dorośli na taką aktywność powinni przeznaczać co najmniej 150 minut tygodniowo.

Ruch i zdrowe odżywianie są podstawą w wypadku zdrowia i odpowiedniej sylwetki, a w wypadku dzieci, które mają naturalną potrzebę ruchu, ważne jest niezniechęcanie ich do aktywności, ograniczenie wpływu reklam niezdrowego żywienia i dawanie przykładu. W tym – niezwalnianie dzieci z WF-u pod błahym pretekstem, bo tego WF-u w szkole wcale nie ma tak dużo, a dzięki ćwiczeniom fizycznym mózg jest lepiej ukrwiony, więc lepiej pracuje – co powinno przekładać się np. na lepsze wyniki w nauce.

Mój komentarz:

Mówi się, że jogging wymyślili Amerykanie, żeby móc bezkarnie objadać się niezdrowym jedzeniem. Regularny ruch z pewnością ma ogromny wpływ na to, jak wyglądamy, ale prawda jest taka, że bez dobrej diety nie da się mieć dobrej kondycji i sylwetki.

Zgadzam się całkowicie z tym, że dzieci, które są z natury wulkanami energii, powinny mieć możliwość do codziennej aktywności, najlepiej na powietrzu. Spotkałam się z różnymi zaleceniami, np. codziennym 2-godzinnym przebywaniem na dworze jako minimum. Wiem, że moje dzieci zwykle przebywają na dworze około godziny dziennie (przedszkole) i dwie godziny dziennie (szkoła), ale nie jest to regułą. Tak jak widzę, że szkoła stara się zapewnić sześciolatkom dużo okazji do ruchu i choćby dlatego nasz starszy syn zostaje po lekcjach w świetlicy – bo lubi wyszaleć się na boisku – tak jeśli chodzi o przedszkole, wolałabym, aby tego wychodzenia na dwór było więcej, również po południu, niemal przy każdej pogodzie. W naszej rodzinie wszyscy jeździmy na rowerze, także nasz niespełna trzylatek (od kilku miesięcy jeździ już z pedałami, bez bocznych kółek). Odstrasza nas tylko naprawdę paskudny deszcz. Rower to jeden z przyjemniejszych sposobów na umiarkowany wysiłek fizyczny.

jesienny_rower

Jesień to wspaniała pora roku na rower.

Inna rzecz to zajęcia sportowe, które rozwijają kilka umiejętności jednocześnie, nie tylko fizycznych. Nasz starszy syn chodzi dwa razy w tygodniu na judo i nieźle się na nim męczy. Uczy się też m.in. zasad funkcjonowania w grupie innej niż klasa. Tak więc zgadzam się, że ruch jest niezbędny do szczęścia zarówno trzylatkowi, jak i sześciolatkowi. Mam nadzieję, że dwunastolatek będzie równie chętnie podejmował aktywności fizyczne.

Po tym wykładzie mogliśmy obejrzeć bardzo energetyczny występ dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 223 (niestety nie mam zdjęć).

Wykład Moniki Zielińskiej z SGGW (Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji) „Problem otyłości u dzieci” zahaczał o bardzo istotne tematy odżywiania dzieci, od karmienia piersią po posiłki nastolatków. Przywołane zostały badania przeprowadzone w warszawskich szkołach podstawowych dzieci w wieku 6–13 lat (link do badań na końcu tekstu).

ocena-wyboru

Zanalizowano, jak rodzaj i jakość pierwszego śniadania wpływa na jakość i rodzaj drugiego śniadania oraz ewentualny zakup słodkich przekąsek przez dzieci. Wyniki nie powinny chyba dziwić – im mniej cukrów prostych, a więcej warzyw (lub owsianka) na śniadanie zjadane w domu, tym mniej słodkie było drugie śniadanie. Jest to zależne od skoków cukru we w krwi i ma ogromne znaczenie w gromadzeniu się tkanki tłuszczowej, która powstaje z cukru właśnie (więcej o tym pisałam tu).

Mój komentarz:

Badania, o których mówiła Monika Zielińska, bardzo mnie zainteresowały, znalazłam ich opis w internecie i mam nadzieję, że będę mogła coś więcej o tym napisać przy okazji.

Wnioski są proste – dobrze przygotowane posiłki, począwszy od najważniejszego – śniadania – to niezbędny element w codziennej trosce o prawidłowy rozwój dziecka, jego samopoczucie i sylwetkę. Gdybym miała to podsumować według swoich doświadczeń, to długie karmienie piersią, unikanie gotowych produktów typu słoiczki oraz mleka modyfikowanego, przygotowywanie posiłków w domu z produktów dobrej jakości, picie dużej ilości wody (o niej oczywiście także była mowa na konferencji) oraz pozwolenie dziecku na samodzielność przy posiłkach od momentu, kiedy umie samo siedzieć i jeść (najlepiej stosowanie BLW) i dawanie przykładu w postaci wspólnych zdrowych posiłków – to podstawa sukcesu.

Na koniec głos zabrały przedstawicielki przedszkola nr 422, które krótko opisały rewolucję w stołówce, jakiej dokonał Grzegorz Łapanowski i jego Szkoła na Widelcu. Relację z rewolucji można obejrzeć tu:

http://www.ipla.tv/Misja-stolowka-odcinek-4/vod-6365935

Logo_FSNW_red_2_web

Czy konferencje uratują dzieci od otyłości?

Takie konferencje oczywiście są bardzo potrzebne, bardzo się cieszę, że mogłam w niej uczestniczyć. Mam wielką nadzieję, że kropla drąży skałę i że powtarzane do znudzenia informacje na temat szkodliwości cukru, również w postaci ukrytej, i nawet w brązowej postaci, w końcu uruchomi lawinę dobrych zmian. Że ludzie wreszcie przejrzą na oczy – że podawanie niemowlętom mieszanek mlekozastępczych jest pierwszym krokiem do późniejszych chorób dietozależnych. Że produkty wysoko przetworzone, ze słoiczków, z proszku – to kolejne stopnie do cukrzycowego piekła i innych chorób cywilizacyjnych, powodowanych również brakiem ruchu.

Konferencje, w które są angażowani zarówno uczniowie, jak i rodzice i nauczyciele to naprawdę znakomity pomysł. Oczywiście, same pogadanki nie uratują dzieci przed nadwagą – wszystkie zmiany w zakresie zdrowych nawyków muszą przebiegać jednocześnie na kilku poziomach, przede wszystkim w domu, a potem w przedszkolach i szkołach. Jednak wierzę, że im częściej dorośli będą słyszeli, że zdrowe odżywianie polega na podjęciu wysiłku w gronie rodziny i pedagogów i że się da, jeśli się chce – tym większa szansa na sukces. A żeby się chciało, trzeba otrząsnąć się z iluzji. Zrozumieć, że gotowe produkty dostępne w sklepach, słodycze, napoje, słodkie pieczywo – większość tych rzeczy to zapychacze, mające niewielką wartość odżywczą. W dodatku nie tylko nie dają dzieciom (i dorosłym) potrzebnych składników – one również uzależniają, rozleniwiają i psują zdrowie.

Na przykładzie przedszkola 422 na warszawskich Bielanach widać, że jeśli jest chęć zmian i wola współpracy, można osiągnąć bardzo wiele pozytywnych efektów.

Na podstawie konferencji wyciągam wnioski, że do sukcesu potrzebne są:

  • wyraźny sygnał, że coś jest nie tak: najnowsze dane na temat (1) konsekwencji karmienia niemowląt i dzieci mieszanką mlekozastępczą – zwiększonego ryzyka chorób dietozależnych w przyszłości, (2) obecnego % dzieci z nadwagą i otyłością, (3) faktycznej wartości i jakości gotowych produktów dostępnych w sklepie, (4) szkodliwości bierności fizycznej, (5) wpływu reklam na dzieci,
  • czasem – opinia zewnętrznego eksperta, który przyjrzy się diecie dziecka w domu, przedszkolu, szkole oraz jego aktywności fizycznej,
  • opinia eksperta, który – jak Grzegorz Łapanowski – przyjrzy się jakości menu i posiłków w placówkach edukacyjnych, np. przez tydzień uczestnicząc w przygotowywaniu tych posiłków w przedszkolnej/szkolnej stołówce,
  • edukacja na wszystkich poziomach: dzieci, rodziców, nauczycieli, ale także pielęgniarek, pediatrów i innych lekarzy,
  • prawidłowe wzorce – dzieci nie będą jadły warzyw, jeśli widzą, że rodzice ich nie jedzą, nie sięgną po wodę, jeśli rodzice piją colę; podczas konferencji m.in. wspomniano wyniki badań, z których wynikał pozytywny wpływ jedzenia wspólnych drugich śniadań z nauczycielami,
  • nieoszczędzanie na jedzeniu – jeśli zrezygnujemy ze słodyczy i innych zapychaczy na rzecz produktów dobrej jakości, być może okaże się, że nie wydajemy dużo więcej pieniędzy, a te, które przeznaczamy na jedzenie, nie lądują w kieszeni wielkich koncernów, ale np. lokalnych rolników, dzięki czemu będą mogli obniżyć swoje ceny.

A wszystko zadziała najlepiej, gdy zastosujemy terapię szokową, i to na jak najszerszą skalę. A więc – tak, konferencje mogą uratować dzieci przed otyłością, jeśli będą na nie zapraszani ci, którzy jeszcze nie zrozumieli, że zjawisko to jest systemem naczyń połączonych i każdy jest tu ważny.

Przeczytaj także:

Ciekawe linki;

27 IX2015

Przyszła jesień, czapkę włóż! O wełnie LANACare

by joanna

Przyjrzeliśmy się dokładniej dziecięcej czapce Lanacare, wykonanej z ekologicznej wełny merynosów. W jaki sposób wełna może być albo nie być ekologiczna? Dlaczego należy kupować etyczną wełnę? (Tak, wiem, weganie nigdy nie uznają wełny za surowiec ekologiczny). Temu też się przyjrzeliśmy.

lanacare_4

Tu znajdziecie m.in. ubranka z wełny merynosów.

LANACare

Firmę w 1990 roku założyła duńska pielęgniarka Jeannette Almstrøm, mama trójki dzieci, której misją jest tworzenie ultramiękkich produktów z wełny merynosów – dla mam i dzieci, w zgodzie z naturą. Owce, z których pozyskiwana jest wełna, nie są poddawane mulesingowi (bolesny zabieg obcinania skołtunionej wełny pod ogonem zwierzęcia – razem ze skórą), są wypasane na pastwiskach, gdzie nie stosuje się pestycydów itp., a obróbka przędzy obywa się bez szkodliwych chemicznych substancji. (więcej…)

12 IX2015

Kosmetyki Baby Anthyllis – recenzja

by joanna

Nie wiem, jak oni to robią, ale włoskie kosmetyki do pielęgnacji z serii Baby Anthyllis pachną obłędnie. Pisałam już o tym przy okazji naturalnych płynów do kąpieli dla atopowców. Mieliśmy okazję dokładnie przetestować trzy produkty Pierpaoli: płyn i szampon do kąpieli (2 w 1), wycieraki oraz pastę do zębów. Już wcześniej używaliśmy mleczka do ciała, które urzekło nas swoim zapachem.

Poznajcie markę Pierpaoli, włoskiego producenta kosmetyków ekologicznych dla dzieci i dorosłych oraz ekologicznych środków czystości, certyfikowanych przez ICEA.

Kosmetyki ekologiczne z certyfikatem ICEA:

  • zawierają składniki roślinne z ekologicznych lub dzikich upraw,
  • nie zawierają składników wątpliwych pod względem bezpieczeństwa dla środowiska – zarówno w kosmetyku, jak i jego opakowaniu,
  • nie zawierają składników nieroślinnych, które są potencjalnie szkodliwe, drażniące, alergizujące,
  • są pakowane w taki sposób, aby zmniejszyć szkodliwy wpływ na środowisko (opakowania recyklingowalne itp.).

Płyn do kąpieli i szampon 2 w 1 Baby Anthyllis

plyn_baby_anthyllis_3

Cena: 30,99 zł za 400 ml

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Informacje producenta

Delikatny płyn do kąpieli z proteinami ryżu i ekstraktem z hibiskusa 2 w 1 – można go także używać jako szamponu. Do kąpieli należy wlać 10 ml płynu (łyżka stołowa) na 20 litrów wody; aby umyć włosy – nanieść niewielką ilość płynu na mokrą głowę dziecka, spienić i spłukać.

Do stosowania od 1. dnia życia.

Certyfikowany przez ICEA. Przetestowany pod kątem zawartości metali ciężkich.

plyn_baby_anthyllis_2

Płyn do kąpieli i szampon 2 w 1 Baby Anthyllis – poprzedni skład

Skład (uaktualniony):

  • aqua – woda,
  • sodium myristoyl sarcosinate – mirystoilosarkozynian sodu, środek pieniący, niskie ryzyko podrażnień,
  • disodium cocoamphodiacetate – bardzo łagodny środek myjący, pozyskiwany z kwasów tłuszczowych oleju kokosowego,
  • lauryl glucoside – poliglukozyd laurylowy; emulgator, niejonowy środek powierzchniowo czynny, biodegradowalny; środek myjący, łagodzący,
  • olivamidopropyl betaine** – delikatny środek powierzchniowo czynny (tensyd), pozyskiwany ze składników roślinnych z upraw ekologicznych,
  • oryza sativa extract* –  wyciąg z ryżu z upraw ekologicznych,
  • cocamidopropyl betaine – kokamidopropylobetaina; substancja myjąca, bezpieczna w produktach spłukiwanych,
  • sodium olivoyl isethionate** – tensyd roślinny, pozyskany z oliwy z oliwek z upraw ekologicznych,
  • glycerin gliceryna, ma właściwości higroskopijne (wiąże wodę); nawilża skórę,
  • lacid acid – kwas mlekowy,
  • parfum – zapach,
  • hydrolyzed rice protein – hydrolizat protein ryżu, utrzymuje wodę w naskórku,
  • hydrolyzed hibiscus esculentus extract – wyciąg z hibiskusa, o właściwościach m.in. regenerujących
  • benzyl alcohol – konserwant dopuszczony w kosmetykach certyfikowanych,
  • dehydroacetic acid – kwas dehydrooctowy, konserwant dopuszczony w kosmetykach certyfikowanych.

* Z biologicznych upraw, **roślinny tensyd z oliwy z oliwek pochodzącej z biologicznych upraw

plyn_baby_anthyllis_1

Nasza opinia

To najprzyjemniej pachnący płyn do kąpieli, z jakim się kiedykolwiek zetknęliśmy. W dodatku jedyny znany nam ekologiczny płyn do kąpieli, który się uczciwie pieni! Chłopcy są zachwyceni płynem Baby Anthyllis, mogą szaleć w wannie z pianą. Jest to także bardzo łagodny kosmetyk, przeznaczony do wrażliwej skóry.

plyn_baby_anthyllis_4

Jeśli Wasze dzieci uwielbiają kąpiele, koniecznie spróbujcie tego płynu. Nawet przy tak wymagającej skórze, jaką mają nasze dzieci, raz w tygodniu kąpiel z Baby Anthyllis jest u nas obowiązkowa. I, co najważniejsze, kosmetyk nie spowodował u chłopców żadnych negatywnych reakcji skórnych. A ten zapach… Jak dla mnie, kosmetyk roku!

Biodegradowalne chusteczki nawilżane Baby Anthyllis

wycieraki_baby_anthyllis_1

Cena: 16,99 zł za 60 sztuk (0,28 zł za sztukę)

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Informacje producenta

Biodegradowalne i kompostowalne chusteczki nawilżane z ekstraktami z rumianku oraz nagietka oraz gliceryną roślinną – pochodzących z upraw ekologicznych. Działają łagodząco i nawilżająco. Przebadane pod kątem zawartości metali ciężkich. Certyfikowane przez ICEA, składniki nietestowane na zwierzętach. Nie zawierają SLS, SLES, PEG, parabenów, alkoholu etylowego, fenoksyetanolu. Wyprodukowane we Włoszech.

wycieraki_baby_anthyllis_3

Skład (16 składników):

  • aqua (water) – woda,
  • malva sylvestris leaf water* – wyciąg z malwy (ślazu), pielęgnuje skórę,
  • coco-glucoside – poliglukozyd kwasów oleju kokosowego, emulgator (wiąże składniki), niejonowa substancja powierzchniowo czynna, bezpieczna dla środowiska, biodegradowalna,
  • benzyl alcohol alkohol benzylowy, konserwant, substancja nadająca zapach, Kosmopedia podaje, że jest to potencjalny alergen, dopuszczalne stężenie alkoholu benzylowego w kosmetykach to 1% (jeśli jest użyty jako konserwant),
  • sodium benzoate – sól kwasu benzoesowego, konserwant zabezpieczający produkt przed rozwojem mikroorganizmów i bakterii, znajduje się na liście substancji, których stężenie jest ograniczone – w tym wypadku jest to 0,5% czystego kwasu benzoesowego,
  • parfum (fragrance)** – zapach,
  • olus oil (vegetable oil) – olej roślinny,
  • potassium sorbate – sorbinian potasu, sól potasowa kwasu sorbowego; konserwant, którego dopuszczalna ilość w kosmetykach wynosi 0,6% (samego kwasu sorbowego),
  • citric acid – kwas cytrynowy, konserwant,
  • glycerin gliceryna, ma właściwości higroskopijne (wiąże wodę); nawilża skórę,
  • lauryl glucoside – poliglukozyd laurylowy; niejonowa substancja powierzchniowo czynna; łagodny środek myjący; biodegradowalny i bezpieczny,
  • polyglyceryl-2 dipolyhydroxhystearate – diester kwasu polihydroksystearynowego i poliglicerolu, substancja zwilżająca, ułatwia mycie, emulgator,
  • chamomilla recutita (matricaria) flower extract* – wyciąg z rumianku z upraw ekologicznych, ma działanie m.in. łagodzące i przeciwzapalne,
  • calendula officinalis flower extract* – wyciąg z nagietka z upraw ekologicznych, ma działanie kojące i regenerujące,
  • dehydroacetic acid – kwas dehydrooctowy, konserwant identyczny z naturalnym, dopuszczony jako składnik kosmetyków naturalnych,
  • glyceryl oleate – monogliceryd kwasu oleinowego, niejonowa substancja powierzchniowo czynna; odbudowuje warstwę lipidową (natłuszcza), nadaje połysk; składnik tłuszczu naturalnie tworzonego przez naszą skórę,
  • dicaprylyl carbonate – Cetiol CC; emolient, służy także oczyszczaniu skóry.

Nasza opinia

Bardzo przyjemne wycieraki w uroczym opakowaniu. Mają dość intensywny zapach, właściwy produktom pielęgnacyjnym z serii Anthyllis. Miło kojarzy mi się z zapachem dzieciństwa, mam jednak świadomość, że to kwestia gustu. Poza tym cieszy fakt, że chusteczki wykonano w 100% z wiskozy, po zużyciu można je umieścić w kompostowniku.

wycieraki_baby_anthyllis_2

Chusteczki są nawilżone balsamem o dużej liczbie składników – to zawsze niesie ze sobą większe ryzyko alergii, choć oczywiście zostały przetestowane dermatologicznie na osobach z wrażliwą skórą. Ze składników potencjalnie drażniących jest alkohol benzylowy.

Reasumując, chusteczki warto wypróbować, aby przekonać się, czy ich zapach będzie nam odpowiadał. Wygodę użycia i nawilżenie wycieraków oceniam bardzo dobrze.

Przy okazji okazało się, że warto odświeżyć nasz ranking wycieraków – wkrótce zaktualizujemy dane!

Pasta do zębów dla dzieci Baby Anthyllis

pasta_anthyllis_2

Cena: 18,74 zł za 75 ml

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Informacje producenta

Pasta dla dzieci od pierwszego ząbka (a nawet 1. dnia życia), niska ścieralność – wskazana do pielęgnacji zębów mlecznych.

Bez SLS, SLES, fenoksytanolu. Zawiera wyciąg z aloesu i liści malwy. Łagodzi stany zapalne np. podczas ząbkowania. Testowana na obecność niklu, chromu i kobaltu. Certyfikat ICEA.

pasta_anthyllis_1

Skład: sorbitol, aqua (water), aloe barbadiensis laef juice*, silica, xylitol, xantham gum, glycerin, sodium dehydroacetate, potassium sorbate, malva sylvestris (mallow) leaf extract*, sodium lauroyl glutamate, aroma (flavor)**

* z upraw ekologicznych, ** z naturalnych składników

Nasza opinia

O paście pisałam już przy okazji testowania dziecięcych past bez fluoru. Jest warta uwagi dzięki dobremu składowi, zwłaszcza wyciągi z roślin uprawianych ekologicznie są cenne, delikatny efekt ścierania zapewnia krzemionka (silica). Myślę, że jest to bezpieczna i skuteczna pasta dla najmłodszych, którym powinna także zasmakować.

Trudno nie wspomnieć o tym, że wzornictwo opakowań Pierpaoli jest miłe dla oka, cała seria Baby Anthyllis została zaprojektowana w przyjemnych pastelowych kolorach.

Podsumowanie

Choć nie wszystkie kosmetyki Pierpaoli są tak fantastyczne, jak płyn do kąpieli i balsam do ciała (o którym napiszę przy okazji kolejnego spisu kosmetyków dla skóry z AZS), zdecydowanie warto przyjrzeć się ofercie włoskiego producenta.

baby_anthyllis_1

Pierpaoli to także ekokosmetyki dla dorosłych i certyfikowane detergenty (zerknijcie). Ceny są przeciętne jak na produkty ekologiczne, czyli jednak niezbyt niskie, ale nie nadmiernie wygórowane. Myślę, że warto spróbować.

Pamiętajcie, że w Drogerii Ekologicznej z kodem rabatowym MEB5 uzyskacie 5% zniżki!

22 VIII2015

Testujemy: dziecięce pasty i żele do zębów bez fluoru

by joanna

Nasz przegląd past do zębów jest bardzo subiektywny i wybredny (i niesponsorowany!). Zwracamy uwagę nie tylko na to, aby pasta nie zawierała fluoru (dlaczego fluor jest szkodliwy – przeczytaj). Według nas idealna pasta do zębów jest skuteczna i bezpieczna, a dla dzieci powinna być jeszcze smaczna.

Czego nie powinna zawierać pasta do zębów (nie tylko dla dzieci):

Zamierzam napisać tekst o każdym z tych składników, żebyście nie mieli wątpliwości, dlaczego je odradzam.

pasty_i_zele_do_zebow_dla_dzieci (więcej…)

12 VIII2015

Trzymam dzieci z dala od fluoru

by joanna

Niedługo zacznie się rok szkolny, w przedszkolach również odbędą się pierwsze zebrania. Rodzice dostaną do podpisania karteczki o treści „Wyrażam zgodę na fluoryzację mojego dziecka…”.

Ja nie podpiszę. Dlaczego?

zeby_1
Fluor – dawka czyni truciznę

Sam pierwiastek F i jego związki są bardzo toksyczne dla środowiska nawet w niewielkich ilościach. Fluor zaburza prawidłową pracę komórek – hamuje oddychanie tkankowe, przemianę węglowodanów, lipidów i syntezę hormonów.

Uwaga, dorośli magazynują około 10% spożywanego fluoru, a małe dzieci – nawet 50%!

(więcej…)

21 VI2015

Kosmetyki naturalne dla skóry z AZS – kąpiel i prysznic

by joanna

Nadszedł czas na kosmetyki do mycia, które w odróżnieniu od zwykłych dermokosmetyków nie zawierają kontrowersyjnych substancji, podejrzewanych o wywoływanie podrażnień czy alergii.

Wyselekcjonowałam kosmetyki naturalne i ekologiczne, to znaczy takie, które spełniają wyśrubowane kryteria pod względem produkcji i zawartości.

kosmetyki_naturalne_AZS_kapiel

Starałam się przetestować przynajmniej część z nich, ale nie zawsze udało mi się zdobyć próbkę od dystrybutora. Tam, gdzie mogę, piszę o subiektywnych odczuciach.

Wpis nie jest przez nikogo sponsorowany, ceny obowiązują na koniec czerwca 2015 r. Spis będzie na pewno uaktualniany. (więcej…)

14 VI2015

Oczyszczacz Fellowes AeraMax Baby DB55

by joanna

Przez miesiąc dzięki uprzejmości Fellowes Polska mogliśmy testować oczyszczacz powietrza Fellowes, model AeraMax Baby DB55 Air Purifier.

Oczyszczacz powietrza Fellowes AeraMax Baby DB55 Air Purifier

Oczyszczacz powietrza Fellowes AeraMax Baby DB55 Air Purifier.

Oczyszczacz postawiliśmy w pokoju chłopców i włączaliśmy głównie na noc. Jest to model przeznaczony specjalnie do pokoju dziecięcego, ma m.in. blokadę antydzieciową (choć nasz młodszy syn i tak nauczył się włączać/wyłączać inaczej), a powierzchnia pomieszczenia, które może skutecznie oczyszczać, to 18 m2. (Dokładne parametry podaję niżej).

Szczegółową opinię znajdziecie pod danymi producenta. Najważniejsze według mnie jest poczucie, które pojawiło się po zakończeniu testu, mianowicie – brakuje mi tego sprzętu. Wiadomo, że do dobrego człowiek łatwo się przyzwyczaja…

Natomiast kilka rzeczy okazało się u nas przeszkodą w uzyskaniu pełnego sukcesu, m.in. łóżko piętrowe – o czym niżej. (więcej…)

29 V2015

Ekopieluszki jednorazowe: Moltex i Vivicot

by joanna

Nasz ranking ekopieluszek jednorazowych cieszy się niezmiennie wielką popularnością. Dzięki uprzejmości sklepu Ekologiczny Start dostaliśmy próbki pieluszek, których jeszcze nie przetestowaliśmy, i w dosłownie ostatnim momencie (bo młodszy synek właśnie przeszedł na nocnik) sprawdziliśmy ich jakość.

Uwaga! Sklep Ekologiczny Start proponuje naszym czytelnikom zniżkę: 3% na hasło „Organiczni”

Moltex

http://en.moltex.eu/

moltex_1

Producent: Moltex

Kraj produkcji: Niemcy

Rozmiar: 7–14 kg

Cena: od 55,40 zł

Liczba pieluch w paczce: 37 sztuk

Cena za sztukę: od 1,50 zł

Skład pieluszki: celuloza, włókna nietkane

Opakowanie: LDPE

Biodegradowalność: 45–50%

Hipoalergiczność: pieluszki bielone tlenem, bez użycia chloru; nie zawierają lateksu ani substancji zapachowych

Certyfikaty: FSC (celuloza użyta w pieluszkach)

Inne informacje: 40% włókniny to surowce odnawialne; zawierają olejek z zielonej herbaty, aby redukować nieprzyjemny zapach

Nasza opinia:

Pieluszki są wygodne, dobrze zaprojektowane i mają sympatyczne wzory ze Snoopym i jego przyjaciółmi. Ich miękkość jest porównywalna do Beaming Baby. Pod względem ekologii można je porównać do ekologicznej wersji rossmannowskich Babydream – zaledwie 45% surowców odnawialnych to za mało, żeby być ekologicznym hitem.

Podsumowując, pieluszki są produktem, który nie rozczaruje pod względem jakości (bielone tlenem, nie zawierają perfum itp.), wygoda użytkowania również jest bez zarzutu. Jednak nie są to pieluszki szczególnie ekologiczne – 45% surowców odnawialnych to końcówka stawki, a użyte materiały nie wyróżniają się niczym szczególnym.

Oceny (orientacyjne):

Miękkość, wygoda: (5 p.)

Cena: (2 p.)

Ekologia: (6 p. +  1 p.)

SUMA: (14 p.), co daje 4. miejsce w naszej tabeli

Vivicot

http://www.sanicot.com/en

vivicot

Producent: Sanicot

Dystrybutor: Bio Planet

Kraj produkcji: Włochy

Rozmiar: 7–15 kg

Cena: 44,90 zł

Liczba pieluch w paczce: 24 sztuki

Cena za sztukę: 1,87 zł

Skład pieluszki: warstwa zewnętrzna: materiał biodegradowalny ze skrobi zbożowej; SAP, włókna pozyskiwane z kukurydzy, celuloza, papier; rzepy: klej, polipropylen, elastomer; zawiera oddychającą powłokę z bioplastiku Mater-Bi

Opakowanie: „other”, 7

Biodegradowalność: 80%

Hipoalergiczność: niebielone chlorem

Certyfikaty: PEFC (celuloza)

vivicot_2

Nasza opinia:

Pieluszki są dość miękkie, z zewnątrz śliskie i szeleszczące, przypominają nieco Wionę, ale wydają się wygodniejsze. Nie mają żadnego nadruku ułatwiającego znalezienie właściwej strony pieluszki. W użyciu nie sprawiają żadnych problemów, są dobrze dopasowane i chłonne. Podoba mi się, że są w tak dużym stopniu biodegradowalne, producent kładzie też nacisk na informację, że do wyprodukowania pieluszki użyto biopolimerów, znacznie łatwiej ulegających rozkładowi niż zwykłe polimery.

Cena pieluszek może nie zachęcać, natomiast myślę, że wato ich wypróbować. Przekonują mnie bardziej niż Moltex.

Oceny (orientacyjne):

Miękkość, wygoda: (5 p.)

Cena: (4 p.)

Ekologia: (3 p. +  1 p.)

SUMA: (13 p.), co daje 3. miejsce w naszej tabeli

Podsumowanie

Im więcej czytam o pieluszkach jednorazowych, niezależnie od tego, czy są ekologiczne, czy nie, cieszę się, że ten etap już za nami. Pieluchy wielorazowe to na pewno trudniejszy wybór, ale wartościowy. Jeśli już chcemy pakować dzieci w jednorazówki, to lepiej zdecydujmy się na droższe, a naprawdę ekologiczne. To ma znaczenie.

pieluchy_wielorazowe_stosik

27 V2015

Rozszerzanie diety małego alergika – BLW i nie tylko

by joanna

Tekst ma charakter wyłącznie informacyjny. Powstał na podstawie fachowej literatury, zaleceń dietetyków i lekarzy oraz indywidualnych doświadczeń autorki. Nie zastąpi porady lekarskiej ani dietetyka.

BLW_i_nie_tylko

Jedzenie ma znaczenie – od samego początku. Wiadomo, że dieta prenatalna oraz dieta matki karmiącej ma wpływ na rozwój dziecka oraz na zwiększenie ryzyka alergii u dzieci:

O tym, kiedy zdrowe dziecko może mieć rozszerzaną dietę, decyduje samo dziecko, gotowe do spróbowania posiłków (siedzące, zainteresowane posiłkami rodziny itp.). Dzisiejsze zalecenia WHO mówią wyraźnie o wyłącznym karmieniu piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia. Polscy eksperci (od niedawna) zalecają rozszerzanie diety niemowląt bez podawania kolejności wprowadzania produktów. Mówi się o okienku między 17. a 26. tygodniem życia dziecka, w którym należy rozpocząć wprowadzanie nowych pokarmów. To oczywisty paradoks, bo zalecenia nie wynikają z siebie nawzajem (tu można poczytać o tym, kiedy warto wprowadzać gluten – czy rzeczywiście w specjalnym okienku żywieniowym). (więcej…)

22 V2015

Ekorakieta z recyklingu

by joanna

Poznajcie dzielnego Zdziśka i jego rakietę kosmiczną. (Zdzisiek miał tracheotomię, stąd dziwna dziura w grdyce).

Ekorakieta.

Ekorakieta.

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się, co można zrobić z kartonu pokrytego srebrną folią, w którym przyszła jakaś przesyłka. Nasz starszy syn jest właśnie żywo zainteresowany Kosmosem i jego tajemnicami, a srebrny kolor kojarzy się przecież z technologią (oczywiście najwyższych lotów).

Kilka dni temu nasz synek zupełnie samodzielnie stworzył Zdziśka. Nadszedł czas na zbudowanie mu ekologicznej rakiety kosmicznej, dzięki której zostanie kosmonautą…

rakieta_kosmiczna_1

Nasz duży syn wszystko rysował i wycinał sam, pomogłam mu tylko ze sznureczkami.

Użyliśmy:

  • brązowego kartonu, który został po bloku do rysowania,
  • kartonu powleczonego srebrną folią,
  • ołówka i kredek różnego rodzaju (rakietę kolorował z nami także młodszy synek),
  • dziurkacza,
  • kleju Magic i zwykłego w sztyfcie,
  • nożyczek,
  • sznureczków,
  • „chrupek” – wypełniaczy do przesyłek.

rakieta_kosmiczna_0

Kolejnym krokiem będzie zbudowanie Zdziśkowi jakieś planety do eksploracji… Zbieramy pomysły, bo materiałów nam nie brakuje.

Pozdrawiamy kosmicznie!

06 V2015

Dermokosmetyki do skóry z AZS: kąpiel i prysznic, z parafiną

by joanna

W odróżnieniu od dermokosmetyków do mycia ciała, które nie zawierają parafiny, w poniższym spisie znajdziecie tylko preparaty myjące zawierające olej mineralny. Nie bez przyczyny podzieliłam spis kosmetyków do skóry z atopowym zapaleniem na te z parafiną i bez niej. Jest to jeden z najpopularniejszych składników preparatów do skóry z problemami, jednak nie każdemu służy tak samo.

Zobacz:

Dermokosmetyki do skóry z AZS: kąpiel i prysznic bez parafiny (spis stale aktualizowany)
Kosmetyki naturalne dla skóry z AZS – kąpiel i prysznic
dermokosmetyki_AZS_parafina

(więcej…)

24 IV2015

Oczyszczanie pieluch wielorazowych

by joanna

Aby służyły nam jak najlepiej, pieluszki wielorazowe wymagają co jakiś czas zabiegów kosmetycznych. Do prania pieluszek wielorazowych nie powinniśmy używać żadnych środków zawierających mydło (a także orzechów piorących), które zlepia włókna tkaniny, przez co staje się mniej chłonna. Dodatkowo w złogach gromadzą się bakterie, które powodują, że zasiusiana pieluszka bardzo brzydko pachnie.

oczyszczanie_pieluch_0

Ja piorę pieluszki w proszku do prania własnej roboty (boraks + soda kalcynowana + nadwęglan sodu), a i tak co jakiś czas muszę je oczyszczać.

(więcej…)

12 IV2015

Wycieraki WaterWipes

by joanna

Te chusteczki nawilżane dla dzieci są pod wieloma względami wyjątkowe. Niestety, uprzedzam pytania, nie można ich dostać w Polsce, dlatego w naszym rankingu pojawiają się na zasadzie wyjątku. Na pewno można je kupić w Irlandii i Wielkiej Brytanii, być może także internetowo.

Przeczytaj także: Wycieraki przyjazne pupie i przyrodzie – ranking Organicznych

oraz: Czy jednorazowe wycieraki są ekologiczne?

WaterWipes

www.waterwipes.com

Cena: 3 £ za 60 sztuk (0,05 £ za sztukę), czyli około 17,40 zł za opakowanie/0,29 zł za sztukę

waterwipes_1

Informacje producenta

Wycieraki bez żadnych chemicznych dodatków, idealne dla skóry z alergiami, AZS czy po prostu wrażliwej. Bez konserwantów, pomagają unikać wysypek. Bardzo miękkie, nie zostawiają tłustego filmu.

Po otwarciu paczkę należy zużyć w ciągu miesiąca (ze względu na brak konserwantów). Ze względu na skład wilgoć może „uciekać” z chusteczek na dół opakowania – warto przekładać paczkę chusteczek na różne strony.

Jedyne wycieraki zaaprobowane przez towarzystwo Allergy UK. Zdobyły wiele odznaczeń konsumenckich oraz od położnych.

Wyprodukowane w Irlandii.

waterwipes_3

Skład (2):

  • woda (99,9%),
  • wyciąg z pestek grejpfruta.

waterwipes_2

Nasza opinia

Te wycieraki są wyjątkowe pod względem składu: prawdopodobnie nie uczulą żadnego dziecka, ponieważ są nawilżone praktycznie samą wodą. Na opakowaniu nie znajdziemy żadnej informacji na temat biodegradowalności, jedynie tekst: „the convenience of wet wipes with the genuine purity of cotton wool”. Dopiero po zapytaniu producenta można otrzymać odpowiedź, że są wykonane z poliestru w 80% i wiskozy w 20% (za tę informację dziękuję czytelniczce Ewie). WaterWipes nie są więc szczególnie ekologiczne.

Jeśli coś jest wadą tych wycieraków, to… cena. Za wodę z kroplą wyciągu grejpfrutowego i kawałek szmatki płacimy bardzo dużo (choć być może jak na zarobki w UK cena jest niska?). Skoro to takie proste, lepiej zrobić sobie takie wycieraki samemu… A WaterWipes trzymać na podorędziu w sytuacjach, gdy wygoda jest wymogiem.

Oczywiście, szkoda, że wycieraki nie są dostępne w Polsce. Ciekawe, czy kiedyś będą – gdyby były, zostałyby zwycięzcami naszego rankingu wycieraków przyjaznych pupie i środowisku!

Oceny:

  • Skład: 1 + 0 = 1 p.
  • Przyjazne dla środowiska: 1 + 1 = 2 p.
  • Wygoda: 0 p.
  • Cena: 1,5 p.
  • Suma: 4,5 p.
03 IV2015

Chusteczki nawilżane Dada Natural Care 100% bawełny

by joanna

Te wycieraki z Biedronki wskoczyły mi do koszyka parę dni temu, ponieważ zaciekawił mnie opis, skład i… cena: taka niebiedronkowa. Postanowiłam sprawdzić, czy chusteczki warte są swojej ceny.

Przeczytaj także: Wycieraki przyjazne przyrodzie – ranking Organicznych

oraz: Czy jednorazowe wycieraki są ekologiczne?

Dada Natural Care 100% bawełny

www.biedronka.pl

Cena: 5,99 zł za 63 sztuki (0,095 zł za sztukę)

wycieraki_dada_0

Informacje producenta

Materiał wycieraka wykonany w 100% z bawełny, naturalnie biodegradowalny. Balsam bez parabenów, PEG, sztucznych olejów i silikonów, jest za to wzbogacony wyciągiem z aloesu.

Nie należy wrzucać do toalety.

Wyprodukowane w Polsce. Brak informacji na temat materiału, z jakiego wykonano opakowanie.

wycieraki_dada_2

Skład (19):

  • aqua – woda,
  • aloe barbadensis leaf juice – sok z liści aloesu, ma właściwości gojące, regenerujące, nawilżające, antybakteryjne; przeciwutleniacz
  • allantoin – allantoina, 5-ureidohydantoina; naturalnie występuje w roślinach, w kosmetykach – raczej pochodzenia syntetycznego; nawilża, wygładza skórę, działa przeciwzapalnie,
  • olus oil – olej z nasion rzepaku, natłuszcza i odżywia skórę,
  • glycerin – gliceryna niewiadomego pochodzenia, ma właściwości higroskopijne (wiąże wodę); nawilża skórę,
  • polyglyceryl-4-caprate – ester kwasu kaprylowego i poliglicerolu (4), emulgator, łagodny emolient,
  • lauryl glucoside – poliglukozyd laurylowy; emulgator, niejonowy środek powierzchniowo czynny, biodegradowalny; środek myjący, łagodzący,
  • polyglyceryl-2-dipolyhydroxystearate – diester kwasu polihydroksystearynowego i poliglicerolu, substancja zwilżająca, ułatwia mycie, emulgator,
  • cocamidopropyl betaine – substancja myjąca, pianotwórcza,
  • phenoxyetanol – fenoksyetanol (2-fenoksyetanol), konserwant zabezpieczający produkt np. przed bakteriami. Wg dr Henryka Różańskiego, od 18 lat prowadzącego własne badania nad składnikami kosmetyków,  jest to substancja, która może powodować wypryski na skórze. Dopuszczalne stężenie tego konserwantu w kosmetyku to 1%,
  • glyceryl oleate – monogliceryd kwasu oleinowego, niejonowa substancja powierzchniowo czynna; odbudowuje warstwę lipidową (natłuszcza), nadaje połysk; nierozcieńczona może mieć działanie komedogenne (powstawanie zaskórników); składnik tłuszczu naturalnie tworzonego przez naszą skórę,
  • sodium benzoate – sól kwasu benzoesowego. Konserwant zabezpieczający produkt przed rozwojem mikroorganizmów i bakterii, znajduje się na liście substancji, których stężenie jest ograniczone – w tym wypadku jest to 0,5% czystego kwasu benzoesowego,
  • dicaprylyl carbonate – Cetiol CC; emolient, służy także oczyszczaniu skóry,
  • benzoic acid – kwas benzoesowy, konserwant, dopuszczalne stężenie w kosmetykach niezmywanych to 0,5%,
  • tetrasodium glutamate diacetate – dioctan glutaminianu tetrasodowego, środek chelatujący (brak dokładniejszych danych),
  • parfum – składnik zapachowy,
  • dehydroacetic acid – kwas dehydrooctowy, konserwant identyczny z naturalnym, dopuszczony jako składnik kosmetyków naturalnych,
  • sodium citrate – cytrynian sodu, sól kwasu cytrynowego; stabilizator składników kosmetyków, regulator pH, przeciwutleniacz,
  • citric acid – kwas cytrynowy; chelator, substancja buforująca (regulator pH).

wycieraki_dada_1

Nasza opinia:

Zdecydowanie wycieraki godne uwagi. Nie są z tych najtańszych, ale ich skład i jakość są naprawdę zadowalające.

Nie są ekologiczne w takim stopniu, w jakim byśmy chcieli (bawełna, z której je wykonano, nie jest ekologiczna). Są jednak produktem polskim (oczywiście, bawełna jest importowana).

W użyciu są bardzo przyjemne, miękkie, odpowiednio nawilżone, delikatnie pachną.

Ich zaletą jest również łatwa dostępność, wystarczy pójść do Biedronki i wziąć je do koszyka.

W naszym rankingu zdobyły 12 punktów, co umieszcza je na 8. miejscu:

Oceny:

  • Skład: 9,5 + 1 = 11,5 p.
  • Przyjazne dla środowiska: 0 + 0 = 0 p.
  • Wygoda: 0 p.
  • Cena: 0,5 p.
  • Suma: 12 p.
10 II2015

Co je Twoje dziecko? Jadłospisy przedszkolaków

by joanna

Po naszym pierwszym tekście na temat jadłospisów (Przeczytaj: Co je Twoje dziecko? Jadłospisy do 3. roku życia), który wzbudził ogromne zainteresowanie, czas zająć się menu przedszkolaka.

Małgorzata Jackowska

Małgorzata Jackowska

Razem z Małgorzatą Jackowską, doradczynią żywieniową (oraz doulą i dyplomowaną Promotorką Karmienia Piersią) przeczytałyśmy nadesłane przez Was jadłospisy. Nie wszystkie ankiety były wypełnione na tyle dokładnie, żeby Gosia mogła na ich podstawie zinterpretować jadłospis dzieci. Dlatego, jeżeli czujecie potrzebę skonsultowania menu Waszych dzieci ze specjalistą, zachęcam Was do skorzystania z usług Gosi. W bezpośrednim kontakcie będzie mogła spytać o wszystko, co jest istotne w analizie jadłospisu.

Małgorzata Jackowska: 

kontakt.dnm@gmail.com

tel. 503 173 643

www.dietanamiare.eu, Facebook

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

Jadłospisy – przedszkolaki

Jadłospis 1

Dziewczynka, 3,5 roku; średnia aktywność; suplementy: tran, probiotyki; posiłki przedszkolne i domowe. Uczulenie na miód. Waga, wzrost: 15 kg, 100 cm (ok. 50 centyla).

  • Śniadanie: kromka jasnego lub żytniego pieczywa z masłem plus szynka plus pół pomidora, kubek kawy zbożowej z mlekiem owsianym z wapniem i probiotyk, jabłko (ok. 150 ml). Obiad: zupa ogórkowa (ok. 100 ml), kasza jaglana z gulaszem z indyka i buraczki, kubek mały kompotu (ok. 200 ml) z jabłek; kisiel (ok. 100 ml), 4 biszkopty. Kolacja: kromka jasnego lub żytniego pieczywa z masłem, jajkiem, rzodkiewka, herbata z żurawiny (200 ml).
  • Śniadanie: kromka jasnego lub żytniego pieczywa z masłem, białym serem plus pół pomidora, kubek kawy zbożowej z mlekiem owsianym z wapniem i probiotyk; banan. Obiad: krupnik, pierogi ruskie z jogurtem naturalnym (cały mały pojemniczek), kisiel, jabłko. Kolacja: kromka jasnego lub żytniego pieczywa z masłem, szynką, pół pomidora, mały kubeczek herbaty z malin i żurawiny.
  • Śniadanie: kromka jasnego pieczywa z masłem, żółtym serem, rzodkiewka, kubek kawy zbożowej z mlekiem owsianym z wapniem i probiotyk; jabłko. Obiad: rosół z makaronem, pulpeciki z indyka z kaszą gryczaną, ogórek kiszony mały, mały kubek kompotu z jabłek; czekoladka/kisiel. Kolacja: kromka grahamki z masłem, dżemem śliwkowym, mały kubeczek herbaty z malin i żurawiny.

Uwagi mamy: ciągle mam wrażenie, że dieta mojej córki jest zbyt uboga. Próbuję podawać jej odmienne pokarmy typu humus, pasta z fasoli do chleba itp. – ale to nie działa… i je niestety te same rzeczy. Na szczęście lubi wszelkie kasze, ale nie je niemal wcale warzyw – surówek poza burakami, tartą marchewką, rzodkiewką i ogórkiem kiszonym. Mało pije – trzeba jej przypominać, podaję wodę, ale sama zapomina o pragnieniu. I pochłania za dużo słodyczy (babcia ulega płaczom i daje krówki, bułki maślane, czekoladki, jajka niespodzianki itp.)… Ostatnie badanie moczu (styczeń 2015 r.) wykazało wysokie pH – 8, lekarz zalecił mniej białkową dietę.

Gosiu, czy powtarzające się menu jest rzeczywiście powodem do zmartwienia – jeśli jest w miarę urozmaicone (w skali dnia), ale jednak dzień w dzień dosyć podobne?

Czytając to menu, wcale nie mam wrażenia, że jest mało urozmaicone. Oczywiście piszę to na podstawie trzech dni i tylko tego, co mamy do przeczytaniu w opisanym zgłoszeniu. Fajnie jest, jeżeli dziecko ma jak najbardziej urozmaiconą dietę, ale też nie przesadzajmy, jeżeli zjada chętnie trzy różne rodzaje pieczywa, różne dodatki na kanapki i kilka różnych warzyw to myślę, że jest całkiem nieźle.

Ważne żeby dieta była urozmaicona, tzn. zawierała produkty z różnych grup żywności (produkty zbożowe, warzywa, owoce, mięso/ryby/strączki, produkty nabiałowe lub ich zamienniki roślinne, dobre tłuszcze roślinne i/lub masło). Pamiętajmy też, że wiele produktów smakuje najlepiej w sezonie, korzystajmy z nich wtedy, kiedy są najlepsze.

Gdy dziecko w wieku przedszkolnym lubi tylko kilka rodzajów warzyw, akceptuje kilka potraw, jak zachęcić je do nowych smaków?

Wiek przedszkolny to jest już taki czas, kiedy w dużej mierze zwyczaje żywieniowe i preferencje są ukształtowane. Często trudno jest dziecko przekonać do próbowania nowości. Myślę, że warto proponować, pokazywać inne niż „najulubieńsze” produkty, ale też nie robić tego za wszelką cenę, żeby nie kształtować w dziecku złych skojarzeń z czasem jedzenia. A na co dzień po prostu dawać dziecku te produkty, które lubi, oczywiście nie w kółko naleśniki z nutellą i frytki z keczupem, ale jeżeli lubi np. tylko mięso mielone, to proponować różne rodzaje, a jak lubi tylko trzy warzywa, to na zmianę te trzy warzywa. Co jakiś czas próbując wprowadzić coś innego.
Jeżeli chodzi o warzywa, to dobrym sposobem na ich podawanie wybrednym maluchom są zupy. Można też spróbować dodać inny produkt do tego, który dziecko lubi, np. do tartej marchewki można dodać jabłko, kapustę kiszoną lub kukurydzę, jeżeli smakuje rzodkiewka, to może spróbować z kiełkami? Też są chrupiące i dosyć wyraziste w smaku.

A gdy dziecko ciągle prosi o słodycze?

Słodycze… Trzeba się umówić, że jemy je np. tylko w środę i weekend i tylko konkretną ilość – i trzymać się tego. Proponować też słodycze domowe, upiec wspólnie ciasto czy bułeczki drożdżowe, nawet jeśli mają być z czekoladą, to będą lepsze niż kupowane w sklepie. Przemysłowe słodycze i wypieki niestety oprócz tego, że są źródłem cukru, zawierają też bardzo dużo szkodliwych tłuszczów trans. A babci (czy innym członkom rodziny nalegającym na karmienie dziecka słodyczami) trzeba wyjaśnić, dlaczego to dla nas ważne, żeby dziecko nie jadło słodyczy. Albo powiedzieć, że może zamiast jajka z niespodzianką kupić np. słoik masła orzechowego albo opakowanie dobrych suszonych owoców czy mieszanki orzechowej. To bardzo zależy od indywidualnej sytuacji, czasami np. jeżeli zdarza się to rzadko, to można odpuścić i poprosić o ograniczenie ilości podarowanych słodyczy do jednego jajka z niespodzianką czy jednej tabliczki czekolady, najlepiej gorzkiej.

Jakie są właściwości kawy zbożowej? Czy dzieci mają korzyść z takiego napoju?

To tak naprawdę wcale nie jest kawa, tylko napój o podobnym smaku. Nie zawiera kofeiny, jest produkowany ze zbóż – jęczmienia i żyta, cykorii i buraków cukrowych. Jest głównie źródłem węglowodanów, ma trochę błonnika. Nie widzę przeciwwskazań, żeby dzieci w wieku przedszkolnym wypijały np. kubek takiej kawy dziennie. Byle nie była mocno słodzona.

Jak odniosłabyś się do zalecenia lekarza w związku z wysokim pH moczu?

Prawidłowe wartości pH moczu mogą się wahać od wartości 4,5 do 8, niższe pH jest przy diecie bogatej w mięso, wyższe przy diecie z większą ilością warzyw i owoców. Myślę więc, że ten parametr mieści się w normie, na dodatek zgadza się z dietą dziewczynki, która mięso jada raczej w niewielkich ilościach. Oczywiście można badanie powtórzyć dla pewności, dbając o to, żeby próbka została jak najszybciej dostarczona do laboratorium, bo również długie przechowywanie próbki moczu może spowodować wynik bardziej zasadowy, czyli wyższe pH.

Co poradzić, gdy dziecko zapomina o piciu?

Przypominać, proponować, postawić małą butelkę wody w widocznym dla dziecka miejscu. I nie dawać dziecku do picia innych, słodzonych napojów. No i dawać dobry przykład i samemu pić wodę.
Dziecko w wieku przedszkolnym powinno codziennie spożywać około 1,5 litra wody. Chodzi o całościowe spożycie, zarówno z jedzenia (np. w owocach, warzywach), z zup i napojów (tutaj mamy np. kompot i zbożową kawę), jak i po prostu wypijanej czystej wody. W pierwszym dniu jadłospisu dopisałam ilość wody w produktach spożywczych i napojach spożywanych przez dziewczynkę, oczywiście orientacyjnie, bo nie znam dokładnych gramatur.  Myślę że jeżeli dodatkowo wypijałaby 2-2,5 szklanki wody, to było by idealnie. Ale może potrzebować troszkę mniej lub troszkę więcej. Normy i zalecenia są tworzone dla „przeciętnego” człowieka, a w rzeczywistości przecież każdy z nas jest inny.

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

Jadłospis 2

Chłopiec, 5 lat, aktywność średnia, chodzi na tańce. Nie je mięsa. Waga/wzrost: 15 kg, 116 cm.

  • Śniadanie: płatki kukurydziane na mleku + woda. Obiad: zupa owocowa (2 łyżki wazowe), kasza gryczana + woda (kubeczek dziecięcy). Podwieczorek: serek waniliowy 150 g, banan. Kolacja: kanapka z masłem + kawa zbożowa (filiżanka).
  • Śniadanie: płatki kukurydziane na mleku + woda. Obiad: rosół z makaronem (2 łyżki wazowe); kopytka + kompot (szklanka). Podwieczorek: jabłko + rogalik z makiem. Kolacja: zapiekanki z serem na bagietce 4 sztuki + kakao (2 filiżanki).
  • Śniadanie: płatki kukurydziane na mleku + woda. Obiad: zupa pomidorowa z makaronem (2 łyżki wazowe); placki z jabłkiem + serek homogenizowany 150 g + kompot (szklanka). Podwieczorek: jabłko. Kolacja: kanapki z masłem (2 kromki) + kawa zbożowa filiżanka.

Uwagi mamy: Podane posiłki są menu z przedszkola + to, co dziecko je w domu. Jeśli nie je obiadu w przedszkolu, je w domu taką porcję + kolację. Dziecko nie je mięsa ani wędlin. Nie jada dżemu, sera żółtego (chyba że roztopiony). Owoce, jakie zjada, to jabłko, jagody i banan. Warzywa to marchew, dynia, cukinia. Je orzechy. Menu jest monotonne, ponieważ jedyne zjadane zupy to pomidorowa, rosół i owocowa. Jada wszystkie kasze, ryż, kopytka, knedle, placki, naleśniki.

Płatki kukurydziane na mleku jako codziennie śniadanie, co o tym myślisz? Czy to dobry pierwszy posiłek dla przedszkolaka?

Płatki na mleku to jest jeden z najwygodniejszych i najszybszych posiłków śniadaniowych, a na dodatek prawie każde dziecko je lubi. Są wzbogacane witaminami, więc wydaje się, że to pełnowartościowy posiłek. Płatki kukurydziane, w zależności od tego którego producenta wybierzemy, mają różną zawartość cukru. Te, które mam w mojej szafce, mają 2 g cukru na 30 g porcję. To nie jest bardzo dużo (porcja to około szklanka płatków, cukru w tym pół łyżeczki). Ale ponieważ płatki śniadaniowe to produkt mocno przetworzony, nie ma w nim naturalnie występujących w zbożach witamin i składników mineralnych, to nie polecam ich jedzenia codziennie… Słodkich płatków (kulek, muszelek, itp.) radziłabym w ogóle nie kupować. A np. kukurydziane albo inne zbożowe, które wyglądają na zdrowsze, należy dokładnie sprawdzić, przeczytać skład, zawartość cukru (1 łyżeczka cukru to 5 g) i nie traktować ich jako codziennego śniadania.
Podsumowując, płatki kukurydziane mogą być jedną z opcji śniadaniowych, na pewno są lepsze niż płatki czekoladowe czy miodowe, ale też nie są najlepszym i najzdrowszym rozwiązaniem, myślę, że raz czy dwa w tygodniu będą OK.

Czy takie menu jest wystarczająco urozmaicone pod względem braku mięsa w jadłospisie? Jak można je jeszcze wzbogacić?

Niestety nie. Generalnie rzecz biorąc jest mało urozmaicone. Chłopiec praktycznie nie je warzyw, za to jada sporo słodkich rzeczy (racuchy, serek waniliowy, kompot, kakao). Nie wiem, czy i ile słodzone są napoje. Ale myślę, że wykluczenie słodkich produktów pozwoliłoby na stopniowe poszerzanie diety chłopca o inne smaki. Jeżeli rodzina nie jada mięsa, to powinna zamiast tego zadbać o dostarczenie białka roślinnego, np. nasiona roślin strączkowych, fasola, soczewica, soja, ciecierzyca, ale też jaja, nabiał (nie tylko serek waniliowy). Białko jest też w produktach zbożowych, płatkach owsianych, kaszach, makaronie z pszenicy durum, pestkach i orzechach (w ostatnich dwóch na dodatek sporo wartościowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych).

Chłopiec jest chyba szczupły. Kiedy rodzice powinni się martwić, że dziecko jest za chude? Wiemy, że na otyłość mają wpływ nawyki żywieniowe i brak ruchu, co może być przyczyną zbytniej szczupłości?

Tak, patrząc na liczby wygląda na to, że jest dosyć wysoki i szczupły. Być może rodzice też są wysocy i szczupli, lub chłopiec od urodzenia był taki. Trudno powiedzieć jednoznacznie czy jest za szczupły, nie widząc go. Niepokojące jest, jeżeli dziecko nagle traci apetyt lub nagle bardzo traci na wadze lub wolno przybiera, wtedy dobrze byłoby skonsultować się z lekarzem i poprosić o wykonanie przynajmniej podstawowych badań. Przyczyny mogą być różne, np. niedokrwistość, niedobór składników mineralnych który powoduje utratę apetytu (szczególnie niedobór cynku), ale też infekcje, choroby autoimmunologiczne.

Czy dietetycy zalecają jakieś szczególne proporcje posiłków dla dzieci, np. że śniadanie powinno być kaloryczne, kolacja mała i lekka itp.?

Dietetycy zalecają 5 posiłków dziennie, w tym trzy większe i dwie mniejsze przekąski. Zalecają aby podstawą diety były produkty zbożowe z pełnego ziarna i warzywa, powinniśmy proponować je dziecku przy każdym posiłku. Zalecają też, żeby w codziennym menu znalazły się 3-4 porcje owoców, 1-2 porcje produktów mlecznych (lub ich zamienników), oraz mięso/ryby/jaja/nasiona roślin strączkowych, oraz dobre tłuszcze (oleje roślinne, pestki, orzechy, niewielkie ilości masła). Zaleca się ograniczenie cukru i soli, oraz picie wody i codzienny ruch. Pięcioletnie dziecko może jeść podobnie jak dorosły, tyle że będzie zjadało mniejsze porcje.

Na koniec pytanie, które mnie nurtuje od dawna. Co sądzisz o umawianiu się z przedszkolakiem – zje surówkę, za którą nie przepada, ale dostanie deser, który uwielbia? (Załóżmy, że chodzi o domowe ciasto). Nie zje surówki – nie dostanie, zje połowę porcji – dostanie pół deseru itp.

Hm… Mówiąc generalnie, nie podoba mi się pomysł przemycania, przechytrzania i zmuszania dzieci do jedzenia. Przekupstwo też mi się nie podoba.  Jeżeli dziecko czegoś nie lubi, to można mu zaproponować coś co lubi, próbować różnych produktów i różnych dań. Proponować to co sami jemy, zapytać czy chce zjeść kawałek, a jak nie zgadza się, odmawia to zaakceptować tą odpowiedź i następnym razem spróbować znowu.
Mam wrażenie, że wiele problemów z jedzeniem bierze się z tego, że my – rodzice (i inni opiekunowie) – za bardzo naciskamy na dzieci w kwestii jedzenia. Wyobraźcie sobie, jak byście się czuli na miejscu dziecka. To bardzo pomaga w ustawieniu sobie w głowie właściwego podejścia do tego tematu.
Myślę, że można się z dzieckiem umówić i ustalić zasadę, że deser następuje PO obiedzie. Po prostu. Ale nie mówmy dziecku, podając mu obiad, że jak zje, to dostanie deser, a jak nie zje, to nie dostanie.
Jeżeli mamy problem z jedzeniem dziecka, starajmy się podchodzić do posiłków jak najbardziej neutralnie.
27 I2015

Czy moje dziecko może mieć alergię pokarmową?

by joanna

Ten tekst powstał z myślą jako wstęp do wpisu bardziej praktycznego – co zrobić, kiedy małe dziecko ma alergię, AZS i/lub nietolerancję, a chcemy zacząć rozszerzać mu dietę. Zanim poruszę tę kwestię, muszę najpierw uporządkować parę zagadnień. Przede wszystkim – co to znaczy, że dziecko ma alergię, nietolerancję albo AZS? Dlaczego to takie ważne, aby wiedzieć, czy nasze dzieci mają problemy z nadwrażliwością pokarmową?

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

Źródło: www.polona.pl, domena publiczna

(więcej…)

Strony:1234»