29 XI2017

Kalendarz adwentowy zero waste

by joanna

Kalendarz adwentowy nie jest tradycją w naszym domu. Nigdy wcześniej nie podejmowałam się wykonania własnego kalendarza dla dzieci, bo wydawało mi się to czasochłonne. Te kupowane w sklepie z kolei zawsze są opakowane w plastik, a ich zawartość nijak nie ma się do ceny. W tym roku podeszłam do tematu jak do zabawnego wyzwania i wymyśliłam sposób, jak sprawić naszym synom zupełnie nieoczekiwaną radość w duchu zero waste.

Zapraszam do obejrzenia 2-minutowego tutorialu, jak wykonać taki „kalendarz”.

(Miałam wystąpić w filmie i opowiedzieć więcej o idei, ale mój aparat nie złapał dźwięku, więc tym razem będziecie oglądać tylko moje dłonie).

Kalendarz adwentowy zero waste – film

(więcej…)

30 XI2016

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

by joanna

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek, jeśli chcemy, aby był w 100% bezpieczny, biodegradowalny i jadalny? Oczywiście w kuchni. Wiadomo, to tylko zabawa i takich tuszów nie użyjecie raczej do firmowych pieczęci, natomiast śmiało możecie przygotować je z dziećmi, które przy okazji poznają np. smak soku z buraka.

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Naturalne tusze do pieczątek przyszły mi do głowy dziś rano, kiedy odprowadzałam syna do szkoły i na klatce schodowej, na półce typu „sąsiedzie, chcesz, to bierz” zobaczyłam trzy bardzo niedzisiejsze pieczątki. Pieczątki zabrałam, syna odprowadziłam i zaczęłam się zastanawiać – jak je wykorzystać, żeby było ciekawie? (więcej…)

15 XI2015

Ładny gips, czyli kiedy dziecko złamie nogę…

by joanna

W piątek 13 listopada mieliśmy swoją małą katastrofę domową – starszy syn złamał nogę na zajęciach judo. Przesądni nie jesteśmy, ale skojarzenie nasuwało się samo…

gips_1

Nasz sześciolatek złamał piszczel i strzałkę lewej nogi, która zablokowała mu się między nogami innego chłopca (który leżał). Był bardzo dzielny, a bolało go strasznie, noga spuchła, nie można było jej wyprostować (bo bolała), udało się dopiero pod narkozą w szpitalu.

lewa_noga_zlamana_2

Generalnie piątek był do dupy, a teraz czeka nas 6 tygodni gipsu. Czyli prawdopodobnie przez 6 tygodni Julek będzie siedział w domu, chyba że nauczy się chodzić o kulach z gipsowym obciążeniem i absolutnym zakazem podpierania się złamaną nogą. Boję się zaległości szkolnych – choć Julek jest bystry i raczej wyprzedza program, szkoła nadaje nauce pewien rytm, który w domu będzie ciężko osiągnąć.

Co można robić ze złamaną nogą?

Gromadzę przepisy na dania wzmacniające zrastające się kości (już wiem o rosole na indyczych podrobach), Julek ma jeść też dużo wapnia i fosforu (jak powiedziała pani doktor, jarmuż i ryby), a jednocześnie szukam sposobów na zapewnienie rozrywki synowi przez kilkadziesiąt dni.

Na razie wymyśliłam tyle:

  1. Towarzystwo

Prawdopodobnie najważniejszy czynnik zdrowienia. Mama i tata oraz trzyletni brat to podstawa, ale będziemy musieli wymyślić jakiś system odwiedzin, który nie zmęczy pacjenta, a dostarczy mu dużo radości. Może poprosimy kolegów z klasy, żeby czasem zajrzeli po szkole? Przy okazji dowiemy się, co było na lekcjach.

  1. Książki

Podstawowy atrybut chorego. Czytane samodzielnie i czytane przez rodziców, ostatecznie w postaci audiobooka. Można się oderwać od bolącej nogi, ciężkiego gipsu, nudy i zniechęcenia. Mamy sporą bibliotekę w domu, ale wszelkie sugestie mile widziane!

polka_z_ksiazkami

  1. Łamigłówki

Nasz syn je uwielbia, zwłaszcza labirynty. Sam również układa zadania. Rysowanie labiryntów to jedna z jego ulubionych rozrywek.

zlamana_noga_2

Jeśli chcecie sprawić Julkowi przyjemność, wysyłajcie mu zeskanowane labirynty! Kontakt: organiczni[at]baranowscy.eu

Możecie też zostawiać je w sklepie Kooperatywy na Wilczej 29a w Warszawie.

labirynt_julka

Julek na pewno ogromnie się ucieszy, im trudniejsze, tym lepsze!

  1. Gry planszowe

Chińczyk, grzybobranie, memo, warcaby, dobble – będziemy grać do znudzenia. A potem może zaczniemy znowu robić własne gry? Planszówki są świetne, bo wciągają, zabijają czas, uczą strategii i… przegrywania. Jeśli macie dobry pomysł, jakie planszówki czy po prostu gry będą dobre dla sześciolatka (i może przy okazji dla trzylatka), piszcie!

chinczyk1

  1. Muzyka

Oczywiście najlepiej na żywo. Ze śpiewem. Tyle że my – starzy – nie bardzo się w tym sprawdzamy. Młodszy brat daje czadu na akordeonie i gitarze oraz instrumencie perkusyjnym, którego nazwy nie znamy (wszystkie trzy dostał na urodziny i mam nadzieję, że napiszę Wam o tych muzycznych prezentach), śpiewa też nieźle.

gitara_i_akordeon_1

Kiedy się zmęczy, puszczamy Dubiozę Kolektiv.

Jakie są Wasze sposoby na uśmiech unieruchomionego dziecka? (Rodzicom też się czasem ten uśmiech przyda…). Piszcie do nas, Julek na pewno się ucieszy, że o nim myślicie!

25 VII2015

Przydatny pojemnik w 5 minut

by joanna

Potrzeba matką wynalazków – ten pomysł chodził za mną od dawna (zobaczyłam go zapewne u kogoś na Pintereście), ale długo nie miałam dobrego pojemnika do zrecyklingowania.

diy_pojemnik_7

Upały pozwalają mi suszyć pranie na balkonie (burze zaś zmuszają do zbierania prania na czas), a moje młodsze dziecko z przyjemnością podkrada żabki i rozkłada je na części pierwsze. Potrzebowałam więc poręcznego pojemnika na żabki, które schowam wśród prania. (więcej…)

22 V2015

Ekorakieta z recyklingu

by joanna

Poznajcie dzielnego Zdziśka i jego rakietę kosmiczną. (Zdzisiek miał tracheotomię, stąd dziwna dziura w grdyce).

Ekorakieta.

Ekorakieta.

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się, co można zrobić z kartonu pokrytego srebrną folią, w którym przyszła jakaś przesyłka. Nasz starszy syn jest właśnie żywo zainteresowany Kosmosem i jego tajemnicami, a srebrny kolor kojarzy się przecież z technologią (oczywiście najwyższych lotów).

Kilka dni temu nasz synek zupełnie samodzielnie stworzył Zdziśka. Nadszedł czas na zbudowanie mu ekologicznej rakiety kosmicznej, dzięki której zostanie kosmonautą…

rakieta_kosmiczna_1

Nasz duży syn wszystko rysował i wycinał sam, pomogłam mu tylko ze sznureczkami.

Użyliśmy:

  • brązowego kartonu, który został po bloku do rysowania,
  • kartonu powleczonego srebrną folią,
  • ołówka i kredek różnego rodzaju (rakietę kolorował z nami także młodszy synek),
  • dziurkacza,
  • kleju Magic i zwykłego w sztyfcie,
  • nożyczek,
  • sznureczków,
  • „chrupek” – wypełniaczy do przesyłek.

rakieta_kosmiczna_0

Kolejnym krokiem będzie zbudowanie Zdziśkowi jakieś planety do eksploracji… Zbieramy pomysły, bo materiałów nam nie brakuje.

Pozdrawiamy kosmicznie!

11 XII2013

Wszechstronny test misiów

by joanna

Zbliżają się święta i nie wiem, jak inni rodzice, ale ja trochę drżę z obawy – co też moje dzieci dostaną pod choinkę? Z najbliższą rodziną można się umówić, że będą to książki (np. seria „Poczytaj mi, mamo” albo „Julek i Julka” dla starszego synka) lub ewentualnie klocki duplo/lego. Młodszy synek świąt nie zauważy, więc w razie czego nietrafione prezenty się schowa, ale 4,5-latek może twardo negocjować…

Ze wszystkich prezentów chyba najmniej cenię maskotki. Łatwo kupić niedrogiego i byle jakiego pluszaka z Chin (często można też dostać takiego miśka w prezencie od sklepu podczas przedświątecznych zakupów). W ogóle wyznaję zasadę, że im mniej zabawek, tym lepiej, a akurat pluszaki jakoś niekontrolowanie mnożą się z  roku na rok. Część z nich trafia do szafy, gdzie czekają na okazję do wymiany. Część z nich zostaje jednak z chłopcami i czasem przydaje się jako stróże snu.

Miśki dwa i jeden koala

miski_1 (więcej…)

29 XI2013

Mr.Misiek – Polak na światowym poziomie

by joanna

Od paru dni jest z nami Mr.Misiek, przemiły miś, który zauroczy każdego. W zalewie poliestrowych przytulanek z Chin ta zabawka to naprawdę wyjątkowy okaz, pod wieloma względami. Nasi chłopcy polubili go ogromnie, na szczęście dzielą się misiem sprawiedliwie: młodszy ma go w dzień, starszy śpi z nim w nocy.

mrmisiek_1 (więcej…)

18 XI2013

Jesienny teatrzyk

by joanna

Jestem w wirze przygotowań do Trzeciego Bielańskiego Jarmarku Rodzinnego (na który Was serdecznie zapraszam w najbliższą niedzielę, 24 listopada, na warszawskiej Chomiczówce; Facebook). Myślałam, że w tym tygodniu w ogóle zniknę z blogowego życia, jednak dzisiejsza zabawa ze starszym synkiem wyjątkowo mnie natchnęła.

Zbieraliście i suszyliście kolorowe jesienne listki? My zbieraliśmy je kilkukrotnie i chowaliśmy do naszej „suszarki liściowej”, czyli bloku technicznego, który leżał przygnieciony książkami. Liście leżały tam jakiś miesiąc i zupełnie o nich zapomnieliśmy, aż podczas sprzątania wyciągnęłam je z suszarki i z przyjemnością ułożyłam na stole. Przez ostatnie dni zastanawiałam się, co można z nimi zrobić?

Dziś znowu liście wpadły mi w ręce, akurat w chwili, kiedy starszy synek poprosił o wosk do lepienia (to taki specjalny, kolorowy wosk, który można kupić np. u Myszki Agaty, będzie też dostępny na naszym jarmarku!). Kilka ruchów dłońmi i z listków powstały dwie postacie: tata i synek. (Scenografią jest rysunek J., przedstawiający ciężarówkę transportującą parowozy).

teatrzyk_1 (więcej…)

07 XI2013

Zestaw konstrukcyjny Pintoy (recenzja)

by joanna

Firma Pintoy już dawno skradła moje serce. Zabawki z drewna kauczukowego to nie tylko wybór ekologicznych rodziców, to także – moim zdaniem – wybór rodziców, którzy wolą kupić raz na pół roku prezent droższy, ale trwały i pozwalający na samodzielne odkrywanie jego możliwości. Ile razy zdarzyło się Wam, że zabawka za kilka złotych (mówię tu o chińskiej tandecie) posłużyła do zabawy przez kilka godzin, a potem coś się złamało, urwało i trzeba było ją wyrzucić? A ile razy zdarzyło się, że wcale nie tania rzecz okazała się równie nietrwała albo po prostu szybko się znudziła?

zestawpintoy_4 (więcej…)

11 IX2013

Tusz do pieczątek – recenzja

by joanna

Jedną z dobrych i sprawdzonych zabaw na ponure, deszczowe dni jest (opisywane już) robienie pieczątek z ziemniaka.

Ponieważ bardzo lubię robić różne rzeczy własnoręczne, chętnie wypróbuję kiedyś przepis na kolorowe tusze do stempelków. Na wakacje wzięliśmy jednak rozwiązanie gotowe – poduszeczki z tuszem w sześciu kolorach, bezpieczne dla dzieci. Pojemniczek zajmuje niewiele miejsca (średnica 15 cm), kosztuje tylko 19,90 zł.

poduszka_3 (więcej…)

05 IX2013

Kaczuszka dla maluszka

by joanna

Jestem matką z gatunku wybrednych, jeśli chodzi o zabawki. Kurczące się miejsce w mieszkaniu zrewidowało moje estetyczne podejście do świata i dziś nie kolekcjonuję już niczego poza figurkami kotów (z podróży) i książkami (na Kindle’u). Kolejne zabawki dla chłopców są przeze mnie witane zwykle westchnieniem – o nie, gdzie to się zmieści! Młodszy synek na szczęście nie potrzebuje nowych zabawek, ma wszystko po starszym (choć jeśli wyrazi zainteresowanie np. lalkami, którymi J. nie chciał się bawić, to na pewno dostanie).

kaczuszka_2 (więcej…)

02 IX2013

Udane zdjęcia z wakacji

by joanna

Wróciliśmy z wakacji – niezwykle udanych, zarówno pod względem pogody, jak i odpoczynku oraz zdrowego zmęczenia. Polskie morze i polskie góry, rowery, wycieczki, przyroda, spokój, rosnąca młodzież… Bilans zdecydowanie dodatni, choć kiedy zdecyduję się na podsumowanie naszych wyjazdów, w rubryce „nieeko” znajdzie się kilka przymusowych kompromisów… Ale o tym kiedy indziej.

Czas trochę rozruszać blog, który przez ostatni miesiąc działał na zwolnionych obrotach.

Nasz starszy syn bardzo lubi robić zdjęcia moją lustrzanką (ne puero gladium? He, he), jednak naszym zdaniem jest jeszcze za mały na własny aparat. Chyba że nie jest to Nikon, a… Lipton!

aparat_2 (więcej…)

18 VII2013

Recykling – biżuteria. Recenzja

by joanna

Tę zabawkę wypatrzyłam na naszym Bielańskim Jarmarku Rodzinnym, na stoisku Zabawek Artis. Ponieważ na moich warsztatach zajmowałam się właśnie biżuterią (z guzików), byłam ogromnie ciekawa, jak działa zabawka nazwana Recykling – biżuteria.

artis (więcej…)

01 VII2013

Warsztaty Organicznych na Bielańskim Jarmarku Rodzinnym

by joanna

warsztaty_12 (więcej…)

05 VI2013

Ekochińczyk z tego, co pod ręką

by joanna

Uciekliśmy na kilka dni w góry, a tam – niestety – brzydka pogoda, wróg wycieczek pieszych i rowerowych. Co najlepiej sprawdza się w deszczowe dni? Oczywiście gry planszowe.

chinczyk1 (więcej…)

15 V2013

Kauczukowe cuda

by joanna

Czy znacie problem nadmiaru zabawek? My już dawno doszliśmy do wniosku, że musimy selekcjonować rzeczy, które dostają się w ręce chłopców. Co mogę, to szyję (na przykład matę edukacyjną dla S.), a gdy kupuję, to najchętniej zabawki drewniane. Są trwałe, ładne, naturalne, miłe w dotyku i oryginalne. Ostatnio zainteresowały mnie te wykonane z drzewa kauczukowego, ponieważ ich produkcja jest swego rodzaju recyklingiem drzew.

kauczukowiec_3 (więcej…)

07 IV2013

Pieczątki z ziemniaka

by joanna

Zabawa stara jak ziemniak… Co zrobić, gdy właśnie się okazało, że ekologiczne ziemniaki, kupione tydzień temu, zaczęły kiełkować? Wyrzucić szkoda…

Wyszorowałam je mydłem i raz-dwa wycięłam pieczątki.

pieczatki_1 (więcej…)

13 III2013

Milofil i spółka

by joanna

Chorowania dzień kolejny… Wczoraj zaskoczyła nas wysypka, która pojawiła się u J. na plecach i klatce piersiowej. Była tak blada, że chyba sama się wstydziła swojej niepozorności i szybko sobie poszła. Wezwany lekarz obejrzał J., pogadał z nim trochę i przepisał górę świństw, których nie zamierzam nikomu podawać, ale przynajmniej diagnozę postawił – wirusówka z wysypką i gorączką. Myślałam, że może zanosi się na szkarlatynę, ale tym razem to nie to.

Dziś J. nie miał prawie temperatury, miał natomiast ogromne oczekiwania co do programu rozrywkowego. Rano robiliśmy potwory-kwiaty-ukwiały z butelek. W południe zasnęłam, próbując uśpić chłopaków. Po południu przenieśliśmy się do kuchni i upiekliśmy chlebek porowo-paprykowy oraz ciasteczka owsiane bez cukru. O ciasteczkach napiszę jutro, bo wyszły świetne, ale muszę jeszcze dopracować skład, żeby były choć odrobinę słodkie. Nazwę je franciszki na cześć Franciszka I, tego z Argentyny, bo podoba mi się imię (i ojczyzna) nowego papieża.

A dziś będzie o Milofilu.

milofil (więcej…)

11 III2013

Zaczarowana taśma klejąca

by joanna

Czeka nas tydzień w domu – J. złapał prawdopodobnie grypę i musi ją porządnie przechorować. Dobry test dla matki przedszkolaka: co zrobić, żeby dziecko nie umarło z nudów, a rodzicielka nie zwariowała od tego, że nie ma sekundy spokoju (S. chce cyca, J. ma gorączkę, S. chce cyca, J. chce, żeby mu czytać, S. chce cyca, J. chce, żeby pobawić się z nim autami itd.).

Sięgnęłam po szeroką taśmę klejącą, nożyczki, marker (swoją drogą muszę kupić ekologiczny marker, bo ten strasznie śmierdzi) i moje recy-pudło. Żeby dziecko było szczęśliwe, wystarczy wyczarować mu jednodniową zabawkę, którą może samo zrobić, a potem bez żalu zniszczyć. Wczoraj zaczęliśmy od skromnego pasa startowego.

tasma_1 (więcej…)

22 II2013

Kolejka linowa z recyklingu

by joanna

Zabawki zrobione samodzielnie z materiałów z odzysku mają mnóstwo zalet. Po pierwsze, łatwo je wykonać z tego, co akurat mamy pod ręką (u nas wystarczy zajrzeć do specjalnej torby z etykietką WTÓRNE). Po drugie, wciągają dziecko do zabawy – samodzielne wykonanie pod okiem dorosłego uczy, jak przyjemna jest radość tworzenia. Po trzecie, zabawkę, która zwykle jest nietrwała, bardzo łatwo zutylizować i robi się to bez żalu, bo w razie potrzeby zrobimy nową.

kolejka_linowa_1 (więcej…)