08 XI2016

Wegański tort z malinami i rodzynkami, bez cukru, kakao i glutenu

by joanna

Zacznę od tłumaczenia, dlaczego w tytule napisałam „wegański”, bo niektórzy nasi czytelnicy mogą pomyśleć, że jesteśmy weganami – a nie jesteśmy. Nazwa „tort wegański” to wskazówka dla alergików, że tort nie zawiera takich produktów, jak jajka, mleko, masło, miód – czyli częstych alergenów.

Ćwiczyłam pieczenie tego tortu w kilku wersjach, posiłkowałam się m.in. blogiem i książkami Mamy Alergika, poprzednie wersje (glutenowe) możecie obejrzeć tu i tu.

tort_bg_0

Wegański tort urodzinowy z malinami i rodzynkami, bez cukru, kakao i glutenu

(więcej…)

14 X2016

Błyskawiczne naleśniki bezglutenowe i bezjajeczne – przepis

by joanna

Przywieźliśmy z działki 30 kg jabłek (a będzie więcej), które zajęły nam połowę kuchni. Wymagały więc natychmiastowej interwencji i tak oto z części powstały przetwory – 100% gotowanych jabłek, 0% cukru czy czegokolwiek innego. Pomyślałam, że jabłka dobrze pasują do naleśników, więc brakuje tylko tych drugich.

jablka_1

Jeśli jesteście ciekawi, jak przygotowałam jabłka – nie ma w tym żadnego specjalnego sposobu. Wybrałam te miękkie i słodkie (na zdjęciu – te z zieloną skórką), umyłam, obrałam, pokroiłam (bez gniazd nasiennych, odkrawałam też obite czy robaczywe kawałki). W garnku ze stali nierdzewnej, z grubym dnem, grzałam jabłka: kilka godzin jednego dnia, kilka godzin drugiego, aż były miękkie. Nie dodawałam niczego, nawet wody. 

jablka_przetwory

 

Chłopcy jedzą jabłka w niewielkich ilościach i sezonowo, a takie przetworzone jabłka, w dodatku bez skórki, są mniej alergizujące.

Naleśniki, które dziś Wam proponuję, robi się błyskawicznie i nie trzeba po nich dużo sprzątać.

Do zmieszania ciasta i wylewania go na patelnię użyłam specjalnego pojemnika do naleśników, który kupiłam w Tchibo (wybaczcie jakość zdjęcia).

butelka_do_nalesnikow

Pojemnik ma tę zaletę, że bardzo wygodnie wyciska się ciasto na patelnię, natomiast jako szejker (mimo specjalnej sprężynki w środku) spisał się średnio, ponieważ zatyczka jest nieszczelna. Żeby dobrze wymieszać składniki, trzeba się nieźle namachać i sprawdzać, czy na ściankach nie została sucha mąka.

A więc do dzieła.

nalesnik_bezglutenowy_1

Przepis: błyskawiczne naleśniki bezglutenowe i bezjajeczne

Składniki:

  • 200 ml mąki gryczanej,
  • 200 ml mąki ryżowej (użyłam pełnoziarnistej),
  • 6 łyżek oliwy z oliwek,
  • łyżka soli (lub mniej),
  • szklanka wody + tyle wody, ile będzie trzeba,
  • tłuszcz do smażenia.

Mieszamy składniki suche, dolewamy oliwę i wodę. Wszystko dokładnie mieszamy, aby uzyskać dość gęste, jednolite ciasto. Ciasto mieszamy przed każdym użyciem.

nalesnik_bezglutenowy_2

Smarujemy patelnię odrobiną tłuszczu (może to być np. olej kokosowy), rozgrzewamy i wylewamy ciasto. Smażymy do lekkiego zrumieniena – około minuty – po czym przewracamy na drugą stronę i ponownie smażymy około minuty.

Naleśnik raczej nie wyjdzie cieniutki jak papier, ale powinien być sprężysty.

nalesnik_bezglutenowy_3

Smakuje wspaniale z jabłkami, melasą karobową, a także po prostu bez niczego.

Smacznego!

05 IX2016

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

by joanna

Właśnie mamy ostatni moment na złapanie lata, a pierwszy – na upolowanie smacznych tegorocznych jabłek. Lody, które ostatnio zrobiłam, powstały na zamówienie naszych synów, którzy zażyczyli sobie właśnie takiego połączenia smaków. Udały się!

Przepis jest bardzo prosty i oparty na moim standardowym sposobie na lody. Świeża mięta pochodziła z przyszkolnego ogródka naszego starszego syna (o tym ogródku chyba jeszcze trochę napiszę) – fantastyczna inicjatywa pani Małgosi ze świetlicy, angażująca uczniów i rodziców we wspólne ogrodnictwo i gotowanie.

aIMG_7523

Chłopcy jedzą jabłka od niedawna i wydaje się, że im nie szkodzą. Podejrzewam jednak, że potrwa to do czasu pylenia brzozy.

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

(więcej…)

29 VI2016

Wegańskie lody owocowe z chia

by joanna

W tym roku udoskonaliłam mój przepis na wegańskie lody dla alergików – bez mleka, glutenu, z dozwolonymi owocami. Dzięki foremkom możemy jeść prawdziwe lody na patyku, zamiast wyskrobywać je z pucharków, ale przepis jest tak samo dobry, gdy używamy np. miseczek. Zamiast mrozić, mus można wypić po schłodzeniu jako koktajl.

Domowe lody truskawkowe

Domowe lody truskawkowe

Zdaję sobie sprawę, że plastikowe foremki (z polipropylenu) nie są idealnymi pojemnikami w ekologicznej kuchni. Ponieważ nie poddajemy ich wysokiej temperaturze, żywię nadzieję, że przenikalność tworzywa do naszych lodów jest niewielka. Na pewno w tym wypadku przekonała mnie wygoda. Kupicie je w Ikei.

lody_z_chia_1

Tu znajdziecie przepis, który stosowałam do niedawna. W tym roku postanowiłam, że zagęszczę mus nasionami chia. (więcej…)

09 I2016

Zielony koktajl wapniowy: jarmużowo-karobowy

by joanna

Jedna porcja jarmużu zawiera więcej wapnia niż 170 ml mleka i więcej błonnika niż trzy kromki pełnoziarnistego chleba – pisze Jo Robinson w swojej książce „Dzika strona jedzenia” (choć nie wiem, ile to jest jedna porcja?). Zdecydowanie jarmuż warto jeść. Jest bogatym źródłem nie tylko wapnia i błonnika, ale także witaminy C i K oraz karetonoidów, żelaza i przeciwnowotworowego sulforafanu.

Jarmuż zawiera również szczawiany oraz wspomniany błonnik – hamujące nieco wchłanianie wapnia. Dla osób z problemami tarczycy ważna jest również obecność goitrogenów, hamujących wchłanianie jodu (to cecha wszystkich kapustnych).

Nie wszystkim od razu posmakuje lekki gorzki smak jarmużu. Warto znaleźć swój sposób na przygotowania tej rośliny. My bardzo lubimy pesto (nasz przepis), a nasze dzieci przepadają za słodkim koktajlem jarmużowo-karobowym, który przygotowuję po kątem jak najlepszej zawartości wapnia.

Koktajl jarmużowy.

Koktajl jarmużowy.

Wapniowy koktajl jarmużowy z melasą karobową – przepis

Składniki:

  • kilka umytych liści jarmużu,
  • 2-3 łyżki melasy karobowej,
  • łyżka nasion chia,
  • woda,
  • sok z cytryny według uznania,
  • opcjonalnie: owoc, np. obrana pomarańcza (z albedo), kawałki ananasa.

Wszystkie składniki wkładamy do blendera kielichowego i miksujemy do uzyskania gładkiego napoju. W razie potrzeby dodajemy większą ilość wody.

Nasze dzieci ogromnie lubią ten koktajl, głównie dzięki obecności słodkiej melasy. Myślę, że można ją zastąpić np. miodem. W takim koktajlu łatwo ukryć smak jarmużu, którego wszystkie jego zalety – zwłaszcza że jest on surowy – będą zachowane. Sok z cytryny jest dodatkowym czynnikiem sprzyjającym wchłanianiu wapnia.

Zachęcam do spróbowania zielonego koktajlu i eksperymentów z łączeniem smaków – smacznego!

16 XII2015

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” – recenzja

by joanna

Ktokolwiek próbował prowadzić kuchnię bez kilku podstawowych składników – takich jak gluten, mięso, jajka, nabiał – jednocześnie, ten wie, że wymaga to sporej ekwilibrystyki, pomysłowości i dobrych przepisów.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku to duet kulinarno-modowy, który projektuje – smaki i ubrania. Jolę Słomę oraz Mirka Trymbulaka miałam okazję poznać już rok temu na Dniach Alergii, a w tym roku brałam nawet udział w ich warsztatach kulinarnych podczas DA 2015.

Gotuję z Atelier Smaku.

Gotuję z Atelier Smaku.

Jola i Mirek to nie tylko fantastyczni, ciepli ludzie, ale także autorzy znakomitych potraw. „108 potraw bezglutenowych kuchni wegańskiej” to ich kolejna książka, zbierająca przepisy, które można też oglądać na żywo na ich kanale YT. Tu obejrzycie setny odcinek ich kulinarnego serialu, z ruskimi pierogami ze skwarkami. Przepis na nie znajduje się również w książce.

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” to przepięknie i wygodnie wydana książka kucharska dla tych, którzy jedzą wegańsko i bezglutenowo. Przepisy są dla mnie ty, ciekawsze, że zawierają np. przyprawy, których nie znam (asafetyda), lub inne mniej oczywiste składniki (np. okara).

atelier_smaku_0

Sałatki i przystawki, zupy, dania główne, pieczywo, pasty i pasztety, desery, ciasta i ciastka oraz przetwory i napoje to działy, według których podzielono ponad setkę przepisów.

Książkę można wygodnie postawić w kuchni, otwartą na konkretnej stronie, i łatwo przeczytać listę składników i opis wykonania, a na końcu – zerknąć na zdjęcie, czy wyszło nam podobnie, jak Joli i Mirkowi. Każdy przepis opatrzony jest komentarzem w postaci liczby kalorii, ilości białka, tłuszczu oraz węglowodanów w potrawie.

atelier_smaku_1

Ze swojej strony mogłabym jedynie zasugerować większą czcionkę, bo podczas gotowania dobrze jest tylko rzucać okiem na przepis, a takie osoby jak ja (czyli w okularach) wolą mieć po prostu duże litery przed oczami.

atelier_smaku_2

W książce znajdziecie sporo przepisów w sam raz na święta – w wersji wegańskiej i bg (np. kutia z kaszy jaglanej). Niektóre receptury mogą wydawać się trudne (np. dobre bezglutenowe pieczywo jest moim zdaniem poważnym wyzwaniem). Bardzo spodobały mi się lniane grissini i sądzę, że przygotuję je przy najbliższej okazji. Pizza z topinamburem też zwróciła moją uwagę – czy takie połączenie ma szansę być naprawdę smaczne? Po warsztatach z Jolą i Mirkiem mam wrażenie, że ich przepisy muszą być zawsze dobre!

Na końcu książki znajdziemy przydatny słowniczek, gdzie pojawiają się te mniej znane składniki wraz z krótkim opisem.

Zachęcam Was do wspólnego gotowania z Atelier Smaku!

Książkę „Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” kupicie m.in. w Empikach. Cena – około 80 zł.

30 XI2015

Bez jaj i z jajami – powrót naleśników

by tadeusz

Kto mnie zna dłużej niż parę lat, pewnie wie, że uwielbiam smażyć naleśniki. Kiedyś regularnie podejmowałem nimi gości, którzy bardzo to doceniali.

Swego czasu doceniły to również mrówki faraona, nasi mali współlokatorzy w poprzednim mieszkaniu – im też moje naleśniki bardzo smakowały. Gościom musieliśmy potem dać coś innego. Kiedy J. zaczął jadać coś poza mlekiem, smażyłem naleśniki dla niego. Potem okazało się, że krowie mleko mu szkodzi, zastąpiłem je więc kozim (jak komuś wolno, to bardzo polecam – naleśniki wychodzą przepyszne!). Potem okazało się, że kozie też trzeba wykluczyć, a w dodatku jajka też… I wtedy się poddałem. Od czterech lat nie usmażyłem naleśnika. S. nic takiego w życiu nie widział.

nalesniki_t_0

Wersja bezjajeczna.

(więcej…)

09 XI2015

Zupa dyniowa? Obowiązkowa!

by joanna

Oczywiście, dla tych, którzy lubią dynię i nie są na nią uczuleni oraz nie muszą stosować diety anty-/niskohistaminowej. Wbrew powszechnej opinii dynia może wywoływać reakcje alergiczne, zawiera również dużą dawkę histaminy (pestki także).

Dlaczego warto jeść dynię? Jest naszym lokalnym warzywem, występuje pod koniec lata i w sezonie późnojesiennym, kiedy mamy coraz mniej świeżych warzyw i owoców. Jest niskokaloryczna, za to bogata w betakaroten, zawiera też potas, fosfor i witaminy z grupy B, szczególnie B2.

zupa_dyniowa_1

Moja wersja zupy dyniowej jest dość bogata, w dodatku kolorowe warzywa nadają jej ciemniejszy kolor. Można spokojnie zrezygnować z tych warzyw, które się nie lubi, a zamiast czerwonej cebuli i purpurowej marchwi – wrzucić zwykłe odmiany (pamiętajmy jednak, że czerwona cebula jest cenniejsza od białej, podobnie jak purpurowa marchew – od pomarańczowej).

Dynia hokkaido.

Dynia hokkaido.

Do gotujących się warzyw warto dodać zielone części roślin – liście selera oraz ciemna część pora znakomicie podkręcą smak. Nie zostają one potem w zupie.

Przeczytaj także: Kwercetyna – moc czerwonej cebuli

Zupa dyniowa z imbirem

Składniki:

  • dynia: wnętrze około 5-kilowej dyni, bez pestek (jeśli hokkaido, nie obieramy jej ze skóry),
  • cebula biała,
  • cebula czerwona,
  • marchewka biała,
  • marchewka purpurowa,
  • duży seler, z liśćmi,
  • duży por – cały (obrywamy tylko najbrzydsze kawałki liści),
  • świeży imbir wielkości orzecha włoskiego,
  • pół papryczki chilli,
  • dwa ząbki czosnku,
  • ziele angielskie,
  • liście laurowe,
  • sól, pieprz,
  • łyżka oliwy EV.

Zupę dyniową robię dwuetapowo. Najpierw przez około 1 godzinę gotuję bulion warzywny w pięciolitrowym garnku – wszystkie składniki powyżej, bez dyni, z dużą ilością przypraw.

bulion_warzywny

Następnie przekładam warzywa i imbir (bez zieleniny i dużych przypraw) do drugiego garnka, zalewam niedużą ilością bulionu i do tego dodaję dynię. Gotuję pod przykryciem około pół godziny.

dynia_miązsz

Zupę wystarczy teraz dokładnie zmiksować blenderem – ważne, aby nie zapomnieć o zmiksowaniu imbiru (może stawiać opór). Zupa powinna mieć konsystencję kremową, jeśli wyda nam się za gęsta, możemy dodać jeszcze bulionu. Znakomicie smakuje z pestkami słonecznika.

Według mnie taka zupa jest świetnym daniem śniadaniowym w chłodniejsze dni. Dzięki zawartości imbiru przyjemnie rozgrzewa.

Smacznego!

28 X2015

Tort dla alergika: wersja bez cukru

by joanna

Bardzo lubię robić mój tort dla alergika, ale postanowiłam go nieco udoskonalić – mianowicie zrezygnować całkowicie z cukru (choć używałam zawsze muscovado, mimo wszystko był to cukier).

tort_bez_cukru_1

Tortu w nowej wersji spróbowały dzieci w przedszkolu naszego syna oraz ich rodzice, ponieważ jako mama alergika (ogarniająca alergie i zasady zdrowego żywienia) zostałam wytypowana do upieczenia takich ciast na święto Pasowania na Przedszkolaka. (więcej…)

11 V2015

Testujemy: płatki owsiane bezglutenowe

by joanna

Choć żadne z nas nie ma potwierdzonych problemów z glutenem, od dawna kupuję jedynie bezglutenowe płatki owsiane. Robię to z dwóch przyczyn: po pierwsze, są to płatki wyższej jakości, niezanieczyszczone innymi zbożami (zwłaszcza tymi, których nie jem – czyli glutenowymi). Po drugie (co wynika z pierwszego), są po prostu smaczniejsze. Delikatniejsze i, mam wrażenie, miększe.

Ja i moi synowie uwielbiamy owsiankę z odrobiną karobu i bakalii. Takie śniadanie to ogromny zastrzyk energii na wiele godzin. (Tu przepis).

owsianka_2

Gluten owsiany

Czy owies bezglutenowy to oksymoron? Faktem jest, że gluten kojarzymy raczej z pszenicą, ale wiemy, że białka podobne do pszenicznego glutenu (który w pszenicy zbudowany jest z gliadyny i gluteniny) występują w innych zbożach, zwanych glutenowymi. Według Komisji Europejskiej do tych zbóż należą: pszenica (i jej odmiany, a więc i orkisz, płaskurka oraz samopsza), żyto, jęczmień i owies. I chociaż za problemy celiaków (osób nietolerujących glutenu) odpowiada gliadyna – białko obecne jedynie w pszenicy – podobieństwo budowy białek innych zbóż „glutenowych” powoduje, że celiacy nie mogą ich spożywać.

Ale 95% celiaków toleruje owies, o ile ten pochodzi z  czystych upraw, niezanieczyszczonych innymi zbożami. Awenina, białko owsiane, jest podobne do gliadyny jedynie w 1,4%. Mimo to zaleca się ostrożność we wprowadzaniu owsa do diety bezglutenowej.

Za produkty, które mogą być nazywane bezglutenowymi, uważa się takie, których zawartość białek glutenowych nie przekracza 20 mg na kg.

przekreslony_klos

Międzynarodowy symbol żywności bezglutenowej.

Symbol przekreślonego kłosa, rozpoznawany przez celiaków jako certyfikat żywności dla nich bezpiecznej, przyznają odpowiednie instytucje (w Polsce jest to Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej), które kontrolują zawartość glutenu w produktach. Symbol przekreślonego kłosa jest znakiem zastrzeżonym, ale niektóre firmy używają podobnych oznaczeń (patrz poniżej – płatki Pięciu Przemian). Nie płacą za certyfikat, dlatego decyzja o kupnie takiego produktu należy do konsumenta.

Moczyć czy nie moczyć?

Na żadnym opakowaniu testowanych płatków nie znajduje się dość istotna informacja dotycząca przygotowania zboża przed spożyciem. Uważam to za spore przeoczenie. Informacje na ten temat znajdziemy w różnych opracowaniach, np. tu:

W ziarnie owsa znajduje się od 0,76 do 1,1% kwasu fitynowego, co jest wartością średnią w porównaniu z ziarnem innych zbóż. Kwas fitynowy i jego pochodne przez długi okres, ze względu na trwałe zdolności wiązania fosforu, wapnia, żelaza, magnezu, manganu, cynku i miedzi z przewodu pokarmowego, uważano jedynie za czynniki antyodżywcze.

Jednym słowem, kwas fitynowy wiąże się ze składnikami odżywczymi, które tak cenimy w owsie (patrz niżej przy opisie płatków), i zaburza ich wchłanianie (podobnie jest z kwasem fitynowym w innych zbożach, stąd np. chleb na zakwasie, który rozkłada fityniany, jest zdrowszy od chleba na samych drożdżach). Nie jest jednak tak, że sam kwas fitynowy to składnik bez wartości:

Jednakże z uwagi na wiązanie jonów metali przejściowych (żelaza i miedzi) kwas fitynowy można również rozpatrywać jako związek, który wywiera działanie przeciwutleniajce, ochraniając komórki błony śluzowej jelita przed działaniem wolnych rodników. Jako źródło mezoinozytolu, związku zaliczanego do grupy witamin o nieznanej bliżej funkcji koenzymatycznej, przypisuje mu się właściwości czynnika wzrostowego, przeciwrakowego, przeciwcukrzycowego i przeciwmiażdżycowego. Zdolność kwasu fitynowego do tworzenia kompleksów z białkami może również wpływać na strawność białka.

Aby rozłożyć część kwasu fitynowego do postaci, która nie zaburza wchłaniania np. wapnia czy żelaza, należy namoczyć płatki i zostawić je na kilka godzin – nie więcej niż 24 h, ponieważ zaczynają kwaśnieć (zasada podobna jak w wypadku powstawania zakwasu chlebowego). W ten sposób pozbędziemy się części fitynianów, ale tylko części – ponieważ w owsie jest niewiele enzymu, który rozkłada fityniany (fitaza). Niektórzy dosypują do moczących się płatków np. trochę świeżo zmielonego ryżu, żeby wspomóc ten proces.

bezglutenowe_platki_owsiane_1

Według mnie rozsądny jest złoty środek: skoro fityniany trochę szkodzą, a trochę pomagają, moczmy płatki. A jeśli o tym zapomnimy, to zjedzenie od czasu do czasu płatków, których nie namoczyliśmy, nie zaszkodzi. Sama się jednak przekonałam, że odkąd moczę płatki owsiane (a jemy ich dużo, np. w batonach), nie mam białych plamek na paznokciach, które świadczyły o zaburzeniu wchłaniania cynku.

Testujemy: płatki owsiane bezglutenowe

Uwaga na początek:

Płatki różnią się przede wszystkim wielkością, natomiast w smaku okazały się tak podobne, że zrezygnowaliśmy z oceny tego waloru.

Alara – BIO, szkockie bezglutenowe płatki owsiane (Scottish oats porridge)

www.alara.co.uk

platki_alara_1

Cena: 19,50 zł za 500 g

Producent: Alara (Wielka Brytania)

Dystrybutor: Avantum Europe

Informacje producenta:

Nie zawierają nic poza ekologicznymi płatkami owsianymi. Szkockie płatki owsiane, z przemiału w tradycyjnym młynie. Najlepsze do owsianki: gotować 3 minuty w mleku lub wodzie, odstawić na minutę.

Certyfikaty:

  • przekreślony kłos,
  • Soil Association Organic

platki_alara_2

Wartość odżywcza w 100 g:

Wartość energetyczna: 1607 kJ (384 kCal), białka 12 g (24% GDA), węglowodany 67 g (52% GDA) cukry 1,5 g, tłuszcz 6,3 g, błonnik 9,8 (33% GDA), tiamina 0,7 mg (86%), niacyna 0,8 mg (10%), ryboflawina 0,1 mg (9%), witamina B6 0,1 mg (5%), kwas foliowy 32 mcg (16%), witamina E 0,7 mg (7%), witamina K 3,2 mcg (5%), wapń 52 mg (10%), żelazo 4,2 mg (35%), magnez 148 mg (49%), cynk 3 mg (30%), mangan 3,6 mg (180%), selen 35 mcg (62%)

platki_alara_0

Nasze wrażenia:

Płatki są bardzo drobne, więc zdecydowanie ich przeznaczeniem jest owsianka.

Sympatycznie zaprojektowane pudełko zawiera sporo informacji na temat pochodzenia płatków (wszystko po angielsku, przetłumaczono jedynie najważniejsze dane).

Do bezdyskusyjnych zalet płatków, w odróżnieniu od pozostałych, należą oba certyfikaty: bezglutenowości i organiczności. To niestety przekłada się na najwyższą cenę.

Glebe Farm – Owsianka bezglutenowa

www.glebefarmfoods.co.uk/

platki_glebe_0

Cena: 13,50 zł za 500 g

Producent: Glebe Farm (Anglia)

Dystrybutor: Organiczne24.pl

Informacje producenta:

Płatki owsiane niezawierające glutenu ani innych alergenów. Do zagotowania – przez 2, 3 minuty.

Certyfikaty:

  • symbol przekreślonego kłosa.

platki_glebe_1

Wartość odżywcza w 100 g:
Energia: 1492 kJ (353,5 kcal), węglowodany: 67,21 g, w tym cukry: 1,17 g, tłuszcze: 4,90 g, w tym nasycone: 0,93 g, błonnik: 9,1 g, białka: 14,67 g, sól: 0,015 g.

platki_glebe_2

Nasze wrażenia:

Bardzo smaczne płatki. Delikatne i idealnie owsiane. Znaliśmy je wcześniej, ponieważ bywamy w Anglii, gdzie są bardzo popularne (kosztują 2,5 funta, czyli około 15 zł za pół kilo), natomiast w Polsce trudniej je dostać. Nie wiem, kiedy do Polski dotrze nowe opakowanie, natomiast będzie wyglądało tak:

Glebe-Farm-Foods-Gluten-Free-Porridge-450g-500x500W sumie szkoda, bo podobała nam się papierowa torebka.

Pięć przemian – Płatki owsiane bezglutenowe

www.piecprzemian.com.pl

piec_przemian_platki

Cena: od 9,80 zł za 500 g

Producent: Pięć Przemian (Polska), kraj pochodzenia: Anglia

Informacje producenta:

Produkt bezglutenowy, może zawierać migdały ze względu na konfekcjonowanie w zakładzie.

Dostępne w wersji drobnej i jumbo.

Certyfikaty: brak (uwaga, użyty tu symbol przekreślonego kłosa nie oznacza, że produkt jest certyfikowany!).

piec_przemian_platki_1

Wartość odżywcza w 100 g:

Wartość energetyczna: 368 kcal/1522 kJ, tłuszcz 7 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1 g, węglowodany 60,5 g, w tym cukry 1,1 g, białko 10,3 g, błonnik 8,3 g, sól 0,003 g

piec_przemian_platki_2

Nasze wrażenia:

Płatki należą do kategorii ekonomicznej – za niewygórowaną cenę otrzymujemy produkt bez certyfikatów, w skąpo opisanym opakowaniu (torebka papierowo-plastikowa). Nie są to płatki idealnie czyste – mogą zawierać migdały.

U nas sprawdzają się i w owsiance, i w batonach energetycznych (używam wersji jumbo).

Provena – płatki owsiane jumbo, produkt bezglutenowy

www.raisio.com

provena_platki_1

Cena: od 12 zł za 500 g

Producent: Raisio Nutrition (Finlandia)

Dystrybutor: Raisio Sp. z o.o.

Informacje producenta:

Płatki owsiane wyprodukowane w taki sposób, aby nie doszło do zanieczyszczenia zbożami glutenowymi. Do zagotowania – 12 minut pod przykryciem. Płatki w rozmiarze XL.

Certyfikaty:

  • przekreślony kłos.

provena_platki_2

Wartość odżywcza w 100 g:

Wartość energetyczna: 1560 kJ (370 kCal), tłuszcz 8 g, w tym kwasy tłuszczowe nasycone 1,6 g, węglowodany 55 g, w tym cukry 1,2 g, błonniki 11 g, białko 14 g, sól 0 g, tiamina (wit. B1) 0,4 mg (36% GDA), żelazo 5,1 mg (36%), magnez 131 mg (35%), cynk 3,2 mg (32%)

provena_platki_0

Nasze wrażenia:

Płatki są duże i twarde, dlatego trzeba je długo gotować, choć po namoczeniu znacznie krócej, niż jest to wskazane na opakowaniu. Mają też nieco inny kolor niż płatki z Wielkiej Brytanii. Smakują tak samo dobrze.

Podsumowanie

Największy problem z bezglutenowymi płatkami owsianymi to ich dostępność. W sklepach stacjonarnych osiągają często nieprzyzwoite ceny, w sklepach internetowych dochodzi koszt wysyłki. Robienie dużych zapasów nie zawsze jest dobrym pomysłem – np. data ważności w wypadku Proveny to tylko 10 miesięcy od daty produkcji.

Jest nadzieja, że zainteresowanie konsumentów sprawi, że płatki będą łatwiej dostępne. Polecam spróbowanie – dla zaspokojenia ciekawości – smaku płatków owsianych bezglutenowych. Moim zdaniem są delikatniejsze i mają lepszą jakość od tradycyjnych.

Do poczytania:

15 IV2015

Pasta z czerwonej soczewicy – przepis

by joanna

Ta pasta to dla mnie przyjemne urozmaicenie, gdy w domu ulubionym smarowidłem na kanapki dzieci jest humus. Uwielbiam kmin rzymski i kolendrę, nie wyobrażam sobie kuchni bez nich. Używam tych przypraw tylko świeżo zmielonych, dzięki czemu ich aromat i smak są wyborne.

Poniższy przepis jest wynikiem moich dłuższych poszukiwań i eksperymentów – choć jest bardzo prosty, dobranie składników i uzyskanie smaku, który by mi odpowiadał, było już trudniejsze.

pasta_z_soczewicy_1

Pasta z czerwonej soczewicy

(wegańska, bez cukru itp.)

Składniki (polecam eko):

  • pół szklanki ugotowanej czerwonej soczewicy*,
  • kilka posiekanych ząbków czosnku (można pominąć),
  • kilka namoczonych suszonych pomidorów (lub z zalewy),
  • oliwa z oliwek (kilka łyżek lub więcej w razie potrzeby),
  • przyprawy: świeżo utarta kolendra i świeżo utarty kmin rzymski lub inne według uznania,
  • sól,
  • kilka kropel cytryny.

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą i dokładnie miksujemy blenderem, do uzyskania gładkiej konsystencji.

Jeśli nie dodamy czosnku, smak pasty będzie bardzo delikatny.

* Gotowanie czerwonej soczewicy jest bardzo proste: bez namaczania (warto ją jednak przepłukać na sitku), w podwojonej ilości wody, około 20-30 minut. Solimy pod koniec!

pasta_z_soczewicy_2

Pastę z soczewicy trzymamy w lodówce, w szklanym pojemniku, przez kilka dni. Zjadamy z pieczywem lub w inny ulubiony sposób.

Smacznego!

PS Dlaczego warto jeść soczewicę, dowiecie się np. stąd: http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/soczewica-wlasciwosci-zdrowotne-i-wartosci-odyzwcze-soczewicy_41091.html 

18 III2015

Domowe mleko jaglane – przepis

by joanna

Po mleku owsianym (przepis) i mleku z różnych odmian ryżu (przepis) przyszedł czas na mleko jaglane.

mleko_jaglane

Muszę przyznać, że gotowe mleko jaglane, które kupuję (firmy Natumi), jest przepyszne. Niełatwo doścignąć ideał, stąd nie będę nawet porównywała domowego mleka z fabrycznym. Pisałam już o tym, że mleko domowe nie będzie smakowało nigdy jak to z kartonu, ale dzięki temu, że sami je przygotujemy, na pewno będzie zdrowsze (te w kartonie są poddawane pasteryzacji).

Mleko jaglane jest znakomitym napojem bazowym do różnych koktajli (np. z karobem), można także użyć go zamiast zwykłego mleka do naleśników itp.

W mleku jaglanym, podobnie jak w kaszy, znajdują się m.in. witaminy z grupy B (B1, B2, B6), a także żelazo i miedź.

Od nas zależy, czy będziemy je rozcieńczać, czy użyjemy gęstszego.

Przepis na domowe mleko jaglane

Mleko jest wegańskie, bezglutenowe, bez cukru itp.

Składniki (polecam eko):

  • szklanka ugotowanej kaszy jaglanej*,
  • dwie szklanki wody,
  • 3, 4 suszone daktyle (jeśli lubimy słodsze),
  • prawdziwa wanilia (opcjonalnie).

*Ugotowanie kaszy jaglanej powinno zająć nam 10 minut (1 miarka kaszy przepłukanej na sitku, 2 miarki wody). Po wyłączeniu gazu kasza powinna stać pod przykryciem jeszcze kolejne 10 minut, aby wchłonąć całą wodę.

W blenderze kielichowym umieszczamy wszystkie składniki i miksujemy przez kilka minut do uzyskania gładkiej masy. Posłodzić możemy nie tylko daktylami, ale także syropem daktylowym lub np. melasą karobową. Gęsty napój przecieramy przez sitko, gazę lub pieluszkę tetrową. Wanilię warto dodać na końcu, już po przecedzeniu mleka.

Mleko jaglane.

Mleko jaglane.

Mleko trzymamy w szklanym naczyniu, w lodówce, do 2 dni. Jestem jednak pewna, że zniknie znacznie szybciej.

Smacznego!

02 XI2014

Ciepłe śniadania na dobry poranek – przepisy

by joanna

Ciepłe śniadania to moje niedawne odkrycie – kiedy zaczęliśmy dietę bezglutenową, okazały się prawdziwym wybawieniem, przydatnym nawet po zawieszeniu diety bez gluta. A odkąd jesienne poranki dają się we znaki zimnem i brakiem światła, talerz energetycznej strawy jest niezastąpionym elementem początku dnia.

Przedstawiam wam trzy pomysły na ciepłe śniadania (może to być też drugie śniadanie, które odgrzejecie sobie np. w pracy). W przedstawionych wersjach są bezglutenowe, bezmleczne, bez cukru, bez soli (opcjonalnie), wegańskie, ale każdy przepis bardzo łatwo zmodyfikować według własnego gustu oraz ograniczeń dietetycznych.

Przepisy wrzucam do kategorii „dla alergików”, jednak uprzedzam, że nie są to potrawy uniwersalne. Znam osoby uczulone na kaszę jaglaną oraz takie, które unikają podsmażanej cebuli itp.

Kasza jaglana na słono i ostro

To moja ulubiona wersja kaszy jaglanej, ponieważ lubię pikantne potrawy. Czasem zamiast mieszanki przypraw używam gotowego curry z Darów Natury, dodaję tylko tymianek. Rozmaitość smaków, które kryją się w przyprawach, sprawia, że moim zdaniem nie trzeba dodawać soli. Mój mąż soli zawsze. Ja wolę wersję z porem, on – z cebulą.

Kasza jaglana z cebulą.

Kasza jaglana z cebulą.

Składniki:

  • szklanka lub więcej ugotowanej kaszy jaglanej,
  • cebula (polecam czerwoną) lub mały por / pół dużego,
  • odrobina oliwy do smażenia,
  • przyprawy: kurkuma, chilli, tymianek otarty lub wg uznania,
  • dodatki: suszone pomidory, oliwki, kapary itp.

Kroimy cebulę lub por na krążki i podsmażamy na patelni na odrobinie dobrej oliwy do smażenia (uwaga, por łatwo się przypala). Po chwili dodajemy kaszę, dosypujemy przyprawy i wszystko mieszamy. Podgrzewamy na małym ogniu przez kilka minut. Jeśli kasza wydaje nam się za sucha, możemy podlać ją wodą i na chwilę przykryć patelnię.

Przekładamy do głębokiego talerza, dokładamy np. suszone pomidory i konsumujemy na ciepło.

Kasza jaglana z porem i suszonymi pomidorami.

Kasza jaglana z porem i suszonymi pomidorami.

Danie przygotowuje się w ciągu kilku minut (o ile mamy już ugotowaną kaszę jaglaną). Mój mąż często zabiera je do pracy, gdzie podgrzewa sobie na drugie śniadanie.

Kasza jaglana na słodko

Ta kasza to ulubione ciepłe danie śniadaniowe naszych dzieci. Taka jaglanka może być dobrym, naturalnym i lekkostrawnym posiłkiem przy infekcjach dróg oddechowych (kasza działa odśluzowująco, karob – wkrzuśnie). Można ją zrobić w dwie minuty (pod warunkiem, że mamy już ugotowaną kaszę). Wersja dla osób o bardzo wrażliwych jelitach może być na wodzie z odrobiną np. oleju kokosowego.

Kasza jaglana z karobem.

Kasza jaglana z karobem.

Przepis znajdziecie tutaj.

Owsianka bezglutenowa

Przez trzydzieści trzy lata życia nie jadłam owsianki, nie wiem, czemu! Owsianka to sycące i smaczne danie śniadaniowe, pod warunkiem, że jest ciepłe. Daje naprawdę dużo siły, a jeśli ładnie ją podamy, z pewnością zachęci dzieci do jedzenia.

owsianka_2

Składniki:

  • szklanka bezglutenowych płatków owsianych,
  • mleko roślinne lub woda,
  • kilka łyżeczek karobu w proszku,
  • dodatki: nasiona chia, nasiona słonecznika, bakalie, pokruszone orzechy itp.

Jeśli chcemy dodać miodu, pamiętajmy, aby zrobić to po przestudzeniu owsianki.

Zalewamy płatki owsiane wodą na noc i odstawiamy. Rano przekładamy do rondelka, dodajemy trochę wody lub mleka roślinnego, podgrzewamy. Przekładamy do głębokiego talerza i posypujemy ulubionymi/dozwolonymi dodatkami. Wielu alergików nie jest uczulonych np. na słonecznik, ale ma na tyle wrażliwy żołądek, że musi uważać ze spożywaniem ziaren. Pamiętajmy o dokładnym gryzieniu wszystkich orzechów czy większych nasion.

owsianka_1

Owsianka z dodatkami.

Sprawdź także:

Figowy budyń dla dzieci i nie tylko.

Wegański budyń figowy.

Wegański budyń figowy.

Jestem ciekawa Waszych pomysłów na ciepłe śniadania, ponieważ chcę wprowadzić je jako codzienny składnik naszego jesienno-zimowego menu. Wszelkie sugestie mile widziane.

Smacznego!

22 VIII2014

Naleśniki jaglane dla alergików – przepis

by joanna

Powoli przymierzam się do wprowadzenia kuchni bezglutenowej moim synkom, a przynajmniej niskoglutenowej (do rozważenia – kwestia owsa, może zacznę kupować bezglutenowe). Sama jestem na takiej diecie od dwóch tygodni (kasza jaglana do potęgi n-tej) i czuję pozytywne zmiany.

Mały naleśniczek dla młodszego synka.

Mały naleśniczek dla młodszego synka.

Dziś postanowiłam zrobić moim alergikom naleśniki. Dawno, dawno temu mój mąż był w naszym domu naleśnikowym mistrzem patelni – niestety, okazało się, że jego przepis (z mlekiem i jajkiem) nie nadaje się dla synków. Sama nigdy nie czułam się dobra w smażeniu tak delikatnego ciasta, więc dzisiejszy eksperyment uznaję za podwójnie udany: chłopcom ogromnie smakowało i mąż pochwalił.

Poszukałam  inspiracji w internecie, aby posłużyć się sprawdzoną metodą na bezglutenowe naleśniki z mąki jaglanej (tylko taką miałam dziś w domu). Okazało się jednak, że najlepiej będzie wymyślić wszystko samej od nowa.

nalesniki_jaglane_3

Duży naleśnik dla starszego synka.

Uwaga – przepis! Na naleśniki jaglane (bezglutenowe, wegańskie, dla alergików)

Składniki (porcja dla jednej osoby – należy pomnożyć ilość składników przez liczbę głodnych osób):

  • 10 łyżek mąki jaglanej (można zrobić w domu – zemleć kaszę w młynku do kawy),
  • półtorej szklanki mleka roślinnego lub wody,
  • kilka łyżek mielonego siemienia lnianego,
  • 6 łyżek oliwy,
  • łyżeczka soli,
  • olej kokosowy do natłuszczenia patelni.

Polecam składniki ekologiczne.

nalesniki_jaglane_1

Mieszamy składniki na ciasto – powinno być bardzo rzadkie. Patelnię natłuszczamy i rozgrzewamy, wlewamy ciasto na bardzo gorącą patelnię, a następnie zmniejszamy ogień do minimum. Najlepsze naleśniki wychodzą, kiedy dajemy im trochę czasu na wolnym ogniu. Kiedy naleśnik można lekko podważyć łopatką, delikatnie go odwracamy i smażymy do lekkiego zbrązowienia.

Nie dajemy więcej tłuszczu na patelnię – wystarczy na początku.

nalesniki_jaglane_2

Dziś naleśniki podałam ze świeżą brzoskwinią i powidłami śliwkowymi (usmażone tylko z odrobiną imbiru). Tak naprawdę pasują do wszystkiego, jak to naleśniki.

Smacznego!

23 VII2014

Rzecz o bobie

by tadeusz

Latem nasza rodzina dzieli się na dwie frakcje. Jednej przewodzę ja, drugiej Joanna. Do mojej frakcji pasuje nazwa bobożercy. Ta druga to bobofoby. Ten sezon bobożercy zaczęli z przewagą, bo zarówno J., jak i S. wcinali ze mną bób aż im się uszy trzęsły. Po jakimś czasie S. uznał jednak, że ma dosyć i został bobofobem. Od paru tygodni pożeramy więc bób tylko we dwóch. Szacuję, że od początku sezonu zjedliśmy już przynajmniej 40 kg bobu.

bupszczochem1

O tym, że bób warto jeść nie tylko dla smaku, nie muszę chyba przekonywać. Witamina B, witamina C, prowitamina A, błonnik, białko… Samo zdrowie. Niektórym przeszkadza wstydliwy i smrodliwy skutek uboczny jedzenia bobu. Z nim jednak łatwo sobie poradzić – wystarczy bób odpowiednio przyprawić i problem znika lub znacznie się zmniejsza.

Skoro już wspomniałem o przyprawianiu, chyba pora, żebym zdradził przepis na moją i J. ulubioną postać bobu. Sam go wymyśliłem parę lat temu i od tego czasu propaguję wśród znajomych, bo uważam, że warto. Przede wszystkim – ja nie obieram bobu. Łupiny też są jadalne, smaczne i zdrowe, a obranie kilograma gorącego bobu to robota, której nie lubię i na którą nigdy nie mam czasu. Na pewno nie codziennie przez dwa miesiące.

Parę lat temu postanowiłem połączyć bób, czosnek, oliwę, sól i zioła prowansalskie. Wszystko świetnie pasowało, tylko był jeden problem – po gładkich bobowych łupinach oliwa z dodatkami spływała na dno naczynia i po zjedzeniu słabo przyprawionego bobu trzeba było jeszcze wyjeść czy wypić z dna oliwę z przyprawami. Bez sensu. Na szczęście jakiś czas temu wynaleziono tłuczek (ubijak) do ziemniaków, który znakomicie sprawdza się również jako tłuczek do bobu. Po rozgniecionym bobie nic nie spływa, wszystko wsiąka, miesza się, nabiera smaku…

bupszczochem2

Teraz po kolei. Kilogram bobu myjemy i wrzucamy do garnka. Gotujemy do miękkości. Trzeba sprawdzać, bo młody bób potrafi być mięciutki po 15 minutach, a stary potrafi się gotować i pół godziny. Solimy. Podczas gotowania szykujemy czosnek – ja daję 4 duże ząbki na kilogram. Po odcedzeniu bobu wciskamy do niego czosnek, wsypujemy zioła prowansalskie, dodatkowo solimy, jeśli jest taka potrzeba, i obficie zalewamy oliwą. Nie umiem podać dokładnej objętości oliwy, ale to ma być naprawdę tłuste. Bo inaczej będzie suche. Po dokładnym ugnieceniu (tak żeby żadne ziarenko bobu nie pozostało nienaruszone) można wcinać. Banalne, prawda?

bupszczochem3

Zacząłem pisać ten tekst wcale nie po to, żeby napisać, że bób jest fajny, ani nie po to, żeby kogoś zachęcić do jedzenia bobu. Chciałem opisać przygodę, którą miałem parę dni temu, kiedy to zetknąłem się pierwszy raz w życiu z inną odmianą bobu – bobem karmazynowym. Jeszcze tydzień temu nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Tymczasem Kasia i Karol, moi znajomi, którzy mają szczęście mieszkać na wsi i hodować własne ekologiczne warzywa na własnym zagonku, zgłosili się do mnie i zaproponowali, że dadzą mi spróbować właśnie takiego dziwnego bobu. Wykazali się nie lada szczodrością, bo podarowali mi aż 42 dag bobu, podczas gdy cały ich tegoroczny zbiór wyniósł ok. 90 dag.

bupszczochem4

Czerwone ziarenka ugotowałem tak samo, jak gotuję zielone.

bupszczochem5

Dobrze, że sprawdzam, bo okazało się, że bób karmazynowy mięknie bardzo szybko. Robi się przy tym brunatny, ciemniejszy niż ten zielony. Gotowałem znacznie poniżej 20 minut, a i tak nawet łupinki byłby bardzo miękkie. Już przy próbowaniu zdecydowałem, że ugniotę po swojemu tylko połowę, a drugą połowę zjem bez przyprawiania i rozgniatania, bo smakowało to bardzo ciekawie. Niby jak bób, ale jednak inaczej. O wiele bardziej delikatnie i z jakąś dodatkową nutką, której nie umiem nazwać, ale umiem określić jako bardzo miłą. Ziarenka były nieco mniejsze niż te zielone, a w środku już nie czerwone, tylko zielone, może nawet bardziej niż zwyczajne.

bupszczochem6

Resztę bobu rozgniotłem po swojemu. Część J. zabrał do przedszkola, resztę zjadłem na kolację. Było pyszne, ale mało mi, a nie wiem, gdzie kupić więcej. Od Kasi i Karola więcej nie dostanę, bo ich skromny zbiór przestał już istnieć, a w sprzedaży nigdy nie widziałem takiego czerwonego bobu. Jak żyć? Czy może raczej –  jak żryć?

21 V2014

Kaszka jaglana dla niemowlaka i mowlaka

by joanna

Ponieważ wiele osób pytało mnie ostatnio o sposób podawania kaszy jaglanej na słodko, postanowiłam wrzucić prosty przepis i umieścić jakieś apetyczne zdjęcie. (To jest trudne, kaszki dla dzieci nie są fotogeniczne).

Kaszka jaglana z karobem i rodzynkami.

Kaszka jaglana z karobem i rodzynkami.

Przepis inicjuje nową podkategorię receptur: „dla alergików”, choć zdaję sobie sprawę, że alergię i nietolerancję pokarmową można mieć na wszystko, łącznie ze składnikami poniższej kaszki.

(więcej…)

09 I2014

Dżambory – znów słodko!

by joanna

Zainspirowana pierniczkami kukurydziano-ryżowymi i gryczano-jaglanymi z blogu MAG, postanowiłam znaleźć sposób na zrobienie ciastek mniej piernikowatych, za to bardziej słodkich, ale ciągle zdrowych. Zmieniłam więc mąki (kukurydzy nie mogę, ryżowa mi nie smakuje, gryczanej nie miałam, została jaglana, a ze swoich zapasów miałam jeszcze migdałową). Sody oczyszczonej nie dodaję do jedzenia z zasady (podobnie jak proszku do pieczenia), bo uważam ją za dobry środek do szorowania wanny, nie przełyku. Przez to ciasteczka nie wyszły pulchne, ale mnie to nie przeszkadza.

Troje testerów (siostra, mąż i syn) uznało, że ciastka nie tylko dobrze wyglądają, ale także nieźle smakują, więc z czystym sumieniem podaję ten niezwykle łatwy przepis na dżambory (nazwa wymyślona przez starszego syna, podobnie jak zimowce).

dzambory

Uwaga! Przepis na dżambory, wegańskie ciasteczka bez cukru i czekolady, smakujące jak z cukrem i czekoladą

Składniki (eko) – na 6 ciasteczek:

  • 10 łyżek mąki jaglanej,
  • 5 łyżek mąki migdałowej,
  • 10 łyżek wody/mleka ryżowego itp.,
  • 3 łyżki karobu,
  • łyżka inuliny (opcjonalnie),
  • 2-3 łyżki syropu daktylowego,
  • bakalie do ozdoby.

Mąkę jaglaną zrobiłam sama z kaszy, którą wrzuciłam do żarnowego młynka do kawy (mikołaj wysłuchał moich sekretnych marzeń i dostałam młynek pod choinkę; może nawet pokażę w osobnym wpisie, co potrafi). Mąkę migdałową także najlepiej zrobić samemu i jak się okazało, ręczna maszynka do bakalii jest w tym znacznie lepsza niż młynek elektryczny.

migdaly

Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki (mąki, karob, inulina), mieszamy, a następnie powoli dolewamy wody/mleka roślinnego, starannie mieszając. Na koniec dokładamy syrop z daktyli, wszystko jeszcze raz dokładnie mieszamy, aby nie było żadnych grudek. Powinniśmy otrzymać dosyć rzadką, gładką, apetyczną brązową masę.

dzambory_1

Masę możemy odstawić np. na pół godziny, żeby zgęstniała. Następnie wlewamy ją do foremek, papilotek czy podobnych pojemniczków do pieczenia. Dekorujemy bakaliami – ja użyłam rodzynek i pokruszonych migdałów.

Forma do pieczenia ciasteczek to mój nowy nabytek (TK-Maxx, 35 zł).

dzambory_2

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180° C przez 20-25 minut.

Efekt widać na pierwszym zdjęciu – dżambory znikają szybciej niż trwa zrobienie dobrego zdjęcia, więc… Smacznego!

01 XI2013

Pasta paprykowa – przepis

by joanna

pasta_paprykowa_2

Potrzeba matką wynalazku, oj tak. Jeszcze przed podjęciem diety postanowiłam rozszerzyć mój repertuar smarowideł kanapkowych, żeby nie jeść ciągle humusu i wędlin. Teraz, gdy już wiem, że wieprzowina mi szkodzi (a dobra wędlina drobiowa odstrasza ceną), nie mam wyboru: nadszedł czas eksperymentów.

Podstawą przepisu jest oczywiście ajwar, ale skoro okazało się, że bakłażana mój organizm nie toleruje, maksymalnie uprościłam wykonanie pasty.

Uwaga – przepis! Pasta paprykowa (wegańska)

Składniki (polecam ekologiczne):

  • 4 ładne czerwone papryki (lub mieszane, np. 2 czerwone, 2 żółte),
  • średnia cebula,
  • oliwa z oliwek,
  • sól,
  • szczypta przypraw: chili, kurkuma, kmin rzymski, nasiona kolendry.

Papryki należy upiec w całości – około 45 min w temp. 180°C – aby zmiękły i dały się obrać ze skórki. W tym czasie kroimy cebulę w kostkę i podsmażamy ją na oliwie, aby zmiękła. Po wyjęciu papryk z piekarnika czekamy chwilę, aż ostygną, wykrawamy gniazda nasienne i usuwamy skórkę, wrzucamy razem z cebulą do głębokiej miski (żeby nie chlapało przy miksowaniu). W moździerzu ucieramy przyprawy, dosypujemy do warzyw. Całość miksujemy blenderem według uznania: na gładką masę albo z wyczuwalnymi kawałkami cebuli.

Pastę przekładamy do słoiczka i trzymamy w lodówce. Świetnie nadaje się na kanapkę, choć pewnie sprawdzi się również jako sos do makaronu.

Smacznego!

UWAGA: Jeśli ktoś może i lubi jeść bakłażany, nie ma przeszkód, aby dołączyć go do składu. Pieczemy wówczas bakłażana, którego wcześniej ponacinaliśmy wzdłuż i wszerz, razem z papryką, aż będzie miękki. Jego również obieramy ze skórki. Miksujemy z resztą składników.

pasta_paprykowa

Trzeci dzień diety

W żołnierskich słowach wieści ze frontu.

Skutki odstawienia pokarmów, które mi szkodziły, to przede wszystkim pogorszenie się wyglądu mojej cery. Wylazły mi pryszcze – mam nadzieję, że to detoks, a nie trądzik, hehe. Poza tym dziś bolała mnie głowa. Ciągle jestem śpiąca i… głodna. Stawy bolą jakby mniej, ale to może być sugestia. Problemy jelitowe pojawiają się ze zmiennym nasileniem. Zmniejszyłam dawkę inuliny o 1/4 i już nie przeczyszcza.

W tej fazie ze zbóż glutenowych mogę jeść tylko orkisz. Pożegnałam mój zakwas żytni, teraz w kuchni rządzi zakwas orkiszowy. Myślę jednak nad tym, aby ograniczyć ilość pieczywa na zakwasie (fermentacja) i przerzucić się na jakiś czas na podpłomyki. Pierwsze już zrobiłam i były rewelacyjne – zjadłam szybciej, niż wyciągnęłam aparat…

Plan: kupić jasną mąkę orkiszową (żeby nie martwić się o fityniany) i zrobić zapas podpłomyków.

03 X2013

Falafele z kaszą jaglaną – przepis

by joanna

Z tymi falafelami to było tak.

Kolega podał mi prosty przepis, a ja – jak zwykle – zrobiłam po swojemu. Kiedyś akurat zostało mi trochę kaszy jaglanej i postanowiłam użyć jej jako lepiku; w przepisie oryginalnym były burgul, kuskus lub bułka tarta. Wśród składników była też natka pietruszki, której nie jemy. Tak naprawdę moja wersja nie różni się znacznie od oryginału, a gwarantuję, że jest pyszna. Potwierdzają to okrzyki mojego młodszego syna, który jest ogromnym wielbicielem falafeli i kaszy jaglanej.

Pomyślałam, że skoro już robię te falafele rutynowo, to w końcu się z Wami podzielę przepisem.

falafel_jarmuz

Uwaga! Przepis na falafele z kaszą jaglaną, wegańskie, bezglutenowe

Składniki (polecam eko):

  • 200 g (mierzone na sucho) ciecierzycy namoczonej w garnku przez noc (surowej!),
  • 100 g (jw.) kaszy jaglanej, opłukanej, ugotowanej (ja gotuję około 10 min),
  • 2-3 ząbki czosnku lub 2 cebule,
  • utarte w moździerzu zioła: kolendra, kmin rzymski, ew. czarnuszka,
  • ostra papryka,
  • sól,
  • sezam.

Miksujemy namoczoną (surową) cieciorkę – do tego potrzebny jest porządny robot, ręczny blender nie da rady. Dodajemy ugotowaną kaszę jaglaną, przyprawy, czosnek/cebulę, sól i miksujemy.

Masę można schłodzić w lodówce.

Przygotowujemy sobie sezam na jakimś talerzyku, a z masy cieciorkowo-jaglanej toczymy kulki i obtaczamy je w ziarenkach. Tak przygotowane kotleciki wrzucamy do głębokiej patelni – ja do smażenia używam sprawdzonej oliwy, mieszanki rafinowanej i EV, zgodnie z zaleceniem dietetyka: do obróbki cieplnej – tłuszcz obrabiany na ciepło. Takiej oliwy:

oliwa_0

Smażymy do uzyskania złotego koloru.

Do falafeli zrobiłam sobie duszony jarmuż z cebulą, czosnkiem i solą, podsmażony na oleju kokosowym. Rewelacja.

Smacznego!

PS Jako ciekawostkę (choć to historia na osobny wpis) powiem Wam, że używamy tylko ceramicznych patelni. Choć nie są aż tak nieprzywierające, jak obiecywali, jesteśmy z nich bardzo zadowoleni.

24 VI2013

Wegańskie lody truskawkowe

by joanna

Receptura tych lodów była udoskonalana kilka razy… Okazało się, że gęste mleko owsiane domowej roboty znakomicie zagęszcza mus, więc siemię lniane stało się opcjonalne.

Przepis opiera się na owocach i mleku roślinnym, ponieważ nie możemy pić mleka ani jeść jego przetworów. Nawet mój mąż twierdzi, że moje lody truskawkowe są lepsze od tych na mleku, więc… coś w tym musi być!

truskawkowo_2

Większość lodów wegańskich jest oparta na bananach, które dają kremową konsystencję. Niestety – banany są u nas zakazane. Naczytałam się o tym, jak trudno zrobić sorbet bez maszynki do lodów, że wychodzą grudki, że z mlekiem owsianym wcale nie chcą wyjść gładkie itp. itd. Zapewniam Was, że te lody wychodzą gładkie i pyszne.
(więcej…)