30 XI2016

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

by joanna

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek, jeśli chcemy, aby był w 100% bezpieczny, biodegradowalny i jadalny? Oczywiście w kuchni. Wiadomo, to tylko zabawa i takich tuszów nie użyjecie raczej do firmowych pieczęci, natomiast śmiało możecie przygotować je z dziećmi, które przy okazji poznają np. smak soku z buraka.

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Jak zrobić naturalny tusz do pieczątek?

Naturalne tusze do pieczątek przyszły mi do głowy dziś rano, kiedy odprowadzałam syna do szkoły i na klatce schodowej, na półce typu „sąsiedzie, chcesz, to bierz” zobaczyłam trzy bardzo niedzisiejsze pieczątki. Pieczątki zabrałam, syna odprowadziłam i zaczęłam się zastanawiać – jak je wykorzystać, żeby było ciekawie? (więcej…)

22 V2015

Ekorakieta z recyklingu

by joanna

Poznajcie dzielnego Zdziśka i jego rakietę kosmiczną. (Zdzisiek miał tracheotomię, stąd dziwna dziura w grdyce).

Ekorakieta.

Ekorakieta.

Już od dłuższego czasu zastanawiałam się, co można zrobić z kartonu pokrytego srebrną folią, w którym przyszła jakaś przesyłka. Nasz starszy syn jest właśnie żywo zainteresowany Kosmosem i jego tajemnicami, a srebrny kolor kojarzy się przecież z technologią (oczywiście najwyższych lotów).

Kilka dni temu nasz synek zupełnie samodzielnie stworzył Zdziśka. Nadszedł czas na zbudowanie mu ekologicznej rakiety kosmicznej, dzięki której zostanie kosmonautą…

rakieta_kosmiczna_1

Nasz duży syn wszystko rysował i wycinał sam, pomogłam mu tylko ze sznureczkami.

Użyliśmy:

  • brązowego kartonu, który został po bloku do rysowania,
  • kartonu powleczonego srebrną folią,
  • ołówka i kredek różnego rodzaju (rakietę kolorował z nami także młodszy synek),
  • dziurkacza,
  • kleju Magic i zwykłego w sztyfcie,
  • nożyczek,
  • sznureczków,
  • „chrupek” – wypełniaczy do przesyłek.

rakieta_kosmiczna_0

Kolejnym krokiem będzie zbudowanie Zdziśkowi jakieś planety do eksploracji… Zbieramy pomysły, bo materiałów nam nie brakuje.

Pozdrawiamy kosmicznie!

15 VII2014

Ekostworzenia – fotorelacja

by joanna

Kilka zdjęć z zabaw recyklingowych w Kozienickim Domu Kultury.

TU fotorelacja KDK na Facebooku.

Guzikowe szaleństwo.

Guzikowe szaleństwo.

Zapas guzików, które mam dzięki Kasi Barc (OddamOdpady.pl), powoli się kończy, a to dlatego, że zawsze wzbudza mnóstwo emocji wśród dzieci.

warsztaty_kozienice_8

Tu powstaje żyrafa.

Nigdy nie wiem, co dzieci wymyślą. Ja mam w głowie projekt, podsuwam rozwiązania, ale wynik zawsze zależy od wyobraźni dzieci.

warsztaty_kozienice_2

Praca w skupieniu.

Inspiracją były prawdziwe zwierzęta.

warsztaty_kozienice_4

To jest groźny krokodyl.

Niedawno przeze mnie odkrytą kopalnią pomysłów jest Pinterest.

warsztaty_kozienice_5

Nie podchodzić!

Ale większość projektów pochodzi z mojej głowy (choć wpaść może na nie każdy).

warsztaty_kozienice_3

Złota żyrafa.

Warto zdać się na fantazję dzieci.

warsztaty_kozienice_6

Bardzo kolorowy ptak.

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy i na ile pomóc…

warsztaty_kozienice_7

Pstrąg tęczowy?

Z mojego pudła na „śmieci” znikło trochę materiałów, już kombinuję – o co jeszcze uzupełnić zasoby? Najlepiej darmowe. Bezpieczne, czyste i zajmujące mało miejsca…

11 XII2013

Wszechstronny test misiów

by joanna

Zbliżają się święta i nie wiem, jak inni rodzice, ale ja trochę drżę z obawy – co też moje dzieci dostaną pod choinkę? Z najbliższą rodziną można się umówić, że będą to książki (np. seria „Poczytaj mi, mamo” albo „Julek i Julka” dla starszego synka) lub ewentualnie klocki duplo/lego. Młodszy synek świąt nie zauważy, więc w razie czego nietrafione prezenty się schowa, ale 4,5-latek może twardo negocjować…

Ze wszystkich prezentów chyba najmniej cenię maskotki. Łatwo kupić niedrogiego i byle jakiego pluszaka z Chin (często można też dostać takiego miśka w prezencie od sklepu podczas przedświątecznych zakupów). W ogóle wyznaję zasadę, że im mniej zabawek, tym lepiej, a akurat pluszaki jakoś niekontrolowanie mnożą się z  roku na rok. Część z nich trafia do szafy, gdzie czekają na okazję do wymiany. Część z nich zostaje jednak z chłopcami i czasem przydaje się jako stróże snu.

Miśki dwa i jeden koala

miski_1 (więcej…)

29 XI2013

Mr.Misiek – Polak na światowym poziomie

by joanna

Od paru dni jest z nami Mr.Misiek, przemiły miś, który zauroczy każdego. W zalewie poliestrowych przytulanek z Chin ta zabawka to naprawdę wyjątkowy okaz, pod wieloma względami. Nasi chłopcy polubili go ogromnie, na szczęście dzielą się misiem sprawiedliwie: młodszy ma go w dzień, starszy śpi z nim w nocy.

mrmisiek_1 (więcej…)

18 XI2013

Jesienny teatrzyk

by joanna

Jestem w wirze przygotowań do Trzeciego Bielańskiego Jarmarku Rodzinnego (na który Was serdecznie zapraszam w najbliższą niedzielę, 24 listopada, na warszawskiej Chomiczówce; Facebook). Myślałam, że w tym tygodniu w ogóle zniknę z blogowego życia, jednak dzisiejsza zabawa ze starszym synkiem wyjątkowo mnie natchnęła.

Zbieraliście i suszyliście kolorowe jesienne listki? My zbieraliśmy je kilkukrotnie i chowaliśmy do naszej „suszarki liściowej”, czyli bloku technicznego, który leżał przygnieciony książkami. Liście leżały tam jakiś miesiąc i zupełnie o nich zapomnieliśmy, aż podczas sprzątania wyciągnęłam je z suszarki i z przyjemnością ułożyłam na stole. Przez ostatnie dni zastanawiałam się, co można z nimi zrobić?

Dziś znowu liście wpadły mi w ręce, akurat w chwili, kiedy starszy synek poprosił o wosk do lepienia (to taki specjalny, kolorowy wosk, który można kupić np. u Myszki Agaty, będzie też dostępny na naszym jarmarku!). Kilka ruchów dłońmi i z listków powstały dwie postacie: tata i synek. (Scenografią jest rysunek J., przedstawiający ciężarówkę transportującą parowozy).

teatrzyk_1 (więcej…)

07 XI2013

Zestaw konstrukcyjny Pintoy (recenzja)

by joanna

Firma Pintoy już dawno skradła moje serce. Zabawki z drewna kauczukowego to nie tylko wybór ekologicznych rodziców, to także – moim zdaniem – wybór rodziców, którzy wolą kupić raz na pół roku prezent droższy, ale trwały i pozwalający na samodzielne odkrywanie jego możliwości. Ile razy zdarzyło się Wam, że zabawka za kilka złotych (mówię tu o chińskiej tandecie) posłużyła do zabawy przez kilka godzin, a potem coś się złamało, urwało i trzeba było ją wyrzucić? A ile razy zdarzyło się, że wcale nie tania rzecz okazała się równie nietrwała albo po prostu szybko się znudziła?

zestawpintoy_4 (więcej…)

04 XI2013

O prezentach urodzinowych (recenzja wbijanki Pintoy)

by joanna

Dziś są pierwsze urodziny naszego młodszego synka. Minął rok ,odkąd pojawił się na świecie. Jest w tym coś niezwykłego, że w ciągu tego czasu Ziemia okrążyła Słońce i ponownie znalazła się w punkcie startu – zamknął się pewien cykl i rozpoczął kolejny. Kiedy jesteśmy dużo starsi, nie odczuwamy zwykle tego nowego początku. U dzieci etapy rozwoju dzielone na lata są niezwykle wyraźne. Oseska do ostrożnie chodzącego mowlaka dzieli tylko 12 miesięcy. Dorosły nigdy nie będzie w stanie powtórzyć takiego wyczynu.

Jestem dumna z moich synków, ich dni urodzin to też moje święto! (Kto chce poczytać o tym, jak się rodzili, zapraszam tu).

Prezent od rodzeństwa

butelka_dla_s

Prezenty urodzinowe oczywiście nie są najważniejsze, ale bywają wzruszające.

Kilka dni temu mój starszy synek poprosił o pomoc w przygotowaniu prezentu na urodziny S. Do butelki wrzucił kawałek cytryny, zalał wodą i dodał szczyptę soli. Dlaczego? Nie mam pojęcia! To był jego autorski pomysł. Nie mógł się doczekać wręczenia prezentu i nosił go ze sobą wszędzie. Z moją pomocą zrobił opakowanie na butelkę z niepotrzebnego pudełka, które pokolorował. Dziś wreszcie wręczył bratu prezent, a brat niezmiernie się ucieszył! Mała butelka wypełniona wodą, w której coś pływa, to prosty sposób na zajęcie rocznego dziecka (u Spełnionej Mamy pomysł rozbudowany, ale naprawdę J. nie widział tego wcześniej!).

Organiczna zawartość tego prezentu pewnie lada dzień się zepsuje, więc będziemy mogli spróbować innych rozwiązań z nowym pojemnikiem.

Prezent od rodziców

Od rodziców S. dostał wbijankę Pintoy.

wbijanka_1

Mieliśmy duży problem, co można dać S. (i to będzie problem nigdy się niekończący), bo po starszym bracie ma przecież tyle zabawek. Takiej wbijanki jednak nie miał!

Całość składa się z drewnianego młoteczka i drewnianego stojaka, który ma trzy otwory z gumowymi uszczelkami. W otworach układa się drewniane kule, które dziecko wpycha lub wbija młotkiem – kule wlatują do środka, a potem wytaczają się przez dziurę na zewnątrz (akurat na zdjęciu powyżej tej dziury nie widać). Młotek jest lżejszy niż sądziłam, więc nawet źle użyty nie powinien wyrządzić dużej krzywdy (myślę jednak, że warto nadzorować taką zabawę).

przebijanka_0

Co prawda na pudełku napisano, że to zabawka od 19 miesięcy (ciekawe, czemu 19?), jednak S. wyraził ogromne zainteresowanie – zwłaszcza drewnianymi kulami, które robią dużo hałasu, gdy toczą się po podłodze (sąsiedzi z dołu z pewnością także wyrażą zainteresowanie po pewnym czasie). Synek opanował również walenie młotkiem, a jakże.

A firmę Pintoy ogromnie polubiłam od pierwszego wejrzenia. To już trzecia nasza zabawka tej marki (o kaczuszce pisałam tu). Jestem pod wrażeniem wytrzymałości drewna kauczukowego – zestaw konstrukcyjny, którego recenzję przygotowuję, jest u nas codziennie, prawie od czterech miesięcy, w użyciu przez dwóch małych urwisów.

zestawpintoy_3

 

Sto lat, synku!

20 X2013

EKOankieta!

by joanna

Ponieważ w najbliższym tygodniu będę gościem w dwóch klubach mam (w poniedziałek o 11:00 – Bobo Camp oraz w piątek o 10:00 w moim dzielnicowym Klubie Mam i Tatusiów na Bielanach), gdzie opowiem co nieco o ekologicznym życiu, przygotowałam sobie listę tematów do poruszenia. I z tej listy wyszedł mi właściwie materiał na EKOankietę.

Proponuję Wam zabawę – sprawdźcie samych siebie, czy myślicie ekologicznie? Czy poniższe pytania wydają się Wam oczywiste (może poczujecie się urażeni, że pytam o takie oczywistości, hehe)? A może uważacie, że przesadziłam z tą ekologią na co dzień?

Potraktujcie to wyłącznie jako wstęp do głębszych przemyśleń. Nie chcę Was pouczać! Chętnie za to dowiem się, co sądzicie o poruszonych przeze mnie tematach. Które wydają się Wam wydumane, które są tak podstawowe, że aż dziwnie o nich rozmawiać? Przy niektórych pytaniach znajdziecie linki do moich wpisów, które mogą być inspiracją.

Czekam na Wasze opinie!

ekoankieta (więcej…)

02 IX2013

Udane zdjęcia z wakacji

by joanna

Wróciliśmy z wakacji – niezwykle udanych, zarówno pod względem pogody, jak i odpoczynku oraz zdrowego zmęczenia. Polskie morze i polskie góry, rowery, wycieczki, przyroda, spokój, rosnąca młodzież… Bilans zdecydowanie dodatni, choć kiedy zdecyduję się na podsumowanie naszych wyjazdów, w rubryce „nieeko” znajdzie się kilka przymusowych kompromisów… Ale o tym kiedy indziej.

Czas trochę rozruszać blog, który przez ostatni miesiąc działał na zwolnionych obrotach.

Nasz starszy syn bardzo lubi robić zdjęcia moją lustrzanką (ne puero gladium? He, he), jednak naszym zdaniem jest jeszcze za mały na własny aparat. Chyba że nie jest to Nikon, a… Lipton!

aparat_2 (więcej…)

08 VIII2013

Ekologia w mediach, Organiczni we „Wproście”

by joanna

Na szczęście mamy wakacje, blog działa na zwolnionych obrotach, sezon ogórkowy w pełni, z niczym się nie spieszymy… Tymczasem niektóre media wyczuły gorący temat: jak zniechęcić Polaków do ekologii? Zaczęło się od „Polityki” – „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności” Marcina Rotkiewicza, jest też odpowiedź Petera Stratenwertha na ten tekst. Za ciosem poszedł „Wprost” i postanowił przyjrzeć się Polakom, którzy mają z ekologią nieco więcej wspólnego niż przeciętni mieszkańcy naszego kraju.

wprost

Artykuł „Ekofundamentaliści” Izy Smolińskiej („Wprost” nr 32/2013) powstał przy naszym skromnym udziale – nasza rodzina została pokazana jako umiarkowana i w miarę racjonalna. Mogłam autoryzować tekst, więc wszystko, co przeczytacie o nas, jest prawdą (choć oczywiście ujętą skrótowo). Nie mamy telewizora, nie używamy żelazka, kupujemy żywność ekologiczną i jeździmy na rowerach. Piorę pieluchy tetrowe (częściej bambusowe) i mogłabym używać papieru toaletowego wielokrotnego użytku. Szanujemy wybory innych, ale wymagamy, aby inni szanowali nasze.

– Nie jesteśmy jakimiś świrami

– mówię ja, a zaraz po mnie pojawiają się niby te prawdziwe świry… Czyli Akademia Bosej Stopy. Opis tego pomysłu ogromnie mnie zachęcił do przyjrzenia się powstającej ekowiosce. Czytelnik artykułu powinien czuć się jednak zniechęcony: ostatnia część tekstu to lanie zimnej wody na rozpalone głowy tych, którym spodobał się pomysł życia bliżej natury. Wypowiadają się więc autorytety – czyli kto? Lekarze. Polacy ufają lekarzom i jeśli pan doktor zapisze pigułki, witaminy, krople, maści, to Polak bezmyślnie wszystko wykupi i będzie bezmyślnie stosował. Dlatego omijam zwykłych lekarzy szerokim łukiem (o tym w artykule już nie ma). Ostatnia wizyta w państwowej przychodni z młodszym synkiem (który został nazwany dzieckiem z trzeciego świata) umocniła mnie w postanowieniu: do lekarza tylko po zwolnienie.

Tak więc autorka artykułu przytacza słowa „autorytetów”, którzy oburzają się na porody w domu, towarzystwo douli, porody lotosowe, nieszczepienie dzieci. O nieszczepieniu dzieci pisać tu nie będę, tylko w skrócie wyrażę mój pogląd: przymus szczepienia i brak rzetelnej informacji na temat skutków szczepionek wyrządzają dużą szkodę dzieciom i rodzicom. Ale o tym innym razem.

Tymczasem eko-Polacy zachowują się jak neofici. Bezkompromisowo odrzucając zdobycze cywilizacji, nierzadko zatracają granicę między tym, co rzeczywiście zdrowe, a tym, co niebezpiecznie przypomina chorobliwą obsesję.

– pisze autorka. Ja jednak wierzę, że większość „eko-Polaków” zanim coś odrzuci, dowie się, co jest lepsze i dlaczego. I że nie przestanie poszukiwać rozwiązań przyjaznych naszej planecie.

warsztaty_2

PS W sobotę zapraszam Was do Jazdowa, gdzie będę bawić się z dziećmi w szukanie pomysłów, np. co zrobić z guzika. Informacje: https://www.facebook.com/events/468890973206560/ Do zobaczenia!

18 VII2013

Recykling – biżuteria. Recenzja

by joanna

Tę zabawkę wypatrzyłam na naszym Bielańskim Jarmarku Rodzinnym, na stoisku Zabawek Artis. Ponieważ na moich warsztatach zajmowałam się właśnie biżuterią (z guzików), byłam ogromnie ciekawa, jak działa zabawka nazwana Recykling – biżuteria.

artis (więcej…)

01 VII2013

Warsztaty Organicznych na Bielańskim Jarmarku Rodzinnym

by joanna

warsztaty_12 (więcej…)

05 VI2013

Ekochińczyk z tego, co pod ręką

by joanna

Uciekliśmy na kilka dni w góry, a tam – niestety – brzydka pogoda, wróg wycieczek pieszych i rowerowych. Co najlepiej sprawdza się w deszczowe dni? Oczywiście gry planszowe.

chinczyk1 (więcej…)

15 V2013

Kauczukowe cuda

by joanna

Czy znacie problem nadmiaru zabawek? My już dawno doszliśmy do wniosku, że musimy selekcjonować rzeczy, które dostają się w ręce chłopców. Co mogę, to szyję (na przykład matę edukacyjną dla S.), a gdy kupuję, to najchętniej zabawki drewniane. Są trwałe, ładne, naturalne, miłe w dotyku i oryginalne. Ostatnio zainteresowały mnie te wykonane z drzewa kauczukowego, ponieważ ich produkcja jest swego rodzaju recyklingiem drzew.

kauczukowiec_3 (więcej…)

07 IV2013

Pieczątki z ziemniaka

by joanna

Zabawa stara jak ziemniak… Co zrobić, gdy właśnie się okazało, że ekologiczne ziemniaki, kupione tydzień temu, zaczęły kiełkować? Wyrzucić szkoda…

Wyszorowałam je mydłem i raz-dwa wycięłam pieczątki.

pieczatki_1 (więcej…)

13 III2013

Milofil i spółka

by joanna

Chorowania dzień kolejny… Wczoraj zaskoczyła nas wysypka, która pojawiła się u J. na plecach i klatce piersiowej. Była tak blada, że chyba sama się wstydziła swojej niepozorności i szybko sobie poszła. Wezwany lekarz obejrzał J., pogadał z nim trochę i przepisał górę świństw, których nie zamierzam nikomu podawać, ale przynajmniej diagnozę postawił – wirusówka z wysypką i gorączką. Myślałam, że może zanosi się na szkarlatynę, ale tym razem to nie to.

Dziś J. nie miał prawie temperatury, miał natomiast ogromne oczekiwania co do programu rozrywkowego. Rano robiliśmy potwory-kwiaty-ukwiały z butelek. W południe zasnęłam, próbując uśpić chłopaków. Po południu przenieśliśmy się do kuchni i upiekliśmy chlebek porowo-paprykowy oraz ciasteczka owsiane bez cukru. O ciasteczkach napiszę jutro, bo wyszły świetne, ale muszę jeszcze dopracować skład, żeby były choć odrobinę słodkie. Nazwę je franciszki na cześć Franciszka I, tego z Argentyny, bo podoba mi się imię (i ojczyzna) nowego papieża.

A dziś będzie o Milofilu.

milofil (więcej…)

11 III2013

Zaczarowana taśma klejąca

by joanna

Czeka nas tydzień w domu – J. złapał prawdopodobnie grypę i musi ją porządnie przechorować. Dobry test dla matki przedszkolaka: co zrobić, żeby dziecko nie umarło z nudów, a rodzicielka nie zwariowała od tego, że nie ma sekundy spokoju (S. chce cyca, J. ma gorączkę, S. chce cyca, J. chce, żeby mu czytać, S. chce cyca, J. chce, żeby pobawić się z nim autami itd.).

Sięgnęłam po szeroką taśmę klejącą, nożyczki, marker (swoją drogą muszę kupić ekologiczny marker, bo ten strasznie śmierdzi) i moje recy-pudło. Żeby dziecko było szczęśliwe, wystarczy wyczarować mu jednodniową zabawkę, którą może samo zrobić, a potem bez żalu zniszczyć. Wczoraj zaczęliśmy od skromnego pasa startowego.

tasma_1 (więcej…)

22 II2013

Kolejka linowa z recyklingu

by joanna

Zabawki zrobione samodzielnie z materiałów z odzysku mają mnóstwo zalet. Po pierwsze, łatwo je wykonać z tego, co akurat mamy pod ręką (u nas wystarczy zajrzeć do specjalnej torby z etykietką WTÓRNE). Po drugie, wciągają dziecko do zabawy – samodzielne wykonanie pod okiem dorosłego uczy, jak przyjemna jest radość tworzenia. Po trzecie, zabawkę, która zwykle jest nietrwała, bardzo łatwo zutylizować i robi się to bez żalu, bo w razie potrzeby zrobimy nową.

kolejka_linowa_1 (więcej…)