14 XI2017

Domowy kompostownik: początek przygody

by joanna

Przez kilka ostatnich miesięcy zbieraliśmy odpadki organiczne do kubełków trzymanych na balkonie. Co jakiś czas wywoziliśmy je na działkę, aby zasiliły pryzmę kompostową. Przyszedł jednak listopad i sezon działkowy się skończył. Nadszedł czas na nasz domowy kompostownik.

Domowy kompostownik

Domowy kompostownik

Odkąd zaczęliśmy odkładać odpadki organiczne na kompost, prawnie zupełnie zrezygnowaliśmy z używania młynka koloidalnego. Wszystkie możliwe odpadki były przez nas przetwarzane ponownie w postaci zupy, a dopiero potem lądowały w wiaderkach. (Zupa z takich resztek jest fantastyczna – nigdy do końca nie wiemy, jaki smak będzie przeważał, ale wystarczy na samym końcu dodać passatę pomidorową i wychodzi pomidorowa!).

Domowy kompostownik – zrób to sam

Na pomysł zbudowania kompostownika wpadłam po przeczytaniu książki Kasi Wągrowskiej „Życie zero waste” oraz obejrzeniu kompostownika Agnieszki z Ekologiki.

Wykorzystałam do tego trzy ikeowskie (a jakże) pudła po zabawkach. Służyły nam wiele lat, jednak przestały być potrzebne.

Jak zrobić domowy kompostownik?

Jak zrobić domowy kompostownik?

Użyłam pudeł w trzech rozmiarach. Największe jest obudową z miejscem na herbatkę kompostową, średnie (czerwone) stanowi centrum dowodzenia dżdżownic, a najmniejsze służy przede wszystkim jako izolacja i miejsce na odpadki, których dżdżownice nie lubią (np. czosnek).

Kompostownik musi mieć wentylację, dlatego wyznaczyłam otwory w każdej ze ścianek pudeł. Nawet jeśli nie ma w nim dżdżownic, odpadki muszą mieć dostęp powietrza. Inaczej zaczną gnić albo pleśnieć – jedno i drugie to sygnały, że kompostownik jest źle prowadzony.

Jak zrobić domowy kompostownik?

Jak zrobić domowy kompostownik?

Otwory (średnica około 5 mm) zrobił mój sąsiad za pomocą wkrętarki – okazało się to robotą na kilka minut.

Na spód czerwonego pojemnika położyłam kawałki kory, zasypałam to kompostem przywiezionym z działki razem z dżdżownicami, a na wierzch powoli dokładam odpadki.

Centrum dowodzenia dżdżownic

Centrum dowodzenia dżdżownic

Nasza wydajność nie jest duża, zaledwie kilka litrów odpadków organicznych na tydzień – jak na czteroosobową rodzinę, która żywi się niemal wyłącznie w domu, to chyba mało.

Izolacja kompostownika

Do izolacji użyłam styropianu (otrzymany od znajomych), w którym także zrobiłam otwory wentylacyjne. Wiem jednak, że moja izolacja nie jest wystarczająca na wypadek dużego zimna i jestem gotowa zabrać kompostownik do domu przy pierwszych przymrozkach.

Kompostownik z izolacją

Kompostownik z izolacją

Teraz temperatura w centrum dowodzenia dżdżownic jest wystarczająca (ciepło powstaje m.in. podczas rozkładu materii organicznej). Jednak muszę bardzo uważać przy mrozie. Dżdżownice giną w zbyt niskich temperaturach – inne niedogodności, takie jak brak wilgoci, są w stanie przehibernować.

Uciekające dżdżownice

Niezadowolone dżdżownice starają się opuścić miejsce, które nie dostarcza im ciepła, wilgoci i pożywienia. Przyznaję, że wizja dżdżownic opuszczających kompostownik nieco mnie przeraża. Nie mogę zrezygnować z otworów wentylacyjnych, więc ostatecznie mogę zamontować w nich siateczkę. Mam jednak nadzieję, że nie będzie to potrzebne.

Nasze dżdżownice

Nasze dżdżownice

Dżdżownice lubią dostawać prezenty, takie jak łodygi słonecznika. W tych pustych rurkach chętnie się będą rozmnażać – właśnie taki prezent dostały od znajomej mojego męża. Mam nadzieję, że przekonam je do pozostania w centrum dowodzenia!

Łodygi słonecznika

Łodygi słonecznika

Trzymajcie kciuki za nasze ślicznotki. Przyjechały do nas z działki razem z kawałkiem swojego domu. To ważne, aby dbać o ich otoczenie: nie udusić, nie utopić, nie zagłodzić, nie przeziębić… Mam nadzieję, że damy radę przetrwać zimę. Będziemy je karmić dobrą tekturą!

Przydadzą mi się wszystkie mądre rady doświadczonych hodowców i hodowczyń dżdżownic. Więc jeśli chcecie podzielić się swoim doświadczeniem, piszcie.

Na koniec polecam Wam jeszcze publikację dla dzieci, która przybliża temat rolnictwa ekologicznego: „Zaprzyjaźnij się z dżdżownicą” (tu w wersji PDF). Choć została napisana dla najmłodszych, zapewniam, że dorośli także dowiedzą się z niej sporo. Sama na przykład dowiedziałam się o możliwości samozapłonu kompostu!

„Zaprzyjaźnij się z dżdżownicą”

„Zaprzyjaźnij się z dżdżownicą”

A może zainspirowałam Was do założenia własnego kompostownika, aby nie marnować więcej ani kawałka cennej materii organicznej, która może zamienić się w cenny nawóz?

05 X2017

„Roślinne porady. Warzywa” – recenzja

by joanna

„Roślinne porady. Warzywa” to pierwsza książka Sebastiana Kulisa, twórcy bloga Roślinne Porady, gdzie zamieszcza krótkie, treściwe, przydatne, a czasem zaskakujące informacje na temat roślin. Niewielka, ale napełniona wiadomościami książka jest swoistym przewodnikiem dla tych, którzy chcą nauczyć się czerpać z natury, szanując jej zasady.

„Roślinne porady. Warzywa”

„Roślinne porady. Warzywa”

Sebastian urzekł mnie swoim pisaniem: jest zwięzłe, rzeczowe i celowe. Jako że jestem ogrodniczką z bardzo niewielkim dorobkiem i małymi możliwościami, wszystkie porady przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Muszę przyznać, że zawarcie na kilkudziesięciu stronach podstaw ogrodnictwa jest nie lada sztuką i wymaga talentu. Dzięki temu, że informacje są podane przystępnie, prostym językiem, zrozumie je każdy laik. I choć nasza działka należy do tych wyjątkowo nieprzyjaznych uprawom, w przyszłym roku spróbuję, za radą Sebastiana, posadzić prostsze w obsłudze warzywa. Zwłaszcza że mamy do dyspozycji wspaniały kompost.

„Roślinne porady. Warzywa”

„Roślinne porady. Warzywa”

Autor ma niewątpliwy dar dzielenia się wiedzą, która jest efektem jego ciężkiej pracy w ogrodzie i kuchni. Pisze konkretnie, co lubię, ale z książki przebija jasny przekaz: natura jest ważna, szanujmy ją, słuchajmy jej zasad, nie niszczmy jej.

Moim zaskoczeniem był rozdział na temat kosmetycznego użycia warzyw – nie spodziewałam się go! Jestem pewna, że skorzystam co najmniej z jednej rady, dotyczącej pielęgnacji włosów czarną rzepą.

„Roślinne porady. Warzywa”

„Roślinne porady. Warzywa”

Bogactwo wymienionych warzyw, niby zwyczajnych, robi wrażenie. Dzięki Kooperatywie Dobrze (w której zrobiłam powyższe zdjęcia) znałam prawie wszystkie z listy i bardzo cieszyły mnie wszystkie dodatkowe informacje na temat ich właściwości. Każde warzywo jest opatrzone informacją, kiedy należy je siać, a kiedy powinniśmy zbierać plony. Proste ikony informują nas o poziomie trudności uprawy, a także wymaganiach rośliny. Wszystko do ogarnięcia jednym rzutem oka!

Polecam Wam serdeczne „Roślinne porady. Warzywa”, a także blog Sebastiana. Przekonajcie się, jak przystępnie i ciekawie można pisać o warzywach. Książkę zostawię pod ręką do częstego zaglądania!

Sebastian Kulis, „Roślinne porady. Warzywa”

Wyd. Ogarnij Miasto 2017

Cena okładkowa: 45 zł, do kupienia za 30 zł w księgarni internetowej

21 V2017

Nawozy BiOgardena – naturalne wspomaganie upraw

by joanna

Nawozy BiOgardena, zawierające trzy najważniejsze dla roślin pierwiastki: azot, fosfor i potas, a pozbawione dodatków, których nie chcemy w ekologicznym ogrodzie, mogą być dobrym rozwiązaniem, gdy nasze uprawy wymagają wsparcia. Niezależnie od tego, czy naszym ogródkiem jest balkon, czy warzywnik z prawdziwego zdarzenia. 

Nawóz BiOgardenia i nasze pomidorki

Nawóz BiOgardenia i nasze pomidorki

Nawozy BiOgardena to obecnie trzy rodzaje produktu: przeznaczony do szybkiego działania nawóz interwencyjny, nawóz uniwersalny oraz nawóz do trawników. Wszystkie zostały dopuszczone do sprzedaży i użytku na terenie Unii Europejskiej jako nawozy ekologiczne (zgodne z wymaganiami upraw ekologicznych).

Uniwersalny nawóz BiOgardena, skład

Uniwersalny nawóz BiOgardena, skład

Ich opakowania są na tyle niewielkie i niedrogie, że śmiało można ich wypróbować nawet w domowych warunkach. (Na naszym balkonie rośnie trochę kwiatów oraz pomidorki – rośliny dostały właśnie swoją porcję nawozu, dzięki czemu – mam nadzieję – wyrosną piękne i smaczne).

Firma produkująca nawozy jest polska (nawozy powstają w fabryce na terenie UE).

Nawozy BiOgardena są dopuszczone do sprzedaży jako nawozy ekologiczne

Nawozy BiOgardena są dopuszczone do sprzedaży jako nawozy ekologiczne

Naturalne nawozy BiOgardena

W nawozach BiOgardena dwie sprawy są szczególnie ważne.

Po pierwsze, skład, który uwalnia w odpowiednim tempie, w zależności od potrzeb rośliny. Dzięki temu, że składniki odżywcze są pobierane przez roślinę stopniowo, nawóz starcza na długi czas i nie ma ryzyka, że roślina dostanie jedną, silną dawkę nawozu. Nawóz BiOgardena, zanim nakarmi roślinę, musi być przetworzony przez pożyteczne mikroorganizmy żyjące w glebie. Ich aktywność jest zależna od warunków zewnętrznych (wilgoć, temperatura) i powiązana z aktywnością rośliny. Materia organiczna znajdująca się w nawozie jest dla mikroorganizmów pożywieniem, które przerabiają na pożywienie dla roślin zgodnie z cyklem przyrody.

Tak wygląda nawóz uniwersalny BiOgardena

Tak wygląda nawóz uniwersalny BiOgardena

Po drugie, nawozy BiOgardena są bezpieczne dla zwierząt, w tym psów i pszczół. (Co ciekawe, nawóz uniwersalny wygląda i pachnie jak karma dla psa czy kota, dlatego lepiej trzymać go w miejscu niedostępnym dla pupili). Nie zawierają GMO, nie mają szkodliwego wpływu na środowisko. Jeśli na działce wolimy wybierać gotowe produkty do nawożenia, w tym wypadku nie musimy martwić się o skład – BiOgardena to nawóz ekologiczny. W przeciwieństwie do konwencjonalnych nawozów wspomaga rozwój życia organicznego w glebie.

Nawóz należy zmieszać z glebą

Nawóz należy zmieszać z glebą

Nasze pomidorki

Nie jestem wybitną ogrodniczką, dlatego z ciekawością będę obserwować, co urośnie z nawożonych BiOgardeną pomidorków. Podsypałam je niewielką ilością nawozu podczas przesadzania – granulki zmieszałam z ziemią i podlałam.

Nasze pomidorki po przesadzeniu, z nawozem

Nasze pomidorki po przesadzeniu, z nawozem

Na podorędziu mam także butelkę nawozu interwencyjnego, naturalnej szybkiej pomocy roślinom, które np. zmarzły albo przyschły. Ten nawóz rozcieńcza się z wodą i stosuje na liście lub podlewając roślinę.

BiOgardena, nawóz interwencyjny

BiOgardena, nawóz interwencyjny

Myślę, że BiOgardena może być dobrym rozwiązaniem m.in. dla mniej wprawnych działkowiczów, którzy nie mają czasu na wytwarzanie własnego nawozu. Myślę też, że mogą być nim zainteresowani także ci ogrodnicy, których interesują intensywne, ale bezpieczne sposoby nawożenia. BiOgardeną można nawozić warzywa, owoce, rośliny ozdobne – również drzewa. Osobny preparat jest przeznaczony do trawników.

BiOgardenastrona producenta

Nasze balkonowe bratki

Nasze balkonowe bratki

09 V2013

Ekologiczny sposób na gołębie

by joanna

Nie lubię gołębi! Bardzo mi przykro. Nie lubię i już. Są brudne, roznoszą choroby i jest ich za dużo, dlatego to, że srają jak każdy ptak, przybiera czasem postać katastrofy!

Ktokolwiek zmagał się kiedyś z gołębiami na balkonie, ten wie, że to problem wręcz etyczny. Kiedy już pojawi się gniazdo, a w nim jajka, głupio wywalić.

Długo szukałam rozwiązania – jak zapobiegać panoszeniu się gołębi na balkonie. Stawialiśmy wiatraczki dziecięce, wręcz wiatraki, ale niszczyły je warunki atmosferyczne i ciągle trzeba było kupować nowe. W końcu wymyśliłam, że gołębie na pewno boją się większych ptaków. Szukałam najpierw sztucznych orłów, ale wybór w sieci okazał się marny. W końcu, po trzech latach poszukiwań, znalazłam gawrona!

sztuczny_gawron_0

Okazało się, sztuczne ptaki można kupić w przydrożnych sklepach z krasnalami. Jest spory wybór gatunków, zwykle zwierzęta są naprawdę podobne do pierwowzoru. Sztuczny gawron kosztował nas 40 zł. Jest zrobiony z żywicy epoksydowej i wzbudza strach wśród gołębi. Sprzedawca powiedział, że często gawrona kupują piekarze.

Pewnego dnia przyleciała do niego wrona i chciała go przepędzić z naszego balkonu… Próbowała chyba pół godziny! A więc wrony się nie boją. Małe ptaszki – sikorki, wróble – też mają naszego gawrona w nosie. Ale gołębie… Nie mają jakoś śmiałości nas odwiedzać.

Gawrona przymocowaliśmy solidnie, zipami:

sztuczny_gawron_1

Przetrwał już jedną zimę i ma się dobrze.

Polecam. Kamień z serca, gołębie z balkonu (albo ogrodu, gdziekolwiek chcemy).

Można też oczywiście postawić sobie i orła…

 

26 IV2013

Recykling kawy: odmładzający peeling

by joanna

Jeśli parzycie sobie prawdziwą  kawę, nie wyrzucajcie fusów! Jest kilka sposobów na ich wykorzystanie.

[Uaktualnienie 1.09.2015 r.] Wprawdzie ja już niemal dwa lata nie piję kawy, za to mój mąż zaczął parzyć ją regularnie dla siebie. Dzięki temu mam stałą dostawę ciemnych fusów, które stanowią podstawę mojego ulubionego peelingu.

W zależności od tego, jak drobno zmielimy ziarna, tak gruby będzie nasz peeling.

peeling_kawowy_1

Kofeina zawarta w kawie ma znakomite działanie antycellulitowe. Chodzi przede wszystkim o działanie od wewnątrz – po spożyciu kawy – ale użycie fusów jako kosmetyku także może mieć dobre skutki.

Drobniejsze fusy można z powodzeniem wykorzystać do peelingu twarzy. Musimy tylko dobrać do fusów olejek odpowiedni do naszej cery.

peeling_kawowy_3

Jak stosować fusy z kawy

  • Po pierwsze – najzwyklejszy peeling. Do fusów z kawy dodajemy kilkanaście kropel odżywczego olejku kosmetycznego – polecam olej arganowy (więcej o jego właściwościach przeczytasz tu). Może być to zarówno peeling twarzy, jak i całego ciała. Do dokładnego usunięcia peelingu używam rękawicy GLOV.
  • Po drugie – okłady z fusów. Należy zmieszać fusy z kawy z oliwą/olejem, posmarować mieszanką ciało tam, gdzie wydaje nam się zacellulitowane, i zawinąć te partie folią aluminiową lub spożywczą (chodzi o zachowanie ciepła). Postać kilkanaście minut, wyglądając jak popsuty android, a następnie spłukać wodą.
peeling_kawowy_2

Do fusów z kawy dodaję organiczny olej arganowy Etja.

To chyba najtańszy kosmetyk naturalny, jaki znam: zrecyklingowana kawa!

Ciekawostka: pielęgnacja ogrodu

Fusy z kawy można umieścić na grządkach i w doniczkach z uprawami. Ponieważ mają właściwości zakwaszające, dobrze się upewnić, które rośliny będą wdzięczne za taki okład z kawy. A są to na przykład pomidory.

  • Podobno kawa zawiera sporo cennych dla roślin składników mineralnych, w tym azot.
  • Jest także naturalnym odstraszaczem ślimaków i… kotów. Jeśli koty Wasze lub Waszych sąsiadów lubią grzebać w Waszym ogrodzie, fusy z kawy zmieszane ze skórką pomarańczową skutecznie zniechęcą sierściuchy do niszczenia upraw. Podobno.

 

20 IV2013

Ogrodnictwo balkonowe – zasiałam truskawki!

by joanna

Jestem ogrodowym laikiem i szybko się to nie zmieni, ale muszę przyznać, że pielęgnowanie roślin jest przyjemne. Gdybym miała własny ogródek przy domu, na pewno postarałabym się bardziej, obecnie jestem skazana na balkon i nadziałkę (jak mówi J.).

Dziś wreszcie uporządkowałam sprawy balkonowe, a impulsem był zakup w sklepie Tchibo dwóch kompletów do samodzielnego wysiania truskawek (promocja – drugi produkt 50% taniej). Za 45 zł otrzymałam dwie doniczki z osłonkami, ziemię i nasiona z gwarancją, że nie są GMO.

truskawki_tchibo

Postanowiłam, że dziś wreszcie skończę z nieładem w głównej donicy i usunąwszy badyle oraz dziwne przedmioty wrzucone przez sąsiadów z góry, posadziłam jałowiec i bratki (otrzymane za elektrośmieci) oraz mieczyk, który J. sadził w przedszkolu.

balkonowy_ogrodek_1

Ten żółty płyn na zdjęciu to woda z kiełkownicy (akurat hodujemy ekokiełki soczewicy) – ma ona podobno dużo dobrych składników potrzebnych roślinom. Traktuję ją jako naturalny nawóz.

balkonowy_ogrodek_2

Rozsadziłam też moje pomidorki, które dostałam od Kasi – słucham jej rad, co robić z nimi, bo opanowanie zasad hodowli pomidora trochę mnie przerasta. I oczywiście zasiałam truskawki. Niemieckie, he he. Kupione w sklepie z kawą. Taki świat…

A wszystkie rośliny będę oczywiście opryskiwać wywarem z orzechów piorących!

 

19 IV2013

Ekologiczny środek ochrony roślin z OP*

by joanna

*OP – orzechy piorące (żeby tytuł nie był za długi).

Niedawno dzięki naszej znajomej zostałam balkonowym hodowcą pomidora. Konkretnie – koktajlowego.

pomidorki

(więcej…)