21 V2017

Nawozy BiOgardena – naturalne wspomaganie upraw

by joanna

Nawozy BiOgardena, zawierające trzy najważniejsze dla roślin pierwiastki: azot, fosfor i potas, a pozbawione dodatków, których nie chcemy w ekologicznym ogrodzie, mogą być dobrym rozwiązaniem, gdy nasze uprawy wymagają wsparcia. Niezależnie od tego, czy naszym ogródkiem jest balkon, czy warzywnik z prawdziwego zdarzenia. 

Nawóz BiOgardenia i nasze pomidorki

Nawóz BiOgardenia i nasze pomidorki

Nawozy BiOgardena to obecnie trzy rodzaje produktu: przeznaczony do szybkiego działania nawóz interwencyjny, nawóz uniwersalny oraz nawóz do trawników. Wszystkie zostały dopuszczone do sprzedaży i użytku na terenie Unii Europejskiej jako nawozy ekologiczne (zgodne z wymaganiami upraw ekologicznych).

Uniwersalny nawóz BiOgardena, skład

Uniwersalny nawóz BiOgardena, skład

Ich opakowania są na tyle niewielkie i niedrogie, że śmiało można ich wypróbować nawet w domowych warunkach. (Na naszym balkonie rośnie trochę kwiatów oraz pomidorki – rośliny dostały właśnie swoją porcję nawozu, dzięki czemu – mam nadzieję – wyrosną piękne i smaczne).

Firma produkująca nawozy jest polska (nawozy powstają w fabryce na terenie UE).

Nawozy BiOgardena są dopuszczone do sprzedaży jako nawozy ekologiczne

Nawozy BiOgardena są dopuszczone do sprzedaży jako nawozy ekologiczne

Naturalne nawozy BiOgardena

W nawozach BiOgardena dwie sprawy są szczególnie ważne.

Po pierwsze, skład, który uwalnia w odpowiednim tempie, w zależności od potrzeb rośliny. Dzięki temu, że składniki odżywcze są pobierane przez roślinę stopniowo, nawóz starcza na długi czas i nie ma ryzyka, że roślina dostanie jedną, silną dawkę nawozu. Nawóz BiOgardena, zanim nakarmi roślinę, musi być przetworzony przez pożyteczne mikroorganizmy żyjące w glebie. Ich aktywność jest zależna od warunków zewnętrznych (wilgoć, temperatura) i powiązana z aktywnością rośliny. Materia organiczna znajdująca się w nawozie jest dla mikroorganizmów pożywieniem, które przerabiają na pożywienie dla roślin zgodnie z cyklem przyrody.

Tak wygląda nawóz uniwersalny BiOgardena

Tak wygląda nawóz uniwersalny BiOgardena

Po drugie, nawozy BiOgardena są bezpieczne dla zwierząt, w tym psów i pszczół. (Co ciekawe, nawóz uniwersalny wygląda i pachnie jak karma dla psa czy kota, dlatego lepiej trzymać go w miejscu niedostępnym dla pupili). Nie zawierają GMO, nie mają szkodliwego wpływu na środowisko. Jeśli na działce wolimy wybierać gotowe produkty do nawożenia, w tym wypadku nie musimy martwić się o skład – BiOgardena to nawóz ekologiczny. W przeciwieństwie do konwencjonalnych nawozów wspomaga rozwój życia organicznego w glebie.

Nawóz należy zmieszać z glebą

Nawóz należy zmieszać z glebą

Nasze pomidorki

Nie jestem wybitną ogrodniczką, dlatego z ciekawością będę obserwować, co urośnie z nawożonych BiOgardeną pomidorków. Podsypałam je niewielką ilością nawozu podczas przesadzania – granulki zmieszałam z ziemią i podlałam.

Nasze pomidorki po przesadzeniu, z nawozem

Nasze pomidorki po przesadzeniu, z nawozem

Na podorędziu mam także butelkę nawozu interwencyjnego, naturalnej szybkiej pomocy roślinom, które np. zmarzły albo przyschły. Ten nawóz rozcieńcza się z wodą i stosuje na liście lub podlewając roślinę.

BiOgardena, nawóz interwencyjny

BiOgardena, nawóz interwencyjny

Myślę, że BiOgardena może być dobrym rozwiązaniem m.in. dla mniej wprawnych działkowiczów, którzy nie mają czasu na wytwarzanie własnego nawozu. Myślę też, że mogą być nim zainteresowani także ci ogrodnicy, których interesują intensywne, ale bezpieczne sposoby nawożenia. BiOgardeną można nawozić warzywa, owoce, rośliny ozdobne – również drzewa. Osobny preparat jest przeznaczony do trawników.

BiOgardenastrona producenta

Nasze balkonowe bratki

Nasze balkonowe bratki

28 X2016

Konferencja Szkoły na Widelcu dla dyrektorów szkół i nauczycieli

by joanna

Fundacja Szkoła na Widelcu jest moją ulubioną polską organizacją działającą na rzecz promocji zdrowego odżywiania (się) dzieci. Czemu ulubioną? Pewnie dlatego, że jest skuteczna, jej osiągnięcia bywają widowiskowe, a zarazem całej wspaniałej ekipie daleko do poważnej instytucji, któraby ze śmiertelną powagą pouczała rodziców, nauczycieli czy kucharki. Nawet prelekcje SnW na poważne tematy są wspaniałym wydarzeniem. Tak właśnie było 25 X 2016 r. na konferencji dla nauczycieli „Dobre żywienie dzieci i młodzieży w praktyce”.

Grzegorz Łapanowski

Grzegorz Łapanowski

Grzegorz Łapanowski (mój wywiad z nim, specjalnie dla Organicznych, przeczytacie tutaj) jest niezwykle charyzmatycznym liderem działającym na rzecz zdrowego odżywiania. Dzięki swoim umiejętnościom komunikacyjnym dociera z pozytywnym przekazem do wszystkich – i do dorosłych, i do dzieci. Miałam przyjemność poznać część zespołu fundacji, także w działaniu (SnW prowadzi warsztaty w szkole naszego syna), więc mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszyscy są fantastycznymi orędownikami zdrowego odżywiania. A także fachowcami. (więcej…)

25 VII2016

Drugi sklep Kooperatywy Dobrze w Warszawie

by joanna

11 lipca 2016 roku Kooperatywa Dobrze otworzyła swój drugi sklep w Warszawie, przy ul. Andersa 27 (pierwszy sklep działa i będzie działał! Zapraszamy na Wilczą 29a).

andersa_7

Nowa lokalizacja to nie tylko krok w stronę północy lewobrzeżnej Warszawy (Żoliborz jest tuż za miedzą). Sklep na Andersa dzięki swojej powierzchni może zaoferować większą różnorodność towaru, w tym kosmetyków i detergentów.

andersa_6

Myślę, że wielu klientów Kooperatywy ucieszy się, że w drugim sklepie wybór warzyw i owoców (sezonowych i lokalnych), produktów sypkich (certyfikowanych eko) oraz jaj i nabiału jest równie zachęcająca, co na Wilczej. Sprawdzeni dostawcy gwarantują pyszne rośliny uprawiane w sposób jak najbardziej naturalny, z poszanowaniem przyrody. Dzięki brakowi pośredników kwota, jaką dostają rolnicy, jest godziwą zapłatą za ich pracę, a sklep może zaoferować klientom żywność najwyższej jakości w cenie niższej niż w innych ekowarzywniakach. (więcej…)

11 V2016

Jak kupować szparagi?

by joanna

Najprostsza odpowiedź to – szybko! Ten pożywny przysmak, ceniony już w czasach starożytnych, nie jest tani, w dodatku w kalendarzu warzyw sezonowych pojawia się tylko na chwilę (maj, czerwiec). Poznajcie trzy zasady, którymi należy kierować się podczas kupowania szparagów, aby zapłacić za najwartościowszy towar.

szparagi_1

Szparagowate to wielka rodzina roślin Asparagus L., z których jako jedyny jadalny w naszej kuchni pojawia się szparag lekarski (Asparagus officinalis L.). Roślina ta pochodzi z rejonów Morza Śródziemnego, była ceniona w starożytnej Grecji – już wtedy ją uprawiano. Jak to bywa z roślinami poddanymi gustom człowieka, w porównaniu do szparagów dziko rosnących te hodowlane straciły nieco na wartości (naukowcy porównali ich zawartość fitoskładników i witaminy C), zyskując łagodniejszy smak, pozbawiony goryczy. Podobno dzikie szparagi rosną jeszcze gdzieniegdzie w Europie, np. we Włoszech, gdzie są wielkim przysmakiem. (więcej…)

03 V2016

Wężymord – to się je!

by joanna

Może polska nazwa tego warzywa nie jest bardzo wdzięczna, z kolei oryginalna nastręcza trudności w prawidłowym wymówieniu (skor-z-onera!). Jest to jednak niewątpliwie roślina, którą warto poznać. Kiedyś leczono nią ukąszenia żmii, dziś znajdziemy ją jak na lekarstwo…

skorzonera_0

Skorzonerę zaczęto prawdopodobnie uprawiać około VII wieku na terenach dzisiejszej Hiszpanii. Dziś popularna jest głównie w Belgii, Holandii, Francji, a także w Niemczech, ale uprawia się ją również w Europie Środkowej i Azji. Jej oryginalna nazwa może pochodzić od starofrancuskiego scorzon (wąż), polski „wężymord” również jest związany z dawnym przekonaniem, że roślina neutralizuje jad żmii; dawniej sądzono też, że leczy dżumę.

Skorzonera należy do rodziny astrowatych, czyli jest pokrewna m.in. z topinamburem, słonecznikiem, karczochem czy cykorią. W kuchni wykorzystuje się korzeń, który może osiągać długość do 30 cm. Pokryty jest czarną lub ciemnobrązową skórą, pod którą kryje się białe wnętrze – szybko ciemniejące pod wpływem światła, po obraniu można skropić korzeń sokiem z cytryny.

skorzonera_2

To nie tylko przysmak, który urozmaici nasz stół. Skorzonera jest wykorzystywana jako roślina lecznicza w leczeniu chorób przewodu pokarmowego, układu krążenia i cukrzycy oraz w profilaktyce schorzeń.

Do jej największych zalet należy zawartość:

  • inuliny, która obniża poziom cukru we krwi oraz poziom cholesterolu, a także wpływa na rozwój flory bakteryjnej jelit (jest naturalnym prebiotykiem), może jednak powodować wzdęcia;
  • błonnika, który ogranicza wchłanianie szkodliwych substancji, obniża ciśnienie krwi;
  • glikozydów nadających smak, pewną ilość witamin (głównie E, B1, B2 i C) i łatwo przyswajalnych związków mineralnych (sód, potas, magnez, wapń, żelazo, fosfor, chlor, karoten), a także kwasu nikotynowego, asparaginy, choliny i lewuliny.

Charakterystyczny dla wężymordu jest mleczny, lepki sok, który wycieka po uszkodzeniu skóry korzenia (jeśli niechcący uszkodzimy warzywo, należy je szybko zjeść, ponieważ zwiędnie). Niektórzy z tego powodu do obierania skorzonery zakładają rękawiczki, ponieważ sok ciemnieje pod wpływem światła i zabarwia skórę.

skorzonera_frytki

Skorzonera pieczona w piekarniku.

Kiedy kupować skorzonerę?

Zbiory wężymordu zaczynają się w październiku, ponieważ jest to jednak roślina odporna na mrozy, można ją wykopywać przez całą zimę, aż do wiosny. Po kupieniu przechowujemy ją w lodówce i zjadamy w ciągu kilku dni, ponieważ szybko więdnie.

A więc teraz (maj) mamy ostatnią szansę na spróbowanie skorzonery z tego sezonu!

Jak jeść skorzonerę?

Walory smakowe skorzonery, porównywanej do szparagów, wydobędziemy na kilka sposobów. Można ją na przykład ugotować. Najsmaczniejszy sposób według mnie polega na upieczeniu obranych korzeni w marynacie z oliwy, soli i cytryny. Wężymord można pokroić w słupki, jak frytki, położyć na blasze i piec około 30 minut w temperaturze 180°C.

Można także ją poddać grillowaniu lub upiec nad ogniskiem, co – jak się okazuje – jest dość czasochłonne.

Grillowana skorzonera.

Grillowana skorzonera.

Odmiany skorzonery to m.in.: Jednoroczna Olbrzymia, Czarny Piotruś, Wulkan, Rosyjska Olbrzymia, Einjährige Riesen, Meres, Prodola, Lange Jan, Maxima, Westlandia i Duplex. Różnią się nieco wymaganiami i zawartością np. błonnika. W Polsce podobno najlepiej rosną odmiany Einjhrigr Riesen (niemiecka) i Lange Jan (holenderska). Jednak ponieważ u nas i tak bardzo trudno kupić wężymord, sądzę, że niełatwo dowiedzieć się o to, jaką odmianę udało nam się kupić. O ile się udało.

skorzonera_1

Wybrana bibliografia:

05 IV2016

Współtwórz kolejny sukces Kooperatywy Dobrze!

by joanna

Już tylko decyzja władz Śródmieścia Warszawy dzieli nas – członków Kooperatywy Dobrze – od otrzymania kluczy do nowego lokalu, w którym chcemy urządzić nasz drugi sklep. Jesteśmy w trakcie zbierania funduszy na remont i kupno wyposażenia niezbędnego do otwarcia działalności. 

Nasz pierwszy sklep, na ul. Wilczej, będzie działał nadal! Jest on naszym wypracowanym wspólnie sukcesem, którego formuła sprawdza się już 1,5 roku (przeczytaj: Mam sklep spożywczy – już od roku!).

Możesz stać się częścią naszego kolejnego sukcesu i pomóc nam sfinansować otwarcie drugiego sklepu. Właśnie trwa zbiórka na portalu PolakPotrafi, gdzie najprościej przekażesz dowolną sumę wspierającą nasz cel. W zamian za wpłatę możesz dostać od nas  naprawdę oryginalny prezent!

Zbiórka na PolakPotrafi.pl: TUTAJ

Możesz też przyjść do naszego sklepu (Warszawa, ul. Wilcza 29a) i kupić bon, który jest pożyczką – udzielanym nam kredytem zaufania. Bon jest kwotowy (różne nominały) i można go zrealizować między grudniem 2016 r. a marcem 2017 r. w obu sklepach. Przeczytaj o akcji „Kredyt zaufania” na stronie Kooperatywy.

banner_Kredyt-zaufania

Dlaczego warto nas wesprzeć?

Kooperatywa Dobrze formalnie jest stowarzyszeniem, które działa non-profit. To oznacza, że nasza działalność, choć sprzedajemy towar w sklepie, nie przynosi zysku. Nasze dochody są rozdysponowane tak, aby pokryć wszystkie wydatki związane z typowymi kosztami sklepu, opłacić osoby zatrudnione w sklepie i prowadzić działalność edukacyjną.

kooperatywa_dobrze

Kooperatywa Dobrze to wciąż rosnąca grupa ludzi (obecnie około 170 członków) zaangażowanych w ideę upowszechniania dobrej żywności (z naciskiem na lokalność i sezonowość) przy jednoczesnym wsparciu polskich rolników, którzy uprawiają bez szkodliwych pestycydów czy herbicydów, z poszanowaniem natury, stosujących naturalne nawozy czy bakterie probiotyczne.

Nasz sklep jest otwarty dla wszystkich!

Chcemy, aby takiej żywności było w Warszawie coraz więcej i żeby nie kosztowała kroci. Chcemy upowszechniać wiedzę o polskich uprawach, zacieśniać związek między miastem a wsią, edukować i samemu się uczyć.

Wpadajcie do Kooperatywy na lokalne i sezonowe warzywa i owoce oraz ekologiczne cytrusy :) Wilcza 29a #kooperatywadobrze #ekomarchewka #ekowarzywa

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Joanna Baranowska (@organiczni.baranowscy.eu)

Wierzymy, że znowu nam się uda – a każdy z Was może być współautorem naszego kolejnego sukcesu. Zapraszam!

24 II2016

Zima i przednówek: jak jeść lokalnie i sezonowo?

by joanna

Jak jeść lokalne i sezonowo, gdy nastają zimowe nudy w kuchni? Dla osób, które starają się przestrzegać zasady lokalności i sezonowości na talerzu, zima i przednówek mogą być okresem wymagającym cierpliwości i pomysłowości.

Jako matka gotująca dla dwóch alergików (sama unikająca glutenu) od kilku lat przerabiam scenariusz – kurka siwa, co na obiad, żeby nie było to samo, co wczoraj? Zwłaszcza że przy alergiach pokarmowych ważna jest różnorodność i rotacja produktów. I jeszcze warto jeść lokalnie i sezonowo… Tym większe wyzwanie, że oprócz przygotowania posiłków domowych muszę jeszcze zaopatrzyć trzylatka w całodzienną wałówkę do przedszkola (w tym obiad łatwy do odgrzania).

Zima i przednówek: jak jeść lokalnie i sezonowo

Zima i przednówek: jak jeść lokalnie i sezonowo

Jak jeść lokalnie i sezonowo

Drugie danie obiadowe zwykle mamy wg standardu – węglowodany, białko i warzywa. Tak jak dwa pierwsze elementy nie stanowią wyzwania (choć przyznaję, że czasem sięgam dalej niż tylko polskie kasze i ziemniaki), tak wybór warzyw zimą jest ograniczony. Dochodzi do tego jeszcze kwestia gustu – nie wszystko nam smakuje, nie wszystko jest wskazane…

Topinambur - odmiana albik.

Topinambur – odmiana albik.

Dla mnie najlepszą lekcją sezonowości warzyw i owoców jest mój dyżur w sklepie Kooperatywy, gdzie ze świeżych produktów mamy tylko polskie i tylko „aktualne”. Jeśli chcę wiedzieć, na co jest sezon, wystarczy, że spojrzę na półki w sklepie na Wilczej. Wbrew obawom naprawdę można zaplanować tygodniowe menu tak, aby codziennie na stole królowało inne warzywo. I uwaga, piszę tu o uprawach ekologicznych lub naturalnych, bez użycia pestycydów czy herbicydów.

Oczywiście zimą królują warzywa korzeniowe, bulwy i kapustne. W zależności od tego, jak sroga jest zima, czasem możemy mieć dostęp do świeżej, lokalnej zieleniny, np. cykorii.

zolte_buraki_1

Żółte buraki.

Magister inżynier Monika Zielińska, absolwentka żywienia człowieka i oceny żywności oraz dietetyki na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, doktorantka w tamtejszej Katedrze Żywienia Człowieka.

monika_ZielinskaSezonowe warzywa dostępne w okresie jesienno-zimowym są bardzo wartościowe z żywieniowego punktu widzenia. Należy pamiętać, że przez długie lata były one podstawą diety człowieka zamieszkującego nasze tereny. Przede wszystkim należy zadbać o odpowiednie urozmaicenie wybieranych warzyw, nie należy też zapominać o kiszonkach warzywnych.

Dodatkowo np. topinambur jest bogaty w inulinę, czyli frakcję węglowodanów stanowiącą pożywkę dla bakterii mlekowych – ułatwia to ich przeżywalność w przewodzie pokarmowym. Można też z powodzeniem korzystać z bardzo wartościowych mrożonych warzyw czy obecnie łatwo dostępnego jarmużu, który jest prawdziwą bombą witaminowo-mineralną. Urozmaicona dieta jest kluczem do zaspokojenia potrzeb organizmu na składniki pokarmowe.

Jakie świeże warzywa lokalne i sezonowe jemy zimą i na przednówku?

  • Warzywa kapustne: jarmuż, kapusta głowiasta biała i czerwona, kapusta pekińska, brukiew, brukselka
  • Warzywa cebulowe: cebula – różne odmiany (czerwona, biała), czosnek, por, szczypior
  • (Warzywa liściowe: cykoria)
  • Warzywa korzeniowe: burak – różne odmiany (czerwony, żółty), marchew (różne odmiany – pomarańczowa, biała, purpurowa), pasternak, pietruszka korzeniowa, seler korzeniowy, topinambur, wężymord (skorzonera)
  • Warzywa psiankowate: ziemniaki – różne odmiany (irga, vienetta, bellarosa)
  • Warzywa strączkowe: fasola, groch suszony, lędźwian, ciecierzyca (trzeba sprawdzić kraj pochodzenia)
Trzy kolory marchewki.

Trzy kolory marchewki.

Kiszonki

Niezmiernie bogate m.in. w witaminę C i bakterie probiotyczne. Kiszonki (te prawdziwe, bez octu) znakomicie ożywiają nasze menu. Kwaśne ogórki czy kapustę lubią zwykle nawet dzieci. Warto samemu kisić warzywa, również te mniej oczywiste (ostatnio jemy kiszony topinambur).

Kiszony topinambur.

Kiszony topinambur.

O tym, jak cenne są bakterie siedzące w kiszonkach, przeczytacie np. w książce „Dobre bakterie”.

Owoce

Jabłka i gruszki to wspaniałe, ale dość monotonne składniki menu. Dlatego oczywiście warto sięgnąć po suszone owoce (koniecznie bez żadnych konserwantów, czyli niesiarkowane itp.). Od czasu do czasu można skubnąć owoców wędzonych, np. śliwek.

gruszki_1

Strączkowe

Błonnik, białko, witaminy i mnóstwo zastosowań roślin strączkowych to tylko część ich zalet. Można zrobić z nich pastę na kanapki, sałatki, kotlety, wkład do zupy…

Grzyby

Pieczarki i boczniaki, zwłaszcza ekologiczne (tak jak u nas w sklepie) to wbrew pozorom nie tylko smaczny dodatek do posiłku. Pieczarki są również źródłem błonnika pokarmowego, kwasu foliowego, witamin z grupy B oraz witaminy D, tak pożądanej w mniej słoneczne miesiące. Do tego zawierają m.in. fosfor, selen, żelazo, miedź. Boczniaki z kolei mają w sobie B-D-glukan, składnik odżywczy o działaniu przeciwnowotworowym. Pozytywne skutki spożywania grzybów to materiał na osobny tekst!

Ekologiczne polskie pieczarki.

Ekologiczne polskie pieczarki.

Zielone triki

Jak urozmaicić stół świeżą zieleniną w zimie i na przednówku? Założyć miniogródek na parapecie. W kilku doniczkach z łatwością wyhodujecie zioła takie jak bazylia, tymianek, kolendra, a do tego koniecznie szczypior – znakomite uzupełnienie śniadania czy kolacji.

 szczypior_1

Orzechy, nasiona i pestki

To oczywiście wspaniały sposób na urozmaicenie dań. Bardzo lubię połączenie pestek słonecznika z jarmużem (np. w pesto jarmużowym czy w koktajlu), dbam o to, aby zazwyczaj nie podgrzewać nasion w wysokiej temperaturze. Choć prażone orzechy czy nasiona np. sezamu smakują wyśmienicie, nie są tak zdrowe jak surowe, ponieważ dochodzi w nich do utlenienia się nienasyconych kwasów tłuszczowych – powstają rakotwórcze kwasy trans. (Przyznaję jednak, że raz na jakiś czas smażę falafele z nasionami sezamu).

Orzechy i inne „zapasy” znakomicie sprawdzą się jako nieduża, ale kaloryczna przekąska.

A więc, choć wydaje się, że zimą trudniej wyczarować coś kolorowego na obiad, co nie przyjechało z dalekich krajów (a więc unikamy chemicznych dodatków w jedzeniu i nie płacimy za transport przez pół świata), jest to prostsze, niż myślimy. 

A jakie są Wasze ulubione zimowe warzywa? Czy lubicie jeść lokalnie i sezonowo?

09 I2016

Zielony koktajl wapniowy: jarmużowo-karobowy

by joanna

Jedna porcja jarmużu zawiera więcej wapnia niż 170 ml mleka i więcej błonnika niż trzy kromki pełnoziarnistego chleba – pisze Jo Robinson w swojej książce „Dzika strona jedzenia” (choć nie wiem, ile to jest jedna porcja?). Zdecydowanie jarmuż warto jeść. Jest bogatym źródłem nie tylko wapnia i błonnika, ale także witaminy C i K oraz karetonoidów, żelaza i przeciwnowotworowego sulforafanu.

Jarmuż zawiera również szczawiany oraz wspomniany błonnik – hamujące nieco wchłanianie wapnia. Dla osób z problemami tarczycy ważna jest również obecność goitrogenów, hamujących wchłanianie jodu (to cecha wszystkich kapustnych).

Nie wszystkim od razu posmakuje lekki gorzki smak jarmużu. Warto znaleźć swój sposób na przygotowania tej rośliny. My bardzo lubimy pesto (nasz przepis), a nasze dzieci przepadają za słodkim koktajlem jarmużowo-karobowym, który przygotowuję po kątem jak najlepszej zawartości wapnia.

Koktajl jarmużowy.

Koktajl jarmużowy.

Wapniowy koktajl jarmużowy z melasą karobową – przepis

Składniki:

  • kilka umytych liści jarmużu,
  • 2-3 łyżki melasy karobowej,
  • łyżka nasion chia,
  • woda,
  • sok z cytryny według uznania,
  • opcjonalnie: owoc, np. obrana pomarańcza (z albedo), kawałki ananasa.

Wszystkie składniki wkładamy do blendera kielichowego i miksujemy do uzyskania gładkiego napoju. W razie potrzeby dodajemy większą ilość wody.

Nasze dzieci ogromnie lubią ten koktajl, głównie dzięki obecności słodkiej melasy. Myślę, że można ją zastąpić np. miodem. W takim koktajlu łatwo ukryć smak jarmużu, którego wszystkie jego zalety – zwłaszcza że jest on surowy – będą zachowane. Sok z cytryny jest dodatkowym czynnikiem sprzyjającym wchłanianiu wapnia.

Zachęcam do spróbowania zielonego koktajlu i eksperymentów z łączeniem smaków – smacznego!

09 XI2015

Zupa dyniowa? Obowiązkowa!

by joanna

Oczywiście, dla tych, którzy lubią dynię i nie są na nią uczuleni oraz nie muszą stosować diety anty-/niskohistaminowej. Wbrew powszechnej opinii dynia może wywoływać reakcje alergiczne, zawiera również dużą dawkę histaminy (pestki także).

Dlaczego warto jeść dynię? Jest naszym lokalnym warzywem, występuje pod koniec lata i w sezonie późnojesiennym, kiedy mamy coraz mniej świeżych warzyw i owoców. Jest niskokaloryczna, za to bogata w betakaroten, zawiera też potas, fosfor i witaminy z grupy B, szczególnie B2.

zupa_dyniowa_1

Moja wersja zupy dyniowej jest dość bogata, w dodatku kolorowe warzywa nadają jej ciemniejszy kolor. Można spokojnie zrezygnować z tych warzyw, które się nie lubi, a zamiast czerwonej cebuli i purpurowej marchwi – wrzucić zwykłe odmiany (pamiętajmy jednak, że czerwona cebula jest cenniejsza od białej, podobnie jak purpurowa marchew – od pomarańczowej).

Dynia hokkaido.

Dynia hokkaido.

Do gotujących się warzyw warto dodać zielone części roślin – liście selera oraz ciemna część pora znakomicie podkręcą smak. Nie zostają one potem w zupie.

Przeczytaj także: Kwercetyna – moc czerwonej cebuli

Zupa dyniowa z imbirem

Składniki:

  • dynia: wnętrze około 5-kilowej dyni, bez pestek (jeśli hokkaido, nie obieramy jej ze skóry),
  • cebula biała,
  • cebula czerwona,
  • marchewka biała,
  • marchewka purpurowa,
  • duży seler, z liśćmi,
  • duży por – cały (obrywamy tylko najbrzydsze kawałki liści),
  • świeży imbir wielkości orzecha włoskiego,
  • pół papryczki chilli,
  • dwa ząbki czosnku,
  • ziele angielskie,
  • liście laurowe,
  • sól, pieprz,
  • łyżka oliwy EV.

Zupę dyniową robię dwuetapowo. Najpierw przez około 1 godzinę gotuję bulion warzywny w pięciolitrowym garnku – wszystkie składniki powyżej, bez dyni, z dużą ilością przypraw.

bulion_warzywny

Następnie przekładam warzywa i imbir (bez zieleniny i dużych przypraw) do drugiego garnka, zalewam niedużą ilością bulionu i do tego dodaję dynię. Gotuję pod przykryciem około pół godziny.

dynia_miązsz

Zupę wystarczy teraz dokładnie zmiksować blenderem – ważne, aby nie zapomnieć o zmiksowaniu imbiru (może stawiać opór). Zupa powinna mieć konsystencję kremową, jeśli wyda nam się za gęsta, możemy dodać jeszcze bulionu. Znakomicie smakuje z pestkami słonecznika.

Według mnie taka zupa jest świetnym daniem śniadaniowym w chłodniejsze dni. Dzięki zawartości imbiru przyjemnie rozgrzewa.

Smacznego!

03 XI2015

Czy znasz już topinambur?

by joanna

Czy znasz już topinambur, czyli słonecznik bulwiasty? Jak wiele cennych warzyw, to przybyło do Europy z Ameryki Północnej i znalazło tu podatny grunt, aby zadomowić się w naszych ogrodach.

czy_znasz_juz_topinambur

Nazwa rośliny pochodzi od brazylijskiego plemienia Indian Tupinamba, którego przedstawiciele zostali przywiezieni do Europy w tym samym czasie, co warzywo (1613 r.), ale nie mieli z nim nic wspólnego… W Polsce słonecznik bulwiasty nazywano m.in. bulwą, gdulą ziemną, świńskim orzechem czy świnim chlebem.

Dziś łatwiej go wyhodować, niż kupić w warzywniaku i choć jego uprawa jest niewymagająca, a roślina właściwie rozrasta się sama, ceny topinamburu bywają bardzo wysokie. Zachęcam wszystkich do spróbowania tej przepysznej bulwy (do kupienia oczywiście w Kooperatywie Dobrze) i samodzielnego posadzenia warzywa. Jest tak mało wymagające, że wyrosło nawet na dość trudnej glebie naszej działki i w ciągu kilku tygodni mogliśmy już zbierać pierwsze bulwy – z tym lepiej jednak poczekać do pierwszych przymrozków (o czym niżej).

topinambur_1 (więcej…)

19 X2015

Kochasz dziecko, więc karm zdrowo!

by joanna

Pamiętacie, że pierwsze śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu całego dnia? A wiedzieliście, że to, co jemy na śniadanie, determinuje nasz wybór produktów na drugie śniadanie?

O tych badaniach będę jeszcze pisać – „Ocena wyboru produktów spożywczych w czasie pobytu w szkole uczniów warszawskich szkół podstawowych w kontekście spożywania przez nich śniadań” (Monika Zielińska, Karolina Gajda, Jadwiga Hamułka, 2014) to tekst obowiązkowy dla wszystkich rodziców!

Wraz z rozpoczęciem nauki w szkole na ogół następuje pogorszenie sposobu żywienia się dzieci, co wynika między innymi z ich częściowego usamodzielnienia się w sferze wyboru żywności.

– piszą autorki, które zbadały nawyki żywieniowe 761 uczniów warszawskich podstawówek.

pierwsze_sniadanie_2

(więcej…)

06 VI2015

Co warto wiedzieć o sałacie?

by joanna

Jeśli sałata kojarzy się wam tylko z ulubionym daniem modelek i ozdobą talerza, spójrzcie na to warzywo od innej strony.

salata_0 (więcej…)

10 XII2014

„Dzika strona jedzenia” – recenzja

by joanna

Do opisania wrażeń z tej książki zabierałam się długo, ponieważ… pochłonęło mnie robienie notatek z lektury. Czytałam (i dalej czytam, ponieważ nie sposób nie wracać do tej książki) ją sumiennie z flamastrem, karteczkami i ołówkiem. Bo to właśnie jest taka publikacja: zawiera tyle (często bardzo przydatnej) wiedzy, co podręcznik akademicki do gramatyki historycznej języka polskiego. Choć zapewniam, że czyta się ją o wiele przyjemniej: Jo Robinson „Dzika strona jedzenia”, Białystok 2014.

"Dzika strona jedzenia"

„Dzika strona jedzenia”

Autorka

Jo Robinson to Amerykanka, która nie tylko pisze poradniki, ale także jest aktywistką żywieniową oraz badaczką zajmującą się uprawami rolnymi i trzodą chlewną. Przejrzała tysiące badań nad warzywami i owocami, zebrała je w zgrabne podsumowania i napisała książkę o tym, jakie płody rolne, dostępne w naszych supermarketach, kupować, jak je przechowywać i jak przyrządzać, aby wykorzystać ich naturalne właściwości prozdrowotne. A wszystko dlatego, że dzisiejsze rośliny straciły znaczną część swoich pierwotnych składników, mających wielkie znaczenie dla człowieka – przez człowieka właśnie, który tak kierował uprawami, aby plony były obfite w smaki słodkie.

Dziś już wiemy, że jedną z konsekwencji uprawy najsłodszych i delikatnych w smaku dzikich roślin była drastyczna utrata fitoskładników. Wiele z najzdrowszych składników odżywczych ma kwaśny, cierpi lub gorzki smak. Nieświadomie, ograniczając spożycie owoców i warzyw o intensywnym smaku, nasi przodkowie osłabili swoją odporność na wiele chorób i uciążliwych dolegliwości. W przeciągu wielu wieków ekstensywnego rozwoju rolnictwa nasza zdolność do modyfikacji diety znacznie przewyższyła zdolność zrozumienia tego, jak te zmiany wpływają na nasze zdrowie i samopoczucie. (s. 17)

Smutne, ale prawdziwe.

Gdzie zgubiliśmy witaminy?

W książce opisano najpopularniejsze warzywa i owoce oraz kilka tych, które są niezwykle zdrowe, ale rzadziej kupowane (ponieważ są mniej dostępne). Każdy rozdział zaczyna się historią warzywa lub owocu, z której dowiemy się, skąd dany produkt pochodzi i jakie były jego losy. Bardzo ważne jest też dzisiejsze postępowanie np. w owocami – są zbierane niedojrzałe, aby mogły przebyć tysiące kilometrów i być świeże jeszcze długi czas. Przez to, że nie dojrzewają na słońcu, tracą możliwość wytworzenia różnych ważnych składników odżywczych, witamin itp. Na przykład brzoskwinie zebrane przed dojrzeniem mają tylko połowę cennych fitoskładników niż te, które rosły na drzewie dwa tygodnie dłużej. To oczywiście odbija się także na ich smaku.

dzikastrona_1

Autorka poświęca sporo miejsca na wytłumaczenie, dlaczego żywność w supermarkecie, choć wygląda pięknie i nie ulega psuciu, często nie ma smaku. Czy w ogóle warto kupować takie warzywa i owoce? Okazuje się, że nawet wśród tych produktów znajdziemy te, które warto jeść. Niektóre gotowe produkty mogą być nawet zdrowsze od surowych (np. przetworzona fasola albo pomidory).

Ciekawostki

W tej książce co strona, to kilka ciekawostek na temat roślin jadalnych. Nie umiem nawet wybrać tych najciekawszych – to po prostu trzeba przeczytać. Przykładem niech będzie historia pomarańczowej marchewki, która jest z nami tylko 400 lat – a to dzięki Holendrom, którzy postanowili uhonorować tym warzywem władców z dynastii „pomarańczowej” (Orańskiej). Skrzyżowali marchew purpurową z żółtą i otrzymali to, co dziś jest dla nas synonimem marchewki. Do niedawna nie wiedziałam, że marchewka może być biała albo czerwona (dziś kupuję wszystkie trzy odmiany).

Marchew purpurowa.

Marchew purpurowa.

W „Dzikiej stronie jedzenia” znajdziemy też porady, które cechy roślin są najcenniejsze (barwa purpurowa i ciemnozielona), które części roślin zawierają najwięcej cennych składników odżywczych (już nie wyrzucam ciemnej części pora, ale wrzucam ją do zupy!), jak kroić czosnek przed poddaniem go obróbce cieplnej (10 minut wcześniej).

Jak przechowywać

Sporo rad dotyczy przechowywania warzyw i owoców tak, aby jak najdłużej zachowały cenne składniki odżywcze. Podobają mi się informacje na temat wymiany gazowej produktów rolnych – które mogą leżeć poza lodówką, które powinny leżeć w ciemności i chłodzie, a które warto ochronić przed kontaktem z powietrzem.

Jak kupować

Autorka nie pozostawia wątpliwości – nie wystarczy jeść „dużo owoców i warzyw”.

Wyborów dotyczących kupowania warzyw i owoców nie można opierać na intuicji, zaś wiedza na ich temat przełamuje wiele starych i nowych nawyków żywieniowych. Aby korzystać z najbardziej wartościowych składników odżywczych, powinieneś chodzić na zakupy z listą konkretnych produktów. (s. 21)

Przeczytałam tyle poradników, że wiem już – takie wypowiedzi są znamienne dla wszystkich książek, którym mamy uwierzyć. Dlatego choć wiedzę zawartą w „Dzikiej stronie jedzenia” traktuję poważnie i kroję czosnek 10 min przed podgrzaniem go, nie sądzę, aby wybieranie tylko najwartościowszych warzyw i owoców było konieczne. Stawiam na różnorodność, dobry smak, sezonowość i w miarę możliwości lokalność – dzięki temu, że mogę mieć produkty rolne prosto od ekorolnika (Kooperatywa Spożywcza Dobrze), nie mam dylematu, którą odmianę warzywa wybrać, bo nasi rolnicy wybierają te zdrowsze i smaczniejsze (np. marchew purpurową czy ziemniaki z czerwoną skórką).

dzikastronajedzenia-okladka

Podsumowując…

Choć momentami książka przeraża ilością informacji, uważam ją za cenne źródło wiedzy z solidnymi podstawami naukowymi. Ciekawie napisana, niestety dla Amerykanów – tabele z odmianami roślin mogą u nas nie mieć przełożenia, ale nie szkodzi. Ważne, abyśmy poszerzali wiedzę na temat tego, co jemy, i głosowali portfelami – że chcemy żywności jak najzdrowszej.

16 VI2014

Wapń jest wszędzie

by joanna

Jeśli nie możecie pić mleka ani jeść jego przetworów, przy dobrze zbilansowanej diecie suplementy wapnia (wcale nieobojętne dla zdrowia) mogą być zbędne. To samo dotyczy matek karmiących małych alergików, uczulonych na białko mleka krowiego.

Przeczytaj też: 7 moich karygodnych błędów żywieniowych

Wapń jest pierwiastkiem obecnym w produktach, które codziennie spożywamy. Nie każde źródło wapnia jest tak samo dobre, liczy się bowiem przyswajalność, którą mogą hamować np. solanina, kwas szczawiowy czy kwas fitynowy. Polskie zalecenia uwzględniają te ewentualne straty, dzienna wskazana dawka wapnia w diecie dziecka to około 600 mg (1-3 lata), dla dorosłego – 900 mg, dla kobiet w ciąży – 1400 mg.

Nie dajmy się zwariować producentom nabiału! Wapń jest nam bardzo potrzebny do życia, ale… niekoniecznie z mleka.

Dobrze zbilansowana dieta może nie zawierać mleka innego niż ludzkie.

wapn

Oto przykładowe produkty z wapniem. Podana liczba to mg/100 g produktu. Liczby podaję m.in. wg tabelki otrzymanej od dietetyka – niektóre źródła podają wartości nieco inne, choć przybliżone.

Ryby:

  • szproty (konserwa, razem z ośćmi) – 800-1000,
  • sardynki  (konserwa, razem z ośćmi) – 400-500,
  • śledź solony – 62,
  • flądra świeża – 27,
  • pstrąg świeży – 24,
  • dorsz wędzony – 20,
  • łosoś wędzony – 15,
  • makrela świeża – 12,
  • karp świeży – 10.

Mięso, jaja:

  • żółtko jaja kurzego – 147,
  • jaja sadzone – 38,
  • jaja gotowane – 37,
  • wołowina (szponder) – 27,
  • królik (tuszka) – 19,
  • skrzydło kurczaka – 14,
  • kurczak (tuszka) – 10,
  • mięso z podudzia indyka, – 8,
  • wątróbka kurczaka – 8,
  • indyk (tuszka) – 6,
  • wołowina (pieczeń) – 3.

Produkty zbożowe:

  • otręby pszenne – 119,
  • chleb żytni razowy – 71,
  • płatki owsiane górskie – 54,
  • ryż brązowy – 32,
  • kasza jęczmienna – 31,
  • kasza gryczana – 25,
  • kasza jaglana – 10,
  • ryż biały – 10.

Owoce:

  • rodzynki suszone – 78,
  • daktyle suszone – 70,
  • cytryna bez skóry – 40,
  • pomarańcza – 33,
  • melon – 27,
  • maliny – 25-35,
  • morele – 23,
  • wiórki kokosowe – 23,
  • śliwki – 16,
  • truskawki – 16,
  • awokado – 11,
  • banan – 6,
  • jabłko – 4.

Orzechy, nasiona:

  • migdały – 239-250,
  • figi suszone – 203-280,
  • orzechy laskowe – 186
  • morele suszone – 139,
  • nasiona słonecznika – 131,
  • sezam (nasiona) – 114,
  • orzechy włoskie – 87.

Warzywa:

  • soja (nasiona suche) – 240, gotowana – 70,
  • pietruszka – natka – 193,
  • fasola biała (nasiona suche) – 163,
  • jarmuż – 157,
  • boćwina – 97,
  • szczypiorek – 97,
  • szpinak – 93, gotowany – 600,
  • fasolka szparagowa – 65,
  • bób – 60,
  • seler – 60,
  • brokuły – 48,
  • por – 48,
  • kapusta pekińska – 45,
  • burak – 41,
  • czosnek – 41-85,
  • seler naciowy – 41,
  • marchew – 36,
  • cykoria – 32,
  • rzodkiewka – 29,
  • cebula – 25,
  • sałata – 24,
  • szparagi – 22,
  • bakłażan – 18,
  • ogórek – 15,
  • pieczarka (świeża) – 11,
  • pomidor – 9,
  • kukurydza – 6,
  • ziemniaki – 4.

Inne:

  • wodorosty kombu – 800,
  • spirulina – 131,
  • melasa z karobu – 123,
  • inulina – 11,5.

Zawartość wapnia w niektórych produktach można sprawdzić np. tu: http://www.ile-kalorii.pl/

Przeczytaj też: http://dziecisawazne.pl/o-wapniu-co-wzmacnia-kosci-inaczej-niz-w-telewizji/

12 VI2014

Rano zebrano, odbiorę wieczorem

by joanna

Za nami pierwsze – testowe – zakupy w Rano Zebrano. To internetowy sklep dla warszawiaków, którzy chcą kupować produkty spożywcze lokalne i/lub certyfikowane. Oto nasze wrażenia.

ranozebrano_1

Idea

Cieszę się, że warszawiacy mają coraz więcej możliwości świadomego kupowania produktów spożywczych. Czy to BioBazar, czy Kooperatywa Dobrze, czy Rano Zebrano – wszystkie sposoby wspierania rolnictwa lokalnego i ekologicznego są ważne.

W Rano Zebrano mamy możliwość zakupienia warzyw, owoców, nabiału i mięsa od dostawców sprawdzonych przez ekipę RZ. Sami także możemy skontaktować się z producentami i spytać o asortyment. Opisy gospodarstw i zdjęcia ich właścicieli przybliżają nam nieco miejsce, skąd pochodzi żywność – dzięki temu producenci są mniej anonimowi i warzywa czy owoce od razu są bardziej swojskie.

ranozebrano1

Internetowy sklep z dostawą do domu to niezwykle wygodny sposób na zaoszczędzenie czasu. Znam osoby, które są przeciwne zakupom świeżej żywności przez internet, ponieważ chcą same obejrzeć i wybrać produkty spożywcze – choć jest to kosztem ich czasu. Wiem, że są tacy kupujący, którzy każdej marchewce przyglądają się pięć razy, zanim włożą ją do koszyka, a do wędlin podchodzą krytycznie a priori. Rozumiem to, ale doświadczenie z kooperatywą (zamawiam w ciemno) przekonały mnie, że zwykle warto zaufać dostawcom. Oni są jak saperzy, mylą się raz, inaczej stracą klienta.

ranozebrano_3

Najważniejsze założenia sklepu Rano Zebrano:

  • dostawcy z Mazowsza,
  • produkcja tradycyjna i/lub ekologiczna,
  • świadomość konsumenta – co i od kogo kupuje,
  • opakowania zwrotne,
  • świeża żywność prosto od rolnika.

Asortyment

W ofercie jest ponad 200 produktów, z czego część to produkty sypkie, o dłuższym terminie ważności (mąki, przyprawy). Z tych nie wszystkie są lokalne (np. chili, ksylitol), producenci też pochodzą spoza regionu (np. Dary Natury – powiat siemiatycki). Niektóre warzywa z kolei rosną wręcz za miedzą (np. groszek cukrowy, nad którym mój mąż piał z zachwytu, pochodzi z Białołęki, dzielnicy Warszawy).

ranozebrano2

Choć 236 produktów wydaje się dużą liczbą, pod względem różnorodności oferta jest ograniczona. Wiem, z czego to wynika. Lokalność i sezonowość ma swoje prawa. Jeśli chcemy wspierać polskich rolników (choćby po to, żeby ograniczyć food miles), musimy być gotowi na rezygnację z pewnych smaków w określonych miesiącach.

Minusem jest ograniczenie w postaci narzuconej wagi wędlin czy przybliżonej wagi mięs – wiadomo, w sklepie możemy sobie pooglądać, pomarudzić, spróbować i wziąć 5 dag szynki. To jednak wynika ze sposobu robienia zakupów.

ranozebrano_2

Jakość

Jeśli chodzi o spełnienie naszych oczekiwań, pakującym zdarzyły się dwie pomyłki (o czym niżej). Na jakość towaru nie możemy powiedzieć złego słowa.

Nie rozczarowały mnie piękne ekologiczne truskawki (tu ryzyko było największe, że dojadą pogniecione, nieświeże itp.). Przetrwały noc poza lodówką, następnego dnia zamieniłam je w lody, a z całego kilograma wyrzuciłam dosłownie jeden owoc.

Jajka „duże” okazały się naprawdę duże, a dzisiejsze sadzone z czterech jaj miało siedem żółtek… Mniam!

Dzięki Rano Zebrano wreszcie udało mi się upiec chleb z płaskurki (kuzynka samopszy) od Babalskich. Tej mąki od roku szukałam w różnych miejscach, na BioBazarze usłyszałam, że w tym roku jej nie dostanę. Dostałam! Chleb wyszedł pyszny.

Cena

Produkty w Rano Zebrano to towar dla wymagających, dlatego nie spodziewałam się cen jak na zwykłym bazarku. Produkty niecertyfikowane, ale produkowane metodą tradycyjną, są tańsze od ekologicznych dostępnych gdzieś indziej. Na przykład pierś kurczaka zagrodowego kosztuje 30 zł za kilogram (eko na BB – 55 zł). Truskawki ekologiczne, ekojaja – cena rynkowa.

Dostawa

Pan kierowca, który przywiózł nam zakupy, powinien być wzorem dla wszystkich dostawców! Miła odmiana po gburowatych kurierach, którzy tak się spieszą, że w ogóle nie patrzą, z kim rozmawiają. A tak mogłam sobie chwilę pogawędzić i nawet dostałam specjalną, spersonalizowaną powitalną ulotkę z informacjami o Rano Zebrano.

ranozebrano_4

Koszt dostawy uzależniony jest od wagi i wartości zamówienia. Najtaniej wychodzi wtedy, gdy kupujemy towar za co najmniej 150 zł i waży on do 10 kg (1 zł).

Pomyłki w dostawie, jak wiadomo, zdarzają się wszędzie, tym razem też się zdarzyła. Nie mam o to pretensji, zwłaszcza że dotyczy to produktów pakowanych (zamieniony olej, brak makaronu) i zauważyłam to dopiero dwa dni po dostawie. W tej chwili czekam na informację, jakie są zasady postępowania w takich wypadkach.

Uaktualnienie: udało nam się zgrać i wymienić olej w dogodnym momencie. Kolejne zakupy przebiegły już bez pomyłek.

Podsumowanie

Jak już wspomniałam, idea bardzo mi się podoba i będę jej kibicować. Z pewnością zajrzę jeszcze nieraz na stronę sklepu, żeby sprawdzić, co nowego i smacznego się pojawiło. A także – żeby uzupełnić zapas płaskurki.

Platforma Rano Zebrano w moim mniemaniu jest przeznaczona dla świadomych konsumentów, którzy szukają lokalnej i sprawdzonej żywności, przygotowanych na to, że taka żywność kosztuje nieco więcej. W zamian oszczędzają czas, mają miłą dostawę do domu i produkty naprawdę wysokiej jakości. Piszę to, wyjadłszy mężowi pół pojemnika młodej kwaszonej kapusty (która nie do końca jest zgodna z moją dietą, ale nie mogłam się powstrzymać!).

Myślę, że sekret tkwi w staranności dostawców i samych inicjatorów sklepu Rano Zebrano. Mam nadzieję, że zyskają popularność, a może dzięki temu ceny będą niższe? Trzymam kciuki za rozwój sklepu i promowanie idei żywności lokalnej.

25 V2014

Rozmowy o żywieniu – dzieci karmione piersią w 2. i 3. r. ż.

by joanna

Przeszukałam internet tu i tam w poszukiwaniu informacji na temat żywienia dziecka po 12. roku miesiącu życia – dziecka karmionego piersią.  (O tym, co znalazłam: 7 moich karygodnych błędów żywieniowych). Mam wrażenie, że dla wszystkich autorytetów z poważnych instytucji karmienie piersią kończy się w 12. miesiącu życia dziecka, a potem idzie w ruch butelka z mieszanką albo – o zgrozo – mlekiem krowim.

Rozumiem, że kobiet karmiących powyżej roku jest kilka procent i bardziej opłaca się robić badania, analizy i poradniki dla tych, które rezygnują z podawana mleka naturalnego, lubią gotowe dania w słoiczkach i w ogóle gotowe rozwiązania.

Pomyślałam sobie jednak, że dla tych kilku procent zrobię coś dobrego i poprosiłam o pomoc Małgorzatę Jackowską, doulę, promotorkę karmienia piersią i żywieniowca. Dzięki zaangażowaniu Gosi (za co bardzo jej dziękuję) powstał poniższy tekst, który być może rozwieje kilka wątpliwości mam karmiących piersią „długo”, „bardzo długo” i „nie wiem jak bardzo to długo”.

GosiaJackowska

(więcej…)

27 VII2013

Trzecia zasada komponowania posiłków – zasada zasadowa

by joanna

Dziś będzie o najtrudniejszej zasadzie, według której próbuję komponować posiłki. Najtrudniejszej i w dodatku prawie niemożliwej do pogodzenia z drugą zasadą, jeśli ma się tak ograniczoną dietę jak my.

Przygotowuj posiłki, kierując się ich zasadotwórczością (dieta alkaliczna) – aby bilans był zasadowy.

Najbardziej znanym propagatorem diety alkalicznej jest Robert O. Young, w swoich książkach polecający taki sposób odżywiania, aby nie zakwaszać organizmu. Choć postać samego Younga wiąże się z kilkoma skandalami, same założenia diety są uznawane przez dietetyków za godne uwagi. Bardzo dużo mówi się o związku zakwaszenia organizmu z nowotworami; (tu kilka ciekawych informacji na temat kuracji odkwaszającej).

Pokarmy, które spożywamy, mają swoje właściwości związane z pH – część jest zasadotwórcza, część kwasotwórcza, część obojętna.

pH ludzkiej krwi (zasadowość – kwasowość) powinno być nieznacznie zasadowe(7,35-7,45). Zmiana pH wykraczająca poza te wielkości może świadczyć o zaburzeniach w organizmie prowadzących do choroby. Kwasowość krwi jest stała, gdyż nieustannie współdziałają ze sobą układy buforowe, głównie w rejonie płuc, nerek, skóry, serca i wątroby. (…) Regulacja pH krwi następuje poprzez zwiększanie lub zmniejszanie  w organizmie dwutlenku węgla. Ma na to wpływ szybkość oddychania, gdyż nadmiar CO2 wydostaje się na zewnątrz z wydychanym powietrzem.

Andrzej Janus, „Nie daj się zjeść grzybom Candida”, s. 208.

Co może wpływać na pH krwi? Jak już napisałam, pokarmy oraz m.in. nadmierny i nierozsądnie zaplanowany wysiłek fizyczny. Do czynników kwasotwórczych Janus zalicza także przewlekły stres, działanie toksyn (np. grzybicznych) czy problem z prawidłowym wchłanianiem składników odżywczych. Organizm zmuszony do neutralizacji pH musi sięgać do swoich rezerw – zasadowych związków mineralnych, co ma skutki dla jego prawidłowego funkcjonowania (np. utrata wapnia).

Przewlekła kwasica metaboliczna jest typowym zjawiskiem występującym u ludzi w społeczeństwach wysokouprzemysłowionych, preferujących w diecie produkty kwasotwórcze jak mięso, jaja, produkty z białej mąki, cukier, słodkie napoje gazowane, kawę itp.

Andrzej Janus, „Nie daj się zjeść grzybom Candida”, s. 209.

W tym miejscu powinien pojawić się argument wielu wegetarian: mięso nam szkodzi. Idę raczej za głosem umiarkowanych mięsożerców, że nie szkodzi, póki jemy mięso dobrej jakości i z umiarem. To, że mięso z hodowli przemysłowej jest podwójnie skażone: etycznie i fizycznie, dziś wiedzą chyba wszyscy. Można znaleźć mięso, jaja czy nabiał produkowanych ekologicznie. Kupujemy drożej – kupujemy świadomiej, mniej.

morele

Morele są w porządku.

Alkalizujmy się

Zalecenie zwolenników diety alkalicznej jest takie, aby utrzymywać proporcję pokarmów alkalizujących do zakwaszających 60:40, a docelowo 80:20. I tu pojawia się ciekawy dysonans: produkty alkalizujące często mają wysoki ładunek i indeks glikemiczny. Jednym z takich pokarmów jest kasza jaglana, znana ze swoich wspaniałych właściwości odkwaszających. IG 70, IŁ 29 w szklance kaszy (przypominam: niski IG – do 55, średni – do 69; niski IŁ – do 10, średni – do 20).

Kwaśny smak potrawy nie oznacza, że ma ona działanie kwasotwórcze. Przykładem jest cytryna, wybitnie alkalizująca. Kwas cytrynowy i kwas jabłkowy mają działanie zasadotwórcze (my codziennie rano pijemy szklankę wody z cytryną, taki odkwaszający starter; polecany jest także sok z kwaśnego grejpfruta).

Podam kilka skrajnych przykładów (za Janusem, str. 211-212).

Do produktów polecanych w diecie zasadotwórczej należą:

  • cytryna, grejpfrut, ananas, marchew, ziemniaki, morele, arbuzy, wodorosty, cykoria, rodzynki.

Przykłady produktów bardzo zakwaszających:

  • cukier (rafinowany i nierafinowany), biała mąka pszenna, nabiał, jajka, ryby, wołowina, wieprzowina, jagnięcina, napoje gazowane, kawa, czarne herbaty, alkohol, słodycze – produkty wysoko przetworzone.

W diecie ważne są proporcje i neutralizacja kwasotwórczych zapędów niektórych pokarmów. Uwaga – dieta czysto zasadowa może doprowadzić do skrajności w druga stronę, choć chyba bardzo trudno to osiągnąć. Zwłaszcza że działanie kwasotwórcze jest mocniejsze niż alkalizujące.

Tabele na indeksie

Aby jeść zasadowo, dobrze pamiętać najprostsze zasady: pH obniżają warzywa i niektóre owoce. Na nich powinna opierać się nasza dieta.

Najlepiej prezentują to różne wykresy i tabele, których osobiście nie toleruję i nigdy się ich nie uczę, nie wieszam ich na lodówce itp. W dodatku sprzeczne dane z różnych tabel jeszcze bardziej mnie zniechęcają. Jeśli chcecie, tu są przykładowe tabele i wykresy:

http://www.ofeminin.pl/diety/dieta-zasadowa-tabela-produktow-d48952x90361.html

http://faktydlazdrowia.pl/dieta-alkaliczna-czyli-dieta-zasadowa/

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=295573647226296&set=pb.293530077430653.-2207520000.1374701656.&type=3&theater

Najbardziej zmartwiła mnie informacja o szkodliwości gazowanej wody mineralnej (informacje). Jaką wodę pić? Podobno z kranu. Butelkowana i ta z filtra też zakwasza.

Wszystko to wydaje się mocno skomplikowane i zniechęcające. Tak więc, aby uprościć sobie życie, wyeliminowaliśmy z diety cukier i białą mąkę (poza tą z pszenicy durum, sporadycznie). Staramy się jeść dużo warzyw, owoców już nie tak dużo (nie są wskazane przy Candidzie). Mięso, jaja – dobrej jakości, od certyfikowanych producentów. Nie jemy nabiału (trochę z musu). I nie dajemy się zwariować żadnym zaleceniom, ale przyglądamy się różnym wskazówkom.

Bo najważniejsza jest zasada czwarta, o której już wkrótce.