5xO. Koniec z jednorazowym badziewiem!

Czerwiec w wyzwaniu 5xO miał być miesiącem apologii wielorazowości. Postanowiłam jednak zacząć od drugiej strony, bo mam wrażenie, że świat staje na głowie. Celebrytki reklamują wodę w plastikowych butelkach jako mniejsze zło, wysypiska śmieci płoną, greenwashing się szerzy. Chyba najbardziej denerwuje mnie wmawianie ludziom, że w imię idei zero waste potrzebują więcej gadżetów. Takich jak wielorazowe rurki do picia.

Ostatnio doszłam do przekonania, że nieuchronnie zbliża się koniec ludzkości. Zginiemy pod stertami wyprodukowanych przez nas śmieci. Ludzi jest tak dużo, śmieci powstaje taka ilość, a skala zmian w dobrym kierunku jest tak niewspółmiernie mała, że po prostu nie zdążymy uratować się przed zagładą.

Plastik nie jest eko

Koronne argumenty, że przecież plastik poddaje się recyklingowi, możemy od razu wkładać między bajki. 

Po pierwsze, żeby plastik został zrecyklingowany, musi zostać wyselekcjonowany i trafić do recyklera. Tymczasem szacuje się, że w Polsce 3/4 cennych butelek PET, z których rzeczywiście można uzyskać materiał wysokiej jakości, trafia na wysypiska, do lasu czy do pieców. Rocznie recyklingowanych jest 1,1 mld z 4,5 mld sprzedanych butelek.

Co powstaje z butelek PET?
Co powstaje z butelek PET?

Po drugie, recykling plastiku nie polega na odzyskiwaniu takiego samego surowca i użycia go ponownie w tym samym celu. Butelki PET nie mogą stać się na powrót butelkami PET. Plastik zawsze traci swoje właściwości podczas recyklingu i tworzywo z recyklingu ma niższe parametry.

Wydaje mi się jednak, że liczba 4,5 miliarda butelek sprzedawanych w Polsce rocznie – butelek produkowanych z ropy naftowej z użyciem wody (rafinacja ropy naftowej wymaga 15 000 litrów wody na 1 tonę ropy), powinna działać na wyobraźnię. Dlaczego kupujemy wodę butelkowaną, skoro większość z nas ma dostęp do pitnej wody z kranu? Wody bez opakowania i śmiesznie taniej? Nawet używanie filtrów do wody jest tańsze niż płacenie za wodę w opakowaniu.

Czy wobec tak rozbuchanej konsumpcji wody butelkowanej mamy szansę powstrzymać zalewanie naszej planety, ba, naszego najbliższego otoczenia plastikiem?

Naczynia jednorazowe to zło
Naczynia jednorazowe to zło

Butelki to tylko wycinek problemu, przede wszystkim dlatego, że one jeszcze na upartego trafiają do obiegu jako surowiec wtórny. Co jednak z tym plastikiem, który wala się w wodzie, w lasach, na łąkach, na plażach? Zajrzyjcie na >> blog Proste Miasta, gdzie zobaczycie „plony” zebrane na polskiej plaży, wcale nie w sezonie turystycznym.
Te niewielkie plastikowe odpady stają się pożywieniem nieświadomych zwierząt (i często przyczyną ich śmierci), a przenikające do wody mikroplastiki są również składnikiem naszego jedzenia. Nie wystarczy nie śmiecić. Najpierw trzeba posprzątać, a jeszcze wcześniej przestać używać plastikowego badziewia. Na zawsze.

Spalarnie nie są eko

Spalarnie śmieci wydają się ostatnio sposobem ratunku przed zalewem śmieci. Wrzucane do pieca odpady produkują energię i „niewiele” toksyn. Ilość zanieczyszczeń uwalnianych w procesie spalania zależy od jakości wsadu, a filtry blokujące dostawanie się toksyn do atmosfery mają skuteczność do 98%.

Warszawska spalarnia odpadów na Targówku obecnie ma wydajność 40 tys. ton odpadów rocznie, co przy wydajności warszawiaków (w 2017 roku podawano liczbę 830 tys. ton odpadów rocznie) jest kroplą w morzu. Do 2021 roku wydajność rozbudowywanej spalarni ma wzrosnąć najpierw do około 300 tys. ton, a potem – z powodu zamknięcia pierwotnej linii – spaść do około 260 tys. ton odpadów rocznie.

Choćbyśmy nawet udawali, że cieszymy się z rozbudowy spalarni, nie możemy uznać, że rozwiąże ona problem góry śmieci produkowanej przez mieszkańców stolicy.

Naczynia jednorazowe to zło
Naczynia jednorazowe to zło

A co z innymi miastami? W Polsce działa 7 zakładów spalania odpadów (Warszawa – w rozbudowie, Poznań, Bydgoszcz, Konin, Kraków, Szczecin, Białystok, Rzeszów – uruchomienie w czerwcu 2018 r., dodatkowo budowana jest spalarnia w Gdańsku). Łączny szacowany obecny przerób odpadów to 1 mln ton rocznie. Żeby ratować się spalarniami, musielibyśmy stawiać ich 10 razy więcej. Tymczasem większość projektów budowy spalarni budzi sprzeciw mieszkańców i są one oprotestowywane (np. w Oświęcimiu).

Strach budzi przede wszystkim ilość zanieczyszczeń, które wiążą się ze spalaniem odpadów. Nawet jeśli uznamy, że 2% dioksyn, które przedostaną się przez filtry, nie wpłynie znacząco na zanieczyszczenie atmosfery (ale czy na pewno chcemy się z tym zgodzić?), to jest jeszcze kwestia trujących pozostałości po procesie palenia. Toksyczny żużel i pył nie stanowią żadnego źródła energii czy budulca. Muszą zostać zneutralizowane, co wymaga środków chemicznych, energii i wody. Nie ma to nic wspólnego z zieloną energią ani ekologicznym pozyskiwaniem prądu.

To co, mamy jeść te śmieci?

Jedynym wyjściem, żeby spowolnić nadciągającą hekatombę, jest natychmiastowe zaprzestanie produkowania śmieci. Natychmiastowe, czyli już, dziś. Oczywiście nikt nie wierzy, że wielkie koncerny z dnia na dzień przerzucą się na opakowania wielorazowe, butelki zwrotne i szklane pojemniki. Dlaczego? Dlatego, że jako konsumenci zostaliśmy przyzwyczajeni do tej wygody, jaką są jednorazowe opakowania.
Oczywiście wykluczam tu wszystkie sprzęty jednorazowego użytku, których konieczność użycia łączy się z ochroną życia i zdrowia. Wszelkie zabiegi medyczne nie obejdą się dziś bez jednorazowego sprzętu i nie zamierzam tego kwestionować. Mówię o całkowicie niepotrzebnej produkcji opakowań czy gadżetów, których użycie może być z powodzeniem zastąpione przez przedmioty wielorazowego użytku.
Namawiam Was, aby już od dziś wprowadzić w życie radykalne ograniczenie korzystania z rzeczy jednorazowych. Czasem łączy się to z wyrzeczeniem się przyzwyczajeń. Czasem wymaga całkowitej zmiany podejścia do nawyków. Czasem to rewolucja. Ale bez rewolucji nie przeżyjemy!

Naczynia jednorazowe to zło
Naczynia jednorazowe to zło

Po pierwsze: żadnych plastikowych torebek!

Sprawdź:

Po drugie: koniec z jednorazowymi pojemnikami!

Sprawdź:

Po trzecie: żadnych kubków jednorazowych! I żadnych słomek!

Sprawdź:

Po czwarte: koniec z jednorazowymi podpaskami! (Dla pań)

Sprawdź:

Po piąte: piję tylko wodę z kranu!

Sprawdź:

Zapewniam, że 5 tych postulatów wprowadzonych w życie zmniejszą w widoczny sposób Waszą produkcję śmieci – nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo. A za tymi zmianami przyjdą kolejne. W pewnym momencie sami zorientujecie się, gdzie leży największy problem w waszych nawykach. Tylko zacznijcie od razu, bo góra śmieci będzie tylko rosła.
Kiedy wprowadzamy zmiany na większą skalę, producenci też to zauważają. I zaczynają dostosowywać się do klientów. Świeży przykład: >> IKEA.

Naczynia jednorazowe to zło
Naczynia jednorazowe to zło

PLA to greenwashing?

Na koniec wyrażę swoje zażenowanie huraoptymistycznym wciskaniem klientom przeróżnych drinkbarów, jadłodajni itp. informacji, że używanie biodegradowalnych słomek do picia jest wielkim krokiem w stronę ratowania planety. Z wielką przykrością przypominam, że PLA, czyli bioplastik, wykonany z surowców roślinnych, wciąż jest plastikiem i w Polsce nie jest on poddawany recyklingowi ani kompostowaniu. Jego biodegradowalność sprawdza się wyłącznie w kompostowniach przemysłowych. Nikt nie segreguje odpadów pod kątem PLA, żeby przekazywać ten surowiec do odpowiednich kompostowni, które zresztą wcale nie muszą przyjąć bioplastiku.

Z własną słomką? Nie, bez żadnej słomki!

Trudno mi zrozumieć wszelkie akcje promujące chodzenie do barów czy restauracji z własną słomką, bo zdrowy człowiek znakomicie poradzi sobie z drinkiem bez jakiejkolwiek specjalnej rurki do picia. Czy nie lepiej jest komunikować obsłudze, że żadna słomka nie jest nam potrzebna? Ewentualnie że zastąpi ją stalowa łyżka? Ile jeszcze dodatkowych gadżetów, takich jak stalowe słomki, wcisną nam producenci, którzy zwietrzyli interes na idei zero waste? A przecież pierwszą zasadą ZW jest odmawianie. Lepiej odmówić sobie tej irracjonalnej przyjemności, jaką jest picie przez słomkę. Bez niej smakuje tak samo!

Linki i źródła

Może przeczytasz także:

Nieco nierówne, ale nie szkodzi!

5xO. Moje supermydło lawendowe. Jak powstało?

Moje supermydło lawendowe powstało z mieszanki olejów zalegających w mojej szafce łazienkowej. Większość z nich

„Qmam kasze. Do ostatniego okruszka”

Książka Mai Sobczak „Qmam kasze. Do ostatniego okruszka” wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Wyrazista osobowość autorki

5xO. O co chodzi z tymi słomkami? Recenzja Ecostrawz

Na fali mody – bo tak dziś trzeba nazwać wszechobecne hasło ZERO WASTE – powstają

21 thoughts on “5xO. Koniec z jednorazowym badziewiem!”

  1. Juz dawno zrezygnowałam z podawania na szkoleniach plastikowych naczyń, to taki mały nastepny krok – a robię ich juz troszkę odrzucajac plastiki:-)

  2. Bardzo mi się podoba idea Twojego wyzwania 5xO! Kibicuję, trzymam kciuki i będę śledzić na bieżąco, aby zmienić coś również u siebie :)
    Co do plastiku – tak naprawdę dopóki ludzie będą kupować w plastikach, dopóty będzie on produkowany, bo będzie się to opłacać. To przecież my tworzymy popyt, dlatego ważne jest, aby każdy pilnował siebie. Butelkowana woda to dla mnie absurd, zwykle znacznie lepsza jakościowo jest woda w naszym kranie (przytaczając tu dość głośną aferę firmy produkującej wodę źródlaną, która sadzi drzewa – bodajże w zeszłym roku wypuściła kilka zatrutych butelek).
    Nie dajmy się zmanipulować – zdecydowana większość jednorazowców jest nam absolutnie zbędna.

  3. Staram się zminimalizować do zera takie produkty. Na wakacje zabieram ze sobą torby zakupowe, ale np. na Cyprze, czy w Grecji reklamówki dają WSZĘDZIE. Tu już ciężej… ps. Super, że poruszasz ten temat.

  4. W pelni popieram. Na swoim indywidualnym poziomie – staram sie coraz bardziej eliminowac jednorazowe opakowania, kupuje luzem, chodze na zakupy z torba. A ostatnio, zeby nie kupowac tych wszystkich przemyslnie opakowanych przysmakow dla dzieci, pieke na podwieczorek i wyjscie z przedszkola – ciasta warzywne – czyli nie ma tych wszystkich plastikowych i aluminiowych opakowan, ktore nie wiadomo, co wnosza do zdrowia mojego dziecka.

  5. No ale mojito trudno jest wypić bez słomki ;)
    A tak poważnie, to oczywiście w pełni popieram. Od lat pijemy wodę z kranu, zakupy robię do własnych opakowań, w tym roku staram się przekonać rodzinę do używania naczyń wielorazowych podczas rodzinnych grilli. Nie agituję tylko po prostu przynoszę ze sobą wielorazowe kubki, talerze, sztućce. Co prawda plastikowe, bo jednak trudno byłoby mi przytargać po 10 – 12 sztuk porcelany, ale zawsze to mniej śmieci.

  6. zastanówmy się czy picie z wielorazowej słomki nie jest bardziej zero waste niż chodzenie później na wybielanie(tak pije kawe przez słomkę) albo na wypełnienia do stomatologa z powodu erozji spowodowanej woda z cytryna, wszystko ma dwie strony a tu pokazana jest tylko jedna

    1. Wydaje mi się to trochę naciągane.
      Ile kawy i wody z cytryną trzeba pić, żeby konieczne było wybielanie i wypełnianie zębów? A jedzenie owoców? Wszak też zawierają kwasy, a ich nie da się jeść przez słomkę.
      Aczkolwiek nie potępiam słomek – jak już wspomniałam – ciężko bez słomki raczyć się mojito :)

  7. Asiu, z tego co kojarzę, PET można przetwarzać do 8, max 10 razy (tak słyszałam od pracownika Rekopolu) – choć w praktyce rzadko to się dzieje. Po tych 8 razach traci on swoje właściwości. Z PETu można zrobić również rPET, czyli recycled PET.

    1. Dzięki za info. W specyfikacji „jedynek” (PET) widziałam info, że po recyklingu nie powinny być przeznaczane do żywności. Co nie zmienia faktu, że może są nowoczesne technologie, które to umożliwiają. Mówi się jednak o downcyclingu plastiku… Przetworzony PET to raczej polary, włóknina itp.

  8. Fajnie, że zabrałaś wszystko w jedno miejsce. Zgadzam się, że lepiej jest bez słomki i do tej pory tak robiłam. Jednak ostatecznie zdecydowałam się zamówić bambusowe. Picie przez wielorazową słomkę jest dla ludzi intrygujące i przykuwa ich uwagę, a tak rozpoczyna się temat do dyskusji o tym dlaczego plastik nie jest rozwiązaniem.
    Proste Miasta ostatnio pisze o…Jak wygląda recykling na Mistrzostwach Świata 2018?My Profile

  9. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Słomki są mi niepotrzebne, a wielorazowe mnie deko śmieszą i te wyciorki do ich mycia, absurd. Jednorazowych naczyń nie cierpię, są takie tandetne i odpychające. Zawsze używałam ich sporadycznie, teraz zdecydowanie unikam. Używam własnych pojemników, które miałam, słoików i szklanych butelek po sokach. Gadżetów nie kupuję. Jestem zero waste, gdy nie kupuję, gdy recykinguję. Woda oczywiście z kranu.

  10. Może to głupie, ale nie umiem używać nici dentystycznej (noe umiem tak ułożyć rąk żeby trafić między zęby) dlatego kupuje flosery ale wiem że to produkcja odpadów.
    Co zrobić?

  11. Z tymi słomkami to warto podkreślić, że łatwo z nich zrezygnować _zdrowym_ ludziom. Jest też bardzo osób z różnego rodzaju dysfunkcjami (różne problemy z motoryką rąk, czy chociażby nadwrażliwość zębów), dla których słomka to bardzo duże ułatwienie. Smutno mi, kiedy widzę kolejne akcje wycofywania jednorazowych słomek, które nie oferują żadnej alternatywy dla takich osób lub oferują jedynie alternatywę trudno dostępną.

    1. Myślę, że osoby z takimi dysfunkcjami mają swoje słomki (można je naprawdę łatwo kupić, również te wielorazowe). Naprawdę skala zjawiska niepotrzebnego używania słomek i wciskania ich bez pytania klienta o zdanie jest tak przerażająca, że osoby z niepełnosprawnościami to jakiś promil promila użytkowników. Oczywiście fajnie, jeśli w restauracji znajdzie się dla nich stalowa słomka, zakup nie jest drogi.

  12. Jeszcze do przykładów można dorzucić plastikowe łopatki do lodów w lodziarniach. I także zamawianie lodów w kubeczkach zamiast w wafelku. Tego zużywa się na potęgę! To już loda nie można lizać?

  13. Słomki przydają się jeszcze do picia z macanych naczyń. Puszki, butelki, itp. Ja wiem, że to zło i kolorowa śmierć, ale jeśli się jednak czasem coś takiego kupuje, to higieniczniej jest włożyć do puszki słomkę, niż dotykać ustami i językiem czegoś, czego dotykało po drodze mnóstwo brudnych rąk. I wtedy wielorazowa słomka się przydaje. Podobnie jak [cały czas mówię o jedzeniu i piciu na mieście, jakby co, nie w domu] wolę lekko pochylić głowę i już pić, niż musieć podnieść kubek. A w burgerowniach na przykład trzymam burgera obiema rękami i staram się, żeby nic mi z niego nie wypadło.
    No i, jak Ula napisała, różne kwasy jednak szkodzą szkliwu. A przecież mówimy o ograniczaniu różnych szkodliwych rzeczy :) No więc – jem jabłka bezpośrednio, za to napoje z kwasem staram się pić przez słomkę.

  14. Żyjemy w dobie powszechnie dostępnych pojemników (nawet jeżeli plastikowych to heloł – naprawdę wielokrotnego użytku, vide pojemniki próżniowe) i opakowań biodegradowalnych, więc mówienie o jakiś wymówkach w kontekście pakowania wszystkiego w jednorazowe folie i opakowania plastikowe. Pozostaje pytanie kiedy wpadną na to producenci żywności…
    Val ostatnio pisze o…Czerwona twarz – przyczyny i skuteczne sposoby na niwelowanie czerwonej twarzyMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge