Łazienka (dążąca do) zero waste

Ostatnio mozolnie wysprzątałam łazienkę, przejrzałam wszystko, co w niej się znajduje, odkryłam zapomniane zakupy, przeterminowane leki, nieużywane kosmetyki. Dawno już sobie obiecywałam, że odgruzuję to pomieszczenie. Łazienka zero waste? No cóż, jeszcze nie do końca.

Łazienka jest szczególnym wyzwaniem: tu trzymamy kosmetyki, detergenty, leki, rzeczy na basen. Samo pomieszczenie wymaga co jakiś czas szczególnego traktowania, bo trzeba czymś wyszorować wannę, wyczyścić muszlę sedesową, umyć podłogę, lustro… A nasza łazienka jest tak mała, jak mała może być łazienka w bloku lat 70. ubiegłego wieku. Dlatego też było mi trudno zrobić dobre zdjęcie, pokazujące ją w szerszej perspektywie. A właściwie takiego zdjęcia nie zrobiłam.

Przeczytaj także: >> Kuchnia (dążąca do) zero waste

Na wannie: olej sezamowy, żel do mycia męża, szampon, mydelniczka chłopców, naturalna szczotka do szorowania wanny i wstydliwie schowana gąbka
Na wannie: olej sezamowy, żel do mycia męża, szampon, mydelniczka chłopców, naturalna szczotka do szorowania wanny i wstydliwie schowana gąbka

Łazienka zero waste / less waste

Niegenerowanie odpadów w łazience? Bardzo trudna sprawa. Mamy tu kosz na śmieci (bardzo mały), w którym lądują chusteczki do nosa, niekompostowalne nitki do zębów, zużyte prezerwatywy, plastry i opakowania od nich. Najwięcej miejsca zajmują chusteczki w czasach przeziębienia; jest ich tyle, że nie mogą wszystkie iść na kompost. >> Chusteczki wielorazowe są wtedy niewystarczające.

Łazienka zero waste (prawie). Bambusowe patyczki do uszu, kula piorąca, srebro koloidalne, dezodorant i chusteczki.
Łazienka zero waste (prawie). Bambusowe patyczki do uszu, kula piorąca, srebro koloidalne, dezodorant i chusteczki.

Zastanawiam się, co kiedyś lądowało w naszym łazienkowym kubełku. Na pewno opróżnialiśmy go częściej (kiedyś był też znacznie większy), również ze zużytych patyczków do uszu, wacików czy podpasek.

Dziś patyczki do uszu mamy bambusowe i wyrzucamy je do kompostownika. Waciki są wielorazowe, używam też >> wielorazowych podpasek i >> kubeczka menstruacyjnego.

Na zdjęciu widzicie nasze grzeszne chusteczki (jednorazowe, w plastiku), ale także >> kulę piorącą, >> patyczki Hydrophil, dezodorant męża (w szkle) oraz srebro koloidalne, którego używam zamiast toniku.

Pranie

Mamy pralkę o klasie energetycznej A+. Musieliśmy wybierać wśród tych wąskich, bo łazienkę mamy naprawdę małą. Najchętniej zainwestowałabym w jakąś nowoczesną, energo- i wodooszczędną maszynę, ale wybór był niewielki.

Najczęściej pierzemy z >> kulą piorącą, ale zdarza się, że wsypuję >> proszek własnej produkcji. Teraz podczas sprzątania znalazłam niemal pełną butlę płynu do prania czarnych ubrań. Postanowiliśmy go zużyć do końca.

Nie mamy suszarki do ubrań, wszystko rozwieszamy w łazience, czasem w pokoju. Pranie ubrań czterech osób zajmuje mnóstwo miejsca i niestety czasem nie chce dobrze schnąć. Brak dobrej wentylacji daje się we znaki.

Podsumowując, do prania używamy:

  • pralki,
  • kuli piorącej lub proszku do prania własnej produkcji,
  • olejków eterycznych.
Żele do mycia bez plastiku, czekają na testowanie
Żele do mycia bez plastiku, czekają na testowanie

Kosmetyki i leki

Staram się ograniczyć swoje kosmetyki do minimum. Używam:

Nasze dwie szafki łazienkowe zostały przeze mnie dokładnie przejrzane. Nie ze wszystkim udało się rozstać…

Oczopląs, czyli zawartość naszych szafek łazienkowych
Oczopląs, czyli zawartość naszych szafek łazienkowych

Na zdjęciu, na szafce po lewej stronie widać zapas żeli do mycia mojego męża – >> okazały się zawierać plastik. Dlatego mąż testuje teraz nowe żele, bez plastiku, żeby znaleźć równie dobrego zastępcę. Nowe żele stoją na wannie i są bardzo starannie oceniane.

Starałam się poustawiać kosmetyki tematycznie. Lewa szafka, od góry, od lewej:

  • seks,
  • menstruacja (kompostowalne podpaski, odkażacz do kubeczków),
  • ukąszenia owadów,
  • perfumy (zapasy sprzed wieeeelu lat).

Środkowa półka:

Dolna półka:

  • manicure/pedicure,
  • higiena zębów,
  • plastry,
  • znowu zęby,
  • Sudocrem przeciw kolarskim odparzeniom.

Druga szafka zawiera lekarstwa (górna półka) i te kosmetyki, które głównie ze względu na duże opakowania nie zmieściły się do pierwszej szafki. Widać słoiczek z tabletkami do zębów, kosmetyczkę z zestawem „menstruacja”, płyn do płukania ust, krem do ciała (prezent), pasta do układania włosów.

Wydaje mi się, że leków jest sporo, choć połowa to materiały opatrunkowe, kołnierz ortopedyczny i takie tam.

Na szafce stoją surowce do proszku do prania czy proszku do zmywarki, a także m.in. benzyna ekstrakcyjna i specjalne kleje – ważne rzeczy, które powinny być poza zasięgiem dzieci.

Łazienka zero waste. Szmatka ze starej koszulki
Łazienka zero waste. Szmatka ze starej koszulki

Czyszczenie

Wg mnie łazienkę można sprzątać sodą oczyszczoną, kwaskiem cytrynowym, octem, wodą. Ale że nie wszyscy w domu są przekonani do takich metod, kupujemy:

  • ekologiczne mleczka do czyszczenia,
  • ekologiczny płyn do WC.

Sama co jakiś czas robię >> odświeżające kostki do toalety.

W domu zawsze trzymamy surowce do przygotowania prostych detergentów.

Łazienka zero waste. Mydelniczka chłopców
Łazienka zero waste. Mydelniczka chłopców

Do sprzątania staram się używać szczotek naturalnych, kupowanych w sklepie >> Stasio. Mamy naturalną szczotkę do wanny, naturalną szczotkę do sedesu, a także do paznokci. Gąbki jednak nie znikły całkiem z naszego życia (choć zaopatrzyłam się w luffę). Bywają potrzebne do mycia rowerów.

Po zdjęciach widzę, że część fug aż prosi o wyszorowanie, choć nie mam jakoś przekonania, że to jest niezwykle ważne zadanie. Łazienkę kupiliśmy urządzoną i niewiele mogliśmy w niej zmienić. Gdybym miała ją zaprojektować od nowa, pewnie wybrałabym kabinę prysznicową, może inny kolor kafelków. Może udałoby się jakoś odzyskiwać część szarej wody. A na razie mamy to, co mamy.

Makulaturowy papier toaletowy, kupowany na rolki
Makulaturowy papier toaletowy, kupowany na rolki

A jakie są Wasze sposoby na ograniczanie odpadów w łazience?

Może przeczytasz także:

Zero – zero, czyli kosmetyki Baby Anthyllis Zero pod lupą

Baby Anthyllis Zero to nowość, na którą czekałam z niecierpliwością już kilka miesięcy. Włoski producent

Czy komary są potrzebne?

Zbliża się czas, kiedy będziemy klęli pod nosem, bo znowu mali krwiopijcy (właściwie krwiopijczynie) będą

Loffme: z troską o kobiety. Rozmowa z Asią Majak

Z Asią Majak, twórczynią maki Loffme, mogłabym rozmawiać i rozmawiać. Jej ogromne zaangażowanie i wewnętrzna

6 thoughts on “Łazienka (dążąca do) zero waste”

  1. Ja zamienialam chusteczki w plastiku na te w kartonie bez folii w srodku (dostepne np. w Biedronce). Mam specjalny portfelik, do ktorego wkladam zlozone wczesniej chusteczki z kartonu. Uzywam ich poza domem.

      1. W Rossmannie dostępne są 3 i 4 warstwowe chusteczki w pudełkach – tej samej grubość co chusteczki w paczuszkach :)

  2. Papier toaletowy warto zastąpić bawełnianymi ściereczkami jak te:
    https://www.smalljoys.tv/reusable-toilet-paper-works/
    Oczywiście tylko na siusiu. Podmywanie się nadal nie jest akceptowane w pełni w naszej ‚kulturze’, choć u nas w domu zawsze było standardem – nie wyobrażam sobie chodzić z tyłem po którym zostało roztarte wiadomo co papierem toaletowym…. najlepiej efekty wycierania a nie mycia widać jak się pracuje w szpitalu ;-) Nawet jak ludziom wydaje się że wszystko ‚oczyścili’ zawsze tam coś jest… Nie potrzeba bidetu do dobrej higieny.
    Dla gości warto zostawić jednak papier. Chyba, że nie chcemy żeby nas odwiedzali.
    Papier toaletowy zawsze wywołuje u mnie poważne wyrzuty sumienia – kupowanie papieru, na który zmarnowano mnóstwo celulozy, wody, energii – nawet ten makulaturowy. Zapakowano – często w plastik, przewieziono kilometry ciężarówka która zużywa paliwo jak benzyna, emituje gazy cieplarniane, ja na to wydaje kupę kasy i następnie po sekundzie użycia spłukuje w toalecie. Ile energii, wody, czasu, kosztów po to żeby coś wyrzucić…
    https://www.the-vu.com/2010/12/wash-don’t-wipe-your-butt/
    To też jest fajne rozwiązanie, a tutaj facet porusza temat mycia rąk po kupce, ale tyłek mamy brudny, choć to on powinien być poprawnie umyty po robocie… I np. po numerze dwa para chciałaby spędzić czas ‚bliżej’ i te nieumyte fragmenty ciała… bleeeeee…..

    Podpaski, wkładki wielorazowe + kubeczek sprawdzają się idealnie.
    Oczywiście pranie podpasek i ‚papieru toaletowego’ z dodatkiem odplamiacza ‚na bazie tlenu’, w wysokiej temperaturze.

    Patyczki do uszu też można zastąpić czymś bardziej eko – patyczki, zapałki i wata bawełniana. Samemu nawija się pęczek, czyści, zdejmuje i zakłada na patyczek nową watę. Raczej w uszach ludzi dbających o higienę nie rosną krzaki i nie cieknie ropa naftowa więc użycia jednego patyczka z nową watą nie jest chyba problemem. Oczywiście patyczek/zapałka dla jednego użytkownika, nie dla całej rodziny.

    No i śmietnik – nie pamiętam, żeby za mojego dzieciństwa były worki na śmieci i ludzie żyli. W łazience jak i w kuchni nie używamy worków – opróżnia się wiaderka codziennie, myje, wykłada kawałkiem papieru/gazety ten kuchenny na odpadki i tyle. Firmy przetwarzające odpady wyraźnie zakazują stosowania worków plastikowych w pojemnikach na kompost jak i na ‚recycling’ – worki nadają się do przetworzenia a jak sama idea mówi – kubeł na recycling nie może zawierać innych materiałów (nie mieszkam w Polsce wiec nie wiem jak tam jest ale po co dostarczać kolejny kawał plastiku skoro nie radzimy sobie już z tym ‚przetwarzalnym’.)
    Równie dobrze pieniądze wydane na worki i papier można po prostu wyrzucić do śmieci – bo to właśnie robimy, kupując jednorazowe produkty.
    Mycie się olejem bardzo dobrze oczyszcza i pielęgnuje skórę i zaoszczędza mnóstwo wody jak i kosmetyków.
    Mycie łazienki – jak zawsze ocet, soda, olejki eteryczne, woski no nabłyszczania i ochrony wanny i cynamon do odpływu jeśli coś smrodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge