5xO. Ubrania z lumpeksu

5xO. Odmawianie i oszczędzanie. Ubrania

Nie potrzebuję nowych ubrań. To znaczy: potrzebuję ubrań, ale nie muszą być nowe. Oprócz bielizny i butów wszystko mogę mieć z lumpeksu albo po kimś, bo wychowałam się w czasach, kiedy donaszało się ubrania po starszych kuzynkach. (Potem czasy się zmieniły i na kilka lat uległam szybkiej, taniej modzie. Wydawało mi się, że wydawanie pieniędzy na ciuchy jest takie przyjemne! Jakiś czas temu porzuciłam ślepy konsumpcjonizm). Nareszcie jestem wolna.

Ostatnie Święta Wielkanocne spędziliśmy u rodziny za granicą. W tamtą stronę czekał nas lot samolotem, przejazd pociągiem i drugim pociągiem, a cała podróż zaczynała się o 3 nad ranem. Postanowiliśmy więc wziąć minimum rzeczy, żeby podróż była jak najwygodniejsza. Do jednej walizki na tydzień spakowaliśmy po trzy zmiany ubrań, które praliśmy na miejscu. Walizka ważyła 14,5 kg, co – biorąc pod uwagę siedzące w niej urodzinowe prezenty dla szwagra i siostrzenicy – jest całkiem dobrym wynikiem na cztery osoby.

Wyprodukowaliśmy nieco CO2, na szczęście lot tylko z Warszawy do Birmingham
Wyprodukowaliśmy nieco CO2, na szczęście lot tylko z Warszawy do Birmingham

Podróżowanie z taką ilością bagażu to sama przyjemność. Jestem pewna, że gdybyśmy podróżowali latem, walizka byłaby o wiele lżejsza. W dodatku czas pakowania ograniczyliśmy do kwadransa na osobę.

To doświadczenie potwierdziło moje przeczucia:

  • Po pierwsze, warto inwestować w droższe ubrania, które zniosą więcej prań.
  • Po drugie, ubrań można mieć bardzo mało i zazwyczaj nie ma to żadnego znaczenia.
  • Po trzecie, ubrania mają przede wszystkim funkcję użytkową i wszystkie inne kwestie są jedynie dodatkiem.
Nasza walizka na cztery osoby
Nasza walizka na cztery osoby

Żeby włożyć, trzeba zdjąć

Nie czytałam jeszcze żadnej książki poświęconej stricte minimalizmowi w szafie, ale myślę, że stosuję się do większości popularnych rad. Od lat sukcesywnie pozbywam się ubrań, których nie noszę. Część przestała na mnie dobrze leżeć po ciążach, część się zdezaktualizowała (ubrania ciążowe i do karmienia), część jest za mała albo za duża. Takie ubrania staram się sprzedać na OLX, a jeśli czekają zbyt długo, trafiają na wymianę ubraniową lub do Ośrodka Pomocy Społecznej. No dobrze, ja tu o oddawaniu ubrań, a miało być o zakupach.

Dopiero po wyczyszczeniu garderoby z nadmiarowych ubrań widać, w czym chodzimy i co lubimy, czego ewentualnie nam brakuje. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, może zatrudnić stylistkę/tę do przemeblowania w szafie, zwykle taka usługa pomaga ogarnąć podstawy kompletowania odzieży. Sama się na to nie zdecydowałam, bo nie widzę (jeszcze?) potrzeby. Moje podstawowe ubranie to spodnie (do tego stopnia, że nasze dzieci ZAWSZE rysują mnie w spodniach), koszulka i bluza. Kilka spódnic w szafie wiosny nie czyni, ale czasem je noszę. Kocham też piękne letnie sukienki, niestety zmiana mojej figury po ciąży skreśliła kilka z nich.

Stosuję zasadę, żeby te najukochańsze ubrania nosić do zdarcia, a te mniej ukochane oddawać, póki mogą przydać się komuś innemu. Kiedy z szafy znika ubranie, szukam zastępnika. Od jakichś dwóch lat staram się, żeby pochodził z jednego z dwóch źródeł: lumpeksu lub sklepu z odzieżą etyczną.

5xO. Sklepy charytatywne w Wielkiej Brytanii
5xO. Sklepy charytatywne w Wielkiej Brytanii

Nie kupuję

Cały świat kręci się wokół konsumpcji, żadne to odkrycie. Problem w tym, że życie niektórych ludzi zmusza do wspierania najmniej etycznych, za to oferujących najtańszą odzież, szytą w warunkach, w jakich nikt z nas nie chciałby pracować (nie tylko w Azji źle traktuje się szwaczki, w Polsce to także się zdarza).

Już dawno podjęłam decyzję, że ja nie będę finansować wielkich koncernów odzieżowych, nawet jeśli starają się świecić swoimi „odpowiedzialnymi” kampaniami klientom w oczy i wprowadzają bawełnę ekologiczną czy ubrania z recyklingu. Pierwszą, podstawową zasadą świadomej konsumentki i świadomego konsumenta jest: nie kupuję. Jeśli przyjmiemy taki punkt widzenia, natychmiast przestaną obchodzić nas reklamy, zdjęcia modelek w kolorowych pismach, a nawet same kolorowe pisma o modzie.

Etyczne dżinsy
Etyczne dżinsy

Oczywiście, ubierać się trzeba, więc i kupować czasem trzeba. Polecam moje (być może dziwne) podejście do zakupów, których osobiście nie znoszę.

Nowe rzeczy, jeśli jest to możliwe (nawet, gdy jest to bardzo trudne) kupuję w miejscach, które sprzedają etyczną modę. Jest kilka takich sklepów w Polsce, do najsłynniejszych należy >> KOKOworld; niestety sklep >> Some-Wear-Else we Wrocławiu został zamknięty. Polecam też >>Fairmę w Krakowie. >> Jeśli chodzi o buty, polecam mój wpis specjalnie im poświęcony.

Ponieważ jestem mała, czasem trudno mi znaleźć odpowiedni rozmiar czy krój, żeby wyglądać normalnie. Dlatego jeśli już kupuję ubranie, to ma mi starczyć na długo. Mogę za to zapłacić więcej, bo będę miała spokój na kilka lat. O tym, gdzie kupuję dżinsy, możecie więcej przeczytać tutaj: >> Moje etyczne zakupy: ubrania. W ciągu ostatniego roku kupiłam może cztery sztuki ubrań (bo poprzednie mi się podarły), z czego połowę w lumpeksie.

Charity shopy i lumpeksy

Ostatnio podarły mi się spodnie dresowe, których używałam 10 lat. Mimo łatania musiałam oddać je na szmaty, ponieważ materiał zaczął się rozchodzić w rękach. Podczas wyjazdu przeszukałam kilkanaście charity shopów w Anglii, mając nadzieję, że sława Wielkiej Brytanii pod względem używanych ubrań okaże się zasłużona.

5xO. Charity shop w Birmingham
Charity shop w Birmingham

Niestety, angielskie sklepy z używaną odzieżą (charity shop oznacza, że zyski są przeznaczane na cele charytatywne) celują w elegantki, w dodatku w angielskim rozmiarze 16 (ja noszę 8 lub 10). Niczego ciekawego nie znalazłam, choć gdybym poszła za głosem „kup mnie, kup”, na pewno znalazłabym ładne, tyle że zbędne mi ubrania.

Zagłębie charity shopów w Birmingham
Zagłębie charity shopów w Birmingham

Po powrocie do Polski poszłam do lumpeksu koło domu i kupiłam spodnie dresowe M&S (rozmiar: 12-13 lat) oraz bluzę H&M w rozmiarze 34, wszystko w dziale dziecięcym. Zapłaciłam 25 zł. (Zdjęcie macie na samej górze wpisu). Tak więc bliższy mi jest jednak polski lumpeks od szykownego charity shopu w UK.

Bielizna

W dużej mierze zaopatruję się w nią w sklepie >> Plan Planeta. Niestety, etyczne skarpetki zdzierają nam się bardzo szybko, ale ogromnie je lubimy ze względu na wzory. Majtki ostatnio mam z >> Fairpants, polskiej firmy szyjącej bieliznę z certyfikatem Fairtrade. Staniki to zawsze jest problem (zwłaszcza gdy natykamy się na takie kwiatki, jak >> pseudoekobielizna), dlatego wybieram brafitterie z polskimi markami (>> tu zdjęcie moich ostatnich zakupów).

Skarpetki ze sklepu Plan Planeta

Ubrania sportowe

Z tymi ubraniami, a także niektórymi akcesoriami, mam duży zgryz. Co kilka lat potrzebuję butów rowerowych SPD, a wybór butów dla kobiet jest niemal żaden, więc kupuję, co jest (wybieram firmę North Wave). Jeśli jest to możliwe, ubrania kupuję polskich firm i szyte w Polsce (BCM Nowatex, Trofeo, Martombike, Winaar, Expansive, Brubeck i inne). Ostatnio zrobiłam jednak zakupy za granicą, ponieważ potrzebowałam bardzo dobrej jakości kurtki na rower i plecaka.

Metka Vaude z etykietą Fair Wear
Metka Vaude z etykietą Fair Wear

Po tym, jak kolejne polskie i niepolskie plecaki po roku używania stawały się szmatami, postawiłam na niemiecką firmę >> Vaude, szczycącą się etyczną produkcją i wykorzystywaniem surowców wtórnych. Kurtka Vaude także ma oznaczenie Fair Wear i Green Shape. (O ubraniach sportowych chcę napisać osobny tekst przy okazji tematu kosztów związanych ze sportem).

A jakie jest Wasze podejście do niekupowania ubrań? Udaje się Wam trzymać szafę w ryzach? Kupujecie w lumpeksach? Napiszcie!

Może przeczytasz także:

Porządki w kompostowniku

Nasz domowy kompostownik (>> tu poczytacie o nim więcej) już dawno się przepełnił, choć systematycznie

Relacja z Targów Zero Waste w Warszawie 2018 r.

Na Targi Zero Waste w Warszawie przybyłam po południu, na drugą połowę wydarzenia. Wprawdzie nie

Prawdziwe oblicze certyfikatów. OK Compost

Czym jest certyfikat OK Compost i gdzie go można spotkać? Jakie są jego rodzaje? Czy

11 thoughts on “5xO. Odmawianie i oszczędzanie. Ubrania”

  1. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam twój wpis, choć przyznaję – dla mnie dość egzotyczny. Kupuję w „normalnych” sklepach, ale kupuję rzadko i robię porządki w szafie a rzeczy przekazuję tym, którzy potrzebują. Najczęściej znajomej Ukraince. Albo wymieniamy się z przyjaciółkami. Przekonałam się, że można mieć mało i dobrze wyglądać. Jednak muszą to rzeczywiście być rzeczy w dobrym gatunku. Pozdrawiam serdecznie
    Iwona Kmita ostatnio pisze o…Czy znacie ten olejowy hit?My Profile

    1. Minimalizm może zmienić życie, prawda? :) Im mniej mamy, tym szczęśliwsi jesteśmy. Dzielenie się też jest przyjemne. Ja mam ciągle za dużo rzeczy, ale wciąż nad tym pracuję.

  2. Z lumpeksu mam większość topów, bluzek. Część odzieży sportowej do biegana, nawet udało mi się tam dwukrotnie kupić fajny biustonosz sportowy. Letnie lniane spodnie na wagę,które po małej przeróbce (Mama krawcowa) są idealne i je uwielbiam. Z jeansami mam największy problem, bo na moje szerokie biodra a ogólnie normalną sylwetkę jest ciężko coś znaleźć. Kiedyś kiedyś udało mi się kupić spodnie Lee za ok. 10 zł i uwielbiałam je bo były jak stworzone na moją figurę. Więc wniosek jest taki, że lubię, ale nie wszystko udaje mi się kupić. W tym roku robię wyzwanie, nie kupuję ubrań, by jeszcze lepiej zweryfikować, w czym rzeczywiście chodzę. Mam tylko jeden mały problem, moja sylwetka potrafi się zmieniać o te 2-4 kg w ciągu roku, przez niedoczynność tarczycy i pomimo wielkich starań -diety,ćwiczeń, więc część rzeczy chcąc nie chcąc leży nieużywana :/
    BogusiaM ostatnio pisze o…Kosmetyczne nowości lutego oraz marca ’18My Profile

    1. Wspaniale, że udaje Ci się robić zakupy w lumpeksie! Czasem wymaga to niebywałego szczęścia, żeby coś upolować. Wiem jednak, że nie zawsze wszystko się da znaleźć. A przy problemach zdrowotnych – wiadomo, inne sprawy jak ubrania muszą się dopasować do nas, a nie my do nich ;)

  3. Dla mnie takie podejście też jest mocno egzotyczne. Sama nie lubię zakupów, ale raczej w tym sensie, że są czasochłonne… No ale kiedyś trzeba się na nie wybrać :) Co do kwestii etycznych – popieram, ale pamiętajmy, że w PL wielu ludzi po prostu nie może sobie na to pozwolić. Zamknięte koło…

  4. Kupuję w lumpeksach, jak tylko uda mi się do któregoś zajść (co nie jest łatwe, bo pracuję w godzinach otwarcia wielu z nich).
    Charity shopy to moja wielka miłość, nie zliczę, ile perełek ubraniowych tam znalazłam! Ale trzeba wiedzieć, gdzie iść. Nie wiem, jak w Birmingham, bo do tej pory „zwiedzałam” szkockie (Glasgow, Edynburg, Aberdeen) ;), ale gdzie bym nie poszła, był spory rozstrzał rozmiarowo-fasonowy. Plus w charity shopach często i gęsto można znaleźć przydatne i fajne przedmioty, o wiele taniej, niż w normalnych sklepach.
    Plus podoba mi się zachęcanie do bycia zero waste pod względem książkowym – kupić książkę w charity shopie, przeczytać, oddać do sklepu, by ktoś inny ją kupił za funta czy dwa :)
    Dorota ostatnio pisze o…Przeczytane w marcu 2018My Profile

  5. Mamy podobnie, wychodzi na to, że chodzimy nawet w takich samych skarpetkach!
    Będąc jednak przeciętnego wzrostu i budowy mam dużo łatwiej ze znalezieniem czegoś w lumpeksach. Cieszę się, bo (wciąż wydaje mi się, że) na nowe etyczne ciuchy mnie nie stać.

    Naszemu dziecku nie kupiliśmy do tej pory nic do ubrania. Wszystko mamy używane.

    Ostatnio jadąc na 5 dni całą (3 osobową) rodziną spakowaliśmy się w 50 litrowy plecak (z pieluchami).
    Dorota ostatnio pisze o…„Co ono je?”, czyli migawki z talerza wegetariańskiego niemowlaka.My Profile

  6. Bardzo ciekawe podejście. Ja ostatnio również postawiłam na minimalizm, choć przyznam że tak super łatwo nie było. Czasem człowiekowi trudno rozstać się z rzeczami, w zasadzie to nie wiadomo z jakich powodów. Wiele ubrań oddałam w akcji pomaganie przez ubranie, trochę tez w rodzinie. Choć zwykle kupuje w sklepach, nie second handach, to staram się jednak wybierać rzeczy jakościowo dobre, takie które posłużą mi na dłużej. A potem może jeszcze komuś się przydadzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge