5 grzechów narciarstwa zjazdowego

5 grzechów narciarstwa zjazdowego

Jakie mogą być ekogrzechy narciarstwa zjazdowego? Tak naprawdę zaczęłam o tym myśleć dopiero kilka lat temu. Zaczęłam się przyglądać, jak wyglądają i działają stoki narciarskie, ile wody zużywa się do armatek śnieżnych i ile energii to wszystko kosztuje. A im bardziej klimat się ociepla, tym więcej energii jest wkładane w utrzymanie stoków.

Wciąż pamiętam pewne spotkanie, które miało miejsce kilka lat temu na zimowym wyjeździe w Małem Cichem. Wychodziłam właśnie z domu z synem na stok, było około 9:30, kiedy w drzwiach stanęła narciarka, starsza ode mnie pewnie o 15, 20 lat. Powiedziała, że właśnie wraca, bo wyszła rano o 6:00 i trzy razy podeszła z nartami Zgorzelisko, trzy razy zjechała. Nie pamiętam, czy miała skitoury, czy zwykłe zjazdówki, w każdym razie zrobiło to na mnie duże wrażenie. Od razu też skalkulowałam, że w ciągu trzech godzin przy niedużej kolejce można skorzystać co najmniej 20 razy z wyciągu (choć włączali go chyba o 9:00).

Narciarstwo zjazdowe ma bardzo dużo ciemnych stron, dlatego świadomie zrezygnowałam z wyjazdów narciarskich. Z wielkim bólem serca, jeżdżę na nartach jakieś 30 lat (z przerwami), uczyłam się jeszcze na starych prostych deskach.

Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche
Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche

Ekogrzechy narciarstwa zjazdowego

Jest co najmniej 5 różnych powodów, żeby przemyśleć, czy na pewno narciarstwo jest właściwym sportem dla osób kochających naszą planetę.

1. Dewastacja środowiska i zmiana krajobrazu

Przygotowanie stoku narciarskiego zupełnie od nowa to ogromna inwestycja, wymagająca nie tylko środków finansowych, ale także przeróżnych pozwoleń. Podobnie zresztą jest z modernizacją już istniejących wyciągów i tras. Co ciekawe, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot podaje kilka przykładów, kiedy pozwolenia nie były wydane, a stoki narciarskie i tak rozbudowywano…

Stok narciarski jest zwykle używany przez 3-4 miesiące. Przez resztę roku musi być utrzymywany w odpowiedni sposób. Niestety, jak wskazują badania, narciarstwo wpływa znacznie na erozję gleby, co przekłada się m.in. na jej chłonność (spada retencja wód) oraz na jej jakość (ilość składników mineralnych). Duże znaczenie ma praca ratraków.

Poza sezonem zimowym stoki nie mają szansy „odpracować” swojej roli w przyrodzie. Porośnięte są zazwyczaj niezbyt zróżnicowaną roślinnością. Gleba z każdym rokiem staje się coraz bardziej zdegradowana i mniej chłonna, co sprzyja jej wypłukiwaniu.

Raport na temat inwestycji rozbudowy kompleksu narciarskiego na Zgorzelisku (Małe Ciche) mówi o tym, że:

Przed realizacją inwestycji konieczna jest częściowa niwelacja terenu oraz konieczna będzie wycinka drzew i krzewów z fragmentu analizowanego terenu (…) jako trwałe wyłączenie z produkcji leśnej (…) O łącznej powierzchni 0,9660 ha

Takie „wyłączenia” dotyczą każdej budowy i rozbudowy stoków narciarskich. Jest to trwałe wyłączenie pewnego terenu z obszarów naturalnych, zabranie go zwierzętom i roślinom. Cały kompleks w Małem Cichem zajmuje ponad 16 hektarów.

Co warto zapamiętać?

Wytyczanie tras narciarskich, poszerzanie ich, modernizacja, a także budowanie infrastruktury (wyciągi, oświetlenie, usługi, restauracje) to duży koszt dla środowiska. Łączy się m.in.:

  • z wycinką drzew i krzewów (i nie chodzi tu o dwa czy trzy drzewa, ale o kilkaset lub więcej!), często na terenach cennych przyrodniczo,
  • z niwelacją terenu, pracą ciężkiego sprzętu, transportowaniu mas ziemi, niszczeniu naturalnej struktury glebowej,
  • z przerwaniem naturalnych korytarzy ekologicznych,
  • z ingerencją w ukształtowanie terenu, co grozi powstaniem obsuwisk,
  • z niszczeniem gleby, jej erozją i zmniejszaniem chłonności,
  • z budową zbiorników retencyjnych i eksploatowaniem lokalnych źródeł wody.
Małe Ciche, Zgorzelisko
Małe Ciche, Zgorzelisko

2. Rozbudowa infrastruktury, która obciąża środowisko

Narciarze na stoku to nie tylko mieszkańcy pobliskich miejscowości. Im większy, ciekawszy, nowocześniejszy kompleks zjazdowy, tym więcej wokół niego dróg, hoteli, samochodów, restauracji, miejsc parkingowych i… ludzi. To wszystko prowadzi do urbanizacji terenów, zabierania przyrodzie kolejnych przyczółków, a także większego niepokojenia zwierząt.

Co warto zapamiętać?

Każda turystyka powinna być odpowiedzialna. Wyjazdy zimowe to wspaniały sposób na odpoczynek i nabranie odporności, ale warto spróbować omijać najbardziej zatłoczone miejsca. Zakopane możemy zastąpić miejscem mniej skomercjalizowanym, może mniej bogatym w infrastrukturę, za to pozwalające wypocząć. Dzięki rozproszeniu turystów mniej ośrodków będzie miało pokusę, żeby rozrastać się i zajmować kolejne tereny.

  • Tłumy turystów to natłok samochodów, a kolejne miejsca parkingowe to także miejsca odebrane przyrodzie.
  • Im więcej turystów w danym miejscu, tym większy impuls do budowania nowych hoteli czy pensjonatów, wytyczania nowych dróg zjazdowych.
  • Więcej ludzi i samochodów to więcej większych dróg.

3. Zasilanie energią wyciągów i oświetlenia

Tu chyba nie ma żadnych wątpliwości. Energia jest potrzebna nie tylko do działania wyciągu, ale także do naśnieżania stoku i utrzymania go w dobrym stanie (ratraki).

Według raportu planowanej rozbudowy stacji narciarskiej w Małem Cichem z 2013 roku energia niezbędna do zasilania całego kompleksu to maksymalnie 15 MWh w ciągu doby w sezonie, średnio 250 MWh miesięcznie w sezonie, 950 MWh rocznie.

Czy to dużo? Niestety nie mam świeższych danych, może nastąpiły jakieś zmiany. Postanowiłam oprzeć się na tym, co mam, i przeliczyć to na dwutlenek węgla, który powstaje przy produkcji energii. Poradziwszy się Janusza Mizernego przyjęłam przelicznik 698 kgCO2/MWh. Według średniego zużycia energii w sezonie wyciąg narciarski przyczynia się do emisji do atmosfery 5,8 ton CO2 dziennie. To są oczywiście prognozy, nie znam obecnych danych.

Co warto zapamiętać:

  • Dopóki wyciągi narciarskie nie będą zasilane wyłącznie energią odnawialną, w sezonie zimowym przyczyniają się do emisji ogromnych ilości dwutlenku węgla do atmosfery.
  • Co oczywiste, im większy kompleks narciarski, tym więcej energii potrzeba do jego utrzymania, ale im nowocześniejsze rozwiązania, tym większa szansa, że są energooszczędne.

4. Sztuczne naśnieżanie

Rury, którymi pompowana jest woda z potoku do armatek śnieżnych. Wisła 2020 r.
Rury, którymi pompowana jest woda z potoku do armatek śnieżnych. Wisła 2020 r.

Dlaczego sztuczny śnieg jest zły? Przecież to tylko zamarznięta woda, która wraca do obiegu?

Po pierwsze, armatki wodne nie działają na energię słoneczną, pobierają prąd. Znalazłam informację, że koszt wyprodukowania 1 m3 śniegu to 3,5-5 euro, choć oczywiście to może być już nieaktualne. Żeby naśnieżyć stok o powierzchni 1 ha, potrzeba około 1000 m3 wody. Urządzenie ma zwykle moc około 20 kW, we wspomnianym raporcie armatki mają moc 19 kW, pracują około 7 h na dobę i pobierają około 144 kWh na dobę.

Po drugie, woda do sztucznego śniegu musi być skądś pobierana. Owszem, stoki narciarskie mają zbiorniki retencyjne, ale sama widziałam, że armatki są zasilane wodą z najbliższych potoków. W ten sposób zabiera się ludziom i zwierzętom wodę pitną oraz zmienia warunki życia zwierząt żyjących w potokach. W Małem Cichem źródłem wody jest Filipczański Potok, zasilający zarówno armatki śnieżne, jak i zaplecze sanitarne kompleksu. Pobór musi być monitorowany, żeby poziom wody nie spadł poniżej ustalonego.

Po trzecie, choć sztuczny śnieg staje się na powrót wodą lub parą wodną, mamy do czynienia z zaburzeniem jej naturalnego obiegu. Woda zamieniona w śnieg jest czasowo zagospodarowywana na potrzeby rozrywki. Jak już wspomniałam, stoki narciarskie charakteryzują się zerodowaną glebą, która nie wchłania wody tak jak gleba zdrowa. Dodatkowe naśnieżanie, dzięki któremu więcej narciarzy będzie dłużej jeździć, wymaga ratrakowania i powoduje dalszą degradację gleby i brak zasilenia wód głębinowych. To wpływa na potoki zasilane wodami głębinowymi.

Śnieg, który jest sztucznie utrzymywany dłużej niż naturalny, dodatkowo zaburza naturalny cykl wegetacyjny roślin.

Przy okazji opowiem Wam pewną gorzką anegdotę. Kiedy kilka lat temu byłam z synem na wyjeździe narciarskim w Małem Cichem, część stoku na Zgorzelisku była wyłączona z powodu braku pokrywy śnieżnej. Przez cały tydzień widzieliśmy non stop pracujące armatki śnieżne, które powoli zakrywały spory fragment trasy. Kiedy już myśleliśmy, że pod koniec wyjazdu zjedziemy sobie świeżą trasą, przyszedł wiatr i wszystko zdmuchnął, niemal do gołego stoku. Tyle energii poszło w pierony, nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać.

Co warto zapamiętać:

  • Sztuczny śnieg nie ma wartości dla przyrody. Powstaje wyłącznie w celach komercyjnych.
  • Armatki wodne zużywają energię elektryczną, zabierają też z potoków wodę, co wpływa na żyjące w nich zwierzęta.
  • Woda zmagazynowana w postaci sztucznego śniegu jest zatrzymana w przyrodzie. Niekoniecznie też wróci w to miejsce, skąd pochodzi.
  • Nie zawsze przestrzegane są normy pobierania wody z naturalnych źródeł. Znane są przypadki nielegalnego osuszania mokradeł czy potoków.

5. Zanieczyszczenie światłem i hałasem

Choć może nam się wydawać, że zimą przyroda głównie śpi, są przecież zwierzęta aktywne cały rok, które chciałyby korzystać ze swojego domu bez strachu. Niestety duże stoki narciarskie to także dużo światła: oświetlenie trasy pozwala korzystać z tras nawet do 22:00. Do tego dochodzi zwyczaj puszczania głośnej muzyki przy stacjach wyciągu (zapewne aby umilić oczekiwanie w kolejce).

Co warto pamiętać:

  • Stoki czynne do wieczora to duże zanieczyszczenie światłem i hałasem w porach, kiedy część zwierząt odpoczywa, a część ma swoją porę żerowania. Obecność ludzi, światła i hałasu uniemożliwia im zarówno odpoczynek, jak i korzystanie z przestrzeni.
  • Hałas jest powodowany zarówno przez maszyny, jak i przez narciarzy. Do tego dochodzi nagłośnienie, z którego leci radio czy muzyka.

Co zamiast nart zjazdowych?

Jeśli nie chcemy rozstawać się z nartami, może warto wypróbować skitoury lub biegówki? Przy czym trzeba pamiętać, że korzystanie z przyrody, zwłaszcza z obszarów chronionych (parków narodowych, krajobrazowych) musi być podporządkowane obowiązującym przepisom. Niedopuszczalne jest wychodzenie poza szlaki, zjazd po terenach, gdzie nie wolno przebywać itp.

Będzie mi tych nart zjazdowych bardzo brakowało, bo mam wspaniałe doświadczenia z wyjazdów i ten sport dostarczył mi najwięcej wrażeń ze wszystkich. Gdyby kiedyś wymyślono całkowicie ekologiczne wyciągi narciarskie (te budowane w miastach na górkach śmieciowych przynajmniej nie degradują przyrody…), to na pewno wrócę na deski.

A tej zimy po raz kolejny stawiamy na zimowe rowerowanie.

Śnieżna zima
Śnieżna zima

Warto przeczytać:

Może przeczytasz także:

Czym posypywać chodniki zimą?

Czym posypywać oblodzone chodniki?

Na potrzeby swojego osiedla przeprowadziłam niedawno analizę, czym można posypywać oblodzone chodniki. Temat nie jest
Ekos Pierpaoli kosmetyki w szkle

Kupuję kosmetyki w szkle, a Ty?

Kosmetyki w szkle? Czy to ma większy sens niż plastik? Intuicyjnie chętniej sięgam po produkty
Co zrobić ze zużytą kartą płatniczą?

Gdzie wyrzucić zużytą kartę płatniczą czy kartę EKUZ?

Cykliczna wymiana kart płatniczych czy kart EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) jest koniecznością, czy chcemy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CommentLuv badge