E476 (PGPR), czyli niespodzianka w czekoladzie

Polirycynooleinian poliglicerolu (PGPR) to emulgator, dodatek do żywności, oznaczany w składzie symbolem E476. Nie zainteresowałabym się nim pewnie, gdyby nie to, że parę dni temu dostałam czeską czekoladę z ziarnami konopi i w składzie zobaczyłam polyglycerol-polyricyn-oleate.

Czeska czekolada z E476
Czeska czekolada z E476

Być może moje zdziwienie samo wzbudza zdziwienie czytelników, ale od bardzo dawna kupuję czekolady wysokoprocentowe z minimalną liczbą składników – najlepiej kakao, odrobina cukru, ewentualnie naturalna wanilia i już. Oczywiście chętnie kupuję produkty Fair Trade i ekologiczne, ale one wcale nie muszą mieć lepszego składu od tych bez certyfikatu, dlatego każdy zakup poprzedzam sprawdzenie listy zawartości.

Emulgator to droga na skróty

W czekoladzie wcale nie musi być emulgatorów, wbrew temu, co można by pomyśleć, studiując składy popularnych tabliczek (skupię się na gorzkich, bo tylko takie można uznać za zdrowe – minimum to 70% kakao; jeśli nie mamy alergii, wskazana dzienna dawka – 10 g). Najczęściej występującymi emulgatorami są lecytyny – sojowa lub rzadziej słonecznikowa. Ponieważ soję uznaję za jedzenie niewartościowe/szkodliwe niezależnie od tego, czy jest GMO, czy nie, lecytynę sojową najchętniej omijam.

Emulgatory ułatwiają mieszanie składników, ale nie są konieczne, co łatwo udowodnić – istnieją smaczne czekolady bez emulgatorów. Prawdopodobnie są to te droższe czekolady, ponieważ ich produkcja wymaga większej staranności. Ponieważ jednak czekolada jest (powinna być!) produktem wyjątkowym, kupowanie tej za 3 zł zamiast za 10 zł może przynosi chwilową oszczędność, ale raczej nie idzie w parze z jakością. Gorzka czekolada zazwyczaj szybko syci i w przeciwieństwie do mleczno-cukrowych ulepków nie znika w ciągu godziny, ale starcza na kilka dni. Według mnie zdrowiej i lepiej inwestować w jakość, nawet jeśli wydaje nam się, że płacimy więcej.

Skład czekolady Lindta 70%
Skład czekolady Lindta 70%

Czeska czekolada o tyle mnie zaskoczyła, że nie była tania, jednak prawdopodobnie to kwestia marketingu i konopi w składzie, a nie jakości wyrobu.

E476

Emulgator E476 jest produktem otrzymywanym z naturalnego oleju rycynowego oraz syntetycznego poliglicerolu. Jego zadaniem jest ułatwienie łączenia się składników oraz stabilizacja produktu i modyfikacja jego lepkości.

W 1979 roku amerykańska organizacja Food and Drug Administration (FDA) uznała PGPR za składnik bezpieczny i wyznaczyła maksymalną dzienną dawkę na 7,5 miligrama na kilogram masy ciała. W Unii Europejskiej jest to również 7,5 mg/kg masy ciała. E476 jest dopuszczony jako składnik produktów zawierających kakao oraz smarowideł o obniżonej zawartości tłuszczu, w ilości nie większej niż 0,5% (5 g na 1 kg produktu).

Badania nad bezpieczeństwem polirycynooleinianu poliglicerolu przeprowadzono w latach 50. i 60. XX wieku. Nie odnotowano wówczas żadnych skutków ubocznych wskazujących na to, że PGPR jest szkodliwy dla ludzi. Badania na zwierzętach (szczurach i kurczakach) wykazały, że przyjmowanie tego składnika wpłynęło na powiększenie wątroby u zwierząt, co powiązano ze zwiększonym obciążeniem wątroby, a nie wpływem samej substancji.

Czekolada Fairtrade
Czekolada Fairtrade

Co z tego wynika?

Czekolada to jeden z nielicznych produktów przetworzonych, które kupuję regularnie i jem. W naszej rodzinie tylko mnie kakao nie szkodzi, mam więc ten luksus, że mogę kupować małe ilości droższych produktów i nikt mi ich nie podje. Czekolada daje siłę, a gorzka czekolada uznawana jest za produkt o działaniu prozdrowotnym, więc nie ma powodu, żeby jej unikać. Tani produkt to nie tylko gorsza jakość, ale też wątpliwości natury etycznej – jeśli mogę, kupuję czekolady Fair Trade. Jednak i one miewają niezadowalający skład.

Czy E476 jest szkodliwy? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Badania na ludziach przeprowadzono 60 lat temu – czy dziś ich wyniki byłyby takie same?

Skoro produkuje się czekolady bez tego emulgatora, to chyba znaczy, że nie jest to składnik szczególnie potrzebny. Natomiast pozwala obniżyć koszty produkcji, gdyż dzięki niemu potrzeba mniej wysiłku, aby uzyskać jednolitą masę czekoladową.

Czekolada karobowa bez cukru, bardzo ciekawa!
Czekolada karobowa bez cukru, bardzo ciekawa!

Oczywiście wybór należy do konsumenta. Sama wybieram najprostsze składy i lepszą jakość – co Wam polecam. A przy okazji – myślę, że wpisów o dodatkach do żywności musi być u nas więcej. Może podpowiecie, który opisać jako kolejny?

Wybrana bibliografia

Może przeczytasz także:

Sylwia Majcher, „Gotuję, nie marnuję” – recenzja

„Gotuję, nie marnuję” Sylwii Majcher to książka kucharska reklamowana jako sposób na kuchnię zero waste
Kiszonki nadadzą zimowej kuchni kolorów

Kiszonki: jak ubarwić zimową kuchnię

Kiszonki to jedno z moich niedawnych odkryć, które wciągnęło mnie na dobre. Kiedy siadam do tego
Banany Milargos. Zdjęcie: www.biotropic.com

Banany Milagros: wybierz etyczny smak!

Banany pokonują drogę kilku tysięcy kilometrów z drzew na nasze stoły, przechodzą przez dziesiątki rąk.

8 thoughts on “E476 (PGPR), czyli niespodzianka w czekoladzie”

  1. Witam
    z całym szacunkiem, fair trade to kolejny przykład jak paskudni ludzie z dolarami w gałkach ocznych chcą zarobić kosztem innych, kosztem pięknej ideii jaką miał być sprawiedliwy handel. Proponuję poczytać trochę literatury jak to w rzeczywistości wygląda. Bardzo mi smutno, że na każdym kroku chcą nas nabić w butelkę.

    1. Nie tylko czytam na ten temat, ale także znam ludzi, którzy działają w sprawiedliwym handlu (możesz sobie poszukać tekstów na blogu po tagu fair trade).
      Wszędzie zdarzają się niedociągnięcia i nadużycia, ale nigdy nie generalizowałabym, że w SH siedzą”paskudni ludzie” – wręcz przeciwnie, to najczęściej pełni pasji, mądrzy i dobrzy działacze, którzy – znając twarde zasady rynku – robią mnóstwa dobra mimo ciężkich warunków kapitalizmu.
      Warto drążyć, jak wygląda to w praktyce, poznawać ludzi – osobiście – a przede wszystkim przekonać się, jak wysoką jakość mają produkty fair trade.

    1. Tak jak napisałam, to jest moje przekonanie, że soja nie służy ludziom.
      Wiem, że na pewno mi szkodzi (nie mogę jeść produktów sojowych, źle się po nich czuję).
      Jeśli poszukasz, znajdziesz badania pokazujące zarówno, że soja jest niezdrowa, jak i że jest bardzo zdrowa :) Wybór należy do Ciebie. Może kiedyś podejmę temat na blogu.

    2. „soję uznaję za jedzenie niewartościowe/szkodliwe” – nie dziwię się, że Kasia zadała pytanie, bo tak sformułowana wypowiedź pretenduje do bycia jakąś ogólną prawdą.
      Tymczasem wystarczyłoby napisać jak powyżej: „źle się czuję po soi, więc jej nie jem”.

      Soja to roślina strączkowa, jak każda inna z tej grupy. Wiadomo, strączki są dość ciężkostrawne. Zawierają jednak sporo cennych składników. Warto dodawać do nich rośliny ułatwiające trawienie, np. kminek, koper włoski czy hyzop. Oczywiście nie każdemu one służą, jak każdy inny pokarm. Kwestia wsłuchiwania się w organizm i urozmaicania jadłospisu. Ale słowo „szkodliwe” również wywołało moje zdziwienie. Pozdrawiam :)

      1. Widzę, że jednak muszę wypowiedzieć się dokładniej :)
        Nie, nie mam problemów trawiennych. Chodzi o to, że soja ma w sobie dużo fitoesrogenów, które zachowują się jak hormony. W moim wypadku jednym ze skutków jedzenia soi jest trądzik. Przypuszcza się także, że spożywanie soi w ciąży (w dużych ilościach) może skutkować wadami płodu płci męskiej, chodzi dokładnie o spodziectwo. Jest też więcej badań na temat tego, że soja, nie tylko GMO, nie służy ludziom.
        To naprawdę szeroki temat i szkoda omawiać go w komentarzu, dlatego napiszę o tym osobny wpis.

        1. Owszem, soja zawiera fitoestrogeny. Co Tobie nie służy, ale wiele kobiet chwali sobie ich pozytywny wpływ na (ogólnie rzecz ujmując) sprawy kobiece.

          Temat, jak każdy inny, faktycznie wart pełniejszego omówienia. W komentarzach z założenia dotykamy spraw wyrywkowo.

          Spotkałam się również z podejrzeniem wpływu nadmiaru soi na płód płci męskiej. Ale na ile coś takiego jest zbadane? Soja faktycznie jest często stosowana w przemyśle spożywczym. Nawet wyroby odzwierzęce są coraz bardziej sojowe :) Cóż, chyba nadmiar wszystkiego szkodzi :)

          1. Przede wszystkim, jak podkreślam, to jest moje zdanie, nikogo nie namawiam do niczego ani nie zniechęcam. Postaram się zebrać wszystkie badania i argumenty w jeden tekst, żeby nie rozdrabniać się w tekście pod… czekoladą :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge