21 IX2016

Pieluszki wielorazowe – opowieści mam, które wielopieluszkują swoje dzieci

by Materiał płatny

Dla mam, które pierwszy raz stykają się z pieluszkami wielorazowymi, cały ten świat wydaje się obcy, nieco wrogi i nie bardzo zrozumiały. Nawet jeśli idea bardzo im się podoba, to w głowie pojawia się milion pytań i wątpliwości: jak często trzeba zmieniać pieluszki, czy na pewno nie przeciekną, ile to kosztuje i czy nie będzie czasochłonne?

milovia

Wiadomo, że nic nie będzie bardziej przekonywające, jak przykład mam, które zdecydowały się na wielopieluszkowanie i mogą podzielić się swoimi historiami. Jeśli chcesz je znaleźć na własną rękę – na Facebooku istnieje sporo grup ogólnopolskich lub regionalnych, dotyczących pieluszek. To właśnie te mamy będą największym wsparciem, gdy zaczniesz szukać motywacji do przejścia na pieluszki wielorazowe.

Zapytaliśmy kilka klientek sklepu bobomio.pl, jak to naprawdę jest. Z przyjemnością zgodziły się opowiedzieć o swoich doświadczeniach. (więcej…)

24 IV2015

Oczyszczanie pieluch wielorazowych

by joanna

Aby służyły nam jak najlepiej, pieluszki wielorazowe wymagają co jakiś czas zabiegów kosmetycznych. Do prania pieluszek wielorazowych nie powinniśmy używać żadnych środków zawierających mydło (a także orzechów piorących), które zlepia włókna tkaniny, przez co staje się mniej chłonna. Dodatkowo w złogach gromadzą się bakterie, które powodują, że zasiusiana pieluszka bardzo brzydko pachnie.

oczyszczanie_pieluch_0

Ja piorę pieluszki w proszku do prania własnej roboty (boraks + soda kalcynowana + nadwęglan sodu), a i tak co jakiś czas muszę je oczyszczać.

(więcej…)

27 III2015

Wełniane otulacze Puppi – recenzja

by joanna

Wełniany otulacz jest kolejną wersją pieluszki wielorazowej – otulaczem wykonanym z tkaniny w 100% wełnianej.

Otrzymaliśmy do przetestowania dwa otulacze wełniane PUPPI – wersja One Size oraz One Size Plus (dawniej XL). Do tego ekstremalnie chłonny wkład bambusowy oraz wkład konopny długi z kieszonką i miniboosterem.

igle_figle_0

To zaskakujące, że dopiero teraz odkryłam, jak wygodne w użyciu są pieluszki z wełny. Cieszę się, że produkuje je polska firma – Igle-Figle. Z czystym sumieniem polecam Waszej uwadze pieluszki Puppi.

Wiem, że dopóki się nie spróbuje wełnianych otulaczy, trudno sobie wyobrazić, na czym polegają ich zalety. Mam nadzieję, że nasza recenzja przybliży Wam cechy takich otulaczy. Sama musiałam się o nich trochę dowiedzieć. (więcej…)

12 II2015

Pieluchy wielorazowe – kieszonka Kokosi

by joanna

Nasza przygoda z pieluchami, mam nadzieję, niebawem zacznie zmierzać ku końcowi, jednak na razie nasz młodszy synek wciąż ich używa. Ponad dwa lata pieluchowania wielorazowego (na zmianę z ekojednorazowym) to bardzo długi czas – układam właśnie w głowie wrażenia, aby napisać podsumowanie.

Wśród pieluszek szytych przez polskich producentów pojawiło się naprawdę dużo ciekawych ofert. Cieszę się, że rynek tak się rozwija, jest do wyboru coraz więcej krojów, kolorów i materiałów.

Co to jest pieluszka kieszonka

Kieszonka to rodzaj pieluszki, która wymaga wypełnienia wkładem chłonnym. Wkład umieszcza się właśnie w kieszonce, biegnącej przez całą długość pieluszki. Wewnętrzna warstwa kieszonki ma za zadanie przepuszczać wilgoć do środka, aby wchłonął ją wkład. Zewnętrzna warstwa jest wykonana najczęściej z oddychającej tkaniny PUL, która zatrzymuje wilgoć wewnątrz pieluchy.

kieszonka_kokosi_3

Kieszonka Kokosi z przeszyciami przy nóżkach.

Zaletą kieszonki jest wygoda użycia – wkład chłonny siedzi stabilnie w środku, nie przemieści się łatwo, nie zsunie. Kiedy zakładamy czy zdejmujemy pieluszkę, tworzy ona całość, więc czasem to bardzo przyspiesza i ułatwia przewijanie.

Wadą kieszonki jest fakt, że kiedy jest zużyta, trzeba uprać jej wszystkie elementy. Ze względu na PUL nie należy nastawiać prania wyżej niż na 60°C. Należy także ostrożnie podejmować się oczyszczania pieluszki ze złogów – PUL jest wrażliwy na kwasek cytrynowy.

Sama kieszonka, zwłaszcza jeśli jest wykonana wyłącznie z tworzyw sztucznych, schnie bardzo szybko.

Kieszonka z przeszyciami przy nóżkach Kokosi

wzór „Wesołe czaszki”, one size

http://www.kokosi.pl

kieszonka_kokosi_4

Cena: około 57 zł

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Informacje producenta:

Wszystkie pieluszki Kokosi są szyte w Polsce i testowane przez dzieci Sylwii Biter, właścicielki firmy Trzy E, szyjącej akcesoria pod marką Kokosi. Oferta firmy jest różnorodna – obok pieluch (kieszonki, otulacze PUL i wełniane, wkłady, formowanki, pieluszki do kąpieli, majtki treningowe) znajdziemy w niej np. wielorazowe akcesoria dla mam (wkładki laktacyjne, płatki kosmetyczne, podpaski) czy prześcieradła. Wykorzystywane materiały to: bambus, bawełna, PUL (produkowany specjalnie dla Kokosi), mikropolar; są produkowane w Polsce.

W omawianej pieluszce – kieszonce – użyte zostały dwa materiały: PUL jako warstwa zewnętrzna oraz mikropolar – warstwa wewnętrzna, przylegająca do pupy dziecka. PUL i mikropolar są tkaninami syntetycznymi, które mają określone właściwości, bardzo przydatne w pieluchowaniu. PUL nie pozwala na wydostawanie się wilgoci poza pieluszkę (aczkolwiek jest tkaniną oddychającą), natomiast mikropolar dzięki swojej strukturze, którą znamy z ubrań polarowch, pochłania wilgoć, ale na powierzchni pozostaje suchy. Dzięki temu pieluszka całą wilgoć gromadzi w środku, we wkładzie chłonnym.

kieszonka_kokosi_2

W kieszonce Kokosi z przeszyciami przy nóżkach dodatkowe szwy przy bocznych stronach pieluszki zapewniają lepsze ułożenie wkładu chłonącego, dzięki czemu jest mniejsza szansa, że mokry polar (czyli ta warstwa, która dotyka pupy) „wyjdzie” na zewnątrz i zamoczy ubranie.

Rozmiar one size – regulacja za pomocą nap, dla dzieci o wadze od 4 do 15 kg.

Nasza opinia:

Zacznę od opinii samego użytkownika, który z zachwytem woła na pieluszkę „Pilaci! Pilaci!”. Zdecydowanie przypadła do gustu naszemu synkowi, chyba żadnej innej pieluszki nie traktuje tak szczególnie.

Kieszonka Kokosi jest moim zdaniem uszyta bardzo pomysłowo i starannie. Boczne przeszycia rzeczywiście spełniają swoją funkcję (a mam porównanie z kieszonkami innej firmy, gdzie przeszyć nie ma i zdarzały się przecieki).

kieszonka_kokosi_1

Kieszonka Kokosi.

Na początku używania niepokoił mnie dość cienki mikropolar, przyzwyczaiłam się, że kieszonki innych firm są dosyć mięsiste. Teraz wiem, że i tak najważniejszy jest wkład chłonny (używam grubego wkładu z bambusa, składanego na trzy, np. takiego), a warstwa przy pupie ma przede wszystkim przepuszczać wilgoć do wewnątrz.

Wkład w kieszonce.

Wkład w kieszonce.

Dzięki temu, że mikropolar jest właśnie niezbyt gruby, cała pieluszka jest delikatna i miękka. System nap umożliwia dopasowanie kieszonki do wagi i sylwetki dziecka. Nasz synek waży około 12 kilogramów – pieluszka ma jeszcze zapas, żeby poszerzyć zapięcie w pasie. Nie zdarzyło się też, aby jakieś gumeczki okazały się zbyt uciskające lub uwierające.

Podsumowanie

Kieszonka bardzo nam się spodobała. Jej wykonanie i dobranie materiałów świadczą o profesjonalizmie Kokosi oraz o dużym doświadczeniu. Wzory to zawsze rzecz gustu – nasz synek je polubił, nam spodobały się wesołe kolor.

Ponieważ używamy kieszonki stosunkowo niedługo, nie umiem powiedzieć, na ile trwała jest pieluszka i napy. W tej chwili zdecydowanie polecam pieluszkę Kokosi tym, którzy używają pieluch wielorazowych z tworzyw sztucznych.

23 I2014

Ekodylematy: czy pieluchy wielorazowe są ekonomiczne?

by joanna

Temat pieluszek wielorazowych dzieli rodziców – jak karmienie piersią/butelką czy spanie/niespanie z dzieckiem. Po roku używania wielorazówek postanowiłam zmierzyć się z dwoma zagadnieniami:

  • czy pieluchy wielorazowe są ekonomiczne?
  • czy pieluchy wielorazowe są ekologiczne?

I niniejszym inicjuję cykl rozprawiania się z mitami na temat ekologii oraz tematów pokrewnych.

otulacze_2

Część pierwsza: czy pieluszki wielorazowe są ekonomiczne?

Może pamiętacie tekst z blogu Dzieciowo Pieluszki wielorazowe – ekologiczny skok na kasę? – autorka podważa w nim dane podawane przez Reni Jusis, jakoby pieluszki jednorazowe dla jednego dziecka kosztowały 3,5 tysiąca złotych, a wielorazówki były o wiele tańsze. Ogólnie tekst odczytuję jako ukłon w stronę tych matek, które trochę się boją tych wielorazówek i szukają wszelkich argumentów przeciw, żeby tylko nie spróbować (świadczą o tym także komentarze pod tekstem).

Przyznaję, że autorka we mnie też zasiała ziarno zwątpienia (czytałam tekst około 1,5 roku temu), a mimo to kupiłam wyprawkę dla drugiego syna i ponad rok pieluchuję go prawie wyłącznie wielorazowo (czasem zakładam ekologiczną jednorazówkę Beaming Baby, także mój mąż, jeśli przewija, to tylko jednorazowo).

Wykonałam szczegółowe obliczenia, ile pieniędzy wydałam w ciągu tego roku na:

  • wyprawkę,
  • środki piorące,
  • wodę i prąd (pranie pieluch).

Potraktujcie te wyliczenia jako podstawę do własnych obliczeń, ponieważ wiem, że cena wody, prądu, środków piorących zależy od różnych czynników. Podobnie z pieluszkami – mój zestaw może być inny niż wasz, choć wydaje mi się podstawowy.

Ile kosztuje wielorazowa wyprawka?

Prawie wszystkie pieluchy wielorazowe kupiłam od Pupeko. Jest to polska firma, o której produktach pisałam już parę razy. Nie wszystkie rodzaje pieluszek się sprawdziły (kieszonki stały się otulaczami, bo zawsze przeciekały), używam jednak wszystkich elementów wyprawki. A składa się ona z:

– 4 otulaczy (4 x 49 zł = 196 zł),

– 9 zestawów: wkłady bambusowe z wkładkami sucha pupa + bambus Pupeko (3 x 55 zł = 165 zł)

– 2 wkładów bambusowych innych firm (około 16 zł),

– 4 wkładów sucha pupa (4 x 4 zł = 16 zł),

– 3 kieszonek Pupeko (3 x 53 zł = 159 zł),

– 1 kieszonki FuzziBunz z wkładami (odkupiona za 50 zł),

– 3 formowanek bambusowych (2 x 48 zł, jedna kolekcjonerska 52 zł – 148 zł),

– dużo pieluch tetrowych odziedziczonych po starszym bracie, które były używane tylko na samym początku, teraz służą do innych celów, nie liczę;

– wełniak, który sama zrobiłam, koszt wełny – kilkadziesiąt groszy, nie liczę.

Suma to 750 zł.

formowanka_09

Wyprawka jest absolutnie wystarczająca do pieluchowania wyłącznie wielorazówkami przy założeniu, że otulacze, które nie zostały powalane kupą, płuczemy pod kranem z odrobiną mydła i suszymy (dzięki temu schną na bieżąco i nie jesteśmy uzależnieni od prania w pralce).

W ramach akcesoriów (o których pisałam szerzej tutaj) naprawdę niezbędny jest tylko szczelny kubełek na pieluchy (do kupienia za kilkanaście zł). Ja używam także wkładek na kupę, które można prać – koszt to kilka zł na rok. Ponieważ chcę się skupić na samych pieluchach, pominę ten wydatek.

akcesoria_pieluchowe

Ile kosztuje pranie pieluch wielorazowych?

Poniższe wyliczenia oparte są na moich dokładnych pomiarach, które jednak są zależne od cen obowiązujących w moim bloku i od parametrów mojej pralki.

Najpierw przedstawię te zmienne:

Woda: za m sześcienny wody (zimnej i ciepłej, za ogrzewanie płacę ryczałt) płacimy 11,47 zł, czyli 0,0147 zł za litr.

Prąd: za 1 kWh płacimy w zaokrągleniu w górę 0,64 gr.

Pralka Beko, bęben 3,5-kilowy, wirowanie 800 obrotów, zużycie prądu i wody podczas:

  • płukania: 20 l wody, prądu – ułamek kWh, co daje 0,294 zł (liczę tylko wodę),
  • pełnego cyklu w 90°C – 40 l wody, prądu – niecałe 1,5 kWh, co daje 0,588 zł za wodę i 0,96 zł za prąd.

Środki używane do prania:

  • orzechy piorące (kupuję w ilościach hurtowych, wychodzi 20 zł za kg, 1 kg orzechów starcza na 150 prań przy założeniu, że partię orzechów wykorzystujemy trzy razy) – 0,13 zł na pranie;
  • łyżka sody oczyszczonej (8 zł za 1 kg, co powinno starczyć na 200 prań) – 0,04 zł na pranie;

lub

  • proszek do prania własnej produkcji (mydło marsylskie, boraks i soda kalcynowana) – 0,50 zł na pranie (myślę, że tak naprawdę mniej);
  • olejek zapachowy (7–8 zł za buteleczkę, która starcza na około 20–25 prań) – uśrednijmy: 0,35 zł.

Pranie pieluch robię co 2–3 dni i poprzedzam dodatkowym płukaniem, ale wypełniam pieluszkami tylko połowę pralki, dokładam do nich inne rzeczy. Uśredniam więc: jedno całe pranie na 5 dni, ale na każde pół prania przypada jedno płukanie, a więc co 5 dni pralka pierze bęben pieluch i wykonuje dwa dodatkowe płukania (w sumie 80 l wody).

pupastefka

Trudne równanie

Aby policzyć, ile rocznie kosztuje pranie pieluch wielorazowych, należy:

  • policzyć liczbę prań w roku (365/5 = 73 prania);
  • policzyć, ile wody zużywa jedno pranie (80 l – 0,9176 zł);
  • policzyć, ile prądu zużywa jedno pranie (1,5 kWh – 0,96 zł);
  • policzyć, ile  kosztują środki piorące (orzechy + soda + olejek – 0,52 zł – lub domowy proszek + olejek – 0,85 zł);
  • pomnożyć wszystkie koszty przez liczbę prań w roku (73).

W moim wypadku pranie odbywa się raz w proszku, raz w orzechach (dawno zrezygnowałam z odkażacza na rzecz wysokiej temperatury). Dzielę: 36 prań w orzechach, 37 prań w proszku.

36 x (0,9176 +0,96 +0,52) + 37 x (0,9176 +0,96 + 0,85) = 86,3136 + 100,9212 = 187,2348 (zł rocznie)

Zakładając, że dzieci przeciętnie noszą pieluchy przez 30 miesięcy (2,5 roku), aby obliczyć całkowity koszt pieluch wielorazowych w moim wypadku, powinnam dodać koszt wyprawki (750 zł) i roczny koszt prania pomnożony przez 2,5 (468,087).

Co daje 1218 zł bez kilku groszy.

Gdybym miała jeszcze jedno dziecko, które używałoby tych samych pieluch, koszt wyniósłby o 375 zł mniej na dziecko (zakładając, że wszystkie otulacze przetrwają tyle czasu i że kolejne dziecko urodziłoby się po odpieluchowaniu poprzedniego). Zakładam także, że część pieluszek sprzedam (już sprzedałam otulacz w rozmiarze S).

Ile kosztuje pieluchowanie jednorazowe?

Spytałam znajomych mających małe dzieci, ile paczek pieluch jednorazowych kupują na miesiąc i ile ich to kosztuje. Oczywiście, pieluchy są różne, ale najczęściej w odpowiedzi padały dwie marki: Dada (około 30 zł za paczkę) i Pampers (około 43 zł za paczkę, co wydaje mi się optymistyczną wersją).

Mój bratanek zużywa około 18 paczek Dada i 6 paczek Pampersów rocznie, co daje około 800 zł rocznie.

Żona kolegi prowadzi dokładną ewidencję pieluch – dwuletni syn znajomych zużył do tej pory pieluchy wartości 2000 zł (1000 zł rocznie).

Jeśli ktoś używa wyłącznie pieluch Dada (które podobno zawodzą w nocy), może zmieścić się w sumie 720 zł rocznie.

Jeśli ktoś zakłada dziecku wyłącznie Pampersy z promocji, wyda około 1032 zł.

A więc pieluchowanie jednorazowe (i mówię tu o zwykłych jednorazówkach, nie eko) w ciągu 2,5 roku kosztuje od  1800 (wersja minimum, tylko najtańsze pieluchy) do 2580 zł (wersja optymistyczna).

Uważam, że moje wyliczenia kosztów pieluchowania wielorazowego są nieco zawyżone, a jednorazowego – uśrednione z tendencją zaokrąglania w dół. Jakkolwiek będziemy liczyć, nie da się ukryć, że pieluchowanie wielorazowe jest tańsze od jednorazowego.

Wkrótce napiszę drugą część tekstu – zmierzę się z tematem, czy pieluchy wielorazowe są ekologiczne, bo to wcale nie jest oczywiste!

20 X2013

EKOankieta!

by joanna

Ponieważ w najbliższym tygodniu będę gościem w dwóch klubach mam (w poniedziałek o 11:00 – Bobo Camp oraz w piątek o 10:00 w moim dzielnicowym Klubie Mam i Tatusiów na Bielanach), gdzie opowiem co nieco o ekologicznym życiu, przygotowałam sobie listę tematów do poruszenia. I z tej listy wyszedł mi właściwie materiał na EKOankietę.

Proponuję Wam zabawę – sprawdźcie samych siebie, czy myślicie ekologicznie? Czy poniższe pytania wydają się Wam oczywiste (może poczujecie się urażeni, że pytam o takie oczywistości, hehe)? A może uważacie, że przesadziłam z tą ekologią na co dzień?

Potraktujcie to wyłącznie jako wstęp do głębszych przemyśleń. Nie chcę Was pouczać! Chętnie za to dowiem się, co sądzicie o poruszonych przeze mnie tematach. Które wydają się Wam wydumane, które są tak podstawowe, że aż dziwnie o nich rozmawiać? Przy niektórych pytaniach znajdziecie linki do moich wpisów, które mogą być inspiracją.

Czekam na Wasze opinie!

ekoankieta (więcej…)

25 VI2013

Mój wełniak – recenzja

by joanna

Dziś postanowiłam wreszcie przetestować i zrecenzować wełniak. Nie byle jaki, ponieważ wykonany własnoręcznie przeze mnie z najbardziej ekologicznej wełny, jaką udało mi się znaleźć. Ale od początku.

welniak

Wełniak to otulacz na pieluchy wielorazowe, wykonany z czystej wełny, pokrytej warstwą lanoliny (w tym celu urządza się wełniakowi kąpiel lanolinową: w bardzo gorącej wodzie – około pół szklanki – rozpuszcza się 1-2 krople lanoliny i 1-2 krople szamponu dla dzieci, dolewa chłodniejszej wody i namacza wełniak przez kilka godzin; woda nie może być za ciepła, bo wełna się skurczy!).

Zalety wełniaka:

  • jest w 100% naturalny, choć może uczulać alergików (lanolina, wełna),
  • nie trzeba go prać – po zmianie pieluchy wełniak się wietrzy,
  • nie przyjmuje zapachów,
  • nie przepuszcza sików,
  • jest materiałem oddychającym.

Tak mi się spodobały te cechy, że postanowiłam taki wełniak zdobyć. Okazało się jednak, że kupowanie wełniaka to spory wydatek! Kilkadziesiąt złotych za coś, co zostało wykonane z wełny merynosów – a, jak już niedługo będziecie mogli przeczytać, hodowle merynosów są często bardzo, ale to bardzo nieekologiczne! Na szczęście mam znajomych na Podhalu, którzy sami hodują owce i sprzedają runo do przędzalni, skąd można kupić czystą, żywą, ekologiczną wełnę.

przedzalnia

Wełna przygotowana do przerobienia w przędzalni.

Nie ma certyfikatu, ale:

  • jest nieprana (zawiera naturalną lanolinę),
  • jest niebarwiona,
  • jest polska, lokalna, wiemy, skąd (mniej więcej) pochodzi,
  • cena – kilkanaście złotych za kilogram.

Minusy tej wełny to:

  • kolor – nie każdemu odpowiada naturalny odcień,
  • szorstkość – wymaga dodatkowych zabiegów, aby nie gryzła.

Skorzystałam z tego wzoru: http://www.ottobredesign.com/en/print/pdf/wool_diaper_cover_en.pdf – po 15 latach wzięłam druty do ręki i… zrobiłam samodzielnie otulacz. Rozmiar drutów wybranych przeze mnie – 3 – okazał się jednak za mały i otulacz wyszedł bardzo akurat. Tak więc czas zrobić kolejny… A ten chyba komuś przekażę (kto chce?).

Jak pieluchować z wełniakiem? Najlepiej wziąć dobrą tetrę i złożyć ją w tradycyjny sposób:

welniak_4

Na tetrę można położyć suchą pupę:

welniak_5

Tetrę związać na brzuszku:

welniak_6

I na to nałożyć wełniak.

welniak_3

Bałam się, że naturalna wełna z polskich owiec będzie gryząca i niemiła, dlatego nasmarowałam wełniak od wewnątrz warstewką lanoliny, szczególnie dokładnie – krawędzie otulacza. Okazało się na szczęście, że wełniaczek nie obtarł S., tylko się odcisnął, co jest normalne przy dziecku leżąco-pełzającym:

welniak_2

Podsumowując: jestem zadowolona z wełniaczka, choć nie odważę się chyba założyć go S. w większy upał.

Sprawdziłam, że: nie obciera, nie przepuszcza wilgoci, nie śmierdzi. Teraz leży i się wietrzy. Hura, niech żyje czysta wełna!

14 V2013

Akcesoria do pieluchowania wielorazowego

by joanna

Przeprowadziłam małą sondę na forum chusty.info, aby dowiedzieć się, czego używają inne mamy przy pieluchach wielorazowych. Okazało się, że mój żelazny zestaw, który skompletowałam w ciemno, jest bardzo rozbudowany i większość mam ograniczyłaby go do jednej-dwóch rzeczy.

Zacznijmy od tego, czego ja używam.

kubelek

Po pierwsze i najważniejsze – kubełek na zużyte pieluchy. Zasikane wkłady śmierdzą, a taki dobrze zamykany kubełek zatrzymuje przykrą woń tylko dla siebie (chyba że go otworzymy). To może być najzwyklejszy plastikowy kubełek z pokrywką, byle dobrze i wygodnie zamykany oraz łatwy w myciu. Ja czyszczę swój kubełek po każdym opróżnieniu mydłem z odrobiną sody oczyszczonej.

Wszystkie spytane mamy przyznały, że kubełek i pralka są najważniejsze – resztę należy traktować jako dodatki.

Kolejna rzecz to siatka do kubełka – a właściwie dwie, bo tyle było w komplecie. Rzecz nieduża, a bardzo ułatwia przekładanie pieluch do pralki oraz chroni wkłady podczas prania. Moja pralka zniszczyła mi jeden wkład sucha pupa, który dostał się pod kołnierz, dlatego wiem, że warto używać siateczek.

akcesoria_pieluchowe

Następne przydatne akcesorium to odkażacz do prania – oczywiście ekologiczny, biodegradowalny. Wsypuje się go do przegródki na proszek jako dodatek do naszego zwykłego środka do prania. Od pewnego czasu piorę pieluchy w orzechach piorących i odkażaczu, dodaję też trochę sody oczyszczonej i wbrew powszechnym opiniom nic złego z wkładami się nie dzieje.

Można także stosować specjalny proszek do prania pieluch, ale jest to mniej ekonomiczne.

Kolejna przydatna rzecz do olejek eteryczny z drzewa herbacianego. Skrapla się nim zasikane pieluchy w wiaderku – skutecznie zagłusza przykrą woń skisłych sików i działa odkażająco. Poza tym w ogóle warto mieć zapas olejku herbacianego, przydaje się w domu choćby do odstraszania owadów. Zamiast herbacianego do zagłuszenia zapachu można używać olejku lawendowego.

W torbie synka noszę zawsze woreczek uszyty z pulu (tego samego materiału, z którego są otulacze) – na zużytą pieluchę wielorazową. Jest to akcesorium przydatne, natomiast zdecydowanie nieobowiązkowe.

Do przewijania przydają się wielorazowe płatki kosmetyczne – zdecydowałam się niedawno na odejście od jednorazowych wycieraków, ponieważ nawet te bardzo dobre są nasączone chemią, a na te najdroższe, zupełnie bezpieczne, mnie nie stać. Postanowiłam zaufać zwykłej wodzie i nie żałuję. Wycieraki na pewno przydadzą mi się poza domem, ale zdecydowanie ograniczam ich zużycie.

Zostały jeszcze bibułki łapiące kupę w pieluszce. Kupiłam biodegradowalne, które można prać, ale właściwie ich nie używam. Kupy dziecka cycowego są bardzo rzadkie i bibułki nie bardzo dają radę. Przekonały mnie też słowa użytkowniczki forum andzia330:

papierków też nie [używam], bo sama nie chciałabym mieć czegoś takiego w majtkach.

Dziewczyny z forum polecały też klamerki snappi do prefoldów (mnie nie są potrzebne). Do wełniaków (stosowanych zamiast otulaczy) trzeba mieć także lanolinę i szare mydło.

Jeszcze nie wiem, jak to będzie na jakimś dłuższym wyjeździe – przecież nie zabiorę ze sobą wielkiego wiadra na pieluchy. To będzie wyzwanie, ale w końcu wyzwania rozwijają!

W napisaniu posta pomogły mi dziewczyny z forum chusty.info (kolejność chronologiczna):

Iwka, agatkan, Alassea, Asikka, tytanowa@, Gundi, sweetrose, jul, gosica502, melodi, kamilam, *LOLA*, margolcia, lilith83, andzia330, IwonaKM. 

28 IV2013

Pieluchy wielorazowe: formowanki

by joanna

formowanka_01

Formowanki: ten, kto je wymyślił, wiedział, co dobre!

Formowanka (pieluszka formowana) jest to specjalnie uszyty wkład do otulacza – wyprofilowany, z regulacją, z dużą powierzchnią chłonną. Prezentuję Wam sposób zakładania formowanki u większego bobasa, który sika więcej niż noworodek. Na zdjęciach widzicie formowankę Pupeko, uszytą z bambusa, ze wstawkami bawełnianymi (rowerki).

formowanka_02

Z przodu formowanki znajduje się zakładka, a pod nią dwa napy. Wpinamy w nie dodatkowy wkład (dzięki takiemu rozwiązaniu pieluszka szybciej schnie po praniu).

formowanka_03

Wkład jest długi, ale na grubość tylko podwójny.

formowanka_04

Składamy wkład na pół, dla chłopców – z dodatkową zakładką.

formowanka_05

Na to wszystko kładziemy np. wkład bambusowo-polarowy sucha pupa.

formowanka_06

Można też użyć bibułki na kupę. My rzadko używamy i tylko miejscowo.

formowanka_07

Na tak przygotowanej pieluszce kładziemy bobasa i zapinamy napy (lub rzepy). Pieluszki Pupeko mają wygodną regulację wzdłuż i wszerz.

formowanka_08

No i mamy zapiętą formowankę… Na zdjęciu S. pozuje z masłem shea, którego używam do pielęgnacji – o tym jeszcze napiszę!

Pamiętajcie, że choć niektóre formowanki są śliczne (jak ta nasza), wymagają otulacza.

formowanka_09

Jak zwykle czekam na Wasze opinie i sugestie!

10 IV2013

Pieluszki wielorazowe: otulacze

by joanna

otulacze_1

Dziś dalszy ciąg przewodnika po temacie wielorazówkowym. Pisałam już nieco o zupełnych podstawach, żeby zachęcić lub zniechęcić niezdecydowanych (bo pieluszki wielorazowe wiążą się z obowiązkami, nie ma co ukrywać). Czas na konkrety.

Najbardziej podstawowym wyposażeniem pieluszkowym są otulacze. Ja wybrałam te firmy Pupeko i szczerze je polecam. Są uszyte z materiału o nazwie pul – Pupeko szyje otulacze z pula amerykańskiego, ponieważ – jak mówiła mi Paulina Kosacka podczas prezentacji pieluszek, w której brałam udział – lepiej się sprawdza niż polski. Moim zdaniem zaletą jest cena (45 i 47 zł za one size), dla wybrednych wadą może być uboga paleta wzorów i kolorów.

Otulacze występują w rozmiarze S (na zdjęciu z numerem 3) oraz one size. Poniżej możecie sobie porównać, jak stopniuje się wielkość w otulaczach: 3 to rozmiar S, 4 to one size wyregulowany do rozmiaru S – jest spora różnica. 1 to rozmiar M, 2 – rozmiar L.

Otulacz w rozmiarze S starczył nam na dwa miesiące – S. urodził się mały i musiał dorosnąć nawet do eski. W trzecim miesiącu otulacz już się nie dopinał. (Chętnie go odsprzedam, jest jak nowy).

otulacze_2

Pul (laminat poliuretanowy)  to taki sprytny materiał, który jednocześnie jest wodooszczelny i oddychający. Dzięki temu pupa dziecka nie ukisi się w pieluszce, a ubranko pozostanie suche. Choć, powiem to od razu, zdarza się, że pul przemięknie – zwykle jest to kwestia złego ułożenia wkładu lub gdy sików jest więcej, niż wkład jest w stanie wchłonąć. Może się też zdarzyć, że wilgoć przejdzie po lamówce. Otulacze Pupeko mają opinię jednych z najlepszych – nie mam porównania, ale zdecydowanie polecam. Bardzo dobrze układają się na pupie i pozwalają modelować w zależności od rodzaju wkładu. Dzięki systemowi nap i rzepów można łatwo zmieniać ich objętość. Warto też dodać o systemie ślepych rzepów, które pozwalają zapiąć pieluszkę do prania, dzięki czemu do niczego się nie przyczepią.

Polecam zakupienie kilku otulaczy jako bazy do pieluchowania. Moim zdaniem po każdej zmianie pieluszki należy przeprać otulacz, ponieważ ma on bezpośredni kontakt z moczem. Schnie bardzo szybko, dlatego zwykle piorę go w umywalce, w mydle, i odkładam do wyschnięcia (jednak po kupie zawsze wrzucam do pralki).

Otulacze są najtańszą wersją pieluszek wielorazowych i moim zdaniem najlepszą, ponieważ pozwalają dowolnie kombinować z wkładami. O wkładach napiszę kolejnym razem, a teraz pokażę, jak montuje się pieluchę z najprostszych składników.

Potrzeba: otulacza i dwóch składanych wkładów bambusowych oraz wkładu typu sucha pupa.

1. UWAGA, TO WERSJA DLA CHŁOPCÓW. Jeden wkład bambusowy składamy na trzy wzdłuż dłuższego boku i wsadzamy do otulacza. Dla dziewczynek: wkład można złożyć tak samo lub wzdłuż krótszego boku, w zależności od wieku dziewczynki i naszych wymagań.

otulacz_3

2. UWAGA, TO WERSJA DLA CHŁOPCÓW. Drugi wkład bambusowy składamy wzdłuż krótszego boku i podwijamy, żeby przy siusiaku była podwójna warstwa. Dla dziewczynek – podwójna warstwa w tym miejscu nie jest potrzebna, więc składamy drugi wkład tak samo jak pierwszy.

otulacze_4

3. Wkładamy drugi wkład do otulacza (dla chłopców – zawinięciem do wewnątrz).

otulacze_5

4. Na wszystko kładziemy wkład typu sucha pupa, dzięki któremu wilgoć jest odprowadzana od skóry i dziecko ma poczucie suchości (do czasu, oczywiście). Na zdjęciu wkład z weluru. Dodatkowo warto włożyć bibułkę łapiącą kupę, choć u nas kupa jest tak rzadko i tak rzadka, że przydatność bibułki jest dyskusyjna.

otulacze_6

5. Zapieluszamy dziecko, zwracając uwagę, aby wkład leżał równo pod pupą i nigdzie nie wystawał spod otulacza. Otulacz powinien szczelnie okrywać nogi i brzuszek.

S. akurat wyprężył nogi, ale bez obaw, może nimi swobodnie ruszać.

otulacze_7

I tak właśnie wygląda S. w pieluszce z dwoma wkładami bambusowymi – jeden to już stanowczo za mało. Pupa jest spora, czasem mam problem z ubraniem (proporcje sa nieco zaburzone), ale za to nie ma odparzeń i jest dużo fajniej!

otulacze_8

Czekam na Wasze opinie i sugestie!

29 III2013

Wstęp do pieluch wielorazowych

by joanna

Pieluchy wielorazowe to temat rzeka i jak się okazuje, czasem panują różne opinie na temat ich używania. Postaram się zebrać moje doświadczenia w kilku wpisach, aby osoby przymierzające się do wielorazówek mogły zaznajomić się z tematem bez efektu „o co tu chodzi???”. Ja tak właśnie zareagowałam na samym początku, po lekturze kilku poradników na temat pieluchowania, więc wiem, jak trudno jest przekazać tę wiedzę rodzicom kompletnie zielonym w temacie. Liczę na Wasze komentarze i podpowiedzi, Wasze doświadczenie może okazać się bardzo przydatne!

otulacze

Zacznę od tego, że używam zestawu pieluch firmy Pupeko, którą szczerze polecam – poznałam Paulinę Kosacką, która szyje pieluszki (i nie tylko), i wiem, że mogę zaufać jej umiejętnościom, wiedzy i doświadczeniu. Pieluszki są szyte w Polsce, można je kupić przez internet, a także po prostu obejrzeć po umówieniu się z Pauliną w Warszawie. Pieluszki Pupeko mają bardzo dobre ceny w porównaniu do jakości – oglądałam różne pieluchy i świadomie nie wybrałam tańszych, bo były np. szyte w Chinach. Mam jednak większe zaufanie do produkcji europejskiej.

Zacznę może od zalet wielorazówek. Jeśli jeszcze nie wiecie, co kryją w sobie pieluchy jednorazowe, to… może lepiej tego nie czytajcie? Zawartość chemii, w tym pochodnych ropy naftowej i substancji zapachowych w takiej pieluszce sprawia, że mnóstwo dzieci cierpi na pieluszkowe zapalenie skóry (a przecież powinno być odwrotnie, skoro te pieluszki pozostają wręcz idealnie suche). Wielu rodzicom wydaje się, że odparzenia są naturalne, ponieważ półki w drogeriach i supermarketach uginają się od kremów do pupy. Pieluchy wielorazowe (używane zgodnie ze zdrowym rozsądkiem) pozwalają schować te kremy do szuflady.

Inną sprawą jest fakt, że kremy oblepiają włókna pieluszek i zmniejszają ich chłonność, co wymusza dodatkowe czynności podczas ich prania – jeśli uznamy, że siki „ześlizgują się” z powierzchni pieluszki, należy przeprać ją w umywalce w płynie do mycia naczyń. Zamieszczałam już kilka informacji na temat prania pieluszek, choć wciąż spotykam różne opinie na temat używania orzechów piorących. Kiedy skończy mi się proszek do pieluch, sama spróbuję i napiszę Wam, co myślę.

W pieluszkach wielorazowych pupa oddycha. Jest otoczona materiałami, które nie blokują dostępu powietrza, a jednocześnie ich chłonność i sposób odprowadzania wilgoci zapewniają uczucie suchości. W razie potrzeby można użyć wkładów, które utrzymują wilgoć przy pupie, dzięki czemu dziecko wie, że ma mokro – przydatne przy odpieluchowywaniu. Tego jeszcze nie sprawdziłam, ale podobno dzieci wychowane na wielorazówkach szybciej uczą się robienia do kibelka.

Wielorazówki są ekologiczne: w przeciwieństwie do jednorazówek nie stają się odpadem trudnym do utylizacji (zwykłe pieluszki rozkładają się nawet 300 lat! Trochę lepiej jest z ekojednorazówkami). Dzięki temu, że są z materiału, mogą służyć kilka, a może i kilkanaście lat kilkorgu dzieciom. Jeśli wybierzemy pieluchy one size, będą one rosły wraz z dzieckiem, a nas czeka jedynie dopasowanie ich kształtu i wkładu do potrzeb malucha.

Pieluszki wielorazowe są bardzo ładne. Dostępność wzorów jest ogromna, możemy przebierać w nich i dobierać sobie zestawy według płci dziecka, gustu, mody, zachcianek. My mamy na przykład jedną formowankę z rowerami (co prawda różowymi, ale S. się jakoś nie gniewa).

pupastefka

Wady pieluch wielorazowych mogą być równie istotne, co zalety. Moje doświadczenie nie jest duże, ale mogę wymienić kilka podstawowych mankamentów – które jednak mnie nie zniechęciły.

Pieluchy trzeba prać – jest to dodatkowa robota, w porównaniu do otwarcia paczki z jednorazówkami i wyrzucenia zużytej pieluchy do kosza – całkiem spora. Kiedy leżałam chora, nie miałam na to siły i używałam ekojednorazówek, bo o wielorazówkach trzeba pamiętać, żeby nie kisły w pojemniku nie wiadomo ile czasu. I tu druga wada – wielorazówki po pewnym czasie śmierdzą. A to dlatego, że w zakamarkach tkaniny zbierają się złogi z tłuszczów obecnych w środkach piorących (nawet jeśli nie używamy ich do pieluch, są obecne jako pozostałości w pralce). Co jakiś czas trzeba wykonać oczyszczanie pieluszek za pomocą np. kwasku cytrynowego – tu przepis.

Wielorazówki zajmują więcej miejsca niż jednorazówki, ponieważ materiałowe wkłady to nie poliakrylan sodu i są po prostu duże. Przez to często bywa tak, że nie da się dopiąć np. bodziaka na dziecku, choć ubranko pasuje na jednorazówkę.

Jednorazowy wydatek na zestaw wielorazówek może odstraszać. To koszt rzędu 400-600 zł, jeśli inwestujemy przede wszystkim w otulacze i wkłady. Górnej granicy nie ma… Zdania co do ekonomii tego rozwiązania są podzielone – jedni mówią, że i tak jednorazówki wychodzą drożej, mimo że nie trzeba ich prać. Poza tym pieluszki wielorazowe mogą służyć rodzeństwu czy innym dzieciom przez wiele lat. Nie umiem rozstrzygnąć, czy dla jednego dziecka wychodzi taniej.

To tyle na początek. Już niedługo napiszę o tym, z czego są szyte pieluszki, jakie są wady i zalety konkretnych rozwiązań, jak zacząć pieluchowanie, jakie zestawy się sprawdzają… Czekam też na Wasze sugestie!

Przeczytaj także:

Formowanki

Otulacze

19 III2013

Orzechy piorące cz. 2 – zmywarka

by joanna

Odzyskawszy nieco sił po grypie, która dosłownie ścięła mnie z nóg, wracam i piszę. Dziś o sukcesie, jaki okazało się sięgnięcie po orzechy piorące do celów zmywarkowych. O orzechach już pisałam, o ekologicznych tabletkach do zmywania też, ale…

Dawno, dawno temu, kiedy kupiliśmy orzechy pierwszy raz, pomyślałam, że zastąpią mi wszystkie detergenty. Proszki i płyny do prania poszły w kąt, do trudniejszych plam używaliśmy mydła do prania Sodasan, do białych rzeczy dosypywaliśmy sody oczyszczonej, do każdego prania dodawaliśmy olejki eteryczne. I choć ubrania nie zawsze są idealnie wyprane z wszelkich śladów użycia, przeważały zawsze zalety – dla mnie ekologiczne, dla męża ekonomiczne. Kiedy pojawiły się u nas pieluchy wielorazowe, kupiłam do nich specjalny proszek, więc orzechy nie są już jedyne. Ponieważ jednak podobno pieluszki można jednak prać w saponinach, wkrótce spróbuję.

Od razu po kupieniu pierwszych orzechów zrobiłam z nich też wywar i używam go czasem do czyszczenia powierzchni np. w łazience. Jeśli sobie przypomnę przepis, to go tu umieszczę.

Zachwycona orzechami, dawno, dawno temu wsadziłam je do zmywarki i… chyba nie doczytałam do końca, jak się ich tam używa. Talerze były wysmarowane lepką brązową mazią, do tego nieumyte. No więc zarzuciłam zmywanie w zmywarce z orzechami na kilka lat.

orzechy_piorace_2

Wczoraj przypadkowo trafiłam na test orzechów w zmywarce. Aha – wszystko jasne. Orzechy (pięć) należy włożyć do woreczka, a nie wrzucać luzem do koszyczka… A do pojemnika na proszek/tabletkę należy wsypać dwie łyżeczki sody oczyszczonej (to akurat pamiętałam).

Już dwa zmywania puściłam w tak cudowny, ekologiczny sposób, że od razu czuję się zdrowiej. Wszystko się umyło normalnie i nie ma białego pyłu. Zobaczymy jednak, czy w wypadku gorszych zabrudzeń będę się wkurzać na dodatkową robotę.

Wkrótce przekonam się też, jak wywar z orzechów radzi sobie ze szkodnikami, ponieważ zostanę balkonowym hodowcą pomidora.

A tu trochę ciekawostek o saponinach, między innymi o tym, że w dużych ilościach zatruwają wodę i żyjące w niej ryby:

http://www.bialylis.pl/dopoczytania/artykuly/saponiny

 

26 II2013

Orzechy piorące a pieluchy wielorazowe

by joanna

Dziś tylko szybka informacja – na naszym fanpage’u pojawiło się pytanie, dlaczego nie należy prać pieluszek wielorazowych w orzechach piorących. Według moich informacji (zanim kupiłam wielorazówki, sporo się o nich naczytałam) włókna wkładów chłonnych, zarówno te z tworzywa sztucznego, jak i bambusowe pod wpływem prania w orzechach tracą swoje właściwości. Saponina skleja je, natłuszcza i zmniejsza chłonność. Podobnie jest np. ze ściereczkami z mikrofibry.

Ja pieluchy piorę w proszku do prania własnej roboty, który ma właściwości odkażające. Ponieważ nigdy pieluchy nie zajmują całej pralki, dokładam do nich zwykłe pranie białe i nastawiam 60 st. C.

pupastefka

Kiedy po pewnym czasie pieluchy tracą chłonność oraz zaczynają brzydko pachnieć, to znak, że trzeba je oczyścić. Więcej na temat oczyszczania pieluch wielorazowych znajdziecie tutaj.

16 II2013

Poliakrylan sodu, czyli co kryją pieluchy jednorazowe

by joanna

Nasz starszy syn przez prawie 2,5 roku używał pieluszek jednorazowych i było dobrze. To znaczy, miał oczywiście odparzenia, jak każdy bobas, ale uznawaliśmy to za normalne. Tak jak przyzwyczailiśmy się do tego, że pieluchy śmierdzą – nie zawartością, ale chemią, jakimiś środkami zapachowymi, nie wiadomo, czym.

To było bardzo wygodne, założyć jednorazówkę, potem zdjąć i wyrzucić.

Kiedy byłam w drugiej ciąży, pieluchy wielorazowe były już w miarę popularne – promowane przede wszystkim jako tańszy sposób pieluchowania, ekologiczny i nie taki straszny, jak wspominają to nasi rodzice. Zaczęłam się zastanawiać, czy podjąć wyzwanie, bo mimo wszystko szacunek do planety mam równie duży, co szacunek do własnego czasu i wygody. A z drugim dzieckiem – myślałam – tego czasu będzie jeszcze mniej.

Tym, co mnie przekonało do prawie całkowitego zrezygnowania z jednorazówek, była informacja – skądinąd żadna tajemnica – co zawierają zwykłe pieluchy. To dowodzi tylko, że dopóki sami się nie zainteresujemy własnym zdrowiem, bardzo łatwo nam ulec zbiorowym trendom. Trzy lata temu nie mówiło się o wielorazówkach tak, jak dziś. Nie kupowało się ich tak łatwo. Wybór nie był tak duży (i nigdy nie będzie takiego lata…). Dlatego dziś myślę, że dorastanie do ekologii to proces niezwykle długi, obarczony tysiącem błędów i rozczarowań co do dzisiejszych łatwych rozwiązań.

pieluszki_jednorazowe.eko

Pieluchy jednorazowe, wprowadzone na rynek około 60 lat temu (ciekawostka: występowały m.in. jednym z odcinków serialu Mad Men, którego akcja dzieje się w latach 60. XX wieku), miały nam – matkom – ułatwić życie. Tak jak sztuczne mleko i dania w słoiczkach. W Polsce pojawiły się w okolicach lat 80. i na początku były towarem luksusowym. Dziś naprawdę trudno sobie wyobrazić, by ich nie było.

Niezwykłą zaletą jednorazówek jest ich ogromna chłonność. Wszystko dzięki specjalnemu żelowi, który wiąże wodę – poliakrylan sodu, bo o nim mowa, może zabsorbować ciecz o masie nawet kilkaset razy większej niż jego własna masa. Niestety, jest to związek chemiczny nieobojętny dla człowieka: nie powinno się go np. dotykać czy wdychać jego zapachu. Konia z rzędem dla tych rodziców, którym nigdy taka pieluszka się nie rozwaliła. Sama nie raz widziałam żel absorbujący wilgoć, który wyłaził z jednorazówki w postaci żelowych kuleczek i jak najbardziej miał styczność ze skórą. Niestety, związek ten może też zanieczyszczać środowisko, zwłaszcza wodę. ciekawym konkretnych danych polecam dokument, dokładnie charakteryzujący ten związek chemiczny. Szczególnie punkt 8.

Pieluszka jednorazowa, oprócz tego, że zawiera poliakrylan sodu, ma w sobie mnóstwo innych nieobojętnych związków chemicznych. Wszystkie one mają styczność z ciałem malutkiego człowieka i mogą działać drażniąco. Przyznaję, że sięgam czasem po jednorazówki, ale kupuję ekologiczne, biodegradowalne (te zwykłe rozkładają się nawet 500 lat, w dodatku są odpadem szkodliwym dla środowiska). W ekojednorazówkach zmniejszono ilość poliakrylanu sodu i innych nieobojętnych związków chemicznych, wykorzystano za to takie materiały jak skrobia kukurydziana. To brzmi nawet przyjemnie.

Po prawie trzech miesiącach używania wielorazówek przyznaję, że jest to wymagające. Trzeba się wdrożyć, nauczyć, mieć cierpliwość. Jednak naprawdę warto. A więcej o pieluchach wielorazowych napiszę już wkrótce: to wymagające doświadczenie, ale warto się zdecydować.

Przeczytaj także:

Zanim kupisz pieluchy jednorazowe, przeczytaj

Czy pieluchy jednorazowe są tak złe, jak mówią?