01 I2017

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

by joanna

Dziękujemy Wam za kolejny rok z naszym blogiem! To Wasza obecność, aktywność, wsparcie i krytyka pozwalają nam rozwijać się i poszerzać naszą wiedzę. Na Nowy Rok przygotowaliśmy nieco żartobliwe zestawienie 5 faktów o naszych Czytelnikach. 

Poniższe liczby zebraliśmy dzięki Google Analytics.

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

5 faktów o naszych Czytelnikach w 2016 roku

1. W 2016 roku odwiedziliście nas ponad 375 000 razy…

Unikalnych odsłon w ciągu 12 miesięcy nasz blog miał 333 364, a unikalnych użytkowników było prawie 200 tysięcy.

To więcej niż w 2015 roku (tu macie podsumowanie) – cieszymy się, że jest Was coraz więcej!

Powiększa się grono osób, które lubią nasz fanpage na Facebooku – dziś to 4933 osoby (czekamy, kiedy pęknie 5 tysięcy).

W tym roku zaczęliśmy też intensywniej działać na Instagramie (tu nasz profil) i powoli przybywa nam obserwujących.

2. Wielu z Was trafiło tu dzięki Jerzemu Ziębie

Recenzja książki „Ukryte terapie” była znowu najczęściej czytanym tekstem (prawie 31 tysięcy razy). Właściwie powinnam podziękować panu Jerzemu?

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie” – recenzja

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie”

Jerzy Zięba, „Ukryte terapie”

Post wzbudza tak duże kontrowersje, że musiałam usunąć wszystkie komentarze pod nim i zablokować możliwość dodawania nowych.

3. Lubicie rankingi, testy oraz żyworódkę

Jeśli zestawić najczęściej czytane teksty w 2016 roku, to ranking wygląda następująco:

  1. Jerzy Zięba, „Ukryte terapie” – recenzja
  2. Sok z żyworódki pierzastej i przepis na krem
  3. Testujemy: dziecięce pasty i żele do zębów bez fluoru
  4. Ekologiczne pieluszki jednorazowe – przewodnik, ranking, test
  5. Testujemy: płatki owsiane bezglutenowe
  6. Proszek do prania – przepis
  7. Czy boraks jest ekologiczny?
  8. Ecodenta czarna i Ecodenta biała (test past dla dorosłych)
  9. Witamina D – wielki kit?
  10. Tabletki do zmywarki – przepis i test
Krem z żyworódką

Krem z żyworódką

Jest to zestawienie dość podobne do ubiegłorocznego, a więc zadanie na ten rok: wywrócić je do góry nogami!

4. Żyworódka najpopularniejsza ze słów kluczowych

Bez zaskoczenia – na Organicznych trafiali przede wszystkim poszukiwacze informacji na temat żyworódki i Jerzego Zięby w różnych kombinacjach:

  1. żyworódka
  2. jerzy zięba opinie / wykształcenie / opinie lekarzy / ukryte terapie
  3. mleko jaglane
  4. boraks
  5. nadwęglan sodu
  6. płatki owsiane bezglutenowe
  7. phenoxyethanol
  8. melasa karobowa
  9. olej kokosowy do kąpieli
  10. zielony kalafior
Kalafior zielony

Kalafior zielony

5. Jesteście mistrzami najdziwniejszych słów kluczowych

Co roku, kiedy czytam słowa kluczowe, dzięki którym trafiacie z wyszukiwarki na nasz blog, doceniam fantazję internautów. Oto najciekawsze frazy, które wyłapał Google Analytics (kolejność alfabetyczna):

  • 9-miesięczne dziecko napiło się wody z kranu,
  • amerykańskie młynki do śmieci,
  • buty elologiczne z Etiopii,
  • chcesz uchronić swoje dziecko przed wszelkimi niebezpieczeństwami. kupujesz żywność ekologiczną, używasz odzieży i pieluch z organicznej bawełny, kosmetyki do pielęgnacji dziecka kupujesz w lokalnym sklepie z produktami organicznymi,
  • czy ktoś napisał książkę na temat boraksu,
  • czy platki owsiane so bez glutyny ? [pisownia oryginalna],
  • dlaczego ludzie sikają do wanny,
  • facet sikawka,
  • Krupówki bez glutenu,
  • metaamfetamina na migrenę,
  • nasadzanie kury na jajkach kalendarz ekologiczny,
  • pewnie chce sikać na stojąco,
  • zatłuścić ziemniaki,
  • żyrafa z wymionami.

Dziękujemy Wam za 2016 rok! Oby rok 2017 był jeszcze bardziej udany. Wszystkiego dobrego!

23 II2016

Blog Roku 2015

by joanna

W tym roku postanowiłam wziąć udział w takiej przygodzie…

Głosowanie na Organicznych:

SMS pod numer 7124 o treści F11529

Od 23 lutego od godz. 15.00 do 1 marca 2016 r. do godz. 12.00, koszt 1,23 zł brutto (regulamin).

blog,k

Blog Roku? Myślę, że jesteśmy poza głównym nurtem blogowym i zawsze byliśmy. Nasze sukcesy to nie miliony złotych z reklam, ale pozytywni i dociekliwi czytelnicy. Statystyki pokazują, że piszemy o rzeczach ważnych, wyszukiwarki wypluwają „Baranowskich” całkiem wysoko, gdy chodzi o tematy, które nas interesują (inne, nierzadko zabawne, frazy też czasem prowadzą do nas).

Tak wygląda nasze zgłoszenie:

blogroku_2015

Jeśli macie ochotę, zapraszam do głosowania na nasz blog. Będziemy się cieszyć z każdego głosu. Jeden głos to drobna kwota przekazana na Fundację Dziecięca Fantazja.

Od 23 lutego od godz. 15.00 do 1 marca 2016 r. do godz. 12.00 będzie można wysłać SMS z głosem na nas.

Koszt SMS-a to 1,23 zł (jeśli został wysłany z Polski).

Aby wziąć udział w Głosowaniu, należy wysłać wiadomość tekstową SMS o treści odpowiadającej numerowi kodu bloga/twórcy video/tekstu/video, na który chce się oddać głos, pod numer 7124, w terminie określonym w par.1 ust. 4. Informacja o numerze przypisanym blogowi/twórcy video/tekstowi/video będzie podawana na stronie Konkursu: http://blogroku.pl

Pełny regulamin konkursu i głosowania znajduje się tutaj.

Z jednego numeru telefonu można wysłać jeden głos na danego kandydata (ale głosować można dowolną liczbę razy, tylko że za każdym razem na kogoś innego).

Nasz numer to F11529.

A więc aby zagłosować na Organicznych, pod numer 7124 należy wysłać SMS o treści F11529.

Dziękujemy za każdy głos. Może będzie z tego coś fajnego!

01 I2016

Rok 2015 we frazach i liczbach – dziękujemy!

by joanna

Koniec roku i początek kolejnego to idealny moment na krótkie podsumowanie.

Nasi czytelnicy nie zawiedli i w 2015 roku czytali nas jeszcze chętniej niż w 2014. Znajdowali nas w wyszukiwarkach po jeszcze śmieszniejszych frazach i znajdowali odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania… (Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądał nasz 2014 rok, zapraszam tutaj).

statystyki_frazy_2015 (więcej…)

09 III2015

Magnetyczna ankieta Organicznych

by joanna

Pamiętacie naszą wizytę w pracowni Ciepło właściwe? Właśnie odebraliśmy z niej nasze zamówienie. O tych magnesach myślałam już od roku, a teraz wreszcie udało nam się urzeczywistnić ten śmiały plan.

magnesy_1

Nasze magnesy to zasługa fantastycznej pracy Krzyśka Bociana, który zmienił nasze logo w namacalną rzecz. W dodatku trwałość tych magnesów jest wyjątkowa – są wykonane z kamionki, wypalone w bardzo wysokiej temperaturze. Powinny przeżyć niejeden upadek z lodówki. Być może zostaną odkopane za tysiące lat przez przyszłych archeologów…

magnesy_2

Oczywiście, nasz magnesy powstały z myślą o naszych czytelnikach! Dlatego zapraszamy Was do małej aktywności.

Wypełnijcie naszą ankietę, w której zbieramy informacje, jak moglibyśmy ulepszyć nasz blog.

10 najdokładniej (najstaranniej, najbardziej merytorycznie itp.) wypełnionych ankiet, których autorzy zostawią swój e-mail, wyróżnimy naszym magnesem.

magnesy_3

Ankieta znajduje się pod adresem:

http://goo.gl/forms/BUhHL5VnKH

Na Wasze odpowiedzi czekamy przez najbliższe 10 dni – do 19 marca.

magnesy_0

 

Dziękujemy za każdą opinię – nie będziemy się o nic obrażać!

02 I2015

Rok 2014 w liczbach i frazach

by joanna

Korzystając z idealnego momentu na podsumowanie ostatniego roku, pokażemy Wam nasze najciekawsze statystyki, wyciągnięte przede wszystkim z Google Analitycs i Stat4U. Na wesoło. Ale najpierw…

Facebook, fejspałer

Nasz fanpage ostatniego dnia 2014 roku miał 1978 fanów. Zawdzięczamy to oczywiście naszej mozolnej pracy zdobywania fanów za pomocą mądrych tekstów i pięknych zdjęć.

Wróć.

W tym roku nieoczekiwanym sukcesem okazało się zupełnie brzydkie zdjęcie zawartości mikołajkowej paczki przedszkolaka (naszego starszego syna).

paczka_swiateczna

W ciągu dwóch dni obejrzało je 45 tysięcy ludzi, powstało prawie 100 komentarzy i zostało udostępnione blisko 100 razy. Morał z tego taki: jeśli chcemy zabrać ludziom ich ukochaną używkę (cukier), większość się oburzy i zmiesza nas z błotem. Garstka zrozumie, o co chodzi…

paczka_swiateczna_2

(Tu można poczytać, jak to było).

Liczby, cyferki, słupki

Najczęściej odwiedzaną stroną naszego bloga był ranking ekologicznych pieluszek jednorazowych.

Wszystkie pieluszki poddaliśmy testowi chłonności - wyniki były bardzo zbliżone.

Wszystkie pieluszki poddaliśmy testowi chłonności – wyniki były bardzo zbliżone.

Zaraz po nim przepis na tabletki do zmywarki. Oba teksty miały ponad 7,5 tysiąca unikalnych czytelników.

tabletki_baranowscy

Na trzecim miejscu znalazł się wywiad z Gosią Jackowską „Rozmowy o żywieniu – dzieci karmione piersią w 2. i 3. r. ż.” (nie liczę wejść na stronę główną, która w statystykach jest jako trzecia).

A na czwartym miejscu była strona „Kim jesteśmy” – może czas napisać o nas trochę więcej…

W sumie w tym roku mieliśmy 86 518 odsłon (maksymalnie 16 970, średnio: 7209 miesięcznie – dane Stat4U). Najwyższa dzienna oglądalność to 5,4 tysięcy/dzień unikalnych użytkowników (GA).

Czego ludzie szukają…

statystyki2014

To bywa niezwykle zabawne (i pouczające) – sprawdzać, czego ludzie szukali w sieci, że weszli na naszą stronę. Najciekawsze frazy z wyszukiwarek w 2014 roku to (pisownia oryginalna):

  • zabawki z rolek po papierze
  • czopki z masła
  • perliczki jak rozpoznać płeć
  • czy można nawozić ogródek fekaljami ludzkimi
  • do chlebkow sonko dodawana jest sierść
  • fryzury dla starych kobiet w trakcie menopauzy
  • histamina a amfetamina
  • lyzek stolowych sypie sie do pralki proszku niemieckiego
  • kosmetyki znanej fimy okazały się być szkodliwe o co w tym chodzi
  • polacy o misiach koala
  • rura siatka jubilerska
  • sikanie na statku
  • zaplesniala kafetierka
  • czy alergik moze kupic futro z owcy
  • jak zaradzic brzydkiemu zapachowi skory glowy-domowe sposoby
  • stara łyżka do opon samochodowych

Bardzo dziękujemy naszym czytelnikom za udany rok 2014! I czekamy z ciekawością, co nam przyniesie rok 2015…

Wszystkiego dobrego!

09 V2014

Samotność rodziców

by joanna

Pamiętacie książkę „W głębi kontinuum”? Jeśli ją czytaliście, na pewno pamiętacie. Jeśli nie czytaliście, nic nie szkodzi, a może nawet lepiej. O czym za chwilę. Do napisania tego wpisu skłoniła mnie moja dzisiejsza sytuacja: siedzę w domu z dwoma synkami, z czego starszy powinien być w przedszkolu, ale przechodzi paskudne zapalenie obu uszu. A młodszy to wulkan energii, ma 18 miesięcy i intensywnie eksploruje świat oraz ciągle coś pokazuje wyciągniętym paluszkiem i pyta: „A to?”.

Tymczasem ja zaraziłam się prawdopodobnie bakterią od starszego, smarkam, wszystko mnie boli, nie mam apetytu i tylko czekam na gorączkę. Mąż uwięziony w pracy do popołudnia. Dziadkowie pracują. Moja siostra pracuje. Siostra męża mieszka za granicą. Podświadomie czuję, że nie tak natura wymyśliła sobie chorowanie matek.

Myślę, że powinno to wyglądać inaczej, że mam w pobliżu kogoś bliskiego (pewnie dawniej była to jakaś kobieta, ktoś w rodzaju douli), kto zajmuje się moimi dziećmi i domem, kiedy ja śpię i po prostu choruję.

chlopcyzpilka

(więcej…)

23 IV2014

Ja o naszych synach (i innych rzeczach)

by joanna

Od pewnego czasu nachodzi mnie myśl, zapewne naturalna dla matki dwóch małych chłopców. Chłopców niezwykle aktywnych, którym codziennie przydarzają się chłopackie przygody; czasem poleją się łzy, czasem krew. Którzy swą nieposkromioną ciekawość zaspokajają natychmiast, tu i teraz, co czasem ma bolesne konsekwencje, ma jednak źródło w przyrodzonej dziecięcej mądrości – tylko stawianie pytań daje odpowiedzi.

sikawka

Tak trudno czasem zapanować nad tym żywiołem, którym są moi dwaj synkowie. Są jeszcze sprawy, nad którymi zapanować nie sposób: upływ czasu, dorastanie, życie w przedszkolu…

Dlatego właśnie myślę sobie, że właśnie teraz jest czas na codzienną małą celebrację: wieczorem, kiedy zasypiamy z mężem w naszym łóżku, a w pokoju obok smacznie śpią chłopcy, cieszę się, czuję się naprawdę szczęśliwa i jestem spokojna, że wszyscy są razem. Że choć dzień mógł być ciężki, długi, smutny, nie szkodzi. Najważniejsze, że jeszcze jest czas na największą bliskość między naszą czwórką. Na cudowne karmienie piersią. Na przytulanie i łaskotki.

nadzialka_1

I oczywiście codziennie rano okazuje się, że nastąpiła nocna teleportacja i chłopcy śpią z nami.

06 III2014

Co to znaczy „ekologiczny”?

by joanna

Po roku prowadzenia bloga Organiczni powinnam bez wahania odpowiedzieć na pytanie, co oznacza słowo „ekologiczny”.

Według Słownika Języka Polskiego PWN „ekologiczny”  to:

1. «dotyczący związku warunków zewnętrznych z życiem roślin i zwierząt»

2. «związany z ochroną środowiska»

3. «wyprodukowany ze składników naturalnych»

To oczywiście ogólne definicje słowa, które robi niezwykłą karierę w naszym języku jako słowo-klucz, wytrych do umysłów, serc i naszych  kieszeni.

Po słowackiej stronie granicy - tuż pod potravinami.

Po słowackiej stronie granicy – tuż pod potravinami.

Im dłużej zajmuję się pojęciem ekologii, tym więcej pytań stawiam i coraz większe mam wątpliwości, czy wolno nam zdawać się na etykietki, certyfikaty i slogany, że coś jest „eko”. Greenwashing – używanie hasła „eko” w nieetyczny sposób – jest na porządku dziennym, ponieważ ekologia to pieniądze. Dlaczego jedna rzecz (jak nadwęglan sodu), sprzedawana w normalnym sklepie, kosztuje np. 8 zł, a ta sama, tylko w innym opakowaniu, z zielonym listkiem i pod znaną marką – już 16 zł? Dlaczego za ekologiczne ziemniaki kupowane prosto od rolnika płacę 2 zł za kilogram, a w sklepie 6 zł? Jak często jesteśmy nabijani w butelkę, kiedy chcemy jak najlepiej – a wychodzimy jak najgorzej…?

Ekologiczny – w moim mniemaniu – to taki, który naprawdę jest związany z ekologią, czyli nauką i wiedzą o funkcjonowaniu przyrody.

Globalizacja nas osaczyła, nie uciekniemy przed wielkimi koncernami, które uzależniły nas między innymi od swoich dostaw paliw. Oczywiście, można mieć chatkę w lesie i palić w niej drzewem, a myć się w jeziorze. Jednak gdyby wszyscy ludzie tak żyli, czy rzeczywiście byłoby to korzystniejsze dla naszej planety?

tatry

Tatry widziane od zachodu.

Żeby być ekologicznym, trzeba wątpić, szukać, pytać i myśleć. Ważyć: co szkodzi planecie, co szkodzi mojemu otoczeniu, co szkodzi mnie? Co jest groźniejsze dla moich dzieci: choroba czy szczepionka przeciw niej? Co bardziej psuje klimat i zanieczyszcza przyrodę – koncerny naftowe czy hodowla zwierząt futerkowych? Jakie źródło energii jest najwydajniejsze, a jednocześnie najczystsze – milion wiatraków czy elektrownia jądrowa?

Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, ale dopóki szczerze jej szukamy, dopóty postępujemy uczciwie wobec naszej planety. Szukam razem z Wami!

01 I2014

Nowy Rok z frazami

by joanna

Co przyniesie 2014 rok? Zobaczymy. Dziś wiemy, co przyniósł rok 2013. A dokładnie – jak znajdowali nas czytelnicy, zadający dziwne pytania wyszukiwarkom internetowym… Przy okazji przypominamy Wam niektóre wpisy sprzed kilku miesięcy.

Oto najciekawsze frazy, dzięki którym nasza strona pokazywała się w wynikach  wyszukiwarek w 2013 roku (według popularności):

chlorella_i

tab_zm_9

zestawpintoy_3

rebizu_3

olej_sezamowy_1

owsiane_5

gabki_2

aparat_1

72procentx

Jesteśmy ogromnie ciekawi, co pojawi się w statystykach w 2014 roku. Kolejne podsumowanie za 12 miesięcy.

A Wam życzymy, aby ten rok był wspaniały!

08 XII2013

Tako rzecze ekooszołom

by tadeusz

Od niedawna, od jakichś trzech tygodni, zajmuję się czymś dla mnie zupełnie nowym – walką z władzami w obronie przyrody (tu więcej o tym, z czym walczę). Trzy tygodnie to krótko, a jednak w tym czasie zdążyłem już przeczytać w internecie groźby śmierci i pobicia oraz mnóstwo wyzwisk pod swoim adresem. Jestem więc m.in. ekooszołomem, ekoterrorystą, mendą, bezmózgiem, hipokrytą, nieuczciwym grinpisowcem czekającym na łapówkę i tak dalej. A co najlepsze – działam przeciwko ludziom.

Właśnie do ostatniej z tych bzdur chciałbym się odnieść. Nie dajmy sobie nigdy wmówić, że walka o dobro przyrody jest przeciwko ludziom. Bywa skierowana przeciwko ich zyskowi albo wygodzie, ale nigdy nie jest przeciwko nim. Jest dla nich, dla nas, przecież mieszkamy na jednej planecie, pijemy tę samą wodę i oddychamy tym samym powietrzem.

Demonstracja w obronie Lasu Bielańskiego, fot. Rafał Krupa

Demonstracja w obronie Lasu Bielańskiego, fot. Rafał Krupa

My, ludzie, jesteśmy takim wspaniałym gatunkiem. Mamy niesamowite możliwości i wierzę, że jesteśmy w stanie dokonać wielkich rzeczy. Jesteśmy w stanie wybetonować całą okolicę, żeby wszędzie wygodnie dojechać autem albo dojść  w czystych butach. Jesteśmy w stanie wyciąć wszystkie drzewa, żeby nie musieć sprzątać liści, żeby nie zawadzały, żeby wykorzystać drewno. Jesteśmy w stanie wytruć owady, bo żądlą, kłują i w ogóle są nieestetyczne („łazi toto, takie marne…”).

Tylko co dalej? Z samochodu kiedyś trzeba wysiąść. Czy będziemy to robić w maskach na twarzach, żeby się nie zadusić smrodem? Skąd weźmiemy wodę, jak już wszystko zabetonujemy i zatrujemy? No i wreszcie – co będziemy jeść, jak owady przestaną zapylać rośliny? Przepowiednia Einsteina dotycząca pszczół jest chyba powszechnie znana, ale najwyraźniej trzeba być ekooszołomem (jak ja!), żeby ją traktować poważnie.

Ponieważ zostałem też nazwany grinpisowcem, na koniec zacytuję tekst ze strony tej organizacji, z którą mylnie powiązał mnie jeden z oponentów: „kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy”.

Brońmy przyrody! Walczmy o nią dla naszego własnego dobra!

16 X2013

Test MRT – moja kolej!

by joanna

ja_jesien

To ja. Mam 32. lata, dwoje dzieci. Ważę 46,5 kg przy wzroście 156 cm.

Po tym, jak kilka miesięcy temu zbadaliśmy naszego syna na opóźnione alergie pokarmowe testem MRT (Mediator Release Test), życie naszej rodziny bardzo się zmieniło. Być może pamiętacie, ale właśnie od tego testu zaczęli się Organiczni. Wyniki badań J. wprowadziły rewolucję w naszym jadłospisie – tak dużą, że założyłam blog, aby móc poukładać sobie wiedzę, a także zmobilizować się do poszukiwań nowych informacji na temat odżywiania.

Zdaję sobie sprawę, że nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, co jeść, żeby czuć się dobrze i nie szkodzić swojemu organizmowi. Zwłaszcza że pokarm, który jemy w sensie dosłownym, jest jednym z kilku pokarmów, jakich sobie dostarczamy i jakie mają wpływ na nasze samopoczucie. Dieta to nie wszystko, ale nie da się zaprzeczyć jej ogromnemu wpływowi na naszą kondycję – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Nie znamy wszystkich tajemnic naszego ciała, nie wiemy do końca, dlaczego jedne rzeczy nam szkodzą, a inne pomagają np. w odzyskaniu zdrowia. Jednak jako osoba poszukująca (z założeniem, że mało która odpowiedź jest ostateczna) chcę się przekonać, co wyniknie z testu MRT w moim wypadku.

Jeśli chodzi o naszego starszego syna, zastosowanie diety poskutkowało – choć trwało to kilka miesięcy – prawdopodobnym wyleczeniem stanu zapalnego uszu (zgromadzony płyn) oraz pozbyciem się permanentnego kataru. Atopowe zapalenie skóry pojawia się i znika, jednak kiedy dieta jest ściśle przestrzegana, wygląd skóry synka jest idealny. (Jeśli jesteście ciekawi, jakie są jego zalecenia, zapraszam tu). Zdarzały się też reakcje alergiczne na pokarmy, które test uznał za bezpieczne (banan, gruszka), ponieważ alergia pokarmowa IgE-zależna (natychmiastowa) jest innym rodzajem reakcji niż alergia IgE-niezależna (opóźniona). W wypadku J. alergia objawia się wysiękiem z uszu (podłoże alergiczne potwierdzone przez laryngologa).

Przeczytaj: Czy moje dziecko może mieć alergię pokarmową?

Postanowiłam, że na 32 urodziny zrobię sobie test dla siebie. Chcę wiedzieć, czy dzięki diecie wyeliminuję dolegliwości uprzykrzające mi życie. Do tych najważniejszych należą:

  • migrenowe bóle głowy, trwające kilka dni (bardzo uciążliwe, zwłaszcza gdy jako karmiąca matka mam ograniczone możliwości łykania leków), czasem połączone z wymiotami (widzę pewien związek z jedzeniem jajek),
  • kłopoty z cerą – na twarzy, plecach i dekolcie (pryszcze; podczas laktacji jest ich bardzo mało),
  • nie do końca określone problemy z trawieniem (kiedyś stwierdzono u mnie zespół jelita nadwrażliwego, ale to przecież tylko objaw, nie przyczyna), wzdęcia, bóle brzucha, zgaga (zwłaszcza po pomidorach),
  • bóle stawów prawej dłoni (coś jak reumatyzm),
  • zespół suchego oka,
  • senność, ospałość, problemy z koncentracją.

Zrobienie testu na 150 substancji pokarmowych to dopiero początek. Z wynikami idę do dietetyka (pójdę do tej samej dr Partyki, u której byliśmy z J.) i ustalimy, co dalej – będę przechodzić przez kolejne fazy diety, które polegają na włączaniu kolejnych składników do menu.

Postaram się jak najrzetelniej opisać, przez co będę przechodzić. Po rozpoczęciu diety razem z J. (stosowaliśmy m.in. chlorellę) miałam spadek wagi i kilkutygodniową egzemę, jakby organizm pozbywał się toksyn. Spodziewam się, że teraz objawy oczyszczania będą mocniejsze, bo przecież dieta będzie skrojona na moją miarę.

Szczerze mówiąc, boję się wyników, ale jestem też ich ogromnie ciekawa. Czy rzeczywiście jajka mi szkodzą! I oby nie pomidory…

Więcej na temat testu MRT przeczytacie tu: http://leap.pl/

26 IX2013

Czego jeszcze nie wiecie o BLW?

by joanna

blw_0

Baby-Led Weaning, czyli pozwolenie dziecku na samodzielne jedzenie od momentu, kiedy wyrazi zainteresowanie pokarmem innym niż mleko, bywa ogłaszane wielkim odkryciem przełomu wieków i nową tendencją (na przykład tu: „Mimo że idea BLW jest stosunkowo nowa…”). Na szczęście wystarczy zajrzeć do książki Gill Rapley i Tracey Murkett „Bobas lubi wybór. Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie”, wyd. Mamania, Warszawa 2010, żeby znaleźć fragment:

Być może czytasz to wszystko i myślisz sobie: To nic nowego, sami tak robiliśmy. Jeśli tak, to masz rację. BLW to nic nowego. Nowe jest mówienie o nim.

(s. 25)

Prawdopodobnie BLW jest tak stare, jak stary jest gatunek ludzki… Odeszliśmy od niego, kiedy zajęli się nami „specjaliści” mądrzejsi od natury…

Książkę Rapley i Murkett polecam jako bazę – dla rodziców, którzy jeszcze nigdy o BLW nie słyszeli. Może się okazać, że sporo z tych rozwiązań było dla nich naturalne, ale bali się spróbować działać na własną rękę.

Słoiczki-skarbonki sprytnych koncernów

Mam dziś dla Was ciekawostkę, która – kiedy zetknęłam się z nią pierwszy raz – po prostu wbiła mnie w fotel. Wszystko dzięki książce Udo Pollmera „Smacznego. Chorzy z powodu zdrowego jedzenia”, w której niemiecki antydietetyk tak pisze o rozszerzaniu diety niemowląt:

Bajkę, że dzieci powinny jeść specjalne, tylko dla nich przygotowane jedzenie, bez przeszkód propagują producenci jedzenia. W końcu cała gałąź przemysłu spożywczego wyspecjalizowała się w pokarmach dla dzieci: kaszkach i słoiczkach. Ładne i kolorowo opakowane dania dla dzieci czy z mikrofalówki są hitem. W końcu matka ma spokojne sumienie, gdy podaje dzieciom produkty skontrolowane, wolne od szkodliwych substancji, uprawiane ekologicznie, wzbogacone o witaminy i minerały.

(…) Wygodne, pewne, nowoczesne jedzenie dla dzieci. Pozostaje tylko pytanie, czy służy także dzieciom.

(s. 367)

Przyznaję się bez bicia, że pierwszy synek dostawał słoiczki oraz specjalnie gotowane dla niego, osobne posiłki. Słoiczki były wygodne, zmiksowane zupki – zalecane przez pediatrów, książki i pisma dla mam. (Dziś wyrywam włosy z głowy – jak mogłam wydawać tyle pieniędzy na te bezwartościowe pisma dla rodziców?!).

J. wcale nie chciał tego jeść! Myślę, że najbardziej smakowało mu to, co jedli rodzice. Dobrze, że w pewnym momencie podjęliśmy decyzję o zmianie naszego sposobu żywienia – dzięki temu mogliśmy we trójkę jeść to samo. Dziś jest podobnie – starszy synek chodzi do przedszkola ze swoją wałówką, która jest skomponowana z naszych wspólnych produktów (żeby było łatwiej, stosuję taką samą dietę jak syn – na podstawie jego wyników testu MRT; czuję jednak, że czas na mój własny test tego typu).

BLW_1

Młodszy synek niedawno wszedł w fazę ogromnego zainteresowania naszymi talerzami. Odkąd siedzi samodzielnie, dostaje od nas kawałki pożywienia i może z nimi robić, co chce. Dzięki książce „Bobas lubi wybór” nauczyłam się podawać mu nawet kaszkę, którą samodzielnie wkłada sobie do buzi (oraz umaja nam podłogę, krzesła i szafę). Tak, zdecydowanie, gotowe pokarmy ze sklepu są znakomitym chwytem marketingowym dla zmęczonych matek. Tymczasem zdrowa dieta rodziców może być podstawą diety malca, bez dodatkowego gotowania czy kupowania słoiczków.

BLW ma niemal 90 lat

Wracając do ciekawostek z książki Pollmera.

Już 90 lat temu (w latach 20. XX wieku), kiedy na dobrą sprawę przetwórstwo żywności dopiero się rozwijało, amerykańska pediatra Clara Davis przeprowadziła niezwykle ciekawy (ale kontrowersyjny) eksperyment z udziałem dzieci. Davis zadała sobie pytanie: czy można pozwolić, aby dziecko samodzielnie wybierało swój sposób żywienia? Wybranym dzieciom podawała przez kilka lat (!) pożywienie pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, przy czym wszystko było surowe lub gotowane na parze (np. szpik kostny, mięso czy podroby były podawane bez obróbki). Davis wyłączyła z tej specyficznej diety pokarmy przetworzone (np. cukier, chleb, masło), pozostawiła jedynie chrupki żytnie, które uznała za naturalne. Do picia dzieci miały wodę, kwaśne mleko i sok pomarańczowy.

Po oczywistych problemach początkowych (dzieci były świeżo odstawione od piersi, uczyły się chwytać jedzenie, pić z kubeczka etc.) dzieci nauczyły się jeść samodzielnie. Przedstawiane przez Pollmera szczegółowe wyniki badań na trzech chłopcach w wieku od 6 do 9 miesięcy w skrócie sprowadzają się do tego, że każdy z nich dobierał sobie inne menu, jednak żaden nie zrobił sobie krzywdy. Każde dziecko miało swój gust, swój smak, swoje potrzeby, ale każde „umiało” zbilansować swoje posiłki według realnych potrzeb organizmu (to co, że łączyło surowe jajka z bananem itp.). Jedno jadło głównie owoce, drugie nabiał, trzecie polubiło szpik kostny. Wszystkie jadły niewiele zbóż (poza owsem).

Davis powtórzyła badanie na kolejnych 15 dzieciach w wieku od 6 do 11 miesięcy (badała je przez 6 lat!).

Dzieci odżywiały się zgodnie ze swoimi zapotrzebowaniami, odpowiednio przybierały na wadze, nie były tłuste, ale po prostu silne. (…) „Trik w tym eksperymencie – mówi dr Davis – polega na tym, że apetyt maluchów może z pewnością się czasem mylić, jednak te błędy nie mają znaczenia, jeśli oferuje się im naturalne pokarmy”. Takie kierowanie się apetytem, twierdzi badaczka, może być jednak szkodliwe, „gdy oferowane są mocno przetworzone produkty, takie jak cukier czy biała mąka, które straciły swoje pierwotne składniki, choć stały się tak ważną częścią współczesnej diety”.

(s. 371)

Teksty Davis, z których korzysta Pollmer:

  • Davis C. M., „Am. J. Diseas. Child.” 1928, 36, s. 651.
  • Davis C. M., „Can. Med. Assic. J.” 1939, 41, 257.

BLW_3

Czy istnieje naturalna ludzka dieta?

Na temat tych badań powstaje książka kanadyjskiego dziennikarza naukowego Stephena Straussa pod tytułem „Clara Davis: A Rumor In Nutrition” (mam problem z tłumaczeniem, wydaje mi się, że chodzi o niesprawdzone, ale obiegowe opinie na temat żywienia). Strauss pisze też o samej doktor oraz o dzieciach, które badała – dziennikarzowi udało się nawiązać kontakt z rodziną Clary Davis, dzięki czemu mamy szansę poznać szersze tło całego eksperymentu. Książka ciągle powstaje, dlatego skontaktowałam się z autorem, aby opowiedział mi co nieco na temat doktor Davis.

stephen_strauss

J.B.: Co uważasz za najciekawszy aspekt eksperymentu Davis?

S.S.: Najbardziej interesujące w jej eksperymencie jest to, że wciąż jesteśmy zafascynowani kwestią – czy istnieje mądrość ciała, jeśli chodzi o żywność, którą jemy? Kładziemy na to bardzo duży nacisk. Badanie Davis miało na celu sprawdzenie, czy matka może pozwolić dziecku na podążanie za swoim apetytem. Czy ich wrodzona mądrość umożliwi matkom odrzucenie sztywnych reguł odżywiania, narzucanych przed dietetyków? Te reguły w wypadku niektórych niemowląt doprowadziły do świadomego głodzenia się!

Davis nie martwi się o ilość jedzenia – jej eksperyment pokazuje wręcz, że naturalny apetyt  lubuje się w nadmiarze! Była podejrzliwa wobec żywności przetworzonej – nie dlatego, że wiedziała, że szkodzi dzieciom, ale dlatego, że sądziła, że ludzie nie ewoluowali do jego spożywania.

The most interesting thing about the experiment is that we still are fascinated by question of whether there is a wisdom of the body when it comes to the foods we eat. However we have switched much of the emphasis in the question. In Davis’ time her research aimed was to see if mothers could let babies appetites choose the foods they ate and if that innate wisdom meant the mothers could dismiss the rigid feeding lists which nutritionists was foisting on new mothers. This had led to some infants apparently willfully starving themselves.

 Davis didn’t fundamentally worry about eating too much and indeed her experiment in many ways shows that a natural appetite luxuriate s in over-eating.  She was very concerned about processed food but not because she knew it was bad for children as much as she thought it wasn’t what humans had evolved to eat.

Czy myślisz, że można by powtórzyć taki eksperyment w dzisiejszych czasach?

Dziś nie można przeprowadzić takiego eksperymentu z przyczyn etycznych. Nie można przecież odstawić dzieci od piersi, wsadzić do sierocińca na pięć lat i obserwować, co jedzą. Nie można zamieniać czyjegoś dzieciństwa w badanie naukowe apetytu!

You can’t conduct the experiment today because of ethical reasons, that is, you can’t take children from their mother’s breasts and put them in a self-feeding orphanage for close to 5 years. You can’t make the purpose of someone’s childhood the science of their appetites.

Jakie widzisz podobieństwa między badaniami Clary Davis a dzisiejszym BLW?

Jeśli chodzi o BLW (baby-led weaning), istnieją pewne podobieństwa między nim a eksperymentem Davis, choć podawana przez nią żywność często różniła się bardzo od tego, co oferuje BLW. Nie dawała dzieciom chleba, zup, puddingów, czegokolwiek z mąką. Eksperyment był bardzo surowy w swoich założeniach; dziś nazwalibyśmy to dietą paleolitu.

I oczywiście samo odstawienie (weaning) to tylko początek, od którego Davis wychodzi. Prawdziwe pytane, jak już wspomniałem, było: czy dzieci, którym pozwoli się wybierać, co jedzą, będą odżywiały się zdrowo. Czy istnieje naturalna ludzka dieta? Co nasz apetyt mówi o wewnętrznych potrzebach organizmu? Nie znamy odpowiedzi i dziś.

In terms of baby led weaning, I would say that there are similarities even though the foods she offered children was often very different from what BLW offers. She didn’t let them have any bread, soups, puddings, anything with flour in it. It was very raw in its presumptions and would be what we would call today today a paleolithic diet.

 And of course, weaning was just the beginning of what she was looking at. The real questions as I said before were: Will they eat healthily over the course of their young lives if we let them choose for themselves their foods. Is there a natural human diet? What does appetite tell humans of their body’s intrinsic nutritional needs – a question we don’t truly know the answer to today.

Bardzo polecam samodzielne przeczytanie kilku artykułów na temat badania Clary Davis. Przyznaję, że dzięki tym lekturom zupełnie przekonałam się do wspólnej kuchni dla naszej czwórki.

blw_2

I wiecie co? Choć sprzątania po takim dzidziusiowym posiłku jest mnóstwo, przynajmniej zaoszczędzam czas na gotowaniu oraz pieniądze na niekupowaniu słoiczków.

Polecam:

http://stephenstrauss.ca/

http://www.cmaj.ca/cgi/content/full/175/10/1199

08 VIII2013

Ekologia w mediach, Organiczni we „Wproście”

by joanna

Na szczęście mamy wakacje, blog działa na zwolnionych obrotach, sezon ogórkowy w pełni, z niczym się nie spieszymy… Tymczasem niektóre media wyczuły gorący temat: jak zniechęcić Polaków do ekologii? Zaczęło się od „Polityki” – „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności” Marcina Rotkiewicza, jest też odpowiedź Petera Stratenwertha na ten tekst. Za ciosem poszedł „Wprost” i postanowił przyjrzeć się Polakom, którzy mają z ekologią nieco więcej wspólnego niż przeciętni mieszkańcy naszego kraju.

wprost

Artykuł „Ekofundamentaliści” Izy Smolińskiej („Wprost” nr 32/2013) powstał przy naszym skromnym udziale – nasza rodzina została pokazana jako umiarkowana i w miarę racjonalna. Mogłam autoryzować tekst, więc wszystko, co przeczytacie o nas, jest prawdą (choć oczywiście ujętą skrótowo). Nie mamy telewizora, nie używamy żelazka, kupujemy żywność ekologiczną i jeździmy na rowerach. Piorę pieluchy tetrowe (częściej bambusowe) i mogłabym używać papieru toaletowego wielokrotnego użytku. Szanujemy wybory innych, ale wymagamy, aby inni szanowali nasze.

– Nie jesteśmy jakimiś świrami

– mówię ja, a zaraz po mnie pojawiają się niby te prawdziwe świry… Czyli Akademia Bosej Stopy. Opis tego pomysłu ogromnie mnie zachęcił do przyjrzenia się powstającej ekowiosce. Czytelnik artykułu powinien czuć się jednak zniechęcony: ostatnia część tekstu to lanie zimnej wody na rozpalone głowy tych, którym spodobał się pomysł życia bliżej natury. Wypowiadają się więc autorytety – czyli kto? Lekarze. Polacy ufają lekarzom i jeśli pan doktor zapisze pigułki, witaminy, krople, maści, to Polak bezmyślnie wszystko wykupi i będzie bezmyślnie stosował. Dlatego omijam zwykłych lekarzy szerokim łukiem (o tym w artykule już nie ma). Ostatnia wizyta w państwowej przychodni z młodszym synkiem (który został nazwany dzieckiem z trzeciego świata) umocniła mnie w postanowieniu: do lekarza tylko po zwolnienie.

Tak więc autorka artykułu przytacza słowa „autorytetów”, którzy oburzają się na porody w domu, towarzystwo douli, porody lotosowe, nieszczepienie dzieci. O nieszczepieniu dzieci pisać tu nie będę, tylko w skrócie wyrażę mój pogląd: przymus szczepienia i brak rzetelnej informacji na temat skutków szczepionek wyrządzają dużą szkodę dzieciom i rodzicom. Ale o tym innym razem.

Tymczasem eko-Polacy zachowują się jak neofici. Bezkompromisowo odrzucając zdobycze cywilizacji, nierzadko zatracają granicę między tym, co rzeczywiście zdrowe, a tym, co niebezpiecznie przypomina chorobliwą obsesję.

– pisze autorka. Ja jednak wierzę, że większość „eko-Polaków” zanim coś odrzuci, dowie się, co jest lepsze i dlaczego. I że nie przestanie poszukiwać rozwiązań przyjaznych naszej planecie.

warsztaty_2

PS W sobotę zapraszam Was do Jazdowa, gdzie będę bawić się z dziećmi w szukanie pomysłów, np. co zrobić z guzika. Informacje: https://www.facebook.com/events/468890973206560/ Do zobaczenia!

16 VII2013

Zasada dotycząca indeksu glikemicznego posiłków

by joanna

Kolejna zasada moich posiłków dotyczy ich właściwości pod względem podnoszenia cukru we krwi:

Jedz posiłki tak zbilansowane, aby miały niski lub średni indeks glikemiczny.

Indeks glikemiczny to wskaźnik, za pomocą którego możemy się zorientować, jak dany posiłek wpłynie na poziom glukozy we krwi w ciągu 2-3 godzin po spożyciu danego pokarmu. Cała sprawa dotyczy tylko węglowodanów (cukrów), ponieważ białka czy tłuszcze nie wpływają na zmianę poziomu cukru we krwi w tak istotnym stopniu.

Im wyższy indeks glikemiczny danego pokarmu, tym większy skok poziomu glukozy we krwi i szybki jego spadek. Nasz organizm radzi sobie z takim skokiem za pomocą insuliny, a zła dieta może doprowadzić do rozregulowania mechanizmu wydzielania tego hormonu i m.in. do cukrzycy. Piszę to wszystko bardzo skrótowo, ponieważ na pewno wiele osób zetknęło się z dietą Montigniaca, a i cukrzyków, niestety, nie brakuje w naszym otoczeniu.

cukier_ksylitol

Po lewej stronie ekologiczny surowy cukier trzcinowy EnerBio (Rossmann), po prawej – ksylitol, cukier brzozowy.

Nie znoszę tych wszystkich tabelek z wartościami typu kalorie czy IG i uważam, że uczenie się ich (jeśli nie jesteśmy poważnie chorzy) jest niepotrzebne. Odkąd nasza rodzina odstawiła cukier poza tym naturalnie występującym w pożywieniu, umiemy zaspokoić głód w znacznie zdrowszy sposób niż za pomocą gotowej przekąski. Myślę, że dziś już wiele osób zdaje sobie sprawę, że cukier jest dodawany do wszelkich gotowych produktów, nawet do chleba. W dodatku cukier w postaci rafinowanej uzależnia.

Spożycie rafinowanego cukru poszybowało w górę. Nasze geny rozwijały się w środowisku, w którym rocznie na osobę przypadały najwyżej dwa kilogramy cukru w miodzie. W 1830 roku spożycie cukru wynosiło pięć kilogramów, a pod koniec XX wieku osiągnęło szokującą wartość siedemdziesięciu kilogramów.

David Servan-Schreiber, „Antyrak. Nowy styl życia”, s. 87-88.

Udowodniono, że spożywanie cukru ma znaczenie dla rozwoju raka w organizmie (konkretnie chodzi o wydzielanie insuliny). Niestety, ukryty cukier przybiera różne nazwy, a producenci żywności niekoniecznie chcą się chwalić, jakie cuda znajdują się w przekąskach.

W drugiej połowie XX wieku w diecie mieszkańców krajów zachodnich pojawił się i rozprzestrzenił niczym chwast nowy składnik: uzyskiwany z kukurydzy syrop z dużą zawartością fruktozy (mieszanka fruktozy i glukozy). Ludzki organizm miał już kłopoty z przyswajaniem dużej ilości oczyszczonego cukru, który mu serwowaliśmy, a teraz został zalany syropem wszechobecnym w przetworzonych produktach spożywczych. Ów koncentrat jest mniej więcej tym, czym opium w makach. Wyizolowany z naturalnej macierzy (fruktoza znajduje się we wszystkich owocach) i zmieszany z glukozą, przestaje się poddawać działaniu insuliny. Staje się zatem toksyczny [pogrubienie moje – JB].

David Servan-Schreiber, „Antyrak. Nowy styl życia”, s. 90.

(Bardzo polecam lekturę tej książki – powinna być obowiązkowa! To, jak już kiedyś pisałam, mój ulubiony poradnik żywieniowy i do niego odnoszę każdą recenzję innych poradników).

Autor „Antyraka” wskazuje na to, że dzisiejsza dieta różni się od pierwotnej diety ludzkiej (paleolit) przede wszystkim trzema składnikami, a są to:

  • oczyszczony cukier,
  • biała mąka,
  • oleje roślinne (sojowy, słonecznikowy, kukurydziany + tłuszcze nienasycone).

Te trzy źródła kalorii nie zwierają żadnych białek, witamin, minerałów ani kwasów omega-3, niezbędnych do funkcjonowania naszego organizmu. W dodatku bezpośrednio przyczyniają się do rozwoju raka („Antyrak”, s. 87).

No dobrze, skoro tyle złych wiadomości, to jak żyć?

Kiedy czytałam te informacje parę lat temu, choć wierzyłam autorowi, nie byłam w stanie przestawić swojego sposobu żywienia na lepszy. Wiem, że do tego trzeba dojrzeć. Dziś nie jemy w ogóle cukru (tylko w owocach) i białej mąki (oprócz okazyjnie makaronu z pszenicy durum, która ma nieco inne właściwości). Z olejów używamy oliwy z oliwek i oleju lnianego, jedynego, który ma idealną proporcję kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6. Jeśli ktoś musi słodzić, niech używa syropu z agawy, ksylitolu lub stewii – naturalnych zastępników cukru, równie słodkich, a o niebo zdrowszych i mających o wiele niższy IG.

miod_0

Miód (tu jeszcze nieodwirowany) – znacznie zdrowszy niż cukier, jednak z wysokim IG.

Wracając do indeksu glikemicznego…

Zasada zrównoważonego posiłku pod względem indeksu glikemicznego polega na szacowaniu IG – aby cały posiłek miał nie więcej niż 45-50 IG. Moja niechęć do wkuwania liczb i czytania tabelek sprawia, że zapamiętałam tylko głównych wrogów zbilansowanego posiłku. To – oprócz cukru i białej mąki (szczególnie zabójcze jest słodkie pieczywo typu chałka) – niektóre gotowane warzywa. Indeks glikemiczny surowej marchewki wynosi 40, gotowanej – 80! Gotowane ziemniaki mają IG 70-90 (sprzeczne źródła), pieczone -95. Chleb z białej mąki – 90.

Dopisek: ponieważ temat jest niesłychanie szeroki, dodam, że jest jeszcze ładunek glikemiczny (ŁG). Nie wszystko, co ma wysoki indeks glikemiczny, równie skutecznie podnosi poziom we krwi, ponieważ spożywamy różne ilości pokarmów, które dodatkowo mają różną zawartość węglowodanów (tutaj można to porównać). IG jest liczony wg stałej ilości przyswajalnych węglowodanów, czyli np. musielibyśmy zjeść więcej gotowanej marchewki, która ma mało węglowodanów, ale wysokie IG, żeby osiągnąć podobny efekt, jak w wypadku niewielkiej ilości czystego cukru. Przyjmuje się, że niski IG to 10 lub mniej, średni – do 19, a wysoki – 20 i więcej (tu tabela). Według tych wskazówek liczy się ogólna liczba ŁG dziennie, co jednak kłóci się ze wskazaniem, że należy po prostu unikać wysokich skoków poziomu cukru.

Moim zdaniem im trudniejsze wyliczenia i zalecenia, tym mniej powinniśmy sobie zawracać głowę takimi dietami. Dla mnie najważniejsze są dwie wytyczne: unikanie cukru i białej mąki oraz dodawanie warzyw do każdego posiłku (prócz owocowego).

W sieci znajdziecie wiele tabel z indeksem glikemicznym, np. tutaj. Jeszcze kilka przykładów:

  • Cebula – 15
  • Cukinia – 15
  • Fasolka szparagowa – 15
  • Ogórek – 15
  • Oliwki – 15
  • Orzechy i migdały – 15
  • Papryka (czerwona, zielona, żółta) – 15
  • Por – 15
  • Bakłażan – 20
  • Czereśnie – 20
  • Sok cytrynowy (niesłodzony) – 20
  • Czekolada gorzka (70% kakao) – 25
  • Owoce jagodowe – 25
  • Ciecierzyca gotowana – 30
  • Czosnek – 30
  • Morele świeże – 30
  • Pomidory – 30
  • Brzoskwinie, nektarynki – 35
  • Dziki ryż – 35
  • Jabłka świeże, duszone, suszone – 35
  • Chleb i makaron razowy – 40
  • Figi suszone – 40
  • Kasza gryczana – 40
  • Makaron al dente – 40
  • Morele, śliwki suszone – 40
  • Otręby, płatki owsiane surowe – 40
  • Kokos – 45
  • Ryż brązowy – 45
  • Ryż basmati – 50
  • Spaghetti (ugotowane na miękko) – 55
  • Banany dojrzałe – 60
  • Melon – 60
  • Miód – 60
  • Buraki gotowane – 65
  • Chleb pełnoziarnisty – 65
  • Kukurydza – 65
  • Rodzynki – 65
  • Ziemniaki mundurkach – 65
  • Bułki pszenne – 70
  • Chleb ryżowy – 70
  • Daktyle suszone – 70
  • Kasza jęczmienna – 70
  • Makaron z białej mąki – 70
  • Arbuz, dynia, kabaczek – 75
  • Bób gotowany – 80
  • Mąka pszenna – 85
  • Chleb z białej mąki – 90
  • Skrobia modyfikowana – 100
  • Piwo – 110

Jeśli jemy posiłek zawierający dużo węglowodanów – chleba, makaronów, ziemniaków, ryżu – obowiązkowo obok nich powinny pojawić się warzywa o niskim IG/ŁG (surowe), aby zbilansować posiłek. A do warzyw warto dodać oliwy z oliwek lub oleju lnianego, które jeszcze bardziej obniżą ten wskaźnik (spowalniają przyswajanie cukrów). Jako dodatki szczególnie dobrze wpływające na obniżenie IG autor „Antyraka” wymienia czosnek, cebulę i szalotkę (domyślam się, że raczej surowe).

Z ciekawostek: Andrzej Janus w książce „Nie daj się zjeść grzybom Candida” podkreśla, że IG ma ogromne znaczenie w diecie osób borykających się z grzybicą zarówno przewodu pokarmowego, jak i ogólnoustrojową. Servan-Schreiber przytacza badania nad trądzikiem młodzieńczym i jego powiązaniem z dietą zachodnią (są ludy, które takiego trądziku po prostu nie mają).

Skutkiem ubocznym zastosowania tej zasady u większości osób będzie zniknięcie sporej części tkanki tłuszczowej bez żadnych wyrzeczeń pod względem liczenia kalorii (czego, jak pisałam, nigdy nie robiłam). W ciągu trzech miesięcy od dnia zmiany diety (która nastąpiła trzy miesiące po porodzie, kiedy jako karmiąca matka jadłam jak smok, co nadal czynię) schudłam 7 kilo i wróciłam do wagi sprzed 15 lat. Może ta rekomendacja komuś pomoże podjąć decyzję, hehe.

A już wkrótce trzecia zasada mojego odżywiania. Chyba najtrudniejsza. Zasada zasadowa!

Do samodzielnej lektury:

http://www.lanutrition.fr/ – francuskojęzyczny portal o jedzeniu, polecany przez Davida Servana-Schreibera

07 VII2013

Moja zasada dotycząca kupowania żywności

by joanna

Jak już pisałam wczoraj, zamierzam podsumować kilka prostych zasad dotyczących właściwego odżywiania. Zaczynam od zasady dotyczącej sposobu kupowania żywności, bo od tego zależy jakość naszych posiłków.

Jedz żywność jak najmniej zanieczyszczoną, najlepiej ekologiczną lub własną. Sam/a przygotowuj posiłki, aby wiedzieć, co jesz.

Dlaczego to takie ważne? Przykład pojawił się dziś w mojej kuchni zupełnie niepodziewanie. Starszy syn może jeść tylko masło klarowane, więc sama je przygotowuję, ponieważ jest to bardzo proste i wychodzi nieco taniej niż kupowanie gotowego (przepis). Robię to systematycznie od kilku miesięcy i pierwszy raz znalazłam żywy dowód na to, jak jesteśmy oszukiwani na jakości, a wręcz – składzie produktów gotowych.

niemaslo_0

To, co widać na zdjęciu, na pewno nie jest masłem klarowanym. To jakaś obrzydliwa breja, mieszanina tłuszczów niewiadomego pochodzenia. Mam to dać czterolatkowi do jedzenia? W razie wątpliwości, jak wygląda masło klarowane, spójrzcie na to – gładkie, bez żadnych ok, grudek czy oddzielającej się cieczy.

maslo_klarowane_2

Gdybym mogła, robiłabym własne masło. Może i na to przyjdzie pora… Tymczasem musimy zwracać uwagę na to, co kupujemy. Najlepiej kupować produkty nieprzetworzone, do których niczego nie dodano – konserwantów, barwników itp. – aby panować nad składem naszych posiłków.

Czytajcie skład na opakowaniu! Na przykład moje ukochane orzeszki nerkowca bywają wzbogacone o jakieś związki siarki – takich nie kupuję. Podobnie jest z innymi bakaliami, które u nas zastępują słodycze. Najgorsze jest to, że choć skład podany przez producenta bywa w porządku, to już ten faktyczny jest dla nas, zwykłych konsumentów, tajemnicą… Cóż, przynajmniej wiadomo, jak w domu sprawdzić jakość masła.

Nawet gdybyśmy kupowali wyłącznie certyfikowaną żywność, wszystko opiera się na zaufaniu – do producenta, jednostek certyfikujących, kontrolerów… Duży biznes zawsze przyciąga hochsztaplerów i nic na to nie poradzimy. Więc może nie dajmy się zwariować i spróbujmy znaleźć złoty środek?

Jeśli chodzi o mięso (co nie dotyczy części naszych czytelników), nie ufam innym producentom niż ekologiczni, choć dopuszczam na stół wyroby od sprawdzonych dostawców (np. jagnięcina czy ryby – na ryby nie ma certyfikatu). Jak pisze Servan-Schreiber, znaleziono dowody na to, że jakość paszy spożywanej przez zwierzęta znacząco wpływa na jakość ich mięsa i mleka, szczególnie bilans kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6, od których zależy równowaga w naszym organizmie i jego zdolność do obrony przed rakogennymi mutacjami.

Nabiału prawie nie jemy, oprócz tego nieszczęsnego masła, odrobiny żółtego sera (eko) i jajek (zerówek). Chyba pora na ekologiczne masło, przynajmniej dla J. Problem z mięsem i nabiałem polega też na sposobie traktowania zwierząt. Nie wierzę w lepszą śmierć, ale wierzę w lepsze życie. Jeśli jem mięso, to przynajmniej płacę komuś, kto dobrze traktował swoje pogłowie.

fasola_papryka

Zanieczyszczenia w warzywach i owocach powstają już na etapie kiełkowania ziarna w glebie, z której wzrastająca roślina czerpie pożywienie razem np. z metalami ciężkimi. (Nie mówię już o GMO, bo tu cała historia zaczyna się w laboratoriach). Potem dochodzi oczywiście jakość wody, w tym deszczu, oraz wszystkie nawozy i środki ochrony roślin, które skutecznie niszczą chwasty i nasze zdrowie. Na samym końcu są jeszcze środki konserwujące żywność, aby nie zepsuła się podczas transportu.

To, co możemy zrobić, to uważnie kupować warzywa i owoce. David Servan-Schreiber w swojej książce „Antyrak. Nowy styl życia” proponuje spisanie sobie listy warzyw i owoców, które są podatne na zanieczyszczenia np. pestycydami, oraz takich, które przyjmują ich stosunkowo mało. Dzięki temu, jeśli nie mamy pieniędzy na żywność ekologiczną, możemy kupować produkty bezpieczniejsze. A jeśli decydujemy się na kupowanie żywności organicznej, możemy częściowo zrezygnować z poszukiwania certyfikatów w wypadku tych warzyw i owoców, które znajdują się na liście „ŹRÓDŁO MNIEJ WAŻNE”.

Najbardziej skażone owoce – te należy kupować ze źródeł certyfikowanych:

Najbardziej skażone warzywa:

  • papryka,
  • seler naciowy,
  • zielona fasola,
  • ziemniaki (no więc, te 18 zł za 2 kg już mnie tak nie bolą, hehe),
  • szpinak,
  • sałata (ile to historii o śmierci chomików po sałacie słyszałam…),
  • ogórki,
  • dynia.

ananas_0

Mniej skażone owoce – ŹRÓDŁO MNIEJ ISTOTNE:

  • banany,
  • pomarańcze,
  • mandarynki,
  • ananas,
  • grejpfrut,
  • melon,
  • arbuz,
  • śliwki,
  • kiwi,
  • jagody (u nas jagody rosną raczej dziko, więc powinny być bezpieczne, należy je tylko dobrze opłukać!),
  • mango,
  • papaja,
  • awokado.

Mniej skażone warzywa – ŹRÓDŁO MNIEJ ISTOTNE:

  • brokuły,
  • kalafior,
  • kapusta,
  • grzyby,
  • szparagi,
  • pomidory (co za ulga! Kocham pomidory i nie zawsze czekam do BioBazaru z ich kupnem…),
  • cebula,
  • bakłażan,
  • groszek zielony,
  • rzodkiewka.

(Źródło: David Servan-Schreiber, „Antyrak. Nowy styl życia”, Warszawa 2009)

warzywa_eko_0

Co ważne, autor podkreśla, że lepiej zjeść nawet nieekologiczne warzywa czy owoce, niż jeść ich za mało. Wartość posiłku wychodzi i tak dodatnia dla naszego zdrowia. To dobra wiadomość dla tych, których nie stać na żywność organiczną i czują się z tego powodu sfrustrowani, bo wszędzie mówi się o zdrowym odżywianiu, ale ceny ekoproduktów jakoś nie spadają…

Na liście brakuje mi marchewki – nie badano jej? Na pewno nie dam dziecku nieekologicznej marchwi.

Nie dotarłam też (jeszcze) do badań na temat innych produktów – zbóż, kasz itp. Wiem natomiast, że jedną z najbardziej opryskiwanych roślin na świecie jest kawa i tę należy pić ekologiczną, najlepiej Fair Trade.

Dobrze mieć jednak świadomość, że nie wszystko nas truje.

A już wkrótce zastanowię się nad drugą wskazówką żywieniową – indeksem glikemicznym. Smacznego!

Do samodzielnej lektury:

Tu przeczytacie, jak pozbyć się niechcianych substancji z powierzchni owoców i warzyw:

http://domposwojemu.blogspot.com/2013/05/o-warzywach-owocach-i-pozbywaniu-sie.html

Parszywa dwunastka owoców i warzyw (lista nieco się różni):

http://dziecisawazne.pl/brudna-dwunastka-2012/

06 VII2013

Trzy wskazówki dobrego odżywiania i jeden nakaz

by joanna

warzywa_0

Pomyślałam sobie ostatnio, że skoro jedzenie zajmuje tyle miejsca w moim życiu (a przede wszystkim w głowie, bo ciągle muszę myśleć o tym, jak skomponować nasze posiłki z produktów, które kupuję w stanie nieprzetworzonym), to powinnam uporządkować swoją wiedzę i niewiedzę – sama dla siebie – i dać – sama sobie – jakieś proste wskazówki.

Sama lista produktów dozwolonych i zakazanych nie wystarczy. Jedzenie to przecież nie tylko materia, którą zamieniamy w posiłek. To energia, z której czerpiemy siły i zdrowie. Dodam, uprzedzając głosy krytyczne, że dobrze wiem, że jedzenie jest tylko jednym ze źródeł koniecznych nam do życia. Jest tak podstawowe, jak tlen do oddychania i rodzina do kochania. Dlatego właśnie, że wydaje się bardzo podstawową sprawą, często staje się tylko przymusem, obowiązkiem, czymś, na co nie chcemy poświęcać czasu. Dania gotowe, półprodukty, fast foody, przekąski na mieście to pożywienie dla tych, którym szkoda czasu na zadbanie o właściwy sposób odżywiania.

Choć wydaje się to trudne i z początku wymaga dużego wysiłku, zwłaszcza intelektualnego (jak np. znaleźć niektóre produkty, jak je połączyć, jak przyrządzić?), warto poszukać informacji na temat dobrego odżywiania – również posłuchać swojego organizmu. U nas problemem okazała się candida i dlatego mamy się na baczności, jeśli chodzi o cukier. Sporo mamy też zakazów z powodu nietolerancji pokarmowej. A przede wszystkim dziś chcemy odżywiać się lepiej.

Wyodrębniłam sobie trzy zasady, których chcę się trzymać – ale nie kurczowo, bez przesady, tak się nie da. Wszystkie trzy są tak samo ważne, kolejność losowa.

1. Jedz żywność jak najmniej zanieczyszczoną, najlepiej ekologiczną lub własną. Sam/a przygotowuj posiłki, aby wiedzieć, co jesz.

2. Jedz posiłki tak zbilansowane, aby miały niski lub średni indeks glikemiczny.

3. Przygotowuj posiłki, kierując się ich zasadotwórczością (dieta alkaliczna) – aby bilans był zasadowy.

Poza tymi trzema prostymi wskazówkami daję sobie nakaz, hehe.

Ciesz się jedzeniem – niewielkie odstępstwo od trzech powyższych zasad jest lepsze niż smutny posiłek według tabelek naukowców!!!

Postanowiłam zrobić krótkie podsumowanie każdej z tych zasad, choćby po to, aby samej zapamiętać różne fakty. Już przygotowuję spis tych produktów spożywczych, które mimo „tradycyjnej” metody upraw (z pestycydami i innymi smakołykami) przyjmują stosunkowo niewiele trucizny. Czyli: co można kupować nieeko. Lista przyda mi się na następny BioBazar, a to dlatego, że zapłaciłam dziś 18 zł za 2 kg młodych ziemniaków…

A jeszcze wczoraj wieczorem poszłam na bazar spożywczy (Wolumen) i wzorem kontenerowców (freeganów) pozbierałam z ziemi to, czego sprzedawcy nie chcieli zabrać z powrotem:

freeganizm

Zbiory niewielkie, ale czasu było mało. Następnym razem będzie lepiej!

 

12 V2013

Miał być konkurs, ale…

by joanna

Drodzy Czytelnicy!

Bardzo Wam dziękujemy za trzy miesiące obecności, wspierania, motywowania, inspiracji, a przede wszystkim Waszej aktywności na blogu i Facebooku.

Nie sądziłam, że uda nam się zgromadzić 300 fanów na fanpage’u w ciągu tak krótkiego czasu. Bardzo chciałam dać Wam jakiś prezent jako wyraz mojej wdzięczności.

torba_na_tadku

Okazało się, że zorganizowanie konkursu na blogu nieco przerasta nasze możliwości. Ponieważ chcemy postępować legalnie, musielibyśmy spełnić wszystkie zasady zawarte w Ustawie o ochronie danych osobowych. Rejestrowanie bazy danych osobowych, przetwarzanie, pilnowanie tych danych, skutecznie usuwanie po zakończeniu konkursu, a także m.in. publiczne podanie naszego adresu zamieszkania to trochę za dużo wymagań dla administratorów tego skromnego bloga. Nie braliśmy pod uwagę również konkursu na Facebooku, a szczególnie losowania, bo po pierwsze, nie lubimy losowań, a po drugie, żeby zorganizować legalne losowanie, trzeba się jeszcze bardziej natrudzić.

Postanowiłam więc postąpić inaczej – dwie bawełniane torby na zakupy, uszyte przeze mnie własnoręcznie, podaruję jako prezent dwóm osobom, których obecność i wsparcie działały na nas najbardziej motywująco. Są to Pani Olga i Pani Monika. Skontaktuję się z nimi mailowo. Mam nadzieję, że będą miały tyle samo radości z toreb, ile ja miałam (i będę miała) przy ich szyciu.

torba_

Nie wykluczam, że jeśli znajdę odpowiednio dużo czasu, uszyję kolejne torby, które trafią do następnych osób!

29 III2013

Dobrych Świąt!

by joanna

Drodzy Czytelnicy,

życzymy Wam, abyście cieszyli się świętami, nawet jeśli ich nie lubicie! Wbrew pogodzie!

zyczenia_wielkanoc

Ciekawe, czy zgadniecie, z czego powstały jajka na zdjęciu. Białe wyszły niesmaczne, niestety, ale ładne. Brązowe są za to przepyszne!

 

09 III2013

Miesiąc za nami – dziękujemy!

by joanna

Kiedy miesiąc temu zakładałam ten blog, nie sądziłam, że wszystko rozkręci się tak szybko! Internet zaskakuje mnie każdego dnia. Dziękuję naszym czytelnikom za to, że do nas zaglądają, a także za wsparcie na Facebooku. Sama czuję, że od tego blogowania trochę się zmieniło w naszym życiu – wyszukujemy coraz więcej tych potrzebnych informacji na temat zdrowego życia, aby móc dzielić się z Wami naszymi przemyśleniami.

Zmiana diety, która zmotywowała mnie do założenia Organicznych, jest w tej chwili na etapie końcowym pierwszej fazy. Skutki widać gołym okiem – schudłam 2,5 kilo bez zmiany ilościowej, natomiast przy sporej zmianie jakościowej. Waga nie była moim problemem, więc traktuję to jako skutek uboczny – nieoczekiwany, ponieważ podczas poprzedniego okresu laktacji raczej tyłam. Przede mną jeszcze podjęcie walki z Candidą, jednak to dopiero po skończeniu karmienia – organizm pozbywający się grzybów wydala mnóstwo toksyn, które na pewno przeniknęłyby do mleka.

Starszy syn nauczył się nowych smaków i je pokochał (Mamo, uwielbiam humus!). Problemy nie znikną w ciągu miesiąca, na razie jesteśmy po przetestowaniu większości dozwolonych produktów i już wiem, że np. cytrusy i gruszki mogą spowodować nagły alergiczny wyciek z uszu. Dobrze, że tak jak ja chudnę, tak J. raczej grubnie, a ograniczenia w diecie nie sprawiają mu spodziewanych przykrości. Dzielny chłopak.

Cieszę się też, że wciągnęłam do pisania mojego męża, który jest takim rowerzystą, że chyba nie znam bardziej rowerowego męża na świecie. Mam nadzieję, że opowie Wam sporo o korzyściach z jazdy na jednośladzie.

Przede mną kolejne tematy, zachęcam Was do podpowiadania mi, co chcielibyście przeczytać. Nie obiecuję, że utrzymam tempo jeden post na dzień, ale postaram się utrzymać poziom!

I na zakończenie radosny obrazek sycylijskiej cytryny – czekamy na prawdziwą wiosnę!

cytryna

08 II2013

Na dobry początek

by joanna

Na pomysł tego bloga wpadłam, kiedy okazało się, że przede mną stanęły nowe wyzwania ekologiczno-dietetyczne. mój starszy syn rozpoczął dietę dostosowaną do jego indywidualnych wymagań, a ja razem z nim. De facto, razem ze mną mój młodszy syn, który żywi się jeszcze wyłącznie moim mlekiem.

W sieci jest mnóstwo blogów poświęconych ekologicznemu prowadzeniu domu, a mimo to pomyślałam, że nasza rodzina jest wyjątkowa, a nasze doświadczenie może się komuś przydać. Poza tym pisanie bloga inspiruje do poszukiwań i poszerzania wiedzy. Tak więc właściwie piszę go dla siebie.

Nie twierdzę, że każdy z nas może zbawić świat. Życie zgodnie z naturą jest dziś właściwie niemożliwe, jeśli chcemy mieć dostęp np. do internetu. myślę jednak, że warto spróbować dążyć do ideału. Każdy gest wobec naszej planety – jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi – jest gestem wobec naszego otoczenia, naszych dzieci. Jeśli każdy z nas zrobi jedną ekorzecz dziennie, być może uratujemy ten świat.

Nie jestem ideałem, moja rodzina z pewnością wydala sporo CO2, zatruwa środowisko chemią, której nie pozbyliśmy się (jeszcze) do końca, od czasu do czasu jeździ samochodem, kupuje żywność nieekologiczną. Czuwam jednak nad tym, żebyśmy byli jak najbardziej organiczni.

organy