01 II2017

Idea zero waste – życia bez śmieci – w praktyce. Rozmowa z Olą

by joanna

Idea zero waste – życia bez śmiecenia – wciąga. Gdy powoli dowiadujesz się, o co w tym wszystkim chodzi, zaczynasz traktować to jak wyzwanie. Dlaczego podjęcie decyzji o nieśmieceniu jest nieodwracalne? Zapraszam do przeczytania rozmowy z Aleksandrą – zaangażowaną propagatorką idei ZW, założycielką grupy tematycznej na Facebooku.

Aleksandra:

Wychowałam się w Krakowie, mieszkam w tym mieście już 28 lat i nadal je odkrywam. Miejsca, ludzi i możliwości, a tego tu nie brakuje. Na każdym kroku czai się dobra energia, tylko trzeba chcieć patrzyć, a potem jej troszkę pomóc, by docierała dalej i dalej. Niestety czyha tu też smok… yy, smog. Staram się więc uciekać w lasy, góry, im dalej tym lepiej. Im wyżej też. Kiedyś stwierdziłam, że pewnego dnia wyjdę na trzytysięcznik.

Idea zero waste w praktyce

Idea zero waste w praktyce

Kiedyś myślałam też, że będę nieziemską reżyserką, panią od eventów kulturalnych, reklamy i PR-u, instruktorką tanga argentyńskiego, zdobywać trofea na konkursach jeździectwa konnego, no i będę jeszcze lepszą twórczynią filcowych zawieszek-zwierzątek. I choć te i inne zajęcia były wspaniałą częścią mojego życia, nie skradły mojego serca tak jak góry, koncerty i wyjazdy DUB-owe, no i oczywiście Zero Waste. Aha. No i buty. Kocham buty… I bardzo dbam o tę mą dość pokaźną kolekcję, a co za tym idzie, nie znoszę braku szacunku do ludzi, ich pracy i zaangażowania. Nie pojmuję też, dlaczego tyle jedzenia się na świecie marnuje! Mam na tym punkcie świra!

JB: Jaka jest Twoja historia bezodpadowa? Założyłaś grupę Zero Waste Polska na Facebooku – co Cię inspirowało?

Ola: O Zero Waste dowiedziałam się przypadkiem w połowie 2015 roku. Znalazłam w internecie artykuł o Bei Johnson i jej słoiku odpadów. To był moment i zaiskrzyło. Książkę Bei Zero Waste Home połknęłam w kilka wieczorów i podróży autobusami. Inspirował mnie też blog Projekt Zero Śmieci – Zero Waste – dziś już niestety niedziałający, oraz początkująca na ten czas Kornelia Orwat i jej posty. W pewnym momencie stwierdziłam, że brakuje miejsca w internecie na dzielenie się doświadczeniami. A tu klops. Niczego takiego nie było, polskich artykułów ani wielu wzorów do naśladowania. Założyłam więc Zero Waste Polska na podobieństwo grup zagranicznych, takich jak Zero Waste Youth, Zero Waste Heroes czy Zero Waste Germany… i tak dziś mamy ponad 2900 członków.

Eksperyment Oli z 2015 roku:

Idea zero waste w praktyce

Idea zero waste w praktyce

 

Oto moje tygodniowe odpady. Pewnego dnia wpadłam na pomysł, że skrupulatnie wszystko zatrzymam i potem sfotografuję. Na zdjęciu brakuje kilku odpadków organicznych, które zostały z poprzedniego tygodnia i nie były zakupione ani wyprodukowane przeze mnie. Jednak je wyrzuciłam, ale wahałam się co do kwestii: moje czy nie moje? (…) Na zdjęciu od lewej: Odpadki organiczne, fusy po kawie (zrobiłam peeling do ciała), ze skórek pomarańczy powstały suche dodatki dekoracyjne; z pozostałości po pomadce do ust własnej roboty (kieliszek) – maseczka do twarzy. Do recyklingu – przedmioty w tyle, czyli papierowy worek po ryżu (przymierzam się do wykorzystania na psie wiadomo co), plastiki (śmietan by nie było, gdyby ich mi ktoś nie zostawił – no ale jedzenia się nie marnuje) i szkło. Na samym przodzie: każdy przedmiot został lub będzie ponownie wykorzystany/przetworzony (worek po malinach na odpadki, papierowe owijki z wody mineralnej i paragony na notatki, słoiki zbieram na przyszłoroczne przetwory, słoik zwrotny po kefirze i nakrętki do recyklingu na cel charytatywny. I na koniec z tyłu: prawdziwe śmieci, czyli coś co często trafia do naszych lasów, na łąki – odpady komunalne – jeden mały słoik. Wcale nie było trudno!

Kogo skupia polska grupa ZW?

W grupie są wspaniali ludzie. Od nastolatków do ludzi w średnim wieku. Jedni tylko czytają, uczą się, inni co chwilę o coś pytają, komentują, szukają rozwiązań i dzielą się nimi z innymi. Są tu ludzie już od dawna zaangażowani w nieprodukowanie odpadów, ale dopiero znaleźli idealne miejsce na pokazanie światu swoich pasji czy zainteresowań. Inni właśnie przypadkiem się dowiedzieli, że można żyć inaczej, olśniło ich i zaczynają działać. Grupa skupia ludzi zainteresowanych zmianami tylko we własnym gospodarstwie, ale również pracowników stowarzyszeń ekologicznych czy administracji, dążących do zmian systemowych. To wszystko razem wzięte daje siłę do dalszej pracy i napawa nadzieją. Może kiedyś nie będzie już dzikich wysypisk w lasach? Moich ukochanych lasach…

Eksperyment Oli z 2015 roku:

A tutaj mój okropny eksperyment, a mianowicie powrót do starych przyzwyczajeń sprzed Zero Waste, w celu porównania ilości. „Normalne” kupowanie w opakowaniach (nie bez trudu, wręcz ze łzami w oczach). Efekt jest straszny. Dodatkowo w czwartek odwiedzili mnie rodzice. Dwa zdjęcia przedstawiają więc śmieci moje z całego tygodnia i rodziców z połowy czwartku, piątku, soboty i niedzieli… Po lewej 2,7 kg śmieci komunalnych i cała siata plastiku i innego recyklingu. W związku z ogólnodomowym protestem odpady z tego zdjęcia musiałam wyrzucić już w piątek.

Eksperyment - tydzień śmiecenia

Eksperyment – tydzień śmiecenia

A tutaj odpady z końca tygodnia. Również 2,7 kg odpadów niesegregowanych i mój własny tygodniowy worek na wszelkie inne suche papierki, plastiki itp. Makulaturę również segregowałam, bo stwierdziłam, że tak jak przed Zero Waste już po prostu nie umiem. 

Eksperyment - tydzień śmiecenia

Eksperyment – tydzień śmiecenia

Okropny był to tydzień i modliłam się, żeby jak najszybciej się skończył. Prędkość produkcji śmieci przez moich rodziców była dla mnie przerażająca i nie do opanowania… Moich odpadów też nie było mało, bo trzeba było zjeść tę tonę czekolady, serków itp., które to miałam w zwyczaju normalnie kiedyś kupować.

Czy zgodzisz się z twierdzeniem, że Polacy mają dużo chęci, aby nie zanieczyszczać środowiska, ale bardzo niedużą (mówiąc globalnie) świadomość, co robią źle? A do tego nasze prawo nie mobilizuje do zdobywania potrzebnej wiedzy?

Tak i nie. Z moich obserwacji wynika, że nawet z chceniem jeszcze szwankujemy. Segregacja ciągle jest przykrym obowiązkiem. Po prostu się nam nie chce myśleć, do którego kubła wrzucić dany odpad. Mamy zbyt wygodne i zbyt szybkie życie, żeby zajmować się takimi „bzdetami”. Ale wciąż rośnie liczba osób świadomych i chętnych do zmiany starych przyzwyczajeń. I grupa ZWP rośnie w siłę! Trzeba więc takich ludzi zachęcać do zarażania kolejnych osób! Prawo prawem, ale ja się staram pamiętać, że w kupie siła. Zarażać, zarażać i jeszcze raz zarażać. Im więcej będzie świadomych osób, tym więcej będą wymagać i domagać się od rządzących.

Od czego powinien zacząć zupełnie niezorientowany człowiek – bez wiedzy, z możliwością zmian?

Pewnie oczekujesz, że dam tu czytelnikom jakąś nieziemską radę, gdzie znaleźć kompendium wiedzy albo gdzie znajduje się sklep bez opakowań. Albo które odpady eliminować najpierw. A ja powiem tak. Każdy może zacząć od słuchania i słyszenia innych, obserwowania i wyciągania wniosków dla siebie. Od podniesienia wzroku znad smartfona. Od bycia tu i teraz. Od bycia najpierw dla siebie. Od pokochania siebie. Bo kiedy jest nam dobrze ze sobą, pojawia się przestrzeń na wyjrzenie trochę dalej, zaczynamy widzieć problemy dookoła. I wtedy takie mało wygodne życie zaczyna mieć sens. Bo przecież świat bez plastikowej zupy w wodach i z czystymi Tatrami ma sens, prawda?

Dziękuję za rozmowę!

Może przeczytasz także:

6 Responses to “Idea zero waste – życia bez śmieci – w praktyce. Rozmowa z Olą”

  • Nie wiem jak to robisz. Nie bardzo rozumiem. Co z opakowaniem po maśle z rolkami po papierze toaletowym, kubkami po jogurcie, opakowaniem po ciastkach itp. Wszystko jakoś zapakowane. Jedzenie, kosmetyki, środki do prania. Co z tym mam robić? Dotąd wyrzucałam.
    Ale tekst ciekawy.

    • Nie wszystko da się ogarnąć za jednym zamachem. Sama dopiero dążę do eliminacji śmieci. Jeśli chodzi o żywność, staram się kupować na wagę (do swoich woreczków) lub w opakowaniach zwrotnych (nie da się zawsze, to jasne). Nie kupuję ciastek, itp. :) Papier, tektura itp. idzie na makulaturę – oddajemy do skupu, a pieniądze idą na przedszkole syna. Kosmetyki – to już pisałam – to duże wyzwanie, ale pracuję nad tym, by je ograniczyć. Ostatnio kupiłam krem w opakowaniu zwrotnym :) http://baranowscy.eu/wordpress/kosmetyki-jan-barba-w-duchu-zero-waste/
      Myślę, że ważne, żeby zacząć myśleć o tym, co kupujemy i jak :)

  • Pozazdrościć…ja nie ogarniam naszych odpadów…codziennie mam worek 35litrowy….śmieci…o pampersach nie wspomnę…

  • Bardzo ciekawa i słuszna idea. Niestety zalewa nas coraz większa ilość odpadów z każdej strony. Sama staram się ponownie wykorzystywać jak najwięcej opakowań. Puszki po kawie można obkleić przylepnym papierem i zrobić ciekawe pojemniki, tak samo słoiki, jeśli nie na domowe przetwory to np. na waciki, czy patyczki do uszu.

  • Bardzo wartościowy wpis! Słyszałam już o Zero Waste, ale nie bardzo wiem jak zacząć i przekonać domowników. Sama idea ogromnie mi się podoba, nienawidzę śmieci, śmiecenia i marnotrawstwa. W każdym razie, zachęciłaś mnie do poczytania więcej na ten temat i na pewno spróbuję ograniczyć odpady!
    Natalia – Naturalnie Niebanalnie ostatnio pisze o…Dieta w czasie miesiączki – co jeść podczas okresuMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge