Wokół Wigier

Wokół jezior Gaładuś i Wigry na rowerze

Wigry pewnie znacie, a Gaładuś? Założę się, że niekoniecznie. Tego lata skusiłam się na dwie wycieczki wokół tych dwóch jezior, które są stosunkowo niedaleko naszej wakacyjnej miejscówki. Do obu dojeżdżałam z okolic Sejn (miasto około 50 km na wschód od Suwałk). Podane trasy nie zawierają więc dojazdu.

Objeżdżanie jeziora może być całkiem ciekawym wyzwaniem. Albo pretekstem do przejażdżki. Moja wyprawa wokół Gaładusia (po litewsku jezioro nazywa się Galadusys) to była taka wprawka do większej wycieczki wokół jeziora Wigry. Obie wyprawy oceniam jako łatwe, na pewno jednak Wigry są wymagające pod względem terenu.

Wokół jeziora Gaładuś

Na mapce widzicie, jak jechać (niestety musiałam zaznaczyć, że jest to trasa dla samochodów, GoogleMaps nie chciało wytyczyć jej dla roweru). Długość trasy tylko wokół jeziora to około 28 km.

Trasa wokół jeziora Gaładuś
Trasa wokół jeziora Gaładuś

Jezioro Gaładuś jest pięknym, niesamowicie czystym jeziorem, które Polska dzieli z Litwą. Można oczywiście korzystać z całego jeziora, trzeba tylko znaleźć dojście do publicznej plaży. My kąpaliśmy się w nim przy okazji wizyty w parku linowym dwa lata temu, o czym pisałam tu:

Podróże: Sejneńszczyzna. Rowery, kajaki i inne

Trasa rowerowa, jak to w tych okolicach bywa, jest raczej dla gravelów, bo zdarza się szuter, gorszy asfalt, piach. Ja dałam radę na swoich szosowych oponach, choć w jednym miejscu, za Burbiszkami, prowadziłam rower po piachu pod górę.

Zaczęłam od południowego końca jeziora, z Żegar ruszyłam na północ, przejechałam przez granicę szutrówką koło Dusznicy (na mapie wyznaczona trasa leci bardziej na wschód, potem za granicą na zachód – można to skrócić).

Jezioro Gaładuś widziane z litewskiej strony
Jezioro Gaładuś widziane z litewskiej strony

Po litewskiej stronie czekał na mnie praktycznie prosty, asfaltowy kawałek , zupełnie pusty. Jechałam nim wzdłuż jeziora, choć niewiele jest miejsc, skąd można to jezioro podziwiać. Trzeba by znać jakieś miejsce, żeby zejść nad brzeg i nie wejść przy tym na czyjąś posesję.

Litewski odcinek wokół Gaładusia
Litewski odcinek wokół Gaładusia

Jechałam na północ aż do drogi, która przecina trasę i prowadzi wschód–zachód. Natknęłam się tam na zasieki i najpierw myślałam, że to może koszary, ale tablica informacyjna wszystko wyjaśniała. Zasieki są częścią programu uszczelniania granic. Jakość tej zapory jest dyskusyjna, mam nadzieję, że nie ucierpiały przez nią zwierzęta. Ani ludzie.

Zasieki przy granicy litewsko-polskiej
Zasieki przy granicy litewsko-polskiej

Przejechałam przez granicę i skierowałam się na południe. W odróżnieniu od Litwy, tu spotkałam ludzi (choć to raczej przypadek, w końcu to najmniej zaludniony obszar Polski), ale droga była już głównie piaszczysta lub szutrowa.

Trasa jest prosta i zajmuje niewiele czasu (plus dojazd). Nie ma za bardzo co liczyć na punkty gastronomiczne, więc dobrze wziąć ze sobą dużo wody i coś do jedzenia.

Wokół jeziora Wigry

To już dłuższa trasa, niezwykle zróżnicowana pod względem widoków, nachylenia, nawierzchni. Gdybym miała wybrać, jakim rowerem ją pokonać, to byłby to MTB. Nie brakowało odcinków leśnych, po korzeniach i piachu. Myślę, że to jedna z moich najciekawszych wypraw w tym rejonie, Wigierski Park Narodowy jest przepiękny i tak różnorodny, że nie ma miejsca na nudę.

Na tę pętlę trzeba poświęcić cały dzień. Ze względu na wspaniałe widoki czasem po prostu szkoda się nie zatrzymać i podziwiać. Ja nie zamknęłam pętli ze względów logistycznych, ale niewiele mi zostało.

Trasa jest opisana na stronie Green Velo, można nawet pobrać plik gpx do nawigacji. Jechałam trochę inaczej, przede wszystkim ze wschodu, z Czerwonego Krzyża. Pełna pętla to około 50 km, moja trasa z dojazdem wyniosła niecałe 90 km.

Trasa wokół jeziora Wigry
Trasa wokół jeziora Wigry

Jechałam zgodnie z ruchem wskazówek zegara, co chyba nie jest najczęstszym wyborem, bo większość rowerzystów spotkanych przeze mnie na drodze jechało odwrotnie. Myślę, że nie ma to większego znaczenia.

Z Czerwonego Krzyża przez las dotarłam do Zakątów, gdzie spędziłam chwilę w przystani na pomoście. Dalej pojechałam wzdłuż jeziora szlakiem prowadzącym częściowo poza główną drogą. Dojechałam do wieży widokowej w Kruszniku, skąd można podziwiać obszar wodno-błotny, Wigry i jezioro Mulaczysko.

Jezioro Mulaczysko z wieży widokowej
Jezioro Mulaczysko z wieży widokowej

Ten obszar jest wpisany na listę obszarów wodno-błotnych o znaczeniu międzynarodowym, o czym informuje specjalna tablica.

Obszar wodno-błotny przy Wigrach
Obszar wodno-błotny przy Wigrach

Potem przez Bryzgiel dojechałam do trasy kolejki wąskotorowej (którą jechaliśmy dwa lata temu). Kilka razy przecinałam tory, ale nie dojechałam do stacji początkowej w Płocicznie-Tartaku, bo w Gawrych-Rudzie skręciłam ostro na zachód.

Wokół jeziora Wigry
Wokół jeziora Wigry

Czekała mnie bardzo ciekawa droga po pofałdowanym terenie, góra – dół, góra – dół. Po prawej stronie miałam Wigry, po lewej mijałam niewielkie jeziora. Wreszcie przy Słupiu skręciłam na północ i teraz droga prowadziła właściwie cały czas przez las. Przy Wigrach mijałam różne punkty widokowe i tablice edukacyjne – jest tam sporo ścieżek dla piechurów.

Las to miejscami trudna nawierzchnia, komary i mnóstwo ptaków. Można tu odpocząć od upału i cieszyć się zielenią. Nie da się raczej jechać szybko.

Jeden z cięższych odcinków, dziko zarośnięta droga
Jeden z cięższych odcinków, dziko zarośnięta droga

Mniej więcej po 2/3 drogi przez las dojechałam do kładki. (Tu należy prowadzić rower, choć mało kto tego przestrzega).

Tu zaczyna się (albo kończy) kładka przy Wigrach
Tu zaczyna się (albo kończy) kładka przy Wigrach

Kładka ciągnie się przez podmokłe tereny, przebiega także nad Czarną Hańczą.

Czarna Hańcza
Czarna Hańcza

Między odcinkami kładki było też trochę drogi typowo MTB, z korzeniami i piachem.

Wyjazd z lasu to wyłonienie się z ciemności na światło, z chłodu na upał. Po krótkim odcinku szutru i zakręcie trafiłam na spektakularny widok Wigier i klasztoru kamedułów.

Wokół Wigier: widok na klasztor kamedułów
Wokół Wigier: widok na klasztor kamedułów

Za chwilę wjechałam w bardziej cywilizowane okolice, Stary Folwark, dalej jechałam przez Magdalenowo do Czerwonego Folwarku, dalej przez Mikołajewo. Odbiłam na wschód, żeby wrócić do domu przez Wysoki Most i dalej na wschód i północ.

Ogromnie polecam Wam tę wycieczkę, ja się nawet specjalnie nie zmęczyłam, mimo że mój rower dobrze sprawdzał się tylko na połowie trasy. Widoki są najróżniejsze, otoczenie zmienia się kilka razy, jest trochę pod górę, trochę w dół. Po drodze są miejsca, gdzie można coś zjeść.

Inna trasa, którą mogę polecić w okolicach Sejn, to pętla: do trójstyku granic z Litwą i Rosją i powrót przez Stańczyki:

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Joanna Baranowska (@organiczni_eu)

Jeśli znacie jakieś ciekawe miejsca do zobaczenia w tym północno-wschodnim zakątku Polski, koniecznie mi napiszcie. Będę miała na uwadze przy kolejnych odwiedzinach w tym regionie.

Może przeczytasz także:

Carbon offset

Czy płacić za zrównoważenie emisji CO2? Czym jest carbon offset

Czy spotkaliście się z pojęciem carbon offset? Może też nazywać się to neutralizacją śladu węglowego,
Zamek w Kieżmarku

Miejsca: Zamek w Kieżmarku. Poznaj dwie tragiczne historie

Zamek w Kieżmarku leży na tyle blisko granicy polsko-słowackiej, że jest dobrą miejscówką na zwiedzanie,

Pocztówki z pandemicznych wakacji: 7 najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy

Tegoroczne wakacje pod wieloma względami miały być inne niż poprzednie. Z naszych planów zniknęły dwie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CommentLuv badge