Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”, wydawnictwo Marginesy

„Lisy, Historia miłości i odrazy”

Z czym kojarzą Wam się lisy? Mam dla Was propozycję krótkiej zabawy. Weźcie kartkę i ołówek i wypiszcie 10 skojarzeń z tym zwierzęciem (mogą być też nazwy filmów czy książek). Ile z tych skojarzeń było neutralnych, ile negatywnych, a ile pozytywnych?

W różnych językach możemy spotkać powiedzenia czy porównania dość krzywdzące dla lisów. Nieszczery człowiek to farbowany lis, a ktoś przebiegły będzie chytry jak lis. (Inaczej lisy postrzegane są na Wschodzie, azjatyckie kultury widzą w lisach istoty magiczne). W Biblii lis pojawia się jako symbol grzechu i fałszu. Od tysięcy lat ten piękny psowaty nie miał dobrej prasy.

W naszej kulturze lis to zwierzę cieszące się złą sławą. Z dzieciństwa pamiętam „Szelmostwa Lisa Witalisa” Jana Brzechwy, opowiadające, jak chytry lis oszukiwał mieszkańców lasu (ale poniósł karę). W późniejszych lekturach pojawił się oczywiście pozytywnie pokazany Lis z „Małego Księcia” oraz dość nieoczekiwanie lisi bohaterowie we „Frankym Furbo” Whartona (przeczytałam tę książkę przez przypadek, nie była zła). Ostatnio w naszej biblioteczce pojawił się też „Pax”, lektura dla dzieci z lisem w roli głównej.

Co ja bym wpisała na lisią listę? Pewnie… wściekliznę i bąblowca (tasiemca). Od małego uczono mnie, że lisy przenoszą te choroby i żeby nie zbliżać się do dzikich zwierząt ani nie jeść dzikich jagód bez mycia (mogą być na nich ślady kupy lisów, z jajami bąblowca). Ale także na pewno wymieniłabym piękno, inteligencję, wyjątkowość. 

Ilekroć spotykam lisa na swojej drodze, a nie jest to wcale częste, jestem zachwycona i zdumiona. Zawsze dziwi mnie, że jest taki mały i choć psowaty, ma w sobie tyle z kota. Podziwiam jego przepiękne futro i zwinność. Nijak nie pasuje mi to do obrazu złego charakteru. Czy ten piękny pyszczek, złote oczy, wspaniały ogon może kojarzyć się ze zwierzęciem, które należy tępić?

Fotołowy: lis. Zdjęcie – Julian Łoziński
Fotołowy: lis. Zdjęcie – Julian Łoziński

Lisy: chytre, sprytne, zabójcy kur

Czy słusznie oskarża się lisy o przebiegłe pustoszenie kurników? Nie da się zaprzeczyć, że te zwierzęta (zresztą wszystkożerne) potrafią wśliznąć się przez niedużą szparę i wymordować wszystkie kury albo kaczki w zagrodzie. I wcale nie po to, żeby je zjeść, zabijają więcej, niż potrzebują w danej chwili. Przypuszcza się, że może być to kwestia gromadzenia zapasów (lisy zakopują część swoich ofiar na później), tylko ciężko przetransportować im większą liczbę martwych ptaków. Od wieków były oskarżane o czynienie szkód, także – uwaga – w winnicach, są bowiem miłośnikami winogron… (Ten motyw pojawia się w Starym Testamencie).

O zjawisku ambiwalentnej postawy wobec lisów pisze Lucy Jones w swojej książce „Lisy, Historia miłości i odrazy”. Nie jest to książka bardzo nowa (2019 r.), jestem ciekawa, co autorka dodałaby na temat czasów pandemii. I jest to lektura bardzo specyficzna, o czym pewnie warto wiedzieć wcześniej.

Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”, wydawnictwo Marginesy
Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”, wydawnictwo Marginesy

Jones skupia się na brytyjskiej historii lisa, co dla polskiego czytelnika może być rozczarowujące. W Wielkiej Brytanii lis obok borsuka jest największym dzikim mięsożercą – trudno sobie to wyobrazić, ale wilki i niedźwiedzie zostały tam wytępione wieki temu. Dlatego lis ma nieco inną pozycję niż na kontynencie. W dodatku w Anglii istnieje specjalna tradycja polowań na lisy, którą autorka opisuje – spróbowała nawet wziąć udział w takim polowaniu, choć oficjalnie od 1999 roku jest to nielegalne, myśliwi omijają prawo na różne sprytne sposoby.

Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”, wydawnictwo Marginesy
Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”, wydawnictwo Marginesy

Książka była dla mnie bardzo trudna w lekturze ze względu na opisy sposobów zabijania lisów, tych legalnych i tych mniej. Jones towarzyszy na przykład specjaliście od tępienia lisów (w Wielkiej Brytanii gdy lis jest szkodnikiem na czyjejś posesji, można go zabić). Spędza kilka godzin na obserwowaniu miejsca koło domu mieszkalnego razem z lisim likwidatorem i jego bronią. Na szczęście dla niej lis przyszedł późno, kiedy już musiała opuścić stanowisko, dostała jednak pełną dokumentację zdjęciową z martwym lisem.

Polowania na lisy

Obejrzałam zdjęcia pokotu po polowaniu na lisy w Polsce. Szczerze mówiąc, sądziłam, że w naszym kraju nie poluje się na lisy. A jednak. W Polsce można polować na lisy przez 10 miesięcy, z wyjątkiem kwietnia i maja, chyba że są to tereny, gdzie w ostatnich dwóch latach wprowadzano zające, bażanty lub kuropatwy. Wtedy nie ma żadnego okresu ochronnego.

Kilkadziesiąt rudych ciał ułożonych w rzędy, nad nimi ludzie ubrani w stroje maskujące. Niektórzy odbierają medale i nagrody. Mnie się chce płakać i jest mi niedobrze – podczas lektury „Lisów” wielokrotnie tak się poczułam, że nie mogę tak po prostu czytać o zabijaniu zwierząt.

To może być trudna lektura dla osób wrażliwych na krzywdę. Jednak niesie sporo wiedzy, więc przebrnęłam przez trudne opisy, a zwłaszcza wypowiedzi osób, dla których polowanie na lisy nie kłóci się nijak z podziwem czy szacunkiem wobec tych zwierząt. Jeśli kiedyś spotkacie się z tekstem, że myśliwi najbardziej szanują zwierzynę i najlepiej umieją ocenić wartość życia, to chyba w to nie uwierzycie…?

Na szczęście w opowieści Jones, która spotkała się z osobami o najróżniejszych poglądach i zawodowo lub prywatnie związanymi z lisami, nie brakuje jasnych fragmentów. Myślę, że dużo nadziei daje rozdział, w którym opisuje sabotowanie polowania. Aczkolwiek nie obyło się bez przemocy i jeden z aktywistów został pobity, udało się odwołać (nielegalne) polowanie, urządzone pod przykrywką tresowania psów i szkolenia koni. Lisy ocalały.

Książka bywa też miejscami trochę nużąca, zwłaszcza tam, gdzie skupia się na brytyjskich dziejach lisa i jego prześladowań – rozumiem, że chodzi o dokładność badaczki, ale mnie bardziej interesuje, co z lisem działo się w Europie kontynentalnej. Pewne analogie są oczywiście nieuniknione, jak dzisiejsze żerowanie lisów w miastach, gdzie łatwo o jedzenie. Na szczęście w Polsce nie można tak po prostu zabić lisa tylko dlatego, że stanowi zagrożenie dla kur. Zupełnie inną sprawą są hodowle futerkowe, zakazane w Wielkiej Brytanii, a w Polsce mające się świetnie (ponoć nasz kraj jest trzeci po Chinach i Danii pod względem liczby lisich ferm…).

Książkę trochę polecam, trochę ostrzegam, bo moje serce cierpiało wielokrotnie podczas lektury, a trochę też uprzedzam, że to dość lokalna książka, którą można potraktować jako ciekawostkę. Sporo dowiedziałam się z niej o zwyczajach lisów, a także… ludzi.

Lucy Jones, „Lisy, Historia miłości i odrazy”

Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012

Cena okładkowa: 37,90 zł

Gdzie kupić: książka papierowa | ebook

W tekście znajdują się linki afiliacyjne. Kiedy w nie klikacie i kupujecie za ich pomocą, dostaję prowizję, dzięki czemu mogę pisać więcej ciekawych tekstów.

Zdjęcie lisa pochodzi z zasobów Juliana Łozińskiego, zapraszam do przeczytania wywiadu z nim i jego partnerką Luizą Brzezińską-Łozińską.

Udane fotołowy. Wywiad z Luizą i Julianem

Może przeczytasz także:

Simona Čechová, „Franciszek z kompostu”

„Franciszek z kompostu”

„Franciszek z kompostu” to książka, którą... zawsze chciałam napisać sama. Simona Čechová, słowaczka autorka książek
Kubeczek menstruacyjny w szkole

Kubeczek menstruacyjny w szkole

Czy kubeczek menstruacyjny używany w szkole to dobry pomysł? Czy kubeczek jest przeznaczony dla tak
Glinki kosmetyczne

Glinki kosmetyczne i aluminium

Czy Wam też polska nazwa pierwiastka Al, czyli glinu, kojarzy się z gliną? Nie bez

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CommentLuv badge