Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”

Czytam stare książki: „Zieloni śpią nago”

– „Zieloni śpią nago” to książka, od której zaczęła się moja przygoda z eko – powiedziała koleżanka, która przekazała mi lekturę. Ponieważ nie jest to nowa pozycja, bo została wydana w Kanadzie w 2009 roku na podstawie wcześniejszych doświadczeń autorki, pomyślałam: to chyba jakiś niezły przeżytek. Co 12 lat temu blogerzy mogli pisać o całkowitej zmianie nawyków? A jednak!

Książkę prezentuję w ramach wyzwania Czytam stare książki.

Podejmij wezwanie: czytam stare książki. Małgorzata Rogala, „Punkt widzenia”

Jeśli są tu ze mną czytelniczki i czytelnicy bloga, którzy czytali nas od początku, być może pamiętają, że w 2013 roku brałam udział w wyzwaniu Tydzień inny niż wszystkie. (Niestety, przy przebudowywaniu strony treści związane z tym tematem gdzieś wsiąkły, zostały tylko posty na Facebooku…). Wtedy dopiero zaczynałam poznawać ekoblogosferę, która dziś wygląda kompletnie inaczej. Mnóstwo ciekawych blogów zostało porzuconych, jakby bez nadziei, że w Polsce ten temat będzie popularny.

W każdym razie wtedy poznałam wirtualnie Non-Impact Mana, czyli Colina Beavana, który zasłynął z prób życia bez pozostawiania dużego wpływu na planetę. Jego pomysły wydały mi się niezwykłe, ale często nierealne. Na pewno niezbyt popularne.

Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”
Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”

#12 Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”

Czytanie tej książki wyprowadziło mnie z błędu. Może w Polsce 2011 roku, kiedy książka pojawiła się po polsku, były to odkrywcze pomysły, niektóre kompletnie odjechane (kompostownik na balkonie? Serio?). Dziś na fali popularności zero waste mogę się uśmiechać, bo większość z 365 zadań, które autorka przed sobą postawiła, są oczywiste. Może poza wyłączeniem lodówki z prądu. Tego postulatu nie przyjmę jako dobrego rozwiązania dla czteroosobowej rodziny, gotującej w domu. Podobnie jak: nie używaj piekarnika.

W książce autorka opisała swoje roczne wyzwanie, podczas którego codziennie dokładała sobie jedno ograniczenie. I choć, jak sama pisała, czasem już brakowało jej weny, co jeszcze mogłaby zmienić w życiu, to niektóre z tych zmian są fundamentalne. Opisywała je na blogu >> greenasathistle.wordpress.com.

I tak podczas lektury przechodzimy przez różne fazy eksperymentu, podczas którego Farquharson poznaje m.in. wspomnianego Colina Beavana. A przy okazji poznajemy jej znajomych i zostajemy wtajemniczeni w jej życie uczuciowe. W końcu to zwykła dziewczyna z Toronto, która żyje dość normalnie, podróżuje, spotyka się z rodziną, imprezuje. Jak dużym wyzwaniem było dla niej przestawienie się na kranówkę albo używanie toreb wielorazowych?

Po zakończeniu wyzwania autorka zadeklarowała pozostanie przy 271 nowych zasadach.

Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”
Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”

Kilka rad, które wpadły mi w oko:

  • Nigdy więcej styropianu
  • Zrezygnuj z mikrofalówki
  • Nigdy więcej teflonowych patelni
  • Lecz kaca bez tabletek i plastikowych torebek na wymiociny
  • Śpij nago
  • Zetnij włosy na krótko
  • Poproś innych o robienie ekologicznych rzeczy, których sama nie możesz robić

Podczas lektury naprawdę dobrze się bawiłam. Zdecydowanie wciąż warto przeczytać tę książkę!

Vanessa Farquharson, „Zieloni śpią nago”

Świat Książki, Warszawa 2011

Może przeczytasz także:

Dr Bob Torres, dr Jenna Torres, „Vegan freak”

Czytam stare książki: „Vegan freak”

To chyba najgorsza książka o weganizmie, na jaką mogłam trafić! – pomyślałam, kiedy zaczęłam lekturę
Pavol Rankov, „Matki”

Czytam stare książki: Pavol Rankov, „Matki”

Pavol Rankov to współczesny pisarz słowacki, o którym do niedawna nic nie wiedziałam. „Matki” to
Naturalne farbowanie włosów

Jak naturalnie farbować włosy?

Bardzo lubię od czasu do czasu farbować sobie włosy. Już od dawna robię to naturalnie

6 thoughts on “Czytam stare książki: „Zieloni śpią nago””

  1. Ciekawa książka… Wiele z tych zadań i zasad które opisałaś i które dostrzegłam na zdjęciach, wprowadziłam już dawno do codziennego życia. Ba, niektóre z nich wyniosłam z domu, kiedy jeszcze nie mówiło się dużo o byciu eko… Ale np. od dawna używamy materiałowych serwetek, które się prało, krochmaliło (ten punkt pomijam).

  2. Fajnie byłoby książkę sprzed 12 lat skonfrontować z rzeczywistością. Ale litości. Nie dam sobie obciąć włosów na krótko, choćby i to miało zapobiegać nadmiernemu używaniu środka do udrażniania rur!

    Pozdrawiam,
    Karolina z TAMczytam

  3. Nie jest to książka, która wpisuje się w to co ja czytam. Jednak moja mama byłaby nią zaciekawiona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge