27 XII2014

Figowy budyń nie tylko dla dzieci – przepis

by joanna

Budyń to znakomity zimowy posiłek (śniadanie albo deser), gdy podamy go na ciepło. Latem, podany z lodówki, przyjemnie ochłodzi. Wersja budyniu dla alergików (którym wolno jeść figi) zawiera tylko dwa (opcjonalnie trzy) składniki, dzięki czemu jest wegańska, naturalnie słodka i naturalnie smaczna…

Poniższa receptura to wynik mojej zimowej tęsknoty za słodkim smakiem. Łatwość wykonania deseru sprawia, że na pewno spróbuję jeszcze z innymi rodzajami mleka i innymi bakaliami. Tymczasem przekazuję Wam sprawdzoną metodę na pyszny bezmleczny budyń dla alergika.

Uwaga! Przepis:

Figowy budyń nie tylko dla dzieci (wegański, bez cukru, bez glutenu)

Wegański budyń figowy.

Wegański budyń figowy.

(więcej…)

15 VII2014

Przepisy na kawę karobową

by joanna

Uwielbiam kawę, uwielbiam rytuał związany z jej parzeniem i piciem (krótka chwila prywatnego smakowania) – niestety, musiałam ją odstawić (patrz: Kawa i migreny). Szukałam jakiegoś smacznego odpowiednika, najpierw  sięgnęłam po kawę orkiszową i po jednym razie odstawiłam.

Wreszcie natrafiłam na kawę karobową Creta Carob (wiem, że jest także herbata z karobu, jeszcze nie piłam). Coś pysznego! Otrzymuje się ją ze zmielonych ziaren szarańczynu strąkowego lub – jak w tym wypadku – grubo zmielonych i palonych strąków karobu.

Strąki karobu, ziarno i kawa karobowa.

Strąki karobu, ziarno i kawa karobowa.

(więcej…)

12 VII2014

Mąka karobowa i przepis na ciasteczka kokosowo-karobowe

by joanna

Testuję właśnie ekologiczne produkty na bazie karobu (przeczytaj: co to jest karob) firmy Creta Carob, a że mączkę chleba świętojańskiego uwielbia cała nasza rodzina, eksperymenty są bardzo ciekawe.

straki_karobu

Suszone owoce drzewa chleba świętojańskiego.

Nigdy wcześniej nie używałam takiej prawdziwej mączki chleba świętojańskiego, kupowałam jedynie sproszkowany karob w wersji light, ciemnobrązowy.

Mączka jest jasna, powstaje w wyniku sproszkowania całego strąka, bez nasion.  Owoc przed zmieleniem jest prażony dla wydobycia większego aromatu. Przetwarzanie mączki trwa kilka godzin i jest przeprowadzane w temperaturze 60°C. (więcej…)

09 I2014

Dżambory – znów słodko!

by joanna

Zainspirowana pierniczkami kukurydziano-ryżowymi i gryczano-jaglanymi z blogu MAG, postanowiłam znaleźć sposób na zrobienie ciastek mniej piernikowatych, za to bardziej słodkich, ale ciągle zdrowych. Zmieniłam więc mąki (kukurydzy nie mogę, ryżowa mi nie smakuje, gryczanej nie miałam, została jaglana, a ze swoich zapasów miałam jeszcze migdałową). Sody oczyszczonej nie dodaję do jedzenia z zasady (podobnie jak proszku do pieczenia), bo uważam ją za dobry środek do szorowania wanny, nie przełyku. Przez to ciasteczka nie wyszły pulchne, ale mnie to nie przeszkadza.

Troje testerów (siostra, mąż i syn) uznało, że ciastka nie tylko dobrze wyglądają, ale także nieźle smakują, więc z czystym sumieniem podaję ten niezwykle łatwy przepis na dżambory (nazwa wymyślona przez starszego syna, podobnie jak zimowce).

dzambory

Uwaga! Przepis na dżambory, wegańskie ciasteczka bez cukru i czekolady, smakujące jak z cukrem i czekoladą

Składniki (eko) – na 6 ciasteczek:

  • 10 łyżek mąki jaglanej,
  • 5 łyżek mąki migdałowej,
  • 10 łyżek wody/mleka ryżowego itp.,
  • 3 łyżki karobu,
  • łyżka inuliny (opcjonalnie),
  • 2-3 łyżki syropu daktylowego,
  • bakalie do ozdoby.

Mąkę jaglaną zrobiłam sama z kaszy, którą wrzuciłam do żarnowego młynka do kawy (mikołaj wysłuchał moich sekretnych marzeń i dostałam młynek pod choinkę; może nawet pokażę w osobnym wpisie, co potrafi). Mąkę migdałową także najlepiej zrobić samemu i jak się okazało, ręczna maszynka do bakalii jest w tym znacznie lepsza niż młynek elektryczny.

migdaly

Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki (mąki, karob, inulina), mieszamy, a następnie powoli dolewamy wody/mleka roślinnego, starannie mieszając. Na koniec dokładamy syrop z daktyli, wszystko jeszcze raz dokładnie mieszamy, aby nie było żadnych grudek. Powinniśmy otrzymać dosyć rzadką, gładką, apetyczną brązową masę.

dzambory_1

Masę możemy odstawić np. na pół godziny, żeby zgęstniała. Następnie wlewamy ją do foremek, papilotek czy podobnych pojemniczków do pieczenia. Dekorujemy bakaliami – ja użyłam rodzynek i pokruszonych migdałów.

Forma do pieczenia ciasteczek to mój nowy nabytek (TK-Maxx, 35 zł).

dzambory_2

Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180° C przez 20-25 minut.

Efekt widać na pierwszym zdjęciu – dżambory znikają szybciej niż trwa zrobienie dobrego zdjęcia, więc… Smacznego!

16 VII2013

Zasada dotycząca indeksu glikemicznego posiłków

by joanna

Kolejna zasada moich posiłków dotyczy ich właściwości pod względem podnoszenia cukru we krwi:

Jedz posiłki tak zbilansowane, aby miały niski lub średni indeks glikemiczny.

Indeks glikemiczny to wskaźnik, za pomocą którego możemy się zorientować, jak dany posiłek wpłynie na poziom glukozy we krwi w ciągu 2-3 godzin po spożyciu danego pokarmu. Cała sprawa dotyczy tylko węglowodanów (cukrów), ponieważ białka czy tłuszcze nie wpływają na zmianę poziomu cukru we krwi w tak istotnym stopniu.

Im wyższy indeks glikemiczny danego pokarmu, tym większy skok poziomu glukozy we krwi i szybki jego spadek. Nasz organizm radzi sobie z takim skokiem za pomocą insuliny, a zła dieta może doprowadzić do rozregulowania mechanizmu wydzielania tego hormonu i m.in. do cukrzycy. Piszę to wszystko bardzo skrótowo, ponieważ na pewno wiele osób zetknęło się z dietą Montigniaca, a i cukrzyków, niestety, nie brakuje w naszym otoczeniu.

cukier_ksylitol

Po lewej stronie ekologiczny surowy cukier trzcinowy EnerBio (Rossmann), po prawej – ksylitol, cukier brzozowy.

Nie znoszę tych wszystkich tabelek z wartościami typu kalorie czy IG i uważam, że uczenie się ich (jeśli nie jesteśmy poważnie chorzy) jest niepotrzebne. Odkąd nasza rodzina odstawiła cukier poza tym naturalnie występującym w pożywieniu, umiemy zaspokoić głód w znacznie zdrowszy sposób niż za pomocą gotowej przekąski. Myślę, że dziś już wiele osób zdaje sobie sprawę, że cukier jest dodawany do wszelkich gotowych produktów, nawet do chleba. W dodatku cukier w postaci rafinowanej uzależnia.

Spożycie rafinowanego cukru poszybowało w górę. Nasze geny rozwijały się w środowisku, w którym rocznie na osobę przypadały najwyżej dwa kilogramy cukru w miodzie. W 1830 roku spożycie cukru wynosiło pięć kilogramów, a pod koniec XX wieku osiągnęło szokującą wartość siedemdziesięciu kilogramów.

David Servan-Schreiber, „Antyrak. Nowy styl życia”, s. 87-88.

Udowodniono, że spożywanie cukru ma znaczenie dla rozwoju raka w organizmie (konkretnie chodzi o wydzielanie insuliny). Niestety, ukryty cukier przybiera różne nazwy, a producenci żywności niekoniecznie chcą się chwalić, jakie cuda znajdują się w przekąskach.

W drugiej połowie XX wieku w diecie mieszkańców krajów zachodnich pojawił się i rozprzestrzenił niczym chwast nowy składnik: uzyskiwany z kukurydzy syrop z dużą zawartością fruktozy (mieszanka fruktozy i glukozy). Ludzki organizm miał już kłopoty z przyswajaniem dużej ilości oczyszczonego cukru, który mu serwowaliśmy, a teraz został zalany syropem wszechobecnym w przetworzonych produktach spożywczych. Ów koncentrat jest mniej więcej tym, czym opium w makach. Wyizolowany z naturalnej macierzy (fruktoza znajduje się we wszystkich owocach) i zmieszany z glukozą, przestaje się poddawać działaniu insuliny. Staje się zatem toksyczny [pogrubienie moje – JB].

David Servan-Schreiber, „Antyrak. Nowy styl życia”, s. 90.

(Bardzo polecam lekturę tej książki – powinna być obowiązkowa! To, jak już kiedyś pisałam, mój ulubiony poradnik żywieniowy i do niego odnoszę każdą recenzję innych poradników).

Autor „Antyraka” wskazuje na to, że dzisiejsza dieta różni się od pierwotnej diety ludzkiej (paleolit) przede wszystkim trzema składnikami, a są to:

  • oczyszczony cukier,
  • biała mąka,
  • oleje roślinne (sojowy, słonecznikowy, kukurydziany + tłuszcze nienasycone).

Te trzy źródła kalorii nie zwierają żadnych białek, witamin, minerałów ani kwasów omega-3, niezbędnych do funkcjonowania naszego organizmu. W dodatku bezpośrednio przyczyniają się do rozwoju raka („Antyrak”, s. 87).

No dobrze, skoro tyle złych wiadomości, to jak żyć?

Kiedy czytałam te informacje parę lat temu, choć wierzyłam autorowi, nie byłam w stanie przestawić swojego sposobu żywienia na lepszy. Wiem, że do tego trzeba dojrzeć. Dziś nie jemy w ogóle cukru (tylko w owocach) i białej mąki (oprócz okazyjnie makaronu z pszenicy durum, która ma nieco inne właściwości). Z olejów używamy oliwy z oliwek i oleju lnianego, jedynego, który ma idealną proporcję kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6. Jeśli ktoś musi słodzić, niech używa syropu z agawy, ksylitolu lub stewii – naturalnych zastępników cukru, równie słodkich, a o niebo zdrowszych i mających o wiele niższy IG.

miod_0

Miód (tu jeszcze nieodwirowany) – znacznie zdrowszy niż cukier, jednak z wysokim IG.

Wracając do indeksu glikemicznego…

Zasada zrównoważonego posiłku pod względem indeksu glikemicznego polega na szacowaniu IG – aby cały posiłek miał nie więcej niż 45-50 IG. Moja niechęć do wkuwania liczb i czytania tabelek sprawia, że zapamiętałam tylko głównych wrogów zbilansowanego posiłku. To – oprócz cukru i białej mąki (szczególnie zabójcze jest słodkie pieczywo typu chałka) – niektóre gotowane warzywa. Indeks glikemiczny surowej marchewki wynosi 40, gotowanej – 80! Gotowane ziemniaki mają IG 70-90 (sprzeczne źródła), pieczone -95. Chleb z białej mąki – 90.

Dopisek: ponieważ temat jest niesłychanie szeroki, dodam, że jest jeszcze ładunek glikemiczny (ŁG). Nie wszystko, co ma wysoki indeks glikemiczny, równie skutecznie podnosi poziom we krwi, ponieważ spożywamy różne ilości pokarmów, które dodatkowo mają różną zawartość węglowodanów (tutaj można to porównać). IG jest liczony wg stałej ilości przyswajalnych węglowodanów, czyli np. musielibyśmy zjeść więcej gotowanej marchewki, która ma mało węglowodanów, ale wysokie IG, żeby osiągnąć podobny efekt, jak w wypadku niewielkiej ilości czystego cukru. Przyjmuje się, że niski IG to 10 lub mniej, średni – do 19, a wysoki – 20 i więcej (tu tabela). Według tych wskazówek liczy się ogólna liczba ŁG dziennie, co jednak kłóci się ze wskazaniem, że należy po prostu unikać wysokich skoków poziomu cukru.

Moim zdaniem im trudniejsze wyliczenia i zalecenia, tym mniej powinniśmy sobie zawracać głowę takimi dietami. Dla mnie najważniejsze są dwie wytyczne: unikanie cukru i białej mąki oraz dodawanie warzyw do każdego posiłku (prócz owocowego).

W sieci znajdziecie wiele tabel z indeksem glikemicznym, np. tutaj. Jeszcze kilka przykładów:

  • Cebula – 15
  • Cukinia – 15
  • Fasolka szparagowa – 15
  • Ogórek – 15
  • Oliwki – 15
  • Orzechy i migdały – 15
  • Papryka (czerwona, zielona, żółta) – 15
  • Por – 15
  • Bakłażan – 20
  • Czereśnie – 20
  • Sok cytrynowy (niesłodzony) – 20
  • Czekolada gorzka (70% kakao) – 25
  • Owoce jagodowe – 25
  • Ciecierzyca gotowana – 30
  • Czosnek – 30
  • Morele świeże – 30
  • Pomidory – 30
  • Brzoskwinie, nektarynki – 35
  • Dziki ryż – 35
  • Jabłka świeże, duszone, suszone – 35
  • Chleb i makaron razowy – 40
  • Figi suszone – 40
  • Kasza gryczana – 40
  • Makaron al dente – 40
  • Morele, śliwki suszone – 40
  • Otręby, płatki owsiane surowe – 40
  • Kokos – 45
  • Ryż brązowy – 45
  • Ryż basmati – 50
  • Spaghetti (ugotowane na miękko) – 55
  • Banany dojrzałe – 60
  • Melon – 60
  • Miód – 60
  • Buraki gotowane – 65
  • Chleb pełnoziarnisty – 65
  • Kukurydza – 65
  • Rodzynki – 65
  • Ziemniaki mundurkach – 65
  • Bułki pszenne – 70
  • Chleb ryżowy – 70
  • Daktyle suszone – 70
  • Kasza jęczmienna – 70
  • Makaron z białej mąki – 70
  • Arbuz, dynia, kabaczek – 75
  • Bób gotowany – 80
  • Mąka pszenna – 85
  • Chleb z białej mąki – 90
  • Skrobia modyfikowana – 100
  • Piwo – 110

Jeśli jemy posiłek zawierający dużo węglowodanów – chleba, makaronów, ziemniaków, ryżu – obowiązkowo obok nich powinny pojawić się warzywa o niskim IG/ŁG (surowe), aby zbilansować posiłek. A do warzyw warto dodać oliwy z oliwek lub oleju lnianego, które jeszcze bardziej obniżą ten wskaźnik (spowalniają przyswajanie cukrów). Jako dodatki szczególnie dobrze wpływające na obniżenie IG autor „Antyraka” wymienia czosnek, cebulę i szalotkę (domyślam się, że raczej surowe).

Z ciekawostek: Andrzej Janus w książce „Nie daj się zjeść grzybom Candida” podkreśla, że IG ma ogromne znaczenie w diecie osób borykających się z grzybicą zarówno przewodu pokarmowego, jak i ogólnoustrojową. Servan-Schreiber przytacza badania nad trądzikiem młodzieńczym i jego powiązaniem z dietą zachodnią (są ludy, które takiego trądziku po prostu nie mają).

Skutkiem ubocznym zastosowania tej zasady u większości osób będzie zniknięcie sporej części tkanki tłuszczowej bez żadnych wyrzeczeń pod względem liczenia kalorii (czego, jak pisałam, nigdy nie robiłam). W ciągu trzech miesięcy od dnia zmiany diety (która nastąpiła trzy miesiące po porodzie, kiedy jako karmiąca matka jadłam jak smok, co nadal czynię) schudłam 7 kilo i wróciłam do wagi sprzed 15 lat. Może ta rekomendacja komuś pomoże podjąć decyzję, hehe.

A już wkrótce trzecia zasada mojego odżywiania. Chyba najtrudniejsza. Zasada zasadowa!

Do samodzielnej lektury:

http://www.lanutrition.fr/ – francuskojęzyczny portal o jedzeniu, polecany przez Davida Servana-Schreibera

14 IV2013

Karob, czyli gdy nie wolno czekolady

by joanna

Dziś w kuchni zaszalałam i wprowadziłam dwa nowe składniki. W dodatku pochodzące z odległych krain. Pierwszy z nich to amarantus, o którym napiszę kiedy indziej – tym razem tylko wspomnę, że nigdy wcześniej go nie jadłam i nawet nie wiedziałam, jak się go przyrządza. Wymyśliłam jednak, że na pewno da się z niego zrobić… ciasteczka. Przepis na końcu wpisu.

straki_karobu

Strąki owoców drzewa chleba świętojańskiego.

Karob bardzo mnie ciekawił od dawna. Polecany jest jako zamiennik kakao, który nie uczula, nie zawiera kofeiny ani teobrominy, substancji niepolecanych kobietom w ciąży i karmiącym. Zawiera natomiast d-pinitol, który ma działanie podobne do insuliny (dlatego karob jest wykorzystywany w leczeniu cukrzyków). (więcej…)

12 IV2013

Czarująca czekolada

by joanna

czekolada_biosprawiedliwi_2

Zdjęcie: Biosprawiedliwi.pl

Podobno dziś jest Dzień Czekolady. Myślę, że nie ma to większego znaczenia – dla mnie, ponieważ S. nie toleruje kakao i póki karmię, muszę omijać je z daleka. (więcej…)

15 III2013

MRT – co możemy jeść?

by joanna

Czeka nas niedługo ponowne spotkanie z dietetykiem, który prowadzi naszą dietę MRT. Co mu powiem?

  • J. miał silną reakcję alergiczną na gruszkę i mniejszą na grejpfruta. Poza tym była poprawa z jego uszami, tak jakby płyn trochę odpuścił (zasługa diety czy balonika otovent?), ale obawiam się, że po obecnej grypie znowu będzie taki sam problem. Skóra J. jest w nieco lepszym stanie, ale nie jest to gładka skórka niemowlaka. Poza tym oczyszczanie organizmu odbywa się również przez skórę, więc mogę się spodziewać raczej pogorszenia.
  • Ja z kolei schudłam 3 kilo. Nie jemy z J. cukru (ja także owoców, na razie), jemy bardzo mało białej mąki. Na szczęście tylko ja chudnę, a więc tylko ja miałam problem z niewłaściwą dietą? Może u dzieci to jest inaczej? W każdym razie jeśli schudnę jeszcze trochę, zacznę się niepokoić, bo przecież karmię, a podczas poprzedniej laktacji to raczej przybywało mi na wadze.
  • Ja biorę chlorellę i probiotyk, J. na razie sam probiotyk, bo mam wątpliwości, czy chlorella mu służyła.

Czekam na to, co usłyszę od dietetyka: wizytę mamy 26 marca. Poprzednia wizyta mocno mnie wykończyła psychicznie, musiałam w dwie godziny przyswoić tyle informacji, że zgłupiałam. Teraz wiem więcej, oczekiwania też mam większe. Przeczytałam już poradnik żywieniowy Janusa, czytam Słoneckiego i niedługo zreferuję. Moim zdaniem poradniki żywieniowe piszą ludzie nawiedzeni!!!! Co nie znaczy, że nie miewają racji.

co_z_tego_bedzie

Pomyślałam, że dla wygody napiszę, jak wygląda nasze ograniczenie dietetyczne. Wymienię wszystkie produkty, które są dozwolone, dzięki czemu o każdej porze dnia i nocy każdy będzie mógł tu zajrzeć i wiedzieć, czym nas uraczyć, hehe.

Białka (kolejność mniej więcej od najbezpieczniejszego):

  • indyk,
  • królik,
  • sola (ale ciężko dostać z pewnego źródła),
  • halibut, tuńczyk (jak z solą),
  • pstrąg,
  • kurczak,
  • wieprzowina,
  • karp,
  • baranina/jagnię,
  • soczewica.

Skrobie (jw.)

  • pszenica (zwłaszcza orkisz),
  • kukurydza,
  • kasza jaglana,
  • ryż (brązowy, basmati),
  • owies (płatki, otręby),
  • ziemniaki, mąka ziemniaczana,
  • żyto,
  • jęczmień.

Ze względu na obecność glutenu chcę ograniczyć pszenicę, żyto i jęczmień.

Warzywa

  • szparagi,
  • bakłażany,
  • pomidory,
  • groszek zielony,
  • cieciorka,
  • kalafior,
  • fasolka szparagowa,
  • kabaczek,
  • marchewka,
  • cebula (zwłaszcza czerwona jest dobra; szczypior),
  • por,
  • cukinia,
  • papryka – wszystkie kolory,
  • seler (z tym ostrożnie, bo ogólnie uczula),
  • sałata,
  • cykoria,
  • ogórek świeży,
  • kapusta każda – świeża,
  • szpinak,
  • brokuły.

Owoce (niektóre są mocno od czapy)

  • cytryna,
  • [żurawina, śliwka, wiśnia, czarna jagoda, czarna porzeczka – zawierają benzoesan sodu, drażniący śluzówkę jelita, więc ostrożnie albo wcale – myślę, że do lata poprawimy stan jelit i jednak będziemy je jeść],
  • melon Galia,
  • arbuz,
  • brzoskwinia,
  • [gruszka – okazała się bardzo uczulająca],
  • truskawki,
  • mango (okazało się niemożliwością dostać smaczne ekomango),
  • morela,
  • ananas (jeszcze nie próbowaliśmy, to w końcu cytrus),
  • [grejpfrut – J. zareagował uczuleniem],
  • oliwki,
  • papaja (hm),
  • pomarańcza (wolę na razie nie próbować),
  • winogrona/rodzynki,
  • awokado,
  • figi,
  • [banan – znam drania, powoduje ogromną reakcję w uszach J.],
  • melon kantalupa.

Nabiał
Całkowity zakaz nabiału (za jakiś czas spróbujemy z jogurtami, ale to już jak będziemy pewni, że jelita – forma znakomita).

Orzechy, nasiona, oleje

  • orzech włoski (J. go pokochał i nie jest uczulony),
  • nerkowiec (przed nami),
  • kukurydza,
  • orzech laskowy (no nie wiem),
  • oliwa z oliwek,
  • pistacje (przed nami),
  • [orzech ziemny – powoduje procesy gnilne w jelitach],
  • słonecznik, olej słonecznikowy,
  • sezam,
  • mak.

Przyprawy

  • bazylia,
  • czosnek,
  • musztarda (?),
  • imbir (ostrożnie),
  • kurkuma,
  • gałka muszkatołowa,
  • orzech kokosowy – wiórki, olej, mleczko,
  • wanilia,
  • pieprz,
  • koper,
  • koper włoski,
  • [cynamon – bo benzoesan],
  • ziele angielskie,
  • [cukier trzcinowy, miód, cukier buraczany],
  • sezam,
  • liście laurowe,
  • mak.

Zabronione (na razie?): nabiał krowi i kozi, drożdże, dorsz, makrela, łosoś, sardynka, migdały, jabłka, maliny, kiwi, kasza gryczana, żółcień pomarańczowa, kwas benzoesowy, pietruszka, buraki, dynia, czerwona fasola, soja, fasola jaś, migdały, jajka, kakao, oregano, mięta.

Te wytyczne traktuję jako poziom zero. Teraz pewnie zajmiemy się zmniejszeniem grzyba w kiszkach i odbudową ścian jelit. A miksturę Słoneckiego najpierw wypróbuję na mężu, ha.

14 III2013

Franciszki, dietetyczne ciasteczka owsiane

by joanna

Przeczytałam w Wikipedii, że w Polsce owies jest zanieczyszczony innymi ziarnami i dlatego nie uznaje się go za wolny od glutenu. Mam jednak nadzieję, że ekologiczne płatki owsiane są naprawdę owsiane…? Postanowiłam spróbować ograniczyć gluten w naszej diecie, co łączy się z ograniczeniem chleba, makaronu i kaszy jęczmiennej. Ograniczeniem, ale – przynajmniej chwilowo – nie wykluczeniem, a to dlatego, że na obiad musiałabym podawać na zmianę ziemniaki, ryż i ewentualnie kaszę jaglaną, a: ciemny ryż gotuje się długo, ziemniaki trzeba obierać (tego akurat nienawidzę), kasza jaglana sama jest podła w smaku. Wyłazi dziś ze mnie matka zmęczona, oj, wyłazi.

A dziś zmęczona matka siedziała ze starszym synem w kuchni i z jego pomocą:

  • ukręciła mleczko kokosowe (według przepisu ze Smakoterapii),
  • ukręciła humus,
  • zrobiła dwa rodzaje ciastek owsianych – franciszków,
  • ugotowała obiad (ziemniaki z wody, nad nimi, na parze, klopsy indyczo-cieciorkowe, a do nich była surowa marchewka).

Czas na przepis na franciszki. Zainspirował mnie przepis również ze Smakoterapii, na ciasteczka z quiona, jednak moja wersja jest inna. Nie wiem, czy lepsza, wiem, że moje franciszki są przepyszne! Podaję dwie wersje, ponieważ dla męża zrobiłam z miodem, bez kokosu, a dla siebie i J. – z kokosem, bez miodu.

franciszki_0

Przepis na franciszki z kokosem (ekologiczne składniki):

Wsypać do głębokiego talerza płatki owsiane (używam górskich) i zalać je odrobiną wody lub innej cieczy, która nada smak (ja używam mleczka kokosowego lub owsianego). Poczekać, aż zmiękną. Dodać trochę ziaren słonecznika i wiórki kokosowe. Jeśli konsystencja jest za rzadka, można dosypać nieco mąki ryżowej lub kukurydzianej. Można dodać oliwy, oleju kokosowego itp. – ja nie dodałam.

franciszki_1

Przepis na franciszki z miodem (ekologiczne składniki):

Wsypać do głębokiego talerza płatki owsiane, dodać dwie łyżki miodu (bez wody, inaczej są za rzadkie) i pestki słonecznika.

franciszki_2

Dalsze postępowanie:

Przełożyć papkę do foremek ułożonych na papierze do pieczenia, na blasze. Grubość ciasteczka zależy od naszego upodobania i konsystencji papki.

franciszki_3

Posypać, czym nam się podoba: ja posypałam makiem wersję kokosową, a sezamem – wersję miodową, żeby na pewno się nie pomyliły. Okazało się jednak, że ciasteczka z miodem wyszły inne, ciemniejsze.

Piec w temperaturze 180°C około pół godziny.

franciszki_4

Ciasteczka nie są bardzo słodkie – jeśli ktoś potrzebuje, może dodać trochę ksylitolu. W ogóle baza owsiana pozwala na mnóstwo eksperymentów z dodatkami, na pewno można dodać rodzynki czy inne bakalie. Polecam wszystkim łasuchom, którzy muszą mieć pod ręką coś do złasowania. Ciastka są banalne do wykonania, miękkie, smaczne, nie zawierają glutenu, a przede wszystkim sami decydujemy o ich składzie. Precz z kupną tandetą! Niech żyją franciszki!

 

09 II2013

prosty przepis na ostatnie dni karnawału

by joanna

kto zjada ostatki, ten piękny i gładki… a kto zjada ostatki w ostatki?

w naszym wypadku wszelkie słodkości zawierające cukier poszły precz. i nie ważne, czy jest to cukier biały, trzcinowy, syrop fruktozowy itp. w razie konieczności posiłkujemy się ksylitolem, cukrem z brzozy, który ma inne właściwości niż zwykły cukier (w smaku jest taki sam), między innymi ma niski indeks glikemiczny (8). o tym jednak napiszę innym razem.

mój starszy syn J. chodzi do przedszkola z własną wałówką – na szczęście udało nam się to załatwić. dzięki temu dostaje jedzenie, za które mogę ręczyć, że jest zdrowe i zgodne z jego dietą. choć wymaga to codziennego przygotowywania kilku pojemników z posiłkami, z pewnością warto. w tłusty czwartek dzieci oczywiście miały dostać pączki – których J. nie może, bo zawierają: cukier, białą mąkę, drożdże, tłuszcz niewiadomego pochodzenia itp. itd. nasza dietetyczka, omawiając wstępną miesięczną dietę, zezwoliła na niewielką ilość niektórych bakalii, a właściwie to dwóch: moreli eko, suszonych na słońcu i takich rodzynek. do tego doszły orzechy włoskie, które w badaniach wyszły jako niegroźne. z tych trzech składników wymyśliłam ciastko bakaliowe zamiast pączka – nawet w podobnym kolorze:

zamiast_paczka

przepis

potrzebne:

  • 10-15 rodzynek ekologicznych,
  • 2-3 morele suszone, ekologiczne,
  • garść świeżych orzechów włoskich, świeżo łupanych.

wszystko wrzucić do maszynki do mięsa lub – gdy ktoś ma – maszynki do bakalii. zemleć dwukrotnie, pastę uformować w dowolny kształt (ja posłużyłam się foremką do piernika). gotowe! nie zapomnijcie wyjeść resztek, które zostały w maszynce.

uwaga, ciasteczko jest bardzo słodkie, dlatego zrobiłam jedno. myślę, że trzyipółlatkowi wystarczy jako cały deser.

smacznego!