5xO. Śmieci na wyjeździe narciarskim

Za mną tydzień narciarskiej przyjemności i uważnego śledzenia ilości i rodzaju odpadów, które ja i mój starszy syn wyprodukowaliśmy przez ten czas. Śmieci na wyjeździe wbrew pozorom łatwo było ograniczyć do kilku rodzajów, natomiast niektóre sprawiły mi duży kłopot moralny. Bo co zrobić, kiedy syn otrzymuje w szkółce narciarskiej zestaw prezentów od sponsorów?

Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche
Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche

Pobyt w górach był udany z miliona powodów, a jednym z nich było spotkanie się w towarzystwie dwóch innych mam z dziećmi, w jednym czasie, w jednym domu. Trzy matki (w tym mama chrzestna Julka), czworo dzieci, narty, śnieg, spacery, wieczorne rozmowy przy piwie… Prawdziwy odpoczynek.

Po pierwsze podróż

Kto zagląda do naszego Instagrama, to wie, że w góry pojechaliśmy pociągiem, ponieważ jest to najprawdopodobniej najbardziej ekologiczny sposób przemieszczania się na dłuższe odległości (o czym będę pisać w miesiącu poświęconym podróżom). Zabrałam ze sobą wałówkę w pudełku i owijkach, wodę i herbatę w termosie, a także dwa kubki, licząc na herbatę od PKP do własnego naczynia. Niestety, okazało się, że PKP ma wyliczoną gramaturę wody (dosłownie to usłyszałam) na każdego pasażera i nie może nalewać wody do cudzych kubków. Nie wiedziałam, śmiać się czy płakać. W każdym razie nie skorzystałam z „darmowego” poczęstunku od przewoźnika i zostałam przy własnej herbacie.

Podróż powrotna także była zaplanowana pociągiem, ale… wróciliśmy samochodem. Powód był jak najbardziej racjonalny. Okazało się, że po prostu w samochodzie jadącym do Warszawy jest dla nas miejsce. Skoro tak, oddałam bilety na pociąg i trasę do stolicy pokonaliśmy chyba najbardziej ekologicznie, zajmując pustą przestrzeń w aucie. Z wolnego miejsca w pociągu ktoś mógł jeszcze skorzystać.

Nasze śmieci z podróży:

  • 2 opakowania po solonych i niesolonych orzeszkach,
  • 2 opakowania po bezglutenowych przekąskach dla mnie,
  • paragon za przekąski,
  • kilkanaście chusteczek higienicznych, ponieważ materiałowe skończyły się niemal na starcie. Tego nie przeskoczyłam, a miałam taki katar, że zużywałam kilkadziesiąt chusteczek dziennie.
Zima w Tatrach
Zima w Tatrach

Po drugie zakupy spożywcze

Z tym było o tyle łatwo, że dobrze znam sklepy w Małem Cichem i okolicy i przygotowałam się na zakupy. Po pieczywo syn chodził sam, z naszym workiem. Wędlinę drobiową i ser żółty (tego nie jem w domu, ale musiałam jakoś przeżyć) kupowałam do własnego pojemnika, poza jednym razem, kiedy pojemnik był zajęty. Szczypior do kanapek niestety był pakowany w folię (nie rozumiem tego zwyczaju, chodzi o to, żeby się nie pogniótł?). Wszystko inne kupowałam w słoikach (ogórki kwaszone, dżem, oliwki), a słoiki przekazywałam gaździnie. Obiady jedliśmy albo w restauracjach, albo u naszej gaździny, obiad ugotowałam sobie tylko raz, co pozwoliło ograniczyć ilość odpadów do minimum.

Nasze śmieci po zakupach:

  • 3 opakowania po waflach ryżowych,
  • 1 opakowanie po makaronie bezglutenowym,
  • zatłuszczony papier i kawałek folii po wędlinie,
  • 3 folie od szczypiorków,
  • 5 butelek po piwie bezglutenowym (poszły do odpadów szklanych),
  • tysiące paragonów.

Po trzecie wszystkie inne śmieci

W zasadzie jestem zadowolona z ilości wyprodukowanych śmieci. Oczywiście wolałabym nie mieć kataru i nie zużyć około 150 chusteczek jednorazowych, które okazały się niezbędne.

Śmieci na wyjeździe
Śmieci na wyjeździe

W śmietnikach znalazły się przede wszystkim paragony. Stwierdziłam, że uczciwie będzie zbierać je w domu, żeby sprawdzić, ile ich będzie. Poza tym nie uznaję nieprzyjmowana paragonu od sprzedawcy, gdyż jest to sygnał: pozwalam ci być nieuczciwą/ym. Czym innym jest sugerowanie niedrukowania potwierdzenia płatności kartą, co robię zawsze i zazwyczaj z pozytywnym skutkiem.

Nasze śmieci z pokoju:

  • paragony,
  • chusteczki higieniczne i opakowania po nich,
  • opakowanie po chuście tunelowej, którą dostał Julek w szkółce,
  • rolki po papierze toaletowym (poszły prawdopodobnie na rozpałkę),
  • nieudany rysunek Julka, wykorzystany jeszcze na notatki (jw.)
  • foliowe opakowanie po lizaku, który wygrał Julek,
  • kartonowe opakowanie po mydle w kostce (wzięłam za mało).
Spacer z sankami: całkowicie bezodpadowa rozrywka
Spacer z sankami: całkowicie bezodpadowa rozrywka

Narty, sanki, termy

Narty, jeśli popatrzymy jedynie na bezpośrednią produkcję śmieci, są zupełnie zero waste. Sprzęt dla syna wypożyczyłam, wszystkie karnety były kodowane na zwrotnych kartach magnetycznych. Na stok brałam kanapki dla syna w owijkach, dla siebie upieczone batony, do tego wodę w butelce Retap i herbatę w termosie.

Oczywiście narty zjazdowe w ogóle nie są eko i poważnie zastanawiam się nad zmianą zjazdówek na ski-toury. Ale o tym napiszę w swoim czasie.

Mój syn w szkółce narciarskiej wygrał zawody w swojej kategorii i otrzymał wstęp do term w Bukowinie. Moczenie się w gorącej wodzie na kilkustopniowym mrozie, ze śniegiem padającym na głowę, to jedna z tych przygód, które zostają w pamięci. Julek wybrał się tam ze swoją mamą chrzestną i jej dziećmi, więc nie poznałam jeszcze tego miejsca. Myślę, że warto!

Narty to obok roweru mój ukochany sport. Czas na zmianę dyscypliny?
Narty to obok roweru mój ukochany sport. Czas na zmianę dyscypliny?

Śmieci na wyjeździe. ZW czy nie?

Podsumowując, bardzo się starałam, żeby na wyjeździe postawić na minimalizm zakupowy, ale też, aby wziąć ze sobą jak najmniej rzeczy. Było to wymuszone m.in. podróżą pociągiem (sprzęt narciarski mogłam przekazać koleżance jadącej samochodem).

Nie zawsze byłam zadowolona (masło shea jako jedyny kosmetyk do ciała to za mało), jednak ograniczenia zawężające wszelakie wybory sprawiają, że pewnych czynności nie robimy i mamy więcej czasu (np. w moim wypadku odpadło golenie czegokolwiek).

Jestem w każdym razie ogromnie szczęśliwa, że udało mi się wyjechać z synem na narty, mieliśmy doborowe towarzystwo i trafiliśmy tak fantastyczną pogodę. Mam nadzieję, że powtórzymy to za rok.

A jak wyglądają Wasze zimowe wyjazdy? Staracie się ograniczyć ilość śmieci czy odpuszczacie?

Może przeczytasz także:

Relacja z targów NATURA FOOD & beECO 2018

Już po raz trzeci wybrałam się na targi NATURA FOOD & beECO do Łodzi. Wprawdzie tylko

Śmieciowa zupa czosnkowa – przepis

Śmieciowa zupa czosnkowa to nic innego jak bulion warzywny (lub warzywno-mięsny) z dodatkiem czosnku. Różni
Klocki lego

Czy jesteśmy ofiarami klocków Lego?

Klocki Lego to produkt, którego wszechobecność traktujemy dziś naturalnie. Co więcej, przez wyznawców ideologii zero

4 thoughts on “5xO. Śmieci na wyjeździe narciarskim”

    1. Dzięki :)
      Z Warszawy do Zakopanego pociąg jedzie około 5,5 h, ale trzeba jeszcze doliczyć około 1,5 h na dojazd na dworzec i z dworca w Z. do miejscowości pod Z. Samochód dom-dom, licząc bez zatrzymywania się na siusiu, około 5,5 h. Z przerwami wychodzi podobnie.
      Jeśli chodzi o komfort, ponieważ nie jestem kierowcą, samochód na pewno jest wygodniejszy. Gdybym miała prowadzić, pewnie wolałabym pociąg, w któyrm mogę sobie pospać.
      Tym razem miałam szczęście do towarzystwa, więc obie podróże wspominam z wielką przyjemnością. W pociągu do Zakopca od Krakowa jechaliśmy z koleżanką i jej córką, z którymi spędziliśmy ferie (jechały z Wrocławia i się dosiadły), a z powrotem – z drugą koleżanką i jej dziećmi. Podróż pociągiem bardzo ogranicza bagaż, na szczęście nie musiałam dźwigać nart i butów. Podróż samochodem na pewno jest mniej bezpieczna, miałyśmy akurat fatalną pogodę, ale koleżanka jest wytrawną kierowczynią :) Więc są wady i zalety. Jak zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge