08 VII2015

Rozdrabniacz odpadków InSinkErator Evolution 100 – recenzja

by joanna

Urządzenie, które tym razem znalazło się pod lupą Organicznych, jest w naszym kraju właściwie nieznane. W Europie również nie zrobiło dotąd kariery, choć ma już 90 lat i jest wręcz standardowym wyposażeniem kuchni w Stanach Zjednoczonych, dość często można je również spotkać w Australii czy Nowej Zelandii, a także w Wielkiej Brytanii czy Szwecji. W Polsce rozdrabniacze odpadków (zwane również młynkami) to rzadkość, choć można je u nas kupić co najmniej od 20 lat.

insinkeratorE100

www.mniejsmieci.pl

Podczas naszych testów skupiliśmy się na kilku najważniejszych cechach młynków i postaraliśmy się odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań. Z naszego punktu widzenia najważniejszą kwestią jest zagadnienie, czy rozdrabniacze odpadków organicznych są ekologiczne (i pod jakim warunkiem), bo właśnie tak młynki są propagowane. W poszukiwaniu odpowiedzi znaleźliśmy zaskakujące dane na temat gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce i marnowanego potencjału odpadów biodegradowalnych.

Biodegradacja i marnotrawstwo

Odpadki organiczne, czyli takie, które ulegają biodegradacji (resztki jedzenia, ale też drewno czy włókna pozyskane ze skrobi kukurydzianej), w Polsce najczęściej lądują na wysypiskach śmieci. Szacuje się, że tych odpadów w przeciętnym gospodarstwie domowym jest około 35% lub więcej – sami możecie zweryfikować tę liczbę, jeśli nie macie kompostownika lub innego rozwiązania utylizującego te resztki. Tymczasem w odpadach organicznych tkwi ogromny potencjał pozyskiwania (odzyskiwania) energii, i to na masową skalę. W Polsce utylizacja śmieci, mimo segregowania odpadów – wciąż nieobowiązkowego – jest jeszcze dalece niedoskonała.

O smrodzie

Mieszkamy w pobliżu jednego z najpiękniejszych lasów Warszawy, w którym żyją m.in. sarny, dziki i łosie. Niestety, wycieczki po Lesie Bemowskim zwykle związane są z przykrym i nieuniknionym spotkaniem z potwornym smrodem, wydobywającym się z gigantycznego skupiska odpadów na wysypisku śmieci na Radiowie. Ktokolwiek kiedykolwiek miał styczność z podobnym fetorem, może zwątpić w polski system segregacji śmieci i roztropne zarządzanie odpadami. A przecież z biomasy, czyli właśnie tej najbardziej cuchnącej części naszych śmieci, można pozyskiwać energię.

Stowarzyszenie Czyste Radiowo walczy o likwidację wysypiska.

Stowarzyszenie Czyste Radiowo walczy o likwidację wysypiska.

Problemem jest jednak zanieczyszczenie odpadów organicznych przez inne rodzaje śmieci, co znacznie utrudnia wykorzystanie biomasy. W odróżnieniu od ścieków komunalnych, które np. oczyszczalnia Czajka znakomicie pożytkuje i z zanieczyszczeń pozyskuje energię wykorzystywaną w zakładzie, śmieci lądujące na wysypiskach są zanieczyszczone takimi odpadami, których nie da się wykorzystać w biomasie (np. kawałki szkła). Jak podaje „Forbes”, uwaga, Polska importuje część biomasy (2 ze zużywanych 9 mln ton rocznie – polskie źródła to np. odpady przemysłu rolnego czy leśnictwa) z ponad 50 krajów!

Tymczasem Polacy produkują około 6 mln ton rocznie odpadów biodegradowalnych. Biomasa pozyskiwana w odpowiedni sposób jest kalorycznym i bezpiecznym dla środowiska paliwem, kwalifikowanym jako OZE (odnawialne źródła energii). Gdyby zamiast wywozić odpadki organiczne na wysypiska, gdzie się marnują, a dodatkowo dokarmiają szczury i – uwaga – przyczyniają się do ocieplania klimatu (pisałam o tym przy okazji pieluch jednorazowych), zachęcić obywateli do ich sortowania, kompostowania lub przekazywania gminie w odpowiedniej formie, prawdopodobnie z tych 6 mln ton mogłoby powstać chociaż milion ton biomasy!

Komory fermentacyjne w oczyszczalni Czajka - tu otrzymuje się biomasę.

Komory fermentacyjne w oczyszczalni Czajka – tu otrzymuje się biomasę.

Rozdrabniacz odpadków – przekaźnik biomasy

Młynek montowany w zlewie służy do rozdrabniania odpadków organicznych pochodzących z naszej kuchni (z pewnymi wyjątkami, w zależności od modelu). Jest to urządzenie, które montujemy do otworu odpływowego i mocujemy pod zlewem. Młynek jest ciężki – testowany przez nas InSinkErator Evolution 100 waży aż 11 kg. Mniej zaawansowane modele ważą od 8 kg. Poniżej porównanie poszczególnych modeli.

porownanie_modeli_insinkerator

Do działania młynek potrzebuje prądu oraz wody. Stąd od razu pojawia się pytanie, czy to w ogóle jest opłacalne i rzeczywiście może nazywać się ekologiczne?

Młynek dla domu

Przeciętne używanie młynka trwa kilka minut dziennie – w naszym czteroosobowym gospodarstwie włączamy rozdrabniacz dwa razy dziennie (po zgromadzeniu większej ilości odpadków). Nasz model ma moc 0,7 KM (514 W) i wg źródeł zużywa dziennie prawdopodobnie tyle prądu, co 100-watowa żarówka w ciągu 10 minut. Szacuje się, że rozdrabniacz w ciągu roku zużywa około 3–4 kilowatogodziny.

insinkerator_1

Rozdrabniacz pod zlewem zajmuje sporo miejsca.

Jeśli chodzi o wodę, koszt przeliczany na pieniądze nie jest wysoki, natomiast wiem, że lanie zimnej wody do dziury może łączyć się z oporem psychologicznym. Zimna woda jest konieczna, aby młynek po pierwsze mógł zemleć zawartość, po drugie, aby zmielone odpadki popłynęły do kanalizacji, po trzecie – aby urządzenie się nie przegrzało. Przetestowałam różne strumienie wody i wiem, że oszczędzanie na niej powoduje, że młynek pracuje dłużej i ciężej. Szacuje się, że młynek zużywa średnio 6–10 litrów dziennie, zakładając, że rozdrabniacz pracuje 2–3 minuty każdego dnia.

Aby młynek działał, musi być chłodzony zimną wodą. Na zdjęciu widać też bezpieczny włącznik magnetyczny.

Aby młynek działał, musi być chłodzony zimną wodą.

To mało – nawet w porównaniu do naszego dziennego zużycia wody wydaje się to niedużo. Czy jednak ten dodatkowy koszt – wody i prądu – daje nam coś w zamian?

Co zyskujemy w skali domu dzięki rozdrabniaczowi?

  • Odchodzi nam problem 30–50% śmieci, dzięki czemu produkujemy mniej odpadów zmieszanych, które w szczelnych workach jadą na wysypisko śmieci. Zysk może nie najważniejszy, ale odnotowujemy: zużywamy mniej toreb na śmieci.
  • Nasze śmieci nie śmierdzą, a przynajmniej o wiele mniej (wiadomo, nie wszystkie odpady organiczne można wrzucić do młynka, poza tym produkujemy śmieci nieorganiczne np. zanieczyszczone jedzeniem – opakowania). Koniec z muszkami latającymi nad śmietnikiem.
  • Zyskujemy wygodę podczas przyrządzania posiłków – dla mnie to ogromne ułatwienie, ponieważ wszystkie produkty spożywcze, które mam obrać, zawsze obieram w zlewie. Teraz zgarniam tylko obierki do otworu, odkręcam wodę, zatykam otwór młynka i czekam chwilę.
Do młynka możemy włożyć prawie wszystkie odpadki organiczne.

Do młynka możemy włożyć prawie wszystkie odpadki organiczne.

Jakie są wady młynka?

  • Niższe modele są bardzo głośne. Nasz InSinkErator Evolution 100 ma dodatkową osłonę, dzięki czemu jest wyciszony i pracuje nawet 40% ciszej niż inne modele. Głośny jest tylko podczas pokonywania jakiegoś większego odpadka, np. skórki od cytryny. W naszym wypadku jest to zupełnie znośny hałas, który na pewno nie obudzi dziecka za ścianą czy sąsiadów.
  • Zajmuje dużo miejsca pod zlewem. Jego wysokość to około 31 cm, średnica – około 20 cm.
  • Wymaga odpowiedniego zlewozmywaka. Aby zamontować młynek, musieliśmy zmienić zlewozmywak na taki, który ma otwór odpływowy o średnicy 9 cm. W zlewach z mniejszymi otworami można założyć przejściówkę – kołnierz lub zamówić wycięcie większego otworu. Jedno i drugie jest na tyle nieopłacalne, że lepiej kupić nowy zlewozmywak.
  • Koszt urządzenia – zależy od modelu. Najtańsze InSinkEratory kosztują 669 zł, nasz model – 2147 zł, tak więc rozrzut cenowy jest spory. Do tego dochodzą akcesoria – np. włącznik magnetyczny (379 zł)

Jedno jest pewne: tam, gdzie jest możliwość kompostowania odpadków organicznych, powinno się to robić! Kompost, pozyskiwany zgodnie z zasadami m.in. bezpieczeństwa, to skarb wszędzie tam, gdzie mamy ogródek. Jest to najwyższa forma ekologicznego przetwarzania odpadków organicznych. Rozdrabniacz odpadków ma sens tam, gdzie kompostowanie nie jest możliwe, np. w miastach.

Młynek dla środowiska

Czekam wciąż na oficjalne stanowisko Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie, jak zapatruje się na użycie młynków w domach podłączonych do nowoczesnych oczyszczalni ścieków. Jak już się przekonałam, rozdrabniacze odpadków są w Polsce czymś nieznanym i w związku z tym z góry uważanym za zło. Jednak badania przeprowadzone na całym świecie oraz 90-letnie doświadczenie Amerykanów pozwalają przypuszczać, że wbrew negatywnym skojarzeniom (no bo jak to, wyrzucać jedzenie do kanalizacji?) używanie rozdrabniaczy odpadków organicznych prowadzi do korzyści wymiernych materialnie lub co najwyżej jest neutralne dla otoczenia. O ile – oczywiście – młynek jest używany zgodnie z zasadami.

Co wolno wrzucać do młynka Czego nie wolno wrzucać do młynka
  • większość warzyw,
  • kawałki mięsa, ryb,
  • drobne kości,
  • skorupki jaj,
  • torebki po herbacie (bez sznureczka i kartonika), fusy po kawie,
  • skorupki orzechów,
  • pieczywo,
  • wszelkie miękkie odpadki, o ile nie są bardzo tłuste.
  • tworzyw sztucznych, folii, szkła, porcelany, gruzu, piasku, metalu, sznurków,
  • włóknistych odpadków organicznych (liści ananasa, szparagów i innych),
  • leków i innych substancji, których nie powinno się wpuszczać do kanalizacji,
  • środków do udrażniania rur,
  • dużej ilości tłuszczów,
  • dużych kości.

Udowodniono, że używanie rozdrabniaczy odpadków nie wpływa negatywnie na jakość ścieków, a wręcz przeciwnie: dostarcza pożywienia pożytecznym bakteriom, które ścieki rozkładają. Jeśli nasza kanalizacja jest podłączona do nowoczesnej oczyszczalni ścieków, to używając młynka, dostarczamy nasze odpadki organiczne w miejsce, gdzie są odzyskiwane i zamieniane w biomasę (czyli zieloną energię – spalanie tej biomasy nie powoduje zanieczyszczenia środowiska, a metan, który powstaje podczas fermentacji odpadków, również jest gromadzony i wykorzystywany jako źródło energii.

Jak działają rozdrabniacze InSinkErator:

Polskie realia i Sanepid

Zamiast trafiać na wysypisko, odpadki organiczne mogą i powinny znaleźć pożyteczne zastosowanie. To nie ulega wątpliwości. Jednak żyjemy w kraju, gdzie świadomość ekologiczna społeczeństwa jest niestety na niskim poziomie, prawo nie nadąża za rzeczywistością, a ustawodawcy dążą głównie do tego, aby unikać kar ze strony Unii Europejskiej. Czy powinno mnie zatem dziwić, że zdaniem Sanepidu używanie młynków jest wręcz nielegalne? (Dotyczy to zastosowania w lokalach gastronomicznych). Przykład z Kielc.

www.mniejsmieci.pl

www.mniejsmieci.pl

Jak zapewnia nas pani Ewa Magiera z Eco Mill, mimo dużej niechęci ze strony różnych instytucji do urządzeń tego typu użytkownicy domowi nie powinni obawiać się montowania rozdrabniaczy i używania ich. Jako dystrybutorzy młynków InSinkErator właściciele firmy Eco Mill gruntownie przebadali polski teren pod względem prawnym.

Daleko nam jeszcze do państw europejskich, gdzie montaż czy używanie młynków jest dotowane przez gminy, ponieważ odpadki płynące kanalizacją łatwo odzyskać i przerobić. To jest po prostu opłacalne. Niestety, zanim młynki zyskają aprobatę władz lokalnych czy krajowych, musi się zmienić podejście do odpadów w ogóle. Ustawa śmieciowa już nam pokazała, jak niesprawnie i nieskutecznie podejmuje się próby uporządkowania tego gigantycznego problemu, jakim jest gospodarowanie odpadami.

Można mieć nadzieję, że edukacja, jako działanie oddolne, oraz ustawodawstwo ogólnoeuropejskie, jako działanie odgórne, popchną sprawy ku zmianom. Na razie ze smutkiem obserwujemy bezskuteczne protesty mieszkańców warszawskiego Radiowa, którzy muszą znosić sąsiedztwo źle zarządzanego wysypiska śmieci, dawno przeznaczonego do likwidacji.

Młynki w liczbach i faktach

  • Pierwszy młynek został opatentowany w 1935 roku w Stanach Zjednoczonych. Wymyślił go John W. Hammes dla swojej żony już 11 lat wcześniej. W 1938 roku powstała firma InSinkErator, złożona z Hammesa i jego dwóch synów. W pierwszym roku działalności wyprodukowali 52 młynki. Wkrótce firma znalazła naśladowców.
  • Najwyższe modele młynków InSinkErator są produkowane w Stanach Zjednoczonych.
  • Rozdrabniacz odpadków działa na zasadzie siły odśrodkowej – wewnątrz młynka znajduje się wirujący talerz, nie ma żadnych ostrzy czy żaren.
  • Włącznik magnetyczny skutecznie chroni użytkowników oraz np. dzieci przed włożeniem ręki do wirującego rozdrabniacza, ponieważ z takim włącznikiem młynek pracuje tylko wtedy, kiedy otwór jest zatkany. Ma to z kolei wadę w postaci niemożności dokładania odpadków w trakcie pracy rozdrabniacza.
  • Model InSinkErator Evolution 100 ma 5-letnią gwarancję.

Podsumowanie – okiem konsumenta

To, co w niektórych kręgach kulturowych wydaje się oczywistością, w Polsce jest uznawane za co najmniej dziwne. Wiele osób, które słyszały, że montujemy młynek, pytało ze zdziwieniem – po co nam to?

Jeśli patrzeć na urządzenie wyłącznie pod kątem mikrolokalnym, można by podsumować: rozdrabniacz nie jest tani, zajmuje sporo miejsca, potrafi hałasować, zużywa prąd i wodę… Wybawia nas jednak od zajmowania się kłopotliwymi odpadkami, pozwala wygodniej korzystać z kuchni, jest higieniczny (prawidłowo użytkowany nie wymaga konserwacji). Dodatkowo zmniejsza ilość śmieci, dzięki czemu w kuchni jest po prostu czyściej (nie ściągamy np. insektów do kubła ze śmieciami).

Kiedy nie używamy rozdrabniacza, zlew wygląda zupełnie normalnie.

Kiedy nie używamy rozdrabniacza, zlew wygląda zupełnie normalnie.

Podczas kilku tygodni użytkowania rozdrabniacza przyzwyczaiłam się już, że wszystkie obierki i pozostałości jedzenia (nie ma ich dużo na szczęście) zbieramy w mniejszej komorze zlewu i w razie potrzeby po prostu je utylizujemy. Prostota tego rozwiązania jest banalna. W dodatku ogólne korzyści dla środowiska są wymierne i mam nadzieję, że w końcu zaczną być doceniane. A użytkownicy rozdrabniaczy zaczną być postrzegani jako osoby proeko.

Więcej informacji na temat rozdrabniacza odpadków i jego dytrybutorze:

InSinkErator Evolution 100, dystrybutor – Eco Mill

Wybrana bibliografia:

Może przeczytasz także:

5 Responses to “Rozdrabniacz odpadków InSinkErator Evolution 100 – recenzja”

  • Super, że o tym napisaliście – też obwąchujemy temat, choć koszt nas trochę blokuje. Ale na prawdę warto wiedzieć :)
    Sylwia ostatnio pisze o…lemoniada ogórkowaMy Profile

  • Katiusza

    Hmm, a jeszcze nie ma takiej opcji, żeby wygodnie zmieliło do szczelnego pojemnika (zamiast do rury) i potem siup na kompostownik?

    • Nie wiem, jak można to zrobić, bo młynek potrzebuje zimnej wody do chłodzenia i do płynnego działania, co by się działo z tą wodą?

  • Martyna

    Świetny wpis, nie wiedziałam, że to takie świetne machiny! W przyszłości na pewno taki zamontuję w swojej kuchni.

  • Bewe

    1. Interesujący artykuł, z tym że… jeśli w prostym do sprawdzenia miejscu jest taki błąd, to co z pozostałymi danymi, które trudniej zweryfikować…?
    Bo, skoro młynek ma moc ok. 500W (0,5kW) i jeśli pracuje od 2 do 3 minut dziennie, to znaczy, że zużywa od 0,017 do 0,025 kWh (kilowatogodziny) a nie jak piszesz 3-4 kWh. Czyli 176(!) razy mniej.
    Przy czym żarówka o mocy 100W rzeczywiście zużywa w czasie 10 minut ok. 0,016 kilowatogodziny.

    2. Osobną kwestią dotyczącą „ekologiczności” urządzenia jest ilość energii potrzebnej do jego wytworzenia oraz ilość odpadów powstałych przy jego wytworzeniu. Oba te czynniku powodują zatrucie środowiska. Dalej, jego żywotność oraz to, czy zastosowane do produkcji materiały są degradowalne, czy będą zalegać tysiące lat (np. blacha vs. tworzywo sztuczne). Jednym słowem, czy zysk dla środowiska z jego użytkowania jest większy niż straty podczas jego produkcji i utylizacji. Pewnie trudno takie dane znaleźć, ale dobrze o tym pamiętać, bo z tekstu można odnieść wrażenie, że ekologia, to tylko walka ze smrodem i własną wygodą.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge