Odśnieżanie, czyli forsa w błoto pośniegowe

Można było się tego spodziewać – jak informuje warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta, środki przeznaczone na odśnieżanie zostały już tej zimy przekroczone. Stołeczny ratusz zarezerwował na ten cel 72 miliony złotych, a już parę dni temu rzeczniczka ZOM-u mówiła o wydanych 74 milionach. Wiosny wciąż nie ma, pewnie dojdzie do 80 milionów. A teraz pora na ważne pytanie – po co?

Już od dawna chodzi mi po głowie taka myśl, że zabawa w odśnieżanie wszystkich ulic jest bez sensu. Oczywiście, są ulice, które muszą być czarne – główne arterie, żeby karetka czy straż pożarna nie ugrzęzła w zaspie. Dobrze też odśnieżyć ulice ze stromymi podjazdami, żeby nie było jak w kultowym „Ale urwał” albo jak w tym filmie:


Ale po co odśnieżać wszystkie ulice? Przecież to nic dziwnego, że w zimie jest śnieg. Mieszkamy w Polsce, nie w Tunezji, więc lepiej nauczmy się żyć ze śniegiem, zamiast z nim walczyć.

W czasie tej zimy musiałem parę razy przejechać się samochodem. Najprzyjemniej jechało się w czasie dużej śnieżycy, kiedy pługosolarki nie zdążyły jeszcze przejechać i ulice zalegała warstwa ślicznego, miękkiego puchu. Wszyscy jechali 20-30 km/h, grzecznie i spokojnie aż miło.

sniezyca

W takich warunkach poważnych wypadków w mieście nie ma, zdarzają się kolizje, ale niegroźne, bo co komu szkodzi puknąć się z prędkością pieszego. Jednak zaniechanie odśnieżania większości ulic poprawiłoby bezpieczeństwo nie tylko ze względu na spadek prędkości. Szybko spadłaby liczba samochodów na ulicach, na skutek okrutnej, ale bardzo pożytecznej naturalnej selekcji. Ci, którzy nie kupili opon zimowych, musieliby wybrać inny środek transportu. Podobnie ci, którzy nie umieją sobie radzić na śniegu, nadużywają gazu i hamulca. I dobrze – kto nie umie jeździć, niech lepiej chodzi.

organiczni5

Oprócz poprawy bezpieczeństwa i płynności ruchu (nie ma samochodów – nie ma korków) miasto odniosłoby korzyść ekologiczną. Oczywiście byłoby mniej smrodu z rur wydechowych, ale również mniej zniszczeń od soli. Sól, którą posypuje się drogi, ma – jak to sól – działanie żrące. Wie o tym każdy, któremu zniszczyła buty, wiedzą opiekunowie psów, którym niszczy łapki i przynajmniej jedna osoba, której zżarła amortyzator w rowerze. Drzewa w kontakcie z tym paskudztwem bardzo cierpią. Warto przyjrzeć się dolnym partiom pni drzew rosnących niedaleko ulic – po zimie ich kora wygląda naprawdę okropnie, pełna tego, co na ludzkiej skórze nazywałoby się ranami. Władze warszawskiego Żoliborza posłuchały namów mieszkańców i przestały sypać sól na ul. Czarnieckiego. Po kilku miesiącach eksperymentu urzędnicy ze zdziwieniem stwierdzili, że negatywnych skutków nie było, roślinność nie została zniszczona i w dodatku w kasie zostało więcej pieniędzy.

Pieniądze! No właśnie, wrócę do tematu, od którego zacząłem. Gdyby miasto zrezygnowało z odśnieżania większości ulic, a ograniczyło się tylko do głównych i nachylonych, oszczędziłoby mnóstwo pieniędzy. Może połowę, może więcej. Już sama rezygnacja z sypania soli daje ogromne oszczędności – przy okazji eksperymentu na Czarnieckiego władze Żoliborza podały, że koszt jednego płużenia 1 km kw. jezdni to 30 zł, a koszt jednego płużenia z soleniem – aż 190 zł.  Oszczędności można by przeznaczyć np. na odśnieżanie chodników, bo przy wielu ulicach w ogóle się tego nie robi, a piesi grzęzną i wywracają się, podczas gdy auta pędzą obok po czarnej nawierzchni. Może też wreszcie znalazłyby się środki na odśnieżanie dróg dla rowerów, którymi mogliby popędzić do biur i fabryk wszyscy, którzy samochody rozsądnie zostawili w zaspie pod domem.

Może przeczytasz także:

5xO. Podróżowanie wg Green Projects, czyli wywiad z Januszem Mizernym

Podróżowania ciąg dalszy. Tym razem postanowiłam zapytać Janusza Mizernego – współprowadzącego blog >> Green Projects – o przyszłość

5xO. Miejsca: Rowerownia Syrena, czyli samoobsługowy serwis rowerowy

Rowerownia Syrena to wyjątkowe, ale wciąż nieodkryte miejsce w Warszawie, gdzie każda i każdy może

5xO. Majówka w Beskidzie Niskim, czyli trochę o sporcie

Majówka w Beskidzie Niskim była naszym wypadem na ostatnią chwilę. Z trudem znaleźliśmy nocleg (ale

1 thought on “Odśnieżanie, czyli forsa w błoto pośniegowe”

  1. A, dodam jeszcze, żeby nikt nie sądził, że się uważam za jakiegoś mistrza kierownicy, albo że jeżdżę terenówką z napędem na cztery koła i mi wszystko jedno. Otóż jeżdżę bardzo przeciętną przednionapędową osobówką, którą tej zimy udało mi się raz zakopać na parkingu. Po tej przygodzie kupiłem saperkę do bagażnika. Teraz mogę się zakopywać, ale mogę się też odkopywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge