17 IV2017

„Hiperszwindel. Jak oszukują nas hipermarkety i wielkie sieci handlowe” – recenzja

by joanna

Książka Stacy Mitchell „Hiperszwindel. Jak oszukują nas hipermarkety i wielkie sieci handlowe” wpadła mi w oko przez przypadek, kiedy kilka miesięcy temu, czekając na pociąg do Łodzi, zajrzałam do sklepu z pamiątkami (sic). Leżała obok „Głodu” Caparrosa i czerwoną okładką wołała do mnie: sprawdź mnie.

„Hiperszwindel” kupiłam jednak i przeczytałam dopiero kilka miesięcy późnej, specjalnie z okazji akcji Dlaczego nie kupuję w supermarkecie. O „Głodzie” także napiszę niebawem.

„Hiperszwindel" i "Głód"

„Hiperszwindel” i „Głód”

Walmart i inni

Książka Mitchell, amerykańskiej działaczki na rzecz zrównoważonego rozwoju, ukazała się w Polsce w 2016 roku – 10 lat po premierze w Stanach Zjednoczonych. I jest to jej główna wada, to znaczy że część informacji pochodzi sprzed dekady, a opisywany świat mniejszych miast USA z pewnością zmienił się w tym czasie (np. wielkie wypożyczalnie wideo/DVD należą raczej do przeszłości). Inną rzeczą, która mi nieco przeszkadzała w lekturze, to dość niewygodna forma wydania (jestem przyzwyczajona do e-booków) i mały druk.

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel"

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel”

Jednak nie sądzę, aby należało czytać „Hiperszwindel” jako katalog konkretnych liczb, wydarzeń i nazw. Książka jest zbiorem opowieści i faktów, ale pokazanych jako przykład, odsłaniających mechanizmy rządzące korporacjami od 80 lat albo i dłużej. I nawet jeśli autorka skupia się przede wszystkim na Walmarcie, największej na świecie korporacji zajmującej się handlem detalicznym (od pewnego także czasu produkcją), nie ma wątpliwości, że działanie tego giganta to wzór polityki wszystkich sieci handlowych.

Szwindle udowodnione

Czego można się dowiedzieć z książki? Myślę, że przede wszystkim faktów, które dobitnie pokazują, jak niewiele mamy do powiedzenia jako pojedynczy klienci supermarketu. A zarazem, że zjednoczenie się w większą grupę konsumentów może doprowadzić do realnych, pozytywnych zmian w postaci życia bez sklepów wielkopowierzchniowych, należących do międzynarodowych sieci.

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel"

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel”

Kilka faktów na temat międzynarodowych korporacji, które stawiają supermarkety wszędzie, gdzie im się to opłaca:

  • zawsze najważniejszy jest zysk, nie klient,
  • ceny nie muszą być niskie – najważniejsze, aby najlepiej rozpoznawalne produkty kosztowały jak najmniej, a reszta towarów już niekoniecznie,
  • sklep może przynosić straty, dopóki nie zniknie konkurencja w postaci drobnego handlu w jego pobliżu,
  • reklama ma sprawić, że ludzie będą święcie wierzyć w atrakcyjność supermarketowych cen,
  • sklep daje zatrudnienie jednym, ale odbiera drugim – bilans zawsze jest ujemny,
  • można obniżać ceny dzięki przerzucaniu kosztów na dostawców, którzy z kolei muszą szukać sposobów na oszczędności (a są już uzależnieni od sieci wielkich sklepów),
  • można unikać podatków w legalny sposób, wykorzystując luki prawne oraz różne systemy opodatkowana w różnych krajach…

Oczywiście w książce „Hiperszwindel” znajdziecie tego znacznie więcej”.

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel"

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel”

Kapitał społeczny

Spojrzenie autorki wielokrotnie kieruje się ku małym społecznościom gdzieś na prowincji USA, które – w zależności od swojej postawy – przegrały lub wygrały starcie z gigantem. W książce znajdziemy anegdoty z różnych zakątków Stanów, pokazujące na przykładach mechanizmy niszczące społeczności, które funkcjonują dzięki współzależności, solidarności i odpowiedzialności za ludzi mieszkających w okolicy; zjawisko to nazywamy kapitałem społecznym. Sklep wielkopowierzchniowy nie tylko sprowadza katastrofę na drobny handel, ale i na relacje społeczne, oparte na bliskości. Trudno, aby kasjer w supermarkecie pożyczył nam dolara albo parasolkę – przytacza przykład autorka – podczas gdy w sklepiku osiedlowym, gdzie znamy się ze sprzedawcą od lat, nie byłoby w tym nic dziwnego. W supermarkecie panuje anonimowość, nikt nie troszczy się o problemy klienta, nikt nie pozwoli mu się zadłużyć.

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel"

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel”

Korporacje handlowe są sterowane odgórnie i zbiorczo. Wszystkie sklepy wielkopowierzchniowe mają wyglądać tak samo i tak samo mają być zarządzane. Czy to Japonia, Polska czy Kanada, supermarket nie będzie się specjalnie różnił. Zjawisko nazywane nowym kolonializmem ma na celu podporządkowanie klienta wytycznym korporacji, aby łatwiej na niego wpływać, aby nim manipulować.

Na koniec uspokajam wszystkich, którzy tak jak ja nie lubią wyssanych z palca teorii spiskowych. Ta książka to fakty. Jak bardzo prawdziwe i uniwersalne, można przekonać się przy jakiejkolwiek wizycie w polskim supermarkecie czy dyskoncie.

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel"

Stacy Mitchell, „Hiperszwindel”

Stacy Mitchell „Hiperszwindel. Jak oszukują nas hipermarkety i wielkie sieci handlowe”, wyd. Wektory, Warszawa 2016. 

A na koniec jeszcze cytat z innej książki, którą właśnie czytam, a w której natrafiłam na wiele mówiący fragment:

Kiedy wieści o tragedii w Ashulii dotarły do Stanów Zjednoczonych, Walmart oświadczył, że zakład Tazreen Fashion od dawna nie figurował na liście jego dostawców. Kilkanaście dni później w internecie pojawiły się jednak zdjęcia i skany dokumentów ocalałych z pożaru, świadczące o tym, że aż pięć z czternastu linii produkcyjnych feralnej fabryki niemal do jej ostatnich chwil pracowało dla Walmartu. Przyciśnięty do muru gigant najpierw tłumaczył, że nic o tym nie wie. Potem nieco zmodyfikował swoją wersję i utrzymywał, że zamówienia, które trafiły do Tazreen Fashion pod koniec istnienia fabryki, nie zostały złożone przez centralę koncernu.

Brzmi znajomo? Parę miesięcy później od powiązań z fabrykami w Rana Plaza w identyczny sposób usiłowało się wymigać kilka amerykańskich i europejskich producentów odzieży, w tym polska spółka LPP, po której w ruinach zawalonej fabryki pozostały metki marki Cropp.

(Marek Rabij, „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo”, W.A.B., Warszawa 2016)

Zobacz też: Moje etyczne zakupy – ubrania

Może przeczytasz także:

11 Responses to “„Hiperszwindel. Jak oszukują nas hipermarkety i wielkie sieci handlowe” – recenzja”

  • ja nie widzę żadnego zagrożenia dla hipermarketów, niektórzy w moim otoczeniu czczą biedronkę. Masowo znoszą badziewne zabawki dla siebie, bo przecież oszczędzają na innych produktach. Próby tłumaczenia, że to pozornie niska cena kończą się czułym spojrzeniem „ona jest nienormalna/ma paranoję”. Dzwonię kiedyś do koleżanki, że otworzyli mlekomat z PRAWDZIWYM mlekiem, cena atrakcyjna jak na prawdziwy produkt, a ona co robi? Przelicza na głos o ile droższy (chodziło o 50 groszy!) jest ten produkt niż w biedronce…

  • Hipermarkety i korporacje nie są problemem, one są EFEKTEM. Widzimy oczywiście tylko ten efekt i jeszcze nazywamy to kapitalizmem. A przyczyna powszechności hipermarketów (które są przecież droższe niż lokalne produkty!) i rozwoju korporacji to SOCJALIZM. To DOTACJE i specjalne ulgi dla gigantycznych biznesów pozwalają na to, że powstają monopole. Kapitalizm wyniszcza monopole. Więc warto zauważyć tą prostą rzecz- dopóki będziemy mieć państwo opiekuńcze, skomplikowane, niezrozumiałe dla ludzi podatki – będziemy mieć burdel.

    Jak ma rolnik ,który zapłaci połowę swoich przychodów na podatki konkurować z korporacją, która podatków płacić nie musi? (wiem, mam firmę, firmy nie płacą prawie ŻADNYCH podatków). Dopóki będziemy mieć mentalną biedę w głowach i brak demokracji – będą nami pomiatać, czy to politycy, czy hipermarkety, nie ma znaczenia.

    Od zarania dziejów lud się zbiera, by coś zmienić – i nawet jak mu się uda – szybko wraca stare, bo system jest zły. No i też nikt nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie i decyzje – stąd mamy m.in. podatki.

    • Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem Twój tok rozumowania. Socjalizm nie ma nic wspólnego z dotowaniem korporacji, przecież założenia socjalizmu są zupełnie odwrotne.
      Jestem jak najbardziej za podatkami i państwem socjalnym. Tylko pomyślanym rozsądnie. Dobrze przemyślane podatki i mądra redystrybucja dóbr sprawia, że państwo jest stabilne, klasa średnia silna i dotacje idą tam, gdzie trzeba.

  • Oh jakie to prawdziwe, że zawsze najważniejszy jest zysk, nie klient :)
    Sara ostatnio pisze o…Ikigai – czym jest i dlaczego jest takie ważne?My Profile

  • Marysia

    Hipermarkety dobrze się mają, powiem szczerze że ja lubię tam robić zakupy, wszytsko pod jedym dachem, wygoda jak nic!

    • Hipermarkety są wygodne, na tym polega ich moc przyciągania klienta. Mało kto się zastanawia, jaki koszt ponosi przez to, że takie sklepy działają.

  • Same hipermarkety mnie nie przeszkadzają, jeśli korzystamy z nich z głową, gorzej jednak z samą świadomością społeczną – jak długo jeszcze ludzie będą kupować polerowane chemicznie jabłka?
    Grzegorz Deuter ostatnio pisze o…Gdzie iść na randkę?My Profile

  • Myślę, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba z tego korzystać z głową. W mojej okolicy na przykład nie ma ani jednego sklepu osiedlowego. Są same sieciówki. Lewiatan, Żabka, Biedronka itd. Czy wyparły małe sklepy? Nie. Był mały sklepik, którego właścicielka po trzydziestu latach prowadzenia działalności poszła na emeryturę i nikt inny się tym nie zajął. Prosperował całkiem nieźle.
    Monika Jędrzejewska ostatnio pisze o…Rok z Jane Austen – etap 1.My Profile

  • Szkoda, że Książka wydana z takim.opóźnieniem. na pewno sporo sie w tym temacie zmieniło przez 10lat.
    Marta Kraszewska ostatnio pisze o…#KlasykaDlaSmyka po raz ostatniMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge