10 III2013

Greenwashing, czyli ekościema

by joanna

Dorzucam garść mojego specjalnego składnika: ekologicznego bulionu warzywnego bez ekstraktu drożdżowego. Bardzo trudno go było dostać. Nawet w sklepie z żywnością ekologiczną jest tylko bulion z ekstraktem drożdżowym, a to nowoczesne określenie glutaminianu w wersji greenwashing, czyli ekologia dla naiwnych. Ja, jako dobra matka, nie ścierpię glutaminianu w naszej kuchni.

Charlotte Roche, Modlitwy waginy, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2012

Czy spotkaliście się już z określeniem greenwashing? Ja nieoczekiwanie poznałam je dzięki cytowanej książce, którą czytałam już parę miesięcy temu. Z powieści Roche zapamiętałam dwie rzeczy: bohaterka ma spore problemy ze sobą, natomiast nie ma prawie żadnych z ekologią… Obiecuję, że do książki jeszcze wrócę, a dziś chcę się skupić na zjawisku nabijania w butelkę nieświadomych, a pełnych dobrej woli ekokonsumentów.

Ze zjawiskiem greenwashingu mamy do czynienia, odkąd powstał ruch ekologiczny, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Samo słowo pierwszy raz zostało użyte w 1986 roku przez Jaya Westervelta w artykule na temat hoteli, które pod przykrywką dbania o planetę prosiły klientów o rzadsze wymienianie ręczników.

Ileż to znamy podobnych przykładów, kiedy próbuje nam się wmówić, że jakieś rozwiązanie jest lepsze, bardziej ekologiczne? Choćby zmuszenie nas do zrezygnowania ze zwykłych żarówek na rzecz żarówek kompaktowych, które okazały się nie takie znowu przyjazne środowisku. Kiedy taka żarówka się stłucze (a to się zdarza), powstaje niemały kłopot z rtęcią. No więc jak to, wycofuje się termometry rtęciowe, a każe używać świetlówek z tym metalem?

greenwashing

Jeśli dobrze poszukamy, znajdziemy takich przykładów mnóstwo, najczęściej mniejszego kalibru. Samochody ekologiczne na prąd – to jedna z tych ekościem, które kwituję pustym śmiechem. Skąd się bierze prąd? Tylko 8% światowej energii pochodzi ze źródeł odnawialnych (elektrownie wiatrowe, wodne). W Polsce może być to około 10%. A więc nie łudźmy się, że samochód na prąd produkuje mniej spalin – on tylko produkuje je za pomocą elektrowni.

A wszystkie importowane warzywa i owoce, zwłaszcza te certyfikowane? Mam podwójne wątpliwości. Po pierwsze, jak można uznawać za ekologiczne towary, które pokonują tysiące kilometrów za pomocą samochodów i samolotów? Po drugie, chciałabym wiedzieć, w jaki sposób się je transportuje, czy faktycznie nie używa się żadnych nieekologicznych sposobów na zapewnienie im świeżości? Jeśli ktoś zna odpowiedź, niech nie milczy. Oczywiście, kupuję ekologiczne produkty importowane, ale bardzo rzadko świeże – przede wszystkim produkty paczkowane, bo nie wszystko u nas rośnie, a czasem trzeba urozmaicić dietę. Zawsze jednak pamiętam, że moim ideałem jest hasło KUPUJ LOKALNIE, KUPUJ SEZONOWO.

No i jeszcze są kosmetyki. Choćby chusteczki dla niemowląt – na opakowaniu jest napisane, że nie zawierają np. oleju mineralnego. Matka się cieszy i wkłada paczkę do koszyka. Tymczasem okazuje się, że może parafiny w nich nie ma, ale są parabeny i PEG-i. Jeszcze lepsze są etykiety informujące o braku składnika, który nie ma prawa się znaleźć w środku. Nie mówiąc o oszukiwaniu wizualnym – jaja z numerem 3 opatrzone obrazkiem kury chodzącej po polu, mleko UHT z wizerunkiem krowy na łące itp. Ponieważ przeciętny konsument nie wie, jak powstaje jedzenie, nabiera się na te etykiety i kupuje podrobiony pokarm produkowany w fabryce jaj czy mleka.

Jak już wielokrotnie pisałam, tylko wiedza daje nam możliwość prawdziwego wyboru. Kupujesz kotlet wieprzowy, a zjadasz konia. Kupujesz parówkę cielęcą, a wcinasz tłuszcz wieprzowy. Kupujesz ser żółty i jesz olej palmowy. Część z tych produktów ma taki skład w świetle prawa! Co więc robić? Czytać etykiety, sprawdzać, pytać, a przede wszystkim nie kupować produktów gotowych. I nie nabierać się na każde ekohasło z reklamy, bo w reklamie chodzi o to, żebyś kupił, co wciskają, a dodatkowo uwierzył, że pomagasz środowisku.

Może przeczytasz także:

9 Responses to “Greenwashing, czyli ekościema”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge