18 V2014

7 moich karygodnych błędów żywieniowych

by joanna

7 moich karygodnych błędów żywieniowych w karmieniu 18-miesięcznego dziecka

Przeczytaj: Rozmowy o żywieniu – dzieci karmione piersią w 2. i 3. roku życia

Przygotowuję się powoli do udziału w panelu dyskusyjnym podczas spotkania Mlekoteki w warszawskim Klubie Mam na Ursynowie 30 maja (więcej informacji tu). Będę mówić o tym, jak praktycznie wygląda karmienie dziecka z alergiami i nietolerancją pokarmową po 6. miesiącu życia (moją rozmówczynią  będzie Agata Aleksandrowicz – Hafija, a rozmowę będzie moderowała Justyna Antonik). Nie jestem dietetykiem, ale z powodu naszych problemów z alergiami śledzę z uwagą różne pomysły na diety i sposoby odżywiania małych oraz dużych ludzi.

Chciałam sprawdzić, jakie są najnowsze polskie zalecenia dotyczące karmienia dzieci w wieku 1–3, ponieważ moje dzieci jedzą tak, jak mogą. Czysta ciekawość skłoniła mnie do porównania wskazówek Instytutu Matki i Dziecka z moją wiedzą i doświadczeniem – matki i żony alergików. (Ten wpis dedykuję Mamie Alergika, której wiedza i doświadczenie przewyższają moje o 1000%).

poradnik_0

Kiedy zajrzałam do poradnika wydanego przez IMiD, mój mąż nie mógł się nadziwić, dlaczego tak głośno i często przeklinam? A ja na własne oczy przekonałam się, że ta instytucja, którą bardzo cenię za to, że ratuje dzieciom życie, w swoim wydawnictwie tak bezczelnie zaleca np. podawanie mleka modyfikowanego. Nie mówiąc już o wciskaniu kitu na temat mleka krowiego (już 20 lat temu było wiadomo, że mleko krowie szkodzi ludziom, a 2/3 populacji ludzkiej nie trawi laktozy; dziś można przywołać choćby badania T. Campbella).

Przejrzałam polską sieć i ze smutkiem odkryłam, że nie ma wiarygodnie przygotowanej informacji na temat diety dziecka karmionego piersią w drugim i trzecim roku życia. Nie mówiąc o tym, że nie ma nigdzie informacji, jak komponować posiłki dla malutkiego alergika. Pierwszą jaskółką – jednakże daleką od ideału – jest książka „Zdrowy maluch” M. Sikoń i M. Skowron, przedstawiający dietę wegetariańską dla najmłodszych. Wiem, że Mama Alergika przygotowuje swoją książkę kucharską i czekam na nią z niecierpliwością!

Po przeczytaniu poradnika wydanego przez IMiD postanowiłam, że przyznam się do moich największych błędów żywieniowych, mimo których moje dzieci rosną piękne, silne i mądre.

1. Nie karmię dziecka mlekiem modyfikowanym ani nabiałem mlecznym*. Karmię piersią dziecko, które chodzi i zaraz zacznie mówić.

poradnik1

Ja, mój mąż i starszy syn mamy udokumentowaną nietolerancję białka krowiego i koziego, w każdej postaci. Jakie są szanse, że czwarte z nas ma inne uwarunkowania?

Wszelkie sugestie, żeby odstawić młodego od piersi, odpieram argumentem, że nie mam mu co dać w zamian (tzn. mogłabym podawać mu mleko kobyle lub wielbłądzie, ale proszę mi powiedzieć, po co???).

* Na samym dole tekstu znajduje się lista przykładowych produktów z podaną zawartością wapnia w 100 g.

2. Karmię dziecko w nocy, ponieważ je kocham i wiem, że tego potrzebuje.

poradnik6

Nocą moje mleko ma inny skład, bardzo ważny pod względem składników wpływających na rozwój mózgu (jest tłustsze). Według ekspertów utrwalam złe nawyki żywieniowe (chyba że chodziło tylko o mieszankę mleczną? Nie wiadomo).

3. Nie daję dziecku jajek (pół żółtka wtedy, całe żółtko kiedy indziej itp.). Nie liczę kalorii, nie sprawdzam, ile zjadło, nie mierzę wartości poszczególnych składników. Jestem za BLW.

poradnik3

Moje dzieci dostają czerwonych plam na twarzy od kontaktu z jajkiem, niemal natychmiast po zjedzeniu kawałka. Mam w nosie wszystkie tabele i zalecenia typu „tyle a tyle miligramów wapnia dziennie”.

90 lat temu za pomocą (dość nieetycznego) eksperymentu udowodniono, że jeśli dziecku pozwolimy jeść to, co chce (pod warunkiem podsuwania mu nieprzetworzonej żywności), to ono z głodu nie zginie (patrz link). Udowodniono, że każde dziecko dobiera sobie menu indywidualnie, zgodnie ze swoim upodobaniem, ale i potrzebą oraz uwarunkowaniami np. alergicznymi. Dzieci są mądrzejsze, niż chcielibyśmy w to wierzyć.

Wszystkie wskazówki typu „dwie szklanki mleka dziennie” uważam za chybione i szkodliwe. Nie każde dziecko pije mleko, nie każde musi pić mleko, a jeśli jest karmione piersią, to mierzenie ilości spożytego pokarmu byłoby jakimś kuriozum.

4. Nie uważam, żeby produkty zbożowe były najważniejsze w diecie. Najważniejsze są warzywa.

poradnik2

Węglowodany są bardzo ważne i muszą być wysokiej jakości, dlatego sama piekę chleb, tylko na zakwasie, a jeśli kupuję, to sprawdzony, bez dodatków, na zakwasie. Oprócz tego, że nasza rodzina jest uczulona na drożdże, to dzięki zakwasowi rozkładane są szkodliwe kwasy fitynowe (zawarte w ziarnach zbóż),  prawdopodobna przyczyna złego wchłaniania m.in. wapnia z pożywienia. Są pewne przesłanki mówiące o tym, że to drożdże w chlebie, a nie brak witaminy D3 w pożywieniu spowodowały epidemię krzywicy w XIX wieku (źródło, M. Konarzewski, „Na początku był głód”, s. 78-79, Warszawa: PIW, 2005).

5. Nie podaję produktów gotowych, ze słoiczka.

poradnik4

Uważam, że jest to nabijanie rodziców w… słoiczek. Żaden gotowy posiłek, choćby ugotowany z najczystszych warzyw, owoców i zbóż, nie dorówna domowemu, przygotowanemu ze świeżych produktów.

Moje dzieci zresztą nie lubiły słoiczków. Starszemu podawałam, młodszy dostał raz i od razu pokazał, co o tym myśli.

Ciekawa rozmowa na temat wartości dań w słoiczkach: http://dziecisawazne.pl/odwiedzamy-fabryke-gerbera/

6. Nie suplementuję witaminy D.

poradnik5

Jeśli trzeba, podaję starszakowi tran na odporność. Młodszy dostaje witaminę D w naturalnej postaci dzięki mojemu mleku i swojej diecie.

Zobacz: Witamina D – wielki kit?

7. Nie wierzę, że jakiekolwiek standardy są dobre dla wszystkich.

Nie wierzę w odgórne normy, tabelki, przedziały liczbowe. To wszystko jest zrobione dla ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia, że fast food szkodzi, a cukier tuczy. Staram się jednak sięgać wzrokiem trochę dalej.

Patrzę na moje dzieci i widzę, co im służy, a co nie. Nie daję pochopnie suplementów diety, nie ufam lekarzom, którzy lubią eksperymentować na dzieciach („Proszę sprawdzić, może mu już ta alergia minęła?”). Wierzę w zdrową, prostą dietę opartą na świeżych produktach, najchętniej lokalnych. Wiem, że alergicy nie mogą jeść wszystkiego bezkarnie. Wiem, że nikomu nie zależy na zdrowiu moim i moich dzieci bardziej ode mnie.

 

Jako dodatek zamieszczam przykładowe dzienne menu dla moich chłopców.

Przykładowe menu moich alergików (u młodszego wszędzie należy dodać: pierś na żądanie)

Śniadanie:

  • kanapki: chleb żytni lub orkiszowy (mąka razowa lub z pełnego przemiału), na zakwasie, humus, rzodkiewki
  • kubeczek mleka owsianego lub woda

Drugie śniadanie:

lub

  • kasza jaglana z mlekiem owsianym i karobem i opcjonalnie rodzynkami
  • woda, opcjonalnie raz na tydzień sok z ekologicznych pomarańczy (sprawdzonej firmy)

Obiad:

  • opcjonalnie zupa: wywar z warzyw i kombu, makaron ryżowy lub pszenny, warzywa zmiksowane lub czysty wywar / zupa krem z kaszą jaglaną
  • drugie danie: kasza gryczana (młodszy) / kasza jęczmienna łamana / makaron pszenny / makaron orkiszowy / ziemniaki gotowane lub pieczone / bataty gotowane na parze
  • pieczona pierś indyka lub kurczaka w ziołach i z oliwą / pieczony schab wieprzowy / falafele z kaszą jaglaną / pieczona ryba z pewnego źródła (sum, pstrąg)
  • warzywa sezonowe – kapusta, pomidory, sałata, topinambur, ogórek zielony
  • woda

Deser:

  • suszone daktyle / suszone figi / suszone morele / świeże owoce sezonowe dozwolone w diecie (winogrona, melony, morele, brzoskwinie, truskawki) / orzechy nerkowca

Kolacja:

  • kanapeczki z pieczonym schabem i masłem klarowanym (pieczywo jak do śniadania), oliwki, szczypiorek
  • woda

W menu nie ma: produktów mlecznych, soi, jajek, kakao, jabłek, bananów, ciemnych owoców, drożdży, pietruszki, buraków, dyni, fasoli, migdałów, wołowiny, cukru, miodu, większości ryb. Sezonowo – gdy pylą brzozy – nie ma także m.in.: ziemniaków, marchewki, selera, moreli, brzoskwini (ale to nie jest sezon ani na świeże morele, ani na brzoskwinie), mango.

Przeczytaj: Dlaczego nie trzeba pić mleka? Wapń jest wszędzie!

 

Może przeczytasz także:

4 Responses to “7 moich karygodnych błędów żywieniowych”

  • Poruszyłaś trudny obecnie temat. Myślę, że większość mam jest skołowanych co podawać, czego nie, czy szczepić czy nie, co z suplementacją? Zgłębiasz wiele tematów, czytasz, pytasz i sprawdzasz stąd inna świadomość. Czy ja wiem więcej? Przyznaję, że sama często nie wiem już kogo słuchać. Mam jednak większe doświadczenie z dziećmi, wrodzoną intuicję i nabytą ostrożność i stąd pewnie moja większa wiedza:)
    Odżywianie alergika jest bardzo indywidualne i trudne. Wcale nie łatwo jest zdiagnozować przyczynę reakcji u naszych dzieci. Stała obserwacja to jak praca detektywa. Nie da się diety alergika prowadzić w oparciu o ogólnie dostępne normy, wytyczne, zalecenia. Każdy alergik powinien być dodatkowo pod opieką dietetyka, ale wiadomo jak to jest w praktyce. Lekarze alergolodzy raczej nam w tym nie pomogą. Ja zwykle słyszę, „na temat diety pani więcej ode mnie”. To mama głównie doucza się w tej kwestii, szuka, pyta, testuje. Mój syn też nie ma podawanej witaminy D. Zalecono mu ją bez sprawdzenia jej poziomu. Zrobiłam badania i jest w normie. Jestem jednak czujna i w okresie powakacyjnym znów zrobię pakiet badań aby sprawdzić czy kolejne ograniczenia w diecie nie przyczyniły się do niedoborów. Nauczyłam się, że wiele produktów powszechnie uznanych za niezbędne w diecie da się zastąpić bardziej cennymi i wartościowymi. Trzeba tylko nie dać się zaszufladkować i porzucić stare nawyki. Patrząc na menu Twoich dzieci dodałabym jeszcze odżywcze zielone koktajle na drugie śniadanie (jarmuż, sałata, avocado, ogórek), trochę więcej ciemnych warzyw jak czerwona kapusta, cebula czerwona, także olej z ogórecznika (ale ten chyba stosujesz), olej lniany, czarnuszkę, mak, sezam jeśli możecie. Na obiad pełnoziarnisty ryż, komosa ryżowa. Czy czerwone fasole też odpadają?
    Chyba jedynie co do karmienia w nocy mam odmienne zdanie. O ile przy maluchach karmiłam na zawołanie to jednak u starszych dzieci intuicyjnie uznałabym noc za czas regeneracji organizmu, pozbawiony karmienia. Dzieci sięgają po pierś mamy w nocy głównie z powodu potrzeby bliskości:)
    Mama Alergika ostatnio pisze o…Babeczki Bezglutenowe Iwony z serii Wasze MAGiczne PrzepisyMy Profile

    • Dzięki za obszerny komentarz! Starszy syn od niedawna pije ze mną koktajle – ale nie wiem, czy to będzie stały punkt programu. Jego ulubiony to taki na bazie ogórka zielonego, niestety nie może pietruszki, więc daję np. bazylię albo listki kolendry, obowiązkowo siemię lniane (fajne są pestki dyni, ale J. nie może). Czerwoną cebulę dodaję do zupy :) A sałatę jemy ciągle, kochamy!
      Wiadomo, dałam taki skrócony spis potraw, kiedyś usiądę i napiszę tygodniowy przegląd naszych garnków. No i piszę właśnie tekst na temat diety 2- i 3-latka karmionego piersią, z pomocą dietetyka :)

  • Katarzyna

    Witam,
    Czytałaś może książkę Bożeny Żak Cyran o żywieniu dzieci, a także kobiet w ciązy i mam karmiących? polecam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge