Koniec lodu

Dahr Jamail, „Koniec lodu” – nie przegapcie tej książki!

„Koniec lodu. Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej” Dahra Jamaila to książka, której przeczytanie (czy raczej przeczołganie się przez te wszystkie podane fakty) powinno być obowiązkowe, tu i teraz. Mam jednak duże obawy, że lektura ta przejdzie niezauważona. Nie podbije list bestsellerów i za parę miesięcy nikt o niej nie będzie pamiętał. Dlaczego? Dlatego że jest cholernie trudna i męcząca. Komu chce się czytać prawdę o ginącej planecie, jaką znamy?

Po książkę sięgnęłam z nadzieją, że obietnica zawarta w tytule zostanie spełniona i „Koniec lodu” rzeczywiście przyniesie mi ulgę i podpowie sens w uczestniczeniu w agonii cywilizacji człowieka. Nie mamy wyboru, nie mamy ucieczki, nie zdążymy przenieść się na Marsa ani rozwinąć nowoczesnych technologii (które przepowiada Harari w swojej trylogii o człowieku). Możemy tylko się zastanawiać, kiedy nastąpi ostateczna katastrofa – bo ona już się zaczęła, ale to dopiero początek. I wiemy o tym od dawna – patrz:

„Szóste wymieranie” – żyjemy w antropocenie

Książka nie przyniosła mi natychmiastowej ulgi, gotowego rozwiązania ani pocieszenia. Dała mi natomiast do myślenia i – chyba – pomogła w zapoczątkowaniu procesu akceptacji status quo. Oraz tego, że każdy ma prawo przeżywać koniec świata po swojemu.

Koniec lodu, koniec koralowców, koniec lasów

Dahr Jamail napisał książkę bardzo trudną z kilku powodów. Po pierwsze, nie owija w bawełnę i dostajemy na tacy wszystkie najważniejsze fakty o tym, co dzieje się z naszą planetą. Jest tego sporo. Nieodwracalne topnienie lodowców. Rozmarzanie wiecznej zmarzliny. Podnoszenie się wód oceanicznych, ocieplanie się i zakwaszanie tych wód. Uwalnianie się metanu (gazu cieplarnianego), uwięzionego do tej pory w lodzie. Umieranie lasów, umieranie koralowców. Wszystko to możemy zobaczyć na własne oczy już dziś, choć skutki będą nadchodzić stopniowo.

Jesteśmy świadkami bezpowrotnej utraty lodowców. Grenlandia, fot. Ewa Klimont, 2016 r.
Jesteśmy świadkami bezpowrotnej utraty lodowców. Grenlandia, fot. Ewa Klimont, 2016 r.

Po drugie, choć znajdziemy tu elementy reportażu (Jamail był między innymi korespondentem wojennym w Iraku i ma reporterskie zacięcie), to nie jest to reportaż. Nie przeczytamy tej książki szybko, jeśli ta lektura ma mieć jakiś sens. Trzeba skupienia, żeby pojąć, co my właściwie mamy przed sobą – a jest to kronika powolnej śmierci. Uzmysłowienie sobie, że czytam o sobie i swoich dzieciach, sprawiało, że miałam mdłości i najczarniejsze myśli. Ale czytałam dalej.

Po trzecie, mamy tu wypowiedzi naukowców z danymi, których pewnie tak łatwo nie zapamiętamy, ale które warto sobie gdzieś zanotować i pokazać nieprzekonanym, jak daleko już zaszliśmy w kierunku końca świata.

Po czwarte – co pewnie było dla mnie najtrudniejsze jako osoby zmagającej się z depresją – ta książka odbiera nadzieję. Autor robi to z premedytacją i pewnie nie zepsuję Wam lektury, pisząc, że Jamail każe nam tę nadzieję porzucić, żeby poradzić sobie z tak skrajną sytuacją.

Jakkolwiek potężna byłaby zeszłoroczna eksplozja zainteresowania kryzysem klimatycznym głównie dzięki heroicznej pracy Extinction Rebellion i młodzieżowych strajków klimatycznych na całej planecie, tej mobilizacji w większość towarzyszy fałszywe przekonanie, że wciąż jeszcze mamy czas, by powstrzymać kryzys – który przecież trwa w najlepsze*.

* Korzystałam z wydania elektronicznego, dlatego nie podaję numeru strony z cytatem.

Możemy podziwiać wysiłki Grety Thunberg, możemy protestować pod elektrownią w Bełchatowie, możemy naciskać na polityków i wielkie korporacje, możemy oszczędzać wodę, prąd, nie jeść mięsa i jeździć wszędzie rowerem, a i tak nie zatrzymamy zmian, które może za 30 lat, może za 80, zamienią naszą planetę w zasłużone dla naszego gatunku piekło. Tylko że żaden inny gatunek nie zasłużył na to, żeby cierpieć razem z nami!

Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej

O tej książce rozmawiałam z kilkoma osobami – dzieliłam się swoją ponurą refleksją i o dziwo, dostałam w odpowiedzi słowa dużej otuchy. Każdy ma prawo przeżywać koniec świata po swojemu – czy to będzie złość, smutek, rezygnacja czy próba ratowania, czego się da, na wszystko jest miejsce. Ważne, aby dać sobie wolność do przeżywania tych uczuć i znalezienia sensu w obserwowaniu niespotykanych dla człowieka zmian w przyrodzie. Pytanie, które się nasuwa, czy powinniśmy jednak przedłużać gatunek, skoro nasz koniec jest pewny?

– Podjęłam osobistą decyzję, żeby nie mieć dzieci, bo nie widzę dla nich przyszłości. Nie sądzę, żebyśmy wygrali tę bitwę. Myślę, że to już koniec.

– mówi Rita Mesquita, naukowczyni badająca Amazonię, cytowana przez Jamaila. Bardzo ważny dla mnie cytat – bo świadomie zostałam matką dwóch synów. I to ich przyszłość jest dla mnie najważniejsza.

„Koniec lodu. Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej”
„Koniec lodu. Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej”

W obliczu katastrofy dominuje we mnie potrzeba zapewnienia moim dzieciom jak największej ilości wrażeń, żeby wiedziały, jak świat wygląda dziś: niech doświadczają tego, co wciąż mamy, niech korzystają i cieszą się z piękna przyrody, póki jest. To myślenie o dzieciach przejawia się też  drugiej, bardzo silnej potrzebie, nauczenia ich, jak przetrwać w zmieniającym się świecie i daniu im narzędzi do poradzenia sobie w bardzo trudnych warunkach. Skoro mam dzieci w pewnym sensie skazane przeze mnie na życie na umierającej planecie, to moim obowiązkiem jest zapewnienie im przetrwania.

Na pewno nie zrezygnuję z dążenia ograniczenia wpływu na naszą planetę. Może i nie ma nadziei, ale nie ma też przyzwolenia na to, by degradować bezkarnie nasz świat. Areta Szpura >> napisała książkę „Jak uratować świat”, a ja myślę, że tu trzeba ratować siebie i po prostu być przyzwoitą_ym.

Dahr Jamail, „Koniec lodu. Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej”

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2020

Gdzie kupić: lista sklepów – książka papierowaebook

Tekst zawiera linki afiliacyjne

Może przeczytasz także:

Slow fashion

Czytam stare książki: „Slow fashion. Modowa rewolucja”

Wcale nie mam ochoty pokazywać mojej szafy, ale... może będzie to motywujący kop w zadek,
„Dojrzewanie. O czym chłopcy muszą wiedzieć?”

Czytam stare książki: „Dojrzewanie. O czym chłopcy muszą wiedzieć?”

Czy wiek 10 lat to za wcześnie, żeby w książce przeznaczonej dla Twojej płci i
Soft Moon Ultra Comfort

Jak dobrze czuć się z miesiączką?

Czy można dobrze czuć się z miesiączką? Zwłaszcza gdy okres przebiega w sposób zakłócający nasz

8 thoughts on “Dahr Jamail, „Koniec lodu” – nie przegapcie tej książki!”

  1. Tak, trudno zachować nadzieje w obliczu katastrofy ekologicznej. I zgadzam się z Toba, ze pojawienie się w naszym życiu dzieci sprawia, ze inaczej patrzymy na świat, to ich przyszłość jest dla nas najważniejsza. Dlatego robię, co mogę, żeby ograniczyć mój negatywny wpływ na środowisko. Pozdrawiam!

  2. Wszystko co uczula nas na ten temat, ma ogromna wartosc dla ludzkosci, dla przyszlych pokolen i to jest inwestycja w przyszlosc (moze co nieco stojaca pod znakiem zapytania) naszej planety. Pozdrawiam serdecznie Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge