„Zdrowa lekkość brzucha” – pożegnanie wzdęć. Recenzja

Czy wiecie, że kobiety częściej cierpią z powodu dolegliwości jelitowych niż mężczyźni? Wcale nie dlatego, że się gorzej odżywiają, ale dlatego, że kobieca budowa w pewnym stopniu przyczynia się do utrudnienia swobodnego przepływu treści przez trzewia. Dodatkowo cykl miesięczny ze zmiennym poziomem hormonów wpływa na to, czy trawienie jest spowolnione, czy przeciwnie – przyspieszone.

Jednym słowem trawienie u kobiet napotyka więcej trudności niż u mężczyzn, ale… To nie oznacza, że mamy cierpieć z powodu wzdęć i wymawiać się płcią. Wręcz przeciwnie. Dzięki takim książkom, jak „Zdrowa lekkość brzucha” Robynne Chutkan (autorki świetnych „Dobrych bakterii”) możemy poznać najczęstsze (oraz mniej popularne) przyczyny wzdęć i skorzystać z porad ułatwiających życie.

zdrowa_lekkosc_brzucha_1

Robynne Chutkan jest amerykańską gastroenterolożką, mającą wieloletnią praktykę w pomaganiu ludziom cierpiącym na problemy gastryczne. Dzięki swojej dociekliwości i otwarciu na wiedzę znalazła sposób na niejedną dolegliwość swoich pacjentów, którzy często trafiają do niej po bezowocnym i powierzchownym leczeniu przez innych lekarzy.

Antybiotyki to śmierć

Nie bez przyczyny w kolejnej książce, którą opisuję na blogu, pojawia się ostrzeżenie przed antybiotykami. Ich zgubny wpływ na pożyteczną florę bakteryjną często niesie za sobą szkody w organizmie, których naprawianie może zająć lata – o ile wiemy, co robić. Lek ratujący życie stał się rutynowym środkiem na wszystko, a za chwilę okaże się bezużyteczny w walce z groźnymi bakteriami, które są coraz bardziej odporne na antybiotyki.

Naruszony mikrobiom to jedno z poważniejszych i wciąż mało poznanych schorzeń. Trochę wiadomo, jak sobie pomóc, ale badania wciąż są dopiero na początku drogi. Kto wie, może XXI wiek będzie wiekiem pożytecznych bakterii?

zdrowa_lekkosc_brzucha_2

Jelito kobiece

W kobiecym układzie pokarmowym występują istotne różnice anatomiczne w porównaniu do męskiego, tłumaczące, dlaczego wzdęcia stanowią dla nas tak duży problem. (s. 35)

Choćby taka informacja, że kobiece jelito jest dłuższe o 10–12 cm (być może, aby zwiększyć wchłanianie płynów podczas ciąży), zazwyczaj nie jest powszechnie znana. A gdy dodamy jeszcze zagęszczenie narządów w miednicy (macica, jajniki, jajowody…) oraz m.in. mniejszą predyspozycję do posiadania umięśnionego brzucha, który trzyma jelita w ryzach, co ułatwia skręcanie się jelit, niestety otrzymujemy zaparcia, wzdęcia i inne dolegliwości dręczące szczególnie kobiety. Chutkan pisze też m.in. o tzw. jelicie wenusjańskim, poskręcanym w chińskie S, która to przypadłość może nieźle uprzykrzyć życie.

Dieta, cukier i słodziki

Sposób odżywiania to jedna z podstawowych spraw, która powinna zostać zbadana, jeśli skarżymy się na wzdęcia.

Z pozytywnym zaskoczeniem zaobserwowałam, że odkąd nie jem glutenu, jedna z dolegliwości, która dzięki diecie bg po prostu zniknęła, to wzdęcia (oczywiście nie tylko gluten je powoduje, mam też np. nietolerancję laktozy, to jednak dość popularna przypadłość). Bywa, że przyczyną gazów i wzdęć jest nietolerancja polegająca na braku enzymów trawiennych rozkładających np. cukier mleczny na cukry proste, przez co takim niestrawionym pokarmem „zajmują się” bakterie w jelicie grubym i produkują przy tym uciążliwe gazy. Ale również inne słodkie dodatki do żywności, takie jak ksylitol, mannitol, sorbitol, erytrytol, które tylko w niewielkim stopniu są wchłaniane w jelicie cienkim, w jelicie grubym są poddawane obróbce bakterii w jelicie grubym i mogą wywołać wzdęcia.

Robynne Chutkan uważa, że lepiej zjeść od czasu do czasu zwykły cukier niż któryś z wyżej wymienionych alkoholi cukrowych. Kto wie, może ma rację.

Pasożyty, stany zapalne, jelito nieszczelne…

Przyczyn złego samopoczucia związanego z trzewiami może być naprawdę sporo. W dużej mierze od spostrzegawczości samego cierpiącego i wsparcia bystrego lekarza zależy, czy uda się dociec, co naprawdę dzieje się w jelitach. Autorka „Zdrowej lekkości brzucha” przyznaje, że często kolonoskopia – dość inwazyjne badanie, zalecane zazwyczaj w ostateczności – nie daje odpowiedzi, co jest nie tak. Zaparcia mogą być wywoływane równie dobrze złą dietą, co problemami psychicznymi na tle traumy z dzieciństwa (co bywa ciężkim obciążeniem, wymagającym terapii).

Czy wyobrażacie sobie polskiego lekarza „od brzucha”, który podczas wizyty mówi: „A czy w dzieciństwie wstydziła się pani korzystać z obcej toalety? Może potrzebuje pani psychologa”. Bo ja nie bardzo (obym się myliła). Może jednak w Polsce istnieje jakiś program leczenia zaburzeń psychicznych związanych z wypróżnianiem? Refundowany?

zdrowa_lekkosc_brzucha_3

Dlatego właśnie książki takie jak „Zdrowa lekkość brzucha” amerykańskiej gastrolożki są naprawdę potrzebne. Rozumiem żarty z „doktora Google’a”, ale z drugiej strony sama dowiedziałam się więcej z samodzielnie przeczytanych poradników niż od większości napotkanych lekarzy specjalistów.

Co jeść, co pić, a czego nie?

Chutkan na kilkunastu stronach wymienia rodzaje pożywienia, które radziłaby skreślić z jadłospisu, częściowo na wszelki wypadek (tak jak żywność GMO z powodu wciąż nieznanych skutków długoterminowego spożywania produktów modyfikowanych genetycznie). Ciekawe, że obok soi (w tym mleka sojowego – jako pożywienia wpływającego na gospodarkę hormonalną człowieka) znalazła się kombucha, napój uważany za prozdrowotny, wytwarzany dzięki fermentacji grzybka japońskiego (gatunku drożdży).

Do całkowitego wykluczenia z jadłospisu, przynajmniej na jakiś czas, Chutkan proponuje: soję, sztuczne słodziki, przetwory mleczne, alkohol, cukier. Namawia za to do zwiększenia ilości zielonych warzyw, w tym spożywania zielonych koktajli, picia dużej ilości wody, ewentualnie herbatki z kopru włoskiego. Autorka podaje menu na 10 dni, dzięki któremu można odzyskać lekkość brzucha (w końcu podtytuł książki brzmi „10-dniowy plan uwolnienia się od wzdęć, toksyn i trawiennego balastu”), jednak wg mnie 10 dni to dopiero początek. Cieszę się, że autorka – doktor medycyny – zwraca uwagę na tak różnorodne możliwości wsparcia swojego organizmu – w tym ćwiczenia fizyczne, terapia psychologiczna, dieta, a dopiero na samym końcu leki.

zdrowa_lekkosc_brzucha_4

Wiem dzięki swoim poszukiwaniom, że lektura podobnych poradników może naprawdę zbliżyć nas do indywidualnej drogi najlepszego odżywiania. Uważam, że każdy z nas ma nieco inne (choć podobne) potrzeby żywieniowe, dlatego nie wierzę w uniwersalne diety. A jeśli dręczy nas wzdęcie, zatwardzenie, ból brzucha po posiłku czy inna powtarzająca się dolegliwość związana z trzewiami, bardzo możliwe, że lektura „Zdrowej lekkości brzucha” przybliży nas do odpowiedzi, co naprawdę dzieje się w naszych jelitach.

dobre_ksiazki_w1

Robynne Chutkan, „Zdrowa lekkość brzucha”, wyd. Feeria, Łódź 2016, do kupienia w księgarni internetowej www.dobreksiazki.pl (bezpośredni link do książki), cena 33,37 zł (cena okładkowa 37,90 zł)

Może przeczytasz także:

Woda perfumowana Fiilit. Czym są etyczne i certyfikowane zapachy?

Przez ostatnie lata odzwyczaiłam się od używania wód perfumowanych, nie nosiłam na sobie żadnych zapachów,

Książka „Nie śmieci” Julii Wizowskiej. Recenzja

„Nie śmieci” to książka Julii Wizowskiej, blogerki (Na nowo śmieci), której ponadprzeciętne zainteresowanie odpadami i

Mooncup, najbardziej uniwersalny kubeczek menstruacyjny

Mooncup powstał w 2002 roku i był pierwszym na świecie wielorazowym kubeczkiem menstruacyjnym z silikonu

9 thoughts on “„Zdrowa lekkość brzucha” – pożegnanie wzdęć. Recenzja”

  1. Na dobre trawienie polecam ograniczyć słodycze i picie naczczo
    Wodę z cytryną i łyżeczką prawdziwego miodu

  2. Mój sposób na dobre trawienie to nie tylko odpowiednia dieta, w której nie może zabraknąć mnóstwa różnorodnych warzyw i owoców, na których powinniśmy opierać nasz dzienny jadłospis. To także stosowanie odpowiednich przypraw ,dzięki którym ułatwimy naszemu organizmowi trawienie, popijanie w ciągu dnia wody i herbatek ziołowych. Nie mogę nie wspomnieć także o ograniczeniu stresów oraz co jest bardzo ważne i istotne spożywaniu posiłków w spokoju, dokładnie je przeżuwając. Ponieważ nie zapominajmy trawienie rozpoczyna się już w naszej buzi! Wspomnę jeszcze o nie spożywaniu na raz zbyt dużej ilości pokarmu, co także wpływa negatywnie i wydłuża okres trawienia. Pozdrawiam! :)

  3. Na dobre trawienie jest dobra woda z suszonych śliwek. Zalewasz je na noc wrzątkiem a rani wypijasz a także letnia woda z cytryną i szczyptą pieprzu cayenne. Pozdrawiam ciepło

  4. Każdy dzień zaczynam od wypicia ciepłej wody, następnie po 30 min zjadam kaszę jaglaną z różnymi dodatkami nie piję do posiłku dopiero ok godziny po. Spożywam naturalne probiotyki w postaci kiszonek. Zrezygnowałam z składników przetworzonych. Jem dużo warzyw oraz owoców. Dzień również kończę szklanką ciepłej wody.

  5. Dobre trawienie to ciała marzenie!

    Moja „pigułka” na lekki brzuch:
    1. O poranku – 30 min przed posiłkiem – cudowna mikstura: szklanka wody + sok z cytryny + łyżeczka octu domowej roboty + sok z kiszonych ogórków lub innych kiszonek
    2. Zawsze i wszędzie: delektowanie się jedzeniem :) czyli długie dokładne przeżuwanie i mieszanie jedzenia ze śliną, nawet zupy krem
    3. Kasza jaglana z bonusem: zawsze szczodrze sypię siemienia lnianego przy gotowaniu kaszy jaglanej. Picie kisielu z siemienia przyprawia mnie o mdłości, a w kaszy pięknie się ten kisiel ukrywa.
    4. Kolonizacja przyjazną florą: piję kefir na bazie mleka roślinnego, który sporządza mi grzybek tybetański
    5. Antybiotyki (fu!) omijam z daleka, nie biorę odkąd się dowiedziałam jaką pustynię potrafią nam urządzić.
    6. Świadoma dieta: jedzenie organiczne. Nie jem cukru i mleka krowiego, jestem w trakcie eliminowania z diety pszenicy. Piję świeże soki wyciskane z warzyw i owoców. Byłam na diecie dr. Dąbrowskiej – to był mega detox!
    7. Chciwość wiedzy: czerpię ją z różnych źródeł i ciągle odkrywam coś nowego, a Waszego bloga uwielbiam! Pozdrawiam i ściskam wirtualnie :)

  6. Mój sprawdzony sposób na dobre trawienie i lekki brzuch , to odpowiednie łączenie produktów, tz zestawianie produktów z grupy białkowej z produktami z grupy neutralnej i grupy węglowodanowej z produktami z grupy neutralnej. Bardzo mi to pomogło :) Nie mam wzdęć, zgagi i co dla mnie bardzo ważne waga poleciała w dół i tak sie trzyma , bez liczenia kalorii i prowadzenia dzienniczków. Codziennie rano wypijam pół szklanki ciepłej przegotowanej wody z dwona łyżeczkami błonnika witalnego. Codziennie zjadam jedno jablko, łacznie z pestkami. Gdy zdarzy mi się „zgrzeszyć” pomocny jest zmielony ostropest plamisty. Usuwa wzdęcia i uczucie pełności w żołądku.
    Piję też herbatkę z czystka :)

  7. Ja najzwyczajniej w świecie ograniczam produkty, ktore mi szkodzą ale czasami mam ochotę na np. białe pieczywo z masłem to jem, a wtedy to mi dobrze robią krople propolisowe. Poza tym nie zapominam o blonniku i o wodzie z cytryna

  8. Ojej widze, ze napisalam komentarz pod recenzja „Historii wewnetrznej”
    a teraz juz jest za pozno… A lasilam sie na ta ksiazke, po polsku, bo mam w niemieckiej wersji :)
    To nic, dziele sie moim sposobem na dobre trawienie – pelnowartosciowe jedzenie, bogate we wszystkie niezbedne dla organizmu skladniki.

    Jesli organizm bylby fabryka, to uklad pokarmowy przyjmuje towary i pozbywa sie smieci. Bedzie roznica w dzialaniu jesli zamiast konkretnych zamowien beda mu przychodzic tony pustego jedzenia, ktore trzeba przerobic w poszukiwaniu zamowionych skladnikow.
    I zajac sie tymi niepotrzebnymi, upchac po katach, wydalic… Gorzej jak w calym „rzucie na tasme” nie bedzie w ogole pozadanych skladnikow :P

    A teraz co sie dzieje w sprawnie dzialajacej fabryce? Substraty przychodza bogate w skladniki, ktorych potrzebujemy… jest mniej materialu do obrobki, pracowncy zrelaksowani, maja czas, zeby wykonac swoja prace dokladniej. Nie ma niepotrzebnego fermentu, raczej dobra atmosfera.

    A zainspirowala mnie do takiego podejscia dzika roza.
    Ponoc w medycynie ludowej kurowano dzika roza osoby z problemami trawiennymi, z jakos uposledzona praca jelit albo wyczerpanym po przewleklych chorobach, zeby wzmocnic organizm.
    A ja potwierdzam – juz jeden maly talezyk zupy z dzikier rozy syci

    I taki pomysl do sprawdzenia – osoby majace napady wilczego glodu tuz po jedzeniu – moze sie ojedli tak pustych kalorii, ze organizm chce wiecej, nawet kosztem smieci?

    Pozdrawiam :)

    1. Myślę, że sekret dzikiej róży tkwi w zawartości witaminy C, która jest niezwykle ważna w regeneracji naszego organizmu, w tym jelit. My pijemy sok z dzikiej róży (100%) w okresach, gdy odporność jest wystawiana na większą próbę, a także po prostu przy przeziębieniach :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge