01 XII2016

Wear.coop – odpowiedzialna moda made in Poland

by joanna

Wear.coop to miejsce, gdzie szyje się zgodnie z zasadami fair fashion. Ubrania stąd są wegańskie, częściowo z materiałów z odzysku, unikatowe i choć przynoszą zysk, mają dostępną cenę. Chcesz mieć pewność, że wspierasz etyczną, a zarazem oryginalną modę, wybierz polskie ubrania z warszawskiej spółdzielni.

Wear.coop - Ania Zawadzka i kurtka z tygrysim wnętrzem

Wear.coop – Ania Zawadzka i kurtka z tygrysim wnętrzem

Pracownia przy Rydygiera (wejście koło sklepu Społem) to miejsce, gdzie królują kobiety. Dziś są to cztery główne działaczki Spółdzielni Socjalnej „Zakład Ubierania Obywateli” – Ania, Dasia, Emilia i Kasia (kolejność alfabetyczna). O działalności spółdzielni, która trwa już ponad rok (w obecnej siedzibie od stycznia 2016 roku), warto mówić jako o przykładzie wielopłaszczyznowej inicjatywy o podłożu etycznym.

Wear.coop - pracownia przy Rydygiera 8 w Warszawie

Wear.coop – pracownia przy Rydygiera 8 w Warszawie

Wear.coop: transparentność i współdziałanie

Wszystkie wartości wyznawane przez członkinie spółdzielni wydają się równie ważne. To, że czują się odpowiedzialne za swoją działalność na poziomie rzetelnego rzemieślnictwa, widać w jakości ich ubrań i w tym, że zajmują się swoimi produktami od początku do końca same (jak mówią, w 99%, bo czasem współpracują z kimś zewnątrz, np. przy marketingu czy sitodruku).

– Chciałyśmy, aby nasze ubrania były naprawdę uszyte przez nas – opowiada Ania. – Nie zlecamy nikomu żadnych prac, wszystko robimy same. Proces powstawania ubrań całkowicie odbywa się w naszej pracowni, naszymi rękami, od projektu, przez szycie prototypu, odbijanie sitodruku, po wystawienie w sklepie internetowym.

Wear.coop - Emilia Oksentowicz zajmuje się m.in. robieniem zdjęć do sklepu internetowego

Wear.coop – Emilia Oksentowicz zajmuje się m.in. robieniem zdjęć do sklepu internetowego

Idee współdziałania, równej odpowiedzialności i równego zaangażowania, które przyświecały wszystkim założycielkom Wear.coop, narzuciły niejako formę spółdzielni. – Naszą potrzebą jest transparentność w działaniu, w dzieleniu się obowiązkami, w rozliczaniu się i podejmowaniu decyzji – mówi Ania. – Połączyłyśmy nasze siły, wieloletnie doświadczenia i umiejętności, żeby stworzyć nową markę, a jednocześnie stworzyć miejsce pracy, w którym będziemy czuły, że jesteśmy na swoim miejscu.

Wear.coop jest więc marką, za którą nie stoi firma wyzyskująca pracowników, ale grupa utalentowanych kobiet z konkretną wizją, jakich granic nie przekroczą. Ich etyka zawodowa dotyczy również surowców, z których szyją ubrania i akcesoria.

Wear.coop: dziewczyny przy pracy

Wear.coop: dziewczyny przy pracy

Weganizm i recykling

– Używamy materiałów wegańskich i z recyklingu. Wybór tkanin jest swego rodzaju kompromisem – mówi Ania. – Nie chcemy, aby nasze ubrania miały wygórowane ceny, dlatego zamawiamy bawełnę z certyfikatem Oeko-Tex, a nie organiczną. Odzyskujemy też materiały ze starych ubrań, które zdobywamy różnymi drogami. Mamy ich pokaźny zapas, ale jeśli ktoś chciałby nam przekazać jakieś ubrania do recyklingu, to jak najbardziej zapraszamy.

Wear.coop - fragment zapasów tkanin z odzysku

Wear.coop – fragment zapasów tkanin z odzysku

W naszych ubraniach wstawki recyklingowe są unikatowe – dopowiada Emilia. – Dzięki temu każda sztuka ma swoje niepowtarzalne wykończenie, to są naprawdę pojedyncze egzemplarze.

Pytam Emilii, czy użyłaby materiału z recyklingu, jeśli byłby pochodzenia zwierzęcego.

– Raczej nie. Zdarzyło się nam odmówić komuś, kto chciał, aby obszyć mu kaptur kurtki futerkiem. Po to mamy jasne zasady, że nie używamy skór czy futer, żeby nie musieć się zastanawiać nad taką możliwością – wyjaśnia Emilia.

Wear.coop: ciepły kaptur na zimę, każdy egzemplarz jest unikatowy

Wear.coop: ciepły kaptur na zimę, każdy egzemplarz jest unikatowy

Na każdą figurę

Ceny, w jakich można kupić np. koszulki z sitodrukem, nie są wygórowane, choć na pewno różnią się od tych z sieciówek.

Staramy się adresować nasze ciuchy do szerokiego grona odbiorców, do tych osób, których nie stać na drogie ekskluzywne ekomarki – mówi Emilia. – Nasze ubrania projektujemy i szyjemy same, powstają w małych seriach, ale przy tym staramy się pogodzić opłacalność z dostępnością.

Wear.coop

Wear.coop

– Takie akcje, jak szycie ubrań związane z Czarnym Protestem, były na granicy opłacalności, choć zarzucano nam, że zarabiamy na tym nie wiadomo ile – dodaje Ania. – Jednak czujemy, że czasem musimy po prostu promować idee, w które wierzymy, nawet gdy ledwo zwracają nam się koszty. To jest nasza misja.

– Dodatkowo szyjemy na miarę – jeśli ktoś ma nietypową figurę, dopasujemy ubranie do wymiarów i w miarę możliwości do indywidualnych życzeń – mówi Emilia, a potwierdzenie łatwo znaleźć na stronie sklepu, gdzie modele i modelki prezentujące ubrania nie przypominają chudzielców z większości reklam i magazynów modowych. To chyba jeden z niewielu polskich sklepów w sieci, gdzie nie stawia się na rozmiar „0” i jeden typ urody.

Wear.coop: pracownia

Wear.coop: pracownia

W planach spółdzielni jest podbój zachodnich sąsiadów.

– Chcemy zacząć sprzedawać nasze rzeczy w Niemczech i Wielkiej Brytanii, ciągle pracujemy nad naszym sklepem internetowym, aby mieć możliwość łatwej sprzedaży za granicę. Tam nasza oferta wpisuje się w coraz większe oczekiwania ludzi, aby moda była odpowiedzialna – mówi Ania.

Wear.coop: Kasia Głogowska z Maszynowni

Wear.coop: Kasia Głogowska z Maszynowni

Ubrania i akcesoria z Wear.coop często, obok wszywek SWEATSHOP FREE, mają również wszywkę z logo Maszynowni – jest to marka Kasi Głogowskiej, pod którą szyła jeszcze przed przystąpieniem do spółdzielni.

– Uznałyśmy, że tak będzie fair – mówią dziewczyny – dzięki Kasi mamy zasób szablonów i projektów. Maszynownia jest także rozpoznawalną marką. W Wear.coop wszyscy pracują na całokształt spółdzielni, jej wizerunku.

Inspiracje

Na koniec pytam, nieco żartem, bo w końcu nie chciałam pisać o modzie, tylko o modelu przedsiębiorstwa-spółdzielni, o to, czy czują przynależność do jakiegoś nurtu modowego. Emilia od razu odpowiada, że kiedy jest się po tej stronie, trudno przypisywać się do konkretnych trendów.

– Na pewno sięgamy do stylistyki lat 80. ubiegłego wieku, na przykład ortalionów – mówi. – Ale w naszym szyciu nie chodzi o podążanie ścieżkami wytyczonymi przez modę. Szyjemy to, co nam się podoba, tak, jak lubimy.

Wear.coop

Wear.coop

– Szyjecie dla siebie? – pytam.

– Szewc bez butów chodzi – śmieje się Ania. – Na szycie dla nas samych najczęściej brakuje czasu.

Kiedy wychodzę z pracowni, dziewczyny zapraszają mnie jeszcze na dzień otwarty.

18 grudnia wszyscy, którzy chcieliby zobaczyć, jak szyjemy, a także obejrzeć nasze ubrania, nerki, rękawiczki, przymierzyć, a także zamówić na przykład wstawki z konkretnego materiału, mogą po prostu wpaść na nasz dzień otwarty. Oczywiście, taka możliwość jest przez cały rok, natomiast 18 grudnia organizujemy specjalne wydarzenie – zapraszają.

Wear.coop: Dasia (Dagmara Rolirad), Ania, Kasia przy pracy

Wear.coop: Dasia (Dagmara Rolirad), Ania, Kasia przy pracy

Jeśli szukacie prezentu dla kogoś, kto ceni oryginalną i odpowiedzialną modę, koniecznie odwiedźcie Wear.coop:

www.wear.coop, Facebook, Instagram

Warszawa, ul. Rydygiera 8, lokal 20b

(wejście koło sklepu Społem, koło kwiaciarni, pierwsze piętro)

Dzień otwarty 18 grudnia 2016 r.

Cekawy wywiad z dziewczynami przeczytacie także na blogu Oli Bąkowskiej.

Wear.coop

Wear.coop

Może przeczytasz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge