15 VII2014

Ekostworzenia – fotorelacja

by joanna

Kilka zdjęć z zabaw recyklingowych w Kozienickim Domu Kultury.

TU fotorelacja KDK na Facebooku.

Guzikowe szaleństwo.

Guzikowe szaleństwo.

Zapas guzików, które mam dzięki Kasi Barc (OddamOdpady.pl), powoli się kończy, a to dlatego, że zawsze wzbudza mnóstwo emocji wśród dzieci.

warsztaty_kozienice_8

Tu powstaje żyrafa.

Nigdy nie wiem, co dzieci wymyślą. Ja mam w głowie projekt, podsuwam rozwiązania, ale wynik zawsze zależy od wyobraźni dzieci.

warsztaty_kozienice_2

Praca w skupieniu.

Inspiracją były prawdziwe zwierzęta.

warsztaty_kozienice_4

To jest groźny krokodyl.

Niedawno przeze mnie odkrytą kopalnią pomysłów jest Pinterest.

warsztaty_kozienice_5

Nie podchodzić!

Ale większość projektów pochodzi z mojej głowy (choć wpaść może na nie każdy).

warsztaty_kozienice_3

Złota żyrafa.

Warto zdać się na fantazję dzieci.

warsztaty_kozienice_6

Bardzo kolorowy ptak.

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy i na ile pomóc…

warsztaty_kozienice_7

Pstrąg tęczowy?

Z mojego pudła na „śmieci” znikło trochę materiałów, już kombinuję – o co jeszcze uzupełnić zasoby? Najlepiej darmowe. Bezpieczne, czyste i zajmujące mało miejsca…

08 VIII2013

Ekologia w mediach, Organiczni we „Wproście”

by joanna

Na szczęście mamy wakacje, blog działa na zwolnionych obrotach, sezon ogórkowy w pełni, z niczym się nie spieszymy… Tymczasem niektóre media wyczuły gorący temat: jak zniechęcić Polaków do ekologii? Zaczęło się od „Polityki” – „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności” Marcina Rotkiewicza, jest też odpowiedź Petera Stratenwertha na ten tekst. Za ciosem poszedł „Wprost” i postanowił przyjrzeć się Polakom, którzy mają z ekologią nieco więcej wspólnego niż przeciętni mieszkańcy naszego kraju.

wprost

Artykuł „Ekofundamentaliści” Izy Smolińskiej („Wprost” nr 32/2013) powstał przy naszym skromnym udziale – nasza rodzina została pokazana jako umiarkowana i w miarę racjonalna. Mogłam autoryzować tekst, więc wszystko, co przeczytacie o nas, jest prawdą (choć oczywiście ujętą skrótowo). Nie mamy telewizora, nie używamy żelazka, kupujemy żywność ekologiczną i jeździmy na rowerach. Piorę pieluchy tetrowe (częściej bambusowe) i mogłabym używać papieru toaletowego wielokrotnego użytku. Szanujemy wybory innych, ale wymagamy, aby inni szanowali nasze.

– Nie jesteśmy jakimiś świrami

– mówię ja, a zaraz po mnie pojawiają się niby te prawdziwe świry… Czyli Akademia Bosej Stopy. Opis tego pomysłu ogromnie mnie zachęcił do przyjrzenia się powstającej ekowiosce. Czytelnik artykułu powinien czuć się jednak zniechęcony: ostatnia część tekstu to lanie zimnej wody na rozpalone głowy tych, którym spodobał się pomysł życia bliżej natury. Wypowiadają się więc autorytety – czyli kto? Lekarze. Polacy ufają lekarzom i jeśli pan doktor zapisze pigułki, witaminy, krople, maści, to Polak bezmyślnie wszystko wykupi i będzie bezmyślnie stosował. Dlatego omijam zwykłych lekarzy szerokim łukiem (o tym w artykule już nie ma). Ostatnia wizyta w państwowej przychodni z młodszym synkiem (który został nazwany dzieckiem z trzeciego świata) umocniła mnie w postanowieniu: do lekarza tylko po zwolnienie.

Tak więc autorka artykułu przytacza słowa „autorytetów”, którzy oburzają się na porody w domu, towarzystwo douli, porody lotosowe, nieszczepienie dzieci. O nieszczepieniu dzieci pisać tu nie będę, tylko w skrócie wyrażę mój pogląd: przymus szczepienia i brak rzetelnej informacji na temat skutków szczepionek wyrządzają dużą szkodę dzieciom i rodzicom. Ale o tym innym razem.

Tymczasem eko-Polacy zachowują się jak neofici. Bezkompromisowo odrzucając zdobycze cywilizacji, nierzadko zatracają granicę między tym, co rzeczywiście zdrowe, a tym, co niebezpiecznie przypomina chorobliwą obsesję.

– pisze autorka. Ja jednak wierzę, że większość „eko-Polaków” zanim coś odrzuci, dowie się, co jest lepsze i dlaczego. I że nie przestanie poszukiwać rozwiązań przyjaznych naszej planecie.

warsztaty_2

PS W sobotę zapraszam Was do Jazdowa, gdzie będę bawić się z dziećmi w szukanie pomysłów, np. co zrobić z guzika. Informacje: https://www.facebook.com/events/468890973206560/ Do zobaczenia!

04 VII2013

Festiwal z Natury w Białymstoku

by joanna

W niedzielę 30 czerwca zapakowałam młodszego syna do wózka, wsiedliśmy do pociągu i pojechaliśmy odwiedzić Białystok. A konkretnie – wziąć udział w dwudniowym Festiwalu z Natury, odbywającym się w budynku Opery i Filharmonii Podlaskiej.

plakat-festiwal-z-natury

Byłam ogromnie ciekawa, jaką ofertę pod względem ekologiczno-rodzicielskim ma do zaprezentowania Podlasie, na którym działa tyle wartościowych inicjatyw (część z nich, np. Vivat Eco czy Vivat Poród, animowanych przez organizatorkę festiwalu Emilkę Jaworską). Nie mogłam przyjechać w sobotę, ponieważ byłam zajęta jarmarkiem, a szkoda, bo sobotni program wykładów i warsztatów był bardziej urozmaicony.

bialystok_17

Dzierganie w gronie Koła Gospodyń Miejskich.

W niedzielę z kolei miałam dylemat, który warsztat kulinarny wybrać: „Ekologia w kuchni, czyli żywieniowy recykling” Edyty Żuk-Kempy z EkoQuchni (z Podlasia!) czy „Zdrowy kąsek” Uli Humienik-Dworakowskiej.

bialystok_9

Ze względu na towarzyszącą mi młodzież zdecydowałam się na tylko jeden warsztat – Uli – i okazało się, że trafiłam w sedno. Prowadząca ma doświadczenie w wymyślaniu dań z zawężonej listy potraw, spowodowanej alergią. Choć jej przepisy nie odpowiadają w 100% naszym ograniczeniom, są świetnym punktem wyjścia do eksperymentów np. z soczewicą czy cieciorką.

bialystok_8

Artystyczne krojenie szczypioru nadzoruje Edyta z Eko Quchni.

bialystok_7

Ula i soczewica.

bialystok_10

Było pysznie!

Oferta festiwalu to nie tylko warsztaty, wykłady i zabawy dla dzieci. To także minitargi ekologiczne.

bialystok_12

Wystawcy, pochodzący głównie z regionu, pokazali to, co według nich miało związek z tematem natury. Poziom był zróżnicowany i dobrze to rozumiem – w końcu sama maczałam palce w organizacji bardzo lokalnego wydarzenia o profilu ekologiczno-rodzinnym. To chyba jakaś reguła, że na takich wydarzeniach dominuje rękodzieło (różnej jakości), które mnie na przykład w ogóle nie interesuje, chyba że jest to jakaś wyjątkowa i niedroga biżuteria. Z zasady nie kupuję rzeczy, które umiem sama uszyć czy zrobić, a przede wszystkim nie kupuję żadnych ozdób (wyjątek – jw.), bo nie mam na nie miejsca. I pieniędzy.

bialystok_11

Najchętniej odwiedzałabym stoiska z takimi rzeczami, które są po prostu potrzebne, a ich jakość, potwierdzona certyfikatem, jest warta swojej ceny. Takie jak kosmetyki czy żywność. Dobrze, że była Eco Kraina – choć miałam kupić tylko dwie rzeczy (olej sezamowy i olej migdałowy), to oczywiście na tym się nie skończyło. Ledwo się powstrzymałam od kupienia cudnych zabawek dla chłopaków, ale jednak wizja powrotu pociągiem z siatami zakupów trochę mnie ostudziła… Na szczęście z Olgą będę się widzieć jeszcze nie raz.

bialystok_1

Lena, córeczka Olgi, przy stoliczku Eco Krainy.

bialystok_21

Krótka rozmowa pofestiwalowa z Olgą Pietraszewską z Eco Krainy:

JB: Jak oceniasz Festiwal z perspektywy tych kilku dni?

OP: Festiwal z Natury to były dwa niezwykłe dni i wydarzenie, jakiego jeszcze dotąd w Białymstoku nie widziałam! Świetnie zorganizowane, odbywające się w niezwykłej atmosferze. Miałam okazję poznać wielu wspaniałych ludzi, nawiązać ciekawe znajomości i spotkać liczne grono osób bardzo zaangażowanych w ekologiczny styl życia.

Jakieś zaskoczenia?

Zaskoczyła mnie frekwencja – nie spodziewałam się, że aż tylu białostoczan odwiedzi Festiwal! To było oczywiście bardzo, bardzo pozytywne zaskoczenie. Wielką radość sprawiło mi oczywiście też to, że stoisko mojego sklepu wzbudzało naprawdę duże zainteresowanie! Odwiedzali je zarówno ci, którym naturalne sposoby dbania o siebie nie są obce, ale też osoby, które po raz pierwszy miały możliwość poznania ekologicznych kosmetyków.

bialystok_5

Mydło marsylskie na stoisku Eco Krainy.

Co szczególnie cieszyło się powodzeniem?

Zainteresowanie wzbudzały olejki eteryczne, mydełka marsylskie, szampony do włosów i naturalne olejki kosmetyczne. A także pieluchy wielorazowe! Co było bardzo sympatyczne – do pieluch młode oraz przyszłe mamy namawiały ich babcie, ciocie i matki! Czyli kobiety, które swoje dzieci pieluchowały naturalnie, prały i gotowały pieluchy tetrowe i pomimo trudu włożonego w ich pielęgnację nadal uważają, że to było dla dzieci najlepsze i do tego warto wracać (śmiech).

Za rok powtórka?

Mam nadzieję, że Festiwal z Natury zapoczątkował fajną tradycję, która będzie kontynuowana i wydarzenie na stałe wpisze się w kalendarz imprez w naszym mieście. Już czekam na kolejną edycję!

Dzięki za rozmowę!

bialystok_20

Trudno było mi się oprzeć! Czekają na mnie tu albo tu.

Z komercyjnych stoisk swoją kolorową ofertą przyciągały też Dzieci Natury. Jak się okazało, pochodzą spod Warszawy, więc pewnie jeszcze się zobaczymy.

bialystok_19

Dzieci Natury po przetrzebieniu oferty przez kupujących.

Była też Kasia Wołk z masłem shea (niestety, nie zrobiłam zdjęcia) i stanowisko Stowarzyszenia STOP NOP. Z atrakcji zapewnionych przez organizatorów podobała mi się możliwość namalowania logo na koszulce:

bialystok_13

Prasa i praca.

bialystok_14

Gotowe, tylko jeszcze suszenie.

Oraz wypicia soku z pokrzywy (dało radę):

bialystok_15

Z innych ciekawych migawek – na festiwal przyjechał pan z pszczołami:

bialystok_3

Promował miododajną roślinę, której nazwy niestety zapomniałam (balsamina?):

bialystok_4

Były też dwie kozy, które bardzo zmokły niedzielnego popołudnia…

bialystok_18

Pod koniec dnia udało mi się zamienić kilka słów z organizatorką – Emilią Jaworską, która niesiona adrenaliną i obowiązkami krążyła po festiwalu i ciągle gdzieś znikała. Mam nadzieję, że Emilka da się namówić na jakieś podsumowanie imprezy.

bialystok_16

Podróżowanie i odwiedzanie nowych miejsc mogłoby stanowić moje główne zajęcie w życiu, gdyby nie to, że obecnie moim głównym zajęciem jest bycie częścią czteroosobowej rodziny. Każda, nawet najmniejsza podróż, zwłaszcza z dzieckiem, jest zarazem wyzwaniem i wyrzeczeniem. Zobaczyłam Białystok w stopniu minimum i bardzo się cieszę, że mogłam oderwać się od zabieganej Warszawy. Wiem też, że nie zobaczyłam tego miasta prawie wcale – a przecież jest to tygiel wielokulturowy, czego nie zdążyłam zasmakować. Jeszcze tam wrócę!

bialystok_6

Baranowska turystka i trzej panowie.

01 VII2013

Warsztaty Organicznych na Bielańskim Jarmarku Rodzinnym

by joanna

warsztaty_12 (więcej…)

20 VI2013

Spotkajmy się!

by joanna

Wszystkich czytelników z Warszawy i okolic zapraszam na drugi Bielański Jarmark Rodzinny, organizowany przez Stowarzyszenie „Mamy Czas” – Klub Mam i Tatusiów na Bielanach.

Jarmark odbędzie się 29 czerwca – w pierwszy dzień wakacji – w godzinach 10:00-15:00 przy stacji metra Stare Bielany, a dokładnie – przy al. Zjednoczenia 19.

jarmark_2_maly

W godzinach 10:30-12:00 będzie można przyłączyć się do zabawy w twórczy recykling dla dzieci – serdecznie zapraszam.

warsztaty_jarmark_maly

A dla moich czytelników niespodzianka: kto pierwszy przyjdzie w trakcie trwania warsztatów i powie mi hasło: ORGANICZNA TORBA-BORBA!, dostanie ode mnie torbę na zakupy z naszym logo. Do zobaczenia!

torbaborba

Informacje: https://www.facebook.com/events/481049455297064/