20 X2013

EKOankieta!

by joanna

Ponieważ w najbliższym tygodniu będę gościem w dwóch klubach mam (w poniedziałek o 11:00 – Bobo Camp oraz w piątek o 10:00 w moim dzielnicowym Klubie Mam i Tatusiów na Bielanach), gdzie opowiem co nieco o ekologicznym życiu, przygotowałam sobie listę tematów do poruszenia. I z tej listy wyszedł mi właściwie materiał na EKOankietę.

Proponuję Wam zabawę – sprawdźcie samych siebie, czy myślicie ekologicznie? Czy poniższe pytania wydają się Wam oczywiste (może poczujecie się urażeni, że pytam o takie oczywistości, hehe)? A może uważacie, że przesadziłam z tą ekologią na co dzień?

Potraktujcie to wyłącznie jako wstęp do głębszych przemyśleń. Nie chcę Was pouczać! Chętnie za to dowiem się, co sądzicie o poruszonych przeze mnie tematach. Które wydają się Wam wydumane, które są tak podstawowe, że aż dziwnie o nich rozmawiać? Przy niektórych pytaniach znajdziecie linki do moich wpisów, które mogą być inspiracją.

Czekam na Wasze opinie!

ekoankieta (więcej…)

15 X2013

Z różnej gliny

by joanna

W sklepie Oli właśnie pojawiły się glinki do twarzy pod marką Eco Kraina, co zmotywowało mnie do głębszego zainteresowania się tematem. Kiedyś używałam marokańskiej glinki w wersji do twarzy i do ciała Yves Rocher. Jednak już jakiś czas temu przestałam kupować kosmetyki zawierające parabeny, więc i glinki tego producenta z żalem odstawiłam. Postanowiłam poszukać czegoś dla siebie z oferty Eco Krainy – te glinki zawierają tylko naturalne składniki.

Obrzuć się błotem

Glinki są naturalnym bogactwem Ziemi – w zależności od pochodzenia ich skład mineralny może bardzo się różnić, dlatego mają najróżniejsze właściwości. Drobno zmieloną glinkę miesza się z wodą, przez co powstaje papka, którą nakłada się na twarz, włosy, ciało.

Glinki są suszone w naturalnych warunkach, na słońcu. Dzięki temu zyskują jeszcze więcej cennych właściwości.

Minerały zawarte w glince mają właściwości oczyszczające – wyciągają toksyny ze skóry, która po takiej maseczce staje się miękka i gładka. Zabiegi z użyciem glinek (a także błota znad Morza Martwego, które również działa na tej zasadzie) są oferowane w salonach piękności czy SPA, ale ja Was zachęcam do samodzielnego zabiegu z glinką w domu!

Uwaga, ponieważ glinki zawierają różne minerały reagujące z innymi minerałami, nie używajcie metalowych pojemników ani narzędzi do rozrabiania maseczek! Najlepiej posłużcie się szklanką i drewnianą szpatułką.

Dobierz dobrze

To ważne, aby dobrać odpowiednią glinkę do swojej cery. Choć ryzyko uczulenia jest niewielkie, a jednorazowy zabieg źle dobranym kosmetykiem prawdopodobnie nam nie zaszkodzi, warto, aby nasze maseczki miały tylko pozytywne działanie. Pamiętajmy o tym, aby glinka nie zaschła nam na twarzy – dobrze zraszać sobie maseczkę wodą lub hydorlatem.

Ponieważ z maseczką należy chwilę posiedzieć (zwykle kwadrans), jako wiecznie zajęta mama dobrze Wam radzę: poszukajcie takiego kosmetyku, na który nie będzie Wam szkoda czasu!

Rodzaje glinek

ghassoul

Naturalna glinka marokańska Ghassoul (Rhassoul) jest chyba najbardziej rozpowszechniona. Wydobywa się ją tylko w Maroku, w górach Atlas. A marokańskie kobiety wiedzą, co dobre (to od nich wiemy o wspaniałych właściwościach oleju arganowego). Glinka jest bardzo delikatna, można jej używać do całego ciała, twarzy, a nawet włosów.

Głównym składnikiem glinki jest krzemian magnezu (55–56%), pozostałe to:  tlenek magnezu, tlenek glinu, sód, potas i inne mikroelementy i sole mineralne.

Właściwości glinki Ghassoul to przede wszystkim oczyszczanie skóry, zmiękczanie jej, zmniejszanie ilości sebum; polecana jest także w wypadku trądziku. Maseczkę z samej glinki Ghassoul (zmieszanej z kwasem hialuronowym, wodą lub hydrolatem) stosuje się do cery tłustej i mieszanej. Można też użyć jej jako jednego ze składników maseczki do cery wrażliwej (tu więcej informacji).

glinki_0

Naturalna francuska glinka biała Kaolinite jest niczym innym, jak sproszkowanym kaolinitem (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaolinit zasadowym krzemianem glinu), minerałem stosowanym m.in. w ceramice. Jak widać, ma również właściwości kosmetyczne. Złoża tego minerału znajdują się na całym świecie, również w Polsce, jednak aby mógł znaleźć się na czyjejś twarzy, musi on być pozbawiony wszelkich niepożądanych zanieczyszczeń.

Francuska glinka biała najlepiej sprawdza się w wypadku cery wrażliwej i delikatnej, zmęczonej, naczyniowej, a także dojrzałej, ze zmarszczkami. Działa delikatnie ściągająco i oczyszczająco. Może być także używana do pielęgnacji niemowlęcej pupy!

Jeśli ma być zastosowana do cery normalnej, mieszamy ją z wodą i nakładamy na twarz na 20 minut. Jeśli mamy cerę delikatną, do papki dodajemy oliwy lub innego oleju (tu więcej informacji).

glinka_czerwona

Naturalna francuska glinka czerwona Illite również zawiera kaolinit, a swoją czerwonawą barwę zawdzięcza zawartości żelaza. Nazwę zyskała od amerykańskiego stanu Illinois, gdzie zaczęto ją wydobywać w latach 30. XX wieku. Dziś wydobywa się ją głównie w północnej Francji. Skład: kaolinit, żelazo, glin, miedź, kwarc, krzem, glin, magnez, sód, potas i inne mikroelementy i sole mineralne.

Zalecana jest do cery z problemami alergicznymi, trądzikiem różowawym, rozszerzonymi naczynkami (na które działa obkurczająco i uszczelniająco). Jest kojąca i wygładzająca.

Glinkę rozcieńczamy z wodą i nakładamy na kwadrans (cera tłusta i mieszana) lub dodajemy do białej glinki (cera wrażliwa) – tu więcej informacji: http://www.ecokraina.pl/naturalna-francuska-glinka-czerwona-illite-100g-eco-kraina-p-1684.html?manufacturers_id=86.

zielona_glinka

Naturalna francuska glinka zielona Montmorillonite nazywa się od rejonu na południu Francji, gdzie została odkryta. Charakteryzuje się dużą zawartością magnezu, zawiera całe bogactwo składników mineralnych, m.in. selen, molibden, cynk krzem, mangan, miedź, selen, tlenki żelaza. To im zawdzięcza właściwości reminalizacji i oczyszczania skóry z toksyn.

Polecana jest szczególnie do cery tłustej  i trądzikowej (działa mocniej niż glinka czerwona). Wchłania łój, delikatnie złuszcza naskórek, działa też przeciwzapalnie i gojąco. Aby uzyskać maseczkę, rozcieńczamy glinkę z wodą i nakładamy ją na twarz na kwadrans.

Ma na tyle intensywne działanie, że można stosować ją także do kuracji antycelulitowej (maska na brzuch i uda, przykrywamy np. folią na 40 minut).

Więcej informacji na temat tej glinki znajdziecie tu.

zolta_glinka

Naturalna francuska glinka żółta Illite podobnie jak glinka czerwona ma w swoim składzie sporo tlenku żelaza (więcej niż glinka czerwona) – stąd żółty kolor. Polecana jest przy cerze tłustej, mieszanej, trądzikowej – działa oczyszczająco i matująco. Można używać jej do kąpieli, a także jako składnika kremów i innych kosmetyków do pielęgnacji twarzy (np. tonik).

Zastosowanie przy cerze tłustej i mieszanej: mieszamy glinkę (2 łyżki) z wodą (2–3 łyżeczki), nakładamy na twarz, zmywamy po kwadransie (więcej informacji).

Wszystkie maseczki można stosować także na włosy (ponieważ nie mam w tym żadnego doświadczenia, odsyłam do przepisów na stronie Eco Krainy).

Ja już wiem, że chcę spróbować glinki żółtej, ponieważ podoba mi się, że ma właściwości matujące. A Wy – jakie macie doświadczenia z glinkami? Którą polecacie?

(Odblokowałam możliwość komentowania, za co odpokutuję zalewem spamu, trudno…).

Zdjęcia dzięki uprzejmości Eco Kraina.

01 III2013

Logo żywności ekologicznej

by joanna

Chociaż niektórzy w to nie wierzą (na przykład redaktorzy „Gazety Wyborczej”, w której ostatnio ukazał się wyjątkowo bublowaty artykuł na temat żywności ekologicznej), produkty organiczne lepsze od nieorganicznych. Powodów jest kilka. Uprawy i hodowle eko podlegają ścisłej kontroli (co najmniej raz na rok przyjeżdża komisja i bada, czy produkty nie są zanieczyszczone, czy produkcja odbywa się zgodnie z zasadami) i otrzymują specjalne certyfikaty (niektórzy hardkorzy nawet cztery). Dzięki temu nadzorowi konsumenci mają potwierdzenie, że żywność spełnia wymagania co do sposobu produkcji i przetwórstwa, które czasem są zgodne z jeszcze ostrzejszymi zasadami. W Rozporządzeniu Europejskiej Rada Ministrów Rolnictwa nr 834/2007 z dnia 28 czerwca 2007 r. w sprawie produkcji ekologicznej i znakowania produktów ekologicznych przeczytamy:

Produkcja ekologiczna jest ogólnym systemem zarządzania gospodarstwem i produkcji żywności, łączącym najkorzystniejsze dla środowiska praktyki, wysoki stopień różnorodności biologicznej, ochronę zasobów naturalnych, stosowanie wysokich standardów dotyczących dobrostanu zwierząt i metodę produkcji odpowiadającą wymaganiom niektórych konsumentów preferujących wyroby wytwarzane przy użyciu substancji naturalnych i naturalnych procesów. Ekologiczna metoda produkcji pełni zatem podwójną funkcję społeczną: z jednej strony dostarcza towarów na specyficzny rynek kształtowany przez popyt na produkty ekologiczne, a z drugiej strony jest działaniem w interesie publicznym, ponieważ przyczynia się do ochrony środowiska, dobrostanu zwierząt i rozwoju obszarów wiejskich.

Tak więc chodzi nie tylko o czystość pożywienia, ale też o czystość naszej planety. Wolnej od nawozów sztucznych i pestycydów, od żywności genetycznie modyfikowanej (przy okazji: znakomite podsumowanie na temat GMO). Udowodniono, że jedzenie uprawiane w sposób nieorganiczny może przyczyniać się do rozwoju śmiertelnych chorób takich jak nowotwory. Spotkałam się z podejściem, że w zachowaniu zdrowia nie chodzi o spożywanie zdrowej żywności, ale o wzmacnianie własnego organizmu, aby samodzielnie zwalczał toksyny. Niestety, nie wierzę, żeby w świecie pełnym trucizn nasze organizmy umiały obronić się przed pestycydami, parabenami, metalami ciężkimi itp. Tego wokół jest już za dużo i atakuje nas od zewnątrz i od wewnątrz. Bardzo dobrze widzi to ten, kto ma małe dzieci – one są jak papierek lakmusowy. Ich choroby, alergie, problemy z tolerancją pokarmu biorą się z nieodpowiedniego otoczenia i niewłaściwego pożywienia, a także złej diety. Ponieważ problem jest złożony, sama zmiana spożywanej żywności nie wystarczy, trzeba także dbać także o prawidłowy jadłospis, aktywność fizyczną, dobre powietrze… To ostatnie w mieście niewykonalne.

Osobom, które uważają, że rolnictwo polegające na zatruwaniu środowiska jest jak najbardziej nieszkodliwe dla człowieka, polecam ten film: Zanim przeklną nas dzieci, do obejrzenia za darmo (legalnie) przez internet.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej o żywności ekologicznej, na pewno będę jeszcze o niej pisać (czekam na podpowiedzi, co Was interesuje). Tym razem podpowiem, jak powinna być oznakowana. Od 1 lipca 2010 roku obowiązuje jedno logo dla całej żywności organicznej sprzedawanej w opakowaniach, produkowanej w Unii Europejskiej. Wygląda ono tak:

EU_Organic_Logo_Colour_OuterLine_rgb

Jest cała masa zasad, jak powinno stosować się logo (np. nie powinno ono być mniejsze niż 13,5 na 9 mm, chyba że opakowanie jest bardzo małe), jakie modyfikacje kolorystyczne są dopuszczalne w konkretnych wypadkach. Określona jest też preferowana czcionka napisów przy logo (Myriad Pro). Ważne, aby patrzeć na opis, skąd pochodzi dany produkt:

• „Rolnictwo UE”, jeśli surowiec rolny pochodzi z terenu UE;
• „Rolnictwo spoza UE”, jeśli surowiec rolny pochodzi z krajów trzecich;
• „Rolnictwo UE/spoza UE”, jeśli część surowców pochodzi z terenu UE, a część z krajów trzecich.

Jeśli jesteście ciekawi wszystkich zasad, polecam Księgę znaku logo rolnictwa ekologicznego UE w formacie pdf.

Patrzcie też na numer identyfikacyjny jednostki certyfikującej – możecie przeczytać szczegóły certyfikatu dzięki wyszukiwarce http://www.ekogwarancja.pl/wykaz_wystawionych_certyfikatow_i_ich_zakres (jeśli jednostka certyfikująca jest z Polski).

Sprawdzajcie, na co wydajecie pieniądze.

A już jutro BioBazar i comiesięczna zbiórka elektrośmieci!

21 II2013

5 tys. zł kary za grzebanie w elektrośmieciu

by joanna

Obiecałam sprawdzić i sprawdziłam.

Według prawa nie wolno oddawać do punktu zbiórki elektrośmieci sprzętu, który jest niekompletny, czyli np. pozbawiony akumulatorów. Oczywiście dlatego, że zbieranie zupełnie bezużytecznych elektrośmieci przestaje mieć sens dla tych, którzy je odbierają – zamiast złota, srebra, platyny dostaje najprawdziwsze badziewie. Żebyśmy nie byli tacy sprytni i nie czerpali sami zysku z naszego własnego sprzętu, ustawa przewiduje karę grzywny nawet do 5 tysięcy złotych za rozebranie elektrośmiecia i odzyskanie cennych kruszców. Z jednej strony to dobrze, może ludzi odstraszy od nieodpowiedzialnej zabawy z przedmiotami, które zawierają przecież np. niebezpieczne substancje. Z drugiej strony monopol na elektrośmieci budzi mój sprzeciw – kupuję, więc powinno być moje, prawda?

elektrosmieci_2

Do samodzielnej lektury:

http://www.elektroeko.pl/prawa_i_obowiazki/pelna_tresc_ustaw,_dyrektyw_i_rozporzadzen…

Dziś krótko, bo cały dzień walczyłam z szatą graficzną. Mam nadzieję, że się podoba!

13 II2013

Dlaczego elektrośmieci są cenne?

by joanna

Przyznajcie się, ile razy w roku kupujecie nowy sprzęt? Zarówno duże sprzęty, takie jak pralka czy lodówka, jak i naprawdę małe, takie jak lampki do roweru. Myślę, że każdemu zdarza się to przynajmniej raz na kilka miesięcy.

Po pierwsze dlatego, że sprzęty się zużywają. Dlaczego jednak zużywają się tak szybko? Dlaczego psują się łatwo, a ich naprawa jest droższa od nowego sprzętu? Nie odkryję przed Wami Ameryki, pisząc, że producentom zależy na naszych pieniądzach, które wydane raz na produkt dobrej jakości nie przyniosą zysku równego zakupom kilku sprzętów niższej klasy. (Może pamiętacie jeszcze sprawę z bateriami do iPhone’a?). To nie jest żadna tajemnica, tylko że zwykłym konsumentom łatwiej jest pójść wytyczoną ścieżką, niż szukać rozwiązania niestandardowego – części zamiennych, lepszego oprogramowania, zakładu naprawy RTV/AGD i tak dalej. Sami pozwalamy się nabijać w butelkę, bo chcemy mieć sprzęt o coraz większych możliwościach, najszybszy, najnowocześniejszy, najmodniejszy. Choćby operatorzy komórkowi lubią nam wciskać nowy telefon co półtora roku – a oni mają dar przekonywania! I mocne argumenty w postaci dobrej oferty abonamentu. No i mają nasz numer telefonu, więc dzwonią i namawiają, kiedy chcą…

Wszystkim, którzy nie spotkali się jeszcze z problemem celowego postarzania produktu, polecam poniższy film. Myślę, że prostuje wiele spraw, które uważamy za skomplikowane.

 

Skoro było po pierwsze, musi być i po drugie. po drugie, stary sprzęt bywa niebezpieczny i wtedy naprawdę należy się go pozbyć. Stare lodówki, nieenergooszczędne pralki – jeśli widzimy, że nasze artykuły AGD czy RTV są przeżytkiem i pożerają mnóstwo prądu, zużywają mnóstwo wody, szkodzą środowisku – tak, na pewno trzeba pomyśleć o wymianie. Na sprzęt, który nie będzie najtańszy, za to posłuży nam przez kilkanaście lat. O tym, jak ocenić klasę energooszczędną sprzętu, napiszę przy innej okazji.

Chcemy czy nie, produkujemy góry elektrośmieci rocznie. Zużyte żarówki, baterie, popsuty sprzęt. Myślę, że kampanie społeczne zrobiły dużo i większość z nas wie, jak niebezpieczne bywają takie odpady (zawierają m.in. kadm, rtęć, azbest czy ołów). Może jeszcze nie każdy pamięta, że zgodnie z Ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym należy pozbywać się go w określony sposób:

Art. 35.
Użytkownik sprzętu przeznaczonego dla gospodarstw domowych jest obowiązany do oddania zużytego sprzętu zbierającemu zużyty sprzęt.
Art. 36.
Zabrania się umieszczania zużytego sprzętu łącznie z innymi odpadami.

Na szczęście jest to coraz łatwiejsze, ponieważ punktów zbiórki elektrośmieci jest coraz więcej, można też oddawać zużyty sprzęt do sklepów z AGD/RTV (pod pewnymi warunkami). Na przykład jutro odbędzie się ogólnopolska akcja Kocham recykling (osobiście jestem przeciwna lizakom, ale trudno, prawie każdy sposób zachęcenia ludzi do ekologicznego działania jest dobry). W Warszawie raz w miesiącu odbywa się zbiórka na BioBazarze – prowadzi ją Fundacja Zielony Horyzont, która w zamian za elektrośmieci daje np. słoiki ekologicznego miodu czy jabłka, a w okolicy świąt Bożego Narodzenia – sadzonki świerków.

elektrosmieci_1

A teraz, uwaga, może niektórzy z Was już na to wpadli… Nie myślicie chyba, że producenci sprzętu tak bardzo dbają o przyrodę, że z radością biorą od nas z powrotem nasze popsute graty i zupełnie bezinteresownie je utylizują. To nawet nie chodzi o prawo, które zobowiązuje ich do wykazania rocznie pewnej ilości odebranego sprzętu. Powód jest bardzo prosty: odzyskiwanie surowca małym kosztem, na pewno opłacalnym w momencie, kiedy wiemy, że naturalne złoża złota czy srebra nie starczą na długo. Elektrośmieci są tak naprawdę cennym źródłem np. metali szlachetnych.

Z jednej tony wydobytej rudy złota można otrzymać od 1 do 5 g złota, a z jednej tony złomowanych telefonów komórkowych – 150 g.

– piszą autorzy materiałów dla nauczycieli ze strony Drugie Życie Elektrośmieci. Daje do myślenia!

W dodatku samodzielne grzebanie w sprzęcie i wydobywanie z niego kruszcu jest niezgodne z prawem. Grozi za to 5 tys. zł grzywny. I to mnie nie dziwi, bo w końcu duże firmy lubią mieć monopol nawet na nasze śmieci.

elektrosmieci_2

Dodam tylko na koniec, że bardzo się cieszę, że można łatwo oddać stary sprzęt, baterie czy żarówki i mieć pewność, że to się nie zmarnuje. Wszystkie akcje proekologiczne uczą nas myślenia o planecie i o tym, że jesteśmy częścią globalnego ekosystemu. Wyeksploatowaliśmy i zniszczyliśmy już tyle, że po prostu musimy radzić sobie z własnymi odpadami. A że ktoś na tym zarabia? Powiem tylko jedno: nie kupuj nowego, jeśli naprawdę nie musisz.

Polecam do samodzielnej lektury:

http://www.eko-samorzadowiec.pl/pl/ekologia/artykuly_i_porady/1686.html

http://drugiezycieelektrosmieci.pl/2012/materialy/33.pdf