21 IX2016

Pieluszki wielorazowe – opowieści mam, które wielopieluszkują swoje dzieci

by Materiał płatny

Dla mam, które pierwszy raz stykają się z pieluszkami wielorazowymi, cały ten świat wydaje się obcy, nieco wrogi i nie bardzo zrozumiały. Nawet jeśli idea bardzo im się podoba, to w głowie pojawia się milion pytań i wątpliwości: jak często trzeba zmieniać pieluszki, czy na pewno nie przeciekną, ile to kosztuje i czy nie będzie czasochłonne?

milovia

Wiadomo, że nic nie będzie bardziej przekonywające, jak przykład mam, które zdecydowały się na wielopieluszkowanie i mogą podzielić się swoimi historiami. Jeśli chcesz je znaleźć na własną rękę – na Facebooku istnieje sporo grup ogólnopolskich lub regionalnych, dotyczących pieluszek. To właśnie te mamy będą największym wsparciem, gdy zaczniesz szukać motywacji do przejścia na pieluszki wielorazowe.

Zapytaliśmy kilka klientek sklepu bobomio.pl, jak to naprawdę jest. Z przyjemnością zgodziły się opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Jak zaczyna się przygoda z pieluszkami wielorazowymi?

Ania: Przyznam szczerze, że w czasie ciąży czytałam wszystko, co mi wpadło w ręce, o zdrowym wychowaniu dziecka. Na informacje o pieluszkach wielorazowych natrafiłam jednak późno, moja córka miała już 5 miesięcy. Tak jak wiele innych mam, znalazłam grupę na Facebooku i tak się zaczęło. Mi było nieco łatwiej, bo wielorazówki zaczęłam stosować już po etapie kupek mlecznych. Ale i tak na początku popełniłam sporo błędów, np. stosowałam formowanki bez otulacza, co kończyło się katastrofą. Bardzo mi pomogły warsztaty w osiedlowym klubie mam. Każdemu rodzicowi, który planuje ten sposób pieluchowania, polecam znalezienie właśnie takiego wsparcia.

Marta: Zestaw pieluch wielorazowych sprezentowała mi siostra, która ma fioła na punkcie ekologii. Początkowo niezbyt chętnie po nie sięgałam, a głównie dlatego, żeby nie leżały i się nie marnowały. Początkowo rozmiar one-size nie sprawdzał się na noworodku, ale z czasem, jak mały podrósł, zakładałam je coraz częściej. Dla mnie ogromnym plusem jest ich wygląd – u lekarza, wśród koleżanek, na spacerze – wszędzie pytano mnie, co ładnego ma na tyłku moje dziecko. Jak zaczynałam ubierać dziecku, to miała te pieluchy to miałam oczywiście wpadki, jak zresztą wiele „początkujących” mam. Nie wiedziałam, jak stripować wkładki, raz wyprałam je ze zmiękczaczem – na szczęście przetrwały. Teraz mój syn jest odpieluchowany, a jego zestaw czeka na siostrę, która właśnie „jest w drodze”. Nie mogę się tego doczekać i zerkam na sklepy z pieluszkami, by zobaczyć, co będę mogła dokupić. To chyba największe uzależnienie – te pieluszki są tak ładne, że łatwo wpaść w szał zakupowy.

Sylwia: Moja przygoda z pieluszkami wielorazowymi zaczęła się niewinnie – kupiłam dwie, by sprawdzić, jak to działa. To były all in one, więc obsługiwało się je identycznie jak pampersy. Ogólnie uznałam, że fajnie się nadadzą jako zapas albo do noszenia po domu. Potem wpadłam gdzieś w sieci na artykuł o tym, co zawierają pieluszki jednorazowe. Decyzja była szybka, po dwóch dniach przyszła paczka z kieszonkami, otulaczami i wkładami, a jednorazówki poszły w odstawkę. Zupełnie tego nie żałuję. Podoba mi się to, że moje dziecko bardziej zdaje sobie sprawę ze swojej fizjologii, a i ja muszę być bardziej czujna. Początkowo przerażało mnie trochę pranie, ale przyzwyczaiłam się do tego. Mąż także.

grovia1

Co najfajniejszego jest w pieluchowaniu wielorazowym?

Marta: Po prostu to, że pieluszki wielorazowe są zdrowe dla dziecka.

Sylwia: Jest dużo plusów. Ekologia, zdrowie dziecka, postępowanie zgodne z jego fizjonomią. Moja koleżanka śmiała się ostatnio, że przebieram swoje dziecko tak często, a ona swojemu zmienia pampersa dwa razy na dobę. Nie zdaje sobie chyba sprawy, jaką wyrządza mu krzywdę.

Ania: Wszystko, no może poza spieraniem kupki z wkładu.

close_parent

A jakie minusy wiążą się z pieluszkami wielorazowymi?

Sylwia: Generalnie największe minusy są w głowie. Lenistwo, niechęć do prania, suszenia itp. Jednorazówki są łatwe, zmieniasz i wyrzucasz. Tu musisz włożyć do pralki, wysuszyć, założyć dziecku, potem znów wyprać, wysuszyć, założyć… Ale zwykle po tygodniu czy dwóch okazuje się, że to tylko kwestia kolejnego nawyku, których przy dziecku wykształca się wiele. Myślę, że ta pozorna niewygoda jest tym, co może odstraszać wiele mam. Najczęściej przełamują się, jak widzą śliczne otulacze w kwiatki albo mój hit wśród znajomych – czarny otulacz w trupie czaszki.

Marta: Minusem są reakcje otoczenia. Ja miałam problem ze znalezieniem żłobka dla synka, jak jeszcze nosił pieluszki. Na szczęście okazało się, że są przedszkolanki, które chętnie współpracują. Kupiłam mu specjalnie do tego all in one – panie, jak zmieniały dzieciom pieluszki, to jego ładowały do specjalnego worka, a inne – do śmietnika. Wielorazówek nie mogła też zrozumieć teściowa, jak zostawiałam u niej małego, to odbierałam go w jednorazówce… Specjalnie kupowała. Zdarzały się też docinki koleżanek, że to snobizm, bezsens i niepotrzebnie tracę czas. Nawet nie wiedzą ile można na tym zaoszczędzić. Jedna z nich, bezdzietna, przyniosła mi nawet książkę o feminizmie, bo podobno za bardzo się poświęcam w domu… Ale częściej zdarzały się raczej pozytywne reakcje i masa pytań.

Ania: Dla mnie nie ma minusów.

mommy_mouse

Co można poradzić mamie, która chce zastosować pieluszki wielorazowe?

Ania: Nie bać się. Pytać. Warto, zanim zastosuje się pieluszkę na dziecku, pogadać z mamami, które już mają doświadczenie. Mówiłam wcześniej o swoich błędach, one może nie były wielkie, ale mogą zrazić.

Marta: Ja powiem, że początkującej mamie zazdroszczę. Może kupić sobie tyle nowych pieluszek i wybierać w fajnych wzorkach. Ja od dwóch miesięcy się nie mogę zdecydować, bo brakuje mi dwóch otulaczy dla noworodka. Na zakup większej ilości nie zgadza się mąż, bo komplet w domu mamy już solidny. Chętnie skompletowałabym go raz jeszcze, gdybym mogła, to świetna zabawa. A na poważnie – nie zrażać się, że pieluszka przeciekła, bo była źle zapięta, że coś się nie doprało. Przy jednorazówkach też przecież zdarzają się wpadki.

Sylwia: Nie myśleć, tylko spróbować. Moja koleżanka ostatnio przeszła na pieluchy wielorazowe, a zaczęła od pieluszki do pływania. Wcześniej nie była przekonana, teraz jest taką samą zagorzałą zwolenniczką, jak ja. Generalnie z mam, które znam, może jedna albo dwie uznały, że wolą jednorazówki. Są też takie, które w domu stosują wielorazówki, a na wyjścia z domu jednorazowe. Myślę, że każdy rodzic powinien znaleźć opcję, która pasuje i jemu i dziecku. Przy pieluchach wielorazowych warto jednak podkreślić kwestię finansów. Po zakończeniu pieluchowania można je sprzedać za nawet ok. 2/3 ceny sklepowej.

reklama_bobomio

Jeśli nie znacie żadnych mam, które mogłyby udzielić wam wsparcia podczas pierwszych zakupów, możecie śmiało zadzwonić do sklepu bobomio.pl lub napisać. Dowiecie się wszystkiego, co się przyda na początek, a na co nie warto wydawać pieniędzy.

Dla wszystkich czytelników bloga Organiczni.eu, mamy specjalny kod rabatowy: ORGANICZNI. Wpisując go podczas zakupów w bobomio.pl, otrzymacie 15% rabatu na zakupy pieluszek wielorazowych i potrzebnych do tego akcesoriów*.

*Kod rabatowy ważny jest do 31 grudnia 2016 roku.

Może przeczytasz także:

Trackbacks & Pings

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge