Len z demobilu

Len z demobilu. Historia pewnego worka

Len z demobilu to jeden z surowców, który uważam za niezwykle potencjalny jako materiał upcyklingowy. Czyli konkretnie materiał, któremu można nadać drugie (albo kolejne) życie, podnosząc zarazem jego wartość. Niekoniecznie chodzi o wartość materialną, oczywiście.

Torba z lnu, len z demobilu
Torba z lnu, len z demobilu

Kiedy uszyłam worki na chleb (przeczytacie o tym tutaj), pomyślałam, że dobrze byłoby mieć mocne torby wielorazowe do przechowywania warzyw, takich jak ziemniaki. Nie kupujemy wielkich ilości warzyw, ponieważ nie mielibyśmy ich gdzie przechowywać, dlatego worki nie muszą być duże, ale koniecznie – wytrzymałe.

Najpierw myślałam o kupieniu płótna w sklepie. Jednak znacznie lepszym rozwiązaniem jest przecież wykorzystanie tkanin niepotrzebnych już nikomu. Czy jest lepsze miejsce do kupienia (w dobrej cenie) płótna dobrej jakości niż demobil? W dodatku wszystko zgodnie z ideą zero waste!

Lniany worek powojskowy
Lniany worek powojskowy

Len z demobilu – ziemniaki zamiast karabinu

Naprawdę nietrudno znaleźć w internecie źródło mienia powojskowego (polecam pewien portal aukcyjny). Zamówiłam zupełnie w ciemno trzy duże lniane wory, które mają prawdopodobnie kilkadziesiąt lat i są opatrzone pieczęcią WP. Okazały się po prostu używanymi worami z bardzo grubego lnu, zalatującymi nieco smarem (bronią?). Po upraniu i uprasowaniu stały się znakomitym materiałem na torby.

Len z demobilu z pieczęcią WP
Len z demobilu z pieczęcią WP

Ponieważ wojsko, wojna, przemoc i broń są dla mnie odrażające, potraktowałam zadanie zamiany wojskowych worów w pacyfistyczne wory na warzywa jako misję. Na razie powstał tylko jeden taki worek, który służy znakomicie na ziemniaki. Myślę, że materiału mam aż nadto, aby uszyć kilkanaście pacyfistycznych worków.

Nie na chleb

Przeszłość moich worków i grubość materiału sprawiają, że nie uszyję z nich raczej worka na chleb.

Lniany worek na ziemniaki
Lniany worek na ziemniaki

Mimo uprania w wysokiej temperaturze i wyprasowania len ma wciąż delikatny zapach broni (jak sądzę). Jest sztywny i na tyle siermiężny, że wolę przeznaczyć go do brudniejszej roboty. Jestem pewna, że znakomicie posłuży do uszycia worków na cebulę, marchew czy czosnek.

Szablon i farby akrylowe, których użyłam do wykonania napisu, lepiej sprawdzają się na cienkiej tkaninie, jednak i tak jestem zadowolona z efektu.

Torba z lnu
Torba z lnu

A co Wy myślicie o kupowaniu rzeczy z demobilu i zamienianiu ich w przedmioty codziennego użytku?

Może przeczytasz także:

Porządki w kompostowniku

Nasz domowy kompostownik (>> tu poczytacie o nim więcej) już dawno się przepełnił, choć systematycznie

Relacja z Targów Zero Waste w Warszawie 2018 r.

Na Targi Zero Waste w Warszawie przybyłam po południu, na drugą połowę wydarzenia. Wprawdzie nie

Prawdziwe oblicze certyfikatów. OK Compost

Czym jest certyfikat OK Compost i gdzie go można spotkać? Jakie są jego rodzaje? Czy

5 thoughts on “Len z demobilu. Historia pewnego worka”

  1. najprawdopodobniej worki służyły do przechowywania odzieży w wojskowych magazynach inaczej byłyby ślady. a zapach smaru przenika wszystko.
    pomysł dobry ale nie nowy, mój znajomy nosił „marynarki” uszyte z worków po kawie już ćwierć wieku temu :)
    i jeszcze jedno, „ze lnu” nie jest poprawne, powinno być „z lnu”, chyba, ze było to zamierzone :)
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge