20 XI2013

Kostką bauma w rezerwat

by tadeusz

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście w Tatrach, nad Czarnym Stawem pod Rysami. Piękny letni dzień. Patrzycie w górę, na Kazalnicę i Niżnie Rysy, podziwiacie ich surowe piękno. Potem odwracacie się i podziwiacie toń Morskiego Oka, okoloną ciemną zielenią. Na drugim brzegu widać schronisko – stamtąd przed chwilą przyszliście. A teraz pochylacie głowę i patrzycie na to, po czym przyszliście – chodnik z kostki bauma. Coś tu nie pasuje, prawda? Powiem więcej, coś tu przeraża, oburza, woła o pomstę do nieba.

Oczywiście nikt jeszcze nie upadł na głowę aż tak mocno, żeby wybetonować szlak nad Czarny Staw. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Ale pewności już nie mam, bo jednak różne lokalne władze wpadają na takie pomysły. Więcej – są w stanie je przeforsować i przeprowadzić, wydać kolosalne pieniądze z kieszeni podatników na dewastację rezerwatu przyrody i jeszcze szczycić się tym jako inwestycją mającą na celu dobro mieszkańców. Bo po kostce bauma chodzić wygodniej i bezpieczniej niż po ścieżce, a jak się ustawi gęsto mocne latarnie w środku lasu, to w nocy nikt na nic nie wpadnie. A rezerwat… A kogo obchodzi rezerwat!

Czemu o tym piszę? Powód znajduje się w Lesie Bielańskim, najpiękniejszym lesie na terenie Warszawy, rezerwacie przyrody, objętym również ochroną w ramach programu Natura 2000 i wygląda tak:

beton_bielanski1

A wcześniej ta dróżka wyglądała tak:

beton_bielanski2

Samorząd od wielu lat przymierzał się do budowy tego chodnika, ale wciąż się nie udawało. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydawał negatywne opinie na temat kładzenia betonu w rezerwacie, tym bardziej że do budowy chodnika trzeba wyciąć parę wielkich drzew. W dodatku ekolodzy protestowali… Sprawa się odwlekała. Ale nareszcie – RDOŚ udało się przekonać (nie pytajcie, jak – nie wiem), ekologów nie spytano i zdanie i oto mamy – trwa budowa betonowego chodnika przez rezerwat. Na razie jest ponad sto metrów, przed zimą ma być gotowy cały (850 metrów).

Chodnik powstaje po południowej stronie ul. Dewajtis, ulicy, która na odcinku niespełna kilometra prowadzi przez las do zabytkowego kościoła pw. bł. E. Detkensa oraz kilka budynków należących do katolickiej uczelni UKSW (dawniej ATK). Ulicą Dewajtis samochody dojeżdżają zarówno do tych instytucji, jak i do całkowicie komercyjnych firm, którym UKSW podnajmuje lokale. Uzasadnieniem dla budowy chodnika jest fakt, że w słotnych okresach gruntowa nawierzchnia rozmiękała i piesi do kościoła i kampusu wędrowali jezdnią, co nie służyło ich bezpieczeństwu. Zresztą paniusie w butach na szpilkach łaziły jezdnią nawet przy pięknej pogodzie. Uzasadnienie to jest o tyle słabe, że jezdnia z dużym natężeniem ruchu w ogóle nie powinna przebiegać przez rezerwat przyrody, więc najlepiej byłoby zakazać tam ruchu pojazdów i zamienić ją w ciąg pieszy lub pieszo-rowerowy. W dodatku istnieją plany doprowadzenia dojazdu i dojścia do kościoła i kampusu od drugiej strony, gdzie dystans do pokonania przez las wynosi nie 850, a 200 metrów, w dodatku cały czas brzegiem, a nie środkiem lasu. Prawdziwym powodem budowy chodnika jest faktycznie chęć usunięcia pieszych z jezdni, ale nie dla ich bezpieczeństwa, a dla usprawnienia ruchu kołowego na tej ulicy. Czyli jego wzmożenia, zwiększenia hałasu, zanieczyszczenia spalinami i zagrożenia dla dzikich zwierząt.

Nic nie robi się samo, więc warto powiedzieć, kto to robi. Dokumenty są jawne, więc można śmiało powiedzieć, że za budowę betonowego chodnika na terenie rezerwatu przyrody odpowiada przede wszystkim burmistrz dzielnicy Bielany, pan Rafał Miastowski z Platformy Obywatelskiej. Jego decyzje wspiera prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, również z Platformy Obywatelskiej. Niech nikogo nie zmyli słowo „obywatelska” w nazwie. Obywateli się o zdanie nie pyta – urzędnik chce mieć beton i każe kłaść beton.

Nie mam złudzeń, że budowę tego chodnika da się zatrzymać. Wydano na nią milion złotych i pewnie będzie zakończona. Mimo to protestuję i zachęcam do protestowania. Zapraszam do udziału w wydarzeniu Nie betonujcie nam rezerwatu! na Facebooku, do pisania mejli do władz Bielan i władz Warszawy. I mam nadzieję, że moja wizja z kostką bauma w Tatrach nigdy się nie spełni, a Las Bielański będzie ostatnim rezerwatem zdewastowanym przez urzędników.

 

PS Oba zdjęcia wykorzystane w tym wpisie są autorstwa Pauliny Lis, której serdecznie dziękuję. Polecam też jej album Koszmar bauma w Lesie Bielańskim na Facebooku, w którego opisie można również przeczytać kilka mądrych i ciekawych zdań na temat tej skandalicznej inwestycji.

 

PS2 Gdyby ktoś chciał poznać szczegóły, zajrzeć do pism, opinii, decyzji i tak dalej… albo zweryfikować to, co napisałem powyżej, zachęcam do odwiedzenia tych stron:
http://www.lasbielanski.waw.pl/komunikaty.html#k-2010-02-17
http://www.zm.org.pl/?a=las_bielanski-13a
http://www.zm.org.pl/?a=las_bielanski-13a#Pismo_burmistrza_Bielan
http://www.gazetaecho.pl/chodnik-przy-dewajtis-dobry-pomysl-na-pewno-drogi_65900
http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,betonowa-kostka-w-rezerwacie-trwa-budowa-w-lesie-bielanskim,106155.html
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14979861,Betonuja_sciezke_w_rezerwacie__Puszcza_autobusy_przez.html#TRLokWarsTxt

Może przeczytasz także:

4 Responses to “Kostką bauma w rezerwat”

  • ja_szuwarek, mieszkaniec bielan

    Po prostu ręce mi opadają… Kilka lat temu byłam na spotkaniu w gminie gdzie dyskutowana była kwestia puszczenie komunikacji miejskiej ulicą Dewajtis w stronę UKSW. Szlak mnie trafiał jak słuchałam reprezentantów samorządu studenckiego, którzy uskarżali się jakie to oni mają trudne warunki żeby dojść na uczelnię. Bo ciemno, zimno i zboczeńcy na drodze… Nie ważne, że większość kampusu jest na wawrzyszewie. Były też koncepcje żeby w ogóle „otworzyć” Dewajtis na Wisłostradę… Załamka totalna… I gucio tych uczniaków obchodzi las. Będą sobie przez niego chodzić przez 5 lat, albo krócej jeśli zakończą na licencjacie i tyle. Pojadą w swoje strony i w pupie będą mieli co za sobą zostawiają.

  • Alicja

    Niestety, ale ta droga jest jedyną drogą prowadzącą do jednego z kampusów UKSW i wracanie tamtędy wieczorem, w zimie gdy pada śnieg, jest nie tylko bardzo nie przyjemne, ale też bardzo niebezpieczne. Więc uważam, że wybudowanie tego fragmentu drogi prowadzącej do tego kampusu, jakoś specjalnie nie zaszkodzi ponad 130 ha rezerwatowi a na pewno ułatwi życie, studentom i osobom mieszkającym w tamtych okolicach.

  • tadeusz

    Pani Alicjo, nikt nie mówi, że studenci i wierni nie mają mieć łatwiej. Chodzi tylko o to, że nie musi się to odbywać kosztem rezerwatu.
    Czy wie Pani, że jezdnia ulicy Dewajtis ma pona 6 metrów szerokości, podczas gdy minimum dla drogi tej klasy to 4,5 metra? Są więc prawie 2 metry nadwyżki, którą wystarczy odgrodzić od reszty ulicy i chodnik gotowy. Nie za milion i nie kosztem przyrody.
    Innym rozwiązaniem mogłoby być ograniczenie ruchu kołowego na Dewajtis. UKSW robi dobre pieniądze na biznesie parkingowym, a wcale nie powinno. Gdyby jezdnią mogły jeździć tylko samochody służb komunalnych i osób niepełnosprawnych, piesi mogliby śmiało korzystać z jezdni.
    Ten chodnik nie jest robiony dla pieszych, tylko dla samochodziarzy i biznesmenów, którzy na terenie UKSW mają swoje firmy.

  • 5 lat chodziłam tą drogą, gdy studiowałam na UKSW. Chodziłam i w błocie i w śniegu i w liściach po kostki. I zawsze cieszyłam się, że ta droga to jedna z największych wartości dodanych tej uczelni. Strasznie to smutne :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge