22 IV2016

„Historia wewnętrzna” – recenzja

by joanna

To ciekawe, że naukowcy dopiero od niedawna na poważnie i coraz skuteczniej przyglądają się zawartości naszych jelit, którą nazywamy florą bakteryjną. Można śmiało powiedzieć, że ta dziedzina nauki rozwija się z opóźnieniem co najmniej kilku dekad, przez co wiedza dzisiejszych lekarzy, z którymi zazwyczaj mamy do czynienia, w tej dziedzinie bywa naprawdę niewielka.

historia_wewnętrzna_1

Jak to się niejednokrotnie zdarzało w historii ludzkości, praktyka i medycyna ludowa w tej materii wyprzedziła „mądre głowy” o lata świetlne. W końcu nie od dziś jemy kiszonki, które wzmacniają nasz organizm nie inaczej, niż dostarczając mu pożytecznych bakterii. Skwaśniałe mleko podobnie. Coraz więcej chorób na tle immunologicznym łączy się z funkcjonowaniem układu pokarmowego, a konkretnie z obecnością odpowiednio bogatej i wartościowej fory bakteryjnej jelit.

Teorie o glutenie czy nabiale, które agresywnie zubożają nasze zasoby dobrych bakterii, są wciąż traktowane przez środowiska naukowe z pogardą. Ale wygląda na to, że coraz więcej utytułowanych osób przychyla się do teorii, że odstawienie „wstrętnej trójcy”, czyli nabiału, glutenu i cukru, przynosi nieoczekiwaną poprawę samopoczucia osób cierpiących na wszelkie choroby autoimmunologiczne.

historia_wewnętrzna_4

Historia bardzo wewnętrzna

Jeśli czujecie, że ten temat Was wciąga, koniecznie zajrzyjcie do „Historii wewnętrznej” niemieckiej doktorantki z frankfurckiego zakładu mikrobiologii i higieny klinicznej Giulii Enders (przyznaję, że jestem pod wrażeniem jej wiedzy, to rocznik 1990!).

Enders w często zabawny sposób oprowadza czytelników po ludzkim przewodzie pokarmowym i opowiada (czasem jednak mocno upraszczając), co się w nim właściwie dzieje. Przywołuje momentami dość odkrywcze teorie, nad którymi zwykle nie rozwodzi się dłużej niż w kilku zdaniach, jest to jednak wystarczający trop, aby zainteresowani mogli szukać informacji dalej. Takim przykładem jest temat pewnych powiązań między łuszczycą a migdałkami i ich nadgorliwością. Autorka pisze o przypadkach, gdy usunięcie migdałków przyczyniało się do cofania objawów choroby. Myślę, że może to zainteresować wielu chorych.

historia_wewnętrzna_3

W książce znajdziemy sporo informacji, o które zwykle nie pytamy lekarzy, takie jak istota wymiotowania, wypróżniania czy produkowania gazów i pozbywania się ich. Przyznaję, że Enders umiała mnie rozbawić, pisząc o robieniu kupy. Nie jestem jednak pewna, czy każdemu ten humor będzie odpowiadać (całości dopełniają wesołe ilustracje siostry autorki). W całym natłoku informacji dotyczącej naszych trzewi zabrakło mi solidnej porcji faktów na temat czopków. Uważam je za genialny wynalazek dla osób o wrażliwym przewodzie pokarmowym – takich jak ja – zwłaszcza że ich użycie jest znacząco zdrowsze od łykania piguł. O ile oczywiście nie ładujemy ich sobie garściami.

Gdzie jest „ja”

Enders porusza bardzo ciekawe zagadnienie poczucia naszej osobowości. Choć mózg traktujemy jako najważniejszy ośrodek naszego wewnętrznego „ja”, to jelita – mające przecież gigantyczną powierzchnię zamieszkaną przez kilogramy bakterii – są w dużym stopniu odpowiedzialne za nasze nastroje i potrzeby. Praca mikroorganizmów to nie tylko trawienie, ale też wysyłanie sygnałów do mózgu, których nie rejestrujemy bezpośrednio, ale jednak mają one wpływ na nasze zachowanie. Co oznacza, że być może dokarmianie bakterii, które działają na korzyść naszego samopoczucia, wpływa na nas równie skutecznie, co sport albo techniki relaksacyjne. Z kolei fatalne odżywianie, nadużywanie leków, a do tego stres zaburzający prawidłowe trawienie przyczynia się do wzrostu niekorzystnej flory bakteryjnej, mającej wpływ na nasze zachowanie, w tym wybór rodzaju posiłków! Dlatego między innymi podejrzewa się, że bakterie jelitowe mogą być w dużym stopniu odpowiedzialne za otyłość i kompulsywne obżeranie się. A także m.in. za depresję…

historia_wewnętrzna_2

Helicobacter pylori w podwójnej roli

Jednym z ciekawszych tropów jest rozdział poświęcony bakterii obecnej w żołądkach połowy ludzkości. Jej dwulicowość przynosi nie tylko straty w postaci podrażnienia żołądka czy (być może) choroby Parkinsona, ale także zyski – mniejsze ryzyko astmy. Dlatego jej obecność w naszym żołądku niekoniecznie musi nas martwić (ja jej nie mam). Być może nasze bakterie jelitowe też odgrywają podwójną rolę, a może jest to zależne od naszej diety? Choć wciąż mało o nich wiemy, na pewno każdy z nas ma swój unikalny zestaw mieszkańców, wpływający na nasze życie bardziej, niż myślimy. Może właśnie nadchodzi czas, kiedy maleńcy bohaterowie historii wewnętrznej zyskają należne poważanie i uwagę wszystkich lekarzy?

Polecam Wam książkę Enders (do kompletu z „Dobrymi bakteriami„) jako źródło wiedzy i rozrywki. Może tylko nie wstawiajcie oliwy do lodówki, jak radzi autorka. I myślcie, co jecie!

baranowscy

Gulia Enders, „Historia wewnętrzna”, Łódź 2015, do kupienia w sklepie ZdrowePodejście.pl z 10% rabatem na hasło baranowscy

zdrowepodejscie_logo

Może przeczytasz także:

3 Responses to “„Historia wewnętrzna” – recenzja”

  • Słyszałam już kiedyś o tej książce, zapowiada się interesująco. Czy kupon rabatowy jest aktywny tylko przez jakiś czas?

  • Dominika

    Sposob na dobre trawienie?
    Ostatnio zauwazylam, ze jesli jem pelnowartosciowe produkty to szybciej sie najadam i „dluzej mnie trzyma”. Oczywiscie czuje sie przy tym lzej i organizm nie meczy sie z trawieniem i upychaniem po katach jakichs dziwnych substancji.

    Podam przyklad – zupa z dzikiej rozy (przechodzilam infekcje, wiec wlasnie ja jadlam)
    W tej zupie wlasciwie nic nie ma, tylko owoce rozy i woda (no i jeszcze jakis miod ;) ) ale juz jeden maly talerz syci. Wszystko przez to, ze owoce rozy sa tak bogate w witaminy i mikroelementy. (flawonoidy, karotenoidy, pektyny… garbniki….kwasy organiczne)
    Ponoc w medycynie ludowej podawano dzika roze osobom z problemami trawiennymi, z jakos uposledzona praca jelit albo wyczerpanym po przewleklych chorobach, zeby wzmocnic organizm.

    Wiec stworzylam sobie teorie: moj uklad pokarmowy bedzie dzialal lepiej, jesli nie zasypie go duzymi ilosciami pustego pozywienia. Jak fabryka – bedzie dzialal sprawniej, jesli dostarcze mniejszych ilosci, ale bogatego w potrzebne substraty materialu. :)
    Zeby nie musial przerabiac na darmo tak duzo materii (i moze nawet wcale nie znalezc potrzebnych witamin).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge