Klocki lego

Czy jesteśmy ofiarami klocków Lego?

Klocki Lego to produkt, którego wszechobecność traktujemy dziś naturalnie. Co więcej, przez wyznawców ideologii zero waste są cenione jako trwałe i uniwersalne. Duńska firma jest największym producentem zabawek w Europie, największym producentem opon na świecie, jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek. Jej produkty są czynnikiem wpływającym na rozwój naszych dzieci, które za naszą zgodą ulegają manipulacjom kulturowym. Sama bawię się lego ponad 30 lat.

Klocki, które znamy i tak kochamy, są produkowane od 1949 roku. System ich łączenia został opatentowany w 1958 roku, a gdy po 50 latach patent wygasł, okazało się, że żadna konkurencja nie dorówna jakością duńskiemu oryginałowi. Mimo uwolnienia wzoru łączenia klocków i wysypu konkurencyjnych marek wciąż wybieramy oryginalne Lego.

Klocki lego posortowane na kolory
Klocki lego posortowane według kolorów

Nasza kolekcja

Kiedy kończy się lato i wieczory stają się dłuższe, nasi synowie poświęcają więcej czasu na bawienie się w domu. Co jakiś czas przeprowadzamy wspólnie wielką akcję sortowania klocków lego, dzięki czemu możemy zbudować zestawy według instrukcji. Inaczej nie jest to możliwe, ponieważ znalezienie odpowiednich klocków w mieszaninie kształtów i kolorów to zadanie niewykonalne.

Nasza kolekcja zawiera kilkadziesiąt zestawów, najstarsze mają ponad 30 lat. To świadczy o tym, jak trwałe i uniwersalne są klocki, które (jeśli się nie pogubią) przetrwają spokojnie kolejne 30 lat. Nie ukrywam, że część elementów została zniszczona za sprawą działalności naszych synów (co widać na zdjęciu na samej górze). Nie zmienia to faktu, że klocki służą kolejnemu pokoleniu i – mam nadzieję – zostaną przekazane jeszcze kolejnemu.

Choć niestety, nie wszystko jest równie pozytywne.

Domek pochodzi z zestawu z moich lat dziecinnych.
Domek pochodzi z zestawu z moich lat dziecinnych.

Podziały

Klocki lego dzielą się na uniwersalne i… nazwijmy to, dedykowane. Nie mówię tu o podziałach ze względu na wiek, konieczny z uwagi na rodzaj konstrukcji i elementów. Część, jeśli nie większość zestawów jest wyraźnie skierowana do konkretnej płci. Początki klocków były uniseksowe, jednak najwyraźniej badania rynku kazały projektantom myśleć zgodnie ze schematem: chłopcy bawią się klockami częściej (więcej zestawów dla nich, trudniejsze konstrukcje), dziewczynki rzadziej (prostsze elementy, mniejszy wybór).

„Za moich czasów”, czyli w latach 80. ubiegłego wieku, podział ten już istniał i zaczynał się pogłębiać. Nie przeszkodziło mi to jednak kolekcjonować zestawów z rycerzami czy piratami (bardzo skromnymi, bo klocki były bardzo drogie i trudno dostępne). Nawet dziś podziały są rażące. Trudno nie zauważyć dysproporcji płci wśród ludzików, próżno szukać np. pani złodziejki czy kobiety za kółkiem większego auta. Wyjątkiem wydają się zestawy Lego Friends, pomyślane z kolei dla dziewczynek.

Wśród ludzików lego dominuje płeć męska
Wśród ludzików lego dominuje płeć męska

Dziś w naszej kolekcji z rzadka pojawiają się też zestawy, których elementy bezpośrednio nawiązują do popkultury i współczesnych trendów („Gwiezdne wojny” i „Auta”). Jestem ich przeciwniczką, ponieważ bardzo zawężają możliwość zabawy, a niektóre elementy konstrukcyjne często okazują się przydatne w jednym tylko zastosowaniu (zgodnym z instrukcją). W dodatku uniwersalność tych zestawów jest fikcją, zależy bowiem od popularności danego filmu. Czy za 30 lat ktoś będzie wracał do „Aut”?

Lego Zero Waste

Trwałość i uniwersalność klocków Lego (sposób łączenia nie zmienił się od początku, dzięki czemu wszystkie, nawet najstarsze zestawy, pasują do siebie) zachwycają nawet część zatwardziałych piewców życia bez plastiku. Nie powiem, że wszystkich, bo znam przeciwników łączonych klocków z tworzywa (sztuką jest bowiem budowanie z drewnianych klocków niełączonych, aby konstrukcja się utrzymała). Sama jestem gdzieś pośrodku: nie uważam, że lego są ideałem, jednak wciąż czuję dużą radość z budowania, a nawet sortowania klocków. Pamiętam też emocje związane z moimi pierwszymi klockami (przywiozłam je z Węgier, był 1986 rok). Zgodzę się, że sporo tych emocji było wywołanych otoczką kultowego i trudno dostępnego produktu. Dziś już tak nie myślimy o wszechobecnej marce.

Popularność lego jest tak ogromna, że firma nieustannie rozwija swoją produkcję. Zapewnia jednocześnie, że przyświecają jej ideały odpowiedzialnego biznesu. Nie mniej istotne są wyznacznik środowiskowe. Dwa przykłady:

  • W 2018 roku Lego wypuściło pierwsze klocki z bioplastiku (zwykłe klocki są produkowane z kopolimeru ABS), informacja: >> tutaj,
  • Do 2030 roku ma wdrożyć politykę zero waste (zlikwidowanie problemu śmieci w fabrykach, biurach i sklepach), informacja: >> tutaj.

Ciekawe, że na potrzeby Lego powstaje ponad 318 milionów opon rocznie, co czyni firmę największym producentem ogumienia na świecie. Oczywiście w skali mikro.

Nie ma to wiele wspólnego z prawdziwym zero waste, które opiera się konsumpcji. Lepsze są klocki ze starego zestawu niż bioplastiku (nawet jeśli bioplastik jest ekologiczny). 

Lego jest największym producentem opon na świecie
Lego jest największym producentem opon na świecie

Zbudujesz nawet obóz koncentracyjny

W 1996 roku jeden z najważniejszych polskich artystów współczesnych Zbigniew Libera zaprezentował pracę wykonaną z klocków: słynny dziś już na cały świat „Lego. Obóz koncentracyjny”.

Libera użył autentycznych klocków (przysłanych mu przez Lego) do skonstruowania siedmiu zestawów o tematyce ostro kontrastującej z przesłaniem duńskiej firmy. (Lego nie wiedziało, na jaki projekt przeznacza klocki; zaprotestowało przeciw podawaniu informacji, że jest sponsorem pracy, i nawet doszło do rozpoczęcia procesu w Polsce, przerwanego na skutek nacisków duńskiej opinii publicznej).

Fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Fot. Bartosz Stawiarski, dzięki uprzejmości Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

O pracy Libera mówił:

Wygląda na to, że Lego straciło kontrolę nad własnym produktem, oczywiście przy moim wydatnym udziale. Przypomina to znane z historii przypadki wymykania się spod kontroli racjonalnie konstruowanych i rzekomo bezpiecznych technologii, produktów, idei. Rzecz znamienna w obliczu faktu, że obecnie wojny prowadzi się nie tylko przy pomocy broni, ale również konsumpcji i kultury.

Cytat za: Culture.pl. Pracę Libery można obejrzeć w warszawskim >> Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Czy jesteśmy ofiarami klocków lego?

Z pewnością nie bardziej niż innych elementów naszej kultury. Wszechobecność klocków to z jednej strony zasługa ich jakości oraz emocji, których dostarcza zabawa łącząca pokolenia. Z drugiej strony nie da się pominąć ogromnej machiny marketingowej, napędzającej sprzedaż. Przyjęło się, że lego to uniwersalny prezent na każdą okazję – każde dziecko się ucieszy. Nawet jeśli zestaw będzie nietrafiony, to duża szansa, że klocki przydadzą się do innej, wymyślonej budowli. I to jest duży plus.

Klocki lego
Klocki lego

My jako rodzice jesteśmy ofiarami lego (a konkretnie przemyślanej strategii marketingowej bazującej na emocjach), bo nie dość, że klocki dostarczają rozrywkę naszym dzieciom, to jeszcze przypominają nam własne dzieciństwo i radość budowania. A jednak widzę, że klocków mamy już za dużo. Wierzę oczywiście, że zostaną dla kolejnego pokolenia, mimo to chciałoby się powiedzieć: starczy. Wiadomo jednak, że machina się nie zatrzyma i powstaną kolejne zestawy, jeszcze ciekawsze, które będą nęcić dużych i małych.

Prawdziwe zero waste polegałoby na niekupowaniu nowych zestawów, a nawet odsprzedawaniu swoich (bywa trudne w obliczu gubienia się elementów). Może przynajmniej podejmiemy jakieś ograniczenie do jednego większego zestawu rocznie? Może z odzysku? Nie jest to łatwe, skoro zostaliśmy wychowaniu w czasach lego w Peweksie.

Tak, czuję się ofiarą klocków lego! Jako matka i jako moje wewnętrzne dziecko.

Dodatkowo do poczytania

Może przeczytasz także:

Dwukolorowe mydło

Jak zrobić dwukolorowe mydło?

Robienie mydeł nie jest moim szczególnym talentem. Mydła wychodzą mi świetne pod względem działania pielęgnującego,

Relacja z targów NATURA FOOD & beECO 2018

Już po raz trzeci wybrałam się na targi NATURA FOOD & beECO do Łodzi. Wprawdzie tylko

Śmieciowa zupa czosnkowa – przepis

Śmieciowa zupa czosnkowa to nic innego jak bulion warzywny (lub warzywno-mięsny) z dodatkiem czosnku. Różni

9 thoughts on “Czy jesteśmy ofiarami klocków Lego?”

  1. Na allegro można kupić tonę używanych klocków, tylko ciężko z tego coś ułożyć. Też słyszałam, że lego pracuje nad nowym, ekologicznym materiałem. Trzymam kciuki, żeby powstał jak najszybciej.

  2. Póki co maleństwo bawi się klockami LEGOduplo odziedziczonymi po znajomych, których dzieci już z tego wyrosły. Bardzo lubię uczestniczyć w tych zabawach!

    Nie zgodzę się jednak z opinią, że klocki LEGO przestały być rarytasem. Moim zdaniem to wciąż droga zabawka, na którą wielu nie stać. U mnie na wsi, wiele mam mówi, że niestety LEGO jest dla nich za drogie. Nie da się tego porównać z latami 80′, gdy wyczynem było zdobyć jakikolwiek zestaw, ale ja wciąż traktuję ja jako towar luksusowy.
    Dorota ostatnio pisze o…Sierpień i wrzesień 2018 oraz próba podsumowania trzeciego roku w Beskidzie.My Profile

  3. Bardzo ciekawe. Słyszałam o tym projekcie, jakim było zbudowanie obozu koncentracyjnego z klocków LEGO, i trochę się nie dziwię, że firma się wkurzyła :) my osobiście jesteśmy bardziej na etapie Duplo. Klocki większe i mniejsze ryzyko, że najmłodszy je połknie :)

  4. Pamiętam jak za komuny marzyłam o lego. Dzieci sąsiadów miały z USA. Marzył mi się zestaw z domkiem, kwiatkami i zwierzątkami podobny do tego co m in mieli. W końcu któregoś dnia tata mi przyniósł mały zestaw… katapultę dla chłopców. Nie wiem, czy tylko taki zdobył, czy tylko na taki było go stać. Ale wtedy pierwszy twz poczułam co to są mieszane uczucia :D A te dedykowane zestawy i Friends strasznie mi się nie podobają.

  5. Sama pamiętam, że bawiłam się Lego, ale wówczas były jeszcze takie najzwyklejsze. Teraz córka jest póki co na etapie Lego Duplo. Cóż, jestem średnio ekologiczna, więc nie przeszkadza mi, że są plastikowe.

  6. Trochę masz rację z tym byciem ofiarą. Ja mam autentyczny problem i trochę nie wiem, co robić. Syn niemalże na każdą okazję (bez okazji raczej nie kupujemy zabawek) życzy sobie kolejny zestaw lego. Mamy tych klocków już bardzo dużo i z jednej strony chętnie bym powiedziała „dość”. A z drugiej – on się tymi klockami naprawdę bawi, buduje coraz to nowe konstrukcje, jest w tym bardzo twórczy. To właściwie jest jedyna zabawka, która go zajmuje na długo i do której zamiłowanie nie przemija z czasem, a syn ma już 12 lat. I co tu robić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge