5xO. Domowy kompostownik: obalamy 10 najczęstszych mitów

Domowy kompostownik, który służył nam przez całą zimę, został z początkiem wiosny wywieziony na działkę, na naszą pryzmę kompostową, którą mogliście podziwiać w tym wpisie >> 5xO. Kompostowanie na działce i w ogrodzie. Oczywiście jeśli chcemy, kompostownik możemy mieć w domu przez cały rok. 

Tak wyglądało nasze pożegnanie z zawartością kompostownika po zimie (4 miesiące).

O kompoście w domu opowiadałam już w Polskim Radiu Czwórka: >>link (podobno mam radowy głos, nie wiem, bo nie nie słuchałam).

W Czwórce o kompoście
W Czwórce o kompoście

Ludzie dziwnie reagują na wiadomość, że kompostownik można trzymać w domu (tak, w bloku!), w dodatku w kuchni, w dodatku trzymać w nim nie tylko odpadki, ale i dżdżownice. 

Jak pamiętacie, w naszym >>wyzwaniu 5xO kompostowaniu był poświęcony marzec. Ponieważ wyjechaliśmy na święta, nie zdążyłam opisać naszych kompostowych przygód w marcu. Nic straconego, bo kompostowanie to dobry temat na każdy miesiąc i każdy dzień tygodnia.

Zapraszam Was oczywiście do brania udziału >>w naszym wyzwaniu na Facebooku!

Jeśli chcecie wiedzieć, jak zbudować kompostownik, zapraszam Was do lektury >> wpisu z instrukcją.

Domowy kompostownik
Domowy kompostownik

Domowy kompostownik: 10 najczęstszych mitów

1. Kompostownik w domu śmierdzi

Nie śmierdzi! Oczywiście o ile dołożymy minimum starań, aby jego zawartość stawała się kompostem, a nie kupą zgniłych odpadków. W tym celu trzeba przestrzegać prostych zasad, co wolno wrzucać na kompost, a czego nie.

Do domowego kompostownika wrzucamy: odpadki organiczne pochodzenia roślinnego, które nie zostały poddane obróbce termicznej, fusy z kawy, herbaty i innych ziół, resztki z grzybów, skorupki jajek.

Do domowego kompostownika nie wrzucamy: odpadków mięsnych, kości, nabiału, gotowanych, smażonych czy pieczonych resztek warzyw (szybko gniją, dżdżownice mogą nie zdążyć ich przerobić), odchodów zwierzęcych, a także cytrusów z upraw nieekologicznych (bomba pestycydowa).

Do prawidłowej pracy kompostownika potrzebne są mikroorganizmy (oraz ewentualnie dżdżownice), które zmienią materię organiczną w nawóz organiczny. Aby mikroorganizmy były szczęśliwe, potrzebują spełnienia trzech warunków:

  • dostępu tlenu (proces w kompostowniku jest procesem tlenowym),
  • dostępu wody (należy chronić odpadki przed wysuszeniem),
  • dostępu do odpowiednich związków węgla (na przykład celulozy) i azotu (na przykład opadnięte liście większości drzew).

Tak dopieszczone mikroorganizmy będą dla nas pracowicie zamieniać odpadki w czarne złoto. Dodatkowo, jeśli zaopatrzymy się w dżdżownice, ich przemiana materii zaowocuje biohumusem (konkretnie mówiąc: niezwykle cennym odchodami) o nieco innym składzie niż kompost bez dżdżownic. Uważa się, że biohumus jest cenniejszy od zwykłego kompostu i rośliny o wiele bardziej go lubią.

Prawidłowo prowadzony kompostownik nie będzie śmierdział, a jeśli delikatnie go rozkopiemy, poczujemy prawdziwy zapach ziemi oraz bijące z niej ciepło. Jest to bardzo ważny sygnał o prawidłowej pracy kompostownika. Wysoka temperatura (w warunkach domowych około 50°C) jest jednym z produktów ubocznych pracy mikroorganizmów, podobnie jak dwutlenek węgla i związki amonowe, tak cenne dla roślin. Związki amonowe pod wpływem bakterii zamieniają się w azotany, czyli pożywienie dla roślin.

Łodygi słonecznika, lubiane przez dżdżownice
Łodygi słonecznika, lubiane przez dżdżownice

2. To obrzydliwe

Osobiście uważam, że kompostowanie jest piękne, a dżdżownice urocze. Zapach dobrze prowadzonego kompostu to pierwotna woń ziemi, wyjątkowa i bardzo zmysłowa. Oczywiście każdy ma swój gust i może uważać, że trzymanie w domu siedliska bakterii, grzybów, pierwotniaków i innych mikroorganizmów, a do tego skąposzczetów (czyli dżdżownic) to samobójstwo i hodowanie broni biologicznej. Przyjrzyjmy się zatem bliżej, co naprawdę dzieje się w kompostowniku.

Jak już napisałam, ważne jest, aby mikroorganizmy i dżdżownice, tak ciężko pracujące, otrzymywały od nas pożywienie, wodę i powietrze. Tak jak powietrze można w łatwy sposób dostarczać otworami wentylacyjnymi w kompostowniku, a wodę po prostu dolewać w razie potrzeby, tak z dorzucaniem odpadków musimy uważać. Generalną zasadą jest równoważenie masy mokrej (odpadków roślinnych) masą suchą (niezadrukowanym papierem, tekturą, szyszkami, patyczkami, liśćmi itp.).

Choć materia organiczna prędzej czy później ulegnie rozkładowi (co kojarzy mi się >> z pewnym wierszem-piosenką Świetlickiego), w domowym kompostowniku lepiej, żeby stało się to szybciej. Dlatego polecam wspomaganie przemiany materii dostarczaniem co jakiś czas bakterii probiotycznych (EM-ów). Można je kupić w postaci preparatów do kompostu m.in. w sklepach Kooperatywy Dobrze. Kupiłam taki litrowy pojemnik, rozcieńczyłam i przelałam do butelki ze sprayem, aby co jakiś czas łatwo spryskiwać zawartość kompostownika.

Nasze dżdżownice
Nasze dżdżownice

3. To za dużo roboty, nie mam czasu

Według mnie ogarnianie kompostownika zajmuje około 15 minut raz na trzy dni. Wystarczy opanować podstawowe czynności, czyli regularnie dorzucać odpadki (można je zbierać do pojemnika np. pod zlewem i wyrzucać co jakiś czas), delikatnie przekopywać zawartość kompostownika, aby go lepiej napowietrzyć, ewentualnie podlewać i spryskiwać preparatem z bakteriami probiotycznymi.

Należy oczywiście reagować na oznaki, że coś się psuje. Spleśniałe odpadki najlepiej zakopać głęboko, aby zajęły się nimi odpowiednie służby kompostowe. Jeśli coś zaczyna gnić, a nie jest tego dużo, zwykle także wystarczy zakopać.

Najlepiej kierować się zapachem: kiedy kompost zaczyna śmierdzieć, trzeba przyjrzeć się sprawie dokładniej. Jednak zwykle nie ma takiej potrzeby (patrz punkt 1).

Domowy kompostownik
Domowy kompostownik

4. Dżdżownice rozlezą mi się po domu

Nie rozlezą, jeśli podejdziecie do ich obecności z pewną dozą zrozumienia. Dżdżownice uciekają z kompostownika, kiedy jest im źle: za ciepło, za wilgotno, nie ma co jeść. Postawcie kompostownik w takim miejscu, żeby się nie przegrzewał (najlepiej trzymać go w temperaturze 10-30°C; jeśli chcecie, aby stał na balkonie, ustawcie go w zacienionym miejscu, a zimą lepiej zabierzcie do domu, bo dżdżownice i mikroorganizmy przestaną pracować w zimnie, przy mrozie – zginą).

Oczywiście zawsze możecie zrezygnować z dżdżownic i spróbować powolniejszego kompostowania. Zwykły (tlenowy) rozpad materii trwa około 9 miesięcy, więc góra odpadków będzie rosła. W naszym wypadku kompostownik zawierał niewielką liczbę dżdżownic, był spryskiwany bakteriami probiotycznymi i po 4 miesiącach mogłam zebrać około 2 litrów gotowego kompostu.

Dno naszego kompostownika: dżdżownica i kartka z kalendarza
Dno naszego kompostownika: dżdżownica i kartka z kalendarza

5. Wszystko mi zgnije albo spleśnieje

Zapewniam, że jeśli będziecie przestrzegać podstawowych zasad, to nawet gdy pojawi się pleśń albo zgnilizna, szybko je zneutralizujecie. Ostatnio przeprowadziliśmy eksperyment i na tydzień zostawiliśmy odpadki w naszym kolektorze resztek jedzenia. Po powrocie z wyjazdu nie znalazłam ani pleśni, ani zgnilizny – odpadki po prostu wyschły.

Jeśli będziecie uzupełniać kompostownik materią suchą (patrz punkt 1), nasze mikroorganizmy będą zadowolone i zajmą się swoją robotą, czyli rozkładem materii. 

6. Zalęgną mi się robaki

To trochę zależy, co ma się na myśli, mówiąc „robaki”. Nie da się zaprzeczyć, że w kompostowniku mieszkają miliony istnień, w tym pierwotniaki, bakterie, grzyby oraz ewentualnie dżdżownice. To jednak są mieszkańcy pożądani, nadający właściwy bieg wydarzeń. Co innego, gdy w naszym kompostowniku pojawią się muszki owocówki.

Z pewnym prawdopodobieństwem można wskazać resztki owoców jako największy wabik dla muszek owocówek. Gdy tylko zauważycie, że z kompostownika wylatują te małe owady, zareagujcie. Przekopcie odpadki tak, żeby na wierzchu znalazła się materia już bardziej przerobiona, a jaja muszek oraz resztki owoców – głębiej pod nią. Dodatkowo spryskajcie kompost roztworem bakterii probiotycznych, żeby przyspieszyć przemianę materii. Jest szansa, że wygracie z muszkami. Jeśli jednak ich populacja Was przerośnie (a nie chcemy do tego dopuścić), zawartość kompostownika lepiej wywieźć na działkę i zacząć od nowa.

Jedną z przesłanek, żeby domowe kompostowanie zacząć jesienią, jest właśnie niewielka szansa na pojawienie się muszek, zanim nabierzemy wprawy w obsłudze kompostownika.

Materia organiczna
Materia organiczna

7. Nie mam miejsca na kompostownik

Pojemnik na odpadki nie musi być duży, zwłaszcza gdy mamy dżdżownice. Przerabiają one dziennie odpadki o masie po połowę mniejszej niż same ważą, więc naprawdę bardzo szybko. Wyrzucacie dużo obierków? Sprawcie sobie 1000 dżdżownic kalifornijskich na początek, a jeśli będą zadowolone, szybko się rozmnożą. (Jeśli rozmnożą się za bardzo, oddajcie nadwyżkę w dobre ręce). Odsyłam do >> wpisu z instrukcją, jak zbudować kompostownik, który nie zajmuje dużo miejsca. 

Jeśli macie balkon, przez większość czasu właśnie tam może stać kompostownik (a że może i jest to legalne, >> sprawdziła Julia Wizowska, o czym pisze na swoim blogu Na Nowo Śmieci).

W domowym kompostowniku można kompostować rzeczy biodegradowalne, specjalnie oznaczone
W domowym kompostowniku można kompostować rzeczy biodegradowalne, specjalnie oznaczone

8. Kompostownik nie jest mi potrzebny

Jeżeli w Waszej okolicy stoi otwarty kompostownik albo Wasza gmina regularnie odbiera od mieszkańców bioodpady, to rzeczywiście, domowy kompostownik nie jest Wam niezbędny.

Jednak wiele osób nie ma możliwości oddawania odpadków organicznych w dobre ręce. Jeśli bliskie jest Wam życie z jak najmniejszą ilością śmieci, a ciepło myślicie o oddawaniu naszej planecie chociaż promila tego, co jej zabieracie, nie ma piękniejszej drogi niż kompostowanie.

Kompostowanie to nie tylko nasza powinność, ale też wielka przyjemność. Kto spróbuje, odkryje niezwykłość procesu zamiany śmieci w pożyteczną materię.

9. Kompostownik jest drogi

Kompostownik możecie zrobić za darmo z tego, co macie w domu (>> instrukcja). Jego obsługa nie wymaga żadnych kosztów, chyba że zdecydujecie się na zakup dżdżownic kalifornijskich. W naszym kompostowniku zamieszkały polskie dżdżownice z kompostu na działce, dostępne bezpłatnie. Jedynym wydatkiem był preparat probiotyczny do kompostu (około 20 zł), którego w ciągu 4 miesięcy zużyłam 1/5.

Kompostownik można oczywiście kupić. Przykładem takiego eleganckiego kompostownika jest ten >> należący do Kasi Wągrowskiej.

Targi Zero Waste. Kompost w 24 godziny?
Targi Zero Waste. Kompost w 24 godziny?

Można też kupić maszyny, które „kompostują” materię organiczną w ciągu 24 godzin. Dla mnie jest to bezsensowne wydawanie pieniędzy plus płacenie za prąd. I nie można mieć dżdżownic!

10. Nie mam co zrobić z gotowym kompostem

To rzeczywiście może być pewien problem techniczny, kiedy wyprodukowany kompost będzie przekraczał Wasze oczekiwania i możliwości przerobu. Kiedy już skończą się Wam pomysły i kwiatki w domu, które można nawozić, zawsze warto zaoferować kompost sąsiadom, a nawet dać ogłoszenie w internecie, że się taki ma. Wiele osób w mieście ma swoje małe uprawy balkonowe i ucieszy się z darmowego nawozu.

Nasze balkonowe bratki
Nasze balkonowe bratki

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że kompostowanie w domu może być wspaniałą przygodą. Sama wracam do niej już jesienią, kiedy skończymy sezonowo odwiedzać naszą działkę. I być może tym razem skuszę się na dżdżownice kalifornijskie?

Może przeczytasz także:

Targi Zero Waste Gdynia 18 sierpnia 2018

Drugie Targi Zero Waste odbędą się w Gdyni już w tę sobotę. Po sukcesie pierwszej,

Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!

Moda na tzw. lampiony szczęścia trwa już kilka lat. Ich dostępność na stoiskach z wakacyjnym

Tu byłam: Park linowy Warszawa. Z najpiękniejszym widokiem w stolicy

Parki linowe są wspaniałe. Nasze dzieci uwielbiają pokonywać trasy pełne wiszących przeszkód, a i my,

8 thoughts on “5xO. Domowy kompostownik: obalamy 10 najczęstszych mitów”

  1. Tamat jak najbardziej mi znany i aktualny. Od zawsze po zimie wywiozimy kompostownik na naszą działkę. Fajnie, że o tym piszesz, myślę że zachęci to też innych :)

  2. Bardzo przydatny i ciekawy post – sama mam kompostownik, wprawdzie obok a nie w domu, ale to bardzo pożyteczna rzecz. :)

  3. Od dłuższego czasu myślę o kompostowniku, ale powstrzymują mnie dwie rzeczy: często wyjeżdżam – na długo. Moich podroży nie wytrzymało już kilka roślin doniczkowych – boję się, że podobnie będzie z kompostownikiem. Drugi, o wiele ważniejszy punkt – to wywożenie kompostownika. Nie mam swojej działki, więc jego opróżnienie będzie wymagało każdorazowo znalezienie miejsca, które go przyjmie. Póki co staram się ograniczać odpady, licząc, że kiedyś i z kompostownikiem się uda.
    Proste Miasta ostatnio pisze o…Wish Cycling, czyli recykling życzeniowyMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge