#2018roksukcesów. Moje trzy tegoroczne sukcesy osobiste

Rok 2018 był dla mnie wyjątkowo ważny. Nawet nie spodziewałam się, że przyniesie tyle zmian i decyzji, które zaważą prawdopodobnie (mam nadzieję!) na moim przyszłym życiu. Ten rok obfitował w małe rewolucje, dzięki którym poczułam się silniejsza. Chcę się z Wami tym podzielić. Namawiam także Was do chwalenia się swoimi sukcesami z 2018 roku, mówmy dobrze o sobie!

Jeśli jest dla Was zaskakujące, że taki wpis pojawia się na Organicznych, to po lekturze, mam nadzieję, będzie to bardziej zrozumiałe. No to zaczynam z grubej rury.

1. Zaczęłam leczyć się na depresję

Do tej decyzji dojrzewałam latami. Głównie dlatego, że nikt nie widział u mnie takich problemów, a choremu często zauważyć je najtrudniej. Nie sądziłam, że moje różne dolegliwości mają źródło bardziej w psyche. Wygląda na to, że latami męczyłam się np. z powodu braku koncentracji i deficytu energii życiowej, szukając przyczyn w ciele. Dopiero niedawno zrozumiałam, że mam problem w głowie.

Uważam to za duży sukces. Udało mi się – dzięki wsparciu przyjaciółki, ale też wielu znajomych – rozpocząć leczenie psychiatryczne i psychoterapeutyczne. Uczestniczę w trzymiesięcznej intensywnej terapii na oddziale otwartym (terapia grupowa), z dużą nadzieją, że choć część problemów uda mi się zrozumieć. Na ich rozwiązanie potrzebuję raczej lat.

Piszę o tym również dlatego, że z powodu leczenia mam mniej czasu i sił na pracę i blog. Mogę więc rzadziej pisać.

2. Założyłam swoją firmę

Wreszcie zdecydowałam się na krok, o którym myślałam od lat. Znów nieodzowne było wsparcie bliższych i dalszych znajomych. Decyzja kosztowała mnie sporo wysiłku, miewam wątpliwości, czy poradzę sobie z urzędami, papierami, terminami. Mimo to widzę sporo zalet.

Pracuję dla siebie, tak, jak mi wygodnie i kiedy mi wygodnie. Moja firma dopiero się rozkręca, a z powodu terapii mam mniej czasu, żeby rozwijać działalność. Mam jednak sporo planów i pomysłów, co robić i jak robić, żeby było dobrze.

3. Przestałam jeść mięso

Może uznacie, że to właściwie jedyna rzecz, którą warto się chwalić, bo jest taka ekologiczna. Tymczasem myślę, że wszystko jest spójne.

Niejedzenie mięsa bywa trudne, dla bezglutenowca podwójnie, ale myślałam o tym od lat. Bodźcem (oprócz innych zmian w życiu) okazała się >> książka Petera Singera. Po prostu czuję, że chcę mieć jak najmniej wspólnego z jakimkolwiek cierpieniem. Może kiedyś uda mi się z weganizmem?

Peter Singer, „Wyzwolenie zwierząt”
Peter Singer, „Wyzwolenie zwierząt”

Cieszę się, że mam na to siłę. Wierzę też, że wytrwam. Za rok chciałabym pochwalić się kolejnymi ważnymi sukcesami.

A jakie są Wasze sukcesy w 2018 roku? Pochwalcie się, napiszcie, otagujcie:

#2018roksukcesów

Może przeczytasz także:

Czego nauczyła mnie niedokończona wycieczka na Rysy…

Koniec tegorocznych wakacji miał być zwieńczony moim wejściem na Rysy. Moja wycieczka została jednak niedokończona
Nie piorę dżinsów

Nie piorę dżinsów od pół roku. Dlaczego?

Właśnie minęło pół roku, odkąd mam swoje nowe dżinsy (dostałam je pod choinkę). Tak jak

Trzy fakty o naszych czytelnikach w 2018 roku

Zaczynamy kolejny rok blogowania. Zeszłoroczny miał stać pod znakiem wyzwania 5xO, jednak okazało się, że

8 thoughts on “#2018roksukcesów. Moje trzy tegoroczne sukcesy osobiste”

  1. Gratulacje z okazji realizacji bardzo ambitnych planów! Wg mnie praca nad sobą to najtrudniejsza i jednocześnie najbardziej satysfakcjonująca praca. Do zobaczenia w 2019 przy kolejnych wpisach.

  2. Serdecznie gratuluję podjęcia walki z depresją. Ja lecze się u psychoterapeuty od 3,5 (w tym było pół roku przerwy) i 3 lata pod opieką psychiatry. Jestem z siebie bardzo dumna, że podjęłam walkę. Widzę ogromną różnicę w samopoczuciu, o ile lżej i lepiej się sama ze sobą czuję. Pomimo tego, że wydalam duuuuuuzo pieniędzy, a nad niektorymi rzeczami, będę musiała jeszcze popracowac, nie żałuję…
    A co do moich tegorocznych sukcesów, to:
    1. Kupiłam mieszkanie :)
    2. Zrzuciłam 5 kilo i dalej chudnę :)

  3. Hej, kojarzę Cię z bloga i widziałam na korytarzu na D. ;) ja już jutro kończę i napisze jedno- warto! Powodzenia!

  4. Pomocne przy depresji jest podniesienie poziomu witaminy D – badanie 25OH wskaże poziom tej witaminy. Przy stanach depresyjnych należy podnieść nawet do 300. Na prawdę działa! Proszę się nie bać brać wysokich dawek witaminy D3, tylko trzeba je łączyć z witaminą K2MK7. Może też pomóc w rozwiązaniu wielu problemów życiowych ustawienie Helingera – proszę o tym poczytać.
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    P.S. Dopiero teraz odkryłam Pani bloga i jest świetny – zostanę tu na dłużej.

    1. Niestety, w moim wypadku poziom witaminy D (suplementuję) nie ma nic do rzeczy. Depresja to nie tylko ciało, ale jednak przede wszystkim dusza. I to ją trzeba leczyć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge