26 X2014

Trzy tygodnie bez glutenu i…

by joanna

No właśnie, okazało się, że trzeci tydzień bez glutenu był naszym ostatnim tygodniem diety bez gliadyn. Myślę, że czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, dlaczego nagle zawróciliśmy z tego kursu (patrz pierwszy i drugi tydzień bez glutenu).

Sześć i cześć

Po lekturze książki Bożeny Kropki bardzo chciałam wprowadzić naszym synkom trzymiesięczną dietę bezglutenową (sama unikam glutenu od dawna), aby rozpocząć program „Sześciu kroków wyjścia z alergii”. Pierwszy etap, trzymiesięczny, polega na odciążeniu jelit dzięki wyłączeniu z diety glutenu, cukru i mleka, aby układ pokarmowy miał czas się zregenerować. Ma to znaczenie w wypadku osób wrażliwych na gluten, w ich jelitach obecność białek gliadynowych powoduje stany zapalne, które regenerują się w ciągu kilku tygodni, minimum sześciu. Są pewne hipotezy, że dzisiejsze zboża glutenowe, szczególnie pszenica, zawierają tzw. agresywną postać glutenu, niekorzystną dla naszego zdrowia (a nieprzynoszącą żadnej korzyści), dlatego ograniczenie glutenu w zróżnicowanej i mądrze prowadzonej diecie nie powinno nikomu zaszkodzić.

jablkia_s_j

Kiedy to nie jest takie proste

Problem pojawia się w momencie, gdy mamy do czynienia z dziećmi. Mam w domu dwulatka i pięciolatka, którzy cierpią na polialergie (wziewne, pokarmowe, być może kontaktowe) i AZS (czyli genetyczne upośledzenie budowy skóry). Starszy syn od ponad roku miał dwukrotnie stwierdzone lamblie, tępione farmakologicznie, homeopatycznie, ziołowo. Wkrótce będę powtarzała badania (Felix), ale nie mam złudzeń, że akurat te pasożyty należą do wyjątkowo trudnych do wytępienia.

Dzięki restrykcyjnej diecie, przygotowywaniu posiłków do przedszkola, gotowaniu potraw od początku do końca, dbaniu o jakość produktów, prowadzeniu domu w sposób w miarę ekologiczny (żadnej mocnej chemii gospodarczej, ekologiczne pranie, ekologiczne lub naturalne kosmetyki, odzież w miarę możliwości bawełniana itp.) udało nam się sprawić, że chłopcy mają skórę w bardzo dobrym stanie (tu więcej o naszym AZS). Niestety, gorzej jest z alergiami wziewnymi, ale ponieważ jesteśmy w trakcie badań, nie będę jeszcze o tym pisać.

Dwóch Polaków, trzy opinie

Moje urwisy to bardzo asertywni obywatele, którzy mają wyrobione gusta smakowe. Niestety (dla mnie) ich gusta w dużej mierze są odmienne. Może dlatego, że starszy odziedziczył grupę krwi po mnie (A), a młodszy po tatusiu (B). W dodatku ich wybory kulinarne są ograniczone innymi alergiami (młodszy nie może nawet dotknąć jajka, starszy może zjeść prawdopodobnie jedno na tydzień). Nie narzekam na to, ale czasem muszę przygotować cztery wersje posiłku, żeby wszyscy mogli się najeść.

Kiedy nagle doszło ograniczenie w postaci bezglutenu, moje dzieci, przyzwyczajone do konkretnych rodzajów posiłków (mimo wcześniejszego przygotowywania ich na to), wyraziły swoje niezadowolenie. Stawałam na głowie, żeby przygotować im coś w rodzaju chleba do kanapek, ale gdy nie można drożdży i m.in. gryki, upieczenie czegoś chlebopodobnego jest bardzo trudne. Odważyłam się zrobić chleb na sodzie wg Olgi Smile i niestety wyrzuciłam go do śmieci: tak strasznie śmierdział i smakował sodą, że nie dało się go jeść.

maki_bezglutenowe

Piekłam więc płaskie chlebki z mieszanek mąk, smażyłam podpłomyki i naleśniki. Niektóre były pyszne, ale i tak po pewnym czasie miałam dosyć (zwłaszcza że miałam wątpliwości co do takiej ilości potraw z patelni). Zrozumiałam, że nie tędy droga – spędzanie w kuchni każdej wolnej chwili doprowadziło do sytuacji, w której na każdą krytykę przygotowanego dania lub jego składnika (często kosztownego) reagowałam wielkim stresem i złością. Planowanie posiłków, z których połowa była oceniana jako niesmaczne/brzydkie/inne niż zwykle/nie chcę, bo nie, kosztowało mnie za dużo nerwów, przez co cała atmosfera wokół jedzenia zrobiła się trudna. A przecież w posiłkach chodzi o to, żeby były zarówno zdrowe, jak i przyjemne. W dodatku przy AZS niezwykle ważne jest dbanie o komfort psychiczny, poczucie bezpieczeństwa i spokoju – na równi z dietą.

Ze starszym synem mogłam się umówić, że zje taki makaron czy inny, tyle kaszy, taki naleśnik. Z młodszym nie da się pertraktować! Spróbujcie wyjaśnić dwulatkowi wychowanemu na BLW, że powinien coś zjeść.

jablka_s

Trudna (mądra?) decyzja

Tak więc, kiedy ogłosiłam, że gluten wraca, wszyscy odetchnęli z ulgą. Mój mąż widział, że była to dla mnie trudna decyzja, bo włożyłam sporo wysiłku w przygotowania do diety i konsekwentnego jej przestrzegania. Synowie z radością powitali chleb żytni na zakwasie i „normalny” makaron. Ja z ulgą schowałam wielką patelnię do szafki.

Nie zauważyłam żadnej różnicy u chłopców ani w momencie odstawienia glutenu, ani po jego ponownym wprowadzeniu. Wiem, że trzy tygodnie to mało, nie spodziewałam się żadnych zmian w takim czasie. Pojawiające się zmiany skórne łączę z próbą rozszerzenia menu o nowe smaki.

Refleksja na koniec: cała przygoda nauczyła mnie, że przy polialergiach naprawdę czasem nie warto utrudniać sobie życia, wyłączając z diety produkty, które są tolerowane. Na bezgluten jeszcze przyjdzie czas, tymczasem zrobię, co w mojej mocy, aby zboża, które podaję, pochodziły z jak najlepszych źródeł. Czasem radość synów z podanego makaronu jest więcej warta niż z trudem wywalczone osiągnięcie bezglutenowego celu.

Szacunek dla tych, którym taka dieta się udaje!

Może przeczytasz także:

4 Responses to “Trzy tygodnie bez glutenu i…”

  • Kinga

    Ten przepis na chleb jaglany na sodzie to ja podrzuciłam na fejsie. Myslałam, że się przysłużę, a tu masz babo placek :( nie wyszedł. A czemu tak bardzo sodą było czuć skoro w przepisie jest jej niewiele? Co do diety nic na siłe. Moj synuś na szczęscie nie alergik, a przynajmniej nie widoczny, wiec gluten w diecie jest tylko pszenicy unikamy bo to zło! Podobno jak się fermentuje zboża jak to robili nasi przodkowie to gluten nie działa czy jakoś tak kiedys czytałam, ale niedawno na Zielonym Zagonku też się cos takiego pojawiło: http://zielonyzagonek.pl/fermentacja/ dla mnie niewykonalne bo jestem zbyt leniwa i tylko zakwas na chlebus mam, ale kaszy czy owsianki nei chce mi się fermentować bo jemy dużo i często nie nadarzalabym z fermentacją :( musze się autorki spytac jak daje rade z tym przy trojce dzieci i czy fermentuje tylko dla nich czy i sami jedza takie. Duzo roboty z tym….

    • dzięki za przepis, w komentarzach pod nim ludzie chwalili sobie ten chleb, więc nie wiem – u nas nie wyszedł.
      nie wiem, jak ktoś daje radę przy trójce dzieci :D ja przy dwójce często ledwo daję radę. ale też fakt, że jestem zaangażowana w różne rzeczy i pracuję. gdyby z moimi chłopcami było bardzo źle, na pewno rzuciłabym wszystkie inne obowiązki, na szczęście – jest zaskakująco dobrze, o ile trzymamy się diety.

  • Magdalena

    Dieta bezglutenowa jest najtrudniejszą dietą do zastosowania w życiu codziennym. Dlatego zgadzam się z twierdzeniem „przy alergiach naprawdę czasem nie warto utrudniać sobie życia, wyłączając z diety produkty, które są tolerowane”. Bo tych produktów tolerowanych jest naprawdę mało. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z dietą bezglutenową i bezmleczną, jak to jest w przypadku moich siostrzeńców.
    Dlatego też osobiście wkurza mnie swego rodzaju „nagonka na gluten”, która pojawiła się ostatnio (artykuły, książki). Mądrzejsze byłoby propagowanie zbóż z „wysokiego przemiału”, czy też żywności małoprzetworzonej. Takie proekologiczne nastawienie pomogłoby bardziej i alergikom i nie-alergikom…

  • Bardzo długo myślałam podobnie – wydawało mi się, że wykluczenie glutenu z diety jest praktycznie niemożliwe a ponadto prowadzi do turbo komplikacji życia. I początkowo faktycznie nie było łatwo, nie było łatwo przestać myśleć w kategoriach ‚ograniczania siebie’ kiedy koncentrowałam się na produktach, których jeść nie chcę czy nie mogę. Przełom przyszedł kiedy zaczęłam myśleć o tej masie produktów które jeść chcę i mogę, kiedy zaczęłam poznawać nowe produkty i włączać je do diety. Odetchnęłam z ulgą kiedy znalazłam kilka miejsc, gdzie mogę zjeść pyszne bezglutenowe wegańskie dania i z przyjemnością odwiedzam je i poznaję nowe połączenia smakowe. Po kilku tygodniach przyzwyczaili się moi najbliżsi i dalsi również, co bardzo ułatwia sprawę. Nadal pamiętam tę ulgę kiedy zamiast stresu i obciążenia poczułam, że cieszę się wolnością mojego wyboru. Powodzenia z gotowaniem dla małych alergików. Nie mam swoich maluchów, ale podejrzewam że to niezłe wyzwanie gotować dla tak wymagających konsumentów niezależnie czy są alergikami czy nie :-)
    Agnieszka ostatnio pisze o…Gulasz z czarną fasolą i selerem naciowymMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge