11 XII2013

Wszechstronny test misiów

by joanna

Zbliżają się święta i nie wiem, jak inni rodzice, ale ja trochę drżę z obawy – co też moje dzieci dostaną pod choinkę? Z najbliższą rodziną można się umówić, że będą to książki (np. seria „Poczytaj mi, mamo” albo „Julek i Julka” dla starszego synka) lub ewentualnie klocki duplo/lego. Młodszy synek świąt nie zauważy, więc w razie czego nietrafione prezenty się schowa, ale 4,5-latek może twardo negocjować…

Ze wszystkich prezentów chyba najmniej cenię maskotki. Łatwo kupić niedrogiego i byle jakiego pluszaka z Chin (często można też dostać takiego miśka w prezencie od sklepu podczas przedświątecznych zakupów). W ogóle wyznaję zasadę, że im mniej zabawek, tym lepiej, a akurat pluszaki jakoś niekontrolowanie mnożą się z  roku na rok. Część z nich trafia do szafy, gdzie czekają na okazję do wymiany. Część z nich zostaje jednak z chłopcami i czasem przydaje się jako stróże snu.

Miśki dwa i jeden koala

miski_1 (więcej…)

29 XI2013

Mr.Misiek – Polak na światowym poziomie

by joanna

Od paru dni jest z nami Mr.Misiek, przemiły miś, który zauroczy każdego. W zalewie poliestrowych przytulanek z Chin ta zabawka to naprawdę wyjątkowy okaz, pod wieloma względami. Nasi chłopcy polubili go ogromnie, na szczęście dzielą się misiem sprawiedliwie: młodszy ma go w dzień, starszy śpi z nim w nocy.

mrmisiek_1 (więcej…)

18 XI2013

Jesienny teatrzyk

by joanna

Jestem w wirze przygotowań do Trzeciego Bielańskiego Jarmarku Rodzinnego (na który Was serdecznie zapraszam w najbliższą niedzielę, 24 listopada, na warszawskiej Chomiczówce; Facebook). Myślałam, że w tym tygodniu w ogóle zniknę z blogowego życia, jednak dzisiejsza zabawa ze starszym synkiem wyjątkowo mnie natchnęła.

Zbieraliście i suszyliście kolorowe jesienne listki? My zbieraliśmy je kilkukrotnie i chowaliśmy do naszej „suszarki liściowej”, czyli bloku technicznego, który leżał przygnieciony książkami. Liście leżały tam jakiś miesiąc i zupełnie o nich zapomnieliśmy, aż podczas sprzątania wyciągnęłam je z suszarki i z przyjemnością ułożyłam na stole. Przez ostatnie dni zastanawiałam się, co można z nimi zrobić?

Dziś znowu liście wpadły mi w ręce, akurat w chwili, kiedy starszy synek poprosił o wosk do lepienia (to taki specjalny, kolorowy wosk, który można kupić np. u Myszki Agaty, będzie też dostępny na naszym jarmarku!). Kilka ruchów dłońmi i z listków powstały dwie postacie: tata i synek. (Scenografią jest rysunek J., przedstawiający ciężarówkę transportującą parowozy).

teatrzyk_1 (więcej…)

07 XI2013

Zestaw konstrukcyjny Pintoy (recenzja)

by joanna

Firma Pintoy już dawno skradła moje serce. Zabawki z drewna kauczukowego to nie tylko wybór ekologicznych rodziców, to także – moim zdaniem – wybór rodziców, którzy wolą kupić raz na pół roku prezent droższy, ale trwały i pozwalający na samodzielne odkrywanie jego możliwości. Ile razy zdarzyło się Wam, że zabawka za kilka złotych (mówię tu o chińskiej tandecie) posłużyła do zabawy przez kilka godzin, a potem coś się złamało, urwało i trzeba było ją wyrzucić? A ile razy zdarzyło się, że wcale nie tania rzecz okazała się równie nietrwała albo po prostu szybko się znudziła?

zestawpintoy_4 (więcej…)

04 XI2013

O prezentach urodzinowych (recenzja wbijanki Pintoy)

by joanna

Dziś są pierwsze urodziny naszego młodszego synka. Minął rok ,odkąd pojawił się na świecie. Jest w tym coś niezwykłego, że w ciągu tego czasu Ziemia okrążyła Słońce i ponownie znalazła się w punkcie startu – zamknął się pewien cykl i rozpoczął kolejny. Kiedy jesteśmy dużo starsi, nie odczuwamy zwykle tego nowego początku. U dzieci etapy rozwoju dzielone na lata są niezwykle wyraźne. Oseska do ostrożnie chodzącego mowlaka dzieli tylko 12 miesięcy. Dorosły nigdy nie będzie w stanie powtórzyć takiego wyczynu.

Jestem dumna z moich synków, ich dni urodzin to też moje święto! (Kto chce poczytać o tym, jak się rodzili, zapraszam tu).

Prezent od rodzeństwa

butelka_dla_s

Prezenty urodzinowe oczywiście nie są najważniejsze, ale bywają wzruszające.

Kilka dni temu mój starszy synek poprosił o pomoc w przygotowaniu prezentu na urodziny S. Do butelki wrzucił kawałek cytryny, zalał wodą i dodał szczyptę soli. Dlaczego? Nie mam pojęcia! To był jego autorski pomysł. Nie mógł się doczekać wręczenia prezentu i nosił go ze sobą wszędzie. Z moją pomocą zrobił opakowanie na butelkę z niepotrzebnego pudełka, które pokolorował. Dziś wreszcie wręczył bratu prezent, a brat niezmiernie się ucieszył! Mała butelka wypełniona wodą, w której coś pływa, to prosty sposób na zajęcie rocznego dziecka (u Spełnionej Mamy pomysł rozbudowany, ale naprawdę J. nie widział tego wcześniej!).

Organiczna zawartość tego prezentu pewnie lada dzień się zepsuje, więc będziemy mogli spróbować innych rozwiązań z nowym pojemnikiem.

Prezent od rodziców

Od rodziców S. dostał wbijankę Pintoy.

wbijanka_1

Mieliśmy duży problem, co można dać S. (i to będzie problem nigdy się niekończący), bo po starszym bracie ma przecież tyle zabawek. Takiej wbijanki jednak nie miał!

Całość składa się z drewnianego młoteczka i drewnianego stojaka, który ma trzy otwory z gumowymi uszczelkami. W otworach układa się drewniane kule, które dziecko wpycha lub wbija młotkiem – kule wlatują do środka, a potem wytaczają się przez dziurę na zewnątrz (akurat na zdjęciu powyżej tej dziury nie widać). Młotek jest lżejszy niż sądziłam, więc nawet źle użyty nie powinien wyrządzić dużej krzywdy (myślę jednak, że warto nadzorować taką zabawę).

przebijanka_0

Co prawda na pudełku napisano, że to zabawka od 19 miesięcy (ciekawe, czemu 19?), jednak S. wyraził ogromne zainteresowanie – zwłaszcza drewnianymi kulami, które robią dużo hałasu, gdy toczą się po podłodze (sąsiedzi z dołu z pewnością także wyrażą zainteresowanie po pewnym czasie). Synek opanował również walenie młotkiem, a jakże.

A firmę Pintoy ogromnie polubiłam od pierwszego wejrzenia. To już trzecia nasza zabawka tej marki (o kaczuszce pisałam tu). Jestem pod wrażeniem wytrzymałości drewna kauczukowego – zestaw konstrukcyjny, którego recenzję przygotowuję, jest u nas codziennie, prawie od czterech miesięcy, w użyciu przez dwóch małych urwisów.

zestawpintoy_3

 

Sto lat, synku!

11 IX2013

Tusz do pieczątek – recenzja

by joanna

Jedną z dobrych i sprawdzonych zabaw na ponure, deszczowe dni jest (opisywane już) robienie pieczątek z ziemniaka.

Ponieważ bardzo lubię robić różne rzeczy własnoręczne, chętnie wypróbuję kiedyś przepis na kolorowe tusze do stempelków. Na wakacje wzięliśmy jednak rozwiązanie gotowe – poduszeczki z tuszem w sześciu kolorach, bezpieczne dla dzieci. Pojemniczek zajmuje niewiele miejsca (średnica 15 cm), kosztuje tylko 19,90 zł.

poduszka_3 (więcej…)