10 X2016

Inauguracja Fairtrade Polska

by joanna

W sobotę 8 października 2016 r. odwiedziłam w tempie błyskawicznym targi NATURA FOOD, a przede wszystkim wzięłam udział w konferencji prasowej Fairtrade Polska. W podwójnej roli – jako Organiczni.eu oraz przedstawicielka Kooperatywy Spożywczej Dobrze – miałam okazję wysłuchać prezentacji przedstawicieli organizacji Fairtrade International oraz europejskich organizacji FT. I napić się sprawiedliwego wina.

Konferencja prasowa podczas targów NATURA FOOD inaugurowała oficjalnie działalność organizacji Fairtrade Polska, dzięki czemu wreszcie Polska dołączyła (oficjalnie) do grona państw związanych z ruchem FT i otrzymujących wsparcie w jego promowaniu. Dodatkowo Fairtrade Polska jest pierwszym licencjodawcą w naszym kraju, co oznacza, że polscy producenci mogą zwracać się bezpośrednio do polskiej komórki, aby uzyskać certyfikat FT. Na konferencji zaprezentowano też pierwszego polskiego licencjobiorcępalarnię kawy Cafe Borówka.

Andrea Richert z Fairtrade International

Andrea Richert z Fairtrade International

(więcej…)

13 V2016

Pizca del Mundo, czyli kilka słów o kawie Fair Trade

by joanna

Polska nieformalna kooperatywa firm wspiera peruwiańską kooperatywę rolników. I dzięki temu wielbiciele dobrej arabiki mogą sięgnąć po ekologiczną i etyczną kawę wysokiej jakości, paloną w Polsce. I przyczynić się do czynienia dobra. Nie, nie mam złudzeń, wiem, co większość Polaków myśli, słysząc, że coś jest Fair Trade…

szczyptaswiata_2

Przy okazji Dnia Sprawiedliwego Handlu (14 maja 2016 r.) oraz kawowego World Fairtrade Challenge (13–15 maja 2016 r. – dołącz!), a także dzięki nieoczekiwanemu spotkaniu z Agą Bińkowską ze Szczypty Świata wraca u nas temat kawy i Sprawiedliwego Handlu. (Nie piję kawy od 2,5 roku i tęsknię za nią!).

Pizca del Mundo (po polsku szczypta świata) to marka z pewnością znana wielbicielom etycznych produktów, zwłaszcza yerba mate i kawy. Jest to jedyna polska marka FT – firma spod Wrocławia sprowadza na nasz rynek ekologiczne i etycznie pozyskiwane surowce, które przetwarza i pakuje pod swoją nazwą. Charakterystyczne malunki zdobią każdą torebkę kawy czy mate, a nazwy są inspirowane miejscami związanymi z produktem, np. jeziorem czy wioską. – Jesteśmy geografami z wykształcenia – śmieje się Aga Bińkowska, która razem z mężem Borysem prowadzi Szczyptę Świata.

Aga i ja na warszawskim BioBazarze (niestety zdjęcie z telefonu).

Aga i ja na warszawskim BioBazarze (niestety zdjęcie z telefonu).

Kawa to jedna z najbardziej zanieczyszczonych chemią roślin na świecie – przy konwencjonalnych uprawach stosuje się silne herbicydy czy pestycydy, dlatego wybieranie tej ekologicznej powinno być nawykiem. Tak samo, jak szukanie kawy produkowanej etycznie. Europejczycy nie mają wyboru, muszą sprowadzać kawę z innych kontynentów, tym bardziej powinni przyglądać się temu, skąd pochodzi. Wspieranie małych rolników, zrzeszonych w lokalnych kooperatywach, którzy mają możliwość zadbania o swoje uprawy z należytą uwagą, to nie tylko wybieranie produktów wyższej jakości (choć dla niektórych to ona gra najważniejszą rolę). To także wkład w budowanie przeciwwagi dla monopolu gigantycznych koncernów spożywczych.

Cupping.

Cupping w wykonaniu młodej damy.

– Kiedy zamawiamy ziarna kawy w kooperatywie, wybieramy konkretnego rolnika, którego produkt smakował nam najlepiej – mówi Aga. – W tym roku zdecydowaliśmy się na zamówienie z peruwiańskiej Eco-Vrae. Znamy ją – bywaliśmy u nich, próbowaliśmy kaw i patrzyliśmy, jak pracują. Tu nie zsypuje się wszystkich ziaren razem, więc zawsze wiadomo, które ziarno od kogo pochodzi, każdy worek jest podpisany nie tylko nazwą kooperatywy, ale też nazwiskiem rolnika, zatem np. nasza jasno wypalona peruwiańska kawa to ziarna od Yovany Cordova (na zdjęciu jej córeczka pomagająca nam w cuppingu, jeszcze w magazynie w Pangoa), a z kolei ziarna od Gerardo Bravo (na zdjęciu z Agą) świetnie sprawdziły się w kawach palonych pod espresso.

szczyptaswiata_4

Peruwiańska kawa przypłynęła do Polski dzięki współpracy ponad podziałami.

– Żeby sprowadzić ziarna kawy i kakao z Peru, skrzyknęliśmy się z kilkoma niewielkimi polskimi firmami produkującymi kawę i czekoladę. Myślę, że to dość wyjątkowa sytuacja, aby zorganizować taki transport dla różnych odbiorców. Dzięki temu mniejsze firmy tak naprawdę bez pośredników dostały produkt znakomitej jakości. Towar pochodził z dwóch kooperatyw: Eco-Vrae i Satipo.

Ziarna przypłynęły do Europy kontenerowcem – ze względów logistycznych zostały wyładowane w Hamburgu i stamtąd dotarły do Polski transportem lądowym. Tu ziarna kawy zostały podzielone i producenci zajęli się nimi we własnym zakresie.

Wypalamy kawę w Polsce, ale w zewnętrznej palarni – mówi Aga. – Nasze peruwiańskie kawy różnią się stopniem palenia. Oconal (Villa Rica w wersji mielonej) jest średnio palona, a Pangoa (Mazamari – mielona) jasno palona. Różnica w temperaturze palenia to czasem kilka stopni – to wystarczy, żeby zmienić smak. Przykładowo Pangoa jest palona w 215°C, a Patuca – w 227°C. Polacy nadal gustują niestety w ciemno palonej kawie, ale powoli się to zmienia. I dobrze, ponieważ im jaśniejsza kawa, tym więcej smaków można w niej poczuć. Popularne na naszym rynku palenie w wysokiej temperaturze bywa spowodowane niską jakością ziarna – przykładowo z dużą ilością defektów (powyżej 20% ziaren z pleśnią, nadjedzonych przez robaki itp.), które tuszuje się ciemnym paleniem. Wraz ze wzrostem temperatury znikają z kawy zarówno dobre smaki, jak i te złe, zmniejsza się też zawartość kofeiny czy flawonoidów, a rośnie zawartość popiołu – jak w każdym palonym produkcie.

szczyptaswiata_9

Najgorsze ziarno zwykle jest przeznaczane na kawę rozpuszczalną, którą osiąga się przez zmielenie kawy, zaparzenie jej, odcedzeniu fusów, a następie poddaniu wywaru wysokiej temperaturze (tzw. spray-drying). Tak powstaje proszek – kawa instant, dużo mniej wartościowa niż parzona.

– My również produkujemy kawę rozpuszczalną – opowiada Aga – jednak stosujemy liofilizację (tzw. freeze-drying) i przede wszystkim dobrej jakości ekologiczne ziarna. Zamiast dwukrotnie poddawać wywar wysokiej temperaturze, po filtracji jest ona zamrażana, a następnie w procesie sublimacji pozbywa się lodu. Taka kawa ma wyższą jakość niż ta w proszku, a można ją poznać po tym, że jest w postaci kryształków.

szczyptaswiata_3

Spytałam Agi, jak wygląda praca na miniplantacjach kawy. – Zazwyczaj to poletka od 2,5 do 5 czy 10 hektarów, zwykle zacienionych wysokimi drzewami, dzięki czemu kawa smakuje lepiej, a gniazdujące na nich ptaki pomagają w redukcji ilości szkodników (zdjęcie). Te mniejsze raczej nie stanowią jedynego źródła utrzymania rodziny, większe już tak. Panuje tam zwyczaj pomagania sobie po sąsiedzku, dzięki czemu praca idzie sprawniej. Pomagają też starsze dzieci, ale nie wyobrażajmy sobie zaraz jakiejś niewolniczej pracy pięciolatków – uspokaja Aga. – Na tej samej zasadzie, jak my angażujemy dzieci do pomocy w domu, tak peruwiańskie dzieci po powrocie ze szkoły pomogą w drobnych pracach. W Peru nie ma problemu pracy dzieci, które normalnie chodzą tam do szkoły.

szczyptaswiata_5

Choć Fair Trade dla Polaków to wciąż często fanaberia, bo trudno uwierzyć w dość abstrakcyjną pomoc ludziom na drugiej półkuli, mam przekonanie, że każda taka inicjatywa wpływa na świadomość potencjalnych klientów. Mało produktów spożywczych jest tak popularnych na całym świecie, jak kawa czy kakao, co jest wykorzystywane przez gigantycznych producentów, zalewających rynek produktami pośledniej jakości. To odbija się zarówno na pierwszym ogniwie łańcucha – ludziach pracujących przy uprawach kawowców i kakaowców – jak i konsumentach, którzy zachęceni niższą ceną wybierają niższą jakość.

Jeśli nigdy wcześniej nie próbowaliście kawy ze znakiem Fair Trade, a cenicie dobry smak i aromat, zachęcam Was do kupienia na próbę produktu ze znakiem FT. W wypadku kawy cena nie jest aż tak wysoka, żeby był to luksus – a być może zasmakujecie również w dokładaniu swoich kilku groszy do szlachetnej inicjatywy.

szczyptaswiata_6

Wszystkie zdjęcia bez sygnaturki – szczyptaswiata.pl.

Zajrzyj:

23 II2015

Nietolerancja pokarmowa: co trzeba wiedzieć

by joanna

Czas na temat, w którym jak rzadko liczy się precyzyjność. Dlaczego? Ponieważ wciąż i wciąż widzę, słyszę, czytam, że nawet osoby mające dużą styczność z tematem alergii i pokrewnych mylą pojęcia, mieszają terminy i powodują zamęt w głowach i tak już skołowanych osób zmagających się z nadwrażliwością pokarmową swoich dzieci.

Systematyzuję zagadnienia, żeby nieco rozjaśnić mroki terminologii używanej przez specjalistów. Zdaję sobie jednak sprawę, jak trudno to wszystko na początku zrozumieć, a co dopiero zapamiętać. Dlatego temat nietolerancji w tym tekście będzie ujęty w najważniejszych punktach, które w przyszłości – jeśli zajdzie taka potrzeba – opiszę dokładniej.

Tekst ten ma za zadanie usystematyzować pojęcia, zanim zajmę się tematem rozszerzania diety dzieci alergicznych.

Nie jestem lekarzem; tekst powstał na podstawie fachowych źródeł. Dołożyłam wszelkich starań, aby informacje tu zawarte były zgodne z aktualną wiedzą specjalistów zajmujących się nietolerancją pokarmową.

nietolerancja_pokarmowa (więcej…)

15 VII2014

Przepisy na kawę karobową

by joanna

Uwielbiam kawę, uwielbiam rytuał związany z jej parzeniem i piciem (krótka chwila prywatnego smakowania) – niestety, musiałam ją odstawić (patrz: Kawa i migreny). Szukałam jakiegoś smacznego odpowiednika, najpierw  sięgnęłam po kawę orkiszową i po jednym razie odstawiłam.

Wreszcie natrafiłam na kawę karobową Creta Carob (wiem, że jest także herbata z karobu, jeszcze nie piłam). Coś pysznego! Otrzymuje się ją ze zmielonych ziaren szarańczynu strąkowego lub – jak w tym wypadku – grubo zmielonych i palonych strąków karobu.

Strąki karobu, ziarno i kawa karobowa.

Strąki karobu, ziarno i kawa karobowa.

(więcej…)

01 II2014

2 miesiące bez migreny. Podejrzany to…

by joanna

Mogę chyba ostrożnie mówić o pewnym sukcesie: nie mam migren już od dwóch miesięcy. Może pamiętacie mój wpis o tym, co zwykle powoduje migreny. Dla przypomnienia, czym jest migrena i jakie dokładnie związki są oskarżane o jej wywoływanie, odsyłam do tego właśnie wpisu, żeby nie powtarzać zbyt wielu informacji.

Odstawiłam prawie wszystkie podejrzane produkty (chyba że nie spożywałam ich już wcześniej). Przypomnę, że produktami spożywczymi najczęściej oskarżanymi o działanie migrenogenne są (+ oznacza, że jem, – oznacza, że nie jem):

  • czekolada (zawierająca fetyloetyloaminę i tyraminę) (najpierw -, teraz +)
  • produkty sfermentowane (kwaszonki, alkohole) (-),
  • sery żółte i pleśniowe (-),
  • czerwone mięso (-),
  • cytrusy (+),
  • sos sojowy (-),
  • mocna kawa i herbata (-),
  • ryby marynowane (-),
  • pszenica (-),
  • jajka (+),
  • mleko (-),
  • kukurydza (-),
  • trzcina cukrowa (+/-, jest zawsze odrobina w czekoladzie),
  • drożdże (-).

Długa lista, prawda? W dodatku może się okazać, że niekompletna albo zupełnie nietrafiona w wypadku osób, które tych rzeczy właściwie nie jedzą, a i tak cierpią na bóle głowy (znam takie przypadki). Dlatego że migrena jest skomplikowanym zjawiskiem, zależnym od wielu czynników, w tym zewnętrznych, jak pogody, i wewnętrznych, niepowiązanych z pokarmem, jak stresu.

Przeczytaj też: Nietolerancja pokarmowa: co trzeba wiedzieć

Zachęcam jednak wszystkich cierpiących na migrenę do spróbowania wyeliminowania na jakiś czas któregoś z tych produktów spożywczych. Może się okazać, że to naprawdę działa! Ze smutkiem pożegnałam czekoladę, a kiedy migreny ustąpiły, na próbę włączyłam ją do diety (niewielkie ilości, staram się jeść tabliczkę na tydzień, tylko gorzką, powyżej 70%). Migreny nie wróciły. To nie czekolada!

And the loser is…

kawa

Definitywnie kawa. Póki nie zrezygnowałam z rytualnej filiżanki parzonej kawy dziennie, póty migreny się powtarzały – co tydzień, co dwa tygodnie. Bardzo trudno było mi zrezygnować z tej przyjemności – z filiżanki małej czarnej z mlekiem owsianym, do której przegryzałam sobie tandema. Kawa nie była produktem, który wyszedł w teście MRT jako nietolerowany przez mój organizm. Jej poziom był wręcz bardzo niski.

mrt_ja_3

Ale wyniki tego testu są tylko pewną wskazówką, jak zmienić dietę i jak szukać przyczyn różnych dolegliwości. (Notabene, wkrótce znowu spotykam się z dietetyczką z programu LEAP, będzie czas na podsumowanie, co test zmienił w moim życiu).

Dodam jeszcze, że zupełnie zrezygnowałam z mocnej herbaty. Piję głównie słabą herbatę białą (bardzo polecam tę ekologiczną i FT).

Dlaczego kawa powoduje migreny?

Obiegowa opinia jest przecież zupełnie odwrotna. „Boli cię głowa? Napij się kawy!” – słyszałam wielokrotnie od różnych osób. Fakt, że środki przeciwbólowe wzmocnione kofeiną działają jakoś mocniej i szybciej. Ale że bez kawy środki przeciwbólowe przestały być potrzebne? (No, poza wyjątkowymi sytuacjami, np. podczas choroby).

Podejrzane składniki kawy to przede wszystkim kofeina (obecna także w herbacie), która powoduje najpierw skurcz, a potem rozszerzanie się naczyń krwionośnych w mózgu i ich bolesny ucisk na nerwy. Drugim składnikiem są fenole, na które część osób po prostu źle reaguje (występują one obficie m.in. w roślinach strączkowych).

Jak żyć bez kawy?

Nie ma lekko! Kawa wspaniale pobudza, rozjaśnia umysł, podnosi ciśnienie i – dobrze przyrządzona – świetnie smakuje. Są jednak osoby, którym kawa po prostu szkodzi. Jeśli należycie do tych, którym kawa ratuje dzień, a mimo to podejrzewacie ją o działanie migrenogenne, oto kilka moich sprawdzonych porad, jak żyć bez kawy:

  • pijcie dużo niegazowanej wody,
  • pijcie herbatę – ale niezbyt mocną; spróbujcie herbat ziołowych i białej herbaty (zielona ma dużo teiny = kofeiny),
  • jeśli czujecie się bardzo zmęczeni i śpiący, spróbujcie wygospodarować 10 min na drzemkę – nawet tyle wystarczy, żeby się zregenerować; (w pracy nie każdy ma do tego warunki, ale wiecie, że macie prawo do 15 min przerwy w ciągu dnia i ten czas możecie wykorzystać dowolnie? Po prostu wystawcie karteczkę na biurku „15 min ustawowej przerwy” i zdrzemnijcie się, nawet z głową na klawiaturze, w słuchawkach itp. No dobrze, jeśli pracujecie na poczcie, idźcie na zaplecze),
  • jeśli senność zaskoczy Was za kółkiem, zatrzymajcie się w bezpiecznym miejscu i zdrzemnijcie 10-15 min, to działa!
  • jeśli zasypiacie na ważnym zebraniu, wyjdźcie na chwilę na świeże powietrze, poskaczcie, zróbcie przysiady itp.,
  • nie pijcie kawy – żadnej – ani napojów z kofeiną (cola itp.); no dobra, jeśli smakuje Wam bezkofeinowa…

U mnie to działa. A u Was?

Aktualizacja 15 lipca 2014 r.: to już 8 miesięcy bez kawy – i migreny!

19 I2014

„Historia smaku” – recenzja

by joanna

Tym razem napiszę o publikacji niezupełnie nowej, bo wydanej w 2009 roku (kolejne polskie wydanie, znacznie ładniejsze niż to, które czytałam – 2012 r.). Dzięki dzielnicowej bibliotece uniknęłam kupienia kolejnej książki, na którą miałam ochotę! Z chęcią obejrzałabym to nowsze wydanie, wzbogacone o większą liczbę ilustracji. Zdjęcia dostarczają bardzo wielu szczegółów, uzupełniających narrację.

hs_1

Książka „Historia smaku. Jak warzywa i przyprawy budowały fortuny, wywoływały wojny i wpędzały ludzi w szaleństwo” Bryana Bruce’a jest przewodnikiem po upodobaniach kulinarnych łączących ludzi na całym świecie. Czekolada, cukier, ostre przyprawy, ziemniaki, mąka, pomidory, kawa, oliwa, cebula i czosnek są tematami kolejnych rozdziałów, bohaterami historii o tym, jak człowiek lubi sobie dogadzać. (więcej…)

11 XI2013

Fenyloetyloamina – sprawczyni niejednej migreny?

by joanna

Tak to już jest: coś, co nasz organizm produkuje samodzielnie, aby działać sprawnie, przyjmowane w postaci pokarmu może nieźle namieszać w homeostazie. Każdy z nas jest inny i różnie reagujemy na wszelakie składniki pożywienia. Jednym szkodzi marchewka, a innym jabłko (ale wszystkim szkodzi cukier, naprawdę!). Mnie być może szkodzi fenyloetyloamina – podejrzana o wywoływania moich paskudnych migren.

fenyloetyloamina

Czym jest fenyloetyloamina? Wiadomości na stronie Wikipedii są dosyć skąpe, jeśli chodzi o interesujące mnie podejście do tematu. Oprócz właściwości chemicznych opisano tam prawdopodobne właściwości tej aminy, naturalnie występującej w naszym mózgu:

  • jest neuroprzekaźnikiem (przenosi sygnały między komórkami nerwowymi),
  • spożywana z pokarmem być może ma działanie psychoaktywne,
  • wydziela się naturalnie podczas wysiłku i być może jest odpowiedzialna za euforię związaną z aktywnością fizyczną (tzw. euforia biegacza – większa odporność na ból, mniejsze zmęczenie),
  • jej zwiększony poziom stwierdzono u osób zakochanych,
  • „na bazie fenyloetyloaminy otrzymano wiele syntetycznych substancji psychoaktywnych. Najbardziej znane to amfetamina, MDMA i metamfetamina”.

Sporo wątpliwości budzi ten związek organiczny, który, pochłaniany z pokarmem, wydaje się dostarczać naszemu organizmowi dawkę przyjemności, mimo że w układzie pokarmowym dość szybko ulega rozkładowi przez enzym MAO-B.

Według badań wysoki poziom fenyloetyloaminy (PEA) powoduje powstawanie dopaminy, wpływającej z kolei na produkcję oksytocyny. Każda z tych cząsteczek ma swoje zadanie jako neuroprzekaźnik, w odpowiednich warunkach dzięki nim odczuwamy przyjemne pobudzenie, przywiązanie i inne pozytywne emocje.

Oprócz wspaniałych właściwości pobudzających fenyloetyloamina ma prawdopodobnie działanie szkodliwe na nasze zdrowie, w tym (jak przeczytałam w materiałach Programu LEAP) powodowanie migren, nudności, uderzeń gorąca, nadmiernego pocenia się, nad- i niedociśnienia.

Migreny i niskie ciśnienie – to ja.

czekolada_FT

Czekolada

Fenyloetyloamina występuje między innymi w kakao – ale nie tym naturalnym, tylko tym, które przetworzono do spożycia, czyli m.in. poddano fermentacji. Pisze o tym m.in. Udo Pollmer:

W czasie każdej fermentacji powstają tzw. aminy biogenne. Najbardziej znaną aminą w kakao jest fenyloetyloamina, której w stugramowej tabliczce czekolady jest ok. 0,7 g. Fenyloetyloaminę zwykle produkuje sam organizm, w działaniu podobna jest do serotoniny, podnosi nastrój i pozytywnie wpływa na równowagę psychiczną. (s. 281)

Jak podkreśla jednak Pollmer, to nie dlatego tak kochamy czekoladę, zwłaszcza mleczną. O to uzależnienie autor „Smacznego! Chorzy z powodu zdrowego jedzenia” obwinia opiaty, powstające podczas produkcji czekolady właśnie z fenyloetyloaminy.

By z kakao i cukru uzyskać czekoladę, masa przetrzymywana jest przez kilka godzin w cieple. Ten proces – decydujący o jakości wyrobu – nazywa się mieszaniem mas. Panują wówczas idealne warunki dla wcześniej wspomnianej „biogennej aminy” do tworzenia opiatów.
Ten proces może być wzmożony przez proszek mleczny. Tabliczka czekolady zawiera więcej białka niż szklanka mleka, wśród tych białek znajdziemy oczywiście naturalne egzorfiny. (s. 281-282)

Wśród substancji psychoaktywnych w czekoladzie znajdziemy też np. pobudzającą teobrominę. Oczywiście, nie jest tak, że czekolada to tylko otumaniacz  i polepszacz nastroju – już pisałam o tym, że prawdziwa czekolada, bezmleczna, ma w sobie np. sporo antyoksydantów i niewielka ilość kakao dziennie może być traktowane jak lekarstwo.

Nie tylko PEA

W materiałach, które dostałam w związku z testem MRT, opisano fenyloetyloaminę jako związek występujący w kiszonej kapuście, serach dojrzewających, ekstraktach drożdżowych, winie i piwie. Aby być bardziej precyzyjnym, należałoby jednak uściślić, że chodzi o pochodną PEA, również migrenogenną tyraminę (występowanie: sery żółte i pleśniowe, czerwone mięso, wino, cytrusy, sos sojowy, mocna kawa i herbata, ryby marynowane).

Inne składniki naszych pokarmów podejrzane o powodowanie bólów głowy to:

  • histamina (piwo, ryby, wino, sery dojrzewające),
  • fenole (występują w roślinach, być może osoby ze skłonnościami do migren mają problem z ich rozkładem w organizmie),
  • dodatki do żywności.

Inne naturalne źródła PEA

Najbardziej naturalnym źródłem – jak już wspomniałam – jest nasz organizm. Co ciekawe (i straszne), na Zachodzie popularne są suplementy diety zawierające fenyloetyloaminę – dla tych, którym nie chce się ćwiczyć czy iść na spacer. Na stronie Fundacji Livestrong znajdziemy listę pokarmów dostarczających tę aminę w mniej sztuczny sposób. Pierwsza jest oczywiście czekolada i wszystkie produkty zawierające ziarna kakaowca.

Kolejnym źródłem – choć niebezpośrednim – PEA są rośliny wysokobiałkowe: m.in. soja, soczewica, orzeszki ziemne, migdały, ciecierzyca, nasiona sezamu i lnu. Zawierają dużo fenyloalaniny, z której nasz organizm wytwarza sobie fenyloetyloaminę (moim zdaniem to znacznie bezpieczniejsze źródło, ponieważ to nasz organizm decyduje, ile PEA wyprodukuje). Fenyloalanina znajduje się także w mięsie (wołowinie, wieprzowinie, rybach), owocach morza oraz mleku, w tym oczywiście ludzkim.

Migrena

Migrenowe bóle głowy to jedna z tych uciążliwych dolegliwości, której przyczyny są prawdopodobnie niezwykle złożone i niejednoznaczne. Jedną z prawdopodobnych przyczyn są zaburzenia poziomu neuroprzekaźników (np. serotoniny), co powoduje stan zapalny, rozszerzenie się naczyń krwionośnych i ucisk nerwów (który właśnie powoduje ten straszny ból).

Nie ma jednego sposobu na uniknięcie jednostronnych bólów głowy – osoby podatne na migreny, takie jak ja, często łączą napady bólu z cyklem hormonalnym, pogodą (ciśnieniem, opadami deszczu, duchotą przed burzą), a także zmęczeniem, stresem, problemami z kręgosłupem, nieodpowiednim odżywianiem (w tym dostarczeniu sobie zbyt małej ilości pożywienia i wody przy większym wysiłku). Ktokolwiek przeżył choć raz napad migreny, ten wie, że jest to koszmar odbierający wszelką radość i wyłączający człowieka z życia na kilka godzin – do kilku dni.

Oczywiście, są sposoby farmakologiczne na blokowanie objawów migreny, a także zapobieganie jej atakom. Zazwyczaj nieskuteczne. Ponieważ cierpię na napady bólów głowy od kilkunastu lat, szukałam różnych sposobów na nie i przerabiałam kilka rodzajów leków, takich jak divascan czy coffecorn, a także homeopatię i leki antropozoficzne. Leki na receptę wywoływały u mnie dziwne stany euforyczne, ale niekoniecznie pomagały na głowę. Tak jak homeopatię cenię i czasem stosuję, tak w tym wypadku efekty były nieoczekiwanie złe (wymioty). Ciąże i laktacja ograniczyły mi możliwości brania leków przeciwbólowych do paracetamolu – bywa za słaby…

Żegnaj, kakao?

Jeśli to prawda, że w moim wypadku choć częściowo winna jest fenyloetyloamina i inne związki pozyskiwane z pokarmów (a dokładnie – nieodpowiednie rozkładanie tych związków w układzie pokarmowym, np. niedobór wymienionego wcześniej enzymu MAO, czyli nietolerancja pokarmowa tych związków pokarmowych), miałabym klucz do ograniczenia napadów migren. Co oznacza, że muszę zrezygnować z pewnych produktów spożywczych. Patrząc na listę najbardziej podejrzanych produktów, można by stwierdzić, że w takim razie nie należy jeść niczego…

Do produktów najczęściej wymienianych i najczęściej badanych pod kątem wywoływania migren należą:

  • pszenica,
  • pomarańcze,
  • jajka,
  • kawa,
  • herbata,
  • czekolada,
  • mleko,
  • sery pleśniowe,
  • wołowina,
  • kukurydza,
  • trzcina cukrowa,
  • drożdże.

Zaczynam od definitywnego odstawienia: kawy, mocnej herbaty, czekolady i kukurydzy, bo od dawna nie jem już mleka, wołowiny, cukru i drożdży. Pszenicę zostawiam w postaci samopszy i orkiszu, a pomarańcze jem tak rzadko, że chyba ich nie skreślę.

W domu nie mam ani jednej pastylki środka przeciwbólowego. Sprawdzę, ile czasu nie będę miała migreny (ostatni raz zdarzył mi się 10 dni temu). Czas start.

Przeczytaj: 2 miesiące bez migreny. Podejrzany to…

Słowniczek (za Wiki i nie tylko)

  • fenyloetyloamina (2-fenyloetyloamina, fenetylamina, PEA) – organiczny związek chemiczny, amina o silnym działaniu biologicznym. Występuje w ludzkim mózgu, przypuszcza się, że może pełnić rolę neuroprzekaźnika. Wiele pochodnych fenyloetyloaminy ma silne działanie psychoaktywne – psychodeliczne, stymulujące lub empatogenne, ale najczęściej wszystkie te efekty z przewagą jednego, co decyduje o klasyfikacji efektów. Pochodne fenyloetyloaminy nazywa się wspólnie fenetylaminami. Fenetylaminy występują w naturze jako hormony, neuroprzekaźniki oraz jako alkaloidy.
  • tyramina (4-hydroksyfenyloetyloamina) – organiczny związek chemiczny, biogenna amina, będąca hydroksylową pochodną fenyloetyloaminy. Występuje obficie w pokarmach pochodzenia roślinnego i zwierzęcego. Najwięcej znajduje się w serach twardych, czekoladzie, śledziach, mięsie czerwonym, niektórych ekstraktach mięsnych.
  • histamina – organiczny związek chemiczny, heterocykliczna amina będąca pochodną imidazolu. Histamina występuje naturalnie w organizmie ludzkim, pełni funkcję mediatora procesów zapalnych, neuroprzekaźnika oraz pobudza wydzielanie kwasu żołądkowego.
  • endorfiny – grupa hormonów peptydowych, wywołują doskonałe samopoczucie i zadowolenie z siebie oraz generalnie wywołują wszelkie inne stany euforyczne (tzw. hormony szczęścia). Tłumią odczuwanie drętwienia i bólu. Są endogennymi opioidami.
  • egzorfiny – związki chemiczne, w budowie bardzo podobne do produktów naszego własnego organizmu zwanych endorfinami, występują m.in. w pszenicy, mleku, jęczmieniu, kukurydzy (źródło).
  • dopamina – organiczny związek chemiczny z grupy katecholamin. Ważny neuroprzekaźnik syntezowany i uwalniany przez dopaminergiczne neurony ośrodkowego układu nerwowego.
  • oksytocyna – cykliczny hormon peptydowy złożony z 9 aminokwasów (nonapeptyd), neuroprzekaźnik, uwalnia się okresowo, dobrze rozpuszczalny w wodzie. U ssaków, w zależności od ich samopoczucia, napędza uległość, ufność, zazdrość, szczodrość, protekcjonizm czy współpracę.
26 IV2013

Recykling kawy: odmładzający peeling

by joanna

Jeśli parzycie sobie prawdziwą  kawę, nie wyrzucajcie fusów! Jest kilka sposobów na ich wykorzystanie.

[Uaktualnienie 1.09.2015 r.] Wprawdzie ja już niemal dwa lata nie piję kawy, za to mój mąż zaczął parzyć ją regularnie dla siebie. Dzięki temu mam stałą dostawę ciemnych fusów, które stanowią podstawę mojego ulubionego peelingu.

W zależności od tego, jak drobno zmielimy ziarna, tak gruby będzie nasz peeling.

peeling_kawowy_1

Kofeina zawarta w kawie ma znakomite działanie antycellulitowe. Chodzi przede wszystkim o działanie od wewnątrz – po spożyciu kawy – ale użycie fusów jako kosmetyku także może mieć dobre skutki.

Drobniejsze fusy można z powodzeniem wykorzystać do peelingu twarzy. Musimy tylko dobrać do fusów olejek odpowiedni do naszej cery.

peeling_kawowy_3

Jak stosować fusy z kawy

  • Po pierwsze – najzwyklejszy peeling. Do fusów z kawy dodajemy kilkanaście kropel odżywczego olejku kosmetycznego – polecam olej arganowy (więcej o jego właściwościach przeczytasz tu). Może być to zarówno peeling twarzy, jak i całego ciała. Do dokładnego usunięcia peelingu używam rękawicy GLOV.
  • Po drugie – okłady z fusów. Należy zmieszać fusy z kawy z oliwą/olejem, posmarować mieszanką ciało tam, gdzie wydaje nam się zacellulitowane, i zawinąć te partie folią aluminiową lub spożywczą (chodzi o zachowanie ciepła). Postać kilkanaście minut, wyglądając jak popsuty android, a następnie spłukać wodą.
peeling_kawowy_2

Do fusów z kawy dodaję organiczny olej arganowy Etja.

To chyba najtańszy kosmetyk naturalny, jaki znam: zrecyklingowana kawa!

Ciekawostka: pielęgnacja ogrodu

Fusy z kawy można umieścić na grządkach i w doniczkach z uprawami. Ponieważ mają właściwości zakwaszające, dobrze się upewnić, które rośliny będą wdzięczne za taki okład z kawy. A są to na przykład pomidory.

  • Podobno kawa zawiera sporo cennych dla roślin składników mineralnych, w tym azot.
  • Jest także naturalnym odstraszaczem ślimaków i… kotów. Jeśli koty Wasze lub Waszych sąsiadów lubią grzebać w Waszym ogrodzie, fusy z kawy zmieszane ze skórką pomarańczową skutecznie zniechęcą sierściuchy do niszczenia upraw. Podobno.

 

25 IV2013

Kawa się nadawa?

by joanna

Niezwykłe zalety kawy. Przepisy i porady dla smakoszy to malutka książeczka autorstwa Francka Senningera (wydawnictwo Biobooks), która trafiła w moje ręce jakiś czas temu, ale długo nie miałam okazji po nią sięgnąć. Dziś ją przeczytałam (jest naprawdę krótka) i podzielę się moimi spostrzeżeniami.

okładka kawa mini

Po pierwsze książka powinna się nazywać Lepiej nie pij kawy. Naprawdę. Rozbawiła mnie nawet dychotomia bijąca z przekazu całego tekstu. Z jednej strony autor pisze:

Okazuje się, że dobroczynne działanie kawy na nasz organizm i liczne jej zalety poznamy, pijąc średnio 3 filiżanki dziennie, bez jakichkolwiek obaw i ryzyka wystąpienia niepożądanych efektów.

Z drugiej wymienia litanię skutków używania kawy – jej złego wpływu na nasze samopoczucie i zdrowie.

Zastanawiam się, kto mądry pije trzy filiżanki kawy dziennie i funkcjonuje normalnie? Może to kwestia różnicy kulturowej – kto wie, może Francuzom nie szkodzą trzy kawy? Rada autora:

Poza szczególnymi przypadkami anemii i picia kawy bezkofeinowej, nie ma powodów, by w czasie ciąży rezygnować z kawy, której jesteś wielbicielką, należy jedynie ograniczyć jej spożycie. W bardzo zaawansowanej ciąży (w 3 trymestrze), gdy cząsteczki różnych substancji są z organizmu wolniej usuwane, lepiej nie przekraczać limitu 3 filiżanek kawy dziennie.

Taka porada jest już mało śmieszna i staje się niebezpieczna. Uważam, że wydawnictwo kompromituje się, wydając książkę-poradnik, w której bagatelizuje się silne działanie kofeiny na rozwijający się płód. Nie muszę nawet przytaczać badań, bo w Polsce każda matka wie, że nadmiar kofeiny/teiny w ciąży może się przyczynić do poronienia lub przedwczesnego porodu. W dodatku autor dwie strony później namawia do częstowania kawą dzieci.

Jeśli chcesz, by twoje dziecko spróbowało, jak smakuje kawa najlepiej zacznij od małej porcji, ponieważ za pierwszym razem jego serce może być pobudzone, zwłaszcza gdy dziecko przed chwilą uprawiało sport lub szybko biegało. Z drugiej strony, jeśli nie jest przyzwyczajone do picia kawy, może mieć mimowolny skurcz mięśni.

Cała książka jest napisana w stylu: Kawa może ci zaszkodzić? No to co!

kawa

Rozśmieszył mnie za to sposób, w jaki autor próbuje przekonać czytelnika, że kawa jest wręcz lekarstwem na dolegliwości. Zastosował następującą metodę: w jednym rozdziale wymienił wszystkie skutki uboczne picia kawy (dobre i złe), opisując każdy kilkoma zdaniami. Kawa pogłębia stres i depresję. Zaburza sen. Uzależnia. Zażółca zęby. Podnosi ciśnienie – czasem jest to niewskazane. Eufemistycznie napisano: Kawa nie wzmacnia kości. Ciekawe, czemu? Kawa szkodzi na żołądek i jelito cienkie. Odwadnia. Przyczynia się do anemii. Ale to wszystko nieważne! Najważniejsze, że kawa zawiera antyoksydanty, dzięki czemu może być stosowana w profilaktyce nowotworowej.

Proszę, nie czytajcie tego poradnika… Sama napiszę lepszy, wkrótce! Bo może jeszcze nie wiecie, ale kawa może mieć też zastosowanie w kosmetyce. Dzięki Oldze Urbowicz dowiedziałam się, że z fusów można zrobić sobie peeling. Można. Zrobiłam i byłam bardzo zadowolona.

Kawa Fair Trade:

http://www.biosprawiedliwi.pl/kawa.html

Kawa Nicola (ta ze zdjęcia):

http://www.smakiportugalii.pl/index.php?option=com_deeppockets&task=contShow&id=123&Itemid=137

Ciekawostki na temat zalet i wad kawy:

http://faktydlazdrowia.pl/kawa-uzywka-czy-bogactwo-wartosciowych-skladnikow/