30 XII2016

Kosmetyki naturalne dla skóry z AZS – kremy, balsamy, masła

by joanna

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS i wszelkimi innymi problemami wymagającymi silnego nawilżenia powinny być dobierane staranne, po uważnym przeczytaniu składu. Nie ma kosmetyków uniwersalnych i to, czy dany krem pomoże, czy nie, zależy często od cech indywidualnych danej osoby.

Zanim posmarujemy nowym kosmetykiem całe ciało, sprawdźmy, czy na pewno nas nie uczula. Warto poprosić w sklepie o próbkę kremu czy balsamu, aby przed wydaniem pieniędzy dosłownie przekonać się na własnej skórze, na ile kosmetyk nam odpowiada.

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS – co wybrać?

Pierwszą zasadą pielęgnacji skóry atopowej jest dostarczanie jej składników odżywczych i nawilżenie, a zarazem naturalne natłuszczenie, aby nie traciła wody tak szybko.

W poniższym spisie znajdziecie kosmetyki naturalne, które szczególnie mocno nawilżają, odżywają i natłuszczają skórę. Część z nich używaliśmy. Balsamy mają dość rzadką konsystencję, zwykle są sprzedawane w tubkach lub pojemnikach z aplikatorem. Zaletą jest łatwość rozsmarowania. Wszystkie rzadsze kosmetyki są oparte na wodzie i zazwyczaj zawierają jakieś konserwanty (wyjątek: Babydream Med), aby mieć dłuższy czas przydatności do użycia. Konserwanty w kosmetykach w naszym spisie są dopuszczone jako składniki kosmetyków naturalnych. (więcej…)

18 VIII2016

„Księga małego alergika” – recenzja

by joanna

Nazwisko Sears niemal automatycznie kojarzy się z zagadnieniem rodzicielstwa bliskości i serią książek poświęconą temu zagadnieniu (pisałam o „Księdze rodzicielstwa bliskości”). Tym razem rodzina Searsów, a konkretnie ojciec i syn, uznani pediatrzy, podjęli temat alergii. Kto spodziewał się książki podobnej do pozostałem biblioteki Searsów, może być zaskoczony: to przede wszystkim kompendium bardzo konkretnej wiedzy.

ksiega_malego_alergika_1

Autorzy starają się łączyć wodę z ogniem, czyli mówić o medycynie konwencjonalnej, ale jednocześnie podkreślać, jak bardzo można pomóc sobie za pomocą naturalnych środków, a także diety i stylu życia. Nie jest to książka tylko dla rodziców alergików – jestem pewna, że dorosły alergik, w tym astmatyk czy atopowiec, znajdzie tu wiele podpowiedzi, jak uczynić swoje życie znośniejszym. (więcej…)

13 III2016

Gdy olsza, leszczyna i brzoza krzyżują alergikom plany

by joanna

Dlaczego olsza, leszczyna i brzoza są winne wczesnowiosennym problemom z… alergiami pokarmowymi? W naszej rodzinie alergia na pyłki drzew dotyczy mojego męża i chłopców. Bywały lata, kiedy mąż musiał brać zwolnienie z powodu silnych ataków astmy w okresie pylenia brzozy. Im silniejsze pylenie, tym więcej objawów związanych również ze skórą.

Zawsze z obawą czekamy na kwiecień, kiedy zacznie się intensywna obecność pyłku brzozy w powietrzu – czy uda się uniknąć silnych leków? A może w ogóle panowie przeżyją ten czas bez Rupafinu, Ventolinu, Telfexo itp.?

Leszczyna, olsza brzoza i alergie pokarmowe

Leszczyna, olsza brzoza i alergie pokarmowe

Pierwsza leszczyna

W naszym klimacie leszczyna zaczyna pylić wcześnie, bo już w połowie stycznia (kończy w drugiej połowie kwietnia). Olsza startuje w połowie lutego, kończy razem z leszczyną. Ale to brzoza jest jednym z najczęściej uczulających drzew. Choć pyli krótko, bo zwykle około 2–3 tygodni, jest to czas bardzo wysokiego stężenia jej pyłków. Zwróćcie uwagę, jak popularne jest to drzewo. Na przełomie kwietnia i maja (a czasem wcześniej, jeśli wiosna się pospieszy) brzoza zaczyna kwitnąć i uprzykrzać życie alergikom. Z drzew alergizujących są jeszcze dąb (marzec – kwiecień) i topola (maj).

Jeśli ktoś ma pecha i jest uczulony na pyłki drzew, już od połowy stycznia cierpi z powodu pylenia.

Przeczytaj także:

Objawy uczulenia na pyłki drzew

Alergia wziewna na pyłek jest reakcją IgE-zależną, co oznacza, że jest to reakcja natychmiastowa. Do najczęstszych objawów takiej alergii należą:

  • problemy ze strony układu oddechowego (kichanie, wodnisty katar, swędzenie w nosie, kaszel, aż po napady astmy),
  • problemy ze spojówkami oczu (swędzenie, pieczenie, zaczerwienienie, łzawienie),
  • problemy skórne (wzmożone AZS).

Przyjmuje się, że reakcję alergiczną wywołuje stężenie w powietrzu od 50 do 100 pyłków danej rośliny na metr sześcienny, mniejsze stężenie ma znaczenie tylko dla osób o silnej alergii. Jednak dodatkowym czynnikiem wzmagającym objawy jest częste współwystępowanie alergii na kilka drzew, które pylą w tym samym momencie, i nawet, jeśli stężenie pyłków liczone osobno jest niskie, to suma alergenów w powietrzu może być już bardzo znacząca dla chorego.

http://www.twojapogoda.pl/tematyczne/dla-alergikow

http://www.twojapogoda.pl/tematyczne/dla-alergikow

Warto sprawdzać poziom pyłków w powietrzu i sprawdzić, gdzie akurat najmniej pyli np. leszczyna. Sama korzystam z serwisu Twoja Pogoda.

Stężenie pyłków to tylko jeden z czynników wywołujących reakcje alergiczne w sezonie pylenia. Nie bez znaczenia jest jakość ogólna powietrza, którym się oddycha (zanieczyszczenie pyłami np. 2,5 PM czy 10 PM w miastach może wzmagać alergie wziewne). Pomocne bywają różne sprzęty i udogodnienia do domu (np. siateczki w oknach, oczyszczacze powietrza – przeczytaj naszą recenzję oczyszczacza Fellowes), które ułatwiają życie alergikowi, ale tylko w przygotowanych pomieszczeniach. Czasem trudno przestrzegać odpowiednich pór wychodzenia z domu czy siedzieć cały dzień domu, unikając pyłków.

Oczyszczacz powietrza

Oczyszczacz powietrza

W skrajnych wypadkach, kiedy leki nie są w stanie zatrzymać reakcji alergicznej i chory cierpi na nieustanne duszności itp., konieczne jest wyjechanie w miejsce, gdzie stężenie pyłków jest znacznie niższe (zdarzało nam się wyjechać w góry podczas intensywnego pylenia brzozy). Jednak sama pyłkowica może być tylko częścią problemu, ponieważ nierzadkie są krzyżowe reakcje wziewno-pokarmowe, które zmuszają do wyłączenia z diety części pokarmów.

Uczulenie krzyżowe i panalergeny

Szacuje się, że około 70% alergików reagujących na pyłki brzozy jest również uczulonych krzyżowo na niektóre pokarmy. Czyli alergia wziewna łączy się u nich z alergią pokarmową. Przyjmuje się, że alergia wziewna jest pierwotna, a pokarmowa – wtórna, co zresztą można zaobserwować, gdy dany pokarm przestaje szkodzić poza sezonem pylenia. A więc alergia krzyżowa polega na reakcji organizmu na dwa podobne białka (przy czym jedno białko uczulało jako pierwsze) w sytuacji obecności obu białek jednocześnie.

Dzieje się tak z powodu podobieństwa między budową białek występujących w różnych roślinach. Organizm, reagujący wrogo na białka pochodzące np. od brzozy Bet v1, może zacząć reagować tak samo obronnie na białko jabłka Mal d 1 czy wiśni Pru a 1, ponieważ te mają podobną sekwencję aminokwasów (lub inne podobieństwa w budowie). Białka te zwane są zwane panalergenami i znajdziemy w różnych roślinach (owocach, warzywach, w nasionach, pyłkach), ale także u zwierząt. Są to m.in. profiliny, chitynazy, glukanazy, białka przenoszące lipidy (LTPs).

Oprócz informacji o występowaniu podobnych białek w różnych pokarmach ważna jest wiedza na temat odporności tych protein na temperaturę czy enzymy trawienne. Wielu alergików zauważa, że choć np. surowy owoc wywołuje u nich reakcję, to ugotowany czy upieczony już nie. Jednak według naukowców alergie krzyżowe, w których pierwotna jest alergia wziewna na drzewa i np. bylicę, na początku dotyczą białek wrażliwych na temperaturę, a w późniejszym okresie również tych, które na temperaturę i enzymy nie reagują.

Jabłka

Jabłka

Naukowcy wyodrębniają alergeny z pyłków uczulających roślin i porównują je z białkami produktów spożywczych, aby poznać jak najwięcej możliwości reakcji krzyżowych. Co ciekawe, eksperymentują z genami, aby wyprodukować np. niealergizujące jabłko. Na ile jest to syzyfowa praca? (Wg mnie właśnie tak jest – zniknie jeden alergen, to pojawi się drugi, przecież w innych krajach, gdzie nie ma brzóz, jej „rolę” wydzielania panalergenów mają inne drzewa).

Objawy uczulenia krzyżowego

Najczęstszym objawem jest OAS – oral allergy syndrome, czyli zespół alergii jamy ustnej. Objawia się reakcją warg, języka, błon śluzowych jamy ustnej, która może być jedynie pieczeniem, swędzeniem czy ogólnym dyskomfortem, w postaci przewlekłej np. niegojącym się zajadem w kąciku ust czy spierzchniętymi wargami. Pokrzywka oraz obrzęk może dotyczyć także rąk, które dotykały owocu czy warzywa.

W ostrych przypadkach może dojść do obrzęku jamy ustnej, przełyku, reakcji układu pokarmowego (wymioty, biegunka), oddechowego (skurcz oskrzeli, obfity katar), skóry (pokrzywka) i oka (zaczerwienienie, łzawienie), aż po wstrząs anafilaktyczny.

Kwitnąca (i pyląca) brzoza.

Kwitnąca (i pyląca) brzoza.

Wszystkiemu winna jest brzoza

Choć brzoza kwitnie jako ostatnia, jest ona prawdopodobnie winna również problemów z alergiami krzyżowymi już od połowy stycznia. Dlaczego? Badania wskazują, że – ponieważ alergia krzyżowa zachodzi również pomiędzy pyłkami tych właśnie drzew – u większości (95%) uczulonych na wszystkie trzy drzewa pierwotną alergią była właśnie alergia wziewna na pyłki brzozy. Można więc uznać, że drzewo to jest winne sporej części alergii w Polsce. Jednak w miejscach, gdzie brzoza nie jest popularna, jej miejsce zajmują po prostu inne drzewa.

Możliwe alergie krzyżowe pokarmowe

Leszczyna (Corylus avellana)

  • orzechy,
  • pokarmy alergizujące krzyżowo z pyłkiem brzozy.

Olsza (Alnus)

  • pokarmy alergizujące krzyżowo z pyłkiem brzozy.

Brzoza (Betula) – wyróżnione najczęstsze

  • jabłka,
  • gruszki,
  • marchew,
  • seler,
  • pomidory (surowe),
  • banan,
  • mango,
  • morele,
  • brzoskwinie,
  • śliwki,
  • wiśnie,
  • pomarańcze,
  • liczi,
  • czereśnie,
  • truskawki,
  • maliny,
  • kiwi,
  • figi,
  • pieprz,
  • orzechy,
  • cukinia,
  • ziemniak (surowy),
  • anyż,
  • papryka,
  • kminek,
  • kolendra.

Czy pokarmy uczulająco krzyżowo można jeść poza sezonem pylenia?

Na to pytanie odpowiedzi są różne. Z jednej strony rzeczywiście można zauważyć wyraźną różnicę w objawach poza sezonem pylenia – pewne pokarmy uczulające krzyżowo po prostu przestają wywoływać niepożądane reakcje organizmu. Z drugiej strony prof. Kaczmarski pisze o swoistej pamięci organizmu i mimo że poza sezonem pylenia nie będzie zachodzić reakcja IgE-zależna, ponieważ nie będzie obecności alergenu prowokującego obrony immunologicznej, może dojść do opóźnionych reakcji skórnych zależnych od limfocytów T (czwarty typ reakcji alergicznej).

Tak więc w podjęciu decyzji potrzebna jest indywidualna porada specjalisty.

Wybrana bibliografia:

31 III2015

Czy moje dziecko może mieć AZS?

by joanna

Poniższe zestawienie ma na celu zebranie ważnych informacji na temat atopowego zapalenia skóry w celach wyłącznie informacyjnych. Dołożyłam starań, aby tekst opierał się na sprawdzonych źródłach. Artykuł napisałam z myślą o rodzicach, którzy chcieliby pogłębić wiedzę na temat AZS. Pamiętajmy, że żaden tekst z internetu nie zastąpi diagnozy lekarza w gabinecie, zwłaszcza że poruszam jedynie najważniejsze zagadnienia.

AZS

Co to jest AZS?

Atopowe zapalenie skóry jest chorobą o podłożu genetycznym, co oznacza, że jest zależna od aktywności pewnych genów, z którymi się rodzimy.

(więcej…)

28 VIII2014

Prenatalne zapobieganie alergiom. Przegląd literatury

by joanna

Pewnie wszystkie matki małych (i starszych) alergików zadają sobie pytanie, czy można było uniknąć alergii u dzieci dzięki przestrzeganiu jakichś szczególnych zasad. Z zainteresowaniem śledzę informacje na temat badań, które mają udowodnić lub obalić tezę o alergizacji prenatalnej, ponieważ mam dwóch synków alergików i gdybym chciała mieć trzecie dziecko, zrobiłabym wiele, żeby nie miało tych samych kłopotów.

Czy antyalergiczna dieta prenatalna ma sens?

Czy antyalergiczna dieta prenatalna ma sens?

Wśród polskich specjalistów można wskazać dwie szkoły: jedni uważają, że obciążenie dziedziczne u dziecka można w znacznym stopniu zminimalizować, jeśli matka przestrzega diety eliminacyjnej już w ciąży (a nawet wcześniej), a następnie w trakcie karmienia piersią. Inni z kolei podają przykłady różnych badań, które stawiają pod znakiem zapytania sens stosowania szczególnej diety w ciąży i podczas laktacji. (więcej…)

07 VIII2014

Krem do opalania do skóry wrażliwej SPF 30 Lavera – recenzja

by joanna

Za nami pobyt nad polskim morzem, gdzie z siostrą męża i jej rodziną spędziliśmy 10 dni w domku tzw. bez wygód. Niestety, nie wszystkie aspekty wyjazdu okazały się fortunne dla naszego alergika, ale o tym kiedy indziej.

Mieliśmy okazję przetestować wiele ciekawych kosmetyków. A że pogoda dopisywała i codziennie chodziliśmy na plażę, jednym z podstawowych produktów do pielęgnacji był krem do opalania. Wybrany dla nas przez Olgę z Eco Krainy krem do opalania do skóry wrażliwej SPF 30 Lavera przetestowało aż 8 osób w wieku od 21 miesięcy do 40+ lat. Dla nas najważniejsze było, jak zareaguje na niego wymagająca skóra naszych dzieci.

laveraspf30_1

Aktualizacja 10.07.2015 r. Przeczytaj:

http://baranowscy.eu/wordpress/dlaczego-nie-uzyje-juz-filtrow-do-opalania-lavery/ (więcej…)

21 VII2014

Atopowe zapalenie skóry (AZS) i alergia pokarmowa – wstęp

by joanna

Temat alergii pokarmowych jest obecny w naszym domu od pięciu lat, odkąd na świecie pojawił się nasz starszy syn. Po narodzinach syna powrócił też – po kilku latach wyciszenia – problem alergii mojego męża. Przez ten czas mieliśmy do czynienia z różnymi przejawami nietolerancji pokarmowych, z których najtrudniej opanować atopowe zapalenie skóry.

Wiem, że wielu rodziców boryka się z problemem AZS u swoich malutkich dzieci – noworodków i niemowląt – a także u starszych, dlatego postanowiłam spisać nasze rodzinne doświadczenia i wnioski oraz uporządkować nieco wiedzę na temat atopowego zapalenia skóry, powiązanego z nietolerancją pokarmową. Temat jest bardzo szeroki, dlatego odsyłam do źródeł specjalistycznych, sama zaś poruszę wątki, które dotyczą nas osobiście. Ten tekst jest dopiero wstępem do tematu.

Alergia i liczby

Szacuje się, że kilka procent (3–4,5, a nawet 6%) polskich dzieci w wieku 1–3 lata cierpi z powodu alergii pokarmowych. Odsetek wśród niemowląt karmionych wyłącznie piersią jest niższy (1,8%). Wymienia się osiem najczęściej uczulających pokarmów (według bardzo ogólnej klasyfikacji są to: mleko krowie, jaja, ryby, skorupiaki i mięczaki, orzechy, orzeszki ziemne, soja, pszenica), ale tak naprawdę organizm może zareagować w sposób niepożądany na dowolny składnik pożywienia. Według profesora Kaczmarskiego polskie dzieci najczęściej nie tolerują mleka krowiego, białka jaja kurzego oraz owoców cytrusowych. Od siebie dodam, że podobieństwa między mlekiem różnych ssaków czy jajami różnych ptaków zwykle rozszerza listę pokarmów alergizujących na wszystkie rodzaje mleka, jaja wszystkich ptaków itp. (przeczytaj: Mleko zwierząt – alergia i błąd erzacu).

Objawy alergii mogą być różne i zależą od typu reakcji organizmu (IgE-zależne, IgE-niezależne, komórkowe i mieszane). Niektóre reakcje zachodzą natychmiast po kontakcie z alergenem i łatwo połączyć je z uczulającym pokarmem. Niektóre należą do reakcji opóźnionych (biorą w nich udział przeciwciała IgG i IgM i polegają na pojawieniu się różnych stanów zapalnych), ujawniają się po kilku godzinach, a nawet dniach (udział limfocytów T). W znalezieniu przyczyn opóźnionych niepożądanych reakcji organizmu mogą pomóc specjalne testy krwi, takie jak MRT. Kaczmarski wypowiada się na ich temat sceptycznie jako o niewystarczająco wiarygodnych, w wypadku naszej rodziny okazały się jednak niezwykle pomocne.

Według badań (podaję za prof. Kaczmarskim) około 80% dzieci chorych na AZS cierpi na alergie pokarmowe, najczęściej na orzeszki ziemne i mleko krowie. Pewne badania mówią o 20% polskich dzieci z AZS.

Atopowe zapalenie skóry

W naszej rodzinie AZS jest prawdopodobnie skłonnością dziedziczoną w linii męskiej, choć pewne źródła podają, że raczej skłonność dziedziczy się po matce (ja mam problemy skórne, ale innego typu). Atopowe zapalenie skóry to choroba przewlekła, objawiająca się specyficznymi objawami skórnym. Natężenie objawów może być zmienne, od całkowitego czasowego zanikania po bardzo silne zaognienie, wymagające hospitalizacji. Badania wskazują, że AZS pojawia się najczęściej w wieku niemowlęcym, po czym jeszcze w dzieciństwie pozornie zanika na kilkanaście lat, a następnie powraca, zwykle około 35. roku życia. Mam żywe dowody w domu, że ten scenariusz jest niestety bardzo prawdopodobny: AZS jest nieuleczalny i najczęściej wyskakuje jak filip z konopi, ustępuje na kilka lat, a potem wraca i bardzo trudno go wyciszyć.

Nieduże zmiany atopowe w zgięciu łokcia.

Nieduże zmiany atopowe w zgięciu łokcia.

U chłopców pierwsze symptomy alergii pojawiły się w pierwszych tygodniach życia (czerwona, grudkowata wysypka na policzkach), ustąpiły, gdy jedyne źródło ich pożywienia, moje mleko, przestało zawierać alergeny (nabiał, soja). Typowe AZS pojawiło się później, w miarę rozwoju i rozszerzania diety.

Atopowcy mają, mówiąc skrótowo, upośledzoną budowę skóry, która nie chroni odpowiednio organizmu przed wpływami środowiskowymi:

obserwuje się m.in. niewystarczające dojrzewanie komórek naskórka (keratynocytów), brakuje w niej związków wiążących wodę i lipidów międzykomórkowych – spoiwa komórek (źródło).

AZS przejawia się tzw. suchymi, swędzącymi miejscami we wrażliwych partiach ciała, takich jak zgięcia łokci czy kolan, na policzkach, za uszami. Faza ostra polega na pojawianiu się grudek na podłożu rumieniowatym, charakterystyczną cechą jest świąd (występuje zawsze). Faza przewlekła objawia się suchością skóry, zaczerwienieniem, przebarwieniem, strupami, złuszczającym się naskórkiem. Jednak nawet nieduże zmiany mogą być bardzo uciążliwe. Rozdrapywanie swędzących miejsc może doprowadzić do zakażeń, np. gronkowcem złocistym czy grzybicą.

Bardzo ostra postać zapalna AZS może wymagać podania silnych leków pod nadzorem lekarza, w warunkach szpitalnych.

Zgięcie kolana - widoczne w miarę łagodne zmiany atopowe.

Zgięcie kolana – widoczne w miarę łagodne zmiany atopowe.

Każda manifestacja atopowego zapalenia skóry jest bardzo przykra dla chorej osoby. Cierpienie jest nie tylko fizyczne – przekłada się na psychikę chorego i rzutuje na życie całej rodziny. Dzieci cierpią tym bardziej, że trudno im opanować odruch drapania swędzących miejsc, przez co niełatwo jest zaleczyć stany zapalne. Nieustający świąd może doprowadzić do nerwicy nawet dorosłego, a co dopiero bardzo młodą osobę, która nie umie rozładować napięcia inaczej niż np. krzykiem, złością, agresją. Do tego dochodzą zakazy (nie jedz tego, nie drap tego) i ogólne ograniczenia np. higieniczne ze względu na wrażliwość skóry i możliwość zakażenia. Mój mąż porzucił na jakiś czas basen ze względu na problemy skórne, które pogarszały się pod wpływem chloru. Z dziećmi też nie chodzimy na pływalnię, z uwagą dobieramy im także kosmetyki do mycia oraz balsamy nawilżające.

Przyczyny występowania AZS

Nie jest znana bezpośrednia przyczyna występowania choroby ani dokładny mechanizm występowania objawów – to sprawia, że leczenie AZS przypomina czasem walkę z wiatrakami, czasem podchody. Czasem wydaje się, że znaleźliśmy i wyeliminowaliśmy przyczynę choroby, by za jakiś czas znowu, nieoczekiwanie, musieć się z nią zmierzyć.

Mówi się o podłożu genetycznym (na które nic nie poradzimy) i środowiskowym (tu pewne modyfikacje są możliwe). Zanieczyszczenie środowiska może przyczyniać się do zaostrzenia objawów, podobnie jak długotrwały stres, który w wypadku mojego męża spowodował bolesne problemy ze skórą na dłoniach (pękanie skóry, powstawanie niegojących się ran, szorstkość naskórka).

U części chorych AZS jest związane z podwyższoną liczbą przeciwciał IgE. W wypadku naszych synów badania krwi nie wykazały takiej zależności (IgE nieznacznie podwyższone). AZS zostało stwierdzone na podstawie wywiadu, w którym głównym czynnikiem było obciążenie dziedziczne, następnie wygląd chłopców (delikatna, sucha skóra, podkrążone oczy) i powiązanie reakcji skórnych z dietą.

W wypadku mojego męża i naszych synów podejrzewamy, że czynnik genetyczny jest aktywowany przez alergie (pokarmowe, wziewne i krzyżowe, być może również kontaktowe), z tym że oprócz reakcji IgE-zależnych mamy tu do czynienia z reakcjami IgE-niezależnymi.

Nasz kalendarz atopii

W naszym wypadku bardzo duże znaczenie mają pory roku, kalendarz pyleń oraz ekspozycja na słońce. Najgorsze miesiące, kiedy zmiany skórne są najbardziej uciążliwe, to te na przednówku i wiosenne (w zależności od tego, kiedy skończy się zima, mniej więcej od lutego do czerwca). Bardzo trudna bywa zima, a to ze względu na ograniczoną ilość promieni słonecznych oraz mało urozmaiconą żywność – czasem po prostu trudno idealnie przestrzegać diety.

Najtrudniejsze momenty to pylenie drzew i traw, które uczulają moich chłopców, szczególnie uciążliwa jest brzoza. Wówczas oprócz reakcji typowo wziewno-alergicznych (katar, kaszel, okresowa astma oskrzelowa) pojawiają się silne reakcje skórne. To efekt reakcji krzyżowych: nagła obecność alergenów (pyłków) tzw. klasy I uruchamia reakcję na alergeny o podobnej budowie (pokarmowych) klasy II. I tak do najczęstszych reakcji krzyżowych jeśli chodzi o pyłki brzozy należą np. reakcje na jabłka (jest nawet osobny rodzaj alergii krzyżowej brzoza – jabłko), marchew, seler – są to alergeny, które w „normalnych” warunkach nie powodują manifestacji nietolerancji.

Okoliczności łagodzące AZS w naszym wypadku to ekspozycja na słońce (oczywiście umiarkowana – kilkadziesiąt minut dziennie rano i po południu, ale bez żadnej ochrony), co być może ma związek z naturalnym wytwarzaniem się witaminy D. Choć z jednej strony nasza skóra nie lubi nadmiaru promieni słonecznych, z drugiej strony nie mogłaby bez nich prawidłowo funkcjonować. W naszym wypadku słońce (podkreślam – w umiarkowanych dawkach) daje wymierne korzyści i zmiany skórne stają się niewidoczne lub bardzo słabo widoczne (chyba że złamiemy dietę).

Leczenie

Medycyna holistyczna upatruje przyczyny AZS (oraz ogólnie alergii) w zaburzeniach pracy wątroby i leczenie rozpoczyna właśnie od zajęcia się tym organem (m.in. oczyszczenie z toksyn). Medycyna konwencjonalna skupia się na leczeniu objawowym oraz diecie eliminacyjnej. W wypadku potwierdzonych alergii pokarmowych możliwe jest również odczulanie. W naszej rodzinie stosujemy głównie metody dietetyczne i objawowe, do pewnego stopnia skuteczne – o tyle, o ile jesteśmy w stanie zapanować nad tym, z jakim pokarmem stykają się nasze dzieci.

Leki przepisywane przez lekarzy (w wypadku mojego męża również sterydy) przynosiły chwilową poprawę. Każdemu, kto zmaga się z AZS, polecam przede wszystkim kontakt z dermatologiem i alergologiem. My podążyliśmy drogą eliminacji z diety pewnych pokarmów, udało się także w dużym stopniu ograniczyć stres, dzięki czemu mój mąż od pewnego czasu widzi znaczną poprawę stanu swojej skóry. Dodatkowo stosujemy odpowiednie detergenty i kosmetyki, delikatne i przyjazne skórze atopowej.

Od lat żywimy się domowym jedzeniem (nie kupujemy żywności wysoko przetworzonej, z gotowych rzeczy zaopatrujemy się w kilka produktów typu makaron), mamy swoje źródła sprawdzonych warzyw i owoców oraz pieczywa (sama też je piekę). Nie jemy gotowych słodyczy ani cukru, wędliny kupujemy pieczone, bez azotynów itp. Myślę, że dzięki temu objawy AZS w naszej rodzinie są w miarę łagodne (porównując z przypadkami, które znalazłam np. w książce Kaczmarskiego).

Do tematu na pewno wkrótce powrócę, tym bardziej, że jesteśmy w trakcie różnych badań na alergię.

Przeczytaj także:

Lektury:

06 VII2014

I love my baby oil – recenzja

by joanna

Nasi synowie zmagają się z suchością skóry typową dla alergików, dlatego nieustannie szukam dla nich bezpiecznych kosmetyków nawilżających, które będą skuteczne w wypadku skóry atopowej. Zwykłe balsamy nawilżające przynoszą tylko chwilową ulgę, więc nasze wymagania są duże.

Sięgnęliśmy z nadzieją po olejek dla dzieci polskiego producenta kosmetyków naturalnych Make Me Bio o nazwie I love my baby oil.

ilovemybabyoil_2

Informacje producenta:

http://www.makemebio.com/sklep/produkty-dla-dzieci/i-love-my-baby-oli-detail.html

Cena: 54 zł za 250 ml

Opakowanie: PETE – 01, produkowane w Anglii

Olejek zawiera tylko trzy składniki: olej z pestek winogron, olejek z rumianku, ekstrakt z pestek malin. Żadnych dodatkowych substancji (ponieważ skład jest prosty, nie potrzeba konserwantów), wszystkie są naturalne i  pochodzenia roślinnego. Nawilżający i normalizujący kosmetyk dla dzieci od pierwszego dnia życia, stosować najlepiej po kąpieli.

Składniki (3):

  • vitis vinifera (grape) seed oil – olej z pestek winogron, nawilżający i odżywiający skórę, zapobiega wysuszaniu skóry, łatwo się wchłania, zawiera kwas linolowy i witaminy; Kosmopedia podaje informację, że może być komedogenny, czyli powodować zaskórniki,
  • anthemis nobilis oil (camomille essential oil) – olejek z rumianku, ma znaczące działanie przeciwzapalne (ale uwaga, niektóre dzieci reagują na niego uczuleniem); Kosmopedia podaje informację, że jest to na tyle silny olejek, że nie powinien być stosowany w pierwszych miesiącach ciąży,
  • rubus idaeus (raspberry) fruit extract – ekstrakt z pestek malin, ma działanie przeciwzapalne; zawiera kwasy tłuszczowe, karotenoidy i witaminę E.

ilovemybabyoil_3

Nasza opinia:

Z przyjemnością mogę polecić olejek każdemu, kto zmaga się z problemami skórnymi – myślę, że u dorosłych także się sprawdzi. Bardzo podoba mi się skład – wyłącznie naturalne składniki wzbudzają u mnie większe zaufanie niż cudaczne nazwy związków chemicznych niewiadomego pochodzenia. Oczywiście uwaga na rumianek – niektóre dzieci są na niego uczulone.

Skóra naszych dzieci posmarowana olejkiem I love my baby oil natychmiast nabierała gładkości. Smarowałam synków przez kilkanaście dni codziennie po kąpieli. Sama czynność nakładania olejku była przyjemna – śmiało można zamienić ją w wieczorny rytuał przed zasypianiem, o ile Wasze dzieci nie są tak energiczne jak moje (nawet przed snem).

Najbardziej cieszyło mnie uspokajanie się zaognionych miejsc, dzięki czemu starszy syn w nocy nie odczuwał swędzenia, które występuje u niego zawsze po kąpieli (gdy zmywana jest naturalna ochrona lipidowa).

Podkreślę jednak, że olejek nie jest lekiem, to znaczy choć skutecznie pomagał nam w zwalczaniu objawów atopowego zapalenia skóry, nie przyniósł stałej poprawy (nie taki jest jego cel).

Olejek jest bardzo wydajny, więc cena – choć wydaje się bardzo wysoka – może okazać się nie taka straszna. W ciągu dwóch tygodni moi chłopcy zużyli około ¼ buteleczki.

ilovemybabyoil_1

Podoba mi się też estetyczne opakowanie z sympatycznym misiem, który zwrócił uwagę moich synów.

Ponieważ jest to olejek, trzeba się liczyć z tłustymi plamami na piżamie i pościeli, choć u nas nie było to szczególnie kłopotliwe, olejek wchłania się bardzo szybko.

Naprawdę cieszę się, że znalazłam taki produkt, w dodatku polskiej firmy (choć składniki używane przez producenta pochodzą z różnych stron świata). Dopisuję go do listy kosmetyków przyjaznych skórze atopowej.

01 V2014

Cetaphil i ekodylematy. Gdy skuteczność to konieczność

by joanna

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie uwierająca jak kamyk w bucie myśl, że nie ma na tym świecie nic za darmo. A konkretnie, że używany przez nas na bardzo silne rzuty AZS u starszego syna (spowodowane np. przez pylenie brzóz i alergie krzyżowe) tak skuteczny i miły, pomagający nam od wielu lat Cetaphil MD Dermoprotektor jest tak naprawdę produktem, którego skład mnie nie satysfakcjonuje. Problem w tym, że wiele razy uratował naszemu synowi skórę, dosłownie.

cetaphil_1 

Kiedy u J. pojawiają się suche, zaczerwienione i bardzo swędzące placki (właściwie mogą pojawić się wszędzie, najczęściej na nogach i rękach), pojawia się pilna potrzeba przyniesienia mu ulgi. Smarowanie naturalnymi środkami, np. masłem shea czy olejkiem migdałowym, nie przynosi natychmiastowej poprawy, a w wypadku niespełna pięcioletniego dziecka trudno wymagać, żeby się nie drapało po dokuczliwych zmianach atopowych.

cetaphil_4

Cetaphil MD Dermoprotektor jest tzw. dermokosmetykiem, bardzo wydajnym, zwłaszcza że używamy go miejscowo. (Dermokosmetyki to takie kosmetyki, które według polskiego prawa są po prostu kosmetykami, natomiast ich nazwa ma sugerować, że działają leczniczo. Jest to więc chwyt czysto marketingowy, choć oczywiście są kosmetyki, których skuteczność jest większa niż tych, które nie mają etykietki „dermo-„). Za 250 ml w aptece internetowej płacę około 28 zł, a taka butelka starcza na kilka miesięcy.

Z opisu producenta dowiadujemy się, że „jest polecany do codziennego nawilżania skóry suchej lub wrażliwej, szczególnie w przypadku: trądzika młodzieńczego, trądzika różowatego, łuszczycy, atopowego zapalenia skóry”. Główne działanie Cetaphilu to wiązanie wody w skórze (gliceryna), dzięki czemu skóra jest nawilżona. Olej z orzechu makadamia dostarcza nienasycone kwasy tłuszczowe, a pantenol łagodzi podrażnienia i pomaga regenerować naskórek. Balsam pokrywa powierzchnię ciała cienką warstwą, która zapobiega wysuszaniu skóry („odbudowa i ochrona płaszcza lipidowego”).

Według producenta balsam jest tak bezpieczny, że może być stosowany u noworodków, w dodatku na każdą część ciała, nawet powieki. Zalecenia, które znajdziemy w książeczce dołączonej do kosmetyku, to m.in. używanie balsamu także wtedy, gdy nie ma zmian skórnych, aby zapobiec zmianom chorobowym.

cetaphil_3

Skład Cetaphilu, choć na opakowaniu napisano: bez parabenów, bez środków drażniących, bez środków zapachowych, jest jednak dla mnie solą w oku. Skorzystałam ze strony cosdna.com, aby przeczytać, które składniki Cetaphilu uznaje się za bezpieczne, które za drażniące itp. Oczywiście pamiętam, że to tylko internet. Tak naprawdę trudno znaleźć dokładne informacje na temat składników kremów, balsamów itp., ale nietrudno się domyślić, że wiele z tych substancji nie występuje w naturze i że nasza skóra nie wie, jak je traktować.

Tutaj znalazłam potwierdzenie moich przypuszczeń co do składu.

cetaphil_2 

Za składniki „podejrzane” uznano m.in. Ceteareth-20 (alkohol tłuszczowy, PEG-20), Cetearyl Alcohol (emulgator, wysoka komedogenność, czyli zatykanie porów), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Hydroxide (stabilizator pH, drażniący).

AZS to skomplikowana choroba, o czym piszę między innymi tu. Ciało człowieka reaguje w tak widoczny sposób na coś, co dzieje się wewnątrz organizmu. Kiedy działamy tylko od zewnątrz, maskując objawy, tak naprawdę oszukujemy samych siebie (nie ma suchych placków – nie ma choroby). Dlatego przede wszystkim należy dążyć do eliminacji czynników nasilających AZS.

Po przyjrzeniu się bliżej składowi Cetaphilu mam spory dylemat: używać czy nie? Jestem zwolenniczką rozwiązań jak najbardziej naturalnych, najchętniej działających od wewnątrz (dieta, relaks, sport). Kosmetyki – szczególnie dla dzieci – powinny mieć moim zdaniem jak najprostszy skład (polecam np. kąpiel z dodatkiem oleju kokosowego). Cetaphil z pewnością nie jest tak naturalny, jak choćby olejek migdałowy, mam obawy, że podobnie jak wazelina może zaburzać prawidłowe oddychanie skóry, blokując naturalną wymianę gazową (aby nie dochodziło do utraty wody). Z drugiej strony to jedyny kosmetyk, który pomaga w naprawdę trudnych sytuacjach i tylko wtedy go używamy.

Taki praktyczny przykład ekodylematu…