Prezerwatywy a ekologia, zero waste, zdrowie i kompost

Prezerwatywy jako ekologiczna antykoncepcja? W dzisiejszych czasach – możecie się ze mną oczywiście nie zgodzić – posiadanie dzieci powinno być całkowicie świadomym wyborem. Kiedy indziej napiszę, co myślę o rodzeniu dzieci w dobie katastrofy klimatycznej. Dziś zachęcam Was do stosowania sprawdzonej antykoncepcji, kiedy nie zamierzacie zostać rodzicami lub macie już wystarczająco dużo potomstwa.

Najbardziej ekologiczną metodą antykoncepcji jest… wazektomia. No dobra, oprócz wstrzemięźliwości seksualnej, oczywiście. Tylko że wazektomia jest wciąż mało popularna i łączy się z zabiegiem, który działa odstraszająco. Gdybym była mężczyzną, pewnie też obawiałabym się o swoje nasieniowody, ale rozważałabym ich przecięcie i podwiązanie (podobno zabieg jest odwracalny).

Prezerwatywa Fair Squared
Prezerwatywa Fair Squared

Zobaczcie, że oprócz wazektomii i prezerwatywy, o której za chwilę, większość środków antykoncepcyjnych przeznaczona jest dla kobiet. To w dużym stopniu pokazuje, że odpowiedzialność za konsekwencje seksu damsko-męskiego łatwiej przerzucić na osoby, które mogą tych konsekwencji mieć więcej. A kobieca antykoncepcja nie należy do tanich.

Wkładka domaciczna, pigułki antykoncepcyjne, plastry i zastrzyki hormonalne to popularne, ale wcale nie łatwo dostępne metody zapobiegania ciąży. Wymagają wizyt u lekarza i inwestycji finansowych (stałych lub jednorazowych, za to wysokich). Czy nie stanowią zbyt dużej ingerencji w ciało kobiety? Mam obawy, że trudno nazwać te sposoby ekologicznymi. (OK, jest wkładka miedziana, bez hormonów, jednak nie dla wszystkich). Poza tym nie chronią przed chorobami wenerycznymi, o czym nigdy nie powinniśmy zapominać.

Mechaniczne środki antykoncepcyjne dla kobiet to m.in. prezerwatywa dla kobiet, krążek dopochwowy czy diafragma. Mają różną skuteczność jeśli chodzi o zapobieganie ciąży, ale nie o ciążę tylko chodzi.

Rzadko można spotkać specjalne nakładki do seksu oralnego (to taki cienki kawałek lateksu) – stanowią one zabezpieczenie przed chorobami, nie przed ciążą. Piszę o nich jednak w ramach ciekawostki.

Nie poruszam tu tematu zabezpieczenia w seksie analnym, ponieważ nie mam odpowiedniej wiedzy. Opisywane niżej prezerwatywy są przeznaczone do stosunku waginalnego.

Prezerwatywa Fair Squared
Prezerwatywa Fair Squared

Dziś, kochanie, szklanka wody zamiast

Metoda antykoncepcji termiczno-objawowa (jedyna dopuszczona przez Kościół katolicki) jest z kolei sposobem zapobiegania ciąży, który angażuje oboje partnerów. Przy założeniu, że mamy do czynienia z parą kobieta-mężczyzna, która stale ze sobą przebywa i może obserwować cykl kobiety. Czy jest to metoda zgodna z naturą?

Wyzwaniem jest wstrzemięźliwość w określone dni, szczególnie te najfajniejsze dla kobiety. Oczywiście można radzić sobie inaczej (już nie po katolicku), na przykład w płodne dni używając wibratora albo skupiać się na seksie oralnym.

Mam duże wątpliwości, czy ta antykoncepcja jest antykoncepcją, czy raczej unikaniem wpadki. Jedno jest pewne, sama bym się na nią nie zdecydowała. Za dużo niepewności. Jestem jednak bardzo ciekawa, czy nasi czytelnicy stosują tę metodę: jeśli tak, podzielcie się swoimi doświadczeniami!

No i jeszcze jedna rzecz. Stosunek przerywany. Nie jest metodą antykoncepcji! Mężczyzna może nawet nie wiedzieć o uwolnieniu preejakulatu z całkiem żwawymi plemnikami. Znam dzieci urodzone z takiej przerywanej miłości (nie, nie nasze, nasze były bardzo planowane).

Prezerwatywa

Mechaniczny środek antykoncepcyjny, niepozwalający dostaniu się plemnikom do szyjki macicy i dalej, do macicy i jajowodów. W sumie bardzo prosty, popularny, tani i łatwo dostępny. Jedyny o tak dużym działaniu zapobiegawczym jeśli chodzi o choroby weneryczne.

Prezerwatywy Fair Squared
Prezerwatywy Fair Squared

Oczywiście, nie jest to środek idealny. Zaczynając od spraw czysto technicznych (np. mniej doznań) na jakimś procencie zawodności kończąc (od 2 do 15%), można by napisać wiele o wadach gumki. Mimo to jej popularność nie maleje. Na rynku znajdziemy ich spory wybór, w różnych wersjach (również smakowych i kolorowych), najważniejsze jednak, żeby była skuteczna. A to oznacza, że warto kupować sprawdzone produkty.

Etyczne prezerwatywy Fair Squared

Na zdjęciach widzicie testowane przez nas etyczne prezerwatywy Fair Squared w wersji ultra thin (ultracienkiej). Dlaczego są etyczne?

  • Po pierwsze prezerwatywy Fair Squared są certyfikowane przez Vegan Society jako produkty wegańskie. To oznacza m.in., że nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego. Nie wszyscy wiedzą, że do popularnych lateksowych prezerwatyw jest dodawana kazeina (białko pochodzące z krowiego mleka).
  • Po drugie prezerwatywy Fair Squared są wykonane z lateksu z certyfikatem Fair Rubber. To oznacza, że osoby pracujące przy pozyskiwaniu kauczuku są wynagradzane zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu (>> tu więcej o Fair Rubber).

Lateksowe prezerwatywy nie są przeznaczone dla osób uczulonych na lateks, więc jeśli macie takie problemy, używajcie lepiej prezerwatyw z lateksu syntetycznego.

Jeśli chodzi o testy gumek Fair Squared, wypadły pomyślnie. W użyciu są zupełnie normalne, nie różnią się niczym szczególnym od innych – może poza mocniejszym zapachem lateksu. Model ultracienki z lubrykantem mógłby być trochę cieńszy, ale może to nieosiągalne w wypadku wersji wegańskiej?

>> Prezerwatywy Fair Squared i lubrykant tej marki kupicie w Better Land.

Wersja, o której piszę, to >> Ultra Thin, 40,28 zł za 10 sztuk.

Uwaga, w Drogerii Ekologicznej z kodem rabatowym MEB5 uzyskacie 7% zniżki!

Prezerwatywy Fair Squared
Prezerwatywy Fair Squared

Czy prezerwatywy można kompostować?

Jeśli mamy pewność, że nasza gumka jest wykonana w 100% z lateksu (a nie np. lateksu syntetycznego, przeznaczonego dla osób uczulonych na kauczuk), możemy spróbować ją kompostować. Raczej ze skutkiem mizernym, ponieważ ani dżdżownice jej nie ruszą, ani temperatura naszego kompostu. W końcu prezerwatywy są wykonywane z trwałego materiału – o to w nich chodzi.

Wprawdzie z czystej ciekawości zakopałam gumkę (tę ze zdjęć) w kompoście, ale nikłe szanse, żeby się rozłożyła przed 2050 rokiem.

A więc… prezerwatywa nie jest zero waste, ponieważ jej zużycie pozostawia śmieci (sam kondom i jego opakowanie). Mimo to antykoncepcja jest jak najbardziej zero waste, ponieważ zapobiega pojawianiu się na świecie kolejnych egzemplarzy największego multiwastera na świecie, czyli człowieka. Prezerwatywa nie jest może najbardziej ekologiczna, ale jako jedyna ma szansę powstrzymać rozprzestrzeniane się chorób wenerycznych.

Co myślicie o ekologii i antykoncepcji? Czy to się da połączyć?

Może przeczytasz także:

Mydło dyniowe na Halloween i nie tylko

Jak zrobić mydło dyniowe? Kiedy wiosną w angielskim sklepie charytatywnym trafiłam na silikonową foremkę w

Czy do samolotu można zabrać bambusowe sztućce? Recenzja Bambaw

Niedługo czeka mnie podróż za granicę - lecę na szkolenie do Portugalii, gdzie przez dziewięć

„Boskie zwierzęta” Szymona Hołowni. Recenzja mocno krytyczna

Kupiłam „Boskie zwierzęta” Szymona Hołowni, mając duże oczekiwania i nadzieję na mocną lekturę, dającą do myślenia.

17 thoughts on “Prezerwatywy a ekologia, zero waste, zdrowie i kompost”

  1. Dla kobiet jest jeszcze przecięcie jajowodów. Wersja z jednej strony pewna, z drugiej nieodwracalna i droga. Drogi jest zabieg – od 570 euro na Słowacji do nie wiadomo ilu gdzie indziej – i dojazd, bo w Polsce kobiety mają utrudnione decydowanie o własnej płodności i zabieg jest nielegalny. Ale jeśli ma się pieniądze i absolutną pewność o awersji do posiadania [większej liczby] dzieci – jest to rozwiązanie wygodne, bo raz na zawsze.
    A, no i jest w znieczuleniu ogólnym, czyli uśpieniu, więc nie można mieć przeciwwskazań.

  2. Ciekawy post. Przyznam, że jeśli chodzi o antykoncepcje to ważniejsze dla mnie jest to żeby obecnie nie zajść w ciążę czy nie zarazić się jeśli bym zmieniała partnera, ale tego nie planuje. Co prawda jestem zwolenniczką tabletek antykoncepcyjnych, ale mimo wszystko ważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo, a nie ekologia w tym wypadku.

  3. Świetny temat poruszyłaś! W dobie ruchu #lesswaste i #zerowaste takie rzeczy jak prezerwatywy fair trade to bardzo ciekawe rozwiązanie. Zwłaszcza, że przecież tabletki antykoncepcyjne mają wpływ na nasze środowisko bardzo duży (w końcu wraz z moczem wydostają się z ciał kobiet, przenikają do ziemi, wody itp). Dzięki za ten wpis, dużo się dowiedziałam!

  4. Cóż, choćby i prezerwatywy rozkładały się milion lat, nigdy więcej nie zdecyduję się na antykoncepcję hormonalną. Jeden rok stosowania, wszystko cacy. Obecnie, półtora roku od odstawienia nieregularne miesiączki i problemy hormonalne. Kobieta ma brać na siebie hormony, ma brać na siebie ciążę, potem przecież nie zostawi dziecka, bo co to za matka… Wazektomia to moim zdaniem również najlepsze rozwiązanie, no ale tak strasznie godzi w ego „mężczyzn”. Nie chcą zabiegu, nie chcą mieć niewygodnie, to niech mają szklankę wody zamiast :)
    Lilyfly ostatnio pisze o…Jak (nie) bronić polskiej, chrześcijańskiej rodziny? Marsz Równości w BiałymstokuMy Profile

    1. To brzmi jak karanie siebie za podejście mężczyzny. On nie chce zabiegu, więc Ty nie będizesz miała przyjemności.

  5. Przyznam się, że akurat my korzystamy z metody termiczno-objawowej już od ponad 7 lat i nigdy nie zawiodła i przyznam się szczerze, że bardziej ufam tej metodzie niż np prezerwatywie :) Czy jest ona zgodna z naturą? Hmm zależy co uznamy za zgodne z naturą bo jeśli to, że nie ma żadnej ingerencji w stosunku jak w przypadku prezerwatywy czy jakiegoś środka to pod tym kątem jest z pewnością bardziej naturalna i tak chyba należy to rozumieć. Najwięcej problemów może sprawiać z początku bo wiadomo, że obawy mogą być. Ale jeśli praktykuje się ją np z rok, to obserwacja i określenie dni niepłodnych przychodzi z dużą łatwością. My już nie obserwujemy się aż tak bardzo by mierzyć temperatury czy coś bo dużo rzeczy widać z samej obserwacji.
    Patryk ostatnio pisze o…8 powodów dla których korzystam z chmury OneDriveMy Profile

    1. Zgadzam się, że metoda objawowo – termiczna jest skuteczna w zapobieganiu (w planowaniu również) ciąży, ale jak już wspomniał autor artykułu – w przypadku zapobiegania ciąży zakłada unikanie seksu w dni „najfajniejsze” dla kobiety. Jak dla mnie jest to istotna wada z punktu widzenia kobiety :). Oczywiście dla mężczyzny może być mniejszym problemem powstrzymać się parę dni w miesiącu, to w końcu nie taka wielka sprawa, gdy można sobie „odbić” równie dobrze w innym terminie. Tyle, że dla kobiety w innym terminie nie będzie już równie dobrze. Piszę to z perspektywy prawie dwudziestoletniego małżeńskiego stażu :). Oczywiście u różnych kobiet wygląda to inaczej, ale generalnie u większości kobiet libido jest ściśle związane z cyklem hormonalnym i oczywiście najwyższe jest w dni płodne, a w dni przed miesiączką, czyli w te „najpewniejsze pod względem uniknięcia ciąży”, spada czasem do zera (co by nie powiedzieć że do wartości wręcz ujemnych u niektórych kobiet ;)).

  6. Jak się ma stałego partnera i dzieci to polecam jednak wkładkę domaciczną. Dwucentymetrowy plastik zakładany raz na 5 lat. W moim przypadku dodatkowo mega skąpe miesiączki, co pozwala na niemalże zero waste jeśli chodzi o stosowanie podpasek.

    1. Ja mam stałego partnera i nie mogę używać hormonów. Więc dla mnie byłaby tylko wkładka miedziana, a ta z kolei intensyfikuje krwawienie.

  7. My z Mężem, gdy ze względu na planowaną moją operację i stan po cesarskim cięciu chcieliśmy odłożyć poczęcie kolejnego Cudu, stosowaliśmy metodę objawowo-termiczną Rotzera.

  8. Bardzo ciekawy temat i dobrze wiedzieć, ze są dostępne eko prezerwatywy, ale fragment mówiący o tym, ze unikanie zapłodnienia i dziecka to tez cześć stylu życia w stylu zero waste brzmi po prostu niesmacznie. Rozumiem pogląd, ze człowiek to szkodnik, który zanieczyszcza ziemie, ale poczęcie dziecka to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Takie sugerowanie, ze unikanie posiadania dziecka jest eko może stworzyć sytuacje, ze ktoś mimo chęci posiadania dzieci będzie się z tym źle czuł, bo to przecież nie jest ekologiczne i zrezygnuje z macierzyństwa. Taka retoryka może zrobic więcej szkody niż pożytku.

    1. Wg mnie – sama mam dzieci – posiadanie ich wiąże się z wielką odpowiedzialnością. Dziś być może nie zdecydowałabym się na macierzyństwo, widząc, na jakiej planecie będą żyć moi synowie. A czy coś jest niesmaczne, to już kwestia… smaku ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge