04 XI2013

O prezentach urodzinowych (recenzja wbijanki Pintoy)

by joanna

Dziś są pierwsze urodziny naszego młodszego synka. Minął rok ,odkąd pojawił się na świecie. Jest w tym coś niezwykłego, że w ciągu tego czasu Ziemia okrążyła Słońce i ponownie znalazła się w punkcie startu – zamknął się pewien cykl i rozpoczął kolejny. Kiedy jesteśmy dużo starsi, nie odczuwamy zwykle tego nowego początku. U dzieci etapy rozwoju dzielone na lata są niezwykle wyraźne. Oseska do ostrożnie chodzącego mowlaka dzieli tylko 12 miesięcy. Dorosły nigdy nie będzie w stanie powtórzyć takiego wyczynu.

Jestem dumna z moich synków, ich dni urodzin to też moje święto! (Kto chce poczytać o tym, jak się rodzili, zapraszam tu).

Prezent od rodzeństwa

butelka_dla_s

Prezenty urodzinowe oczywiście nie są najważniejsze, ale bywają wzruszające.

Kilka dni temu mój starszy synek poprosił o pomoc w przygotowaniu prezentu na urodziny S. Do butelki wrzucił kawałek cytryny, zalał wodą i dodał szczyptę soli. Dlaczego? Nie mam pojęcia! To był jego autorski pomysł. Nie mógł się doczekać wręczenia prezentu i nosił go ze sobą wszędzie. Z moją pomocą zrobił opakowanie na butelkę z niepotrzebnego pudełka, które pokolorował. Dziś wreszcie wręczył bratu prezent, a brat niezmiernie się ucieszył! Mała butelka wypełniona wodą, w której coś pływa, to prosty sposób na zajęcie rocznego dziecka (u Spełnionej Mamy pomysł rozbudowany, ale naprawdę J. nie widział tego wcześniej!).

Organiczna zawartość tego prezentu pewnie lada dzień się zepsuje, więc będziemy mogli spróbować innych rozwiązań z nowym pojemnikiem.

Prezent od rodziców

Od rodziców S. dostał wbijankę Pintoy.

wbijanka_1

Mieliśmy duży problem, co można dać S. (i to będzie problem nigdy się niekończący), bo po starszym bracie ma przecież tyle zabawek. Takiej wbijanki jednak nie miał!

Całość składa się z drewnianego młoteczka i drewnianego stojaka, który ma trzy otwory z gumowymi uszczelkami. W otworach układa się drewniane kule, które dziecko wpycha lub wbija młotkiem – kule wlatują do środka, a potem wytaczają się przez dziurę na zewnątrz (akurat na zdjęciu powyżej tej dziury nie widać). Młotek jest lżejszy niż sądziłam, więc nawet źle użyty nie powinien wyrządzić dużej krzywdy (myślę jednak, że warto nadzorować taką zabawę).

przebijanka_0

Co prawda na pudełku napisano, że to zabawka od 19 miesięcy (ciekawe, czemu 19?), jednak S. wyraził ogromne zainteresowanie – zwłaszcza drewnianymi kulami, które robią dużo hałasu, gdy toczą się po podłodze (sąsiedzi z dołu z pewnością także wyrażą zainteresowanie po pewnym czasie). Synek opanował również walenie młotkiem, a jakże.

A firmę Pintoy ogromnie polubiłam od pierwszego wejrzenia. To już trzecia nasza zabawka tej marki (o kaczuszce pisałam tu). Jestem pod wrażeniem wytrzymałości drewna kauczukowego – zestaw konstrukcyjny, którego recenzję przygotowuję, jest u nas codziennie, prawie od czterech miesięcy, w użyciu przez dwóch małych urwisów.

zestawpintoy_3

 

Sto lat, synku!

Może przeczytasz także:

2 Responses to “O prezentach urodzinowych (recenzja wbijanki Pintoy)”

  • Ag.

    Wzruszające… Sto lat dla S. I gratulacje za pomysł dla J.!

  • Ada

    Nie wiem czemu ludzie wychodzą z założenia,że należy kupować dziecku kosztowne prezenty. Według mnie najbardziej ucieszy je coś co pobudzi ich wyobraźnię , coś gdzie będą mogły rozwijać swoja kreatywność. Bardzo mi się podoba zarówno wbijanka jak i niekonwencjonalny pomysł z cytryna w butelce z wodą.
    Ada ostatnio pisze o…Ciekawy prezent dla niegoMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge