„O niepotrzebności wszystkiego”

Zacznę dziś od końca.

Czyli przepisu na udaną imprezę, np. sylwestra, wg Piżmowca z książki „W Dolinie Muminków” Tove Jansson:

– Powinniście rozstawić dużo stołów, małych i dużych – doradzał – i to w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Nikt nie ma ochoty siedzieć bez ruchu na takiej wielkiej zabawie. Obawiam się tylko, że będzie więcej zamieszania niż zwykle. Najpierw powinniście częstować gości wszystkim, co macie najlepszego. Potem będzie im już wszystko jedno, co dostaną – i tak będą się bawili. I nie przeszkadzajcie im śpiewem, występami i tak dalej, niech się bawią, jak sami chcą.

Gdy Piżmowiec dał już wyraz swej zadziwiającej mądrości życiowej, wycofał się na swój hamak, aby powrócić do lektury dzieła „O niepotrzebności wszystkiego”.

Zanim jednak nadejdzie magiczna noc przełomu roków, przed nami noc innych cudów – Boże Narodzenie. Domyślam się, że w domach, gdzie są małe dzieci, wyczekiwanie na święta trwa już od kilku tygodni i wprowadza całą rodzinę w pozytywne podniecenie. Z drugiej strony narasta też pełne negatywnych emocji oczekiwanie, czy wszystko się uda, czy zdążymy, czy wszystkich zadowolimy, czy starczy nam pieniędzy? Dorośli przejmują się świętami inaczej niż dzieci, w dodatku mają zupełnie inne wyobrażenia o tym, jak powinny wyglądać i co jest najważniejsze.

Nasza ekochoinka - sadzonka otrzymana za elektrośmieci. Przystrojona przez starszego syna.
Nasza ekochoinka – sadzonka otrzymana za elektrośmieci. Przystrojona przez starszego syna.

Święta na głowie i z głowy

Piżmowiec miał rację – jeśli będą bliscy nam ludzie, jedzenie i okazja do świętowania, to nastrój i płynące z tego przyjemności same się pojawią. Nie da się uciec od materialnego wymiaru Bożego Narodzenia – i dobrze, bo wspólne biesiadowanie, kolędowanie i dawanie sobie prezentów jest nam potrzebne. Zacieśnia więzi, łączy pokolenia, zbliża i jest znakomitą okazją do socjalizacji najmłodszych. Więc nie uciekajmy, ale nie stawiajmy wszystkiego na głowie, żeby tylko mieć te święta z głowy. Sama wiem, jak miło mieć wyjątkowo czysty dom i wyjątkowo smaczną wieczerzę z wyjątkowo ładnie ubranymi dziećmi. Ale jeśli coś nam nie wyjdzie, naprawdę inne rzeczy są ważniejsze!

Na choince mamy nawet lwa!
Na choince mamy nawet lwa!

„O niepotrzebności wszystkiego”

Tytuł książki Piżmowca jest oczywiście przewrotny, ale niezwykle trafny, gdy pomyślę o naszych doświadczeniach ostatnich miesięcy. Coraz bardziej się przekonuję, że im mniej rzeczy mamy w domu i im mniej się do nich przywiązujemy, tym jesteśmy szczęśliwsi. I im mniej zabawek nasze dzieci mają pod ręką, tym zgodniej bawią się ze sobą, ciekawiej i wszechstronniej. Dlatego pod choinkę otrzymają od nas coś zupełnie niematerialnego: wspólnie spędzony czas z rodzicami, w Centrum Nauki Kopernik.

Już sobie wyobrażam ich dziką radość, z jaką będą szaleć po CNK. We dwóch są nie do zdarcia…

swieta2014_0

Dla Was, drodzy Czytelnicy

Życzymy Wam, aby Wasze święta były takie, jakich oczekujecie. Jeśli jesteście religijni, niech będą duchowym przeżyciem, prawdziwym i wyjątkowym.

Jeśli skupiacie się na tradycji, przeżyjcie miłe chwile w wybranym gronie i odpocznijcie od codzienności.

A wszyscy cieszmy się, że dzień będzie coraz dłuższy!

Może przeczytasz także:

Nie piorę dżinsów

Nie piorę dżinsów od pół roku. Dlaczego?

Właśnie minęło pół roku, odkąd mam swoje nowe dżinsy (dostałam je pod choinkę). Tak jak

Trzy fakty o naszych czytelnikach w 2018 roku

Zaczynamy kolejny rok blogowania. Zeszłoroczny miał stać pod znakiem wyzwania 5xO, jednak okazało się, że

#2018roksukcesów. Moje trzy tegoroczne sukcesy osobiste

Rok 2018 był dla mnie wyjątkowo ważny. Nawet nie spodziewałam się, że przyniesie tyle zmian

1 thought on “„O niepotrzebności wszystkiego””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge