Lektury w czasach zarazy: skąd je brać?

Lektury w czasach zarazy to mój sposób na ratowanie się przed zwariowaniem. Znalazłam metody, żeby legalnie korzystać z ogromnych zasobów książek (również w formie audiobooków), gdy biblioteki są zamknięte, a moje niższe dochody nie pozwalają na kupowanie ciągle nowych tomów. Nie mam wprawdzie więcej czasu czy sił na czytanie niż wcześniej, a moje oczy są bardzo zmęczone ciągłym patrzeniem na ekrany, ale książki są dla mnie konieczne, aby przetrwać najtrudniejsze chwile.

Siedzenie w domu w naszym wypadku oznacza, że nasz kontakt z komputerami jest o wiele bardziej intensywny niż zazwyczaj. Dotyczy to zwłaszcza naszych dzieci, które na co dzień nie spędzają aż tylu godzin przed monitorem. Odkąd jednak szkoła uczy zdalnie, nie mamy wyboru. Szukam więc również dla moich dzieci jakichś korzyści płynących z tego cybernetycznego uwięzienia.

Zaletą takiego czytania jest oczywiście natychmiastowy  darmowy dostęp do zasobów. Mogę jednak uspokoić wielbicielki i wielbicieli papieru, że tradycyjne księgarnie wciąż działają, niektóre realizują zamówienia na telefon. Sama dziś odwiedziłam >> księgarnię Baczyńskiego na warszawskich Bielanach, a także korzystam z internetowej księgarni >> Orbito.pl. Jeśli kochacie papier, wspierajcie tradycyjne księgarnie!

Szybki wybór: Wolne lektury

Czy znacie już ten portal, udostępniający „uwolnione” lektury w postaci ebooków i audiobooków? Fundacja Nowoczesna Polska od lat zajmuje się publikacją dzieł, do których wygasły majątkowe prawa autorskie. Jako NGO, organizacja pozarządowa, robi to za pieniądze z grantów czy darowizn. Do publikacji wszyscy mają nieograniczony, darmowy dostęp. Można ściągnąć sobie ebooka na Kindle’a czy audiobooka na telefon.

Wolne Lektury
Wolne Lektury

Polecam Wam przejrzenie katalogu Wolnych Lektur – sama szczególnie lubię >> powieści.

Przemyślcie także przekazanie kilku złotych na działanie Fundacji, na przykład przy >> rozliczeniu PIT-u. Robią naprawdę dobrą robotę (wiem, bo ich znam już wiele lat!). Jak to ktoś słusznie zauważył, w sytuacji epidemii jak w soczewce widać, że nie możemy żałować pieniędzy na kulturę, również dostępną cyfrowo.

Cyfrowa biblioteka: Legimi

Tuż przed zamknięciem bibliotek dowiedziałam się o programie, który pozwala na otrzymanie z biblioteki miejskiej kodu dostępu do Legimi, czyli cyfrowej, komercyjnej biblioteki ebooków i audiobooków. Otrzymałam kod ważny miesiąc, który pozwala mi na korzystanie z części zasobów Legimi (60 tysięcy plików).

Legimi, program współpracy z bibliotekami z województwa mazowieckiego
Legimi, program współpracy z bibliotekami z województwa mazowieckiego

W Warszawie jest to program, który obejmuje wszystkie biblioteki. Po zamknięciu placówek kod można otrzymać mailem, jeśli zgłosimy się do swojej placówki. Liczba kodów jest ograniczona, więc obowiązuje kolejność zgłoszeń (obecnie – za pomocą e-maila).

Żeby czytać książki w Legimi, trzeba mieć zainstalowaną aplikację. W wypadku tego konta nie ma możliwości powiązania go z czytnikiem Kindle, a szkoda, bo czytanie na tablecie jest według mnie męczące. Mimo to jestem naprawdę bardzo zadowolona, skoro mam dostęp do tylu lektur bez wychodzenia z domu. Przeczytałam już kilka książek, które były na mojej liście, przejrzałam kilka innych. Mam nadzieję, że dostanę nowy kod na kwiecień!

60 dni próby: Empik Premium

Empik.com w czasach epidemii umożliwił korzystanie przez 60 dni ze swojego programu Empik Premium, dzięki któremu mamy dostęp do 13 tysięcy ebooków i audiobooków.

Nie przepadam za Empikiem, który ma ceny z kosmosu, ale doceniam gest.

Empik Premium
Empik Premium

Korzystamy z aplikacji Empik Go. Oferta ebooków nie jest tak bogata jak w Legimi, ale za to znacznie więcej jest audiobooków, których mogą słuchać nasze dzieci. Chłopcy przesłuchali już chyba wszystkie dostępne części przygód Tomka Wilmowskiego z serii Alfreda Szklarskiego.

Lektury w czasach zarazy

To jest mój zupełnie subiektywny wybór, częściowo związany z epidemią, częściowo nie; akurat wszystkie książki są dostępne w Legimi. Chętnie dowiem się, co Wy czytacie!

  • „Nie zdążę” Olgi Gitkiewicz,
  • „Zaraza” Jerzego Ambroziewicza,
  • „Głód” Martina Caparrosa,
  • „Głód” Knuta Hamsuna,
  • „Dżuma” Alfreda Camusa, oczywiście!
  • „Najdroższa” Wandy Żółcińskiej,
  • „Ślepy zabójca” Margaret Atwood,
  • „Msza za miasto Arras” Andrzeja Szczypiorskiego.

Może przeczytasz także:

Książka „Nie śmieci” Julii Wizowskiej. Recenzja

„Nie śmieci” to książka Julii Wizowskiej, blogerki (Na nowo śmieci), której ponadprzeciętne zainteresowanie odpadami i

Polecam na 2020 rok: ekoblogi, Instagram, książki

Nowy rok 2020 już się rozkręca. Zaczął się nieciekawie, bo nieugaszonymi wciąż pożarami w Australii,

„Wściekła pogoda” Friederike Otto. Recenzja

„Wściekła pogoda. Jak mszczą się zmiany klimatu, kiedy są ignorowane” to książka niemieckiej naukowczyni Friederike

9 thoughts on “Lektury w czasach zarazy: skąd je brać?”

  1. Bardzo dobre zestawienie. Ja obecnie korzystam z usługi Empik. Sporo książek i audiobooków jeżeli ktoś lubi czytać w wersji elektronicznej to polecam.

  2. Nie jestem pewna, czy czytanie o epidemiach jest dobrym pomysłem w tym czasie, może tylko bardziej przygnębić. Ale może się mylę. Jeśli chodzi o Wolne Lektury, to często korzystałam z ich usług, szczególnie w liceum. Ja na szczęście mam jeszcze zapas książek papierowych, bo nie przepadam za ich elektroniczną wersją, za szybko mi się oczy męczą.

    1. albo dostarczyć cennych rad…

      Moja lista zaległych książek:
      „Pozytywna dyscyplina”
      „Highly Sensitive Person”
      „The Book You Wish Your Parents Had Read”

  3. Sama obecnie korzystam z Legimi. Co prawda zarejestrowałam się na empiku, żeby dostać darmowy kod do premium, ale pojawiły se problemy. Podałam inny e-mail niż ten, który mam powiązany ze sklepem na telefonie, więc wywala mi po prostu komunikat, że kod jest nieprawidłowy. Ok, przełknęłam, olałam. Wybrałam abonament na Legimi (z bibliotek nie korzystam już od dawna, więc nawet nie wiem, czy u mnie dają abonamenty). Akurat miałam niedawno urodziny i umówiłam się z niemężem, że nie chcę prezentów, chcę abonament. I czytam. Czytam i jeszcze raz czytam. Tak, jak piszesz – można się oderwać od tego, co się dzieje. Wybrałam sobie książki branżowe, poradniki, rozwój osobisty. Właśnie skończyłam ebooka, który miał ok. 900 stron! W życiu takiej cegły nie przeczytałam! :) W zamian jak mnie zapytasz o statystyki koronawirusowe czy coś, to nie odpowiem Ci nic. Nie oglądam TV, radia słucham tylko w aucie, czyli max 4 razy w tygodniu i też nie zawsze się załapię na wiadomości. Podczas gdy inni zaczynają wariować i marudzą na nadmiar informacji o epidemii czy propagandę strachu, ja nie mam pojęcia o czym do mnie mówią, bo świadomie sobie wybieram treści, które chcę konsumować :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge