Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!

Moda na tzw. lampiony szczęścia trwa już kilka lat. Ich dostępność na stoiskach z wakacyjnym mydłem i powidłem jest powszechna, a cena tak niska, że łatwo się skusić. Czy jednak zdajemy sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji puszczania lampionów?

Na ostatnich wakacjach nad morzem udało nam się pójść na zachód słońca jedynie raz, więc nawet nie wiem, jak duża jest skala tego zjawiska. Prawdopodobnie duża, bo lampiony szczęścia można kupić wszędzie, a ich cena w internecie to nawet 1,39 zł za sztukę.

Widok unoszącego się lampionu jest bardzo malowniczy, a kiedy zostają wypuszczone w grupie, po zmroku, urzekają grą świateł. Rozumiem, że taka wizja jest bardzo kusząca, jednak jedynym rozsądnym sposobem na zabawę lampionami jest kontrolowanie ich do samego końca: aż spadną. Czy jest to możliwe, skoro rozpałka (podgrzewajaca powietrze w lampionie i umożliwiająca mu frunięcie) starcza na tyle czasu, że lampion może przefrunąć nawet 3 kilometry?

Nieudolne (na szczęście) wysiłki puszczenia lampionu

Z czego zbudowane są lampiony szczęścia?

Według deklaracji sprzedawców składają się one z natłuszczonego papieru ryżowego (ale czym natłuszczonego?), elementu bambusowego, metalowego drucika i woskowej rozpałki. Nawet jeśli uznamy, że papier ryżowy i bambus są biodegradowalne, a rozpałka spłonie, pozostaje jeszcze metalowy drucik. Śmiertelnie niebezpieczny m.in. dla zwierząt. Jednak zagrożeń jest więcej.

Zagrożenie dla samolotów

Kiedy kilka lat temu znajoma chciała puścić lampiony podczas swojego wesela (środek Warszawy), dowiedziała się, że musi być na to zgoda odpowiednich służb nadzorujących ruch lotniczy. Lampiony mogą wznieść się nawet na 800 metrów, jest więc pewne niebezpieczeństwo dla przelatujących statków powietrznych. Wkręcenie się lampionu w silnik samolotu może zakończyć się tragedią.

Zagrożenie pożarem

Lampiony nie są w żaden sposób sterowane, więc lecą, gdzie chcą i mogą. Płonąca rozpałka to źródło otwartego ognia, naprawdę niewiele trzeba, żeby spowodować pożar albo zniszczenie, a nawet podpalenie czyichś włosów (wystarczy, że lampion spadnie na czyjąś głowę…).

Zagrożenie dla środowiska wodnego

Lampiony szczęścia puszczane nad brzegiem morza mają dużą szansę spaść do wody, więc przynajmniej nie wywołają pożaru. Jednak co się z nimi dzieje? Nawet jeśli większość materiału wydaje się „bezpieczna” dla środowiska, przecież zmoczona szmata z metalowym drutem, jaką staje się lampion szczęścia, jest śmieciem pływającym w akwenie, domu wielu zwierząt. Tylko bezmyślni ludzie mogą puszczać z wiatrem śmieci i cieszyć się z widoku.

Tak kończą lampiony szczęścia, którym się nie poszczęściło
Tak kończą lampiony szczęścia, którym się nie poszczęściło

Zagrożenie dla zwierząt

Kilka lat temu w Poznaniu miała miejsce >>impreza masowa związana z rekordowym puszczaniem lampionów (20 tysięcy), po której miasto zostało zasypane stertą śmieci. Część lampionów wylądowała w zoo, gdzie metalowe druciki okazały się bardzo niebezpieczne dla zwierząt (takie elementy mogą np. uszkodzić kopyta). Było wówczas dość głośno o tym, ile sprzątania wymagało całe miasto. Mimo to nie zakazano puszczania lampionów.

>>Tu zobaczycie zdjęcia z warszawskiego zoo po innej akcji puszczania lampionów.

Nie trzeba chyba bardzo się wysilać, żeby zrozumieć, że spadające z nieba śmieci mogą wystraszyć zwierzęta, a pozostałości lampionów być dla nich zagrożeniem. Ciekawskie zwierzaki mogą spróbować je zjeść, inne – pokaleczyć się o druty albo poparzyć pozostałościami rozpałki.

Zachód słońca może być piękny po prostu, bez żadnych lampionów
Zachód słońca może być piękny po prostu, bez żadnych lampionów

Całkowite zaprzeczenie idei zero waste

Lampiony są jednorazowe, tanie, opakowane w folie, produkowane z tanich materiałów, z użyciem wosku. Jeśli koniecznie chcemy spróbować zabawy z nimi, możemy wykonać lampiony sami, z bezpiecznych tworzyw (np. z użyciem świecy sojowej albo wosku pszczelego), w dodatku za pomocą sznurka utrzymać je na uwięzi i po wylądowaniu móc wykorzystać go ponownie.

Zdecydowanie odradzam korzystanie z lampionów. Żadna zabawa nie powinna stanowić zagrożenia dla ludzi i środowiska. To, że lampiony są legalne tanie, modne i łatwo dostępne, nie oznacza, że są dobre!

Może przeczytasz także:

Nieco nierówne, ale nie szkodzi!

5xO. Moje supermydło lawendowe. Jak powstało?

Moje supermydło lawendowe powstało z mieszanki olejów zalegających w mojej szafce łazienkowej. Większość z nich

„Qmam kasze. Do ostatniego okruszka”

Książka Mai Sobczak „Qmam kasze. Do ostatniego okruszka” wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Wyrazista osobowość autorki

5xO. O co chodzi z tymi słomkami? Recenzja Ecostrawz

Na fali mody – bo tak dziś trzeba nazwać wszechobecne hasło ZERO WASTE – powstają

2 thoughts on “Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!”

  1. Amen! Beznadziejna i durna zabawa w imię „romantyzmu”. A można na tą plażę wieczorem zabrać koc, 2-3 małe słoiczki z tea-lightami (które potem rzecz jasna zabieramy ze sobą) i zrobić równie romantyczny wieczorny piknik o zachodzie słońca. Jestem zdania, że powinno się tego zakazać choćby ze względu na zagrożenie pożarowe – aż mi słabo co byłoby gdyby coś takiego spadło w pobliżu mojego drewnianego domku na działce, a w okół domku spalona na pieprz trawa… :(((((

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge