„Jak zerwać z plastikiem” – recenzja

Jak zerwać z plastikiem? A właściwie po co i dlaczego? Nawet jeśli sami wiemy, co wiąże się ze zwiększaniem ilości plastikowych śmieci, jak przekonać o tym znajomych, pracodawcę, producentów? Will McCallum przychodzi nam z pomocą, dostarczając danych, porad i gotowych rozwiązań.

Nikt nie lubi być pouczany ex catedra, na wytykanie błędów mało kto reaguje wdzięcznością. Bo też przekazywanie „niezamawianej” wiedzy jest naprawdę trudne i sukces – gdy informacja zostanie przyjęta – zależy w dużej mierze od umiejętności posłańca. Will McCallum, dyrektor brytyjskiego oddziału Greenpeace’u do spraw oceanów, wie, jak mówić, żeby być słuchanym. Co więcej – daje wskazówki, jak osoba bez doświadczenia może zorganizować własną akcję informacyjną, a nawet… protest.

Przeczytaj także: >> 5xO. Koniec z jednorazowym badziewiem!

Autor ma naprawdę spore doświadczenie i wiedzę zdobytą osobiście w dziedzinie zanieczyszczenia wód oceanicznych. Nie ma już na Ziemi miejsca, gdzie nie dotarł plastik, a nie znamy wszystkich skutków pojawienia się go w wodach całego globu.

Tworzywa sztuczne są obecne w organizmach żywych, również w naszym pokarmie. Prognozy są złe i jeśli nie zatrzymamy tendencji, zamienimy całą planetę w śmietnik, a sami staniemy się „nosicielami” plastiku.

Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”
Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”

Odpowiedzialność jednostki

Autor wyraźnie podkreśla, że zrzucanie odpowiedzialności za stan rzeczy na konsumentów jest niesprawiedliwe. Dlatego choć ważne jest zmienianie swoich nawyków i szukanie sposobów na ograniczenie zużywania plastiku, równie istotne jest wpływanie na wielkie firmy produkujące ten plastik. W książce znajdziemy przykłady takich działań społecznych, które odniosły sukces i doprowadziły do ograniczenia użycia np. styropianu czy plastikowych sztućców w niektórych krajach. Niestety, autor nie ma złudzeń, że naprawdę skuteczną metodą na sukces są mądrze pomyślane zakazy.

„Jak zerwać z plastikiem” zawiera szczegółową listę sposobów na ograniczenie zużycia tworzyw sztucznych w domu. A nawet – listę, którą wypełniamy sami, dla większej motywacji. Pomysły, które podsuwa autor, nie są już dziś jak z innej planety, bo mamy naprawdę dobry dostęp do różnych rozwiązań. Największym problemem może być zmiana nawyków i zejście z utartych szlaków. Liczby przytaczane przez autora działają jednak na wyobraźnię: w oceanach może być nawet 150 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych. I nawet jeśli znalazły się tam głównie za sprawą zanieczyszczeń płynących z Azji, to cały zachodni świat, prowadzący tam gigantyczne biznesy, jest za to współodpowiedzialny.

Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”
Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”

Pranie to wyzwanie

Choć całą książkę czytałam z wielkim zainteresowaniem, szczególnie zainteresował mnie rozdział o praniu tkanin syntetycznych. Dawno już chciałam zgłębić temat mikrowłókien uwalniających się np. z polarów i przedostających do wód z wodą z pralki. Obiecałam sobie, że wykorzystam polecane przez autora „Jak zerwać z plastikiem” metody wyłapywania mikrowłókien w praniu, ponieważ mamy sporo syntetycznych ubrań sportowych. Jeśli uznam, że to sposoby warte wdrożenia, na pewno o tym napiszę.

Połącz siły

McCallum radzi, jak zorganizować większą akcję, która może zwrócić uwagę mediów czy lokalnych władz na zanieczyszczenie środowiska plastikiem. Jako członek Greenpeace’u ma w tym doświadczenie. Zapewne nie każdy czuje się liderem i asem działań społecznych, ale każdy może wesprzeć oddolny ruch na rzecz naszej planety. Liczy się naprawdę nawet mały gest.

Bardzo Was zachęcam do lektury książki, której nasz blog jest też patronem medialnym. Zachęcam Was również do śledzenia naszej strony na Facebooku, bo mamy kilka niespodzianek związanych z książką. A na początek rabat od wydawcy (info w ramce poniżej).

Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”
Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”

Will McCallum, „Jak zerwać z plastikiem”

Wydawnictwo Insignis, Kraków 2018

Cena okładkowa: 34,99 zł

Od 24 do 28 września możecie kupić książkę „Jak zerwać z plastikiem” 40% taniej (licząc od ceny okładkowej) w sklepie internetowym >> empik.com – wystarczy, że wpiszecie kod Organiczni.

Może przeczytasz także:

Dwukolorowe mydło

Jak zrobić dwukolorowe mydło?

Robienie mydeł nie jest moim szczególnym talentem. Mydła wychodzą mi świetne pod względem działania pielęgnującego,

Relacja z targów NATURA FOOD & beECO 2018

Już po raz trzeci wybrałam się na targi NATURA FOOD & beECO do Łodzi. Wprawdzie tylko

Śmieciowa zupa czosnkowa – przepis

Śmieciowa zupa czosnkowa to nic innego jak bulion warzywny (lub warzywno-mięsny) z dodatkiem czosnku. Różni

52 thoughts on “„Jak zerwać z plastikiem” – recenzja”

  1. Nie słyszałam o książce, ale wrażenie zrobiła na mnie kampania, którą od jakiegoś czasu widzę w telewizji i internecie „Tu pijesz bez słomki” – uświadamiająca ile zużywamy słomek i do czego się w ten sposób przyczyniamy. Rzeczywiście w lokalach to jest norma, nie dalej jak w weekend byłam ze znajomymi w restauracji, kelnerka przyniosła nam napoje i od razu były w nich słomki. Nie pytała czy chcemy. Pewnie zrobiła to odruchowo. Taki standard, taka moda. Oby kampania odwróciła trendy.

    1. Przede wszystkim własny środek do czyszczenia różnych powierzchni (tutaj akurat ocet namoczony w skórkach pomarańczy + woda), własny proszek do prania, pasta ala „cif”(wiórki z szarego mydła + soda oczyszczona) , woreczki materiałowe na zakupy, olejek ze słodkich migdałów do pielęgnacji skóry całej, olejki eteryczne zamiast płynu do płukania plus jako środek antybakteryjny do prania pieluszek wielorazowych oraz mydło miodowo-konopne dla całej rodziny do ciała i włosów. PS. Wszystkiego najlepszego :)

  2. O tej publikacji powinno być bardzo, bardzo głośno. Niestety, realia są jakie są – większość ludzi albo nie dostrzega problemu, albo go bagatelizuje :(

    Ja sama jeszcze niedawno nałogowo piłam przez słomkę i to wszystkie napoje – od herbaty, przez soki, aż po gorącą czekoladę. Było mi tak wygodnie, po prostu. Ale kiedy usłyszałam o akcji „Tu pijesz bez słomki” i trochę poczytałam, zmieniłam nawyki. Z dnia na dzień pożegnałam się ze słomkami. Na ulubioną wodę wolę wydać więcej kasy, kupując 2 zgrzewki w małych SZKLANYCH butelkach, niż kupować jedną wielką butlę, ale plastikową.

  3. W końcu dojdziemy do momentu, gdy fala plastiku z odpadów nas zaleje… Dobrze, że wreszcie świadomość ludzka otwiera się na inne rozwiązania i coraz więcej osób widzi ten problem i chce coś z tym zrobić.

  4. Plastik to nadal problem. Bylam zalamana kiedy zobaczylam, ze w USA nadal rozdaja za darmo miliony foliowek w supermarketach (a w sumie skad mi przyszlo do glowy ze dobre nawyki przychodza od nich?).
    Nie bede oryginalna. Po prostu chodze po zakupy ze swoimi materialowymi torbami (jedna mam zawsze zwinieta w torebce), czasem z plecakiem, a na naprawde duze zakupy jest tez wozeczek. No i chodze, nie jezdze. Ale to inny temat. Natomiast ostatnio obdarowuje takimi wielorazowymi materialowymi torbami moich przyjaciol. Na ostatnie urodziny zapakowalam w ten sposob prezent, zamiast kolorowej (nawet jesli papierowej to lakierowanej albo wzmacnianej nie wiadomo czym) torebki. Jesli jakies male foliowe woreczki trafiaja do domu to ich nie wyrzucam, a wykorzystuje do czegos skoro juz sa.
    Natomiast chetnie dowiedzialabym sie co wiecej moge zrobic.

  5. Ja przeważnie zakupy robiąc kupuje tyle ile mi się zmieści do plecaka lub mniej… nigdy więcej… jak nie mam plecaka ze sobą to biorę na zakupy torbę płucienną ;)

  6. Nasza 4 osobowa rodzina jest dopiero na początku drogi do Low Waste. Nie robimy żadnych „czeleńdżów” a po prostu myślimy i planujemy REALNIE.
    Na tym etapie nie korzystamy z reklamówek- mamy swoje lniane torby.
    Jednorazówki zamieniliśmy na płócienne worki.
    Zrezygnowaliśmy całkowicie z kupowania picia (ogólnie), mamy bidony w których nosimy własną wodę/soki.
    Nie kupujemy serków, jogurtów w pastiku a te w szkle (lub robimy sami).
    Środki czystości, mydło, kremy, pastę do zębów itp robimy sami zamiast kupować.
    Niestety często uderzamy w ścianę :( bo o ile makaron robię własny, tak kupić ryż, płatki owsiane czy inne do pojemnika już ciężko. Bakalie luzem są sprzedawane niskiej jakości i niewłaściwe przechowywane. Jeszcze daleka droga przed nami, ale ilość miejsca we wcześniej przepełnionym koszu na śmieci daje nadzieję :)

  7. Ja rezygnuję z plastików małymi kroczkami – zaczęłam w zasadzie, gdy dołączyłam do kooperatywy i tam wiele produktów jest ZW lub less waste. Teraz warzywa pakuję do jednej, wielkiej, wielorazowej torby na zakupy, twaróg mam zawinięty w papier, jogurt w słoiku, zamieniłam butelkowaną wodę na kranówkę albo dzbanek z filtrem (dla dziecka), nawet proszek do prania udaje mi się od niedawna kupować w szarej, papierowej torbie. Jednak nadal jest wiele do zmiany np. większość kosmetyków jest w plastiku i rzadko udaje mi się dostać coś w kostce (nie zapakowanej w plastik) lub szkle. Staram się sortować śmieci według wytycznych, które wyczytałam w wywiadzie z pracownikiem sortowni śmieci. Myślę, że ta książka zawiera super podpowiedzi, co jeszcze mogę zrobić, by ograniczyć ilość śmieci wokół siebie.

  8. mniej zakupów w supermarketach i natychmiast mniej plastiku w domu, poza tym mniej przetworzonego żarełka = mniej plastiku

  9. Kampania robi wrażenie, ksiazka też brzmi interesująco. Mam nadzieję.ze dotrze do wielu ludzi i zaczniemy uświadamiać sobie skalę problemu.

    W życiu naszej rodziny staram się metodą małych kroczkow też eliminować plastik.w każdej torebce.plecaku czy w aucie mam zapas toreb plociennych. Jeśli zakupy się nie mieszczą i muszę dokupic kolejna to kupuje papierową. Wszelkie przesyłki też wysyłam owinięte w papier pakowy. Slomki z naszego domu zniknęły i też nie pozwalam żeby dzieci brały np.lyzeczki do lodow – kolejny zbędny plastikowy gadżet. Dla niektórych to niewiele.ake ja uważam te drobiazgi za nasz mały sukces w dobra stronę i zachęcam wszystkich chociażby do tych małych kroczkow :)

  10. Mój sposób na zerwanie z plastikiem?

    To otwarta rozmowa i chwila na refleksję.

    Rozmowa przede wszystkim.. i ze wszystkimi. Jeśli cokolwiek kupuję, idę do restauracji czy korzystam z różnego rodzaju usług, wcześniej analizuję, czy będzie mi towarzyszył tam jednorazowy plastik i jeśli tak to kontaktuję się z prośbą o wielorazową alternatywę lub rezygnację. Nie zawsze się udaje, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z niemiłą odmową, a często usługodawcy bardzo chętnie i z uśmiechem spełniają moje prośby.

    Wierzę, że otwartość i chęć kontaktu z innymi rozpowszechnia temat i zasiewa ziarno zastanowienia w osobach, z którymi mam okazję się spotykać i rozmawiać. Być może następnym razem, prywatnie oni też zastanowią się nad wzięciem słomki do napoju… albo z ciekawości wejdą na blog taki jak ten i poczytają więcej na ten temat.

    A refleksja… no cóż, jednorazowe przedmioty i różnego rodzaju plastiki z bardzo krótkim życiem są wszędzie. Staram się jednak zatrzymać w codziennym biegu i przywołać w pamięci kilka miejsc na ziemi, które miałam okazji zobaczyć w podróży, dzięki temu wiem dlaczego to robię – odmawiam sobie, redukuję i sprzeciwiam się. Natura jest cudowna i nie ma w niej miejsca na plastik, rezygnując z niego mam poczucie większego związania z cudami naturalnego świata. Jestem przez to szczęśliwsza, tam gdzieś głęboko. Jest to wspaniałe uczucie, o którym opowiadała mi babcia i którego szukałam dość długo. Teraz je znalazłam i bardzo polecam.

  11. W firmie, w ktorej pracuje około 100 pracowników stoją maszyny z darmową kawa podawane automatycznie w plastikowych kubeczkach. Jedna osoba dziennie pije około 5-6 napoi z tych maszyn. Zatem wyrzucanych są setki plastikowych kubeczków dziennie. Nie mam wysokiego stanowiska w firmie ale pewnego dnia poprosiłam pana, który dopełnia maszynę, o niewkładanie już kubków. Powiedziałam , że będziemy używać tradycyjnych filiżanek, których w kuchni było niemało. Koledzy z pracy trochę się buntowali, panikowali, ale za każdym razem tłumaczyłam dlaczego podjęłam taką decyzję. Niekiedy biorą mnie za ekologiczną męczącą wszystkich wariatkę, bo to nie pierwsza moja akcja, ale osiągam pewien sukces i satysfakcję z moich działań.
    Na postępowanie całego świata nie mamy wpływu ale na małe grupy społeczne już tak.

  12. Jak zerwać z plastikiem – moja przygoda:
    1. Wybierać na zakupy miejsca, które oferują żywność dającą się zapakować we własne pojemniczki, woreczki i papierowe torebki
    2. Wybierać produkty opakowane we zwrotne opakowania i je zwracać
    3. Odmawiać pastikowych słomek, buteleg i styropianowych pudełek
    4. Zwracać co się da, do miejsc, które mogą je przyją i powtórnie wykorzystać
    5. Ograniczyć konsumję w ogóle
    6. wybierać ubrania i buty z naturalnych tkanin, jak również unikać pastiku w rzeczach do domu i zagrody :)
    7. Przerabiać, przerabiać i jeszcze raz przerabiać, wymieniać się i oddawać rzeczy w drugi trzeci obieg
    8. CHciałabym bardzo wziąć udział w stworzeniu i doprowadzeniu do powstania i sprawnego funkcjonowania pojemników na zużute plastikowa opakowań, szczeólnie w dużych miastach, tak, aby za każde opakowanie wyskakiwały jakieś grosiki. To bardzo zmobilizowałoby ludzi do odzyskiwania palstiku, a ubogim lub bezdomnym dałoby możliwość godnego pozyskiwania pieniedzy do przetrwania .
    Serdeczność!

  13. Kiedy jakiś rok temu rozpoczęłam pracę nad ograniczeniem stanu posiadania, a następnie nad zerwaniem z plastikiem, moim pierwszym krokiem było 1) nie kupowanie ptoduktu, dopóki nie skończę tego, co już mam, 2) zastanowienie się, czy na pewno tego potrzebuję. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że po ponad roku wciąż (!) wykańczam zapasy (choć miałam „tylko kilka” butelek), a nowych rzeczy kupuję znacznie mniej, bo okazało się, że jednak nie są potrzebne. Do tego w międzyczasie zrezygnowałam z foliówek (okazało się, że warzywa i owoce można wrzucać bez torebek prosto do koszyka i kasjerka krzywo nie patrzy, a same produkty nie zamieniają się w zupę podczas drogi do domu), butelkowanej wody (kranówka daje radę), nie kupuję już bezmyślnie warzyw opakowanych w folię, zrezygnowałam też z folii spożywczej, jednak przede wszystkim wyzbyłam się czegoś na ksztalt wstydu – teraz glosno rozmawiam o tych sprawach, np. chwalę inicjatywy pro-eko w sklepach (np. możliwość kupienia na wagę), zwracam uwage na to, jak żyję. I czytam, czytam, czytam. A to dopiero początek.

  14. U nas w domu jeszcze nie jest idealnie, ale małymi krokami ograniczamy zużycie plastiku. Zaczęliśmy gotować sami jedzenie do pracy i pakować do wielorazowych, szklanych pojemników. Dzięki temu nie używamy plastikowych, jednorazowych pudełek z jedzeniem kupowanym na wynos a dodatkowo korzysta na tym nasz portfel ;) poza tym od niedawna kupuję duże opakowania np. mydła itd i przelewam do mniejszych pojemników wielorazowych. Od dłuższego czasu segregujemy też śmieci, co dla nas nie jest żadną różnicą do którego pojemnika wyrzucimy śmieci, a dla środowiska ma to znaczenie. Oczywiście to dopiero początki, ale z upływem czasu i wiedzy nasza świadomość dotycząca plastiku wzrasta i kolejnymi krokami, które podejmujemy staramy się coraz bardziej dbać o środowisko naturalne ale także i własne zdrowie. Pozdrawiam :)

  15. Moim sposobem na walkę z plastikiem jest poszerzanie świadomości o jego używaniu. Najczęściej w odpowiedzi słyszę zaskoczoną osobę mówiącą „No w sumie racja!”. Społeczeństwo tak przyzwyczaiło się do plastiku, że nie zauważa już, że jest on wszędzie! Jestem na zakupach ze znajomą – bierze siatkę jednorazową na 3 rzeczy. A przyjechałyśmy autem! Przecież wystarczy wziąć te drobiazgi i wrzucić luzem do samochodu. „No w sumie racja!”. Inna znajoma cieszy się, że przechodzi na zdrowszy tryb życia i zaczęła pić wodę zamiast słodkich napojów. A może by tak kupić wielorazową butelkę i pozwolić Matce Ziemi na zdrowszy tryb życia? „No w sumie racja!”. Ostatnio też kupowałam lody w pucharku w jednej z lokalnych lodziarni. Pani daje mi pucharek i… już chce dorzucić mi do niego jednorazową plastikową łyżeczkę. Pytam czy mogę zwykłą, bo przecież i tak pucharek jest w szklanym naczyniu, więc i tak muszę go potem zwrócić. To zwrócę z łyżeczką. „No w sumie racja!”. Takie małe sukcesy cieszą mnie najbardziej – ludzie dostrzegają plastik, zaczynają rozumieć, że często używamy go zupełnie niepotrzebnie. Pierwsza znajoma zaczęła wozić w aucie wiklinowy koszyk na zakupy, druga kupiła wielorazową butelkę nie tylko sobie, ale także partnerowi, a lokalna lodziarnia pozbyła się plastikowych łyżeczek. A wszystko dzięki „No w sumie racja!” :)

  16. Bardzo się ciesze, że o nadmiarze plastiku w naszym ekosystemie zaczyna być głośno.
    W mojej rodzinie od dłuższego czasu wprowadzam zmiany. Zaczęłam kilkanaście miesięcy temu i powoli, powoli wprowadzam nowe nawyki i zwyczaje. Ja z plastikiem już zrywam, jeszcze długa droga przede mną, ale chciałabym, żeby inni ( rodzina/znajomi ) również zobaczyli do czego prowadzi jego nadmiar, myślę, że książka mogłaby mi w tym pomóc :)
    – na spacerach zbieramy śmieci, na wakacjach była to główna rozrywka na szlaku ;)
    – Reklamówek plastikowych w naszym domu nie ma, używamy torb płóciennych : do warzyw, owoców, pieczywa.
    Jeśli komuś zdarzy się zapomnieć, używamy kartonika sklepowego :) Jeśli taka reklamówka jednak się pojawi, od kogoś, staramy się minimum kilka razy jej użyć, a nie od razu wurzucać do kosza.
    -Z domu zniknęły słomki, na mieście z nich nie korzystamy.
    – Śniadania do szkoły pakuję w pudełka śniadaniowe, które są już z nami po kilka lat, foliówki poszły w odstawkę.
    -opakowania plastikowe do przechowywania, powoli są wypierane przez szklane.
    -jeśli piwo ty tylko z butelki :)
    – przy zamówieniach internetowych proszę o zabezpieczenie w duchu zero waste – bez plastiku, papieru najmniej jak się da.
    -nie robię już zakupów na zapas, staram się kupować tylko to czego konkretnie potrzebuję.
    Zaczynam żyć świadomie, ale tej świadomości nigdy za wiele :)

  17. Mój sposób na zerwanie z plastikiem, to wożenie małej szklanej butelki na wodę. Woda albo napój z plastiku to najczęstsza skucha, zwłaszcza w lato podczas upału. Butelkę można napełnić wodą w wielu miejscach w Warszawie i tak można przeżyć :-)

  18. Moją metodą na zerwanie z plastikiem… jest przede wszystkim zalewanie informacjami innych i ogromna radość gdy widzę jak zwyczaje moich bliskich zmieniają się na bardziej ekologiczne. Nie kupuje niczego w plastiku jeśli na prawdę nie muszę (moim grzechem jest wędzony tempeh). Noszę przy sobie własne torby plastikowe (które starczają na lata!) i papierowe na drobne rzeczy, własne sztućce i zazwyczaj własny pojemnik, no i kochaną, już obdrapaną, butelkę metalową. Nie kupuję, żadnych środków chemicznych, soda i ocet for ever, a do higieny ciała dają radę mydełka wszelkiej maści i znów ocet niezastąpiony. Recycling, kompostowanie też są na porządku dziennym. Istotne jest też wspieranie rynku lokalnego, etycznego, co daję ogromną satysfakcję ;) I tym sposobem okazuje się, że jeśli się na prawdę chce to w ogóle nie trzeba wspierać komercyjnych gigantów i tworzyć świat lepszym. Dziękuję, że Wy też zmieniacie świat :) pozdrawiam urodzinowo!

  19. Zmniejszanie ilości śmieci, w tym z plastiku, staje się moim hobby :)
    1. uwielbiam moje warzyworki, które zabieram do sklepu zamiast foliówek. Jak ich nie mam to pogodnie zbieram toczące się pomidorki z taśmy zagadując wesoło kasjerów.
    2. W domu nie używam worków na śmieci – stosuję zbierane po różnych wystawkach gazety
    3. Zagościły w kuchni myjki konopne zamiast gąbek do naczyń
    4. Nie używam aplikatorów, żadnych sztucznych zapachów łazienkowych w plastikach. Nie stosuję pilingów z mikrokuleczkami, tylko naturalne z brązowym cukrem lub solą
    5. namiętnie segreguję śmieci, ale najpierw staram się ich nie produkować :) Szkło wchodzi na łazienkowe i lodówkowe półki i rozpycha się zacnie :)
    6. Jak najmniej tworzyw sztucznych w ubraniach!
    7. Mobilizuje innych do unikania jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych

    i wiele wiele innych :) A najważniejsze: żyć prawdziwie, być sobą, nie robić nic na siłę – wszystko wtedy staje się prostsze i piękniejsze:) Piękno ma się w środku i coraz mniej trzeba posiadać na zewnątrz :)

  20. A znacie to? Taka kampania uświadamiająca problem – proces rejestracji wielkiej wyspy śmieci (właściwie to plastiku) jako legalnego kraju:
    http://www.ladbible.com/trashisles/welcome
    Pomysł kreatywny można docenić – ale i rozmach -> osoby znane pozyskiwane jako obywatele, zgłoszenie do ONZ:
    https://www.change.org/p/un-secretary-general-antónio-guterres-accept-the-trash-isles-as-an-official-country-help-protect-our-oceans/u/22290884
    -> plus trochę newsów z tematyki okołoplastikowej tutaj: http://www.ladbible.com/trashisles
    (po angielsku)

  21. Od lat, a może od zawsze mam swoje własne torby zakupowe szyte z odzyskanych tkanin, od jakiegoś czasu woreczki na zakupy ze starych firan, piję wodę z kranu, ograniczam zakupy w marketach, staram się je robić na bazarze. Zbieram foliówki od znajomych i tworzę z nich plarnowe wyroby, torby, ozdoby, ostatnio dywan. Wykluczam plastik lub przerabiam już ten znajdujący się w obiegu.

  22. Ja również rezygnuję stopniowo z plastiku, na razie poprzez to że:
    1. nie kupuję napojów w butelkach plastikowych, a jeśli już muszę to wykorzystuję te butelkę wielokrotnie na zimną wodę do podlewania kwiatów, czy też do transportu wody na działkę czy też gdzieś gdzie tej wody nie ma.
    2. ograniczam zakup kosmetyków – kupuję tylko to co niezbędnie potrzebne.
    3, nie używam naczyń jednorazowych z plastiku i staram się tym zarażać innych
    4. uważnie segreguję śmiecie.
    5. torby/torebki plastikowe, czasem trudno je zastąpić – używam wielokrotnie.
    6. jeśli zachodzi potrzeba kupna rzeczy do domu i są one plastikowe – staram się wybierać najlepszej jakości (i przy okazji najmniej trujące) aby używać je jak najdłużej.

  23. Hej hej, chciałabym wygrać urodzinową książkę – może się uda :)
    Dla mnie najwazniejsze są szklane opakowania na zywnosc, woreczki materiałowe na suche sprawy, miedziane butelki do wody, kubek termiczny, kompostnik, zero słomek i takich glupotek.
    Peace!! :)

  24. Staram się zerwać z plastikiem, kiedy przy za kupach zastanawiam się czy daną rzecz można kupić z innego tworzywa lub bez plastikowego opakowania, stosuje zasady detoxed lifestyle challenge. Cieszę się, że dbam przy tym nie tylko o środowisko ale i własne zdrowie.

  25. Papierowe i szmaciane torby to moja pasja. Zbieram, chomikuję, szyje ze starych szmat, przerabiam nieużyteczne ubrania, segreguję pilnując domowników,zbieram złom i zwrotne butelki jak menel. Nie lubię wyrzucać, zawsze kombinuję zeby coś do czegoś mogło sie przydać. Plastykowe butelki i pojemniki po lodach wykorzystuję na maksa. Ale wiem, że powinnam więcej zwracać uwagę na plastyki w życiu codziennym, które niestety są wszędzie. Ciekawa jestem, jak inni sobie z tym radzą, dlatego przeczytałam wszystkie komentarze.

  26. Wczytać sie w to co piszą min Organiczni :) Dzięki min Wam jest nam łatwiej i nie czujemy się osamotnieni w działaniu, nie słodzę prawdę pisze, bo jak człowiek nie czuje się jak dziwak jest o wiele raźniej i nie traci się wiary w to co się robi. Jak zerwać, sukcesywnie, małymi krokami i z głową. Plastik zastępować szkłem, drewnem, bawełną itp. Nie kupować nowego plastiku, zamiast wody w plastiku kupić w szkle, zamiast twarożku w plastiku kupić na ryneczku w papierze, zamiast kremu w tubce kupić olej kokosowy w szkle i nim namiętnie się smarować, działa :) i jeszcze wiele, wile zamiast plastiku … Dla chcącego nic trudnego, eliminowanie plastiku nie jest tka trudne jak się wydaje, trzeba tylko działać z głową. Edukować, tłumaczyć i nie bać się działać. Nie wstydzić się tego co się robi bo robi się to nie tylko dla siebie ale przede wszystkim dla wszystkich pokoleń.

  27. Cóż, nie napiszę nic oryginalnego….. moja świadomość związana z mądrym wyborem rozwija się od jakiegoś czasu i wciąż się uczę. Uczę jak żyć świadomie, przemyślanie. Uczę tego mojej rodziny, dzieci. Cieszę się, że szersze koło zataczają mądre kampanie społeczne dotyczące np. zagrożeń dla środowiska i zwierząt wynikających z używania i wyrzucania ton plastiku. Nie używam plastikowych torebek tylko torby materiałowe, plastikowych butelek z wodą tylko wodę w dzbanku z szungitem, plastikowych pojemniczków tylko szklane, plastikowych doniczek tylko ceramiczne……pozdrawiam

  28. Książka zapowiada się obiecująco, jestem jej bardzo ciekawa! Na co dzień staram się ograniczyć a w przyszłość wyeliminować używanie plastiku. Zaczęłam od zabierania swoich toreb, pojemników i papierowych torebeczek na zakupy. Jak mam mam wybór to kupuje produkty na wagę bez opakowania, większość chemii zastępuje octem, sodą i boraksem. Segreguje śmieci, a ostatnio uruchomiłam domowy kompostownik.

  29. Moim sposobem jest wprowadzenie rutynowych czynności w życiu: gotowanie obiadów do pracy późną nocą i pakowanie ich w pojemniki wielorazowe, dzięki czemu nie kupuję na mieście jedzenia w opakowaniach. Zakupy spożywcze robię na zapas na hali targowej w soboty rano. Sprzedają tam na wagę, więc mogę spakować to w swoje opakowania. I jest taniej! Staram się ponad to zawsze mieć w plecaku czy sakwach dodatkową torbę materiałową. Jeśli wracam z pracy mam puste pudełko po obiedzie, dlatego mogę podjechać do warzywniaka po kiszoną kapustę. Płyn do mycia szyb rozrabiam z koncentratu z baniaka 5L z tesco razem z octem. Do mycia naczyń jest ten sam koncertach rozcieńczony wodą. Jeszcze trochę rzeczy mogę zmienić w przyzwyczajeniach… Po kolei! :)

  30. Dopiero raczkuję w tym temacie, ale strzelił on na mnie jak grom z jasnego nieba. Gdy pewnego dnia wyrzucałam 10 zużytą pieluchę do śmietnika i ledwo domykałam wiaderko, trafiło we mnie ‚ile my śmieci zaczęliśmy produkować!’. Zawsze nosiłam przy sobie swoje torby na zakupy, nawet zanim było to modne. Nigdy nie byłam fanką słomek, wodę piłam z kranu a zakupy robiłam głównie na rynku, gdzie wszystko pakowane jest do papierowych toreb. Ale od czasu gdy zostałam mamą i zobaczyłam te sterty pieluch, to się przeraziłam. Na szczęście jest rozwiązanie – pieluchy wielorazowe. To moje ostatnie odkrycie, którym się ze wszystkimi dzielę :) Mam zamiar odkrywać kolejne możliwości, w których da się odejść od plastiku, myślę że książka uświadomi mi jak wiele jeszcze możemy zrobić w tym temacie.

  31. Sposobów na minimalizację plastiku mam kilka. Od tych prostych polegających na nieużywaniu plastikowych naczyń, przychodzeniu z własnym workiem do piekarni i warzywniaka po takie większe jak…uprzejme uświadamianie.
    Ludzie już tak mają (szczególnie MY naród Polski), że nie lubimy gdy coś nam się narzuca, wymusza i uświadamia. Dlatego wychodzę z założenia, że uprzejmym i delikatnym zwróceniem uwagi, że nie chcę przyczyniać się do produkcji większej ilości plastiku można przyzwyczaić ludzi, że jego ograniczenie jest czymś naturalnym. Bądźmy uprzejmi w podświadomym uświadamianiu, że na serio można zrezygnować z tych chociażby nieszczęsnych foliówek. Nie wymuszajmy. Tych po jasnej stronie mocy jest już co raz więcej, arogancją i obrażaniem się, że inni nie „łapią” problemu możemy ich zniechęcić zanim zaczną przygotowywać się do jakiejkolwiek zmiany. Oczywiście mówię tu o obywatelskiej postawie, rola rządu powinna być zupełnie inna.

    PS. Zamiast obrażać się na tych co z dumą maszerują ulicami z 10 reklamówkami, albo oczekiwać od Pani z piekarni, że bez zdziwionej miny weźmie w ręce mój worek i nałoży mi pieczywa, można odnosić się z dumą ze swoją postawą i bez zbędnego zabijania wzrokiem zachować dystans. Ludzie uczą się przez naśladowanie (nawet Ci duzi).

    PS.2. Sama czasem mam ochotę zapytać jednego czy drugiego z jednorazowym, plastikowym kubkiem w ręce „WHAT’S WRONG WITH YOU!?”

  32. Sposób na zerwanie z plastikiem to jedym słowem minimalizm. Pierwsza zasada refuse! Ograniczenie zakupów do najpotrzebniejszych rzeczy, dążenie do samowystarczalności poprzez samodzielną produkcję żywności, kosmetyków itp.

  33. Staram się żyć ZW, a w szczególności plastic free od kilku lat. Największym wyzwaniem były (i nadal są) dla mnie kosmetyki oraz… twarożek i śmietana (których nie sposób dostać w innym niż plastikowe opakowanie). Ale mam na to pewnien sposób (choć z bólem przyznam szczerze, że czasem jeszcze się łamię…) – rezygnacja i szukanie zamienników. Tak w sumie robię ze wszystkim. Zamiast twarożku staram się kupować biały ser, który mam możliwość dostać w papierze. Dokupuję wprawdzie śmietanę, żeby zrobić z nigo twarożek, ale… mam na oku pewne gospodarstwo, gdzie będę już niedługo kupować mleko, więc i śmietanę będę miała swoją :D

    Co do kosmetyków, to nauczyłam się w końcu akceptować siebie taką, jaka jestem :) Od roku nie miałam pomalowanych rzęs – choć teraz odkryłam, że istnieją tusze w bambusowych opakowaniach i chyba się nawet skuszę, mimo że drogie. Ale nie muszę – czuję w końcu, że mam wybór i to jest fajne :)

  34. Robię przetwory w ilościach dużych i pakuję je w słoiki (które jakby nie było są wieloletniego i wielokrotnego użytku). Dzięki temu nie kupuję później warzyw/owoców które przemiła pani ekspedientka pakuje każdy w plastikową torbę jednorazową. Nawet wędliny robimy sami (w większości), więc i tutaj omijamy pakowania w folie jednorazowe.

  35. I jeszcze: nie kupuję wody mineralnej butelkowanej. Piję wodę z kranu. A jak musze mieć ją „pod ręką” to butelkuję w wielorazowy bidon. Herbata/kawa na wynos? – tylko w kubku termicznym.

  36. Zaczęłam zrywać z plastikiem kilka lat temu. Doszłam do minimum, ale myślę, że jest jeszcze trochę do zrobienia. Zmian było mnóstwo, od własnych butelek na wodę, torby zakupowe, mydło w kostce, rezygnacja z mięsa, rok bez kupowania ubrań (bo ubrania to też plastik).

    Od stycznia zaczynamy nowy rozdział: będziemy segregować nasze śmieci: osobno plastik, osobno reszta. Dzięki temu zobaczymy czy go ubywa. Wstawiamy też wagę do garażu: będziemy go ważyć!

    Jak z nim zerwać jak nie właśnie przez audyt własnego kosza na śmieci?

  37. Uważam, że od każdego z nas, od naszych najmniejszych gestów zależy przyszłość naszej planety i to w jakim stanie zostawimy przestrzeń dla naszych przyszłych pokoleń. Dla mnie jest to ważne i dlatego między innymi staram się ograniczać plastik. Duże plastikowe torby zamieniłam na bawełniane, do wody mam przeznaczoną jedną dużą szklaną butelkę po soku, staram się też kupować produkty, które nie są opakowane w plastik, zabieram sztućce metalowe na pikniki, nie używam plastikowych słomek. Zdaje sobię sprawę, że jeszcze wiele jest przede mną w tej kwestii do zrobienia bo czasem po prostu łapię się na tym, że kupuję plastikowe rzeczy z przyzwyczajenia – np. szczotkę do zębów a teraz myślę, że mogłabym ją wymienić na bambusową :) Budowanie świadomości bez plastiku lub też ze znacznym ograniczeniem jego używania to proces. Myślę też, że istotna jest edukacja dzieci.

  38. Plastik jako tworzywo nie jest problemem, bo ma całkiem sporo zalet bez których pewnie nie bylibyśmy na obecnym poziomie rozwoju cywilizacji. Problemem jest kwestią wszelakich jednorazowych przedmiotów i opakowań, których używany i produkujemy za dużo, a które potem w większości trafiają do środowiska. Miejmy nadzieję, że kolejna pozycja w tematyce ograniczania odpadów trafił do jak największej liczby osób.

  39. Plastik kojarzy mi się z dzisiejszymi czasami przesytu: mamy tyle nietrwałych rzeczy, że przestajemy je doceniać – gdy coś się zepsuje nie naprawiamy tylko wymieniamy na nowe… W obecnym tempie życia dotyczy to nie tylko rzeczy, lecz także naszych relacji: wszystko staje się nietrwałe i powierzchowne. Co z tym fantem zrobić? Żyć bardziej świadomie, po pierwsze zdać sobie sprawę, że nasze codzienne decyzje wpływają na to jak wygląda świat. ekologia zawsze była bliska mojemu sercu, a stała się jeszcze bliższa po narodzinach dziecka. Chcę by dla synka świat był przyjemnym miejscem przez długie lata. Cenię sobie umiar i minimalizm (choć nie skrajny). Wolę jeden produkt dobrej jakości niż dziesięć byle jakich. Ograniczam plastik gdzie się da wybierając naturalne surowce: drewniane zabawki, materiałowe torby na zakupy czy naturalne kosmetyki wytwarzane w domu to moja codzienność. Także w kuchni unikam gotowców, nie ma w niej szybkich gotowców, a gdy się spieszę korzystam z domowych przetworów. Książka, którą można wygrać porusza ważne dla mnie kwestie, a po przeczytaniu chętnie podarowałabym ją osobie, która śmieje sie ze mnie gdy nie biorę jednorazowych torebek w sklepie ;).

  40. Jak zerwać z plastikiem?

    Wcale nie trzeba z nim całkowicie zrywać tylko rozsądnie nim dysponować.
    Wraz z trójką znajomych od dłuższego czasu obserwujemy i zastanawiamy się nad problemem nadmiernego wyrzucania plastikowych odpadów. Naszą metodą na zerwanie z plastikiem, a raczej zaprzestaniem jego wyrzucania jest jego ponowne przetwarzanie na designerskie przedmioty codziennego użytku. Udało nam się stworzyć projekt Plastikowa Rewolucja, który opiera się na czterech maszynach pozwalających zmienić plastikowe odpady w nietuzinkowe rzeczy z których możemy korzystać na codzień.

    Sama produkcja plastiku nie jest zła- zły jest jego brak ponownego przetwarzania. Oraz brak rozsądku w niektórych sytuacjach np.
    -słynne słomki, temat tak samo istotny jak wiele innych związanych z nadmierną produkcją, ale wydaje mi się, że od czegoś trzeba zacząć, czyli spokojnie słomki plastikowe można zastąpić innymi np. papierowymi jak ktoś ma potrzebę z nich korzystać,
    -kolejnym aspektem który pewnie zaraz zostanie nagłośniony to bardzo duża ilośc produkowanych zapalniczek „jednorazowych”- ostatnio jak się przyjrzałem każdą zapalniczkę da się ponownie napełnić gazem i wcale nie trzeba jej wyrzucać.
    -plastikowe torby- sam zastąpiłem je płóciennymi ale widzę, że duże koncerny np. Lidl też widzą problem i w najnowszej kampanii zachęcają do brania warzyw bez plastikowych toreb a w zamian proponują płócienne woreczki
    -i chyba najczęściej wyrzucane plastikowe butelki- nakrętki i jak i same butelki można przetwarzać wielokrotnie. W naszym projekcie narazie zachęcamy do zbierania i przynoszenia do nas plastikowych nakrętek, ponieważ ten rodzaj plastiku narazie opanowaliśmy w przyszłości będziemy chcieli tez przetwarzać samą butelkę. :)

    Książka „Jak zerwać z plastikiem” pozwoliłby nam pogłębić naszą wiedzę w tym temacie, a później przekazać ją innym na naszych warsztatach

  41. Wyznaję zasadę, że zmiany mogą zachodzić dwojako:
    1. metodą małych kroków
    lub
    2. radykalnie (po całości!)
    Nie chcę udowadniać wyższości żadnej z nich, dla każdej można znaleźć zastosowanie :-) w różnych okolicznościach.

    W naszym domu od dawna już segregujemy śmieci, na zakupy chodzimy ze swoją torbą / torbami, dziękujemy za słomki do picia, wodę filtrujemy przez wkład węglowy lub pijemy przegotowaną… a mimo to żółty kubeł na śmieci wciąż zapełnia się po brzegi…
    Zauważyliśmy, że pomimo naszych starań sklepowe półki zalał plastik! Jest wszechobecny i dominujący – przykład z dzisiejszych zakupów – lokalny sklep, w dzielnicy na trasie do domu, chleb, warzywa i kilka plasterków wędliny…
    Warzywa pomimo, że położone na ladzie bez folii, Pani usiłuje mi spakować do worka, dziękuję – wzięłam swój, chleb ląduje w papierowej torbie, wędlina w nawoskowanym papierze…Co się okazuje dopiero w domu? – papier, choć do tego przystosowany, nie wystarczył! Pod plasterkami kawałek folii spożywczej… ech!

    Każda zmiana na lepsze przynosi korzyść w bliższej lub dalszej perspektywie, każdy, choćby drobny gest ulży naszej Planecie, a im ich więcej, im więcej świadomych wyborów, tym większa ulga dla naszej matki Ziemi!

    Namaste!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge