Jak jeść w pracy i nie zostawiać odpadów?

Kiedy niedawno poszłam do nowej pracy, moim postanowieniem było znalezienie sposobu na to, aby zorganizować sobie posiłki w sposób jak najbliższy idei zero waste. Jak jeść w pracy, aby nie produkować odpadów? Jak zapewnić sobie pełnowartościową wałówkę i starać się nie produkować śmieci?

Mamy w rodzinie długą tradycję przygotowywania posiłków na wynos (do przedszkola, do szkoły do pracy), więc nie przekonują mnie wyjaśnienia, że to czasochłonne i pracochłonne zajęcie. Z kilku powodów ma większy sens niż kupowanie gotowych dań lub chodzenie na posiłki do baru.

Jak jeść w pracy i nie zostawiać odpadów?
Jak jeść w pracy i nie zostawiać odpadów?

Dlaczego warto przygotowywać posiłki do pracy?

Dla mnie najważniejsze są trzy powody, które przekonują mnie do poświęcenia czasu na przygotowanie i spakowanie posiłku do pracy.

Po pierwsze, mam pewność, że wiem, co jem. Zakupione produkty pochodzą ze znanych mi źródeł, a przygotowane posiłki zawierają tylko to, co chcę. Od dawna nie jem glutenu i wiem, że nie mogę złamać tej zasady diety. W pracy czasem ktoś zamawia jedzenie na telefon i nawet gdybym chciała, nie mogę się przyłączyć, bo nikt nie gwarantuje posiłku bez glutenu. Poza tym stawiam na jakość posiłków – nie sądzę, abym mogła z łatwością zamówić obiad z produktów ekologicznych.

Mój posiłek bezpiecznie przywieziony do pracy (na rowerze)
Mój posiłek bezpiecznie przywieziony do pracy (na rowerze)

Po drugie, oszczędzam. Może dla mnie nie jest to najważniejszy aspekt, ale wiem, że codzienne kupowanie gotowych posiłków może nadwerężyć budżet. Mimo że na jedzenie wydajemy dużo pieniędzy (w końcu jest nas czworo i wszyscy jemy posiłki przygotowywane w domu, również nasz młodszy syn dostaje do przedszkola swoje jedzenie), traktujemy to naturalnie. Dodam, że nie marnujemy jedzenia, ostatnio nauczyłam się nawet gotować zupy z resztek.

Herbata z torebki - wyzwanie
Herbata z torebki – wyzwanie

Po trzecie, (prawie) nie śmiecę. Wszystkie posiłki przywożę w wielorazowych opakowaniach – słoikach lub szklanych pojemnikach. Bywa to uciążliwe, zwłaszcza że do pracy jeżdżę rowerem, ale jak dotąd nic mi się nie potłukło ani nie wylało. Wyjątkiem są dwie rzeczy, które pozostawiają po sobie odpad: herbata w torebce i czekolada. Myślę jednak nad tym, jak pokonać i te wyzwania.

Ryż z cebulką i przyprawami, w drugim pojemniku - dodatki
Ryż z cebulką i przyprawami, w drugim pojemniku – dodatki

Przyjazna kuchnia

Wiem, że dużo zależy od miejsca pracy. U mnie wszystko jest tak zorganizowane, że mogę postawić firmie szóstkę za oddanie pracownikom przyjaznej kuchni. Stoi w niej wielka lodówka, gdzie mogę zostawić jedzenie (również na dwa dni, jeśli trzeba). Jest duży zlew i zmywarka, szafki pełne talerzy, misek itd., stół (właściwe blat) z krzesłami i mikrofalówka oraz kuchenka elektryczna. (Przyznaję, że na razie korzystałam tylko z mikrofali, choć wiem, że podejrzewa się ją o szkodliwe działanie na ludzi. Nie jestem jednak pewna, czy kuchenka elektryczna byłaby w tym wypadku dużo zdrowsza). Do dyspozycji pracowników są też dwa czajniki elektryczne (jeden ze stali) oraz zapas trzech rodzajów herbat, różne rodzaje kawy, mleko (w tym bez laktozy), cukier, miód, cytryna oraz świeży imbir.

Jak jeść w pracy i nie zostawiać odpadów?

Jak przygotowuję swoje posiłki? Oczywiście podstawą są naczynia. Do mokrych potraw zazwyczaj wybieram szklane, bo nie boję się ich ciężaru, a wiem, że szkło jest najzdrowsze. Ciągle myślę o zakupie stalowych pojemników na jedzenie, ale szukam stali o wysokiej jakości.

Szklane pojemniki na żywność, które zabieram do pracy
Szklane pojemniki na żywność, które zabieram do pracy

Wybieram proste potrawy – teraz, zimą, stawiam na ciepłe posiłki. Najczęściej oparte na czerwonym ryżu, kaszy jaglanej lub niepalonej kaszy gryczanej. Dodatkiem może być podduszona cebula, pieczarki, boczniaki, wędzone ekologiczne tofu, pieczony seler itd. Oczywiście z przyprawami. Do tego kwaszony ogórek, szczypior albo oliwki. Zdarza się, że zabieram do pracy zupę pomidorową, którą zjadam z ryżem.

Wszystkie naczynia myję ręcznie, bo muszę je zabierać do domu, żeby następnego dnia mieć w co zapakować kolejny posiłek. Pakuję je w bawełniane ścierki – zarówno kiedy zawierają jedzenie, jaki i gdy wracają puste. Ponieważ są szklane i jadą w rowerowej sakwie, choć trochę zabezpieczam je przed ewentualną katastrofą.

Śmietnik - sporadycznie dorzucam do niego papierowy ręcznik
Śmietnik – sporadycznie dorzucam do niego papierowy ręcznik

Uważam, że wożenie posiłków do pracy jest czymś zupełnie normalnym i to rozwiązanie traktuję jako naturalny wybór. A jednak firmy kateringowe zbijają kokosy na przywożeniu gotowców. Gdyby chociaż przywozili w opakowaniach wielokrotnego użytku (za kaucją)! Ale niestety, wszystko jest w plastiku…

Jak jeść w pracy? Jeśli przygotowujecie swoje lunche sami, bardzo Wam gratuluję. Jeśli korzystacie z restauracji, nie jest źle! A jeśli wybieracie posiłki w plastikowych pojemnikach jednorazowych, może choć trochę Was przekonałam, że własna wałówka opłaca się bardziej?

Może przeczytasz także:

Relacja z targów NATURA FOOD & beECO 2018

Już po raz trzeci wybrałam się na targi NATURA FOOD & beECO do Łodzi. Wprawdzie tylko

Śmieciowa zupa czosnkowa – przepis

Śmieciowa zupa czosnkowa to nic innego jak bulion warzywny (lub warzywno-mięsny) z dodatkiem czosnku. Różni
Klocki lego

Czy jesteśmy ofiarami klocków Lego?

Klocki Lego to produkt, którego wszechobecność traktujemy dziś naturalnie. Co więcej, przez wyznawców ideologii zero

16 thoughts on “Jak jeść w pracy i nie zostawiać odpadów?”

  1. Od bardzo dawna szykuję posiłki do pracy dla mnie i męża w pojemnikach wielokrotnego użytku i jest to dla mnie tak normalne i oczywiste, że nie wyobrażam sobie,żeby kogoś mogło to dziwić.Tak jak Pani najczęściej wybieram szkło lub plastik.jeśli sałatka czy np kasza/ryz/pełnoziarnisty makaron/ itp plus dodatki to plastikowy pojemniczek,jeśli musli z jogurtem to słoik z szerokim otworem. Wszystko najczęściej przygotowuje późnym wieczorem bo rano po prostu nie mam czasu, jedynie codziennie rano szykuję dla siebie i rodziny świeży zielony koktajl który przelewam do szklanych butelek, i każdy otrzymuje swoją:)a takie śniadanko wożę w płóciennej torbie, niestety nie rowerem, zimą jest to niemożliwe z powodu odległości pracy od domu. a niebawem córka idzie do przedszkola i już teraz przygotowuję ją na to m.in. kupiłam kilka pięknych kolorowych pudełek do których zamierzam pakować jedzonko dla malucha, kiedy ja jestem w pracy mała często bawi się z babcią w przedszkole,a ja rano pakuję jej do pojemników np owoce czy inne drobne przysmaki jako śniadanko do wyimaginowanego przedszkola.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    1. Świetnie, Natalio, tak trzymać! W mojej pracy jest chyba pół na pół. Dużo osób zamawia gotowe posiłki (a czasem przywozi gotowe, kupione gdzieś indziej). Dwa razy dziennie przychodzą firmy kateringowe. Fajny wybór, tylko ten plastik :(
      Pozdrawiam serdecznie!

  2. Oczywiście plastik nie jest rozwiązaniem idealnym, ja najbardziej lubię szkło ale nie wszystko da się w nim przewieźć, chociaż muszę się rozejrzeć za szklanymi pojemnikami do żywności. Jednak uważam że i tak jest to dużo mniejsze zło niż codzienne kupowanie gotowych posiłków które produkują niepotrzebne odpady a poza tym nie wiadomo co w nich jest…i chyba bałabym się dać dziecku do przedszkola szklane pojemniki bo mogłoby się skończyć różnie a z kolorowych na pewno będzie chętnie korzystać.

  3. To słuszna koncepcja z zabieraniem własnych posiłków. Wiesz, co jesz i oszczędzasz :-) Ja pracuję głównie w domu, ale gdy wychodzę na dłużej, zawsze zabieram z sobą kanapkę. Jestem alergiczką i boję się jadać na mieście. Dlatego zawsze mam z sobą „ratunkowe” jedzenie ;-) Pozdrawiam!
    Aleksandra z oliwadochleba.pl ostatnio pisze o…POLIFENOLE W OLIWIE EXTRAVERGINEMy Profile

  4. Zawsze swoje jedzenie – w szklanych pojemnikach, tez targane na rowerze. Na ponad dwa lata jakie pracuje w obecnej pracy tylko jeden tydzien musiałam sie ratować kanapkami z TESCO bo mielismy gosci w odwiedzinach i nie zostawało nic z kolacji ;) Pozdrawiam!

  5. Ja również wolę przygotowywać sobie jedzonko, do szkoły, w pudełkach. Niestety nie mam możliwości podgrzania i to jest jedyny minus :(

  6. Przyznam szczerze, że u mnie to przychodzi falami. Czasem systematycznie przygotowuję c wieczór posiłki na drugi dzień a miesiąc później mam ogromnego lenia i posiłkuję się gotowymi daniami – najczęściej sałatkami. Bywa też tak, że kupuję sobie składniki, z których łatwo i szybko coś przyrządzić (mamy w pracy małą kuchenkę) i wtedy robię jedzenie w pracy. Mamy też maszynę do zup, która czasem chodzi jak szalona ;)

    Prawda jest taka, że moje dzieci jedzą zrównoważone posiłki w szkole (czasem im zazdroszczę widząc ich menu) a mąż w pracy, także już dla mnie samej bywa, że motywacji na przygotowywania brakuje

    1. Maszyna do zup! To może być ciekawe :) Na czym polega jej działanie?
      Życzę wytrwałości w przygotowywaniu fajnych posiłków :)

    1. A ja zauważyłam, że kiedy pracuję w domu, jem o wiele więcej! W biurze jedzenie wiąże się z wyprawą do kuchni, zwykle w towarzystwie, jest takim szczególnym momentem w ciągu dnia. Raczej zaplanowanym. W domu można zjeść w dowolnym momencie i ja zwykle nie zastanawiam się nad tym tak bardzo, czy już czas na drugie śniadanie :)

  7. Również marze o idealnych stalowych pojemnikach na żywność. Czekam na wpis jeśli takie znajdziecie ☺ Dzięki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge